Dodaj do ulubionych

Mam dość...Kryzys

28.07.06, 10:27
Siedze od rana, patrzę na moje dzieci i ryczę bo mam ich dość, chcę uciec na
koniec świata gdzie mnie nikt nie znajdzie, nikt nie bedzie nic chciał ode
mnie a ja w koncu bede mogła pomyśleć o sobie. Nie radzę sobie ostatnio, nie
wiem dlaczego, bo chłopcy mają prawie rok i wydawałoby się, ze będzie coraz
lepiej. Wcale tak nie jest. Nadal noce nieprzespane, chłopcy niby się zabawią
sami ale za to więcej sprztania, prania bo przecież jedzą sami, uczą się
nocnika itd. chcą sie bawić. Ja nadal a moze nawet jeszcze mniej mam czasu
dla siebie, nawet czasami jesc nie mam kiedy nie wspominając o
pzryjemnosciach, dentyscie, zakupach itd. Wydawało mi się, że posiadanie
bliźniąt wywoła u mojej najbliższej rodziny jakąś chęć pomocy a tymczasem
wszędzie muszę zabierać bliźniaki w taki upał, mama i tesciowa chyba
stwierdziły ze skoro tak dobzre sobie radzę to po przyjeżdzać. Nani juz nie
mam bo skonczyla się kasa, myslałam o żłobku ale ze względu na chorobę
przewlekłą jednego synka pomysł odpadł. Do pracy też przez to nie mogę
wrócić. Czasami wydaje mi się ze jeszcze trochę i zwariuję. A mój mąż choć
jest cudownym ojcem i mi dużo pomaga nie rozumie czego ja tak naprawdę chcę
od życia. Myślałam żeby wyjechać gdzies samej, moze to mi przywróci chęć do
macierzyństwa, bo juz nie mam pomysłu co robić. Bycie z bliźniakami non stop
jest dla mnie ostatnio nie do przeżycia. jak patrzę na moje koleżankki-
pojedyncze mamy to mi się serce kraje ile one mają łatwiej.
Nie wiem czy wy tez miałyście takie kryzysy? Co robić, jak z nimi walczyć?
Obserwuj wątek
    • mama_pysiaczkow Re: Mam dość...Kryzys 28.07.06, 10:49
      jak ja Ciebie dobrze rozumiem.
      Moje dzieci mają juz 3 latka. Są cudowne. Kryzys taki jak Ty przechodziłam nie
      raz. Pamietam, ze jak miały rok i zaczęły chodzić zrobiło się o niebo lepiej
      (czytaj łatwiej) ale nadal to praca nie do przerobienia. Płakałam z bezsilnosci
      i miałam ochotę uciec. Równiez myslałam - z jednym to bajka.
      Kiedyś przeczytałam post napisany przez mamę trojaczków - ona napisała - z
      dwójką to bajka ... ma rację. Przy trojaczkach dwójka to bajka - bierzesz pod
      pachy (jak nie chodzą) lub za rączki i idziesz na spacer. Przy trójce brakuje
      jednej ręki/ pachy.
      Jak miały 2 lata zostawiłam je z mężem na 5 dni i pojechałam odpocząć. Bardzo
      pomogło. Teraz niedawno oboje z męzem wyjechaliśmy na tydzień a dzieci zostały
      z dziadkami. I wiesz - juz duzo lepiej się czuję.
      Nie mozesz być z dziećmi 24h/ dobę. Postaraj się aby rodzina Ci pomogła. Nie
      bój się prosić - to wazne dla ciebie. Dzieci potrzebują Ciebie normalnej.
      Takie poczucie bezradności jest okropne. I niestety moze prowadzić do depresji.
      Postaraj się nabrać dystansu do obowiązków. Przmyśl wszystko to co musisz robić
      na codzień. Postaraj się wypisac sobie to co jest dobre w tym, ze masz
      bliźniaki. Czytaj to za kazdym razem gdy poczujesz się źle.
      Powodzenia.
      • anna_sla Re: Mam dość...Kryzys 28.07.06, 14:03
        Przy dwójce jedno to bajka.. to prawda (chyba.. z tego co piszecie, bo ja
        jeszcze swojej dwójki nie urodziłam), ale takie kryzysy niestety przy jednym
        też się zdarzają.. a jak czytam Wasze posty to ja miałam dokładnie to samo przy
        jednym.. ale widocznie jestem słabsza psychicznie..
    • monia2005 Re: Mam dość...Kryzys 28.07.06, 14:18
      Witaj, ja też uwazam, że powinnaś prosić mamę i teściową o pomoc. Wiem, że
      niektórzy może powiedzą, że tak nie powinno być, bo one juz swoje dzieci
      wychowały... Ale to nie tak, uważam, że dziadkowie powinni pomagać przy
      wnukach, bo niedługo być może to oni będa potrzebować Twojej pomocy i opieki
      jak się zestarzeją. Nam moi rodzice i teściowie bardzo pomagają i wiem, że jak
      oni będa potrzebować pomocy za jakiś czas to zrobię wszystko, żeby się
      odwdzięczyć. Proś o pomoc i nie wstydź się tego, że masz kryzys, chwile
      słabości. Trzymam kciuki!
      • 100ania Re: Mam dość...Kryzys 28.07.06, 15:50
        Rozumiem doskonale, chociaż moja dwójka jest dopiero w drodze. Mój smyk ma już trzy lata i teraz jest naprawdę nieźle, ale tak mniej więcej do 18-tego m-ca jego życia myślałam chwilami, że zwariuję. Żadnej nieprzespanej nocy, w ciągu dnia ani chwili spokoju, bo nawet spanie tylko w wózku na spacerze, a jak w łóżeczku to króciutko. I wtedy myślałam sobie w chwilach załamania "Jak dobrze, że to nie bliźniaki". Ciekawe czym teraz będę się pocieszać???
    • trojakowamama Re: Mam dość...Kryzys 28.07.06, 16:23
      Chyba każda mama, niezależnie od krotności dzieci, miewa kryzysy. Podczas
      pierwszego trzasnęłam za sobą drzwiami i z płaczem uciekłam z domu...Z dziećmi
      została mama i mąż. Był późny wieczór, chodziłam po pobliskich ulicach i
      ryczałam. Po dwudziestu minutach wróciłam. Ulżyło. Teraz, kiedy jest gorzej,
      czekam do wieczora na powrót męża, wyjście po mleko, spacer z jednym dzieckiem
      to jedyne odskocznie na jakie mogę sobie pozwolić. Czasami już rano czekam
      wieczora, aby położyć dzieci spać. Ale nie zamieniłabym mojej rozrabiającej
      trójki na nic na świeciesmile Mam świadomość, że kryzysów będzie jeszcze wiele, a
      ja wcale nie mam obowiązku być silna i z wszystkim sobie radzić.
      • grzalka Re: Mam dość...Kryzys 28.07.06, 20:10
        No jasne, żeiewa takie kryzysy...najgorzej wspominam ten okres między 7-8 m-cy a
        16 -cy, to byl kryzys na kryzysie i kryzysem poganiał. Staram sie dbac o własną
        kondycje psychiczna (pracuje na przykład, bo nie wyrabiałam 24 h na dobe z
        dziećmi). I nic Ci tu adrego nie doradzę poza poyslem, żebyś sobie znalazła
        regularna odskocznię (basen? aerobik? cokolwiek, nawet piwo z przyjaciółką ) raz
        czy lepiej dwa razy w tygodniu- dzieci wtedy moga zostac pod opieka babci czy niani.

        pozdrawiam i rozumiem, nadiar szczęścia tez może poddusić wink
        • mamamilka Re: Mam dość...Kryzys 28.07.06, 21:17
          Nioooo...własnie ostatnio tez przechodze kryzys, a chłopcy w krótce skończa
          rok. Juz próbuja chodzic - myślałam, że będzie lepiej - no nie jest gorzej, ale
          nie odczuwam jakieś szczególnej ulgi. Jedynie moze w domu, gdy jest mąż także -
          same się troche zabawią, byle miec je na oku. No i najwazniejsze - zaczęły
          przesypiac noc - od tygodnia - bez jedzenia o 2 w nocy, i spia gdy się najedza -
          ok. 6 az do 7, a nawet 7.30. Poza domem czuje ogromne zmeczenie, no i jestem z
          nimi każdego dnia 24 h na dobe. Największy żal mam do mojej siostry, której 10
          lat temu jeszcze jako bezdzietna osoba - pomagałam przy jej blixniakach dużo -
          wszak razem mieszkalismy przez jakiś czas. jednak teraz widze, że ona nie znosi
          juz płaczu dzieci, a gdy jestesmy na plazy (mieszkamy nad morzem) to się
          wyleguje tylko na kocyku albo w wodzie i ma pretensje, ze dzieci jej piasku
          naniosły na koc.Nie zajmie sie zadnym nawet przez chwile, jedynie takie tam "ti
          ti ti" najlepiej na odległość. Boże, jak ja dawno nie byczyłam sie na piachu....
    • aglange Re: Mam dość...Kryzys 28.07.06, 23:52
      Kryzysy czekaja nas wszystkie.
      Fajnie jest jak ktoś może pomoc, babcia czy niania ale w moim przypadku nie mam
      na kogo liczyć. Wszyscy uważają, że sobie radzę świetnie więc po co pomagać.
      Nie wiem jak długo dam radę, choć chciałabym abym dawała rade jak najdłużej.
      Faktycznie pociechą sa ich uśmiechy najpiekniejsze na świecie. Nie powinnam na
      nic nażekać, bo moje szczęścia przesypiają nocki i ja się wysypiam a to jest
      baaardzo dużo. Czekam cały dzień jak mąż wróci z pracy i mi pomoże lub jak jest
      piątek to ja tez już jestem inna. Marwtię się tym, że niestety zdrowotnie
      wysiadam: ręka boli od dźwigania wózka i czasami coś zawieje i połamie
      człowieka. Do tego ta nadwaga - pozostałość po ciązy. to wszystko sprzyja
      dołom, które się pojawiają - niestety.
      Mam nadzieję, że dzieki Wam a zwłaszcza mamą, które posiadają aż trójeczkę
      maluszków człowiek nabiera sił i jest po prostu lepiej.
      Kończę, bo ręka odmawia posłuszeństwa. Dobrej nocy.
      aglange
    • moni_flis Re: Mam dość...Kryzys 29.07.06, 00:04
      Ostatnio rozmawialysmy o obciazeniu dziecmi na innym forum. Przyczyna: durna
      wypowiedz jednej z mam trojaczkow, ktora stwierdza, ze dzieci w niczym ja nie
      ograniczaja! Ja mam podobne odczucia jak Wy! Do tej pory mialam odskocznie
      (studia), dzieki ktorej mialam rodzine+nianie do pomocy! Terz sytuacja
      diametralnie sie zmienila! Kryzysu nie da sie uniknac, chyba tylko terminator
      moglby wytrzymac cale dnie spedzone tylko z dziecmi! Z dwojka ciezko jest o
      organizacje, z trojka to juz koszmar! To ze brakuje nam czasu dla samych siebie
      to oczywiste, ale odczuwam tez potrzebe bycia normalna matka-pojedynczego
      dziecka! Np wkladam dzieciaka do samochodu i jedziemy na zakupy, do koleanki na
      kawe! Z trojka to nierealne....potrzebne ejst kilkudniowe ustalanie kto da rade
      zaopiekowac sie w tym czasie pozostala dwojka! Zero spontanicznosci! W kolko to
      samo- kazdy dzien indentyczny!Kocham moje skarby calym sercem..ale nie jestem
      cyborgiem i jestem po prostu zmecozna! 7 miesieczna patologiczna ciaz+17
      miesieczne trojaki robi swoje!
      A o czym marze...jak ktoras z Was wspomomnila..trzech dniach dla siebie, poza
      domem, gdzies na wyjkezdzie! No coz...moze za pare lat! jedyne co nam pozostaje
      to tu krzyczec jak mamy na to ochote smile No ale przeciez to rowniez wazne !

      Pozdrawam
    • aditi_00 Re: Mam dość...Kryzys 29.07.06, 09:42
      Taaa... właśnie powoli się wyczołguję z jednego - choć nie idzie łatwo. I wiem,
      że jeszcze nie jeden przede mną sad

      A jak jeszcze raz od kogoś usłyszę: "najgorsze pierwsze 6 m-cy" albo "eee...
      teraz to już z górki" to rozszarpię! WRRRRR!!!!

      I też czasami z zazdrością patrzę na pojedyńcze mamy... Niestety muszę też
      przyznać, że często pojedyńcze mamy nie rozumieją naszych problemów sad
    • mathiola Re: Mam dość...Kryzys 29.07.06, 17:27
      Moje kryzysy przychodza o 4 rano - kiedy musze wstac i nakarmic moje stadko, a
      odchodza o 10 - kiedy stadko jest juz po karmieniu porannym a ja moge wstac,
      umyc zeby i cala siebie, ubrac sie i czasem rowniez uczesac smile
      Wiem ze wszystko jeszcze przede mna - dzieciaczki sa jeszcze male i na
      szczescie dosc grzeczne. Ale wiem tez, ze kryzysy miewaja rowniez mamy dzieci
      pojedynczych (mam 4-letniego synka jeszcze). Wiem tez, ze dzieecko pojedyncze
      to wcale nie musi byc bajka - moja kolezanka po urodzeniu jednej tylko coreczki
      miala pol roku wyjete z zyciorysu smile
      No i wiem najwazniejsza rzecz - kazdy kryzys mija a nasze dzieci sa
      najukochansze na swiecie smile Szczegolnie blizniaki smile
      Trzymaj sie - i naucz prosic o pomoc! Ja sie nie wzdragam zadzwonic do mamy i
      powiedziec: Babcia, dzisiejsze popoludnie spedzasz z wnuczkami bo ja musze
      wyjsc. Czesto tego nie robie, ale... Od czego w koncu jest babcia jak nie od
      cieszenia sie wnukami? smile))
      • mamamilka Re: Mam dość...Kryzys 30.07.06, 00:14
        Moja ciocia, która niedawno została babcią , gdy nas odwiedziła i pobyła trochę
        razem stwierdziła, jakże mądrze: jedno dziecko to duzo roboty, ale nieprawda,
        że dwójka to DWA RAZY więcej roboty, to przynajmniej 10 RAZY WIĘCEJ!
        Jak kiedys pisałam, mam jeszcze straszego synka który po rozszcepie kregosłupa
        nie chodzi, ale porusza się samodzielnie na wózeczku - mój kryzys dodatkowo
        popgłebia coraz mniej czasu dla niego, jaki moge przeznaczyć. Ale jestem bardzo
        z niego dumna, gdy majac teraz 4 i pół roczku nauczył sie czytac z pomoca
        komputera i edukacyjnego laptopa! Pocieszeniem na kryzys blixniaczy dla mniej
        mysl, że kiedyś przestana bez przerwy poptrzebowac mojej opieki, a ja bede z
        nich juz tylko dumna. Wielkie szczęście, że starszy nie sprawia nam zadnych
        wiekszych problemów, mimo choroby.
    • matiti2 Re: Mam dość...Kryzys 30.07.06, 16:17
      witam w klubie....
      ja tez mam kryzys. a zeby było smieszniej własnie wrociłam z wakacji....fakt,
      odpoczełam, ale teraz nie mam czasu nawet sie rozpakowac. maz musi nadrobic
      zaległosci w pracy a ja uprac, ugotowac, posprzatac, tylko kiedy???
      na dodatek dzieci marudza, chyba zęby......
      nawet wódki sie n moge napic, bo karmie
      ech zycie...
    • koluchs Re: Mam dość...Kryzys 30.07.06, 17:33
      boje sie tego smego i teraz sie juz zalamuje choc jestem 18tc i mam juz
      11letniego syna tu gdzie mieszkam jestem sama z przyjacielem i juz sie
      zastanawiam jak ja dam sobie rade momentami chce mi sie plakac i niewiem co
      robic wiec cie rozumiem
    • camina Re: Mam dość...Kryzys 30.07.06, 21:16
      Witajcie ponownie...Dzięki za słowa wsparcia, to dla mnie pierwszy poważny
      kryzys, wczesniej miałam tylko chwilowe utraty cierpliwości, nigdy nie płakałam
      pzrez nich, ale teraz nie daję rady. Wlasnie wróciłam z 2 dniowego pobytu na
      działce u cioci, i to dało mi trochę sił do "walki" z moimi potworami, trochę
      odpoczęłam i nabrałam dystansu. Co prawda o kilkugodzinnym opalaniu nie było
      mowy bo musiałam pilnować żeby nie nakarmiono moich dzieciaków zalewajką albo
      podrzędnymi ciastkami na wagę, ale mogłam się chociaż spokojnie napić herbaty
      czy poczytać gazetę. To dla mnie naprawdę dużo. O wyjeżdzie samej nie ma mowy-
      mąż się nie zgadza, a o wspólnym też mogę pomarzyć bo nie mam opieki nad
      chłopcami. Teściowa chętnie, natomiast moja mama mnie rozczarowała - nie
      odmówiła, ale dała mi do zrozumienia ze jak się ma małe dzieci to się siedzi na
      d... i nie szuka dziury w całym. To mnie chyba tak pesymistycznie nastroiło i
      pzrelało czarę goryczy. A ja oczywiście jestem z tych co mówią "bez łaski" i
      wolą cierpieć w duchu. Musze się chyba pogodzić z myślą że dopiero jak chłopcy
      podrosną wrócę do żywych. Szkoda, bo wiem że im ja jestem szcześliwsza to i
      więcej chęci mam do zabawy i opieki nad nimi. Moze znajdę sobie jakieś hobby co
      będzie odskoczną? Musze pomyśleć.
      W każdym razie wiem, że nie jestem jedyna która wyje z bezsilności ze ma
      bliźniaki.
    • bajma4 Re: Mam dość...Kryzys 30.07.06, 21:25
      Niedawno usłyszałam powiedzenie ,że małe dzieci nie dają spac a duże nie dają
      żyć. Cos w tym jest.Ja swoje dzieci urodzłam w wieku 39-lat.Nie mam tyle sił i
      energii co dwudziestokilkulatki,ale nie było źle.Mąż po wypadku przykuty do
      łóżka dziadkowie w podeszłym wieku.Nikt mi nie pomagał.Byłam ja dwoje dzieci i
      mąż który starczyłby za następne dwoje dzieci.I było cudownie ,ale juz nie
      jest.Mąż jest na chodzie, dzieci wczoraj skonczyły dwa latka a ja mam wrażenie
      jakbym postarzała sie dziesięć lat.Dzieci są cudowne czekałam na nie 10 lat,ale
      sił juz nie starcza kiedy patrzę na zdemolowane mieszkanie,kiedy kolejny raz
      scieram ze scian "guwienkową"twórczosć moich dzieci,kiedy enty raz układam
      dopiero co uprasowaną starannie poukładaną w szafach garderobę wyrzucaną co
      chwilę przez moje pyszczułki i tęsknie do czasów kiedy leżały słodkie i
      bezbronne,a włos mi sie jeży na mysl,że nieuchronnie będą rosły i jak ja to
      wytrzymam
      • szafragn Re: Mam dość...Kryzys 04.08.06, 12:31
        tak sobie czytam te wszystkie posty i lżej mi na duszy i nawet zaczynam się do
        siebie uśmiechać, moje szkraby mają 5 miesięcy i są momenty że mam ochotę
        trzasnąć drzwiami i iść daleko przed siebie, właśnie zaczynają ząbkować, z
        jednym nie ma najmniejszego problemu tylko się ślini i ładuje wszystko do buzi,
        za to drugi dostaje takie napady płaczu krzyku i złości że nie pomaga już nic,
        żadne maści, noszenie, czasami wkładam go do łóżeczka i wychodzę z pokoju bo
        obawiam się że mogłabym mu coś zrobić a za chwilę ryczę że mam takie pomysły i
        co ze mnie za matka, za to po godzinie mogłabym ich tulić i całować godzinami i
        kocham nad życie, mąż mnie nie rozumie chociaż się stara, bo jak ich widzi 2
        godz. dziennie, to zupełnie inaczej podchodzi do ich płaczu, ma jeszcze
        cierpliwość, a ja mam właśnie te głupie momenty że się załamuję i mam dosyć
        wszystkiego, a po chwili dostaje energii i jeszcze zdąże posprzątać mieszkanie
        i zadbać o siebie. i co tu zrobić macie jakieś sposoby
        pozdrawiam cieplutko
        • alinker Re: Mam dość...Kryzys 07.08.06, 16:30
          Cześć Camina!
          Nie wiem czy mnie jeszcze pamiętasz ale mamy chłopaków w tym samym wieku.
          Ja również mogę cię pocieszyć - ja też miewam kryzysy! Mam wrażenie że moje
          kochane maleństwa są wiecznie rozdarte, wrzaskliwe i cholernie absorbujące.
          Gdzie się nie pojawię ludzie patrzą na mnie jak na kosmitkę - bo wygląda to tak
          jakbym sobie rady z nimi nie dawała. A ja po prostu przestałam być na każde ich
          zawołanie i do wrzasków się najzwyczajniej przyzwyczaiłam - chociaż często i
          tak się we mnie gotuje. Kiedyś, jak byłam jeszcze oczekująca pojawienia się
          chłopaków wydawało mi się to takie prostsze i cudowne (przepraszam Grzałko za
          niemądre rady w zeszłym roku).
          Ażeby zdystansować się i choć na chwilę odpocząć od wszystkiego mam takie
          sposoby: proszę o pomoc każdego kto się napatoczy (i nie mam z tym żadnych
          problemów), jak mąż jest w domu to dzielimy się obowiązkami dokładnie po
          połowie (i nie popuszczę ani razu), no i oddaję teraz dzieciaki do złobka i
          postanowiłam pójść do pracy. A jak ryczą że nie umiem wytrzymać zamykam drzwi i
          się oddalam na 10 min.
          W każdym razie powodzenia - i pomyśl o każdej z nas która się tu wypowiedziała.
          Mnie od razu robie się lepiej.

          Pozdrawiam
    • 23moni Re: Mam dość...Kryzys 19.09.06, 20:19
      kochana nie zalamuj sie pomysl ze dzieci rosna i wiecznie tak nie bedzie .moje
      maja18m-cy i powiem ci szczeze ze do tej pory czasami mam zalamki.kiedy byly
      mniejsze kompletnie sobie nie radzilam.plakalam nad wozkiem i przeklinalam
      swiat a na dodatek mialam kryzys takze z mezem.zaangazuj moze babcie na jeden
      dzien do opieki nad dziecmi a ty wyjdz sobie na miasto usiadz w paku na laweczce
      i przemysl cale swoje zycie.ja tak robilam i czesto poplakiwalam w parku nie
      patrzac nawet na ludzi.to pomaga!pomaga rowniez rozmowa z partnerem pozdrawiam i
      trzymaj sie cieplutko.bedzie dobrze
    • husasia Re: Mam dość...Kryzys 20.09.06, 09:14
      Kryzysy przeżywa jak widać każda z nas. Na pocieszenie dodam, że im dzieci
      starsze tym kryzysów mniej a sposobów radzenia sobie z nimi więcej. Ale
      zastanowiło mniej jedno - kilka z dziewczyn napisało - "nikt mi nie pomaga bo
      uważają że sama sobie radzę więc nie ma potrzeby". Same z siebie robimy takie
      dzielne, samodzielne i samowystarczalne. Ja wiem, że trudno się przyznać przed
      mężem, mamą czy teściową, że nie wyrabiamy, nie dajemy sobie rady, potrzebujemy
      odpoczynku. Ale czasami po prostu trzeba poprosić o pomoc.
      • camina Re: Mam dość...Kryzys 20.09.06, 13:06
        Witajcie dziewczyny!
        U mnie już po kryzysie. Dzieci są coraz grzeczniejsze, coraz więcej się same
        sobą zajmą, a ja mam chwile dla siebie. Są dni, kiedy mam ich dość ale jakoś
        daję radę i nie beczę już po kątach. Bardzo pomógł mi wyjazd nad morze z
        dziecmi i znajomymi, i wbrew radom niektórych, wracam do pracy. Synek jest
        coraz zdrowszy, nie wymaga już takiej opieki medycznej jak kiedyś więc z
        czystym sumieniem mogę szukać niani.
        Co do proszenia o pomoc - ja proszę ale jak mam widzieć czy słyszeć w głosie
        niezadowolenie, ze znowu trzeba jechac tyle (50 km) do wnuków, to mi sie
        odechciewa prosić o pomoc. Jestem z tych które zaciskają zeby i wolą cierpieć
        niz miec coś z łaski.
        Ostatnio pomoc oferowała mi sąsiadka, starsza pani, która widząc jak mi cięzko
        obiecała że bedzie je na spacery zabierac z mężem.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka