nowa_mama1
26.09.04, 09:33
Nie wiem jak reagować. Siedzę wczoraj przed kompem, małż odbiera telefon i
chcąc nie chcąc słyszę rozmowę. Rozmawiał z ojcem. Słyszę jak zaczyna nagle
opowiadać jakieś bzdury o tym, że nam ciężko, nie czekają nas poważne wydatki
i z trudem sobie radzimy. Zdurniałam. Potem nieuprzejmie pytam czemu robi z
nas dziadów. Okazuje się, że w jego rodzinie nie wypada być w miarę
zadowolonym ze swojego statusu finansowego bo krewni ustawią się w kolejce po
pożyczkę. Lepiej kłamać i nie kłuć w oczy np. informacją, że kupujemy książki
czy chodzimy czasem do restauracji nie mówić o kupowaniu ciuchów.
Żebym nie wyszła na chamską egoistę wyjaśniam:
- mąż pomaga swojej matce finansowo, regularnie, co miesiąc
- tatuś właśnie zażyczył sobie zwrotu pieniędzy które kiedyś synowi (mojemu
M) DAŁ
- po pożyczkę zgłaszała się już jego siostrzyczka (ona z mężem pracują, nie
głodują, potrafią wziąć kredyt np. na kamerę). Mąż odmówił.
- rodzice męża nie pomagają nam w żaden sposób (i nie oczekujemy tego), z
okazji ślubu nie dostaliśmy od nich żadnego - nawet symbolicznego - prezentu
Żyjemy w miarę sensownie (żadnych obciążeń kredytowych, długów), musimy
trochę oszczędzać, wydatki nas czekają (dzidzia w drodze) i ja nie widzę
powodów dawania/pożyczania "na wieczne nieoddanie" kasy ludziom którzy są
zdrowi, sprawni, pracują itd. Nie widzę również powodów do narzekania i
kłamania jak mamy fatalnie po to żeby uniknąć próśb czy pretensji.