Dodaj do ulubionych

Zajecia dodatkowe

15.12.15, 14:31
Kiedys juz rozmawialysmy na ten temat. Zmienilo sie Wasze zdanie na ten temat? Ja wczesniej pisalam, ze generalnie jestem przeciwna dla malych dzieci, jesli sa przez wiekszosc tygodnia w placowkach i generalnie nie zmnielam zdania, jednak corka coraz bardziej marudzi o zajecia, na ktore chodza inne dzieci, a nawet o swietlice, bo tam podobno tak fajnie. A ja poki co ograniczylam jej godziny w szkole i zabiera dwa dni w tygodniu po obiedzie, zeby moc z nia spedzic troche czasu sam na sam.
Na dzien dzisiejszy chodzi na lekcje plywania, dla mnie to koniecznosc, bo duzo spedzamy czasu nad woda i wszystkim to uprzyjemnia i ulatwia zycie jesli dzieci umieja plywac, nie mowiac juz o bezpieczenstwie. I ugielam sie i zapisalam ja na gimnastyke akrobatyczna. Przekonalalm sie do tego, bo sama bylam zawsze tym dzieckiem, ktore ze wszelkich sil unikalo aktywnosci fizycznej, w szkole blagalo o zwolnienia z wuefu itd. I teraz dopiero widze, jak ciezko mi jest dojsc do formy fizycznej, ktora bym chciala, ile trudu musialam wlozyc, zeby rozgrysc najprostsze cwiczenia... Nie tylko moje miesnie, ale i mozg byl zupelnie zaniedbany w tym zakresie smile Wiec na sportowe zajecia sie zdecydowalam, szczegolnie takie, ktore fajnie wzmacniaja i daja sporo orientacje w swoim ciele. A akurat o tych znam bardzo dobre opinie mojej fizjoterapeutki i trenerki, ktorych dzieci tez tam chodza. Na balety i zajecia jezykowe sie nie zgodze, bo nie widze sensu, ale z drugiej strony sa bardzo fajne u nas zajecia z ratownictwa, na ktorych dzieciaki robia swietne rzeczy i to glownie na swiezym powietrzu, na plazy, w morzu, bardzo fajne sa zajecia teatralno muzyczne. Corka chcialaby na wszystko, wedlug mnie jest przestymulowana i przemeczona szkola. Wole, zeby miala czas wolny i 'sie ponudzila'. Widze jednak, ze z czasem trudniej bedzie ogranczac takie atrakcje.
Obserwuj wątek
    • zojka33 Re: Zajecia dodatkowe 15.12.15, 14:59
      We Francji kurs pływania jest obowiązkowy w przedszkolu, a potem w szkole, więc syn i córka uczą się pływać w czasie lekcji, co mnie bardzo cieszy. Mój czterolatek nie ma żadnych zajęć dodatkowych. Sześciolatka ma balet raz w tygodniu (sama chciała chodzić, jak jej ukochana kuzynka) no i robi ze mną 1 klasę Libratusa, to też w sumie zajęcia dodatkowe, choć w domu. Córka marzy też ostatnio o chodzeniu na karate, nie wiem skąd jej się to wzięło. Ale zupełnie sobie tego nie wyobrażam czasowo, nie do zrobienia po prostu. We Francji szkola kończy się o 17-tej więc naprawdę na nic nie ma czasu, choć chciałoby się. A jeszcze w przyszłym roku jej dojdzie katecheza jako zajęcie dodatkowe na które trzeba ją bedzie zawozić (bo tu oczywiście religii nie ma w szkole) to już sobie absolutnie tego nie wyobrażam kiedy.
    • ambivalent Re: Zajecia dodatkowe 15.12.15, 20:06
      Przekonania mi sie nie zmienily, ale jak wiadomo, zycie samo nasze przekonania zmienia smile
      Zaczne od tego, ze moje miasto jest miastem malym i ofert zajec dla dzieci jest nie tak duzo. Koniec koncow wszystkie dzieci odbebniaja swego rodzaju program zajec pozaprzedszkolnych: taniec, sport, muzyka, plastyka. Te same miejsca, te same dzieci.
      Chcialabym sie zbuntowac, ale to oznacza nie zapisywanie Mlodej nigdzie smile Jest to kuszaca alternatywa, musze powiedziec. Wkurza mnie, ze nie mam wyboru.
      Na stan dzisiejszy Mloda kontynuuje kurs plastyczny, zaczety w tamtym roku i z tego sa wszyscy bardzo zadowoleni. Do tego mamy nasz polski klubik, ktory jest tez zajeciem pozaprzedszkolnym przeciez. A od stycznia zaczyna kurs plywania, bo absolutnie chce. I nam tez sie wydaje, ze to jednak jest wazne, zeby dziecko potrafilo plywac. Plus, jest to aktywnosc fizyczna - zawsze to plus.
      Po kursie plywania (3 miesiace) Mloda chce zrobic kurs w szkole muzycznej - jest to nazwane muzyczna karuzela - dziecko wybiera trzy instrumenty, ma iles tam zajec z tymi instrumentami a po kursie ma sie zdecydowac gry na ktorym instrumencie chce sie uczyc. Wszystkie dzieci z przedszkola oczywiscie to robia a ja nie wiem co z tym zrobic. Wolalabym, zeby w noge grala albo karate robila albo cus. Nie widze u niej talentu, ale chyba fajnie byloby ja troche muzycznie rozwinac.
      Nie moge jednak puszczac jej trzy razy w tygodniu na cos. Wiec mam zagwozdke.
    • laemmchen79 Re: Zajecia dodatkowe 16.12.15, 15:06
      Według mojego doświadczenia najwięcej zależy od dziecka - ja osobiście nie miałabym nic przeciwko ciekawym zajęciom dodatkowym, ale mój starszy syn po prostu nie lubi łazić gdziekolwiek po przedszkolu, chyba, że miałaby to być wycieczka w towarzystwie mamy i brata. Chodzi raz w tygodniu na zajęcia sportowe i raz do szkoły plastycznej na ceramikę, nie protestuje i lubi te zajęcia, ale gdyby mógłby sam decydować, to pewnie wolałby jechać prosto do domu. Za to młodszy bardzo chętnie chodzi na trening (udało nam się znaleźć taki kurs, na którym jednocześnie odbywają się oddzielne zajęcia dla młodszych i starszych dzieci), wręcz domaga się wyjścia do hali i pewnie z innymi zajęciami u niego będzie podobnie (jakieś sensowne kursy organizowane są u nas dla dzieci od 4 roku życia, więc jeszcze muszę z nim trochę poczekać, ale wydaje mi się, że w tym temacie będzie przeciwieństwem brata).
      Ale akurat dwujęzyczność nakazuje mi generalnie ograniczyć ilość zajęć dodatkowych i wygospodarować sobie przynajmniej te 2 czy 3 popołudnia w tygodniu na wspólne spędzanie czasu - w tym wieku dzieci jest to dla mnie priorytet, a wiadomo, im będą starsze, tym więcej czasu będą spędzać poza domem.
      • laemmchen79 Re: Zajecia dodatkowe 16.12.15, 15:08
        Acha, bardzo podoba mi się taka zasada w naszym mieście, że praktycznie czy to na zajęciach sportowych czy plastycznych generalnie istnieje opcja przyjścia 3 razy na zajęcia, aby przekonać się, czy chwyciło - z reguły nie płaci się też wtedy za udział - dla mnie super opcja, bo chciałabym, żeby dzieci kilka rzeczy wypróbowały, jeżeli się nie spodoa, to ok, ale przynajmniej miały kontakt czy to z ceramiką czy innym ustrojstwem.
        • ambivalent Re: Zajecia dodatkowe 16.12.15, 22:17
          U nas tez tak mozna. Schnupperstunde smile
      • ambivalent Re: Zajecia dodatkowe 16.12.15, 22:16
        Ja faktycznie widze u Mlodej zmeczenie. Juz teraz, majac zajecia dwa razy w tygodniu (do tego dochodzi co najmniej jedno popoludnie nie spedzone w domu) w piatek oboje padaja. Z reszta, u siebie to zmeczenie tez widze. A od stycznia jeszcze to plywanie.
        • laemmchen79 Re: Zajecia dodatkowe 16.12.15, 22:46
          Nie dajmy się zwariować - to, że nasze dzieci w wieku 5 lata nie chodzą na kurs szachów, nie znaczy, że nigdy w te szachy grać nie będą i w ogóle nie opanują zasad logicznego myślenia - mam ciężką alergię na rodziców, którzy w oparciu o zainteresowania 5-latków budują cały jego życiorys - a tych niestety i w moim otoczeniu nie brakuje - u Was też jest presja na dodatkowe zajęcia, kursy angielskiego od 2 roku życia, chińskiego od 3 i szachów od 4 lat? Akurat wśród niemieckich znajomych takiego problemu nie mam, natomiast wśród moich polskich przyjaciółek widzę niezły wyścig szczurów: dobre przedszkole to tylko takie, które oferuje minimum 15 różnych kursów dodatkowych, od czytania dla 3-latków, przez karate, szachy, angielski, pływanie i Bóg wie co - pojęcie bezzadaniowej, swobodnej zabawy nie istnieje najwyraźniej ani w zamyśle przedszkola, ani tym bardziej u rodziców.
          • ambivalent Re: Zajecia dodatkowe 16.12.15, 23:02
            Ja mam to szczescie, ze nasze przedszkole bardzo ceni taka wlasnie swobodna zabawe. Zajec organizowanych maja malo (jest grupa taneczna, kto chce to idzie, jest angielski, kto chce to idzie, jest sport - wyjscie na sale gimnastyczna, kto chce to idzie). Wiec niby moge sobie pozwolic na zajecia dodatkowe bez zbytniego obciazania dziecka. Ale nadal mam wrazenie, ze jest tego juz teraz za duzo smile
            Nie zrezygnuje z niczego, bo plastyke uwielbiam a polski klubik - no, wiesz dlaczego smile Ale oznacza to tez, ze dziecko w sumie to male ma szanse na sprobowanie czegos innego, bo i tak nie zgodze sie na dodatkowe jeszcze zajecia.
            Co do pedu rodzicow, pozostawie bez komentarza. Swego czasu uczylam takie dzieci i trudno bylo mi patrzec na te przemeczone, obciazone, zestresowane siedmiolatki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka