malila
01.08.13, 16:16
Miałam dziś coś do załatwienia w Urzędzie Komunikacji. Usiadłam sobie w poczekalni na krzesełku. Po jakimś czasie obok usiadł pan. Przez pewien czas siedzieliśmy sobie w milczeniu. W którymś momencie wywiązała się rozmowa. O urzędzie, pani urzędniczce i takie tam. Pan o pani urzędniczce miał trochę do powiedzenia, a na pytanie: "o, to chyba pan już ją zna?" pada odpowiedź, że tak, pan zna ją bardzo dobrze, bo co dwa lata odbierają mu prawo jazdy. Zdziwiona pytam, za co? tyle punktów pan zbiera? Pan na to: jak to za co, za gorzałę! i w śmiech. Po czym opowiada, jak to mu się udało przejechać na gazie całą trasę do Gdańska. I choć cztery patrole były, to żaden go nie zatrzymał.
Właśnie wtedy dowiedziałam się, co oznacza w praktyce zwrot "zamurowało mnie" oraz "szczęka mi opadła". Sądziłam, że ludzie, którzy wsiadają za kierownicę po pijaku, to dlatego, że albo nie kontaktują już i nie wiedzą, co robią, albo dlatego, że wydaje im się, że są trzeźwi. Nie sądziłam, że świadomie wsiadają do samochodu narąbani.
Dla ciekawych, co było dalej - nic nie było, bo szczęśliwie i dla pana, i dla mnie sie złożyło, że akurat musiałam wejść do pokoju.
Pan się chyba jednak zorientował, że nie podzielam jego radości, bo zdążył jeszcze w przejściu powiedzieć, że on już tak nigdy.