problemy emocjonalne w szkole

05.11.13, 10:40
Moja córka - II klasa - nie radzi sobie ze swoimi emocjami. Wczoraj w szatni, gdy wybierali się z klasą na plac zabaw,podawała koleżance buta, ta w tym momencie podniosła głowę i córka ją uderzyła w głowę. Pani powiedziała, iż zrobiła to specjalnie. Córkę to bardzo zezłościło, na placyku kilka dziewczyn nie chciało się z nią bawić, więc ta zaczęła popychać jedną z nich, gdy wrócili do klasy, pozwalała kilku chłopcom rzeczy i zaczęła płakać, położyła się na podłodze i płakała.
Pani mówi, że nie radzi sobie z jej zachowaniami. Córka ma orzeczenie, ale uczy się w klasie masowej, bo w integracyjnej nie ma miejsca, a na nauczyciela wspomagającego pieniędzy.
W zaleceniach napisano, aby córce pomagać w rozumieniu emocji, w kontaktach z rówieśnikami, a tu niestety brak wsparcia.
Szkoła chciałaby, abym coś zrobiła z nią.
Czy wasze dzieci moją problemy z agresją, złością?
Jak sobie radzicie? Co można zrobić w szkole?
    • maadzik3 Re: problemy emocjonalne w szkole 05.11.13, 10:52
      Ja po prostu "uwielbiam" gdy szkoła chce żeby rodzic coś zrobił (duża specyfika polskiej szkoły): "coś" zrobił bo dziecko bazgroli, "coś" zrobił bo nie umie tabliczki mnożenia, "coś" zrobił bo jest niegrzeczne (w taki normalny, nie patologiczny sposób), "coś" zrobił bo jest niedojrzałe, "coś" zrobił bo jest niespołeczne, "coś" zrobił bo się nudzi na lekcjach itd. itp. Dotyczy zarówno perfekcyjnie neurotypowych jak I dysfunkcyjnych. Rodzic ma "coś" zrobić żeby uczeń był bliższy temu jakiego sobie wymarzyła szkoła.
      No bo to jego dziecko, prawda? Więc niech "coś" zrobi (żeby się wreszcie Jasio "Panem Tadeuszem" zachwycił)
      • aniaidaniel Re: problemy emocjonalne w szkole 05.11.13, 16:14
        To szkoła dostaje subwencję i ma obowiązek zatrudnić nauczyciela wspomagającego o ile jest o nim mowa w orzeczeniu córki. Mi jak w przedszkolu kazali "coś" zrobić z synem i zrobiłam... zabrałam go do innego :/
        • aspergea Re: problemy emocjonalne w szkole 06.11.13, 09:27
          no to witam w klubie! mój syn w tym roku pierwszoklasista, szkoła prywatna, 6 osób w klasie...i mimo to są takie jazdy, że krzyczy, płacze...twierdzi, że bardzo przeszkadza mu hałas i że jak dzieci hałasują, to wywołuje to nerwy w jego głowie...i że nic mu na to nie pomaga:(
          dziwne, bo wcześniej w przedszkolu ani zerówce nie działo się nic podobnego, a dzieci było w grupach więcej...dodam, że mały funkcjonuje bardzo wysoko i w tym momencie poza tymi "akcjami" nie ma do niego większych zastrzeżeń...
          póki co zamierzam to skonsultować z psychiatrą, bo zwyczajnie dziecka mi szkoda :(
          • ania-pat1 Re: problemy emocjonalne w szkole 06.11.13, 12:03
            "poza tymi "akcjami" nie ma do niego większych zastrzeżeń..."
            i tego się trzymaj. Szkoła tym różni się od przedszkola, że stawia dzieci w sytuacji zadaniowej - w przedszkolu można było zrobić - źle , inaczej, wcale i nic wielkiego z tym się nie wiązało. A teraz zrobić trzeba - i to zazwyczaj nie po swojemu tylko tak jak pani. Już nie wystarczy wiedzieć - teraz jeszcze należy wpisać w odpowiednim miejscu, raczej ołówkiem niż np. żółtą kredką (wariant mojej pierwszoklasistki), jak połączyć linie to prostą kreską (a nie falowanym esem-floresem, bo cóż - polecenie głosiło "połącz"). Tego muszą się nauczyć - a dla innych to jest oczywiste. Córka też w prywatnej (ale w klasie 15 osób) - bez cienia/ nauczyciela wsp. i daje radę - choć pewnie ze wspomaganiem byłoby łatwiej - ale moje dziecko lubi (baardzo) z ułatwień korzystać to raz, dwa cień wyróżniał by ją bardziej niż jej problemy - więc z premedytacją go nie ma (szkoła zadeklarowała, że kiedy nauczyciele zameldują, że nie dają rady - cień zostanie zatrudniony). Owszem emocje są burzliwe (nie chcę, nie będę, w szkole jest głupio, w przedszkolu było lepiej....) ale daje radę. Obserwuję ją i widzę kolosalny wzrost samodzielności (mniejsza pomoc ze strony nauczycieli, którzy w sumie nie zakładają nieporadności dopóki ona nie wystąpi, zrobiła wiele dobrego). Sprawdziany pisze razem z klasą i choć z cieniem pukającym palcem w kartkę zrobiłaby na max (zna materiał, w domu robi dużo trudniejsze zadania) sama wypada całkiem dobrze (70 - 80% a nie 100% ;-) ) - gubi uwagę, zawiesza się - to fakt, ale już mniej (choć stresuje ją ten fakt), towarzysko - cóż wygląda na taką co woli stać z boku, ale dzieci jej nie izolują - na przerwie w hałasie nie rozmawia, bo jak sama twierdzi nie wie komu odpowiadać, gdy wszyscy mówią równocześnie - za to koleguje się z największym rozrabiaką, bo go dobrze słychać i widać :-) . Z uwagi na nią Pani wprowadziła w klasie zwiększoną dyscyplinę - nie gadają na lekcjach, mówią po podniesieniu ręki nigdy jeden przez drugiego - pomogło. Myślę, że to dopiero początek roku - i jeszcze zdąża się lepiej wdrożyć, np. w pierwszym miesiącu codziennie szukałam przyborów do pisania/książek po całej klasie - teraz to rzadkość. Głowy do góry.
            To szkoła ma "coś zrobić" z dzieckiem w szkole, rodzice "coś robią" w domu.
    • berdebul Re: problemy emocjonalne w szkole 06.11.13, 12:23
      Z emocjami to chyba nie radzi sobie pani. Coś to znaczy co? Do pieca na 3 zdrowaśki? Czy masz usiąść z córką w szkolnej ławce? Pani nauczycielka jest całkiem duża, ma wykształcenie kierunkowe i to ona MUSI sobie radzić. Jeżeli sobie nie radzi, jest milion i jedna możliwość - od kursów dla pani, poprzez interwencje szkolnego psychologa/pedagoga, po zmianę zawodu. Nie wierzę, że pani mająca w klasie jedną dziewczynkę, która nie radzi sobie z emocjami (wiele dzieci sobie w tym wieku "nie radzi", bo nie są dorosłymi, a i dorosłemu zdarza się czymś rzucić w nerwach) i nie umie nic zrobić, aby temu zapobiec? Możesz też wystąpić do pani (na piśmie) z prośbą o napisanie w jaki sposób realizuje zalecenia orzeczenia.
      Z Twojej strony - rozmawiaj z córką, ucz nazywania emocji, możesz też do plecaka/kurtki włożyć np. jakąś piankową piłkę, woreczek z czymś sypkim, albo jakąś masę plastyczną - można ugniatać, szarpać, ciągnąć i w ten sposób upuścić trochę pary w sposób bezpieczny i niezagrażający nikomu. ;-)
      • aspergea Re: problemy emocjonalne w szkole 07.11.13, 14:47
        otóż szkoła wcale nie musi nic robić...przynajmniej prywatna.
        Dziś dostaliśmy od pani wychowawczyni sugestię, żeby rozważyć fakt, że ta placówka nie jest dla mojego dziecka, bo nie radzi sobie społecznie...
        • maadzik3 Re: problemy emocjonalne w szkole 07.11.13, 14:52
          Cóż, gdyby tylko była możliwość przeniesienia do innej dobrej szkoły rozważyłabym poważnie sugestię. Trudno narażać dziecko na kontakt z tak upiornym tworem jak szkoła gdzie dzieci są dla nauczycieli i systemu (wiem, dużo szkół tak wygląda). A z jakiego jesteście miasta?
        • aniaidaniel aspergera 07.11.13, 15:15
          aspergea napisała:

          > otóż szkoła wcale nie musi nic robić...przynajmniej prywatna.
          > Dziś dostaliśmy od pani wychowawczyni sugestię, żeby rozważyć fakt, że ta placó
          > wka nie jest dla mojego dziecka, bo nie radzi sobie społecznie...

          Uuuu no to już rozumiem... kurcze dlatego boję się szkoły która nie ma bladego pojęcia o naszych dzieciach i ich problemach :/
          • gosiajanda Re: aspergera 21.01.14, 09:22
            Witam,
            moj syn lat 11 stwierdzony Asparger w lekkim stopniu, nie jest agresywny fizycznie, ciągłe zarzuty ze strony szkoły (chodzi do normalnej) , że dekoncetruje pracę nauczycieli.
            Wczoraj pani ze szkoly powiedziała, że mam po prostu przychodzić z synem do szkoły i siedzieć z nim przez wszystkie lekcje w ławce. Pomijam fakt, że ze szkołą mamy wiecznie pod "górkę", zero dobrej woli, dążą do jednego: pozbycia się syna, przeniesienia do szkoły specjalnej. Nadmieniam, ze nasz psychiarta stanowczo stwierdził, ze dziecko tym bardziej powinno uczęszczać do szkoły normalnej. Powiedzcie, czy szkoła ma jakies przepisy, które zmuszą mnie do siedzenia z nimw ławce, co uważam za beznadziejny pomysł.
            • mika2 Re: aspergera 21.01.14, 09:49
              Absolutnie. Polecam poczytać na stronie: www.wszystkojasne.waw.pl/informator-dla-rodzicow/#.Ut4z8LStaUk

              7. Jakie są obowiązki rodziców ucznia niepełnosprawnego?

              Rodzic dziecka niepełnosprawnego ma takie same obowiązki jak rodzic dziecka zdrowego. Brzmi to prosto, jednak w praktyce szkoły i samorządy lokalne wprowadzają rodziców w błąd. Zdarza się, że na rodziców przerzuca się ciężar realizowania zaleceń zawartych w orzeczeniu o potrzebie kształcenia specjalnego. Tymczasem ich realizacja należy wyłącznie do zadań szkoły (przedszkola, ośrodka).

              Obowiązki rodziców dziecka, podlegającego obowiązkowi szkolnemu lub obowiązkowi rocznego przygotowania przedszkolnego, obejmują:

              - zgłoszenie dziecka do szkoły lub przedszkola,

              - zapewnienie regularnego uczęszczania na zajęcia,

              - zapewnienie dziecku warunków umożliwiających przygotowywanie się do zajęć,

              - jeśli dziecko uczy się poza szkołą obwodową (rejonową), rodzice mają też obowiązek poinformowania o tym szkoły obwodowej (rejonowej).

              Podstawa prawna: art. 14b (w odniesieniu do rocznego obowiązkowego przygotowania przedszkolnego) i art. 18 (w odniesieniu do szkoły podstawowej i gimnazjum) Ustawy z dnia 7 września 1991 r. o systemie oświaty (Dz. U. 2004, nr 256 poz. 2572 z późn. zmianami)

              Jakich obowiązków nie mają rodzice dziecka niepełnosprawnego?

              Rodzice nie muszą odrabiać z dzieckiem lekcji, dziecko powinno odrabiać lekcje samo. Jeżeli są z tym problemy, za ich rozwiązanie odpowiada szkoła – być może warto porozmawiać z nauczycielem, gdyż to on realizuje zadania edukacyjne, a nie rodzice.

              Rodzice nie mają obowiązku towarzyszyć dziecku niepełnosprawnemu w szkole. Bez względu na to, czy ze względu na niepełnosprawność dziecko nie jest w stanie samodzielnie przebrać się na wf, czy też nie nadąża z przepisywaniem zadań z tablicy – to szkoła ma obowiązek zapewnić dziecku wsparcie.

              Rodzice nie muszą jeździć na wycieczki, zielone szkoły, nie muszą chodzić z klasą do kina. To szkoła ma obowiązek zapewnić dziecku właściwą opiekę. Niedopuszczalne jest również wykluczanie dzieci ze względu na niepełnosprawność z takich aktywności lub stawianie przez szkołę warunków, że dziecko może chodzić na basen w ramach lekcji wf tylko pod opieką rodziców.

              Rodzice nie mają też obowiązku zabierania dziecka ze szkoły, kiedy personel szkoły sobie z nim nie radzi. To szkoła ma obowiązek wspierać rodziców, nie odwrotnie! Jest to zapisane wprost w Ustawie o systemie oświaty (a także w rozporządzeniach wykonawczych do niej).

              Podstawa prawna: art. 1 punkt 2 Ustawy z dnia 7 września 1991 r. o systemie oświaty (Dz. U. 2004 nr 256 poz. 2572 z późn. zmianami)
              • gosiajanda Re: aspergera 21.01.14, 10:39
                Bardzo bardzo gorąco dziękuje! wydrukowałam i pokaże w szkole, bo całkiem inaczej z nimi się rozmawia jak rodzic ma jakąś podporę prawną, a tak to Ci wszystko wmówią , ze to dla dobra dziecka, byle pozbyć się "problemu" . My oboje z mężem pracujemy, mamy jeszcze dwoje młodszych dzieci i nie stać nas, by jedno zrezygnowalo z pracy, tym bardziej że syn jest samodzielny, mądry, daje sobie radę najlepiej jak potrafi, a to że wtraca się w słowo nauczycielowi, że nie wykonuje wszystkich poleceń, to jest po prostu "urok Aspargera". Nie stanowi zagrożenia dla otoczenia, a to że wczoraj na lekcji szycia wbił sobie igłe w palec i przez to zrobili aferę i każą mi przy nim siedzieć (na co syn powiedział wprost , że to "obciach") to jest problem szkoły.
                Dziękuję jeszcze raz goraco za pomoc.
                • aguska10 Re: aspergera 21.01.14, 10:53
                  www.wszystkojasne.waw.pl/informator-dla-rodzicow/#.Ut5DRvvdhkg
          • kinga.1990 Re: aspergera 13.10.15, 12:40
            Witam
            Mam synka(5letniego) który ma diagnozę ZA oraz orzeczenie o niepełnosprawności do 2017r. Chciałabym się dowiedzieć, czy w mam obowiązek w przyszłym roku, jak pójdzie do 1 klasy ujawnić w szkole fakt, że coś takiego posiada,czy to tylko moja wola? Czy szkoła może się sama jakoś o tym dowiedzieć? Mam jeszcze pytanie dotyczące niepełnosprawności, kiedy ona wygaśnie będzie dzieckiem niepełnosprawnym(chodzi mi o papier-np u lekarza pediatry i później kiedy pójdzie do pracy czy lekarz medycyny pracy będzie o tym wiedział)-nie chcę po upływie orzeczenia występować o nowe, chcę o tym zapomnieć.
            • mmr09 Re: aspergera 13.10.15, 13:50
              ale co to znaczy zapomnieć? liczysz na to, ze ZA zniknie? A orzeczenia o niepełnosprawności nie musisz nikomu pokazywać. Natomiast jesli ukryjesz fakt, ze dziecko ma ZA to prawdopodobnie tylko mu zaszkodzisz. Bedzie traktowane jak każde inne dziecko, nie otrzyma wsparcia i w efekcie może sobie nie poradzić. Większość problemów z dziećmi z ZA wychodzi w szkole więc nawet jesli teraz wydaje Ci się, ze jest super i niczego po nim nie widac, to w szkole prawdopodobnie dopiero zaczną się problemy.
              • kaja-333 Re: aspergera 16.10.15, 13:10
                Natomiast jesli ukryjesz fakt, ze dziecko ma ZA to prawdopodobnie tylko mu zaszkodzisz. Bedzie traktowane jak każde inne dziecko, nie otrzyma wsparcia i w efekcie może sobie nie poradzić.


                Taaaa, a jak nie ukryje, to uzyska taką pomoc i wsparcie, że.... patrz wszystkie posty wyżej. Już sama nie wiem, co lepsze...
            • tratteolo Re: aspergera 14.10.15, 09:36
              > Mam synka(5letniego) który ma diagnozę ZA oraz orzeczenie o niepełnosprawności
              > do 2017r.

              Skoro jest orzeczenie o niepełnosprawności, to można wywnioskować, że syn ma spore problemy i nie funkcjonuje dobrze, zgadza się?

              >czy w mam obowiązek w przyszłym roku, jak pójdzie do 1 klasy ujawnić w szkole fakt, że coś takiego posiada,czy to tylko moja wola?
              Nie masz obowiązku. Zastanów się tylko co możesz dzięki ujawnieniu zyskać, a co stracić. Tak samo pomyśl o swoim synu - jakie będą plusy a jakie minusy

              >Czy szkoła może się sama jakoś o tym dowiedzieć?
              Nie

              >Mam jeszcze pytanie dotyczące niepełnosprawności, kiedy ona wygaśnie będzie dzieckiem niepełnosprawnym

              Ciekawie postawione pytanie. Przede wszystkim kwestia niepełnosprawności "w ogóle". Syn nie dostał chyba orzeczenia dlatego, że potrzebowałaś identyfikator do samochodu, by móc parkować na miejscu dla niepełnosprawnych, nie? Nic o tym nie piszesz, ale syn najprawdopodobniej ma problemy, nie jest w pełni sprawny - o jego sprawności w przyszłości zadecyduje m. in. Twoje nastawienie, podjęte terapie (ZA to nie katar, samo nie przejdzie), wspomaganie dziecka. I papier nie ma tu nic do rzeczy! Jak będzie funkcjonować dobrze, to orzeczenie nie będzie mu potrzebne i już.

              >nie chcę po upływie orzeczenia występować o nowe, chcę o tym zapomnieć.

              Za mało napisałaś, nie nakreśliłaś sytuacji, ale z powyższego zdania wynika, że przeszkadza Ci myśl, że Twoje dziecko jest niepełnosprawne. Boisz się czegoś? Chwileczkę, orzeczenie o niepełnosprawności ma ułatwić życie de facto dziecku, a nie Tobie! Nie Ty "masz zapominać" tylko dziecko ma funkcjonować na najwyższym na jego możliwości poziomie (to jest cel), a Ty - również dzięki uzyskanym orzeczeniom - masz obowiązek umożliwić mu osiągnięcie tego celu. Dla jego lepszej jakości życia w przyszłości! Zacznie się szkoła, może powinnaś już teraz pomyśleć o orzeczeniu o kształceniu specjalnym dla swojego syna? Żeby zacząć wspomaganie szkolne od razu, a nie czekać na pogorszenie się sytuacji i zniechęcenie dziecka do szkoły, co może szybko nastąpić w sytuacji kiepskich wyników w nauce i problemów społecznych w klasie.

              Przepraszam, że tak bezlitośnie, ale widać dużo "JA", a dziecko skromnie w tle...

              • kinga.1990 Re: aspergera 14.10.15, 10:20
                Atakujecie mnie bezmyślnie, bo chodzi mi o dobro dziecka, by nie ciągły się za nim papiery, by w przyszłości nie miał problemów ze znalezieniem pracy. Dlatego o to wszystko wypytuje, gdyż tu chodzi o Syna a nie o mnie. W dodatku mam pewne wątpliwości co do diagnozy, a orzeczenie zostało wydane tylko i wyłącznie z wymagań przedszkola integracyjnego, bo inaczej nie miałby szans się tam znaleźć. A Panie, które tam z nim pracują uważają, że świetnie sobie radzi. Otoczenie nie wiem skąd już po części się o tym fakcie dowiedziało i odsunęło od syna i mnie jako matce patrząc na syna, który nie ma kolegów czy koleżanek jest na prawdę ogromnym bólem-ludzie są okrutni i większość nie chce się z takimi zadawać dotyczy to również RODZINY! Dlatego nie chcę mu fundować kolejnych złych doświadczeń, jeżeli diagnoza jest nie trafiona o to mi chodzi!
                • truffla333 Re: aspergera 14.10.15, 10:51
                  Nawet, jeśli masz wątpliwości, co do diagnozy, to dostałaś do rąk bezcenne narzędzie do walki o swojego syna = orzeczenie. Diagnoza - tak jak wyniki badań, na przykład z krwi - należy do Twojego syna. Nie masz przecież obowiązku pokazywać wszystkim wyniku badań. Ale czasem trzeba. Syn ma tylko 5 lat. Cokolwiek by mu nie było i czy się zgadzasz z diagnozą, czy nie, dla jego i Twojego dobra powinnaś mieć zawsze aktualne orzeczenie - tak długie, jak się da. I wyciągać ten papier, jeśli uznasz, że konieczne. Problem w szkole - bo dzieciak bije inne dzieci - idziesz do wychowawcy i pokazujesz. Nie musisz składać oficjalnie. Chcesz przenieść do innej klasy, orzeczenie pomaga. Masz problemy finansowe, też pomaga. Problem z poprawą oceny, dodatkowy termin się znajduje, bo masz orzeczenie. To moje doświadczenie. Magia urzędowego pisma działa. Mądry nauczyciel zadziała, a oficjalnie ślad nie zostaje.
                  Teraz mam dziecko w gimnazjum. Z orzeczeniem do 16 roku życia. W Warszawie, gdzie musimy się bić o każdy punkt w rekrutacji, dzieciak z orzeczeniem ma fory. Jego rodzeństwo także. Same plusy. A ujawniać szkole tych informacji nie wolno. Problem z nauczycielem, mówię, że jest orzeczenie i zawsze jest rozwiązanie. Gram tym papierem. A najlepsze, że nigdy go nie pokazałam. Więc raczej trzeba pamiętać, że są sytuacje, gdzie bumaga daje nam i naszym dzieciom korzyści.
                  Nawet jak złożysz orzeczenie, bo szkoła może o to poprosić, to jedynie w karcie zdrowia ktoś nierozważny może wpisać, że dziecko ma ZA. Poza tym nic nie zostaje. A większość i tak nie rozumie zapisów z karty zdrowia.
                  Mam za sobą 6 lat pracy z dzieckiem z orzeczeniem. I z tej perspektywy piszę, że orzeczenie pomaga. Nie przeszkadza. Nie ciągnie się. Nie stygmatyzuje. Nie odsuwa rówieśników. Nie funduje złych doświadczeń. Ale też nie leczy lęków rodzica.
                  Dla dobra dziecka, moim zdaniem, trzeba orzeczenie mieć. I mądrze go używać.
                  A praca z dzieckiem, rodzina, jakieś piętnowanie.... to już jest inna bajka.
                  • kinga.1990 Re: aspergera 14.10.15, 11:19
                    Mnie tak na prawdę nikt w sposób dosadny i zrozumiały nie przedstawił jak wygląda obraz dziecka z ZA. Cały czas słyszę ogólniki, które czytam w internecie. Dlatego ta diagnoza nie wydaje mi się jasna. Chciałabym po prostu w 100% być pewna, by tak jak mówię nie zaszkodzić mu, bo nawet tak jak piszesz może się zdarzyć wpis w karcie zdrowia w szkole i od razu zaczną się pytania i nakłonienie mnie do oficjalnego złożenia. Ja wsparcia nie mam od nikogo i chyba to najbardziej mnie blokuję...i obwiniam siebie za to, że może to nie wynika z żadnego zaburzenia tylko z moich metod wychowania...może coś po prostu robie nie tak. A Ty jesteś mamą dziecka z ZA? A co do syna to ma świetny kontakt wzrokowy, jest uśmiechnięty i nikogo się nie wstydzi...
                    • tratteolo Re: aspergera 14.10.15, 11:43
                      Nie ma dwóch jednakowych osób z ZA, bo na zaburzenie nakładają się cechy charakteru, czyli ciężko ustalić jeden słuszny obraz.

                      Na pewno są to zaburzenia w komunikacji - o tym za chwilę - co skutkuje brakiem przyjaciół, znajomych.. Można mieć kolegów, nawet bawić się z kimś, ale nie ma w tym żadnej głębi. Nie wiem, jak to dokładniej opisać. Tak, jakby brakowało wspólnych tematów? To się ciągnie przez całe życie (przynajmniej u większości...) i może skutkować stanami depresyjnymi, bo człowieka z ZA ciągnie do innych, a nie może znalezć z nimi wspólnego języka.

                      Zaburzenia komunikacji też są różne, osoba z ZA może sprawiać wrażenie nieczułej na innych, niemiłej, niesympatycznej, wyniosłej, "najeżonej", albo zbyt przewrażliwionej na krytykę, potrafi zaśmiać się w sytuacji absolutnie niestosownej, "chamsko" skomentować (wygląd, kuchnię, światopogląd), a przy tym wydaje się nie mieć poczucia humoru. To wszystko wynika z braku zrozumienia kontekstu społecznego. Poza tym ma braki w teorii umysłu - wydaje się jej, że inni wiedzą co ma na myśli, więc nie trzeba nic mówić, a potem się dziwi, że ktoś czegoś nie wiedział albo się nie domyślił. Trzyma się swoich pomysłów, swojego rozkładu dnia, ulubionych ubrań, jedzenia, ciężko znosi zmiany. To tak w wielkim skrócie i uproszczeniu, musisz jeszcze poczytać w sieci - spróbuj czytać blogi rodziców dzieci z ZA, one dużo dają :)

                      Konsultacja u dobrego (doświadczonego w pracy z dziećmi z ZA) psychiatry byłaby wskazana. W Krakowie jest to dr Zyss, gdzie indziej - nie wiem, może inni dadzą Ci namiary.

                      To, że się uśmiecha i patrzy w oczy o niczym jeszcze nie świadczy. Śmiałość też. Mój syn nie miał nigdy kłopotów w kontaktem wzrokowym, ja natomiast wpatruję się intensywnie w oczy rozmówcy (co jest zaburzonym kontaktem wzrokowym mimo jego utrzymywania). Oboje mamy ZA, w stopniu stosunkowo lekkim.
                      • kinga.1990 Re: aspergera 14.10.15, 12:21
                        Syn był diagnozowany przez Effathe(ośrodek zajmujący się diagnozowanie Autyzmu oraz zaburzeń rozwojowych)-tam przyjmuje obecnie psychiatra dr Szewczyńska (autyzm.krakow.pl/www/specjalisci/id/55-Zofia-Szepczy%C5%84ska). A czy dr Zyss przyjmuje prywatnie czy na NFZ? Jedyną pomoc jaką syn od nich dostaje są konsultacje, co 4 miesiące. Dostaje na nich wtedy 3-4 ćwiczenia, które mam z synem wykonywać. Głównie opierają się one na przedstawianiu synowi sytuacji na obrazkach(powiem szczerze-mało skuteczne). Syn ma również WWR uczęszczał przez 2 lata na nie, ale w placówce do której na nie chodził praktycznie nic nie robiono. Teraz przeniosłam go do innego miejsca na WWR gdzie będzie miał grupowe zajęcia typowo z dziećmi z ZA i Panami, kóre pracują z takimi dziećmi na co dzień. Mam nadzieje, że one coś więcej mi powiedzą na ten temat. A Twój syn w jakim jest wieku? I kiedy dostaliście diagnozę? Co Cię zaniepokoiło?
                        • kasiamika12 Re: aspergera 14.10.15, 15:44
                          Hej. Ja mam ten sam dylemat. Syn niespełna 6 lat. W przedszkolu nie pokazaliśmy diagnozy ZA. ( chociaż w grupie 4 latków były pewne problemy, głównie społeczne , wówczas dostaliśmy diagnozę ) . Duże znaczenie miało to, że syn poszedł do grupy dzieci, które uczęszczał ról wcześniej do tego przedszkola. Nie potrafił się odnaleźć, miał echolalie , słaby kontakt wzrokowy. Miał jednego kolegę, którego znał ponieważ mieszkamy obok i tylko z nim się bawił. W grupie pięciolatkow było zdecydowanie lepiej. Chętniej nawiązywał kontakty, zaprzyjaźnił się z innymi dziećmi, które zapraszał do domu etc....i w związku z tym, że sporo zachowań minęło, diagnozy nie ujawnialismy. Tym bardziej że Pani psycholog w przedszkolu, która prowadziła z nim zajęcia indywidualne zapewniała nas, że młody ma pewne rzeczy do wypracowania ale na pewno nie ma ZA. Teraz poszedł do nowej szkoły ( zerówki ) i też zdecydowaliśmy ze przeczekamy z orzeczeniem. Na chwilę obecną radzi sobie całkiem dobrze, Panie nie mają żadnych zastrzeżeń no może oprócz tego, że jest rozkojarzony i trochę się rozprasza przy zajęciach w książce. Ma kilku kolegów, których lubi o spotyka się także po za szkołą ponad to chodzi na świetlicę chętnie, jest grzeczny, stosuje się do wszystkich zasad. W domu także nie mam z nim problemów wychowawczych. Jedna rzeczą, która mnie niepokoi to w dalszym ciągu słaby kontakt wzrokowy ( z obcymi ) oraz to ze jest taki rozproszony. Np jak je obiad wierci się na krześle. Ogólnie wszelkie zachowania z przed dwóch lat minęły. Być może to rezultat terapii na które uczęszczamy w ramach WWR i naszej pracy w domu a może po prostu z pewnych rzeczy ,, wyrósł,,. Na pewno orzeczenie na czas szkoły załatwię, bo nie wiadomo co będzie. Tak jak piszą przedmówcy cały obraz ZA może się ukazać właśnie w szkole i wówczas nie będę miała żadnych wątpliwości i natychmiast przedstawię papiery, ale na tą chwilę sama już nie wiem czy dobrze postępuje nie ujawniając tego ze syn taka diagnozę jakiś czas temu dostał. Dlatego bardzo dobrze Cię rozumiem.
                          • kinga.1990 Re: aspergera 14.10.15, 16:08
                            A czy Twój synek dostał tylko orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego czy orzeczenie o niepełnosprawności?
                            • kasiamika12 Re: aspergera 14.10.15, 16:16
                              Jedno i drugie. Jak odbieraliśmy diagnozę, to dokumenty były rozdzielone w sensie jedna teczka do orzeczenia o niepełnosprawności a druga do kształcenia specjalnego. I tak z marszu nu załatwiłam oba orzeczenia.
                              • kinga.1990 Re: aspergera 14.10.15, 16:54
                                Czyli przechodziliście przez pediatre? To mówisz, że nie ujawniałaś...Ja ujawniłam w przedszkolu,bo chodzi do integracyjnego, ale jest to osobna placówka. Szkoła, do której zamierzam go puscić w przyszłym roku jest zupełnie innym budynkiem w na innej ulicy i tu się pojawia dylemat, czy nie ujawniać. Wolałabym na początek puścić go zupełnie bez żadnych papierów, tak jak wszyscy rodzice...może akurat nic się nie wydarzy niepokojącego. Nie chcę po prostu na starcie wyskakiwać z orzeczeniami.
                                • kasiamika12 Re: aspergera 14.10.15, 17:28
                                  Pediatra ??? Nie brał udziału w diagnozie. Ja do zespołu orzekania miałam tylko papiery z ośrodka diagnozującego syna. Pediatra dał jedynie skierowanie do poradni autystycznej na moja prośbę.
                                  • kasiamika12 Re: aspergera 14.10.15, 17:35
                                    A jak Twój synek funkcjonuje w przedszkolu ? Co mówią Panie ? Jak w domu się zachowuje a jak np na placu zabaw czy wśród rówieśników ? Myślę że to jest kluczowe, czyli funkcjonowanie dziecka. Skoro wszystko dobrze i ani Ty ani Panie w przedszkolu ( wychowawca, pedagog; psycholog ) problemu nie widzą to może faktycznie diagnoza była na wyrost. W sumie to na jakiejś podstawie tą diagnozę dostał prawda ?
                                    • kinga.1990 Re: aspergera 14.10.15, 20:14
                                      Pytam o pediatre, ponieważ on musi wypisać na podstawie diagnozy(zaświadczenia od psychiatry), że dziecko ma takie zaburzenie i dopiero z tymi papierami udaje się na komisję inaczej nie ma możliwości, żeby dostać orzeczenie o niepełnosprawności. Lekarz pediatra, bądź rodzinny musi wypisać swoje zaświadczenie, bo tego wymagają w PCPR inaczej nie dopuszczą do komisji. Syn woli towarzystwo dorosłych niż rówieśników. Narzuca swoje racje i dąży do tego by każdy się podporządkował. Uwielbia mapy-drogi, znaki i wszystko co z tym związane.Nie lubi prac manualnych. Na widok plasteliny cały się trzęsie i krzyczy. Jest labilny emocjonalnie. W pracy indywidualnej jest super, gorzej wypada w pracy grupowej. Ma fenomenalną pamięć. Pisze i czyta od 3 roku życia. Szybko się męczy, problem stanowi też jego koncentracja, szybko się rozprasza. Macha rączkami, napina się. Bardzo często włącza swiatło, przyciski różnego rodzaju itp. i widać, że jest to silniejsze od niego. Jeżeli jest jakieś większe wydarzenie wcześniej go uprzedzam o tym(nawet na miesiąc przed). Panicznie boi się tłumów(np na przyjęciu weselnym)-od razu jest cały mokry, robi mu się niedobrze(zdarza się, że wymiotuje)widać panike w jego oczach, jest bardzo niespokojny. Boi się również suszarek w łazienkach w Centrach Handlowych. Nie wejdzie do nich bo od razu jest panika i jest cały mokry jakby wyszedł z pod prysznica. Nie jest to wymuszanie tylko ewidentny lęk. Przykro na to patrzeć. A co do placu zabaw to bawi się, ale jest jakby obok dzieci. Kiedy przychodzi do niego kolega to po ok 10-15 min przychodzi do mnie i mówi, że już się z nim pobawił, że strasznie męczy go zabawa. Jest absorbującym dzieckiem. Wiesz dzieci różnie się zachowują... i nie chcę każdego jego ruchu prześwietlać czy jest to w normie czy nie...bo dzieci prawidłowo rozwijające się też mają lęki, też czasami nie chcą robić tego co im się karze, czy po prostu nie mają ochoty się z kimś pobawić. Fakt u syna jest to nagminne. Tylko, że nie wszystko mi tu pasuje.
                                      • kasiamika12 Re: aspergera 14.10.15, 20:52
                                        Zapewniam Cie, że ja od pediatry nie miałam żadnego zaświadczenia dla komisji. Składałam jedynie : zaświadczenie od psychiatry, który postawił diagnozę, opinie psychologiczną oraz akt urodzenia syna. Nic więcej. Może przeoczyli, nie wnikam już.
                                        Fakt, nie można każdego dziecka oceniać tak samo. To że coś robi czy nie robi to nie znaczy od razu, że ma aspergera. Ale szczerze mówiąc z tego co piszesz to sporo rzeczy wpisuje się w ZA i są one niepokojące. No nic musisz obserwować i być czujna.
                                        • kinga.1990 Re: aspergera 14.10.15, 21:06
                                          A powiedz mi, co Ciebie zaniepokoilo u Twojego synka? Bo pisałaś wcześniej, że też ma diagnozę ZA.
                                          • kinga.1990 Re: aspergera 14.10.15, 21:06
                                            Na jakiej podstawie mi ją wypisali?
                                            • kinga.1990 Re: aspergera 14.10.15, 21:07
                                              tzn wam
                                              • kasiamika12 Re: aspergera 14.10.15, 22:05
                                                Zaczęło się od momentu kiedy synek poszedł do przedszkola, był przerażony na początku, izolował się, nie uczestniczył w zajęciach grupowych, był nie obecny momentami, ogólnie dzieci go nie interesowały, gadał od czapy, był nie samodzielny itp.... Panie zauważyły problemy i wezwały nas na rozmowę przekazując co je niepokoi. Psycholog z przedszkola, która wówczas pracowała i obserwowała synka zasugerowała ZA. Poprosiłam ją o opinie na piśmie w celu przedstawienia jej w ośrodku diagnostycznym. Czytając ta opinie włos mi się na głowie jeźył. Wiele rzeczy było wyjęte z książek. Nie ważne, zabrałam opinie i udałam się do ośrodka wczesnej interwencji. Tam dwie Panie obserwowały synka ( psycholog i psychiatra ) przez około 1,5 godziny. Po tej obserwacji uznały, że młody nawet fajnie daje radę, ale widać pojedyncze cechy ZA a opinia od psychologa przedszkolnego jasno temu dowodzi. I w taki sposób dostaliśmy diagnozę o później orzeczenia. W międzyczasie w przedszkolu zmieniła się Pani psycholog, która zupełnie inaczej oceniała synka i jego umiejętności. I w sumie wyszło tak, że diagnozy nie ujawnialismy. Tym bardziej że Panie po wakacjach także zmieniły tor, powtarzając, że młody zrobił postępy, ze uczestniczy w zabawach z dziećmi, że już nie jest taki wycofany i ogólnie nie to samo dziecko. Jedyne zastrzeżenia były do tego, że manualnie jest do tyłu i mamy ćwiczyć grafomotorykę. W związku z tym, że funkcjonowanie synka poprawiło się bardzo widocznie uznaliśmy z mężem, że poczekamy bo może faktycznie diagnoza była na wyrost. I tak przebrnął przez przedszkole. Teraz jest w zerowe szkolnej ( odroczylismy szkołę bo jest z samego końca roku ). To tak po skrócie nasza historia z diagnozą. :-)
                                                • kasiamika12 Re: aspergera 14.10.15, 22:12
                                                  Aczkolwiek cały czas boje się o jego przyszłość, jak sobie poradzi dalej w szkole. Przedszkole, zerówka to nie to samo co szkoła. Nie wiem zobaczę jak to będzie. Orzeczenie chociażby w szufladzie warto mieć, żeby w razie problemów zanieść do szkoły, i powiedzeiec ze taka diagnoza była i prosić o uwzględnienie zaleceń w orzeczeniu.
                                                  • mamakota5 Re: aspergera 14.10.15, 23:17
                                                    Witam,
                                                    Chcę Ci powiedzieć,że musisz zaakceptować ZA u dziecka.Trwa ten proces bardzo długo , jest przykry,bolesny i trudny psychicznie do przyjęcia,ale nie można przed nim uciec.Moja córka za miesiąc skończy 17 lat,a ZA zdiagnozowano w 1 klasie gimnazjum(ciągle żałuję ,że tak póżno),ale czy coś by to zmieniło?
                                                    Jeśli masz pytania i wątpliwości,chętnie pomogę w miarę możliwości.
                                                  • kinga.1990 Re: aspergera 15.10.15, 12:15
                                                    Wiem, że powinnam to zaakceptować, jednak nie jestem w 100% przekonana czy to ZA. Są takie dni, że syn zachowuje się jak prawidłowo rozwijające się dziecko, ale przychodzą i takie, kiedy nie wiem, co mam robić. Orzeczenie o Potrzebie Kształcenia Specjalnego-ok przyjęłam bez większego stresu, ze względu na to, że Pani psycholog powiedziała, że nawet jeżeli nic by mu nie było, to takie zajęcia mu nie zaszkodzą. Tylko martwi mnie fakt tego Orzeczenia o niepełnosprawności. Było ono wydane ze względu przeniesienia syna do Przedszkola Integracyjnego w innym rejonie(bez niego nie miałby szans się tam dostać-a co za tym idzie ewentualnego wsparcia). Pani psycholog stwierdziła, że jest to dobre wyjście, gdyż syna chcieli się pozbyć z poprzedniego przedszkola. Uważa, że to nie jest nic negatywnego i nie wpłynie źle na jego dalsze życie.Jest ono wydane do lutego 2017r. Rocznikowo syn powinien być wtedy w pierwszej klasie podstawówki. Zerówka, do której teraz uczęszcza jest w Przedszkolu, który jest osobnym budynkiem. Do 1klasy chcę go puścić do Szkoły z poza rejonu. I czy jest możliwość, że szkoła podstawowa dowie się o orzeczeniu o niepełnosprawności? Pytam, gdyż wolałabym zaryzykować, czy syn bez tego dokumentu zaadoptuje się w szkole. Jednak bardziej martwi mnie fakt jego przyszłości na rynku pracy. Czy lekarz medycyny pracy dowie się, że syn np. przez 3 lata w czasie dzieciństwa posiadał coś takiego? Czy lekarz pediatra mu coś takiego może przekazać? Nie chcę, by ktoś go dyskryminował. Owszem jeżeli sutuacja się nie poprawi i nie nabierze odpowiedniego tępa, to wiadomo orzeczenie ujawnie, bo wtedy będę wiedziała, że to jednak poważniejsza sprawa. Teraz syn ma 5,5 roku i wiesz każdy mówi, że z tego wyrośnie, z tamtego też...i może faktycznie poczekać jeszcze...sama już nie wiem.
                                                  • kinga.1990 Re: aspergera 15.10.15, 12:42
                                                    A czy w szkole podstawowej pediatra będzie musiał przekazać jakieś informacje, dotyczące stanu zdrowia dziecka? Tzn chodzi mi o Kartę Zdrowia? Bo jeżeli tak to pewnie to odnotuje ;/
                                                  • kasiamika12 Re: aspergera 15.10.15, 13:18
                                                    Nie wiem jak w innych szkołach, ale u nas chcą bilans sześciolatka. Może u was nie będą chcieli. Jeśli chodzi o ujawnienie orzeczenia, to możesz być spokojna. Jeżeli Ty czy Twój syn w przyszłości tego nie ujawnione, to nie ma takiej możliwości, żeby to wyszło.
                                                  • kinga.1990 Re: aspergera 15.10.15, 20:20
                                                    Dobra a jeżeli będą chcieli ten bilans sześciolatka i tam będzie wpisane ZA, to co wtedy? Kto wogóle ma do tego wgląd? Dyrekcja będzie wtedy chciała ode mnie orzeczenia o niepełnosprawności?
                                                  • kasiamika12 Re: aspergera 16.10.15, 10:04
                                                    Jeżeli masz w karcie zdrowia wpisane ZA, to istnieje prawdopodobieństwo, że na bilansie będzie to uwzglednione, ale nie wiem dokładnie. Musisz zapytać swojego pediatre. Tak jak wspomniałam wcześniej, u nas pediatra nie wie, że młody ma diagnozę. Tzn coś mu tam kiedyś wspomniałam, że jest podejrzenie aspergera itp.... ale samej diagnozy na papierze nie zanosiłam. Generalnie to u nas nikt nie wie o diagnozie ani w przedszkolu / szkole ani wśród znajomych, przyjaciół czy rodziny ( tylko moja siostra wie bo sama ma dziecko z ZA. ) Jeżeli chodzi o orzeczenie o niepełnosprawności, to nie masz obowiązku w ogóle go przedłużać. A tym bardziej pokazywać w szkole. To jest Twoja sprawa co z tym zarobisz. Tak samo jak orzeczenia o kształceniu specjalnym tez przecież nie musisz nikomu pokazywać, to nie jest jakiś obowiązek.
                                                  • tratteolo Re: aspergera 15.10.15, 13:13
                                                    >jednak nie jestem w 100% przekonana czy to ZA.

                                                    Diagnozowała Was Effatha - mają taką opinię, że nie wystawią diagnozy, jeżeli nie mają 100% pewności co się dzieje (zasłyszane od dobrego psychiatry i zespołu psychologo/pedagów z PTTB). Gdyby mieli wątpliwości, robiliby obserwacje, dawali nowe terminy itp. itd.

                                                    >Są takie dni, że syn zachowuje się jak prawidłowo rozwijające się dziecko, ale przychodzą i takie, kiedy nie wiem, co mam robić.

                                                    Taka sinusoida zachowania jest normalna przy ZA. Są okresy lepsze i gorsze, doskonałe i fatalne. Ciężko jest, gdy te fatalne się przeciągają - u nas najdłuższy regres trwał około pół roku, byliśmy na skraju załamania nerwowego...

                                                    >Jednak bardziej martwi mnie fakt jego przyszłości na rynku pracy.

                                                    Twój syn jest wyjątkowy i jego sytuacja na rynku pracy będzie wyjątkowa. Papier niczego nie zmieni. No, poza zawodami, w których występują ścisłe obostrzenia - na przykład w europejskim prawodawstwie osoba z ZA nie może zrobić licencji pilota. I wydaje mi się, że dla własnego dobra lepiej tego nie naginać.

                                                    Zresztą kto wie jaki będzie rynek pracy i jego uregulowania prawne za 15-20 lat? Wydaje mi się, że żeby ułatwić dziecku wejście w przyszłości na rynek pracy musisz nauczyć się podchodzić do syna wyjątkowo, a jednocześnie starać się go nakierować na standardowe tory. Nie po to, by go zmieniać (to nie ma szansy się udać i będzie skutkować jedynie jego wewnętrznym "rozdwojeniem jazni " - oczywiście w przenośni), ale by nauczył się, że bycie bardziej standardowym po prostu będzie z korzyścią dla niego.
                                                    Wyłapuj jego mocne strony i pracuj by je uwypuklić. Jeśli boi się tłumów, ma problemy z komunikacją - nie kieruj jego kariery w stronę, w której miałby stały kontakt z klientem i musiał pracować w dużych zespołach.
                                                    Mówię z własnego doświadczenia, u mnie sprawdza się najlepiej praca specjalisty wykonywana w domowym zaciszu z minimalnym (głównie mailowym) kontaktem z klientem. Tak jest lepiej (zdrowiej) nawet kosztem wyższych zarobków.


                                                    >Do 1klasy chcę go puścić do Szkoły z poza rejonu
                                                    Na podstawie problemów, o których piszesz mogę ze sporą dozą prawdopodobieństwa prognozować że w szkole może być dużo gorzej niż w przedszkolu. Nie tylko dla syna - Ty zostaniesz rzucona na szerokie wody. Czy masz siły, by w okresie regresji (w te gorsze dni) wysłuchiwać tyrad nauczycieli, że "z tym dzieckiem trzeba coś zrobić", albo być postawioną w konfrontacji z rodzicami pozostałych dzieci z klasy w sytuacji konfliktowej? Twój syn ma problemy z zawieraniem znajomości, w szkole dzieci to już nie maluchy. Zawiązują się kółeczka wzajemnej adoracji, a ten kto zostaje poza grupą często staje się kozłem ofiarnym.
                                                    Proponuję szkołę prywatną, która ma doświadczenie w prowadzeniu dzieci z ZA. Nie musi być integracyjna. Pamiętaj, że szkoła prywatna dostaje bez kłopotu wysoką subwencję na dzieci z ZA (teraz to jest trochę ponad 4 tys. miesięcznie), więc sądzę, że dogadasz się odnośnie pokrywania czesnego z tej kwoty oraz załatwienia nauczyciela-asystenta choćby na 10 godzin w tygodniu. Ktoś taki ogromnie pomoże i synowi w kontaktach z klasą i nauczycielami i Tobie w relacjach ze szkołą. To będzie Wasz rzecznik, jego pomoc jest nie do przecenienia, w szkole masowej nie macie na niego szans.


                                                    >Teraz syn ma 5,5 roku i wiesz każdy mówi, że z tego wyrośnie, z tamtego też...i może faktycznie poczekać jeszcze

                                                    A ja Ci odpowiem jednym prostym, żołnierskim słowem: d.pa!
                                                    Że "wyrośnie" słyszeliśmy bardzo długo i to - o zgrozo - od osób które powinny widzieć problem (pediatra, psycholog szkolny, psycholog dziecięcy, pedagog z poradni psych-ped!). Dlatego mój syn dostał diagnozę dopiero w wieku 10 lat. Ile nerwów nas i syna te "stracone" lata kosztowały, ile zdrowia, to po prostu szkoda opowiadać.
                                                    A, i nie daj sobie w mówić, że to wszystko Twoja wina, bo masz niedobre metody wychowawcze. My próbowaliśmy wszystkiego, przeczytaliśmy kilkanaście książek, mieliśmy chyba z 6 'programów wychowawczych" i wszystko na nic. Odkąd wiemy co się dzieje, zmieniliśmy podejście i po 2 latach jest znaczny postęp. Do tego stopnia, że wreszcie odrobinę odetchnęliśmy - choć dalej to, co innym przychodzi naturalnie u syna musimy wypracowywać.

                                                  • kinga.1990 Re: aspergera 15.10.15, 20:22
                                                    Właśnie przechodzę załamanie nerwowe...tym bardziej, że jestem z tym zupełnie sama...nawet mój mąż uważa, że diagnoza jest na wyrost i, że psycholodzy sami powinni się leczyć. Dziś poprosiłam wychowawczynie, by z nim porozmawiała, bo ja się na prawdę wykończę. Już nawet nie mam ochoty z nikim rozmawiać tylko zaszyć się w domu. Czuję się jakbym była najgorszą matką na świecie, bo nawet nie potrafię wychować własnego dziecka. A Ty jesteś z Krk? Jeżeli tak to wiesz gdzie są takie szkoły?
                                                  • tratteolo Re: aspergera 15.10.15, 23:03
                                                    Twój mąż jest na razie w fazie negacji, to normalny i zazwyczaj pierwszy etap po otrzymaniu diagnozy. Pierwszy etap "żałoby po utraconym dziecku"-bo mieliście jakieś wyobrażenia dotyczące syna, prawda? Zwłaszcza ojcowie w stosunku do synów je mają. Będzie lekarzem/prawnikiem/piłkarzem, będziemy dłubać razem przy samochodach i chodzić na ryby. Będzie tym, kim ojcu nie udało się zostać, będzie robić to, na co ojcu brakło odwagi albo determinacji. I nagle okazuje się, że to dziecko, ten syn (jedynak?) jest inny, dziwny i odstaje od "zwykłych chłopaków". Stąd zaprzeczenie: to jest niemożliwe, moje dziecko nie może być takie, lekarze się mylą, wyszukują to, czego nie ma, a w ogóle to na pewno co innego (matka go rozpieszcza, dziadkowie przekarmiają słodyczami, w szkole chcą mieć dzieci idealne). Ta faza może trwać nawet kilka miesięcy, ważne żeby nie dłużej, bo utrudnia pomoc dziecku i wzmaga napięcia między małżonkami. Po niej następuje faza załamania ("to koniec świata") a potem dopiero powolutku zaczyna się etap akceptacji.

                                                    Jestem z Krakowa. Mogę podesłać Ci swoje "doświadczenia szkolne". Na jaki mail mam wysłać wiadomość?
                                                  • kasiamika12 Re: aspergera 16.10.15, 09:51
                                                    To prawda co piszesz. My też po diagnozie nie mogliśmy dojść do siebie. Byliśmy załamani. W całej tej sytuacji najważniejsze jest to, że funkcjonowanie synka poprawiło się na tyle, że nie różni się jakoś widocznie od rówieśników. Może to efekty terapii, a może po prostu z pewnych rzeczy wyrósł. Jestem w takiej samej sytuacji co autorka, bo sama nie wiem co robić. Tym bardziej, ze tak jak Kindze każdy mówi coś innego. A czy może być tak, że dziecku została postawiona diagnoza ( w naszym przypadku ZA ) ponieważ dziecko miało wówczas pojedyncze cechy, w swoim zachowaniu. A na chwilę obecną z tych objawów zostały może dwa lub trzy, widoczne dla rodziców, i diagnoza może być teraz ,, nieważna ,, postawiona na wyrost. Tak zapobiegawczo, żeby dziecko uzyskało dzięki temu pomoc terapeutyczną, bo nie ukrywam, że dzięki diagnozie mamy WWR a co za tym idzie bezpłatne zajęcia. Chodzi mi o to czy w ogóle takie przypadki mają miejsce, gdzie dziecko dostaje diagnozę w wieku 3 lat bo coś tam na to wskazuje, a później okazuje się, że jednak się pomylili
                                                  • carna_pscola Re: aspergera 16.10.15, 13:13
                                                    Czytałam na stronach Uniwersytetu w Cambridge, gdzie mają chyba czołowe w Wielkiej Brytanii centrum badań nad autyzmem, że około jednej trzeciej diagnoz wystawionych w wieku dwóch-trzech lat nie znajduje potwierdzenia w wieku sześciu-siedmiu lat.

                                                    Inna sprawa - naprawdę uważacie ZA za koniec świata? Tak jakoś to wynika z Waszych postów (żałoba po utraconym dziecku itp.). Ja mam codzienne doświadczenie z dwulatkiem, więc może jeszcze najgorsze przed nami, ale oprócz zachowań trudnych, które - chyba? - można wypracować, widzę naprawdę dużo pozytywów (niezwykła pamięć, oryginalność spojrzenia), potwierdzonych nie tylko moimi spostrzeżeniami, ale również badaniami naukowymi (polecam poczytać Simona Barona-Cohena). Może moja perspektywa jest inna, bo jestem naukowcem i znam osobiście dorosłego Aspiego (niesamowita osoba, na pograniczy geniuszu, chociaż robi gafy, których myślę, że byłby w stanie uniknąć uczeń podstawówki). Rodzicom na pewno jest trudniej niż przy standardowym dziecku, ale wydaje mi się, że żałoba jest trochę na wyrost...
                                                  • tratteolo Re: aspergera 16.10.15, 13:46
                                                    Moja perspektywa jest jeszcze bardziej inna, bo ja mam ZA ;)

                                                    Jestem zadowolona z możliwości, które ZA mi daje, a staram się przemóc trudności, w które mnie wyposażył. Ale jestem świadoma, "co to jest" dopiero od 2 lat, a wcześniej miałam do siebie ogromne pretensje, że nie umiem być taka, jak inni. A mam ZA w niewielkim w sumie nasileniu.

                                                    W sytuacji gdy osoby "standardowe" mają dziecko z ZA w stopniu umiarkowanym/ciężkim mogą naprawdę mocno to przeżywać. Zwłaszcza, że jest pęd do tego, by wszystko było idealne, jak z reklamy. Rodzice i dzieci też...

                                                  • kinga.1990 Re: aspergera 16.10.15, 20:29
                                                    Czyli z tekstu wynika, że Twoje dziecko ma ZA? Ja nie używam terminu "żałoba po dziecku" i również nawet tak nie uważam. Po prostu chcę dziecko chronić, bo ludzie nawet z najbliższego otoczenia uważają, że dziecko, które jest bardziej ruchliwe i nieusłuchane to od razu ma ADHD-i tak samo myślą o moim synu. To co dopiero by powiedzieli, gdyby się dowiedzieli o takiej diagnozie? To dla niech czarna magia, nawet próbując im to wytłumaczyć to myślę, że nie próbowaliby nawet tego zrozumieć. Dla ludzi "coś innego" tzn od razu, że to coś złego i najlepiej trzymać się od takiego z daleka. Mój syn jest na prawdę wybitnie inteligentny-uwielbia wszelkiego rodzaju mapy. Jego trudność to przede wszystkim kontakt z rówieśnikami oraz jego emocjonalność. Chciałabym mu pomóc, ale tak, by w przyszłości nie miał problemów związanych z diagnozą.
                                                  • carna_pscola Re: aspergera 16.10.15, 22:48
                                                    Tak, moje dziecko (ponad 2 lata) ma diagnozę ZA. Korzystam z niej pragmatycznie, tzn. posłużyła nam do umieszczenia małego w przedszkolu z bardzo dobrą opieką i terapią. Mówić o niej na lewo i prawo jednak nie zamierzam. Niepotrzebnie powiedziałam pewnym osobom i - podobnie jak Ty - zauważyłam zmianę ich nastawienia wobec mojego synka.
                                                    Co do przyszłości, to mam nadzieję, że idziemy jako społeczeństwo raczej w kierunku USA, gdzie niektóre korporacje wręcz szukają Aspich, niż Kambodży za Czerwonych Kmehrów, ale jeśli czeka nas ten drugi scenariusz, to - jak uczy historia - nawet noszenie okularów może stać się problemem.
                                                    Trudno mi doradzać, mając bardzo małe doświadczenie w temacie. Mogę tylko powiedzieć, że koleżanka - matka dziewięcioletniego Aspiego - po pierwszej klasie zdecydowała się jednak na wyrobienie papierów - również ze względów pragmatycznych (chodziło jej o większą tolerancję dla odmienności syna).
                                                  • kinga.1990 Re: aspergera 16.10.15, 23:57
                                                    Ja jednak myśle coraz częściej na tym by nie odraczać dziecka, ale żeby go posłać do pierwszej klasy integracyjnej w publicznej szkole. Tam miałby wsparcie takie jak teraz od nauczyciela wspomagającego. I po kolejnym etapie(1,2,3 klasa)zobaczyłabym czy dalej potrzebuje takiego wsparcia w formie kształcenia specjalnego. Orzeczenia o niepełnosprawnośći już nie będę wyrabiać, bo to było potrzebne tylko i wyłącznie na potrzeby przedszkola, bo musieli mieć to w dokumentacji. Też mam taką nadzieję, że osoby z zaburzeniami typu ZA będą szanowane i wręcz poszukiwane przez pracodawców. Jeszcze kilka ładnych lat przed synem zanim znajdzie się na rynku pracy, wiec myślę, że dużo się zmieni. Kto wie, może będzie chciał wyjechać zaagranice i tam go docenią. Syn jest typowym indywidualistą jest bardzo inteligentny, jednak bariera społeczna jest ogromna w jego przypadku. Sam w wielu sytuacjach nie jest w stanie odpowiedzieć, dlaczego tak a tak się zachował. Czasem mam wrażenie jakby nawet nie wiedział, że się tak czy inaczej zachowuje. Jakby się wyłączał.
                                                  • kasiamika12 Re: aspergera 17.10.15, 00:09
                                                    Niestety bardzo nam daleko do USA. U nas cały czas słowo ,, autystyczny ,, kojarzy się z upośledzonym dzieckiem, z którym lepiej się nie zadawać. Rodzice swoich perfekcyjnych dzieci nie chcą aby ich syn / córka miały takiego kolegę bo byc moze się zarazi tym autyzmem. Wiem że nie wszyscy tacy są, ale niestety duża część rodziców mających dzieci w szkołach tak uważa. Dlatego niektórzy rodzice dzieci z ZA ( należę do nich ) właśnie z tego powodu nie chcą ujawnić diagnozy swojego dziecka. Chcą po prostu uchronić swoje dziecko. Jeżeli oczywiście zachowania dziecka są bardzo trudne, i nauczyciele / pedagodzy zgłaszają rodzicom niepokojące sygnały, to nie pozostaje nic innego jak przedstawienie problemu. Natomiast jeżeli dziecko funkcjonuje bardzo dobrze, i objawy są znikome to uważam, że nie trzeba machać tymi orzeczeniami na prawo i lewo. Tym bardziej że to wsparcie ze strony szkoły tak pięknie wygląda jedynie jak się o tym czyta, w praktyce różnie to jest, wystarczy poczytać kilka wątków na tym forum. A już mówienie znajomym czy innym osobom ze środowiska dziecka, uważam za totalną głupotę, bo ani w niczym to nie pomoże ani tym bardziej nie będzie z tego żadnych korzyści dla dziecka. Ludzie nawet nie mają pojęcia co to jest ZA i tłumaczenie im niewiele zmieni. My zdecydowaliśmy przeczekać jeszcze rok bez ujawniania diagnozy, realizując przy tym program terapeutyczny poza szkołą. Zobaczymy jak to będzie, w razie czego ( regres ) wyciągam papiery z szuflady i mówię czarno na białym jak jest. Chociaż głęboko wierzę że tak się nie stanie i jakimś cudem te nawet niewielkie cechy ZA nie będą synkowi utrudniały w miarę normalnie funkcjonować.
                                                  • kinga.1990 Re: aspergera 17.10.15, 00:20
                                                    Dobrze napisałaś rodzice "perfekcyjnych dzieci"...to w nich jest największy problem w tych rodzicach, bo to oni przekazują swoim dzieciom takie bzdury... Mieszkam w szeregówce w pierwszym domku, a w trzecim mieszkają rodzice dziewczynki, która jest starsza o 2 lata od mojego syna. Do niedawna uważałam ich za fajnych ludzi. Ale na dzień dzisiejszy mam o nich inne zdanie. Mam wrażenie jakby nas unikali, bo niedawno z rozmowy z nią wywnioskowałam, że jej super córeczka nie lubi jak mój syn głupkowato gada i macha rączkami... Po prostu mnie zagięło... I uwierz, że wcześniej się spotykaliśmy gadaliśmy, a na chwilę obecną jesteśmy unikani, bo mój syn bardzo chciał się przypodobać na swój sposób... wiesz nie było to chyba wg schematu prawidlowo rozwijajacego sie dziecka... Dlatego chcę chronic go... bo widzę jak jest... Tylko Ci rodzice nie zdaja sobie sprawy z tego ze ich dzieci dorastaja i tak na prawde nie wiedza na kogo wyrosna...
                                                    A swoja postawa uczą swoje cudowne dzieci braku szczacunku dla drugich
                                                  • kasiamika12 Re: aspergera 17.10.15, 16:45
                                                    No wiec właśnie, masz nawet przykład sąsiadów. Echhh ludzie już tacy są, ale na szczęście nie wszyscy. Wiesz ja myślę, że ujawniania diagnozy ZA i tak się nie uniknie, jeżeli dziecko sprawia duże kłopoty, ale kiedy przede wszystkim nikt nie ma wątpliwości co do tego, że diagnoza była właściwie postawiona. Ale jeśli dziecko funkcjonuje ( przynajmniej na chwilę obecną ) bardzo dobrze o nie ma z nim żadnych problemów wychowawczych czy szkolnych to myślę że ujawnianie diagnozy w niczym mu nie pomoże. Także wszystko zależy od tego jak dziecko ogólnie funkcjonuje.
                                                  • tijgertje Re: aspergera 18.10.15, 16:48
                                                    kasiamika12 napisała:

                                                    Wiesz ja myślę, że ujawniania diagnozy ZA i tak się ni
                                                    > e uniknie, jeżeli dziecko sprawia duże kłopoty, ale kiedy przede wszystkim nikt
                                                    > nie ma wątpliwości co do tego, że diagnoza była właściwie postawiona. Ale jeśl
                                                    > i dziecko funkcjonuje ( przynajmniej na chwilę obecną ) bardzo dobrze o nie ma
                                                    > z nim żadnych problemów wychowawczych czy szkolnych to myślę że ujawnianie dia
                                                    > gnozy w niczym mu nie pomoże.

                                                    Zarowno ja jak i syn funkcjonujemy w tej chwili bardzo wysoko (z synem roznie bywalo i z roznymi katastrfami sie zmagalismy). Ale wlasnie dlatego, ze wysoko funkcjonujemy zawsze i wszedzie glosno mowie o diagnozie, nieraz potrafie tak zjechac z tematu rozmowy, zeby o tym wspomniec. Dlaczego? Ano wlasnie dlatego, zeby autyzm czy inne zaburzenia ze spektrum nie byly kojarzone wylacznie negatywnie. jesli o diagnozie mowi sie tylko wowczas, gdy dziecko sprawia problemy, to naprawde sadzicie, ze spektrum nie bedzie sie zle kojarzyc i poprawi to postrzeganie dzieciakow z ZA czy autyzmem przez spoleczenstwo? Od lat twierdze, ze aby zmienic postawe spoleczenstwa same osoby z autyzmem i ich opiekunowie musza glosno mowic o diagnozach, gdy jest OK, gdy nie ma widocznych problemow. A w tej chwili co? autyzm przecietnemu obywatelowi kojarzy sie z agresja, uposledzeniem, totalnym brakiem samodzielnosci. skad sie to bierze? Ano z zalewu informacji, "zebrania" o 1% tonem, jakby autyzm byl najgorsza tragedia, jednoczesnie oczekujac, ze dziecko bedzie alceptowane i traktowane "normalnie"? Najwyrazniej w bardzo innym swiecie zyje.
                                                  • kinga.1990 Re: aspergera 18.10.15, 18:45
                                                    A syn miał ujawnioną w szkole diagnozę? W jakim wieku ją uzyskał i ile lat ma na chwilę obecną? I czy dalej szkoła wie o diagnozie o ile dalej się uczy? Czy pracuje? Ja tak jak mówię nie miałabym z tym problemu z ujawnieniem, bo ja go akceptuje w 100% i czasami sprawia trudności, ale nie jest przeciętnym dzieckiem i ma wiele wartościowych zalet, które inne mamy mogą mi zazdrościć i jestem z tego ogromnie dumna. Jednak kiedy spotykam choćby na forum takim jak tym mamusie, które uważają, że ZA to najgorsze zło i, że powinno się takie dzieci tępić i szufladkować to włos się na głowie jeży ... Dlatego stąd ta obawa. I nawet tłumacząc takiej osobie o co chodzi z tym autyzmem to ona i tak ma swoje racje. Są osoby, którym się tego nie przetłumaczy, bo one nie chcą tego zrozumieć. Trzeba być nieźle wyrachowanym i bez empatii człowiekiem nazywając matkę dwójki dzieci z ZA FELERNĄ ... ;/ i współczuje jej dziecku, bo nigdy nie nauczy się szanować innych. Tylko, że nikt nie zna ani dnia ani godziny, kiedy może stać się kaleką, czy też może go dopaść jakaś choroba i ciekawe, co by wtedy powiedział.
                                                  • tijgertje Re: aspergera 18.10.15, 20:43
                                                    Moj syn chodzi do szkoly w Holandii. Zaczal przedszkole w wieku 2,5 roku, stamtad skierowali nas do osrodka na obserwacje, bo uznali, ze jest "inny". Do szkoly poszedl majac rowne 4 lata, ponad rok pozniej dostal diagnoze, choc juz wczesniej zaczelismy SI i w szkole od poczatku wiedzieli, jakie sa z nim problemy, choc jeszcze nie wiedzieli dlaczego, ale na biezaco informowalam o kolejnych badaniach itp, rowniez w szkole mlody byl obserwowany kilka razy. Po 2,5 roku w szkole przestal wyrabiac, przenieslismy go do szkoly specjalnej dla autystow. Innego wyjscia nie bylo, koncentracja lezala i kwiczala, 6-latki staly sie mniej tolerancyjne na "dziwne" zachowania, sensoryka rozwalala wszystko. Po 3 latach rowniez na wlasne zadanie przenieslismy mlodego do poprzedniej szkoly ponad rok temu. Teraz jest w ostatniej klasie, laczone 2 roczniki (grupa 7/8, odpowiednik polskiej 5/6), w klasie 29 dzieci, 1 nauczyciel, 2 razy w tygodniu dodatkowo stazysta na pare godzin. Klasa "zwykla", choc szkola bardzo przyjazna uczniom i ukierunkowana na indywidualne podejscie. W klasie mlodego jest jeszcze 4 innych dzieci ze spektrum (1 chlopiec doszedl w tym roku z poprzedniej klasy mlodego w szkole specjalnej, po raz pierwszy w zyciu w szkole publicznej ). mlody ma 11,5 roku, z rowiesnikami srednio sie dogaduje, w szkole za to jest idolem maluchow, wszystkie 4-5 latki go znaja :D uczy sie bardzo dobrze(choc 3 lata temu w specjalnej usilowali mnie przekonac, ze jest uposledzony) i jest w tej chwili w czolowce klasy, choc ma troche uogodnien, m.in. sluchawki budowlane, oslone na biurko w razie potrzeby, dmuchana poduszke do siedzenia i podreczniki w laptopie z programem dla dyslektykow. Bez tego by nie dal rady, wiec sila rzecy wszyscy wiedza (w klasie i poza nia), ze ma nie tylko autyzm, ale pare innych " dodatkow". Mlody ogolnie jest lubiany, jest najmniejszy w klasie i nieraz mu sie dostanie od paru ancymonow, ale sie wyrabia, nie jest juz tak "kruchy" jak rok temu. W przyszlym roku idzie do szkoly sredniej, za kilka dni mamy rozmowe w wybranej, bo nie wiadomo, czy z wszystkimi diagnozami go beda chcieli, ale mamy pare asow w rekawie, wiec podchodze do tego dosc optymistycznie. Mlody jest bardzo aktywny, chetnie bierze udzial we wszystkich mozliwych konkursach (z paroma sukcesami na koncie), wiec dla szkoly to duzy plus. Z ortografia jest koszmar, tempo pracy i planowanie leza i kwicza, choc jest coraz lepiej i latwo na pewno nie bedzie. Zwlaszcza, ze szkoly srednie to u nas molochy, wybrana ma tylko 2 najwyzsze mozliwe poziomy nauczania i jest najmniejsza w okolicy, ale nadal t 1300 uczniow i istny labirynt w budynku, plus 8km na rowerze. Zobaczymy. Mlody ma zbyt duzo problemow, zeby dalo sie diagnoze na dluzsza mete ukryc, ale przy odpowiednim wsparciu nie sa one zbyt duzym utrudnieniem i mlody ma szanse tu i owdzie zablysnac. Choc przyznaje, ze nieraz mialam niezbyt przyjemne rozmowy z innymi rodzicami, ktorzy uwazali, ze skoro mlody byl w szkole specjalnej to jest najwyrazniej glupi, albo ze cos krece, bo niemozliwe, zeby dziecko z tyloma problemami tyle osiagalo. Ile pracy nas to kosztuje, tego juz widziec nie chca, a ja sie nie poddaje i towarzystwo coraz lepiej urabiam ;) Z przyjeciem mlodego do poprzedniej szkoly nie bylo latwo, bo mieli do czynienia z rodzicami albo olewajacymi diagnoze, albo zwalajacymi na nia wszystkie problemy, a zy dyrektor jest inny i mlodego nie znal, to bali sie, ze sobie kolejny agresywny przypadek na kark sciagna. Szbybko zmienili zdanie i w ciagu roku naprawde mnostwo sie o autyzmie douczyli. Mlody ma klasyczny autyzm (nie gadal do 4 lat, zaczal z dnia na dzien rozbudowanymi zdaniami), do tego problemy ze stawali, dyspraksje, dysgrafie, zaburzona lateralizacje (dopiero rok temu wyszlo, ze jest leworeczny, choc zawsze cwiczyl prawa reke), z tego rowniez wynika dyspraksja, problemy z motoryka i koordynacja. Plus zaburzenia SI i dysortografia (na granicy dysleksji ale tu bez diagnozy, bo te same problemy z czytaniem wynikaja z autyzmu). Jest sie czego bac :D
                                                  • kinga.1990 Re: aspergera 19.10.15, 12:26
                                                    To szufladkowanie dzieci autystycznych jest najgorsze. Od razu kiedy ktoś o tym usłyszy to się mu wydaje, że to jest dziecko agresywne i najlepiej trzymać się od takiego dziecka z daleka. Tyle mamy studentów, ludzi wykształconych ale to wykształcenie to tylko jest na papierze...Ludzi życia nie znają, podstaw. Jak dla mnie to wszyscy pedagodzy, którzy pracują na co dzień z dziećmi w przedszkolach, powinni być ukierunkowani na różnego rodzaju schorzenia, żeby nie było tego odrzucenia, bo cuż dziecko jest winne. Ono się dopiero życia uczy, a kto inny jak dorosły go tego nie nauczy. A już na starcie zostaje uczone nie tolerancji wobec słabszych ... Ale nasza oświata woli pozbywać się problemów i usówać dzieci z placówek. Bo tak jest prościej. To tak jakby do firmy przyszedł klient, który nam się nie podoba, bo ma wymagania, więc firma się go pozbywa -sory gdzie tak jest? Firmy walczą o klientów, dlatego moim zdaniem szkoły też powinny walczyć o uczniów i ich dobro. Ludzie, którzy nie borykają się na co dzień z chorobą dziecka, nie mają o tym w ogóle pojęcia, więc nie mają prawa wyrażania opinii moim zdaniem na ten temat. Ne zdają sobie sprawy ile pracy i wysiłku i pieniędzy muszą włożyć rodzice takiego dziecka by jakoś funkcjonowało. Ich to nie obchodzi bo ich to nie dotyczy. Nie rozumieją i nie chcą zrozumieć, tym bardziej ludzie, którzy widzą dziecko z ZA uważają, że to nie żadna diagnoza tylko brak wychowania bo takie dzieci niczym się zewnętrznie nie różnią od rówieśników. Tylko to ich zachowanie...
                                                  • zfasonem Re: aspergera 19.10.15, 12:36
                                                    No wlasnie. Szufladkowanie. Ja mam dziecko z ZA. I jestem przykladem tych ludzi i jeszcze rodzicem takiego dziecka.
                                                    Uwazam, ze mam niegrzeczne dziecko. Dlaczego nie moze pojac, ze tak sie nie robi. Irytuje mnie to. Mowie woele razy, powtarzam, pokazuje konsekwencje. A dziecko swoje.
                                                    Inni ludzie tez tak mysla. Brak wsparcia, zrozumienia.
                                                    Ja nie rozumiem zachowan moje dziecka. Nie czuje tego. I moze stad problem.
                                                  • kasiamika12 Re: aspergera 19.10.15, 12:59
                                                    Dziewczyny, ale czy wasze dzieci są aż tak bardzo niegrzeczne, że zwracają uwagę innych ludzi ?
                                                    Kurcze znam nie jednego zdrowego dzieciaka, który jest nieposłuszny i co ?? to od razu dyskryminuje dziecko. Mało tego nie wiem czy zauważyłyście w placówkach waszych dzieci, że te ,, niegrzeczne ,, dzieci mają całe wianuszki kolegów....
                                                  • kinga.1990 Re: aspergera 19.10.15, 13:26
                                                    Problem z zachowaniem nie oznacza od razu, że bije, czy jest agresywne. Problem z zachowaniem to np cos takiego, że takie dzieci mają obsesje na jakimś pkt. I lubi temu poświęcać dużo czasu. Też te dzieci pomimo prób nie umią zachować się w danej sytuacji np popełniają jakaś gafę mówiąc np do dorosłego na Ty. Mają tiki i to odsówa rówieśników, a nie to, że dziecko z ZA kogoś bije. Te dzieci wolą kontakt z dorosłymi niż z dziećmi o to w tym chodzi.
                                                  • kasiamika12 Re: aspergera 19.10.15, 13:49
                                                    Masz racje.
                                                    Ale koleżanka wyżej napisała ,, tak mam niegrzeczne dziecko ,, i Ty też podkreślasz, że ludzie myślą, że dziecko jest zle wychowane, nie rozumieją że to jest zaburzenie.
                                                    Ale to że dziecko ma obsesje na jakimś punkcie, ma tiki lub woli towarzystwo dorosłych to chyba nie można mówić o nim ,, niegrzeczny ,, przecież on tym nikomu krzywdy nie robi.
                                                  • kinga.1990 Re: aspergera 19.10.15, 15:23
                                                    Przez "złe wychowanie" chcę powiedzieć, że np podczas tików-które są objawem zaburzeń SI- dziecko np w Kościele wierci się, gdzieś indziej wącha kogoś, liżę np jakąś fakturę. Tak jak wspomniałam popełnia jakieś gafy, zwraca się do kogoś na TY, jest bardzo nietaktowny - w nieodpowiedniej chwili przerywa rozmowę, wtrąca się w rozmowę, nie mówiąc przy tym na temat, dotyka wszystko dookoła - nie pytając o to wcześniej(np rusz komputer itp). Szczerze mówi o tym co myśli, nie zdając sobie sprawy, że kogoś to może obraża(np mówi wprost że jest grubasem, albo w sklepie, że np Pani kupuje za dużo rzeczy i że to jest beszczelne). Wszędzie chce być pierwszy i nie dopuszcza innych do tego. Narzuca swoje zdanie.
                                                  • kasiamika12 Re: aspergera 19.10.15, 12:53
                                                    Kinga z Twoich wpisów wydaje mi się, że trafiacie głównie na ludzi, którzy nie są wyrozumiali na zachowania Twojego synka. Ale to wynika z tego, że są to ludzie, którzy wiedzą z czym się borykacie ? Czy może Twój synek po prostu nie chce się bawić z dziećmi, odrzuca je itp...
                                                    Wiesz bo w takiej sytuacji dzieci, które widzą, że Twój syn nie chce się z nimi bawić znajdują sobie po prostu innego kolegę. Czy Twoje dziecko nie ma ani jednego bliskiego kolegi ? Lub innego dziecka w rodzinie z którym lubi się bawić. ?
                                                    Może zacznij zapraszać do domu jakiegoś chłopca z przedszkola z którym wiesz, że Twój mały lubi spędzać czas. Zorganizuj im jakoś fajnie czas. W necie jest mnóstwo wskazówek.Następnym razem możesz zaprosić jeszcze jedno dziecko. Może jakieś kolorowe urodziny czy coś takiego ? Zawsze to już jakiś mały krok do przodu. Ponad to nie wiem czy chodzicie na jakieś terapie, ale w takich miejscach możesz spotkać rodziców, którzy zmagają się z takim samym problemem. Może Twój synek zapozna tam jakieś dziecko z którym się zaprzyjaźni.
                                                    Ja wiem, że ludzie bywają okropni ( nie wszyscy ) ale czasem warto samemu ,, popchnąć dziecko ,, do przodu żeby pomóc mu te relacje nawiązać. W przypadku naszych dzieciaków to nawet konieczność.
                                                  • kinga.1990 Re: aspergera 19.10.15, 13:01
                                                    Tak jeździmy na różnego rodzaje terapie. Dziecko wciskam gdzie tylko mogę - różne bale, zabawy...jeżdżę gdzie tylko mogę. A co do urodzin, synek często wspominał o takiej koleżance, pomogłam mu zrobić nawet zaproszenie. Wszystko przygotowaliśmy i czekaliśmy. Tego samego dnia mama tej dziewczynki zadzwoniła i powiedziała, że jest chora. Powiedziała, że wpadnie jak wyzdrowieje. Od tamtej pory minęło pół roku. A z tego, co wiem od przedszkolanek ta dziewczynka lubi synka. Więc nie wydaje mi się żeby to było spowodowane niechęcią przyjechania dziecka.
                                                  • kasiamika12 Re: aspergera 19.10.15, 13:32
                                                    Ja miałam podobną sytuacje. Też mama zadzwoniła, że kolega chory. Ale za jakiś czas znów zadzwoniłam i zaprosiłam. Tym razem przyszedł, pózniej on mojego syna zaprosił i tak się potoczyło, że raz na jakiś czas się zapraszają. Ponad to dzieciaki z sąsiedztwa też przychodzą do nas na podwórko, a co za tym idzie mój synek przesiaduje u nich i tak było prawie całe wakacje, co spowodowało, że teraz się znają. Na szczęście sąsiedzi wyluzowani. Też wypycham gdzie się da.
                                                  • kinga.1990 Re: aspergera 19.10.15, 15:27
                                                    Do nas dzieciaki z sąsiedztwa też przychodziły. Jednak skończyło się to w momencie, kiedy z przedszkola wyciekło, że syn ma taką diagnozę. Od razu zaczeli nas omijać szerokim łukiem.
                                                  • kasiamika12 Re: aspergera 19.10.15, 19:20
                                                    Nie rozumiem tylko dlaczego wszyscy się dowiedzieli o diagnozie. Chyba, że mieszkacie w malutkiej miejscowości gdzie wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą. I myślisz, że jest to jedyny powód dla, którego Twój synek nie ma kolegów ? U nas w przedszkolu był chłopczyk, który chorował na bardzo ciężka chorobę genetyczną ponad to miał inne schorzenia, które były widoczne w jego ogólnym wyglądzie. Wszyscy o tym wiedzieli ponieważ jego mama co roku zbierała w przedszkolu 1 % podatku. I powiem Ci szczerze, że absolutnie nie wpływało to na jego relacje z dziećmi. Był zapraszany na urodziny i do domu niektórych dzueci. Był lubiany i dzieci chętnie się z nim bawiły. Mam w rodzinie tez dziewczynkę z ZA ( sporo starsza od naszych ) i od przedszkola niektórzy rodzice wiedzą o jej diagnozie bo jej mama sama poinformowała o tym. I też dziewczynka ma dwie koleżanki, z którymi regularnie się spotyka i z tego co wiem to rodzice innych dzieci nie dali odczuć jej ze jest nie tolerowana w szkole. Mama dziewczynki nigdy nie miała z tego powodu żadnych nieprzyjemnych sytuacji. Niestety nauczyciele sugerowali między innymi nauczanie indywidualne i chcieli pozbyć się jej ze względu na super perfekcyjna szkołę z dobrymi wynikami ( dziewczynka niestety słabo przyswaja wiedzę ) proponowali inna szkołę, ale oczywiście rodzice się nie zgodzili. Wiec dziwi mnie to, że masz wokół siebie tak nie życzliwych ludzi. Przykre to bardzo tym bardziej, że dziecko najbardziej w tym wszystkim cierpi. Bo nasze dzieciaki lubią i chcą mieć przyjaciół, tyło ciężko im te relacje nawiązać a później podtrzymać.
                                                  • kinga.1990 Re: aspergera 19.10.15, 21:23
                                                    Dowiedzieli się, ponieważ dr przedszkola nie chciała pomóc naszemu synowi, nie zgodziliśmy się początkowo na przeniesienie syna, jednak atmosfera była już nie do wytrzymania. Byliśmy zmuszeni zmienić przedszkole. Mieszka niedaleko nas taka starsza Pani, która jest strasznie wścibską osobą. Zainteresowało ją to, dlaczego syn nie chodzi do przedszkola. Odprowadzając swoje wnuczki poszła do dr, z którą rozmawiała jak koleżanka no i wszystkiego się dowiedziała. A plotki rozchodzą się bardzo szybko... Dzieci, syna lubiały, bo zawsze go zaczepiały, czy mówiły cześć. A na dzień dzisiejszy wygląda to tak, że syn jest jakby niewidzialny...nikt go nie odwiedza. Nawet jak ja zapraszam to mówią, że nie mają czasu.
                                                  • kasiamika12 Re: aspergera 21.10.15, 17:05
                                                    Kurcze, ale ta dyrektorka to nie powinna nikomu ujawniać tej diagnozy. No, ale co i tak już nic nie zrobisz.
                                                    Mieszkasz w małej miejscowości, gdzie wszyscy o sobie wszystko wiedzą? Wiesz, rozumiem że nie każdy rodzic chce aby jego dziecko miało takiego ,, dziwnego,, kolegę. Ale totalnie wszystkie dzieciaki się odwróciły od Twojego synka, tylko dlatego ze na papierze widnieje nazwa ZA. ? Nawet te, które go lubiły i chętnie się z nim bawiły ? A w ogóle to czemu byliście zmuszeni zmienić przedszkole ? Przecież nie można tak po prostu komuś powiedzieć ,, wynoście się stąd bo nie akceptujemy ZA ,,
                                                  • kinga.1990 Re: aspergera 21.10.15, 21:06
                                                    Nic nie zrobię - mleko się wylało. Wiesz te dzieci dalej lgną do syna, tylko kiedy je zapraszam to ich rodzice się wykręcają...i tak jest od dłuższego czasu. A co do zmiany przedszkola to byliśmy zmuszeni ze wzglęgu na panującą tam atmosferę. Chcieliśmy pomocy dla syna, a dyrekcja uparła się, że nie ma mowy i zaczęła nagadywać na nas do wszystkich i właśnie też rozpowiadać jaki to nasz syn jest. Interwencja w gminie nic nie pomogła, bo oni się tam znają.
                                                  • kasiamika12 Re: aspergera 22.10.15, 09:35
                                                    A nie myslałas, żeby synkowi odroczyc pierwsza klasę?
                                                    Może warto dać mu jeszcze ten rok. Społecznie go bardziej przygotować. Oczywiście też kolejny rok intensywnej terapii będzie na pewno pomocny. Ja tak zrobiłam i powiem Ci, że była to super decyzja. Jesteśmy bardzo zadowoleni. Z tym, że zerowke realizujemy w szkole, w której synek będzie kontynuował naukę. U nas kuleje koncentracja uwagi i tez dlatego między innymi daliśmy mu jeszcze rok luzu. Jest coraz lepiej, więc jestem dobrej myśli że za rok jak pójdzie do pierwszej klasy to jakoś da radę.
                                                  • kinga.1990 Re: aspergera 22.10.15, 10:32
                                                    A u Was w zerówce wiedzą o diagnozie? A gdy synek pójdzie za rok do pierwszej klasy to będziesz starać się o orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego? Mój synek realizuje zerówkę w przedszkolu. Zastanawiałam się nad tym, żeby go odroczyć. Trochę się waham, bo ostatnio rozmawiałam z przedszkolanką i ona mi poradziła, żebym go nie odraczała, tylko żebym puściła go do publicznej szkoły ale np z klasą integracyjną, bo tam będzie miał tak samo jak w przedszkolu nauczyciela wspomagającego. Ona uważa, że synek poradzi sobie z materiałem, bo pod opieka indywidualną idzie jak burza, gorzej jest w grupie, Pani nie będzie czekać na niego, tylko pójdzie dalej. Wtedy jak pracuje sam się nie koncentruje, albo podchodzi do tego, że coś jest mu nieznane i się tego obawia. I własnie chodzi o to, by nie wywołać przy tym tych negatywnych emocji, z którymi małymi krokami zaczyna sobie radzić, ale to dlatego, że ma wsparcie. Po nowym roku będę dowiadywać się jak sobie radzi i wtedy podejmę decyzję.
                                                  • mamakota5 Re: aspergera 22.10.15, 10:59
                                                    Polecam pozycję KATHY HOOPMANN -wszystkie koty mają zespół Aspergera-to świetny elementarz dla dzieci z ZA i rodziców(komentarze są wyjątkowo trafne).
                                                  • kasiamika12 Re: aspergera 22.10.15, 12:03
                                                    Nie. U nas o diagnozie nie wie nikt. Nie zgłaszalam tego w przedszkolu i w obecnej zerowke także. Co do pierwszej klasy nie wiem jeszcze. Myślę że ten rok będzie decydujący co dalej. Orzeczenie mogę załatwić w każdej chwili, wiec tym się na razie nie zamartwiam.
                                                    Powiem Ci, że u nas odroczenie miało na celu właśnie to, żeby młody mógł jeszcze popracować przez ten rok nad koncentracją uwagi i nad pracą w grupie, bo te dwie rzeczy kuleją najbardziej. Poza tym motorola mała tez wymaga jeszcze pracy. Chociaż i tak jest o nieeeebo lepiej niż było. Intelektualnie jest na poziomie wieku, nie wyprzedza rówieśników ale też nie jest z tyłu. Poznawczo także jest super. Rozumie polecenia, wykonuje zadania dostosowane wiekowo do niego, czyta sylabami etc.... Jeśli chodzi o pracę w zerowe Pani ocenia go jako jednego z przodujacych dzieci. Natomiast jest rozproszony jak praca, którą wykonuje w danej chwili jest pracą grupową i głównie stąd to odroczenie. Wydaje mi się, że kompetencje szkolne to nie tylko to że ,, ogarnia program ,, bo widziałam książki sąsiada ( pierwszaka ) i mój synek świetnie dał by sobie radę z tym programem, ale do rozpoczęcia nauki w szkole to nie wystarczy. Musi umieć pracować z grupą a przede wszystkim koncentrować się na tym co robi. Wiesz mi Pani psycholog powiedziała, że jak go odrocze to intelektualnie się nie cofnie a społecznie i emocjonalnie może jedynie zyskać. Ta Pani psycholog o której piszę, prowadzi z synkiem terapię indywidualne, z naciskiem na prace stolikowe ( grafomotoryka, różne rebusy, prace manualne itp ) właśnie ze względu na tą słabą koncentracje uwagi. I bardzo go chwali, że na indywidualnych zajęciach mały pracuje super i nie ma do niego absolutnie żadnych zastrzeżeń. Tylko ta praca w grupie. Myślę, że bardziej się powinnaś radzić właśnie psychologa, bo mi Panie w przedszkolu tez wmawialy, żeby go puścić do szkoły a teraz wiem ze był by to błąd.
                                                  • kinga.1990 Re: aspergera 17.10.15, 22:48
                                                    Nie miałabym może problemu z ujawnieniem tej diagnozy, gdyby właśnie nie ci rodzice. Oni nie widzą niczego innego niż czubek własnego nosa. Co z tego, że im się będzie starało wytłumaczyć o co chodzi, jak i tak oni nic z tego nie będą sobie robić...Jedno będą mówić, a i tak będą robić drugie. Ich to osobiście nie dotyczy, więc po co mają się starać. I tak zawsze pokrzywdzone będzie moje dziecko bo co by nie robiło i tak będzie źle, bo rodzice nie tłumaczą swoim pociechom, że są dzieci które mają pewne problemy, że nie wynika to z ich złośliwości...oni wolą powiedzieć to mu oddaj, nie daj się i po sprawie. Bo ta jak mówie to nie ich sprawa. Ja jestem matką i jestem świadoma jego zaburzeń i wiem z czym się to wiąże- z ogromną pracą nad tym by cokolwiek zrozumial. Ale żeby można było po tej pracy, że tak powiem zbierać OWOCE to potrzebna jest pomoc innych rodziców. I tu się pojawia właśnie problem. Ja go akceptuje w 100%...traktuje go jak każdego innego pomimo jego pewnych wad. Ale inni te wady dostrzegają i już na tym etapie widzę, że ich nie akceptują, więc co to da, że publicznie powiem - tak moje dziecko ma ZA! ...
                                                • kinga.1990 Re: aspergera 15.10.15, 10:56
                                                  Mój synek znowu nigdy nie był wycofany, wręcz przeciwnie-nachalnie lgnął do ludzi, chciał być w centrum uwagi, ale raczej dorosłych niż rówieśników. Wszystko wciska(piloty,różnego rodzaju przyciski,wieże, komputery) i jest to nie do opanowania... jest to tak jak mówiłam wcześniej-silniejsze od niego. Czasami jest bardzo bezpśredni-mam wrażenie jakby szybciej mówił niż myślał. Echolalie były kiedyś-dziś tego nie ma. Lubi wpatrywać się w rzeczy, które świecą,ruszają się bądź wydają jakiś dźwięk. Gdy coś jest dla niego nowe panicznie się boi trzeba go wtedy podejść by coś wykonał nawet jeśliby był tego nieświadomy. Tak jak już pisałam wześniej nie ma koleżanek ani kolegów. Nawet kuzynostwo nie chcę z nim spędzać czasu. Mam wrażenie jakby to nie było tylko sprawką dzieci ale ich rodziców, że widzą jakąś odmienność i nie chcą by ich dzieci brały z niego przykład. Każdy ze zdumieniem słucha jego wiedzy. Ludzie są pod wrażeniem, że jest taki obeznany. Jednak jego emocjonalność daje dużo do życzenia. Mam wrażenie jakby nie odczuwał uczuć innych. Wie kiedy ktoś płacze i nazwie, że ten ktoś jest smutny, ale nie wyraża współczucia zaraz by poszedł szaleć. Innym dzieciom pewne rzeczy przychodzą z łatwością, nikt ich naturalnych rzeczy nie uczy. Za to ja muszę każdy jego krok obgadać z nim i wytłumaczyć o co chodzi. Jestem już tym zmęczona, bo cała praca spada tylko na mnie. A i tak czasami mam wrażenie jakby to wszystko i tak nic nie dawało. Mam nadzieje, że ten rok wiele zmieni. Może jednak coś się jeszcze zmieni.Jest to ostatni rok przedszkola integracyjnego. No chyba, że postanowię go odroczyć.
                                                  • kasiamika12 Re: aspergera 15.10.15, 11:47
                                                    U nas głównym powodem odroczenia, była naprawdę słaba koncentracja uwagi. Jak robimy jakieś zadanie w książce, to synek wierci się przy tym, rozgląda do okoła i widać, że myślami jest zupełnie gdzie indziej. Teraz jest zdecydowanie lepiej , myślę że to też jest wynikiem terapii indywidualnej z psychologiem. Lecz w dalszym ciągu musimy nad tym pracować. Ponad to mały jest z końca grudnia, do tego malutki wzrostem ( my z mężem też z tych niskich ) i taki dziecinny. Chociaż namawiano mnie na pierwszą klasę, to jednak wybraliśmy zerowke ale w szkole. Teraz wiem, że była to bardzo dobra decyzja. Tym bardziej że kilku kolegów ( z przedszkola i z sąsiedztwa ) których zna, także poszło do tej zerówki i dzięki moim próbom połączono ich w jedna grupę. Tak więc dzięki temu mały ma obok siebie znajome osoby. Może też dlatego mu trochę łatwiej. Ponad to u nas słaby kontakt wzrokowy głównie z dorosłymi, z dziećmi zdecydowanie lepiej. I czasem palnie coś, nieadekwatnie do sytuacji. Myślę, że u nas ten rok będzie taki decydujący. Zobaczymy jak będzie sobie radził i wtedy podejmiemy decyzję co dalej.
                • tratteolo Re: aspergera 14.10.15, 10:51
                  > Atakujecie mnie bezmyślnie

                  Nie bezmyślnie, tylko na podstawie informacji zawartych w Twoim pierwszym poście. My Cię nie znamy i możemy oceniać jedynie po Twoich własnych wypowiedziach. Przeczytaj post pierwszy z punktu widzenia osoby, która nie wie nic ponad to, co zostało w nim zawarte i zastanów się jaki obraz się z niego wyłania...


                  >orzeczenie zostało wydane tylko i wyłącznie z wymagań przedszkola integracyjnego, bo inaczej nie miałby szans się tam znaleźć

                  a dlaczego przedszkole integracyjne?


                  >W dodatku mam pewne wątpliwości co do diagnozy (...) Panie, które tam z nim pracują uważają, że świetnie sobie radzi.

                  Jeśli masz wątpliwości, to się skonsultuj z dobrym psychiatrą dziecięcym. No chyba całkiem od czapy tego orzeczenia nie dostał, nie? Może być tak, że w przedszkolu jest super, a w szkole - która zakłada formatowanie wszystkich do jedynego słusznego schematu ("pod testy") zacznie się droga przez mękę.

                  >(...)odsunęło od syna i mnie jako matce patrząc na syna, który nie ma kolegów czy koleżanek jest na prawdę ogromnym bólem-ludzie są okrutni i większość nie chce się z takimi zadawać dotyczy to również RODZINY!

                  A to akurat bardzo dobrze, że tak przewrotnie powiem :) Nie przejmuj się - masz ich już z głowy. Lepiej szybciej, niż w sytuacji prawdziwej próby, gdybyście (Ty i syn) naprawdę potrzebowali czyjegoś wsparcia, w sytuacji poważnej i podbramkowej.
                  Nie potrzebujesz tak ograniczonych ludzi w swoim otoczeniu, syn też nie. Zawsze znalezliby jakiś powód, by go od siebie odsunąć -a to piątek nie przynosi, a to nie ukłonił się na ulicy, a to mamusia kupiła nowy samochód a skąd na to ma?! Zrozum - są ludzie, którym zawsze będzie coś przeszkadzać i takich ludzi lepiej trzymać na zdrowy (dla Ciebie) dystans.
                  A że nie ma żadnych koleżanek i kolegów... Czy to na 100% wina ograniczonych poglądów otoczenia? Może jednak problemy w komunikacji społecznej syn ma i może z tą diagnozą faktycznie jest coś na rzeczy?

    • ese1 Re: problemy emocjonalne w szkole 21.01.14, 13:47
      zeby szkole dac zadosc, wybierz sie z nia do psychologa, zeby nie bylo, ze nic nie robisz.
      Moze i corce to pomoze (jezeli psycholog bedzie wiedzial jak do tego podejsc)
Pełna wersja