Dodaj do ulubionych

mamina córeczka...

26.10.07, 05:50
.. no właśnie co z tym robić??
do teraz nie było większych problemów (czyli do 14 miesiąca) i myśleliśmy, że
to faworyzowanie mamy przez młodą przejdzie, ale niestety sie pogłębia
babcia jest już be (choć mała ją uwielbia, ale jak w pobliżu jest mama to
babcia idzie w udstawkę).
nawet czasem nie chce iść do taty - choć to rzadko się zdarza, bo tato to jest
idol naszych dzieci smile) - tylko mama i mama (czyli głośny płacz, który ustaje
po przytuleniu sie do mnie)
W nocy jak sie obudzi to zdarzają się sytuacje, że tata jej uśpić nie może a
jak ja przyjdę to się przytuli i zaśnie w moment.
martwi mnie to trochę.
Synek to odważny chłop i zawsze jak chce to przyjdzie się przytulić i dać
buzi. A córeczka (choć łobuz niesamowity) taka niesamowicie mamina.
O czego to zależy?? Macie może jakieś doświadczenie jak postępować z takim
nieśmiałym maluszkiem??
pozdrawiamy
ola + miniaki
Obserwuj wątek
    • anna_sla Re: mamina córeczka... 26.10.07, 10:54
      Mój syn taki jest. Z początku od urodzenia zachowywał się tak jakby nikogo nie
      lubił ;P (w przenośni oczywiście). Nie chciał się nigdy tulić, jeszcze nawet w
      inkubatorze będąc gdy dotykałam jego rączki to mnie odpychał. Był taki
      nietykalski. A potem wyszły mu problemy emocjonalne, nadpobudliwość (ponoć
      negatywne wrażenia po porodzie w dużej mierze) i bardzo skupiałam się na nim.
      Poświęcałam dużo uwagi trochę kosztem pozostałych dzieci. Złościł się kiedy
      ludzie "odtrącali" go za jego nadpobudliwe zachowanie itp. Był zazdrosny o
      brata. Często musiałam interweniować wówczas. I tuliłam go zawsze kiedy miałam
      na to chęć mimo, że on mnie odpychał. Od tamtej pory zaczął się robić coraz
      bardziej przytulaśny i dziś już jest jak moja przyklejka. Tylko mama i mama.
      Kiedy tatuś był na urlopie wykorzystałam to na odpoczynek mimo, że Bartek za mną
      popłakiwał i nawoływał mnie. Wówczas bardzo zbliżyli się też z tatusiem i widzę,
      że on otwiera się coraz bardziej na innych ludzi. Moja mama ostatnio jak
      przyjechała stwierdziła ze zdziwieniem, że i on nareszcie reaguje uśmiechem na
      wizyty, bo tak to tylko Krzysio pysia cieszył zawsze. Co robić? No chyba ulegać
      ciągle, nie wiem. Może taki etap, że po prostu potrzebuje mamy i tyle. Ostatnio
      to się i pozostałej mojej dwójce tak włącza, ale w lżejszej wersji. Kiedyś nie
      do pomyślenia było, żeby Magda nie chciała iść na spacer z babcią tylko z mamą
      albo z mamą i babcią smile)
    • mamaigiiemilki Re: mamina córeczka... 26.10.07, 14:04
      z tym sie chyba nic nie da zrobicsmiletaka juz jest; u mnie taka
      przylepa to Emilia- usypia ze mna(choc w dzien sama, to wieczorem
      obowiazkowo mama), w nocy jak sie przebudzi to tez mama, itp. Iga
      nie jest taka przylepa, zreszta ona ma inny charakter, uczucia
      bardziej skrywa w sobie ale od jakiegos czasu i ona potrafi sie
      spontanicznie przytulic;

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka