moj 2,5 latej za nic ma sobie proszenie zeby sie nieoddalał odemnie, jak np
stoimy w koljece w sklepie, czy kasie biletowej basenu, czy
gdziekolwiek.prosze zeby był w zasiegu wzroku a on nic,jego kolezanka w tym
samym wieku jakos wie do którego momentu moze sie oddalic,a moj synek pomimo
wołania i proboania go jakos zmobilizowac do odpowiedniego "zachowania" robi
dalej to co robi,za kazdym razem tłumacze ze tak nie wolno, bo moze mu sie cos
stac, ze tam sa schody, ze itp i np ze skoro jest niegrzeczny i nie słucha
mnie nie bedzie np ogladal swojej ulubionej bajki,albo ze nie kupie mu czegos,
lub ze nie pojedzie na basen, i tego sie trzymam, ale on nic z tego sobie nie
robi,tak jakby to nie miało dla niego zadnego znaczenia, a wiem ze ma, co
robie nie tak, juz nie mam siły tak latac zanim, widzac ze i tak mnie wogole
nie słucha
