Dodaj do ulubionych

pranie we frani

19.10.09, 21:09
jak sie pie.... to na całego, niedawno wrocilismy do rodzinnego
miasta po 14 latach tułaczki hahah i niedosc ze maz niemoze jeszcze
znalez pracy tutaj w okolicy jedzi dalej tam gdzie mieszkalismy i
przyjerzdza na weeki to spaliła mi sie pralkaaaaaaaa.narazie brak
funduszy na nowa ,kupilismy opalna zime i inne wydatki wiec
odziedziczyłam franie mozecie sobie wyobrazic pranie przy 2
dzieciow???!!!!!dzis zrobilam 4!!!!!!!!prania i kregosłop mi chyba
wysiadł ale coz jak to sie mowi takie zycie tak musiałam sie pozalic
bo niemam komu dzieci spia ,weza niema eh
Obserwuj wątek
    • piegoosek Re: pranie we frani 19.10.09, 21:25
      o mamo! wspolczuje, toz reczne pranie chyba lepsze wink trzymajcie sie!
    • pajesia Re: pranie we frani 20.10.09, 11:41
      może Cię pocieszę odrobinę:
      jak chłopaki mieli 9 mcy i megaogromne wysypki - musieliśmy odstawić M.IN.
      detergenty i pampersy (w sensie pieluchy jednorazowe typu pampers) na parę
      miesięcy. pranie ręczne w mydle Biały jeleń około 80 pieluch na dobę : jak ja
      marzyłam o Frani właśnie! żebym mogła włożyć do gorącego roztworu mydła i żeby
      za mnie to się "przemieliło" i uprało; też płakałam nad praniem

      trzymaj się, za jakiś czas znajdzie się parę stów na jakąś prostą pralkę, głowa
      do góry, będzie lepiej, zobaczysz.
      • gosiapal Re: pranie we frani 21.10.09, 09:49
        laski, nie straszcie smile
        mnie ostatnio otworzył się beben w pralce w czasie prania.(mam taką
        łądowana od gory wiec wszystko sie zablokowało). facet przyszedł ,
        stwierdził co dolega ale naprawiac przyszedł następnego dnia po
        południu. a do prania miałam całe pokłady brudów (dzieci wymiotowały
        więc mozecie sobie wyobrazić). nie pokusiłam sie na pranie ręczne.
        zapakowałam brudy i zawiozłam do mamy smile.
        nawet do głowy mi nie wpadło brać sie za to.
        tak wiec za to pranie mąż powinien cie w ramki wsadzić i podziwiać.
        • karlusia.m Re: pranie we frani 21.10.09, 10:41
          Wsolczuje nawet bardzo. I wiem sama co to znaczy. Jak moi chlopcy
          sie urodzili akurat w tym momencie( bo oczywiscie to jest zlosliwosc
          rzeczy martwych) zapsula sie pralka. Niedosyc, ze przyszlamze
          szpitala z dwojeczka ktorej wtedy jeszcze sie bardzo balam to
          starszej corce zaszkodzl nadmiar slodyczy. Stos rosl, codziennie w
          przerwach 15 minutowych miedzy karmieniami bo oczywiscie caly dzien
          przy cycu, pralam recznie. Frania ktora wytargali z piwnicy znajomi,
          troche pomogla. Ale tak czy inaczej to kawal ciezkiej roboty. O
          matko ja sie ciesze,z e zyjemy w tych czasach...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka