Dodaj do ulubionych

co zrobiliłybyście/libyście inaczej?

29.03.08, 11:51
zakładam taki wątek, żebyśmy mogły uczyć się na błędach innych. może czasem
uchroni tas to przed wyważaniem otwartych drzwi albo pomoże w prosty sposób
ułatwić życie smile co przy dzieciach ma niebagatelne znaczenie... oczywiście
jeśli tylko będziecie mieć ochotę się dopisać.

co zrobiłybyście/libyście inaczej pielęgnując, ucząc, wychowując Wasze dzieci?
Obserwuj wątek
    • oyate Re: co zrobiliłybyście/libyście inaczej? 29.03.08, 11:58
      Nie dawała picia przez butelkę, przez to dostały próchnicy
      butelkowej.
      • anna.belle Re: co zrobiliłybyście/libyście inaczej? 29.03.08, 12:04
        a o jakim wieku mówisz? bo ja moim 7-miesięcznym nie siedzącym jeszcze robakom
        daję z butli, a może już powinnam ich uczyć picia z kubka?
        • agiq Re: co zrobiliłybyście/libyście inaczej? 29.03.08, 14:19
          odsmoczkowłabym w okolicach roku bo wtedy nie byly jeszcze tak
          uzależnione od smoka, a teraz sama nie mam pojęcia jak to zrobić, w
          nocy się budza i szukają smoka a tak byłby spokój...
          • izek26 Re: co zrobiliłybyście/libyście inaczej? 29.03.08, 15:41
            dokładnie jak koleżanka wyżej,wcześniej powinnam odzwyczaić ich od smoków
        • oyate Re: co zrobiliłybyście/libyście inaczej? 29.03.08, 21:17
          Nie no oczywiście,że o wieku powyżej roczku. Moje nie umiały
          wcześniej pić z kubka, więc piły z butelki i to dość długo...nie
          przyznam się do kiedy...bo wstyd będzieuncertain/ Mają pruchnicę
          butelkową, są pod opieką dentysty w Poznaniu ( to jakies 170 km od
          nas ale warto).
    • grzalka Re: co zrobiliłybyście/libyście inaczej? 29.03.08, 15:41
      dałabym do innych grup w przedszkolu, teraz jak już chodza razem nie
      jest to takie proste, pewnie dopiero w szkole uda mi się ich
      rozdzielić
      • trojakowamama Do grzałka 29.03.08, 20:16
        Dlaczego oddałabyś do różnych grup? Ja planuję posłać dzieci do
        przedszkola od września - myślisz że lepiej rozdzielać?
        • oyate Re: Do grzałka 29.03.08, 21:19
          No właśnie moje chodzą razem, też się zastanawiałam nad
          rozdzieleniem ale się nie zdecydowałam. A dlaczego?? Ano dlatego, że
          nie mogłam wewnętrznie sprostać ich rozstaniu i pomyślałam sobie, że
          będą miały zajęcia z innymi paniami, inne godziny lekcji (jak pójdą
          do szkoły) i jakoś zrezygnowałam z tej opcji.
        • grzalka od grzalka 30.03.08, 09:32
          trojakowamama napisała:

          > Dlaczego oddałabyś do różnych grup? Ja planuję posłać dzieci do
          > przedszkola od września - myślisz że lepiej rozdzielać?

          bo widzę, że zdecydowanie korzystniej dla bliźniaka niedominującego
          jest nie być pod wpływem brata (ponieważ nie chorują razem, tylko
          kolejno, więc zdrowy idzie do przedszkola, a chory zostaje w domu-
          widać wtedy jak się zachowują jak są osobno), a na dominującego to
          nie ma specjalnie negatywnego wpływu

          pani psycholog, u której byłam z tym niedominującym również uważa,
          że rozdzielenie jest dobrym pomysłem
    • anna_sla Re: co zrobiliłybyście/libyście inaczej? 29.03.08, 21:02
      przy córce popełniłam całe stosy błędów, nie sposób ich wymienić. Przy chłopcach
      w chwili obecnej nie mam sobie nic do zarzucenia oprócz jednego.. po drodze
      straciłam energię życiową przez co mam mniej cierpliwości i zbyt często nie mam
      ochoty bawić się z nimi, straciłam wyobraźnię w co mogę się bawić z nimi i
      lepiej panowałabym nad emocjami, co ostatnio wymknęło mi się spod kontroli..

      Z innych można by rzec, drobiazgów.. wcześniej założyłabym zabezpieczenia,
      wstawiła bramki, poodkręcała oparcia łóżka i nie skończyłoby się to tyloma tak
      poważnymi urazami. Niby nic, wyszli z tego cało, żadnych złamań, wstrząsów,
      pogotowia, lekarzy, ale we mnie tkwi pewna niepewność (może schiza) czy nie
      powielą losu mojego szwagra, który dziś boryka się od ponad 10-lat z guzem mózgu
      powstałym od zwykłego uderzenia w kaloryfer w wieku dziecięcym. Utaili to bracia
      przed rodzicami, krew wymyli i nie było śladu.. wtedy..
      • chrust5 Re: co zrobiliłybyście/libyście inaczej? 31.03.08, 09:45
        O rany, Aniu, nie mialam pojecia, ze to moze miec takie efekty!
        Przerazilas mnie. U nas akurat na kaloryfer sie jeszcze nie
        nadziali, ale wszystko kwestia czasu. Nie chce zadawac nietaktownych
        pytan, ale bardzo rzecz jest powazna? I na pewno od tego uderzenia?
        • anna_sla Re: co zrobiliłybyście/libyście inaczej? 31.03.08, 13:40
          100% procentowej pewności przyczyny nigdy się nie ma, nigdy nie wiadomo na
          pewno, że to z czym się borykamy zaczęło właśnie od czegoś tam. To są domysły,
          wyliczyli, że guz rósł niezauważony przez co najmniej 10-15 lat, stwierdzony w
          wieku 24 lat, więc cofając się o tych 10-15 tylko tamto wydarzenie było takim
          najbardziej znaczącym. Guz wyrósł w pobliżu miejsca uderzenia, więc są to dość
          podstawne domysły.. A jak poważna rzecz? Bardzo. Nie jest to wprawdzie nowotwór
          złośliwy, ale w kiepskim miejscu umiejscowiony i wciąż rośnie. Przebył już 4 czy
          5 operacji wycinania, naświetlania jakieś, bardzo kosztowne leczenie, które po
          drodze psuje inne organy i części ciała. Przebył już poważne uszkodzenie wątroby
          i brał bardzo drogie leki na jej regenerację (ok. 200zł miesięcznie na samą
          wątrobę), zapalenie krwi, niedoczynność tarczycy, zaburzenia poziomu hormonu
          wzrostu, stracił płodność i wiele wiele innych oraz postępującą osteoporozę.
          Wkrótce nadmierne chodzenie (a jest przewodnikiem turystycznym) zacznie sprawiać
          mu trudność, "wywróżyli" mu, że po 7-10-ciu latach (od chwili rozpoczęcia
          leczenia) może stracić wzrok na jedno oko a po pewnym czasie w obu. Minęło 11 i
          wciąż widzi na szczęście. Ogólnie mówili, że jego czas na tym padole jest
          "wyliczony", ale na razie te prognozy nie sprawdzają się..

          Dlatego trochę boję się, najbardziej chyba o Krzysia, bo ten słabo się uczy po
          swoich upadkach. Kiedy wpada w te swoje zbuntowane histerie to potrafi rzucić
          się na podłogę czy gdziekolwiek (głównie do tyłu) i porządnie walnąć jeśli
          nikomu nie uda się go złapać. Ostatnio tak skakał po łóżku, że raz wyleciał i
          czołem wbił się w kant ławy i już wielki siniol na pół czoła, a drugim razem
          uderzył w deskę od łóżka nosem aż krew popłynęła i cud, że go nie złamał..
          • camina Re: co zrobiliłybyście/libyście inaczej? 31.03.08, 21:24
            aniu,
            mój jeden synek też jest pechowcem, jeżeli chodzi o upadki i guzy.
            Zawsze gdzieś się uderzy, spadł już z wersalki kilka razy, raz
            uderzając się w skroń - do dziś ma ślad w postaci zgrubienia. Ciągle
            się potyka, uderza, nawet podczas zabawy. Ten drugi jest
            jakiś ”elastyczny”, ale Olek - tylko drżę, kiedy go oddaję w ręce
            babć. I najgorsze że go pilnujemy, dom jest zabezpieczony, a i tak
            ciagle obrywa.

            A wracając do tematu: urodzenie bliźniaków było dla mnie szokiem,
            bo to moje pierwsze dzieci, pierwsze w rodzinie bliźniaki,
            wychowywane bez dużej pomocy babć, wujków i ciotek> popełniłam wiele
            błędów, z którymi do dziś walczę, np.
            - smok - nie miałam sumienia odstawić wczesniej, więc teraz (ale
            wstyd - 2,5 roku) jest dużo gorzej
            - za bardzo się pzrejmowałam wszystkim: chciałam by dzieci były
            pięknie ubrane,by miały wakacje nad mozrem, by nie odczuwały braku
            miłości matczynej, a jednoczesnie chciałam mieć posprzątany dom,
            wygladać jak ”czlowiek” itd. A tak się nie da. TRZEBA WYLUZOWAĆ! Nic
            się nie stanie, jak gary będą pzrez cały dzień niepozmywane, jak
            mały skonsumuje wczorajszą rodzynkę z podłogi, jak będzie chodził w
            brudnej bluzce pzrez cały dzień albo popłącze zostając z sąsiadką.
            Teraz walczę z synkiem, który bez mamusi ani rusz, z tym, by dzieci
            chciały zostać z kimś innym niż rodzicami i babciami. Walczę z
            wizerunkiem matki, która zawsze sobie da radę z bliźniakami, bez
            pomocy innych.
            - widzenie w dzieciach tego co dobre, docenianie macierzyństwa: tego
            zawsze mi brakowało. Teraz jak oglądam filmiki, jak byli mali, jak
            zaczynali chodzić, jak wyglądała ich pierwsza fascynacja
            odkurzaczem, to mi szkoda że byłam czasami dla nich okropna, że
            nawet w takich momentach brakowało mi cierpliwości.
            - zapisałabym dzieci wczesniej do żłobka niż teraz, w wieku 2,5 lat

            Na razie to tyle.

    • amikul Re: co zrobiliłybyście/libyście inaczej? 31.03.08, 21:57
      Zdecydowanie jak część poprzedniczek, wcześniej odstawiłabym smoczki.
      Mają teraz 19,5 mies i nadal zasypiają ze smokiem. W dzień smoki
      chowam ukradkiem żeby nie widziały jak tylko wyplują, i nie
      rozpaczają po nich. Ale jest problem z wieczornym usypianiem bez
      smoka. Na dodatek po zaśnięciu, po jakimś czasie je wypluwają ale
      jak się w nocy przebudzą i go nie znajdą w pobliżu to potrafią
      usiąść na łóżku i marudzić, i to śpiąc smile.
      Przez to wszystko nie mogę się wyspać, i to już od bardzo dawna sad
    • anna.belle dziewczyny, dzięki 31.03.08, 22:15
      dzięki za wpisy.
      moje robaki mają 7 m-cy. widzę, że jeszcze kilka m-cy i trzeba będzie pożegnać
      się ze smokami, oby sie udało. rozumiem, że trzeba być twardym...
      ja już teraz wiem, że nie warto się tak wszystkim przejmować, nawet jak maluch
      nie chce zjeść porcji mleka, spokojnie przeżyje, widocznie nie potrzebuje. poza
      tym szalałam przerażona, że krzywa głowa Tymka będzie taka już do końca życia i
      że zawsze będzie spał na prawej stronie. a kilka tygodni z łóżeczkiem odwróconym
      i głowa się zaokrągliła a ciekawski synek przekłada ją w obie strony jednakowo smile
      • grzalka nie ma żadnego związku 01.04.08, 21:36
        między uderzeniem się w głowę (nawet poważnym) a nowotworem mózgu
        (złośliwym i niezłośliwym)
        • s.wroblewska Re: nie ma żadnego związku 05.04.08, 20:48
          myślę, ze nie ma, ale strach pozostaje, a potem, oby nie, obwinianie się matki,
          że czegoś nie dopilnowała, moje bliźniaki mają osiem miesięcy, rosną zdrowo,
          raczkują i wstają, są bardzo ruchliwe i często się przewracają uderzając głową w
          podłogę, zwłaszcza Maks, który raczkować dopiero się uczy (Tymek mniej się
          przewraca), nie mogę temu zapobiec, ale zawsze po upadku zastanawiam się jaki
          będzie to miało wpływ na delikatną, jakby nie było, tkankę mózgu. Wszystkim
          dzieciom życzę jak najmniej upadków
        • anna_sla Re: nie ma żadnego związku 05.04.08, 23:19
          ma i nie ma, tego nie wiesz, a wszystko zależy od mocy uderzenia. Guz guzowi nie
          równy, nie jedno się słyszało..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka