Dodaj do ulubionych

proszę oceńcie sytuację :(

05.09.08, 22:46
pokłóciłam sie z mezem- po pracy poszedł na piwo i dzwoni do mnie
zebym odebrała dziecko z przedszkola, chociaz wie, ze mam dzis sporo
rzeczy do załatwienia. Wkurzam sie. Dziecko odbieram i organizuję mu
czas (wychodzimy na plac zabaw). Wracamy wieczorkiem - ja nadal
wkurzona na męza, ze mnie po raz kolejny wszystkim obarczył i po
prostu zawiódł i nie odzywam sie do niego. On mi na to ze skoro nie
chcę z nim gadac to sobie idzie..
no i troche zabrakło mi pomysłu co robic dalej- z jednej strony
jestem wsciekłą i zła i bym mu to wygarneła od góry do dołu, ale z
drugiej strony wiem ze po nim to spływa jak woda po kaczce (tzn
przeprosi, obieca poprawę i dalej jest tak samo)i najchętniej bym
sie do niego nie odzywała przez tydzien (ale tu widac, po tym
dzisiejszym wyjsciu ze ma to gdzies)
moze byście mi cos mądrego wymysliły? co mam z nim zrobic? sama
jestem bardziej wkurzona niz logicznie mysląca i moze ktos patrzacy
na to z boku podpowie cos madrego?
Obserwuj wątek
    • zielonyorzeszek Re: proszę oceńcie sytuację :( 05.09.08, 22:50
      ja to bym dzrwi zaryglowala.jak wroci to niech spi na
      schodach/klatce.nastepnym razem moze pomysli dwa razy zanim zrobi
      cos takiego.a swoja droga czy te chlopy to dzisiaj powariowaly???
      • dlania Re: proszę oceńcie sytuację :( 05.09.08, 22:54
        Ja nie wiem, czy mój mąz jakis wrażliwszy, czy ja wieksza zmija, ale sie dawno
        temu zdarzyło kilka razy takie cuś, i ja mu wtedy takie walcowanie mózgu i
        rozpłaszczanie mózgu zrobiłam, że teraz jest odpowiedzialny prawie jak jawink Ale
        nie wiem, jak ja to robiłam, jakos tak naturalnie sie ze mnie ten jad wylewałwink
    • mathiola Re: proszę oceńcie sytuację :( 05.09.08, 22:54
      już dawno temu zrozumiałam, że zamiast się OBRAŻAĆ oraz NIEODZYWAĆ
      lepiej wyłuszczyć sprawę w paru męskich zdaniach, przybliżających
      męskiemu rozumowi całą istotę sprawy.
      np:
      Kochanie. Ja rozumiem, że ty masz potrzebę wyjścia z kolegami, bo
      każdy normalny człowiek czasami taką ma. ALE: po pierwsze - ja nie
      mogę z powodu twoich rozrywek cierpieć i latac z wywieszonym
      jęzorem. Po drugie: od kiedy mamy obowiązki w postaci dzieci, nie
      możemy zachowywać się jak nastolatki i organizować sobie
      spontaniczne wyjścia, bo to się kupy nie trzyma. Po trzecie - ty
      jutro wstajesz rano, żeby zrekompensować mi dzisiejsze cierpienia.
      Po czwarte: następne wyjście należy do mnie, z tymże ja poinforuję
      cię o nim na tyle wcześnie, żebyś zdążył sobie poukładać swoje
      sprawy. Dziękuję.
      • dlania Mathiola, niemozliwe 05.09.08, 22:56
        nareszcie mamy inne zdanie w jakiejś kwestii?!wink Chyba że ściemniasz. Albo jawink
        • mathiola Re: Mathiola, niemozliwe 05.09.08, 23:01
          co ty nie ściemniam. Spokój i rzeczowość najważniejsza na świecie.
          W ten sposób wychowałam swego małżonka (panie Boże spraw żeby tego
          nie przeczytał ;D)
          • brookeforrester Re: Mathiola, niemozliwe 06.09.08, 12:03
            Podpisuję się wszystkimi kończynami. Doszlam do tego po 2 latach od ślubu wink
          • lineczkaa Re: Mathiola, niemozliwe 06.09.08, 12:25
            Za długie to przemówienie mathiola za długie smile.
    • dirgone Re: proszę oceńcie sytuację :( 05.09.08, 22:56
      Moja prababcia, gdy mój pradziadek po ślubie przyszedł raz po spożyciu po pracy,
      to otworzyła drzwi, dała mu w pysk i drzwi zamknęła. Dziadek wytrzeźwiał i
      przyszedł z kwiatami na kolanach.
      Ale to przed wojną było. Te dzisiejsze chłopy to gorsze, niż te przedwojenne.
      • ciociacesia ano 05.09.08, 23:00
        tera juz takich nie robią...
        • mor_lena Re: ano 05.09.08, 23:10
          ciociacesia napisała:

          > tera juz takich nie robią...


          nie robio się mówi.
      • kali_pso Re: proszę oceńcie sytuację :( 05.09.08, 23:01
        to otworzyła drzwi, dała mu w pysk i drzwi zamknęła.

        Współczesna żona przed daniem w pysk i zamknięciem drzwi wciąga
        delikwenta do domu, coby sąsiedzi policji nie wezwali w związku z
        podejrzeniem przemocy domowejwinkP
        • dobrasasiadka Re: proszę oceńcie sytuację :( 05.09.08, 23:06
          problem polega na tym ze ja juz miałam z nim tyle powaznych rozmów
          na rózne tematy (ten oczywiscie tez), ze taboret by zrozumiał... on
          nie rozumie albo nie chce rozumiec! mysle sobie ze dotkliwe byłoby
          ignorowanie go na całej lini, ale obawiam sie ze przyniesie skutek
          odwrotny do zamierzonego...
          • mathiola Re: proszę oceńcie sytuację :( 05.09.08, 23:08
            nie wierzę że istnieją tak nierozumne typy. Naprawdę! Jakaś jestem
            romantyczna idealistka czyco.....
            • mor_lena Re: proszę oceńcie sytuację :( 05.09.08, 23:12
              mathiola napisała:

              > nie wierzę że istnieją tak nierozumne typy. Naprawdę!

              Bo Ty, Mathiola, słabej wiary jesteś wink
          • kali_pso Re: proszę oceńcie sytuację :( 05.09.08, 23:13
            A czy po każdym takim występie, pełna złości na męża, nie wyręczałaś
            go jednak? Później robiłaś wykład o braku odpowiedzialności a po
            panu jak po kaczce, bo nauczył sie, że pogadasz, pogadasz a
            następnym razem i tak mu się uda Cię wmanewrować.
            Nie mogłaś dzisiaj powiedzieć, że nie odbierzesz dziecka bo inaczej
            się umówiliście? Toż jemu nie wypadła nagła wizyta u dentysty z
            bolącym zębemwinkP
            • dobrasasiadka Re: proszę oceńcie sytuację :( 05.09.08, 23:20
              Kali, chyba masz rację- za duzo robię za niego
              no i tu jest chyba jeszcze kwestia wstydu za niego- nie chciałam
              zeby poszedł po tym piwie po dziecko do przedszkola bo co by
              powiedzieły wychowawczynie? pewnie i tak by mnie zwywały bo dzieci
              nie wydają osobom pod wpływem alkoholu... poza tym nie wyobrazam
              sobie takiej afery w przedszkolu...
              • kiraout Re: proszę oceńcie sytuację :( 06.09.08, 00:20
                Odpłaciłabym wychodnym jeszcze tego samego wieczora lub następnego ranka; na
                długo. Panom najbardziej jawi się jednak praktyka.
              • oldrena1 Re: proszę oceńcie sytuację :( 06.09.08, 15:36
                dobrasasiadka napisała:

                > no i tu jest chyba jeszcze kwestia wstydu za niego

                A ile mąż ma latek, przepraszam? Wstydzisz się za dorosłego człowieka? Wszystko co on robi, to robi na własne konto. To o nim źle by pomyślały przedszkolanki. Nawet gdyby Cię wezwały, to może coś by dotarło do mózgu Twego męża, a i przy tym miałabyś okazję do porządnego opierniczenia kochanego tatusia Waszego dziecka.

                Nie bierz na siebie wszystkiego. Jest Was w końcu dwoje do ponoszenia odpowiedzialności za rodzinę.
    • sir.vimes zastanawiam się 06.09.08, 16:07
      czy twój mąż nie ma nigdy nic do zrobienia w domu, ze w normalny dzień powszedni
      po powrocie z jednego baletu swobodnie idzie na następny?

      Prasowanie, sprzątanie, inne takie - to wszystko wykonuje pomoc domowa, Ty czy nikt?

      Czy to była jakaś jednorazowa akcja?



Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka