Dodaj do ulubionych

JAK WAM SIĘ UDAŁO???

11.01.06, 10:35
Witajcie drogie mamy i tatusiowiesmile!!Zwracam sie do Was z ogromną prośbą
dotyczącą UŚNIJ WRESZCIE.
- czy wogóle udało się Wam ją zastosowac przy bliźniakach??-jak tak to w jaki
sposób, odzielne pokoje do zasypiania??
- moje dziewczyny maja już prawie osiem miesięcy, zabieram się do Uśnij
Wreszcie- już parę razy ale zawsze w którymś momencie puszczają mi nerwy,
kiedy to jedna druga nakręca i koncertują we dwie. W efekcie poddaję się i
metoda idzie w kątsad
- powinnam zacząć od rozdziału - zacząć jeszcze raz-? czy w waszych
przypadkach stosowaliście się twardo do zaleceń:nowa zabawka specjalnie
wykonana dla dziecka itp?
- może macie jakieś swoje zmodyfikowane i ulepszone metody??
- wiem,że najważniejsze to uodpornić się na płacz i zrozumiec,że to wszystko
dla naszego wspólnego dobra-to właśnie wiem.
- po wszelkiech próbach usypiania w łóżeczkach przy kołysankach, po
wcześniejszych rytuałach związanych z kąpielą itd. wygrywaja ze mną i lądują
w wózku gdzie udaje mi się je uspać- chociaż zauważyłam już,że Gabrysia pręży
się przy wkładaniu do wózka-najchętniej zasypiałaby na rękachsad
Proszę Was doświadczeni rodzice, opiszcie jak Wy walczyłyście z tą zmorą i po
jakim czasie osiągnęłyście sukces- bo wiem , że takie są.
Pozdrawiam serdecznie Asia z pociechami.

gogaigabi.bobasy.pl
Obserwuj wątek
    • puszek111 Re: JAK WAM SIĘ UDAŁO??? 11.01.06, 11:15
      Hej,
      Mnie się jeszcze nie udało. Noje maluchy mają 13.5 m-ca i bujam je w fotelikach
      samochodowych, do których już się nota bene prawie nie mieszczą. Foteliki są
      dość skuteczne. Do tego jeszcze śpiewam lalala i inne tego typu. Najdłużej
      usypiałam raz jedną ponad godzinę, ale to była wyjątkowa sytuacja i dzidzia
      chyba czuła moje zdenerwowanie. Normalnie zasypiają w ciągu od kilku minut do
      pół godziny.
      Próbowałam parę razy uśpić je w łóżeczkach, ale po 50 minutach harcy w
      łóżeczkach (wstawania ściągania prześcieradeł i przewalania wszystkiego z kąta
      w kąt) można mieć dość. Po prostu nie udaje się, mimo iż dzidzie z natury są
      śpiochami i doskonale wiedzą o czym jest mowa, co trzeba robić. Przykłądają się
      nawet do podusi i nic. Nie pomaga czytanie, głaskanie, śpiewanie, pluszaki.
      Jestem zmuszona znów ponowić próby, ale wciąż odkładam ten termin, bo przy
      dzidziach śpiących dwa razy w ciągu dnia i w nocy nie wyobrażam sobie spędzania
      za każdym razem ponad godziny na usypianiu bez uszczerbku dla harmonogramu
      dnia. Jestem z nimi sama już od dawna i chcąc się zająć i nimi i domem i
      jeszcze czasami zrobić jakieś zlecenie jak się trafi, nie wiem jak dałabym
      sobie radę próbując je uspać tą metodą.
      Zastanawiam się nad fotelikami w ciągu dnia do czasu, gdy przejdą na jedno
      spanie dziennie i usypianiem w łóżeczkach na wieczór, a w nocy jak się
      przebudzą na rękę albo do naszego łóżka.
      Chętnie skorzystam również z rad innych rodziców bliźniaków, którym to udało
      się w tak późnym wieku jak są obecnie moje lub w jeszcze późniejszym.
      Życzę wytrwałości,
      Puszek
      • justinka2 Re: JAK WAM SIĘ UDAŁO??? 11.01.06, 13:25
        witaj,
        zastosowałam "uśnij wreszcie" jak moje dziewczynki miały ok.9 mcy - dlaczego tak
        późno? - bo dopiero wtedy dostałam tą książkę, niestety...
        wprowadziłam metodę z dnia na dzień, bez wcześniejszego przygotowania.
        z zaśnięciem tego akutat dnia nie było problemu, bo były bardzo zmęczone i
        "padły" przy butelce z kaszką. problem pojawił się, jak zwykle, ok.2-3 w nocy:
        płacz i zawodzenie...wcześniej zasosowałam już wszystkie metody, jakie przyszły
        mi na myśl:mleko-bo może głodne, herbatka-bo może pić, na rączki, kołysanki itp.
        koniec końców i tak londowaliśmy w 3 lub 4 w jednym łóżku....
        aż do nocy z "uśnij wreszcie"... zastosowałam się dokładnie do zaleceń, z tą
        różnicą,że nie wychodziłam z pokoju tylko chowałam się na łóżku (nie widziały
        mnie - po prostu nie chciało mi się biegać w tą i z powrotem co parę minut) i
        nie tylko "czule do nich przemawiałam" w wyznaczonych momentach,ale dodatkowo
        kładłam w łóżeczku i klepałam po pleckach (2-3razy).
        ciężko było, bo małe natychmiast wstawały i DARŁY się koszmarnie, potem doszedł
        płacz z tragicznym szlochaniem i zawodzeniem. byłam twarda (hi, hi - leżałam na
        łóżku i wyłam jak bóbr razem z nimi - tyle,że w poduszkę).
        po ok. godzinie padła zośka. zasnęła i w nosie miała lamenty swojej siostry.
        hania poddał się ok. 5.30 (po ok.3 godzinach ryku). obie spały do 8 rano.
        w ciągu dnia więc z zaśniećiem nie było problemu. wieczorem, o dziwo też,
        weszłam może 2 - 3 razy, ułożyłam, poklepałam i nastawiłam się na kolejną
        koszmarną nockę.... a tu niespodzianka! moje maluchy od tej pamiętnej nocy śpią
        jak małe susełki od 20 do 8 rano!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        dlatego jestem fanką "uśnij wreszcie". dzięki tej metodzie mogę normalnie
        funkcjonować.
        powodzenia!
        • justinka2 Re: JAK WAM SIĘ UDAŁO??? 11.01.06, 13:28
          a! zapomniałam: moje małe śpią w jednym pokoju i dwóch osobnych łóżeczkach.
    • zuzannanatalia Re: JAK WAM SIĘ UDAŁO??? 11.01.06, 14:35
      witam,
      ja przeprowadzilam uw jak moje corki mialy rok i 3 miesiace - moglam troche
      wczesniej ale uwazam, ze wiek podany w ksiazce (6 miesiac) jest grubo
      przesadzony
      trwalo to 2 dni, a wlasciwie 2 razy po 2 h, przeprowadzilam wedlug ksiazki z
      liczeniem czasu z zegarkiem i wszystkim innym (ojciec dzieci mnie
      powstrzymywal, bo sama bym nie zdzierzyla na pewno)
      zadnej traumy, o ktorej tyle ludzi mowi, nie zauwazylam, spia super, nie budza
      sie nawzajem i nigdy sie nie budzily (w 1 pokoju spia mimo, ze juz duze sa -
      ponad 4 lata), do niedawna chodzily spac w bardzo uregulowanych porach -
      niezaleznie od sposobu usypinia (przed uw - koszmar) byly juz spiace i padaly,
      tyle, ze musialam usypiac (sad()
      mialy nowe pluszaki, tak jak ksiazka zaleca, duzo wczesniej im wkladalam do
      glowy to co ksiazka kaze i takie tam
      da sie
      naprawde
      powodzenia!
      • grzalka Re: JAK WAM SIĘ UDAŁO??? 11.01.06, 15:01
        Ja to zrobiłam w 14-tym miesiącu, po odstawieniu od piersi- za późno, biorąc pod
        uwagę iość MOICH nieprzespanych nocy

        Chłopcy mają jeden pokój i dwa łóżeczka, specjalnie się nie wczuwałam w samą
        metodę, założyłam tylko konsekwencję co najmniej tygodniową- nie reagowałam na
        jęki, a na płacz alarmujący wchodziłam do pokoju i starałam się uspokoić
        delkwenta nie wyjmując z łózeczka. Jak jeszcze bardziej zaczynał krzyczeć-
        wychodziłam. Stopniowo wchodziłam coraz później, ale też wyraźnie już trzeciej
        nocy było zdecydowanie mniej pobudek i mniejsze nasilenie krzyków. Jeden synek
        zasyp[ia ze smoczkiem- od czasu zastosowania metody dostaje ich do łózeczka 4
        sztuki.

        Moje o dziwo się nawzajem nie budziły
    • aneta-trojaczki Re: JAK WAM SIĘ UDAŁO??? 11.01.06, 17:53
      moje dzieci skończyły roczek. W dzień śpią raz, w nocy zasypiaja ok.20 i śpią
      do 6-8. Jednak nie pamiętam aby razem przespały całą nockę. Zawsze trzeba do
      kogoś podejść a to smoczek, a to łyk herbatki, czasem ok.3 mleko, czasem "zły
      sen" a to ząbki itp...Już się do tego przyzwyczaiłam i robię pewne czynności
      schematycznie prawie, że we śnie. Razem z mężem uważamy, że nie jest jeszcze aż
      tak źle, jednak dziś pomyślałam sobie z może powinno być jeszcze lepiej? Skoro
      to działa to może i ja zastosuje a może tylko spróbuję? Moje dzieci zasypiają w
      fotelikach samochodowych (podobnie jak puszka) ten sposób dla moich skarbów
      okazał się najwygodniejszy. Gdy są śpiące same wchodzą do fotelików i błagalnie
      proszą pokołysz mnie! Czasem w dzień wchodzą do fotelika i zasypiaja same.
      Każde śpi w swoim łóżeczku, ze smoczkiem, na małej poduszeczce i czasami obok
      buzi kładę im pieluszkę.
      Osobiście uważam, że metodę uw można stosować do dzieci troszkę starszych, bo
      takie 6mies. są za małe i potrzebują bardzo dużo czułości i obecności rodziców.
      My nawet do pół roku spaliśmy z nimi w jednym pokojusmile

      Jeżeli ktoś może to proszę o przesłanie tej tajemniczej dla mnie książki dzięki
      której wskazówką zasną na całą noc.
      maniolka@wp.pl

      Serdecznie pozdrawiam Aneta
      • aneta-trojaczki Re: JAK WAM SIĘ UDAŁO??? 13.01.06, 12:08
        no tak, napisałam zasypiaja ok.20, ale czasem to sie wydłuża i potrafia nie
        chcieć spać do 22, potem prawie zawsze śpią. Czasami co mnie bardzo denerwuje
        potrafią płakać przez sen, wstaja w łóżeczku (we śnie) i zdarza się, że płaczą
        a jeść, pić itp.nie chcą, a ja nie wiem co mam wtedy robić.

        Mam takie pytanie odnaśnie tej metody o której piszecie, czy jeżeli "nauczę"
        już ich zasypiać w łóżeczku i na jakiś czas wyjedziemy z domu i w tym czasie
        dzieci będą musiały spać na materacach (dlaczego na podłodze? bo z łóżka mogą
        przecież spaść, a nikt dla nas nie ogradzi łóżka aby było bezpieczniej) czy po
        przyjeździe do domu będą pamiętały, że zasypia się w łóżeczku, czy cały wysiłek
        od początku?

        Jeżeli ktoś ma tą książkę to poproszę.
        Aneta
        • grzalka Re: JAK WAM SIĘ UDAŁO??? 13.01.06, 16:31
          Aneta, moje dzieci na wyjazdach śpią w łóżeczkach turystycznych
    • karolcia65 Re: JAK WAM SIĘ UDAŁO??? 17.01.06, 23:52
      Witaj,

      Moje trojaczki, trzy dziewczynki sa jeszcze malutkie. Maja 3 miesiace, a juz
      daly czadu. U nas zaprocentowala aktywna cierpliwosc. Co do szczegolow,
      dziewczynki spia w jednym lozeczku, wiec czesto gdy jedna wrzeszczy reszta sie
      budzi. Na poczatku, gdy postanowilismy rozwiazac problem, nie bieglismy na
      kazde pisniecie. 10 minut, to byl limit, ktory chcielismy, bo nie zawsze sie
      udalo, przetrzymac. Gdy ladowalismy u dziewczynek, staralismy sie nie wyciagac
      ich z lozeczka. Stosowalismy glaskanie, podawanie smoczka i tlumaczenie, czy
      rozmowe, czesto spokojnym lecz zdecydowanym glosem, nie zadne tam lelanie sie.
      Zawsze puszczam im kolysanki, mam w domu 5 plyt, ale moje coreczki lubia tylko
      jedna, reszta lezy w kacie. Z dziecmi jest jak z doroslymi, nam tez nie kazda
      piosenka sie podoba.
      Przetrwalismy jakies 2-3 tygodnie i teraz, jak na razie mamy wzgledny spokoj.
      Dziewczynki okolo 21-22.00 juz spokojnie spia.
      A Usnij wreszcie nie czytalam, wszystko robilam na tzw. czuja.
      Napisz, jak Ci idzie.

      Pozdrawiam i trzymam kciuki,

      Karolcia z Zosia, Natalka i Krysia
      • asiekk1 Re: JAK WAM SIĘ UDAŁO??? 18.01.06, 13:39
        Witajcie.
        Większośc robie tak jak Karolcia na przysłowiowego czuja.Gosia zasypia po
        kapieli, jedzeniu i czytaniu bajki- w łóżeczku, oczywiście troszke pomarudzi,
        przychodzę ja uspokajac nie wyjmując z łóżeczka, podaję smoczek i tłumacze,że
        pora juz spać, zobaczymy się jutrosmilezasypia przy kołysankach tez maja 1
        ulubiona płytkę.Gabrysia natomiast usypiana jest w wózku bo jednak wytrącała by
        jedna drugą ze snu.Jak już zaśnie twardo to przenoszę ja do łóżeczka.Może
        kiedys ją tez naucze tak zasypiać jak Gosia nie będzie zwracac na nia uwagi. smile
        Wstaję do nich parę razy w nocy, niestety nie przesypiają jeszcze całej. Podaję
        mleko a teraz nawet częściej herbatke bo potczytałam u Was,że tak można
        odzwyczaić od wstawania w nocy:smileNA szczęście jak w nocy sie przebudzaja to
        szybko zasypiaja po tym jak dostana to co chciały.
        Pozdrawiamy wszystkichsmile
        • martwod Re: JAK WAM SIĘ UDAŁO??? 18.01.06, 17:56
          my już raz zastosowaliśmy się do Uśnij Wreszcie. córcia o 20.30 zasnęła w
          łóżeczku bez protestów jako ten anioł. synek trochę się awanturował, ale dość
          szybko odpuścił. i tak było przez dwie noce, więc pomyśleliśmy, że to łatwizna.
          trzeciej skończyło się histerią i spazmami synka (wcześniej co kilka minut jedno
          drugie wybudzało), więc skapitulowaliśmy i starym zwyczajem uśpiliśmy w foteliku
          samochodowym. i od kilku dni córę jako pojętniejszą kładziemy do łóżeczka, a
          synka do fotelika i czekamy na zaśnięcie. teraz przymierzamy się do ponownej
          próby ułożenia w łóżkach obydwojga. mam tylko jedną wątpliwość - czy warto?
          dzieci mają po 4 mies., córka przesypia noc do ok. 7-7.30, synek budzi się raz
          na karmienie, po którym zasypia bez szemrania. bujanie w fotelikach działa i
          dzieci zasypiają przed 21. powinnam ulepszać - co myślicie?
    • ja1974 Re: JAK WAM SIĘ UDAŁO??? 19.01.06, 13:51
      My naukę zasypiania zaczęliśmy właściwie od samego początku. Ustalony został
      schemat: kąpiel, mleczko i spanie. I tak codziennie. Początkowo udawało się z
      różnym skutkiem, czasem zasypiało jedno, czasem oba. Ale nie było zabawy -
      jeśli wypadł akurat czas czuwania, to leżeliśmy razem i czekaliśmy aż nadejdzie
      sen. Gdy Robaczki skończyły 2 miesiące zaczęło się układać. Kąpiel o 18, mleko
      i szybkie zasypianie. W nocy budziły się tylko na mleczko, a najedzone i
      przebrane szybko zasypiały (tak, więc mimo 4-5 pobudek w nocy, mogliśmy się
      wyspać). Stała pora wstawania, posiłków i spacerów, no i oczywiście kąpieli i
      spania, zaowocowała spokojnymi wieczorami. Mogłam wreszcie zrobić coś tylko dla
      siebie!!! W miarę, jak dzieci rosły zmieniał się schemat dnia. Ale nadal
      obowiązywał - dawał i dzieciom i mnie poczucie bezpieczeństwa, a mnie jeszcze
      dodatkowo poczucie kontroli (w pozytywnym znaczeniu). Teraz Robaczki mają już
      prawie cztery lata i chodzą spać po wieczorynce. Zawsze. Tak więc, chcę
      wszystkim życzyć cierpliwości, konsekwencji i wytrwałości. Uda się!
      PS. Dla mnie wolne wieczory to była gwarancja zachowania równowagi fizycznej i
      psychicznej mojego organizmu.
    • ja1974 Re: JAK WAM SIĘ UDAŁO??? 19.01.06, 14:00
      Zapomniałam dodać, że z każdym z Robaczków był ktoś, gdy zasypiały. I nadal tak
      jest. Początkowo zasypiały w osobnych pokojach, a później spały już w jednym.
      Przyspieszacze snu były różne i dostosowane właściwie do wieku maluchów: na
      początku głaskanie po plecach i klepanie po pupie (spały na brzuszkach),
      później śpiewanie, opowiadanie bajek. Teraz czytamy bajki. Później daję
      dzieciom rękę do przytulenia i zasypiają. I zazwyczaj przed ósmą już śpią. A ja
      mam wolne!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka