nocnikowy problem

03.11.09, 07:45
jak uczyłyście bliźniaki nocnikowania, razem czy osobno ?
u moich (2 lata i 1 miesiąc) to juz nasze drugie poważne podejście, pierwsze
było 2 miesiace temu .....
jak jednego dnia jeden ładnie juz woła na nocnik, to drugi nic a nic sad i tak
na odwrót, to juz 4 dzien i powoli sie podłamuję sad
niby kumaja o co chodzi bo zdarza im sie wołać, ale z drugiej strony ... jeden
z bliźniaków miał wczoraj, po dwóch całkiem udanych dniach, dzien samych
porażek sad
wprowadziłam nagrody i efekty mizerniutkie, a w styczniu maja isc do przedszkola !
    • piegoosek Re: nocnikowy problem 03.11.09, 10:17
      powiem Ci, ze u nas nocnikowanie przeszlo dopiero okolo 2,5l. jak probowalam
      wczesnie, to byla walka i histerie, mimo systemu nagradzania itp. nagroda i
      owszem, nocnik be smile ja podchodzilam do tego na luzie, probowalam, jesli jeszcze
      nie, to odpuszczalam, za kilka dni znowu i znowu smile ktoregos dnia kupilam
      nocniczek dla lali, dzieci sadzaly lale, nalalam potajemnie wody, ze niby
      nasiusiala, wylalam, a one takie podniecone tez nagle chcialy usiasc na swoje
      nocniki i siusiac! jakby wczesniej tego nie robily smile moze to cos pomoglo, moze
      nie, moze po prostu nadszedl ten moment smile
      nie zrazaj sie, bo w koncu na pewno zalapia smile powodzenia!
      • karlusia.m Re: nocnikowy problem 03.11.09, 11:34
        U nas bylo podobnie. Chlopcy sa z grudnia wiec jak mieli 2 lata to
        bylo po prostu za zimno, nic nie schlo. Odpuscilam. W czerwcu
        wzielismy sie za to ostro bo we wrzesniu przedszkole. Ale tez byly
        histerie. Po dwoch dniach pieknego sikania nagle wszystko w majty.
        Porazka razy 2smile Chodzilam z chlopcami do lazienki i sama robilam
        siusiu pokazujac im, ze wszyscy tak robia. Kupilam deske na sedes i
        podnozek. Zadzialalo. Czuja sie teaz doroslismile Z corka nie ialam
        problemow zadnych, Ale z blizniakami widze, ze tak jest. Patrza na
        siebie i papuguja
    • only.cirka Re: nocnikowy problem 03.11.09, 13:11
      Ja uczyłam nocnikowania razem.Moje 22 miesiące od dwoch tygodni
      można powiedzieć, że są odpieluchowane.Ciężko było przez około
      tydzień (wszystko mokre), ale byłam konsekwenta.Uczyłam je
      jednocześnie, bo widziałam, ze je to mobilizuje.Jak jedna chciała
      sikać, to druga też biegła i siedziała na nocniku.W końcu po kilku
      dniach załapały.I też tak było jak u Ciebie, jak jedna wołała, to
      druga miała tego samego dnia same wpadki i na odwrót.Ale nie
      zakladałam pieluch, sadzałam, tłumaczyłam, po udanej próbie biłam
      brawo, wylewały zawartość nocnika do ubikacji, robiły "siusiu papa"
      i jakoś nam się udało.Trochę kiepsko, z pora roku, bo jest problem
      na spacerach, ale jakoś dajemy radę.Powodzenia
    • optymist1 Re: nocnikowy problem 03.11.09, 14:40
      starsza córa załapała trzeciego dnia i było oki, poza sporadycznymi wpadkami, a
      z bliźniakami wszystko jest jakies problematyczne wink i to pranie, mam juz
      kryzys praniowy, brudne rzeczy leżą i czekaja na lepsze czasy, pierszenstwo maja
      te obsikane wink
      irytuje mnie to .... sad dzisiaj wyzwałam na czym świat stoi, bo jeden synek
      wołał , ze chce siusiu i tak chyba z 8 razy, sadzałam go, wstawał, ubierałam i
      za kilka sekund znowu, w tym czasie drugi tez o czywiscie wink i w koncu jak sie
      wkurzyłam i powiedziałam, ze go juz 9 raz nie sadzam, to sie obsikał sad(((
      wrrrr ....
      • juliza Re: nocnikowy problem 03.11.09, 20:16
        A ja widzę kolosalną różnicę w płci. Matysia na nocnik siada chętnie, pokazuje,
        ze siusiu (najczęściej, kiedy już jest po wink), sama zdejmuje sobie spodenki,
        odpina pampka. Generalnie jest mocno zainteresowana nocnikiem. Syn na jego widok
        energicznie machał głową a w jego oczach widziałam przerażenie. Odpinanie pampka
        i sadzanie na nocnik znosił tylko wtedy, kiedy siedział przed telewizorem. Teraz
        jest już trochę lepiej, myślę, że obserwuje baczniej siostrę. Generalnie nie mam
        parcia na odpieluchowanie, ale córa robi to prawie sama. Aha, maluchy zaraz
        skończą 2 latka.
        • szpil_a27 Re: nocnikowy problem 03.11.09, 20:40
          Witam,
          U mnie też nie jest różowo...moej dziczki skończyły w sierpniu dwa
          latka...no i od tamtej pory usilnie co jakiś czas staram się ich
          odpieluchować.Niestety z marnym skutkiem, bo o ile na nocniku i
          sedesie siedzą bardzo chętnie i robią wyścigi który pierwszy to
          jeszcze żaden nic tam nie zrobił, ani tyci tyci siusiu! Wiedziałam
          że z chłopakami idzie oporniej, mam córę z którą poszło gładko i to
          sporo przed drugimi urodzinami. Też mam nerwy, ale ostanio
          odpuściłam już, mam nianię która nad nimi pracuje, też bym chci8ała
          żeby szybko wyszli z tych pieluch bo też chciałam ich dać do
          przedszkola - nie bardzo mi się opłaca pracować w sytuacji gdy córa
          chodzi do przedszkola a do dziczków mam nianie.Ale cóż,czekam z
          niecierpliwością na ten moment...

          Pozdrawiam
          • optymist1 Re: nocnikowy problem 03.11.09, 21:56
            otóż to ! moi też dadzą sie posadzic na nocniku, chociaz wyścigów nie robią wink,
            maja grające nocniki z bobami budowniczymi, majtki z samochodami,
            nawet zdarza im sie zawołać, ze chca siusiu (w momencie kiedy sadzam jednego
            oczywiscie drugi tez musi i to w tej chwili wiec biegam miedzy jednym z drugim z
            nocnikami ...) ale po 4 dniach kolejnej próby postępy sa .... żadne sad
            wieczorem nadal cała pralka obsikanych rzeczy, skutecznośc maja taką sama jak
            pierwszego dnia sad((( to mnie podłamuje,
            porównuje niechcący ze starsza córka - ona z upływem czasu robiła postępy a
            równiez była młodsza od nich jak ja odpieluchowałam,
      • hannamay Re: nocnikowy problem 03.11.09, 22:48
        dziewczyny mnie szokuje ze spodziewacie sie rezultatow idealnych po dniu, dwoch
        pieciu .. moje co prawda sa odpieluchowane juz od 18 mca zycia ale to nie byl
        proces natychmiastowy. starsza odkad skonczyla jeden roczek, uczylam korzystania
        z toalety. mial okolo 17 mcy jak w 100% mielismy sukces kazdego dnia z rzedu.
        podobnie bylo z oswajaniem i zasadami toaltey dziewczynki. dlugo oswajalam je,
        dlugo mowilam co robimy i kiedy ( toaleta, spuszcenie klapy, spuszczenie wody,
        mycie rak itd), pozniej byla proba samego korzystania. wowczas sadze ze byly juz
        gotowe i przeszkolone zatem sukcesy 100% byly juz po tygodniu u jednej, u
        drugiej w pare dni ale pozneij na dlugo odpuszczala sobie i popuszczala. w
        kazdym razie, nie wiem jak u chlopcow ale to ze wola i wola i wola ,, to dobry
        znak ze uczy sie kontrolowac i wyczuwa .. a ze wielka wage przywiazujesz do
        nocnikowania wiec i moze sie stresuje stad nei moze wysikac sie. sprobuj
        pozytywnie reagowac i jak juz jets przy tolaecie , nie patrzec, nie mowic,
        zrobic cos co zrelaksuje go ..ja zawsze udawalam ze wiaze buty lub poprawiam
        skarpetki lub cos innego .. aby nie czulo dziecko presji ze wyczekujesz az sie
        wysika ..

        sama wiesz po sobie ze czesto jesli jest presja ze musisz szybko skorzytsac z
        toalety bo ktos czeka, czy musisz zrobic badanie to wowczas najtrudniej jest. to
        samo zapewne maja dzieic. dlatego wolaja, wolaja, i nic.. a pozneij jets klapa
        bo zrelaksowane sikaja do spodenek.
        • optymist1 Re: nocnikowy problem 04.11.09, 07:33
          jasne, przeszkolenie, oswajanie z nocnikiem i z majtakmi oraz pokazy w wykonaniu
          starszej siostry to juz przerabiamy od paru miesięcy smile
          wydaje mi sie, ze długosc nauki zależy od wieku dziecka i jego gotowosci, jak
          ktos zaczyna nocnikowanie w wieku roku czy półtora to oczywiste, ze sukcesu nie
          bedzie z dnia na dzien smile)) bo dziecko nie jest jeszcze na to gotowe, ale kiedy
          dziecko skoczy 2 lata, widac, ze zdaje siobie sprawe z tego, ze siusia czy robi
          kupke, to moznby sie spodziewac wiekszychych sukcesów wink
          znam kilka przypadków kiedy dzieci, co prawda dosyc późno, bo w wieku ponad 2,5
          roku ale chwytały o co chodzi w jeden dzien .... - zawsze mozna pomarzyć wink
          • pajesia Re: nocnikowy problem 07.11.09, 10:46
            przypomniało mi się jeszcze:
            można spróbować, by tata/starszy brat/kuzyn, pokazał sikanie na stojąco. u nas
            podziałało,
            moi zaśmiewali się bardzo, gdy szli siusiuać razem do sedesu, że helikopter robią wink
        • pajesia Re: nocnikowy problem 07.11.09, 10:39
          hannamay napisała:

          > dziewczyny mnie szokuje ze spodziewacie sie rezultatow idealnych po dniu, dwoch
          > pieciu .. moje co prawda sa odpieluchowane juz od 18 mca zycia ale to nie byl
          > proces natychmiastowy. starsza odkad skonczyla jeden roczek, uczylam korzystani
          > a
          > z toalety. mial okolo 17 mcy jak w 100% mielismy sukces kazdego dnia z rzedu.
          > podobnie bylo z oswajaniem i zasadami toaltey dziewczynki. dlugo oswajalam je,
          > dlugo mowilam co robimy i kiedy ( toaleta, spuszcenie klapy, spuszczenie wody,
          > mycie rak itd), pozniej byla proba samego korzystania. wowczas sadze ze byly ju
          > z
          > gotowe i przeszkolone zatem sukcesy 100% byly juz po tygodniu u jednej, u
          > drugiej w pare dni ale pozneij na dlugo odpuszczala sobie i popuszczala. w
          > kazdym razie, nie wiem jak u chlopcow ale to ze wola i wola i wola ,, to dobry
          > znak

          hannamay:
          ja myśle, ze to oczekiwanie na pełen sukces spowodowane może być fantastycznymi
          opowieściami sąsiadek/mam z piaskownicy/ciotek i własnych mam o tym, jak to ich
          dzieci szybko "odpieluchowały się" . jest to bardzo stresujące, zwłaszcza, jeśli
          własne dzieci nie przejawiają nawet zainteresowania tymi tematami.
          u mnie było tak:
          moi odpieluchowali sie dopiero po skończeniu 2 roku życia - mam na myśli
          sygnalizację: idzie siku, idzie kupa (z tą kupą u M to też były przejścia).
          pampersy zdejmowałam im na dzień już po skończeniu 1,5 roku - żeby nie
          przegrzewać jąderek, do spania zakładałam z powrotem pampka. potem na spanie w
          dzień - już nie zakładałam.
          teraz chłopcy maja 4 lata 2 miesiące, T od dwóch miesięcy nie potrzebuje pampka
          w nocy , M niestety - jeszcze musi go mieć, ale ma postęp: budzi się w nocy,
          idzie do toalety wysiusiać się - a pampek pełny - znaczy zaczyna panować nad
          potrzebami w nocy. wcześniej pytany, dlaczego nie obudził się na siku,
          odpowiadał, że spał i nie czuł...
          dzieci do 5 rż maja prawo nie kontrolowac sikania w nocy
          • mika324 Re: nocnikowy problem 10.11.09, 12:31
            oj pocieszyłyscie mnie dziewczyny,że my nie jesteśmy tacy ostatni, a mamy
            skończone dwa lata w pazdzierniku.U nas wprawdzie teoretycznie presja jest
            ponieważ od grudnia a od styznia na całego dzieciaki wybierają się do
            przedszkola.Ja podobnie jak moje poprzedniczki, stosuję podobne metody trochę
            może mało konsekwentnie, ponieważ maluchy zaczęły mi chorować przez co i tak
            nie wyrabiam z robotą dnia codziennego a depresja mnie już samą ogarnia,
            natomiast konsekwentnie przypominam im o istnieniu nocnika.Natomiast oprócz tego
            liczę na dojrzałość moich dzieci, że przyidzie ten dzień i stwierdzą ,że są już
            gotowe.Mam nadzieję, że przedszkole im w tym pomoże.Usprwiedliwiam się, że Zima
            to jednak ciężki okres na odpieluchowanie, chociaż zastrzyk gotówki bez
            pieluszek czasami mnie dopinguje.pozdrawiam te bardziej cierpliwe
            • optymist1 odpieluchowani :-))))) 10.11.09, 14:39
              hej,
              moi są w tym samym wieku i tez od stycznia do przedszkola smile
              i odpieluchowali się smile)))) zajęło im to ponad tydzień, jakies 10 dni i
              zakumali o co chodzi, wołają na nocnik a wpadki zdarzaja sie zupełnie
              sporadycznie, jeden z bliźniaków tak sie przejął, ze nawet w nocy sie budzi na
              siusiu, a drugi ... hm .... ma do tego bardziej luzackie podejscie wink
              tylko z kupkami jest jeszcze problem, robia w kucki a na nocniku ani, ani
              sad(((( ale nie chce naciskac na nich, dam im czas i tak duzo osiągneli smile
              cierpliwosci i bedzie dobrze smile
              • nochalopagus82 Optymist1- pytanie z innej beczki 10.11.09, 15:43
                Jak to od stycznia do przedszkola?
                To tak można?

                Moi nie poszli od września, bo lada moment się przeprowadzamy i nie chciałam im
                robić zamętu. Ale jak już się przeprowadzimy to chętnie zaczęłabym ich do
                przedszkola przyzwyczajać. Tylko myślałam, że będzie to możliwe dopiero od
                września...

                Będę wdzięczna za odpowiedź.
                • optymist1 Re: Optymist1- pytanie z innej beczki 10.11.09, 18:33
                  bo to przedszkole niepubliczne wink
                  • nochalopagus82 Re: Optymist1- pytanie z innej beczki 10.11.09, 20:15
                    Ale tu w Polsce?

                    Bo ja też chciałam chłopaków posłać prywatnie, bo jakoś nie wierzę, że przyjmą nas państwowo. W tym roku robiliśmy pierwsze podejście- tak żeby w ogóle zobaczyć co chłopcy na to, no i to właśnie w prywatnym przedszkolu. Ale później się okazało, że to bez sensu bo i tak już nie ma miejsc i pani nas odesłała na przyszły rok- na wrzesień.

                    Tak było tu w Szczecinie, gdzie teraz mieszkamy. Ale lada moment przenosimy się do Warszawy i ciekawa jestem jak tam sytuacja wygląda...
                    • optymist1 Re: Optymist1- pytanie z innej beczki 10.11.09, 21:18
                      w Poznaniu smile
                      • nochalopagus82 Re: Optymist1- pytanie z innej beczki 10.11.09, 22:34
                        Aha smile

                        To mam nadzieję, że skoro w Poznaniu tak można, to w Warszawie chyba też?!
                        Się okaże, ale najważniejsze, że jest światełko w tunelu i może niebawem moje chłopaki zasilą szeregi przedszkolaków smile

                        A dużo wcześniej musiałaś zapisywać dzieci? Bo tak na spontana, to się chyba nie da, co? smile

                        Pozdrawiam i serdecznie dziękuję za odpowiedzi!
                        • pajesia Re: Optymist1- pytanie z innej beczki 10.11.09, 22:53
                          trzeba przede wszystkim pójść do pani dyrektor upatrzonego p-kola i porozmawiać
                          z nią.
                          Życie ma to do siebie, ze dzieci chorują, czasem bardzo i po kilku miesiącach
                          nieobecności są wykreślane z list przedszkolaków. czasem przeprowadzają się - do
                          innej dzielnicy, do innego miasta - wtedy też często ich dotychczasowe miejsce
                          się zwolni.
                          Nic nie jest stracone. Trzeba tylko porozmawiać z dyrektorką.
                        • mika324 Re: do nochalopagus82 10.11.09, 22:59
                          My jesteśmy z Warszawy .Przedszkola niepubliczne powstają jak grzyby po deszczu
                          i my znależliśmy bez problemu.Moje dzieciaki podobnie jak optymist są z
                          pazdziernika.Państwowe przedszkola niestety przyjmują dopiero trzylatki.O
                          dziwo, tyle się mówi że nie ma miejsc w państwowych żłobkach, a my dostaliśmy
                          się nawet do żłobka państwowego z 200 miejsa rezerwowego,rzecz niemożliwa stała
                          się możliwa,ale póki co wybieramy się do przedszkola.
                        • optymist1 Re: Optymist1- pytanie z innej beczki 11.11.09, 08:31
                          starsza córka chodzi do tego samego przedszkola wiec chłopaków miałam obiecanych
                          juz dawno smile
                          • nochalopagus82 Re: Optymist1- pytanie z innej beczki 11.11.09, 12:24
                            Dzięki Dziewczyny za odpowiedź- mam nadzieję, że jak tylko w końcu dotrzemy do Warszawy i jakoś się zadomowimy, to wreszcie będę mogła pomyśleć o przedszkolu. Chłopcy za kilka dni kończą 3 latka i mam nieodparte wrażenie, że dobrze by im zrobił pobyt gdzieś gdzie mają zorganizowane zajęcia i ogólnie dużo się dzieje. Myślę, że nadszedł już ten moment smile

                            Tak czy siak, mega pocieszające jest to, że może nie będzie potrzeby czekać z tym aż do września smile
                            • mika324 Re: Optymist1- pytanie z innej beczki 11.11.09, 16:56
                              oj ja także marzę, o tym żeby dzieci poszły do przedszkola.Jak zwiedzaliśmy
                              przedszkole- kurczę dziewzyny te dzieciaki zachowują się zupełnie inaczej niż w
                              domu, nawet takie małe dwulatki.Chyba jestem trochę wyrodna, ale ja naprawdę
                              ostatnio sobie nie radzę, a jeszcze ta pogoda...Przez te dwa lata zajmuję się
                              wyłącznie sama dziecmi,ponieważ mąż dosyć pózno wraca, babcię mamy pracującą i
                              daleko ,z teściową prawie nie mam kontaktu także od dwóch lat nie wiem co to
                              jest wolna chwila i
                              • optymist1 Re: Optymist1- pytanie z innej beczki 11.11.09, 19:19
                                smile)))
                                ja mam dokładnie tak samo, chce wrócić do pracy na pół etatu, żeby pobyć choć te
                                4 godziny dziennie w towarzystwie osób, które nie biją się o zabawki wink i nie
                                wspinają się na meble wink
                                • nochalopagus82 Re: Optymist1- pytanie z innej beczki 11.11.09, 20:10
                                  Oj dziewczyny- wiem o czym mówicie!

                                  Kocham moich urwisów najbardziej na świecie, ale ostatnio to normalnie bym ich w kosmos wysłała big_grin

                                  Jesień i zima to dla mnie najgorsze pory roku. Chłopacy przechodzą samych siebie- non stop kłótnie i awantury niemal o wszystko! A jeszcze teraz mamy mnóstwo innych stresów i przeprowadzka lada moment... Normalnie siwy dym.

                                  Dlatego tak z rozrzewnieniem myślę o przedszkolu...
                                  Wydaje mi się, że teraz już by się zaaklimatyzowali. Tam ciągle coś się dzieje no i wreszcie ktoś zajął by się nimi profesjonalnie. Bo wiadomo, że nawet najbardziej kochający rodzice czasem po prostu nie wyrabiają na zakrętach. Cały dom na głowie i jeszcze opieka nad dwoma rządnymi wrażeń trzylatkami. I tak w zasadzie od początku.

                                  Ja jeszcze nie zdążyłam pójść do pracy. W zasadzie to najpierw chciałam odchować dzieci, a dopiero później z czystym sumieniem pójść do pracy i pomyśleć trochę o sobie. Nie ukrywam, że strasznie tęskni mi się już do ludzi... No bo w sumie ile można tylko w kółko zupki, kupki itp.

                                  No ale dałyście mi nadzieję i pojawiło się dla nas światełko w tunelu wink
                                  • karlusia.m Re: Optymist1- pytanie z innej beczki 11.11.09, 23:14
                                    A moi chlopcu w przedszkolusmile))
                                    Jestem wolna, nadrabiam zaleglosci, towarzyskie rowniez z kim tylko
                                    moge w takich pracujacych godzinach.
                                    Moi chlopcy na poczatku mieli problem bo sikali choc nie zdarzalo im
                                    sie to w domu, ale teraz jest juz dobrze. Widze jakie robia postepy
                                    i jaka maja ochote na te "nowosci". Jak do domu wracaja i bawia sie
                                    razem. Nie wiem na czym to polega ale wlasnie po powrocie z
                                    przedszkola ladnie sie bawia, a jak jest weekend czy sa chorzy to
                                    wariuja. Chyba tu powinnam miec pretensje do siebie bo moze jak juz
                                    ktoras z Was powiedziala nie wyrabiam sie na zakretach i nie mam po
                                    prostu czasu ciagle stac nad nimi i zabawiac ich.
                                    W kazdym razie mowie Wam, przedszkole to jest to.
                                  • hannamay Re: Optymist1- pytanie z innej beczki 11.11.09, 23:18
                                    przedszkole to nie lek na wszystko, podobnie jak pojscie do pracy. fajnie z boku
                                    wyglada i tyle. za niedlugo pojawia sie posty - rety . drugi tydz w przedszkolu
                                    i juz choruja .. ratunku!! gryza rowiesnikow, wpadaja w szal it d.. lub nie daje
                                    rady ogarnac wszystkiego bo przeciez praca i dom i dzieci .. pomocy!!!

                                    a tak na powaznie, przedszkole to wspanialy wynalezaek jesli macie na uwadze
                                    nauke dziecka, zabawe i rozwoj przede wszystkim. sama wysylam moje do mini
                                    przedszkola z udzialem rodzicow a starsza do starszakow. nigdy za to nie licze
                                    ze wychowa moje pociechy. licze tutaj tylko i wylacznie na meza i siebie. zadne
                                    ciocie, babcie, instytucje nie sa odpowiedzialne za wychowanie jak tylko my!
                                    • optymist1 Re: Optymist1- pytanie z innej beczki 12.11.09, 08:15
                                      jak zawsze (!!!!) masz racje wink)
                                      • hannamay Re: Optymist1- pytanie z innej beczki 12.11.09, 17:41
                                        optymist --

                                        wiesz doskonale ze nie zalezy mi na racji czy byciu "politycznie" poprawnym .. wink
    • nati_m Re: nocnikowy problem 14.11.09, 00:17
      Moje dzieci skończyły 2 latka w sierpniu a dokładnie 11-go i u nas
      to wyglada tak,ze one w sumie same sie odpieluchowaly co nie jest
      jednoznaczne z zalatwianiem wszystkich potrzeb na nocniku czy wc
      niestety ale mysle,ze jeszcze troche i bedzie dobrze. Chodzi oto,ze
      oni nienawidza pieluch i gdy tylko mama spuści wzrok to mijaja
      zaledwie 2 sekundy i pielucha wędruje na podłogę, Nadia to wogóle
      jest chyba jakas mała nudystka bo oprócz pieluchy zdejmuje wszystko
      i to w błyskawicznym tempie, dosłownie jakby rzeczy ją
      denerwowały... my tez zaopatrzylismy sie w nakladki i inne co
      niestety skonczylo sie nakladka na glowie i histeria przy probie
      usuniecia jej, dopiero tata przyjechal z pracy w blyskawicznym
      tempie z sekatorem i zalatwil sprawe i nakladke przy okazji tez.
      Ogólnie maluchy sikaja do toalety i na nocnik ale tez gdzie popadnie
      jesli ich najdzie ochota wiec mysle,ze wiedza juz dokladnie o co
      chodzi ale czasem im sie poprostu nie chce albo tez sie zapomna
      podczas zabawy, nie mam narazie jeszcze takiej presji,ze wyjezdzamy
      gdzies bez pieluchy bo to bylby problem narazie szczegolnie ,ze
      zrobilo sie zimno ale w domu tak jak mowilam chodza raczej bez bo
      sami jej nie chca nosic, jedynie do spania zakladamy choc Nadia juz
      kilka razy przespala cala noc bez pieluchy i nie nasikala lub
      nasikala jak sie obudzila, Oliwier w nocy sika wiecej co gorsza
      nawet podczas dziennej drzemki zdejmuje pieluche albo ja
      jakos "poluźnia" i wciaz mam posciel osikana ale co zrobic trening
      czyni mistrza. Ja zostawiam im wolny wybor, pomimo,ze nawracam o tym
      sikaniu i robieniu kupki na nocnik to poprostu mowie, pamietajcie,ze
      jak Wam sie zachce siusiu lub kupke to macie tu nocniki i zazwyczaj
      powtarzam jeszcze do Nadinki: Nadinko slyszalas jak bedziesz chciala
      kupke to zrobisz na nocniczek tak? a ona mowi,ze tak ale zazwyczaj
      kupa laduje obok nocnika i niewiem o co jej chodzi ale ona to robi
      notorycznie... co mnie juz strasznie denerwuje bo nawet 3 cm od
      nocnika jakby to robila zlosliwie, bo i tak musiala przejsc pol
      pokoju zeby ja tam "dostarczycsmile" , ale najbardziej to lubi robic za
      tapczanem i to nawet czasem na moi oczach!!! Jakby ja to bawiloa
      dobrze wie,ze za to wyzywam i zle robi bo jak tylko wchodze do
      pokoju to od razu mi pokazuje ,ze tak lezy kupka. U nas najwiekszym
      problemem jest to,ze maluchy papuguja swoje zle nawyki bo maly o
      dziwo lepiej opanowal sztuke nocnika (i nie tylko bo na wc tez lubi
      sikac a szczegolnie spuszczac wode i od jakiegos czasu nawet chce
      siadac przodem jak prawdziwy mezczyzna hihi, u dziadka dluzszy czas
      pokazywal,ze tu sika tylko dziadek i on tu nie zrobi wiec dzieci
      maja rozne wymagania) i codziennie wieczorem wola ze chce si ale
      chodzi mu o kupke i tak dlugo siedzi az nie zrobi, tylko ma taka
      taktyke,ze ja mam tuz przy nim siedziec ale ladnie robi i jest o.k.
      potem wyrzuca do ubikacji, splukuje wode itd ale mala nauczyla go
      zeby zrobiona do nocnika kupe jak mama nie widzi wyrzucac na dywan i
      smarowac nia caly pokoj wiec niestety opornie to momentami idzie jak
      sie ma takiego malego nauczyciela w domu , ktory tak swietnie
      podpowiada bratu. Dzieci w tym wieku sa juz takie cwane,ze moi
      proboja nami manipulowac, tzn. jak np. kiedy bylo zajete wc na dole
      i babcia zaprowadzila mala na gore to od tej pory jak tylko chce isc
      na gore a jest to niestety co chwile to wciaz wola,ze chce siiii i
      mysli,ze sie na to nabierzemy albo jak chca wyjsc z pokoju bo im sie
      nie chce spac i wola pojsc gdziekolwiek to tez wolaja siku bo nawet
      wc jest wtedy fajne, zawsze jakas odmiana przed snem.... oj nie
      latwe jest to zadanie ale jakos damy radesmile juz latem caly czsa
      chodzili bez na dworze na swoim placu zabaw wiec juz od dawna
      wiedza,ze pielucha to zlo konieczne. Do przedszkola niesttey dopiero
      we wrzesniu pojda bo raczej do publicznego wiec jeszcze musze sie
      troche pomeczyc, nie mowie tu o sikaniu tylko ogolnie, mala byla
      nawet juz w przedszkilu kilka godzin jednego dnia bo babcia ja
      zaprowadzila do znajomej przedszkolanki i czula sie jak ryba w
      wodzie ale w Oliwierem to raczej bedzie klopot bo on mnie nie
      odstepuje na krok, pozyjemy zobaczymy, pozdrawiam was serdeczniesmile
      • pajesia Re: nocnikowy problem 15.11.09, 00:35
        nati_m napisała:
        ale zazwyczaj
        > kupa laduje obok nocnika i niewiem o co jej chodzi ale ona to robi
        > notorycznie... co mnie juz strasznie denerwuje bo nawet 3 cm od
        > nocnika jakby to robila zlosliwie, bo i tak musiala przejsc pol
        > pokoju zeby ja tam "dostarczycsmile" , ale najbardziej to lubi robic za
        > tapczanem i to nawet czasem na moi oczach!!! Jakby ja to bawiloa
        > dobrze wie,ze za to wyzywam i zle robi bo jak tylko wchodze do
        > pokoju to od razu mi pokazuje ,ze tak lezy kupka. U nas najwiekszym
        > problemem jest to,ze maluchy papuguja swoje zle nawyki bo maly o
        > dziwo lepiej opanowal sztuke nocnika

        droga Nati_m
        przede wszystkim nie wyzywaj dziecka. już masz efekty - poświęcasz im uwagę, gdy
        napsocą, ale gdy ładnie się zachowują to chyba niekoniecznie...
        myślę, że to, co mogę Ci poradzić to zmianę taktyki względem dzieci:
        one już doskonale wiedzą, że pieluchy niewygodne, to ściągają je, wiedzą, kiedy
        chce im się siku i kupę. i jeśli córcia zrobi kupę obok, a nie do nocnika, to po
        to, by mieć skupioną na sobie twoją uwagę. nie wyzywaj jej. przemilcz to co byś
        chciała jej złego powiedzieć: niech usłyszy: następnym razem zrób do nocniczka,
        nocniczek to uwielbia itp bajki wink , jak uda ci się uchwycić kupę wewnątrz
        nocnika, wychwal pod niebiosa, niech będzie z siebie dumna,
        jak zobaczy, że brat (co mu się udaje częściej właściwie zachować na nocniku)
        jest częściej chwalony, też będzie chciała usłyszeć pochwałę - i nie skąp
        pochwał, gdy to konieczne.

        Masz duże dzieci, moi chłopcy w podobnym wieku opanowali niesikanie w czasie
        drzemki, wiec już masz bliżej niż dalej, będzie lepiej.

        co do smarowania kupą otoczenia - spotkałam się kilkakrotnie z tym
        "upodobaniem". trzeba być czujnym i zabierac obiekt zainteresowań, jak tylko
        znajdzie sie w nocniku. A dzieciom pozwolić rozsmarować ciastolinę, plastelinę
        na stole, skąd łatwo sprzątać, albo niech gniotą po kawałku ciasta drożdżowego -
        i chwalić, chwalić za wszystko co dobre. to się nazywa bodajże "pozytywne
        wzmocnienie"
        NB wpadki, przez zapomnienie, zaangażowanie całkowite w zabawie - może się
        jeszcze utrzymywać jakiś czas
        • nati_m Re: nocnikowy problem 18.11.09, 12:08
          Wiesz co to nie jest tak jak Ty mówisz, ogladam wiele programów na
          ten temat i z Dorotą Zawadzką i z innymi nianiami i doskonale wiem
          co to znaczy pozytywne wzmocnienie. Ja ich chwale wciaz, bijemy
          brawo jak ktos cos dobrze zrobi i mówimy,że tak właśnie powinno byc,
          to dotyczy wszystkiego i caly czas poswiecam im duzo uwagi nawet jak
          sa grzeczni i np. ukladaja klocki to siedze przy nich i ukladam z
          nimi albo mowie,zeby zbudowali cos dla mamy i cieszymy sie wspolnie
          z kazdej nowej "budowli". Wiec nie w tym problem, mysle,ze Nadia to
          poprostu lubi robic i tyle, zwracac uwagi na siebie to ona nie musi
          za pomoca kupy bo doskonale wie jak to zrobic w inny sposob, np.
          swoim tańcem - ktorym zachwyca kazdego, i nie moge nie zwracac na to
          uwagi bo teraz zaczela juz nawet wylewac siki na szafe , zawsze to
          robila ale sokiem lub mlekiem, i co ja mam na to pozwalac i nie
          wyzywac i nie tlumaczyc,ze to jest zle, co to da,ze to przemilcze
          skoro to ona musi wiedziec,ze tak sie nie robi. Zreszta ona to
          dobrze wie! Wiadomo ,ze nie wyzywalam od razu ale za 30 razem to juz
          by chyba wkurzylo kazdego, szczegolnie na dywanie i tapczanie jesli
          zrobi i nie idzie tego zmyc , bo ona nie robi tego w jednym miejscu
          tylko rozsmaruje wszedzie na kazdej poscieli itp, a maly robi to co
          ona. Wczoraj mi przyniosla kupe w rekach bo sobie zdjela pieluche i
          wyjela z niej kupe i z usmiechcem na twarzy mowi,ze mam ja zabrac bo
          brzydko pachnie- o dziwo- bo nigdy jej ten zapach nie przeszkadzal a
          miala nim cale rece wysmarowane. Z plastelina juz temat
          przerabialismy, byla wszedzie nawet na scianach a to ciezko zmyc bo
          jest tlusta. Zrobilam tak jak mi poradilas i mowilam,ze nocniczek
          lubi kupke itd itp bo zawsze mowilam cos w tym stylu tylko akurat
          nie to,ale to nie podzialalo, dalej robi obok albo po jakims czasie
          znajduje pod lozkiem male ususzone kawaleczkisad widocznie trzeba na
          to jeszcze troche czasu. Pozdrawiam
          • pajesia Re: nocnikowy problem 18.11.09, 19:01
            nati_m napisała:

            > Wiesz co to nie jest tak jak Ty mówisz, ogladam wiele programów na
            > ten temat i z Dorotą Zawadzką i z innymi nianiami i doskonale wiem
            > co to znaczy pozytywne wzmocnienie. Ja ich chwale wciaz, bijemy
            > brawo jak ktos cos dobrze zrobi i mówimy,że tak właśnie powinno byc,
            > to dotyczy wszystkiego (...) Wiec nie w tym problem, mysle,ze Nadia to
            > poprostu lubi robic i tyle, zwracac uwagi na siebie to ona nie musi
            > za pomoca kupy bo doskonale wie jak to zrobic w inny sposob, np.
            > swoim tańcem - ktorym zachwyca kazdego, i nie moge nie zwracac na to
            > uwagi bo teraz zaczela juz nawet wylewac siki na szafe , zawsze to
            > robila ale sokiem lub mlekiem, i co ja mam na to pozwalac i nie
            > wyzywac i nie tlumaczyc,ze to jest zle, co to da,ze to przemilcze
            > skoro to ona musi wiedziec,ze tak sie nie robi. Zreszta ona to
            > dobrze wie! Wiadomo ,ze nie wyzywalam od razu ale za 30 razem to juz
            > by chyba wkurzylo kazdego, szczegolnie na dywanie i tapczanie jesli
            > zrobi i nie idzie tego zmyc , bo ona nie robi tego w jednym miejscu
            > tylko rozsmaruje wszedzie na kazdej poscieli itp, a maly robi to co
            > ona. Wczoraj mi przyniosla kupe w rekach bo sobie zdjela pieluche i
            > wyjela z niej kupe i z usmiechcem na twarzy mowi,ze mam ja zabrac bo
            > brzydko pachnie- o dziwo- bo nigdy jej ten zapach nie przeszkadzal a
            > miala nim cale rece wysmarowane.


            przeraża mnie to, co i jak piszesz o własny dziecku. Dziecko nie jest z gruntu
            złe, co probujesz wmówić wszem i wobec. Być może wydaje Ci się, że wiesz co to
            jest pozytywne wzmocnienie... proszę, spróbuj przeczytać jeszcze raz , ale ze
            zrozumieniem, ten wątek w całości, zwłaszcza wypowiedzi hannamay (oraz jej
            wypowiedzi z innych wątków), nt traktowania dzieci. Więcej miłości i
            cierpliwości dziewczyno, zdaję sobie sprawę, że nie jest ci łatwo upilnować
            dwojga urwisów, ale to nie są chuligani! nie masz prawa, moim zdaniem, ich
            wyzywać, odzywac sie do nich wulgarnie! chyba, że chcesz, by poznały juz tak
            wcześnie ten poziom języka sad

            dwulatki testują postawione granice: wydaje mi się, ze u ciebie są zbyt płynne,
            musisz ustalić reguły, granice i je egzekwowac; a na początek bardzo pilnować
            dzieci. i choćby Ci sie wydawało, że już zaraz wybuchniesz wiązanką... policz do
            10, ale nie wyzywaj, proszę

            Z plastelina juz temat
            > przerabialismy, byla wszedzie nawet na scianach a to ciezko zmyc bo
            > jest tlusta.

            poczekaj z plasteliną jakiś czas, aż zabawy kupą będą opanowane

            Zrobilam tak jak mi poradilas i mowilam,ze nocniczek
            > lubi kupke itd itp bo zawsze mowilam cos w tym stylu tylko akurat
            > nie to,ale to nie podzialalo, dalej robi obok albo po jakims czasie
            > znajduje pod lozkiem male ususzone kawaleczkisad

            nawet superniania mówiła, że na korektę zachowania potrzeba czasu, czasem nawet
            kilku tygodni

            widocznie trzeba na
            > to jeszcze troche czasu. Pozdrawiam

            owszem
            pozdrawiam również
            • nati_m Re: nocnikowy problem 19.11.09, 19:58
              Niewiem skąd Ci przyszło do głowy,że mogłabym się odzywac do moich
              dzieci wulgarnie albo ze mowie,ze sa z gruntu zli, nic takiego nie
              napisalam, -to,ze mowilam,ze czasami mam wrazenie jakby robila to
              zlosliwie bo wiadomo przechodza teraz bunt dwulatka itd to nie
              znaczy ,ze ja uwazam ,ze oni sa zli, przeciez to sa moje
              naukochansze skarby i swiata poza nimi nie widze.... poprostu
              stwierdzam fakt,ze czasem przechodza sami siebie, szczegolnie z ta
              kupa i momentami nie wyrabiam... ale Ty nie znasz ani mnie ani moich
              dzieci.... i przykro mi,ze tak to odbierasz i tak wlasciwie
              wydedukowalas cos z moich slow czego wogole nie mialam na mysli...
              widocznie pisze w taki sposob,ze kazdy to rozumie inaczej i moze to
              byl wogole blad,ze sie odezwalam na tym forum... myslalam,ze fajnie
              jest poczuc,ze nie jest sie samemu ze swoimi problemami bo Wy- mamy
              blizniat macie podobne- ale nie pisalam tego po to,zeby ktos mnie
              osadzal i zebym zamiast lepiej poczula sie jeszcze gorzej...sad
              • pajesia Re: nocnikowy problem 20.11.09, 12:09
                nati_m napisała:

                > Niewiem skąd Ci przyszło do głowy,że mogłabym się odzywac do moich
                > dzieci wulgarnie albo ze mowie,ze sa z gruntu zli, nic takiego nie
                > napisalam,

                ależ oczywiście, i to nie jeden raz:

                14/11/2009 nati_m napisała
                > kupa laduje obok nocnika i niewiem o co jej chodzi ale ona to robi
                > notorycznie... co mnie juz strasznie denerwuje bo nawet 3 cm od
                > nocnika jakby to robila zlosliwie, bo i tak musiala przejsc pol
                > pokoju zeby ja tam "dostarczyc " , ale najbardziej to lubi robic
                za
                > tapczanem i to nawet czasem na moi oczach!!! Jakby ja to bawiloa
                > dobrze wie,ze za to wyzywam i zle robi bo jak tylko wchodze do
                > pokoju to od razu mi pokazuje ,ze tak lezy kupka. U nas
                najwiekszym
                > problemem jest to,ze maluchy papuguja swoje zle nawyki bo maly o
                > dziwo lepiej opanowal sztuke nocnika

                18/11/1009 nati_m napisała:
                >Wiadomo ,ze nie wyzywalam od razu ale za 30 razem to juz
                by chyba wkurzylo kazdego

                Definicja słowa „WYZYWAĆ” wg Slownika Poprawnej Polczyzny pod red.
                L. Drabik i E.Sobol wydanego przez PWN:
                2. pot. <<obrzucać kogoś obelgami, wyzwiskami; wymyślać komuś>>
                oraz
                NIE z czasownikami pisze się osobno.

                A co do całokształtu Twojego problemu: koniecznie musisz odpocąć,
                rozpaczliwie tego potrzebujesz, aby nabrać dystansu - a dzieci
                nauczą się kiedyś poprawnych łazienkowych zwyczajów. i będzie to
                proces długotrwały.
                • nati_m Re: nocnikowy problem 20.11.09, 19:27
                  czyli problem w tym,ze uzylam slowa : wyzywac. Dobrze to powiem
                  inaczej, nie wyzywam ich tylko tłumacze a ze jestem juz po tylu
                  szorowaniach dywanu tym strasznie zmeczona i to moze czasem podnosze
                  glos ale to wcale nie jest celowe tylko poprostu juz nie wyrabiam,
                  szczegolnie,ze ostatnio budza sie tez w nocy a jakis czas temu juz
                  wkoncu zaczeli w miare dobrze spac i masz racje jestem przemeczona
                  na maxa, ale niestety od 2 lat i 3 miasiecy nie mialam kiedy
                  odpoczac, a 2-u miesiecznego pobytu w szpitalu na bezwglednym
                  lezeniu od 30 tyg ciazy tez nie mialam kiedy odreagowac i 9 dob po
                  porodzie kiedy nikt w szpitalu nie ruszyl reka zeby mi pomoc bo byl
                  strajk i nie zmruzylam oka nawet na chwile tez nie mialam kiedy
                  odespac a ze moje dzieci od poczatku bardzo kiepsko spaly i budza
                  sie o 6 rano albo nawet o 5 to prawda jest taka,ze ja nigdy nie
                  jestem wypoczeta i juz zapomnialam jak to jest, choc wiem,ze wiele z
                  Was ma tak samo. Nawet moj kardiolog jak juz mi serce zaczelo
                  nawalac powiedzial,ze jak tak dluzej bedzie i dzieci beda mnie tak
                  wykanczac a nie wezme sobie niani to zle ze mna bedzie... do tego
                  mam ta nieszczesna spirale i okres , ktory trwa ponad 10 dni z 4-5
                  dniowa powodzia,ze lepiej z domu nie wychodzic i to mnie dodatkowo
                  wyczerpuje..... wiec masz racje z powodu zmeczenia brak mi dystansu
                  ale niestety ta sytuacja jak narazie sie nie zmieni bo jestem z nimi
                  caly dzien sama. pozdrawiam
                  • pajesia Re: nocnikowy problem 20.11.09, 21:33
                    no właśnie, musisz koniecznie ułatwić sobie życie - zwiń dywan, usuń wszystko co
                    zbędne z mieszkania (albo z powierzchni, gdzie dzieci urzędują najczęściej) -
                    byś miała jak najmniej czyszczenia w razie wybryków już omówionych; masz dzieci
                    niemal odchowane - będzie już tylko lepiej.
                    plan dnia - ściśle przestrzegany - pomaga w opanowaniu rozbrykanych dzieci. sama
                    kładź się z nimi na drzemkę w ciągu dnia - to podratuje Ci siły. uwierzysz czy
                    nie - wiele z nas, które _same_ zajmowały się dziećmi - przechodziło takie
                    kryzysy. jak dzieci będą brykać zanadto - organizuj im wyjścia na dwór - albo
                    organizuj je z premedytacją Codziennie - plac zabaw, park, co tam masz -
                    wybiegane lepiej będą się zachowywać - u mnie się to sprawdzało.
                    mnie pomagało, jeśli ktoś mi obiad ugotował, czy zrobił kolację, czy przyszedł
                    raz na 2 tygodnie i wypucował mieszkanie - małe rzeczy i rzadkie, a jak było mi
                    lżej, naprawdę!
                    generalnie, wiele mam stwierdziło - zadowolona mama = zadowolone dzieci.
                    Zmartwiła mnie ta spirala - i te krwotoki - skonsultuj się z lekarzem - to chyba
                    nie jest normalne - w anemię i osteoporozę się wpędzisz...
              • hannamay Re: nocnikowy problem 21.11.09, 00:16
                -
    • optymist1 wyzywanie .... 23.11.09, 07:30
      to wyzywasz ich czy krzyczysz na nich ? wyzywanie to jak pisała poprzedniczka
      rzucanie na osobe obelg a krzyczenie "nie wolno robic kupy za kanapę!" to chyba
      nawet świetemu by sie zdarzyło wink
      jak mi puszczają nerwy to przynaje sie, klne jak szewc uncertain ale dzieci nie są
      adresatami tych przekleństw (np. nie powiedziałabym "ty sk...") klnę w ścianę
      ("k... j.... m.... !") oczywiscie wiem, ze dzieci słyszą i to nie wpływa na nich
      najlepiej, ale przy moim temperamencie to jest całkiem rozsądne wyjscie wink
      • hannamay Re: wyzywanie .... 23.11.09, 23:45
        ech .. optymist1 .. uwazasz ze przeklinanie to rozsadne podejscie? poczekaj
        jeszcze troche a zmienisz zdanie jak dzieci zaczna cie kopiowac .. jestes dla
        nich autorytetem i przykladem i co ty robisz one za niedlugo wczesniej czy
        pozniej powtorza. i naprawde nie ma sensu sie tlumaczyc temperamentem czy
        sytuacja .. sa rzecyz ktorych sie nei robi w obecnosci dzieci aby pozniej nie
        miec kolejnego problemu bo mowia brzydko, bo nie maja szacunku, bo nie sa
        lubiane, zle postrzegane , wybuchowe, itd ..

        i dla dzieci nei wazne czy przeklinasz stol czy sciane czy osobe .. jest slowo i
        one je powtorza w odpowiednim kontekscie pewnego dnia! gwarantowane!
        • optymist1 Re: wyzywanie .... 24.11.09, 08:29
          i nie twierdzę, że przeklinanie jest super, nie przeklinam co drugie słowo a
          emocje takie jak złość są po prostu ludzkie wink nigdy nie każę dzieciom tłumic
          emocji w sobie ale nie pozwalam również wyładowywać na innych, mogą sie
          wykrzyczeć (nawet jesli powiedzą przy tym brzydki wyraz) albo walić pięsciami w
          poduszkę lub kanapę albo skakać itp. bez wątpienia każde dziecko w koncu usłyszy
          brzydki wyraz i własnie jesli nie bedzie wiedziało jak sie go uzywa, moze zacząc
          go naduzywać wink
          czy zdajesz cobie sprawę, ze dzieci, których rodzice tłumia swoje emocje i
          zawsze z usmiechnietą miną, na spokojnie mówią "kochanie, mamusia bardzo cie
          prosi nie rób tego i tego ..." mają w dorosłym zyciu niższy poziom inteligencji
          emocjonalnej ? gdyz nie nauczyły sie w dzieciństwie rozpoznawać nastrojów i
          emocji u własnych rodziców .... sad
          jak jestem zła, to o tym mówie, nazywam to a jak mnie złość roznosi to wrzasnę i
          lepiej sie robi człowiekowi, spróbuj hannamay, mniej żółci będzie przez Ciebie
          przemawiac jak sobie pokrzyczysz troche wink
          • hannamay Re: wyzywanie .... 24.11.09, 16:57
            rzeczywiscie przehjaw wysokiej inteligencji emocjonalnej - im wiecej krzyczymy,
            wrzeszczymy, walimi piesciami i wyklinami tym bardziej inteligentni jetsesmy. sa
            inne sposoby aby powiedziec wszem i wobec ze cos boli, ze jest mi zle i ze mam
            zle samopoczucie bez prymityzmu niestety.

            i wiesz mniej zolci .. ja tylko mowie co wszem i wobec mozesz uslyszec abys w
            przyszlosci kolejnych problemow nie miala.. ty wciaz mi jakies latki
            przyklejasz, nie chcesz czytac moich postow - nie ma sprawy - juz nie bede
            komentowac twoich postow - obiecuje - nie musisz jednak dorzucac kolejnego
            szydla typu zawsze nieomylna, mniej zolci itd ... bo ani mnie nie znasz ani nie
            wiesz jak ja radze sobie ani nie masz zielonego pojecia kim jetsem .. ja mowie
            ze przeklinac nie nalezy w obecnosci dzieci i tyle!
            • optymist1 Re: wyzywanie .... 24.11.09, 20:56
              jak widać, byśmy sie nie dogadały wink)))
              co innego uważamy za prymitywizm, jedna wyrażanie emocji, druga rzucanie
              wyświechtanymi frazesami wink
              pozdrawiam smile
              • meggi502 Re: nocnikowanie 11.04.10, 13:33
                odświeżę trochę wątek nocnikowania. z tego co wyczytałam, to większość z Was
                zaczyna krótko przed/lub po 2 urodzinach.
                starszaka odpieluchowałam zupełnie jak miał 1,5 roczku. teraz kupiłam już
                nocniki i powoli zaczynamy "naukę" smile wysadzam maluchy jak widzę, kiedy "coś się
                kroi" i w zasadzie kupy lądują w nocniku. z łapaniem moczu idzie różnie, ale z
                córeczką idzie mi łatwiej odczytać i zauważyć sygnały smile mam nadzieję, że dość
                szybko zaskoczą o co chodzi smile czy jest tu ktoś jeszcze, kto zaczyna/ zaczął
                nocnikować tak szybko? jakie są efekty? pozdrawiam.
                • mamaigiiemilki Re: nocnikowanie 11.04.10, 13:47
                  jasmilejeżeli chodzi o kupę, to panny wupróżniały się regularnie a do
                  tego bardzo lubiły sioedzieć na nocniku; dlatego po obiedzie były
                  sadzane na nocnik, dostawały książeczki i robiły kupęwink
                  natomiast co do sikania - tu postawiłam na wakacje, byłam w domu i
                  zdjęłam pieluchy; załapały bardzo szybko, bo już na drugi czy trzeci
                  dzień; zresztą chciały aby zdjąć im pieluchy wcześniej ale w ciągu
                  dnia były z moim tatą i nie chciałam go tym obarczać; miały wtedy
                  ponad 2latka(28maja skończyły 2)
                  a co do pieluchy w nocy - miały 3,5roku jak ją zdjęłąm; czekałam aż
                  przestaną sikać w nocy; co prawda miałam raz taką ochotę aby je
                  wysadzać w nocy ale mi przeszło(pisałam o tym kiedyśsmile);
                  także moja rada jest taka -obserwuj dziecko, patrz czy jest gotowe i
                  już; a jak będą chciały siedzieć na nocnikach to ja osobiście nie
                  widzę przeszkódsmile
                  pozdrawiamsmile
    • esti75 Re: nocnikowy problem 13.04.10, 22:24
      Ja moje wszystkie dzieciaki odpieluchowałam jak mieli po 2 lata
      łącznie z nockami,bo uważałam że nie będę mącić im że w dzień bez
      pieluchy a w nocy tak i bliżniaczki też tak miały obydwie naraz.I
      muszę przyznać ze w nocy moje dzieci najszybciej nauczyły się nie
      siusiać pod siebie, były wysadzane (jestem sadystka)ok dwa razy w
      nocy i nad ranem.Natomiast w dzień to różnie bywało bo nie miały
      czasu pamiętać ze trzeba siusi robić na nocnik, ale mam tak dobrze
      że na ogrodzie zasuwali w majtkach i mogli siusiać gdzie się
      zachciało.Bliżniaczki -jedna załapała bardzo szybko o co chodzi i
      robiła bez problemu na nocnik natomiast druga oj trwało to trochę
      zanim nauczyła się kontrolować .Ale teraz po roku jest ok ,czasami
      się zdarza zę gatki mokre ale to z winy braku czasu i zawsze coś
      jest ważniejszego nic wc i przeważnie lecą na ubikacje w ostatniej
      chwili.
Pełna wersja