dobrasasiadka
05.09.08, 22:46
pokłóciłam sie z mezem- po pracy poszedł na piwo i dzwoni do mnie
zebym odebrała dziecko z przedszkola, chociaz wie, ze mam dzis sporo
rzeczy do załatwienia. Wkurzam sie. Dziecko odbieram i organizuję mu
czas (wychodzimy na plac zabaw). Wracamy wieczorkiem - ja nadal
wkurzona na męza, ze mnie po raz kolejny wszystkim obarczył i po
prostu zawiódł i nie odzywam sie do niego. On mi na to ze skoro nie
chcę z nim gadac to sobie idzie..
no i troche zabrakło mi pomysłu co robic dalej- z jednej strony
jestem wsciekłą i zła i bym mu to wygarneła od góry do dołu, ale z
drugiej strony wiem ze po nim to spływa jak woda po kaczce (tzn
przeprosi, obieca poprawę i dalej jest tak samo)i najchętniej bym
sie do niego nie odzywała przez tydzien (ale tu widac, po tym
dzisiejszym wyjsciu ze ma to gdzies)
moze byście mi cos mądrego wymysliły? co mam z nim zrobic? sama
jestem bardziej wkurzona niz logicznie mysląca i moze ktos patrzacy
na to z boku podpowie cos madrego?