mróz a spacerki

17.12.09, 21:49
jak w temacie unas dzis było -10 ubrałam w kombinezony czapy
rekawice cipłe buty buzie posmarowane i bylismy z pol godzinki na
podworku jutro ma byc kolo -15st i moja mama juz lament ze jutro
mamy niewychodzic jak to jest z tym mrozem wychodzic niewychodzic?
    • pajesia Re: mróz a spacerki 17.12.09, 22:33
      myśmy wychodzili zawsze do -15; niektóre z moich sąsiadek rezygnowały z wyjść
      gdy temp. spadała już poniżej -5stopni.

      każde wyjście, gdy dzieci odpowiednio ubrane - ma same korzyści: wietrzysz
      mieszkanie podczas nieobecności w domu, dzieci się przewietrzą i są potem duuużo
      grzeczniejsze. Poza tym, jest śnieg - niech się potarzają i posaneczkują.

      Gdybym była na Twoim miejscu - to bym wyszła. zresztą my i tak wyjdziemy do
      p-kola, a po p-kolu na sanki (p-kole 5 min od domu, a górka koło domu) . jedyne,
      co ważne moim zdaniem: nie gadać na dworze za dużo, by nie łykać lodowatego
      powietrza.
      • nochalopagus82 Re: mróz a spacerki 18.12.09, 07:50
        Ja wczoraj nie wyszłam.
        Mieszkamy w Warszawie, a tu było -11 i wiatr. Ale ja to jestem specyficzny przypadek, bo przeprowadziliśmy się do Stolicy dopiero 2 tygodnie temu i przy okazji dochodzi nam drastyczna zmiana klimatu. Z mokrego szczecińskiego, na suchy, ostry warszawski. No i do tego- do stycznia nie mamy normalnej opieki medycznej- więc stres podwójny, że jak się rozłożą to bieda.

        A wyjście na dwór bez otwierania ust u nas nie wchodzi w rachubę, bo mój Mateusz nie mówi tylko jak śpi wink

        Ale dzisiaj ma być trochę cieplej i bez wiatru, więc może wyjdziemy. Ja sama już się nie mogę doczekać big_grin
        • pajesia Re: mróz a spacerki 18.12.09, 22:11
          jasne, z nic na siłę i wbrew sobie smile

          co do otwierania ust: u nas też gadają cały czas, muszę pilnowac by nie
          wrzeszczeli, bo wtedy łykają mroźne powietrze..

          Nochalopagus, czy wytypowałaś już przedszkola, do których udasz się na rozmowę z
          dyrekcją w sprawie przyjęcia dzieci? Powodzenia w rozmowach, trzymam kciuki.

          Donata: jak sobie radzisz? - pyt ogólne
          • nochalopagus82 w sparawie przedszkoli 19.12.09, 21:36
            Pajesia- z przedszkolem dopiero myślę.
            Jesteśmy w Warszawie od dwóch tygodni i jeszcze jakoś nie miałam głowy konkretnie zająć się problemem.

            Na pewno najpierw musimy się tu zameldować- chociaż czasowo, bo to nam powinno ułatwić dostanie się do państwowej placówki. Okazuje się, że właścicielka mieszkania, które wynajmujemy to bardzo równa babka i nie dość, że nie robi problemów z meldunkiem, to jeszcze zobowiązała się, że pomoże z załatwieniem przedszkola!!! Podobno ma takie możliwości, ale jak to będzie w praktyce to zobaczymy.

            Tak czy siak, wszelkie problematyczne kwestie odkładam na tzw. "po świętach", bo póki co to jeszcze cały czas nie mogę się tu jakoś odnaleźć sad Ale pomalutku i mam nadzieję, że wszystko wreszcie zacznę ogarniać.

            A tak w ogóle, to wielkie dzięki za zainteresowanie moją skromną osobą wink

            Pozdrawiam serdecznie!
            • pajesia Re: w sparawie przedszkoli 19.12.09, 22:35
              nochalopagus82 napisała:

              > A tak w ogóle, to wielkie dzięki za zainteresowanie moją skromną osobą wink

              kiedyś pracowałam z fajnym kolegą ze Szczecina, stąd wnioskuję, że Ty też jesteś
              taka, ponadto też się przeprowadzałam w swoim życiu parę razy - wiem, że to nie
              łatwo;

              z pomocy właścicielki też można skorzystać, zwłaszcza, jeśli ma jakieś wtyczki.
              Wiele zależy od dyrekcji - czy ma wolne miejsca i jak je wykorzysta, kogo
              przyjmie, dlatego nalegam na rozmowy bezpośrednio z dyr. teraz jestem z Pragi, a Ty?
          • skorpionica80 Re: mróz a spacerki 26.12.09, 13:13
            Witam. Ja jakoś do połowy grudnia chodziłam z moimi 9- cio miesięcznymi
            chłopakami na dwór i to po ponad 2 godziny. Raz jednemu się nie spodobało i
            płakał, byłam dość daleko od domu ale gnałam ile sił w nogach bo był mróz ponad
            -4. Tydzień przed świętami jeden z chłopców wieczorem nagle zaczął się trząść
            jak przy napadach padaczki i dusić. Erką pojechaliśmy do szpitala. Okazało się,
            że ma początek anginy i to były drgawki gorączkowe. Dokładnie spędziliśmy
            tydzień na pediatrii, bo miał wysoką gorączkę, potem doszedł rumień i biegunka -
            skutki gorączki. Na razie nie wychodzę na dwór z dziećmi bo się boję powtórki,
            choć lekarze nie potwierdzili, że to przez wychodzenie na dwór. Myślałam, że
            hartowanie dobrze wpłynie na ich odporność...A teraz obaj mają katar, a drugi
            chłopczyk miał w nocy temperaturę 38,5 stopnia, choć podejrzewam, że to przez
            ząbkowanie, bo już wcześniej miał teką temperaturę przy wcześniejszych ząbkach.
            Tak więc nie wiadomo co lepsze: wychodzić czy nie?
            • pajesia Re: mróz a spacerki 26.12.09, 15:27
              jeśli chodzi o mnie, podtrzymuję opinię o dobroczynności wychodzenia na dwór.
              W Twoim przypadku, może na krócej, a może werandowanie na balkonie?
              po jakimś czasie, może tak być, że dzieci staną się "niesforne" - do opanowania
              tylko na wybiegu... smile
              ja wychodziłam póki nie spasowałam - kilka razy przeziębiłam się mocno - ja, nie
              dzieci - wychodziłam cała spocona z 2 piętra bez windy a na dworze mrozik, he he

              potem werandowaliśmy co dzień na balkonie, ubierałam się ciepło, dzieci też,
              usypiały mi na kolanach potem z powrotem do domu, do łóżeczek, hm, przepraszam -
              ma materace rozłożone na podłodze - przykrywałam kołderkami i kocykami - i spali
              przy otwartym oknie 2-3h. Wówczas i ja mogłam się przespać lub podgonić
              prasowanie czy inne rzeczy
    • agulle czy wystarczy tylko kombinezon? 19.12.09, 09:19
      Witam czy w taki mróz -5 i więcej na spacer wystarczy tylko
      kombinezon? Chodzi mi o to, czy powinien być jeszcze jakiś śpiworek?
      Wszędzie widzę wózki (spacerówki) ze śpiworkami i się zastanawiam,
      czy to jest ważne? Po spacerze zauważyłam, ze chłopcy mają chłodne
      stópki, dzisiaj wybieram się na poszukiwania ciepłych bamboszy, bo w
      tych kombinezonach 12-18M osłonki na stopy są cieńsze niż reszta
      kombinezonu. Czy może powinnam im kupić konkretne kozaki, chociaż
      jeszcze nie chodzą (mają 9,5m-ca)?
      Aha i mam pytanie jak sobie radzicie z jazdą samochodem (powyżej
      godzinną) przy takim ubiorze, rozpinacie maluchy, czy po prostu nie
      grzejecie? Pytania wydają się banalne, ale dla mnie teraz istotne.
      Pozdrawiam.
      • donata72 Re: czy wystarczy tylko kombinezon? 19.12.09, 10:50
        a dajemy sobie rade unas caly czas mroz -15st wczoraj bylismy tylko
        15 minutek ale chyba wystarczy zaraz tez sie szykujemy smarujemy i
        powariujemy na dworku co do jady autem zawsze zdejmuje szliki czpy i
        rozpinam kurtki lub kombinezony
      • pajesia Re: czy wystarczy tylko kombinezon? 19.12.09, 22:28
        agulle napisała:

        > Witam czy w taki mróz -5 i więcej na spacer wystarczy tylko
        > kombinezon? Chodzi mi o to, czy powinien być jeszcze jakiś śpiworek?
        > Wszędzie widzę wózki (spacerówki) ze śpiworkami i się zastanawiam,
        > czy to jest ważne? Po spacerze zauważyłam, ze chłopcy mają chłodne
        > stópki, dzisiaj wybieram się na poszukiwania ciepłych bamboszy, bo w
        > tych kombinezonach 12-18M osłonki na stopy są cieńsze niż reszta
        > kombinezonu. Czy może powinnam im kupić konkretne kozaki, chociaż
        > jeszcze nie chodzą (mają 9,5m-ca)?

        jak nie chodzą, nie kupuj twardych butów. jakieś bambosze, jak napisałaś,
        wystarczą. lub jeszcze jedna warstwa ubrania.
        zadziwia mnie, co piszę, bo pamiętam, jak wychodziliśmy w mrozy na dwór,
        chłopaki mieli po ok pół roku, wracaliśmy wszyscy!spoceni, cała trójka - ja bo
        się zdźwigałam i napchałam wózka, a oni spoceni, bo za grubo ubrani: na śpiochy
        mieli polar, na to kombinezon i ciepła czapa i w torby od Mikado i do wózka
        tejże firmy! torby wyłożone cienkim kocykiem, by było "miękcej" wink

        co do samochodu - zdaj się na wyczucie i własny rozum, jak Ci nie wygodnie w
        czapce i szaliku w samochodzie, to i dziecku będzie podobnie, bo ma trochę
        Twoich genów, prawda?
        • rudam23 Re: czy wystarczy tylko kombinezon? 04.01.10, 00:05
          Nasze jadą w aucie w rozpiętych kombinezonach-na krótkie trasy, na długie
          grzejemy wcześniej i w aucie rozbieramy.

          Na dwór wychodzimy do -10, no chyba że mocno wieje,ale w tym roku,poza
          czasem,gdy miały mocny katar,nie byliśmy tylko 3 razy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja