IP: *.* 25.01.03, 15:35
cześć dziewczyny, to raczej pytanie do mam starszych bliźniaków, moje dziewczyny są na etapie "sama, sama" nie mogę im w niczym pomagać, same chca jeść, ubierać sie, myć zęby, a co z tym się wiąże to chyba nie muszę mówić, wszystko trwa 5 x tak długo, najgorzej jest z wychodzeniem na dwór, wyobraźcie sobie ile mi to zajmuje czasu :( więcej go spędzamy na ubieraniu i rozbieraniu niż na podwórku. nie wspomnę o kłótniach "co jest czyje" (a tak na marginesie, najbardziej lubię jak się kłócą czyja jest mama a czyj tata), jak wy sobie z tym wszystkim radzicie? czy pozwalacie im na robienie wszystkiego "sama" (tylko jak tu zdążyć gdziekolwiek)a jak reagujecie na kłótnie, (a może tylko moje urwisy się tak kłócą)monik111
Obserwuj wątek
    • Gość: Agnieszka_J Re: "ja sama" IP: *.* 28.01.03, 21:48
      Monika, do nas okres "sama, sama" zbliża się wielkimi krokami. Właśnie dziewczynki usiłowywują przeforsować samodzielne jedzenie. Może jestem niedobrą matką, że im na to nie pozwalam, ale jak to zrobić technicznie? Moja starsza córka w ich wieku jadła sama bez najmniejszych problemów,przy jednym dziecku da się jakoś upilnować. Bliźniaczkom do tej pory nie pozwalałam na samodzielne jedzenie, ale kiedyś trzeba. Dzisiaj tak uparcie usiłowały zjeść same zupę, że im na to pozwoliłam. Efekt - o kuchni nie wspomnę, to żadem problem, one całe oblane zupką, zupka zimna, nic praktycznie nie zjadły na obiad. Kiedy próbowałam im wcisnąć podczas tego jedzenia zupkę, zaciskały usta, one chciały same. Najgorsze jest to, że jak im dzisiaj na to pozwoliłam, wiem, że jutro i pojutrze i... nie pozwolą się już karmić. Nie pozostaje mi nic innego jak poczekać aż się nauczą "same" . Do tego momentu będą najwyżej głodować.Nie wiem, jak reagować na zachowania o których piszesz, sama chętnie posłuchałabym rad. AgnieszkaJ.
      • Gość: madzia22 Re: "ja sama" IP: *.* 30.01.03, 20:31
        Próbuję dawać chłopcom pozory samodzielności, tzn. staram sie, aby oni myśleli, że coś robią sami. Podczas jedzenia każdy ma łyżkę czy też widelec i jedzenie na własnym talerzu, jednak to ja ich karmię, oni tylko próbują coś jeść i jakoś tak w trakcie zabawy wpada im łyżka od mamy. Jeśli ta metoda nie skutkuje i zjadają tyle co kot napłakał, robię im kanapki albo daję w łapkę owoca i po krzyku - nie słyszałam jeszcze o dziecku, które zagłodziłoby sie na śmierć, odwrotne przypadki wielokrotnie widziałam :-)Dzisiaj próbowali sami wyczyścić klatkę pieska preriowego (którego jesteśmy dumnymi właścicielami od kilku miesięcy), a potem posprzątać po całym tym zabiegu. Bałaganu było oczywiście mnóstwo, każdy miał szczotekę zmiotkę i szufelkę, tylko mama odkurzacz :bounce:.Problemu z ubieraniem na razie nie mamy żadnego, więc i metod żadnych nie wypracowałam.PozdrawiamMadzia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka