Dodaj do ulubionych

Gdy dowiedziałam/łem się, że to będą bliźnięta, to...

IP: *.* 08.11.02, 21:25
no właśnie, co? :-) Ja najpierw pomyślałam: ojej, a taki ładny wózek już wybraliśmy dla jednego dziecka! a potem powiedziałam do męża: zabiję Cię! (chociaż to akurat nie była jego wina... :-) ) Jak wyszliśmy od lekarza, powtarzałam cały czas: oddamy jedno, oddamy jedno... i jak my sobie damy radę? Co m y zrobimy? Byłam totalnie załamana... Może ktoś pamięta mój post: bliźnięta i co dalej??? hihiPotem wzięłam zwolnienie na 3 dni i dochodziłam do siebie... a potem już zaczęłam się cieszyć! i nigdy bym się teraz nie zamieniła! asiaT
Obserwuj wątek
    • Gość: madziara Re: Gdy dowiedziałam/łem się, że to będą bliźnięta, to... IP: *.* 08.11.02, 23:24
      O jej jak miło wracać do wspomnień, jak to było zacznijmy może od....Kupiliśmy mieszkanie, mój mąż oprowadzał gości i mówił to jest pokój naszych bliźniaków, to salon a to sypialnia, po kilku miesiącach zaszłam w ciąże, mój mąż dzwoniąć do swojej mamy powiedział :"a ja zrobiłem bliźiaki" do dziś nie wiem czemu on miał taką pewność. Kiedyś na spacerze powiedział, iż jeśli teraz to nie bliźnaiki to za rok staramy się o rodzeństwo dla malca. W 10 tygodniu ciąży czyli w dzień dziecka zaproponowałam mojemu małżonkowi abyśmy poszli przywitać się z naszym dzieckiem, dodając iż teraz się przekonamy ile ich tam naprawde siedzi. To był dla mnie szok !!! Jak spojrzałam w ekran USG i zapytałam czy to drugie to tak ma być? Odpowiedz była prosta tak bo to bliźniaki. Mój mąż oszalał z radości a ja na zmiane raz się śmiałam a raz płakałam, ten śmiech to był taki nerwowy. Jednak ktoś mi przemówił do rozsądku i pokazał rodzimy bezdzietne, takie które tęsknią za dziećmi, a ja tu rozpaczam z powodu dwójki, nie jedna para zamnieniła by się ze mną bez mrugnięcia okiem. Pamiętam jeszcze słowa mojej koleżanki, powiedziała że nie wie czy ma mi gratulować czy współczuć. Dziś już jestem pewna dziewczynki mają prawie rok i takiego szczęścia to trzeba gratulować. Każdy uśmiech i gest to podwójne słowo MAMA jest najcudowniejsze na świecie, to coś co tylko wybrańcą się może trafić.Magda oraz cuda świata Zuza i Natalka
      • Gość: kasienkkaa Re: Gdy dowiedziałam/łem się, że to będą bliźnięta, to... IP: *.* 09.11.02, 12:55
        to ja tez napisze jak to bylosmile jak wiecie mamy juz 3dzieci, wprawdzie jedno jeszcze chcialam miec, no i zaszlam w ciaze :-) zartowalam z mezem, ze co zrobimy jak beda blizniaki, a maz na to: a dlaczego blizniaki, przeciez nikt w naszych rodzinach ich nie mial??? poszlismy razem do ginekologa, zbadala mnie i zrobila USG dopochwowe. i pokazuje mi ekran z pytaniem: czy widze to samo co ona??? a ja patrze i oczom nie wierze! przeciez tam sa dwa dzidziusie!!! poprosilam zawolac meza, ktory czekal w poczekalni. jak to zobaczyl, to zaczal sie smiac, ja tez, ale i lezzki mi polecialy. dopiero jak poszlismy do domu, to uswiadomolam sobie, ze to bliznieta. i co teraz ? najpierw pytanie czy sobie poradze z dwojka dzieci na raz, a przeciez w domu jest juz 3 ....... kilka dni chodzilam jak w letargu, a pozniej wzielam sie za siebie : przeciez to nie tragedia tylko radosc!!!! i pomyslalam, ze najwazniejsze, by byly zdrowe. nic wiecej sie nie liczy. i cieszylam sie dalej z tych naszych blizniat, ale tak glebiej . maz oczywiscie tez :-) no i nasze dzieciaki :-) ale rodzina nasza nie cieszy sie tak , jak my. ale to juz ich problem. Kasienka
    • Gość: domini23 Re: Gdy dowiedziałam/łem się, że to będą bliźnięta, to... IP: *.* 09.11.02, 00:29
      witamnasze bliźniaki pojawiły się nagle i niespodziewanie, i oczywiście zupełnie nie w porę - byliśmy dokładnie w połowie studiów.ale zanim okazało się że są to bliźniiaki......oznajmienie rodzinie, że mamy bobo w drodze zostało przyjęte w rodzinie bardzo sympatycznie - stęsknili się za dziećmi, zwłaszcza teściowa była zachwycona.potem poszliśmy z mężem na usg i ..... lekarz kazał olkowi usiąść i oznajmił nam że oto nie jedno lecz dwoje.ja się zaczęłam śmiać, dość histerycznie - wot co za ironia ja mam do skończenia studia a tu siup i dwoje dzieci. jestem uziemiona. rodzinie mina zrzedła i tylko teściowa cieszyła się dwa razy mocniej :))zamartwiałam się: jak to będzie, bo przecież jeszcze nie pracujemy itd. mój tato mnie "podbudowywał" stwierdzeniami, że ja to mam w życiu pecha (poza tym jest bardzo kochany) i z tego zamartwiania trafiłam do szpitala z ciążą zagrożoną.i tu dopiero nauczyłam się dzieciątka kochać i zaakceptowałam je. rozpoczęliśmy naszymi dziećmi nowe pokolenie w rodzinie i wszyscy ich uwielbiają po prostu. pomoc mamy ze wszystkich stron, nawet uczelnia nam idzie na rękę jak może. dzięki wam za to. czasem tylko zazdroszczę znajomym swobody, bo my jak się gdzieś wybieramy, to jakby szła karawana. ale bliźniaki to coś cudownego. chociaż czasem, żeby się pocieszyć wzdychaliśmy z mężem: dobrze,że nie mamy trojaczków...(bez urazy :)))mamy zamknięty rozdział dzieci nieplanowanych, ale otwarty planowanych.pozdrowienia - dominika z misiem i kołajem
    • Gość: 2004 Re: Gdy dowiedziałam/łem się, że to będą bliźnięta, to... IP: *.* 09.11.02, 10:52
      Zanim nie poznałam mego Męża nie chciałam mieć dzieci... Nie wyobrażałam siebie jako matki, uważałam, że nie nadaję się do tej roli.Potem poznałam Roberta... :crazy: i wszystko przewróciło się do góry nogami... :love: ... Wspólne mieszkanie, ciąża... To wszystko działo się tak szybko... Gdy zrobiłam sobie test i wynik był pozytywny wszystko zawirowało mi przed oczami. O Boże, pomyślałam, jestem w ciąży i co teraz??? :what: Jednak nie było tak źle, jak to sobie wyobrażałam kiedyś dawno temu. :wahoo: Kiedyś myślałam, że ciąża, to koniec świata, ale gdy już byłam w ciąży zmieniłam zdanie. To niesamowite uczucie wiedzieć, że tam w środku jest KTOŚ jeszcze poza mną :bounce: Pierwsze USG robiłam 2.IV. Poszliśmy na nie razem z Robertem. Gdy lekarz powiedział, że będziemy mieli Bliźniaki przeżyłam szok. Nie wiedziałam co się dzieje. Myślałam, że to prima apylisowy żart :hap: . O rany! To niemożliwe! Ja i Bliźniaki? Ani u mnie, ani u Roberta w rodzinie nie ma Bliźniąt.Jaka była moja reakcja? - Byłam przerażona. Jak sobie damy radę finansowo i w ogóle :what: Gdy już trochę oswoiłam się z tą wiadomością, zaczęłam myśleć pozytywnie. Przynajmniej moje Dzieci będą miały siebie i nie będą czuły się "samotne" jak ja w dzieciństwie (jestem jedynaczką). Gdy byłam w przedszkolu przyjaźniłam się z Bliźniaczkami i zawsze im zazdrościłam. Marzyłam o siostrze bliźniaczce... ;)Teraz wiem, że mieć Bliźnięta to prawdziwe szczęście :bic: i tylko wybranym się ono przytrafia. A więc jestem szczęściarą!!! :)-Iwona z Julcią i Zuzią
    • Gość: Baś Re: Gdy dowiedziałam/łem się, że to będą bliźnięta, to... IP: *.* 09.11.02, 23:35
      Najpierw przeżyłam szok, jak zobaczyłam kreseczki na teście, zaczęłam ryczeć, na co mąż zareagował przytomniej i mnie objechał solidnie. Potem doszłam do wniosku, że wózki po dziewczynach mamy, ubranka też, to będzie dobrze. Ale jak pojechaliśmy z Jackiem na USG i zobaczyłam te dwie osóbki zanim jeszcze lekarz coś rzekł, to przyznam szczerze, że mnie zdrowo "rąbnęło". Zaczęłam ryczeć (znowu), a mężulek w śmiech. Oj, zajęło mi kilka dobrych dni, zanim oswoiłam się z tą myślą. Ale teraz jest w porządku i trochę tylko obawiam się tego co będzie jak wrócimy we trójkę do domu.Basia
      • Gość: Agnieszka_J Re: Gdy dowiedziałam/łem się, że to będą bliźnięta, to... IP: *.* 10.11.02, 23:49
        To była moja dojrzała decyzja o macierzyństwie. Paulinka miała prawie pięć lat, rodzina nie dawała spokoju, mój instynkt macierzyński krzyczał, no po prostu musiałam zajść w ciążę. Pierwsza myśl o bliźniakach wyszła od Pauliny. Od początku była wtajemniczona w moją ciążę. Nieustanne pytania dorosłych - co chcesz mieć - braciszka czy siostrzyczkę, denerwowały ją, odpowiadała: będę mieć i to i to. Nawet poinformowała swoje panie w przedszkolu, że ona będzie mieć braciszka i siostrzyczkę. Nie uwierzyły. Jej gadanie zaczęło się powoli stawać moją obsesją - zaczęłam śnić, że rodzę dwa dzidziusie. Bałam się iść na usg, czułam, że gdyby moje sny miały się sprawdzić, sytuacja mnie przerośnie.Odwlekałam to badanie, ale w końcu poszłam, z Paulinką. Kiedy lekarz zaczął się wpatrywać w ekran, mało mu gały nie wyszły, sama zapytałam - co, bliźniaki? Wspułczująco spojrzał na mnie. Wyszłam, wsiadłam w samochód i pojechałam do mojej mamy. Tam zaczęłam ryczeć, mówić, że jedno oddam, mama bardzo się ucieszyła, próbowała mnie uspokoić - gdy mąż wrócił z pracy i to zobaczył, wiedzia, co jest grane, bo za bardzo suszyłam mu głowę, co będzie, jak rzeczywiście będziemy mieć bliźniaki. Podszedł do sprawy jak typowy facet - musimy zmienić samochód - nie żeby przytulił, czy pocieszył - ja zapłakana, a on o samochodach. Ale potem stwierdził, że to nawet fajnie, a jego rodzice, którzy sami mieli bliźniaki, wręcz zachodzili się z radości. Moja pierwsza reakcja dotyczyła Paulinki - co stanie się z moim biednym, kochanym dzieciątkiem, czy będę w stanie pokochać jeszcze dwójkę, jak ją tak bardzo kocham?I że już nigdy w życiu nie będę miała czasu dla mojej jedynej, najkochańszej córeczki. Okazało się, że jestem w stanie pokochać jeszcze dwie i że czas dla Paulinki też da się znaleźć. A jak ona szpanowała przed kumpelami z przedszkola - że będzie mieć dwa na raz...Już to gdzieś kiedyś opisałam, tylko tak bardziej szczegółowo i nawet sukienkę ciążową wygrałam, hihi AgnieszkaJ (mama Julki i Weroniki)
    • Gość: Monika25 Re: Gdy dowiedziałam/łem się, że to będą bliźnięta, to... IP: *.* 11.11.02, 00:45
      Żyłam sobie spokojnie,miałam dwójkę dzieci i....spiralę.Wydawało mi się,że w miarę panuję nad swoim życiem.A tu taka niespodzianka! Nie mogłam uwierzyć,że jestem w ciąży. Gdy już oswoiłam się z myślą o trzecim dziecku, zrobiłam USG i okazało się,że będę miała bliźniaki. Płakałam jak bóbr,byłam załamana i przerażona.Jak dam sobie radę z czwórką dzieci? Cały mój świat przewrócił się wtedy do góry nogami.Monika
      • Gość: XXL Re: Gdy dowiedziałam/łem się, że to będą bliźnięta, to... IP: *.* 11.11.02, 01:58
        Szłam do domu z USG i płakałam, a za chwilę śmiałam sie...i znowu płakałam...dobrze, że dostałam zdjęcie z opisem, bo by mi własny mąż nie uwierzył...Ludzie się za mną oglądali...pamiętam.Najspokojniej przyjęła to moja teściowa, bo powiedziała- jeszcze nic nie wiadomo- poczekaj na drugie USG. Po drugim- spanikowała- jak wy sobie poradzicie???????????Mieszkanie małe, a my mieliśmy już jedną pociechę. Aśka ucieszyła się najbardziej i powiedziała, że jak będą dziewczynki, to będzie miała z nimi wspólny pokój.Ciążę znosiłam lepiej niż przy singlu- nie wymiotowałam wcale. Ale do czasu- skończyło się na szwie.Urodzili się chłopcy...kiedy na świat przyszedł Misio, pomyślałam- dzięki Ci Boże- wiem, że mąż chciał mieć syna, a kiedy urodził się Kubuś to byłam najszczęśliwszą mamą na świecie. Moi chłopcy mają po 5 lat i są kochani.Nawet z wygranej w Totka nie cieszyłabym się bardziej...Dowiedziałam się właśnie, że moja siostra cioteczna spodziewa się bliźniaków...kiedy z nią rozmawiałam to minę miała nie za bardzo szczęśliwą.No cóż... takie czasy...nie ma pracy,a w domu już dwoje dzieci. Pocieszałam Ją jak potrafiłam...i myślę, że dobrze, bo w końcu się dziewczyna uśmiechnęła...Pozdrawiam serdecznie wszystkich podwójnych rodzicówMija
    • Gość: Sebastian_T Re: Gdy dowiedziałam/łem się, że to będą bliźnięta, to... IP: *.* 11.11.02, 10:33
      hihi, tak czytajac wasze posty, przypomniala mi sie jeszcze jedna rzecz.otoz Asia pewnej nocy (juz wiedzielismy, ze jest w ciazy, ale nie wiedzielismy, ze dubeltowej) nagle usiadla na lozku (spala, ale w tym momencie miala otwarte oczy), skierowala wzrok w dol obok lozka, kiwnela palcem i stanowczym glosem powiedziala: "uspokojcie sie, wy dwaj". potem jak automat, polozyla sie, zamknela oczy i spala dalej (rano nie pamietajac zdarzenia). mnie to obudzilo, wtedy jeszcze spalem jak zajac, budzac sie na kazdy Jej szept lub ruch ;-)tak sobie potem myslelismy, ze organizm juz wiedzial, kto to bedzie, mimo iz byly to bardzo wczesne tygodnie ciazy... (przed 12-tym) ;-)pozdrawiam,s.
    • Gość: AsiaCh Re: Gdy dowiedziałam/łem się, że to będą bliźnięta, to... IP: *.* 11.11.02, 13:12
      opowiem jak to było u nas. W rodzinie mam dużo bliźniąt, ale sama nigdy nie pomyślałam, ze ja też będę taką podwójną mamą. Gdy dowiedziałam się, ze jestem w ciąży bardzo się cieszyłam. Minął jakiś czas i pierwsze USG po tym jak kilka dnie wcześniej 1 kwietnia mąż rozpowiedział w ram żartu rodzinie, że spodziewamy się bliźniąt. Poszliśmy prywatnie, lekarz bada i pyta się ile mamy pokoi w domu. Ja mówię, że dwa na to on, ze za mało. mąż od razu: bliźniaki i rzeczywiście na monitorze dwa maleństwa 30milimetrowe. Tak się zaczęłam śmiać, ze brzuch mi falował i nic nie można było zbadać. Jak wyszliśmy mąż tak krzykną zradości, ze musiałam go uciszyć. Potem poszliśmy świętować nie pamiętam nawet gdzie. Najlepsze, ze jak powiedzieliśmy rodzinie, to męża mam poweidziała zebyśmy przestali bo z takich rzeczy się nie żartuje, a my och znowu nabieramy. Tak więc u nas to była 100% radość itrwa do dziś. A niedługo........... trzeci maluszek. To będzie wesoło.Dodam, ze maluchy chodzily ( w brzuszku) ze mna na studia, a ja w czasie sie obroniłam (tylko, ze teraz nie mam czasu na staż)Asia
      • Gość: Karolcia28 Re: Gdy dowiedziałam/łem się, że to będą bliźnięta, to... IP: *.* 11.11.02, 21:06
        Cześć mamy biźniakówja zawsze marzyłam o bliźniakach.Wychodziłam z założenia, że jeżeli mieć dzieci to lepiej dwa od razu niż rok po roku, albo nie wiadomo kiedy zdecydować się na drugie. Do lekarza poszłam bez więszych emocji, żeby potwierdzić, że jestem w ciąży. Lekarz zrobił mi USG i gdy zobaczyłam na ekranie dwie malutkie fasolki myślałam, że oszaleję ze szczęścia. Teraz moi chłopcy mają 6 m-cy i dają wiele radości.Karolcia28
    • Gość: ewa2 Re: Gdy dowiedziałam/łem się, że to będą bliźnięta, to... IP: *.* 11.11.02, 21:51
      Mamy już dwoje dzieci, wiec decyzja o trzecim nie była łatwa, ale chcieliśmy jeszcze raz to przeżyć. Niestety nie było to łatwe. Pół roku próbowaliśmy i nie było rezultatu. Ponieważ z pierwszym dzieckiem też mieliśmy kłopoty nie czekałam i poszłam do lekarza po pomoc. W następnym miesiącu znowu nic. Już zaczęłam myśleć, że tak musi być, że to przeznaczenie i nie powinniśmy próbować. Mąż mnie skrzyczał, żebym nie filozofowała bo on chce, że postanowiliśmy i koniec. A ja płakałam prawie co miesiąc kiedy okazywało się że nic z tego. W końcu udało się. Powiedzieliśmy rodzinie i znajomym. Większość podziwiała nas raczej za odwagę niż gratulowała, i wszyscy podśmiewali się żebyśmy uważali bo mogą być bliźniaki ( to były czyste złośliwości bo w rodzinie nie mam żadnych bliźniaków). Wieczorem popatrzyłam na swój brzuch i powiedziałam do Bogdana : "a może to naprawdę bliźniaki bo brzuch mam trochę za duży.Ja bym się nawet cieszył „- odpowiedział.Od tej pory całował mnie na pożegnanie zawsze trzy razy – po jednym dla każdego, zawsze pytał się, co u dzieci, gładząc mnie po brzuchu. A ja zawsze dopowiadałam , że to przecież tylko jedno. Pewnego dnia Bogdan oznajmił: „Idź wreszcie na USG bo nie wiem jaki kupić samochód.” ( W przypadku bliźniaków nie zmieścimy się do osobowego samochodu).Poszłam więc jeszcze tego samego dnia. Lekarz nie chciał robić USG bo przy następnej wizycie będzie lepiej widać i nagram sobie na wideo. A ja się uparłam, bo mąż nie wie jaki kupić samochód.” Wie pani to jakaś męska intuicja „- powiedział lekarz przy badaniu. Wracałam samochodem i ledwo widziałam na oczy, bo cały czas płakałam . A kiedy nie płakałam czułam się jak bym utożsamiała się z kimś innym, jakoś dziewczyną z bajki.W domu Bogdan kiedy mnie tylko zobaczył powiedział: ”Bliźniaki- wiedziałem „ , a ja znowu płakałam. Następnego dnia znalazłam Waszą listę, czytałam i płakałam przy każdym liście. Od tamtego czasu minęły zaledwie dwa tygodnie a ja ciągle jestem w szoku i płacze przy każdej okazji. Mimo to kocham już te dzieci i bardzo się o nie niepokoje. Ale najbardziej jestem ciekawa min znajomych, kiedy im powiem że ich przypuszczenia się sprawdziły.Ewa
      • Gość: Baś Wątek samochodowy :-) IP: *.* 12.11.02, 20:52
        Cześć!Interesuje mnie "wątek" samochodowy. Zdecydowaliście się na coś? Bo my mamy ten sam problem i oglądamy, oglądamy i ciągle nie wiemy. Oczywiście podstawę naszych rozważań stanowią finanse, najbardziej pasowałaby nam zamiana, ale jakoś nie możemy nic znaleźć, żebyśmy byli zgodniPozdrawiamBasia
        • Gość: Sebastian_T Re: Wątek samochodowy :-) IP: *.* 12.11.02, 21:05
          hej, to ja moze opowiem z wlasnych obserwacjibylem w zeszlym tygodniu na targach samochodowych (w Warszawie). i tam patrzylem troszke pod katem duzej rodziny ;-)otoz rzucily mi sie w oczy dwa samochody z tych obecnych tam. Peugeot 807 (ten bardziej ;-) ) i Fiat Ulysse (ten troszke mniej - jako ze to Fiat, a tu troszke czasem mam uprzedzenia). wizualnie roznia sie malo (przynajmniej w srodku i tyl), cenowo dosc sporo (Peugeot w tamtej wersji kosztuje ok. 140 tys. zl, Fiat jakies 30 tys. mniej).ale do plusow musze zaliczyc - 5 lub 7 miejsc siedzacych, odsuwane tylne drzwi z obu stron, spory bagaznik (gdy 5 miejsc siedzacych), kazde siedzenie niezalezne (nie wielkie kanapy), kazde mozna oddzielnie zdemontowac, w "bogatszej" wersji siedzenia sa obrotowe. poza tym standard (jak na obecne czasy) - kurtyny, poduszki powietrzne, klima, wszelkiego rodzaju abs"y itp. ;-) sylwetka tez nieglupia.godnym polecenia moze byc Seat Alhambra (nie znam szczegolow, tyle co obejrzalem na ulicy ;-) - tez jest 7 foteli niezaleznych) - cena salonowa to od 92 do 170 tysiecy (zalezy od modelu i wyposazenia)napewno jeszcze sa inne. te widzialem ;-)s.
          • Gość: Baś Re: Wątek samochodowy :-) IP: *.* 12.11.02, 22:28
            Dzięki Sebastian! Masz, chłopie poczucie humoru! :lol: :lol: :lol:Ale ja jakby nie z tej półki finansowej. Zważ, że ja jestem na wychowawczym, spłacamy kredyt hipoteczny, a moja firma istnieje w chwili obecnej tylko w W-wie, wszystkie oddziały w Polsce zostały zlikwidowane jeszcze pod koniec mojej ciąży z Agniesią, więc o powrocie do pracy to zacznę myśleć gdzieś za dwa lata - najwcześniej - jeżeli oczywiście takową znajdę.Ale mi poprawiłeś humor na dobranocBasia
            • Gość: Sebastian_T Re: Wątek samochodowy :-) IP: *.* 13.11.02, 08:52
              ej, no... ;-)ja myslalem, ze chodzi wam o cos nowego (pamietam, ze kiedys byla dyskusja - teraz skojarzylem, ze to Kasienka pisala o Mercedesie ;-) ).dla nas to tez sfera marzen, ale pomarzyc czasem mozna ;-)jak widac, Bogdan udzielil Ci bardziej konstruktywnych informacji.pozdrawiam :-)s.
              • Gość: kasienkkaa Re: Wątek samochodowy :-) IP: *.* 13.11.02, 10:30
                Tak, Sebastianie to bylam ja z tym Mercedesem, bo naprawde jestem nim zauroczona, oczywiscie jesli chodzi o duze samochody, bo tak ogolnie to preferuje inne, troche mniejsze. Moj maz nie chce sie pozbyc naszej limuzyny, wiec bedziemy musieli na poczatek jezdzic dwoma autami ;-) dobrze, ze je mamy. Juz bylismy w salonie i siedzielismy w tym Mercedesie........naprawde super, wyposazenie extra, no i nas interesuje Diesel, bo to zawsze ekonomiczniej . z tego co opisywales o nowych autach w Polsce, to moge wnioskowac, ze ceny sa raczej te same chyba co i u nas. za nowa trzeba zawsze niestety wylozyc sumke, a jak sobie jeszcze zyczysz dodatki , to musisz extra placic. ale warto, no, jesli ma sie pieniazki :-) ja tam lubie pomarzyc i wierze, ze ten Mercedes bedzie nasz, gramy w totka co sobote, wiec licze na wygrana, nie duza, ale zeby na to cacko nam starczylo :-) pozdrawiam Kasienka
        • Gość: ewa2 Re: Wątek samochodowy :-) Bogdan IP: *.* 12.11.02, 22:17
          Cześć. Mam dwóch synów i bliżniaki w drodze. Zanim się zrobiło USG planowaliśmy zakup dużej terenówki /a tak kupię sobie na emeryturze, będzie lepiej wyposażona, rok produkcji 2032/. Nas interesują samochody z innej niszy /doliny/ cenowej. W tej chwili możemy sobie z bólem pozwolić na auto za 10-20 tyś zł. Wybór jest raczej skromny. Założenia są takie:Raczej bus, miejsc musi mieć 6 minimum i sporo miejsca na bagaże, Bo wózek, rowerki i inne bambetle muszą się gdzieś zmieścić. Autem tym będziemy jeżdzić na wakacje, bo samolotem się już nie da. Odpadają więc wszelakie wany, mające 7 miejsc i symboliczny bagażnik. Przy zakupie auta w tym wieku bardzo liczy się stan auta i szczęście / a na szczęście mogę liczyć - w końcu będę Tatą bliżniaków/Za 12- 15tyś zł można kupić Mitshubishi L-300 lub Toyotę Hi-Ace z lat 1990-94. Auta nie do zdarcia, wygodne, mało pala i są niezawodne o ile nie zostały wcześniej zakatowane. ale mają wady, drogie części, tylny napęd, mały przedział kierowcy. Wygodne wersje osobowe , ładny lakier metalik, kapitańskie fotele są już droższe, ale może warte swojej ceny /jak dobrze utrzymane/. Rodzynek to wypasione Mitshubishi na podwoziu Pajero 4*4, dla mnie niestety w swerze marzeń... Za 20-25 tyś zł można kupić 8-10 letniego Volkswagena Transportera lub Carawelle /Syncro to już sam miodek/. Auto, jak nie zajechsne, bez wad. Jednak trudno trafić auto z rosądnym przebiegiem i stanem w tym wieku. Bogatsze wersje osobowe, raczej w dobrym stanie, są na rynku, ale się cenią. Kurcze, warte są swojej ceny. Na razie jednak radośnie telepiemy się leciwą Skodą Faworit i mamy nadzieję że któraś kasa przeciekająca nam przez palce zamieni się w warczącą dużą brykę.A co można kupić za 50 tys? O rany, wtedy to jest dopiero wybór! Zebym to ja o swoich dzieciach tyle napisał...Bogdan
          • Gość: Baś Re: Wątek samochodowy :-) Bogdan IP: *.* 12.11.02, 22:35
            Dzięki za precyzję, dam to do przeczytania mojemu mężowi jak już się w domu pokaże. Przeczytaj sobie co proponuje nam Sebastian. Ma gość poczucie humoru!!Basia
            • Gość: Monika25 Re: Wątek samochodowy :-) Bogdan IP: *.* 12.11.02, 22:56
              Jesteśmy 6 osobową rodziną już prawie dwa lata, więc problem samochodu przerabialiśmy kilka miesięcy temu. Po długich poszukiwaniach,rozważaniach,liczeniu pieniędzy kupiliśmy Nissana Quest(Mercury Villager) z 1994 z automatyczną skrzynią biegów,klimatyzacją i dodatkowo z instalacją gazową. Ma 7 miejsc w ustawieniu 2+2+3,bagażnik nie zbyt duży,ale na wakacje się spakowaliśmy razem z wózkiem. Musieliśmy go trochę podrasować, ale jesteśmy zadowoleni z zakupu.Monika
          • Gość: kasienkkaa Re: Wątek samochodowy :-) Bogdan IP: *.* 12.11.02, 22:48
            a to ja tez sie wypowiem :-) nam sie podoba Mercedes VITO , z rozsuwanymi drzwiami i innymi bajerami jak : klimatyzacja, automatyczna skrzynia biegow, wyciagane siedzenia itd. kosztuje tylko :-) 40 tys Euro, jak sobie cos wiecej zazycze to oczywiscie drozej :-) pomarzyc mozna, ale jak wygram w totka to go na pewno kupimy :-) Pozdrawiam Kasienka
          • Gość: kamila_mlak Re: Wątek samochodowy :-) Piotrek IP: *.* 16.11.02, 23:09
            > Przy zakupie auta w tym wieku bardzo liczy się stan auta > i szczęście / a na szczęście mogę liczyć - w końcu będę > Tatą bliżniaków/To ja moze kupie lepszy :)) Za kilka dni wyciagna na swiat nasze trojaczki :)) Tylko skad do tego szczescia dobrac kase ;) wyplata to chyba zbyt malo, ale bedzie dobrze ...Najwazniejsze ze wg lekarzy z dzieciakami wszystko jest dobrze, a reszta zmiesci sie do Corsy C ;) (w zasadzie nie ma wyjscia) Ze szpitala wrocimy, a pozniej ... co tam samochod nie jest najwazniejszy.Z pozdrowieniami z konta mamusi lezacej w szpitaluPiotrek
    • Gość: Magda_D Re: Gdy dowiedziałam/łem się, że to będą bliźnięta, to... IP: *.* 12.11.02, 23:29
      Hej,To ja też się wyspowiadam ;-) Nasza ciąża była kompletnie nieplanowana, ba - dzień przed zrobieniem testu spotkałam się z moją przyjaciółką na piwko i zarzekałam się, że dzieci to nie ja. A tu rano - dwie kreski na teście!!! Sama nie wiedziałam co myśleć a mężem miałam się widzieć dopiero wieczorem. Jego reakcja była wspaniała, naprawdę się ucieszył. No ale potem już było pod górkę - najpierw lekarz na USG nie widział zarodka (wredny konował!!), potem ni z tego ni z owego zaczęłam plamić - dopiero wtedy zdałam sobie sprawę, jak bardzo przywiązałam się do mojego dzidziusia. Zmieniłam lekarza, następne USG - no i widać dwa zarodki!!! Byłam w szoku, zwiększonym jeszcze przez to, że nowa pani doktor nie chciała założyć mi karty ciąży, no bo "już było plamienie, a 50% ciąż kończy się poronieniem, teraz ta diagnostyka jest zbyt dobra". To był 8. tydzień, miałam czekać do 10. na ostateczną "diagnozę" i założenie karty ciąży. Mąż założył ze spokojem, że będziemy mieli bliźniaki, w końcu w naszych rodzinach (obu) jest ich pełno. W 13. tygodniu znowu plamienie i pierwszy pobyt w szpitalu - dostałam leki. A potem już miałam tylko leżeć. Ale jak tu leżeć, kiedy mieszkamy na 7. piętrze w obskurnej dzielnicy a teraz jest "ostatnia szansa" na dostanie kredytu hipotecznego (planowałam urlop wychowawczy). Walczyłam ze sobą, zamartwiałam się o dzieci - nie pozwoliłam dla nich nic kupować, znajomym mówiłam tylko o "dziecku" - ale co miesiąc na USG nadal były dwie dobrze rozwijające się dzidzie. Odetchnęłam po 27. tygodniu, kiedy dzieci są już w stanie przeżyć poza łonem. Były różne problemy, Zosia nie chciała rosnąć, dostawałam leki na podtrzymanie ciąży, po których ledwo żyłam. Ale dociągnęliśmy do 37. tygodnia (już w nowym mieszkaniu) odstawiłam leki i następnej nocy coś nie mogłam spać - myślałam, że zaszkodził mi bigos, ale kilka godzin później sprawa się wyjaśniła i ledwo doszłam na porodówkę z samochodu - miałam rozwarcie na 8cm. Dzieci wcześnie okazały swoje charaktery i stanęły okoniem - Ewelinka miednicowo a Zosia poprzecznie - więc miałam cc. Przez długi czas nie wiedziałam, czy rację mają ludzie, którzy współczują mi ogromu pracy, czy ci którzy zazdroszczą. Teraz wiem już na pewno, że to wspaniałe, wielkie błogosławieństwo i po prostu serca mi nie starcza do kochania moich skarbów. A one wolą tatę.Magda
      • Gość: monik111 Re: Gdy dowiedziałam/łem się, że to będą bliźnięta, to... IP: *.* 14.11.02, 13:53
        cześć dziewczyny , moja ciąża była jak najbardziej planowana, chciałam rodzeństwo dla mojego michalka , staraliśmy się 6 m-cy , właśnie wyjeżdżaliśmy na wakacje wiec dla pewności zrobiłam test - wyszedł negatywnie,więc pojechalm z nadzieja ze poszaleje na miejscu mąż nie dawał mi spokoju , twierdził ze sprzątam jak w ciąży z michałkiem, więc pojechałam po drugi test (miesiączka miałam nieregularnie) jak najbardziej pozytywny, wiec ja z drugiego końca Polski pojechałam do mojego lekarz żeby się dowiedzieć ze - MIN DWA MAX CZTERY!!!!! nie powiem byłam w szoku od 6 tyg. do 10 (następne USG) chodziłam do tyłu i miałam bardzo mieszane uczucia. Lekarz mówił coś o redukcji ale było to dla mnie nie do przyjęcia, nie potrafiłabym. mąż zareagował bardzo pozytywnie, dopiero później się przyznał do swoich uczuć i obaw. w 10 tygodniu odetchnęłam z ulgą - tylko dwoje UFFFFFF, wiem ze jeżeli byłaby czwórka tez bym kochała wszystkie, ale czy dałabym rade? patrząc na moje podwójne szczęście mam wątpliwości. pozdrawiam monikaGczesc dziewczyny , moja ciąza była jak najbardziej planowana, chcialam rodzenstwo dla mojego michalka , staraliśmy sie 6 m-cy , właśnie wyjeżdzalismy na wakacje wiec dla pewności zrobilam test - wyszedł negatywnie,więc pojechalm z nadzieja ze poszaleje ;) na miejscu maz nie dawał mi spokoju , twierdził ze sprzątam jak w ciązy z michałkiem, więc pojechałam po drugi test (miesiączka mialam nieregularnie) jak najbardziej pozytywny, wiec ja z drugiego końca Polski pojechałam do mojego lekarz zeby się dowiedzieć ze - MIN DWA MAX CZTERY!!!!! nie powiem byłam w szoku od 6 tyg. do 10 (następne USG) chodzilam do tyłu i miałam bardzo mieszane uczucia. Lekarz mówił coś o redukcji ale było to dla mnie nie do przyjęcia, nie potrafiłabym. mąz zareagował bardzo pozytywnie, dopiero póżniej się przyznał do swoich uczuć i obaw. w 10 tygodniu odetchnełam z ulgą - tylko dwoje UFFFFFF, wiem ze jezeli byłaby czwórka tez bym kochała wszystkie, ale czy dałabym radę? patrząc na moje podwójne szczęście mam wątpliwości. pozdrawiam monikaG
    • Gość: Ella.CH Re: Gdy dowiedziałam/łem się, że to będą bliźnięta, to... IP: *.* 15.11.02, 15:00
      Ella (mama Kornelka i Emilka)Bliźnięta to sobie chyba wymarzyłam ... Okno nasze sypialni wychodziło na pole na którym często bawiło się dwóch chłopczyków bliźniaków. Obserwowałam ich często, jak równo ubrani jesienią puszczali latawce, a zimą jeździli na sankach. Aż sama zapragnęłam takich dwóch chłopczyków. Kiedy dowiedziałam się, ze jestem w ciąży przeżywałam olbrzymie niepokoje, ponieważ miałam już za sobą jedno niepowodzenie 2 lata wcześniej... Pierwsze USG to był stres totalny, zwłaszcza, ze było robione w tym samym gabinecie, co 2 lata temu. Wystraszona patrzyłam na niewyraźną minę mojej lekarki. „Gemini” – zdiagnozowała. Ze szczęścia nie mogłam nic wyksztusić, wreszcie poprosiłam aby zawołać mojego męża, czekającego w napięciu na korytarzu. Kiedy zobaczył te dwa małe stworzonka machające łapkami i nóżkami minę też miał niewyraźną., ale był oczywiście równie szczęśliwy.Później którejś nocy miałam sen, jak przy badaniu USG maluchy machają do mnie rączkami, a Pani doktor skomentowała: „widzi Pani, pozdrawiają Panią, wszystko będzie dobrze”. I było pomimo tylu moich związanych z przebiegiem ciąży chłopcy urodzili się cali i zdrowi.
      • Gość: kamila_mlak Re: Gdy dowiedziałam/łem się, że to będą bliźnięta, to... IP: *.* 16.11.02, 23:29
        Napisze kilka naszych wrazen. Ciaza byla planowana i bardzo chcielismy miec dzidziusia, w sumie trzy lata po slubie to czas :) Na pierwsze USG poszlismy razem, Kamila zapytala lekarza czy moge wejsc i zajelem miejsce z tylu gdzie dobrze widac. Dziecko chciane wiec i nastawienie inne, kamera gotowa w celu zrobienia pamiatki na cale zycie dla dzieciaczka (ja takiej nie mam crying) Lekarz przystapil do roboty i ... jednego bobasa znalaz i za chwile drugiego, a my wielka radosc. Po chwili szukania i upewnienia sie zrobil nam ladne zdjecie, a na nim trojeczka !!! :) Tatus z wrazenia wylaczyl kamere :) Ogolnie wrazenie dziwne, radosc mieszana z obawami. Dzisiaj juz nasze dzieciaczki sa w 35 tygodniu ciazy i w najblizszym tygodniu zobacza nasz wspanialy i czasmi dziwny swiat. Czekamy juz na nie z utesknieniem, mamusia w szpitalu, a tatus w domu :)Pozdrawiam z konta mamusi Piotrek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka