jummymami 13.08.08, 09:22 ktora leciala juz tak dlugo ..? maja skonczone 3mce i czeka nas 8 godzinny lot, jak mam sie przygotowac i z czym musze sie liczyc ..? pomozcie Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
hannamay Re: 8 godzin lotu... 13.08.08, 11:16 ja lecialam z moja trojka 13 godz lotu w tym jedn aprzesiadka po 11 godz. za noiecaly miesiac powtorke bede przechodzic bo wracam do domu na zachodnei wybrzeze USA/Kalifornia. przede wszystkim cierpliowosci ci zycze i opanowania towarzystwa. 3 miesieczne dzieci sa ok w podrozy zazwyczaj zaraz usypiaja. pamietaj o smoczku na ladowania i o tym aby miec ekstra zapas jedzenia. loty sa czasmai zopoznieniem i nei ma nicgorszeko niz brak jedzenia. jelsi karmis zpiersai toproblem z glowy, jesli butla to musisz miec duzy bagaz podreczny. jakmasz pytania do pisza ja odpowiem w miaremozliwosci Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: 8 godzin lotu... 13.08.08, 11:23 Stanowczo odradzam tak długi lot nawet z jednym dzieckiem w tym wieku ( a nawet starszym). Dzieci moga Ci ryczec przez 7,5 godziny lotu co dopowadzi do furii pasażerów- trudno się im dziwic-, a oni w ramach swoich praw zrobią wszystko, zeby Wam jeszcze dopiec.A co moa robić? Wstawać bez przerwy i przechodzić obok ( nie zabronisz) przy okazji "niechcący" potracając folele ( tez nic nie zrobisz). Mogą bawić się swoimi fotelami i maksymalnie je połozyć, takze będzie Ci trudno ( są w prawie- apel stewardessy na nic się nie zda). Mogą słuchać muzyki z odtwarzaczy, tak, aby zagłuszyć wrzask dzieci,mogą głośno rozmawiac, chichotać. Sposobów na "uprzyjemnienie" podrózy jest wiele i, zapawniam, że znajdą sie ludzie, którzy z nich skorzystają. Mam blizniaki- dziś juz dorosłe- zawsze podrózując z nimi starałam się robić to tak, zeby nie utrudniać zycia innym pasażerom ychodząc z założenia, ze moje dzieci to moja sprawa, inni nie muszą znosić krzyków, zapachów i niedogodności. Gdy byli mali unikaliśmy podrózy w miejsca, w które nie mozna by było dojechać NASZYM samochodem. O przewijaniu w miejscach publicznych nie było mowy ( a nie unikniesz tego i to wielokrotnie w opisanej sytuacji). Najprawdopodobniej staniesz się wrogiem nr 1 większości pasażerów. Pamiętaj INNI TEZ KUPILI BILETY , INNI NIE MUSZA BYC TOLERANCYJNI, INNI TEZ MAJA PRAWO DO SPOKOJNEJ PODRÓZY, INNI NIE MUSZA LUBIĆ DZIECI. Pierwsze podróze samolotem ( na znacznie krótszych, bo europejskich ) dystansach pokonywaliśmy, gdy chłopcy mieli 6 lat. A i wtedy było nas dwoje ( mąż i ja) na dwoje dzieci. Chłopcy, nauczeni że nie muszą być zawsze najważniejsi i wychowani w poszanowaniu praw innych, zachowywali się bez zarzutu, ale miałam picie, ubranie na zmianę ( choć nigdy ani przedtem ani potem żaden z nich nie miał choroby lokomocyjnej), torebki, odświeżacz powietrza, zabawki, koce. Do Stanów po raz pierwszy polecieli mając 14 lat, ale wtedy raczej zadbałam o odpowiednia lekturę i muzykę. P.S. Nie oznacza to, że nie lubie zieci. Przeciwnie lubie, ale wyznaję świętą zasadę, która bardzo ułatwia mi i moim dzieciom zycie - nie jesteśmy pępkami swiata, "ja" to ostatnia litera w alfabecie, moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna wolność innych ludzi i inni także mają swoje prawa - do spokoju, odpoczynku itd. Nie znoszę dymu z papierosów ( proszę, żeby nie palono w mojej obecności), ale nie urządzam grilla na balkonie, bo to może przeszkadzac innym. Z dziecmi - analogicznie. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
jummymami 8 godzin lotu... 13.08.08, 11:45 dzieki ale jak hannam...napisala musze leciec.. dom do mnie nie przyleci... mam nadzieje ze bedzie ok choc boje sie maluchow jak i pasazerow ... juz zaczynam sie modlic hann... mieszkasz w kaliforni md? Odpowiedz Link Zgłoś
hannamay Re: 8 godzin lotu... 13.08.08, 12:24 gdybysmy sie przejmowaly tylko tym co inni mysla ..nie przejmuj sei opiniami innych i co czuja inni podrozujacy, ty mas zprawo tak samo latac jak i ci co dzieci nei maja a i oni kiedys doswiadczyli lub doswiadcza lotu z dzieci. poza tym trzeba zyc normalnie nawetmy mamy blizniakow.ja podrozuje juz 6 raz z dziecmi/ wczesniej z dzieckiem i nigdy mi dziecko nei plakalo 7 godz a zawsze loty mam super dlugie. grunt to wiedziec ze cel podrozy jest blisko i zajmowac sie tylko swoimi sprawami a nie innymi co mysla i jak sie czuja. wbrew pozoromnawet to krzyczace dziecko - co czesto sama doswiadczalam podrozojac bezdzietnei -nei przeszkadza takinnym. moga zalozyc sluchawki, moga poprosic o zmiane fotela cokolwiek., lot tolot i rozne osoby sa w nim, te ktore nieladnie pachna, te ktore marusza, te ktore maja rozne tiki i te ktore podorzuja z dziecmi niestety. lec do domu i nie stresuj sie bynamniej czymkolwiek poza dobrem dzieci. malutkie dzieci w tym wieku spia wspaniale przy chuku silnikow, popros o kolyski wczesniej dzwoniac do lini, mijej jedzenie i duzo pampersow, kilka zmian ubranek na wszeli wypadek, termos z ciepla woda jak robisz mleko, smoczki na tasiemkach, dobrze zorganizowany bagaz aby szybko i latwo odszukac i duzo szczescia!!! glowa do gory, nie jestes pierwsza ktora leci z dziecmi ani ostatnia. duzo mam podrozuje, i my przetrwamy. ja jeszcz esie nie stresuje, bardziej przezywam rozstanie z rodzina niz sam lot. powodxzenia Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: 8 godzin lotu... 13.08.08, 13:50 A może własnie warto przejmowac sie innymi i troche z nimi liczyć????? Idąc tym tokiem rozumowania miałabym święte prawo pozwolic moim synom np. słuchac głosnej muzyki na balkonie o godzinie 17.00. Co tam nie obchodzi, że sąsiadka wystawiła na balkon wózek z niemowlakiem. Albo papierosy..... nie lubie dymu, więc niech moi goście pala na balkonie, najwyżej nadymią sąsiadom z góry, a jeśli im to przeszkadza to ich sprawa. Można także gotować kapustę/kalafior i wietrzyć na klatke schodową ( no każdy ma prawo otwierać i zamykac drzwi), robic remont od 6.00 i jeszcze kilka innych miłych rzeczy. A w podrózy - można co 10 minut wstawać , można bawić sie fotelami - katalog wzajemnego "umilania" sobie życia - zgodnego z prawem - jest olbrzymi. Odpowiedz Link Zgłoś
hannamay Re: 8 godzin lotu... 13.08.08, 14:30 wiesz co masz odchowne dzieci z tego co rozumeim to i nie zrozumieszkogos kto chce zobaczyc rodzine, kto mieszka sam jak palec na drugeij polkoli ziemskiej, kto chce pokazac sowj kraj,kulture,jezyk a przede wszystkim dziadkow i ciocie itd.. daj spokoj z tymi moralami .. co do cholery mam siedziec bo innym nie podoba sie ze moje dzieci beda marudzic oc zreszta nigdy nei robily w trakcie lotu, co do sklepu tez nei zabierac bo moga tam tez plakac, do parku tez o zgrozo nie, i na spacer tez bo inni medytuja ... ???? .. zastanwo sie co piszesz naprawde .. co innego rzeczy ktore sa oczywiscte jak zbioeranei odchodow po piesku ktory na chodniku zrobil kupe czy nie trzepanie dywanow z 5 pietra .. ale zwyczajne podoroze, kazdy jest przygotowany na niewygody w trakcie a jesli komus przeszkadza placz czy kwilenie dziecka to moze on nie powinnien podorzowac ... moim skromnym zdaniem najwieksze bzdury opowiadasz jaki kiedykolwiek slyszalam ... nic tylko do 18 lat nei podorzowac bo moga plakac potem nudzic sie potemsluchac glosno muzyki a potem rozpychac sie na fotelach .. a wogolepo coz podrozowac!!! idiotyzm! Odpowiedz Link Zgłoś
hannamay Re: 8 godzin lotu... 13.08.08, 14:32 i jeszce jedno, ciekaw jestem gdyby twoj syn ktry dzisiaj ma 18 lat jak wyczytalam zdecydowal sie na zycie w innym kraju i gdyby mu sie urodzilo dziecko a ty nei moglabys wnuczki odwiedzic z roznych powodow ciekaw jestem czy nei marzylabys o chwili kiedy zobaczysz jej buzie zaciekawiona po raz pierwszy na lotnisku i ciekaw jetsem czy odradzalabys tak wspanialomyslnie w mysl dobra innych aby zaczekali z ta podorza az wnuczka bedzie badz co badz pelnoletnia ..CIEKAWA JESTEM! Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: 8 godzin lotu... 13.08.08, 16:10 Pomiędzy pełnoletnością a podrózowaniem z maleńkim dzieckiem jest jednak spora róznica. Jeśli z jakichkolwiek powodów nie ogłabym zobaczyć wnuczki ( a dlaczego nie wnuczka) to pewnie bym nie zobaczyła, ale nie namawiała syna ( czemu nie synów) na pdróz z bardzo małym dzieckiem. Darcie się w samolocie jest czyś innym niz w parku. W tej drugiej sytuacji możesz przejść 100 metrów dalej. A teraz wyobraź sobie sytuację: podrózujesz z małym dzieckem, które uządza koncetr ( a maluchy potrafia) i 4/5 samolotu ma Cie szczerze i serdecznie dosć. I ludzie rozumuja w identyczny sposób jak Ty - co mnie obchodzi co o mnie pomyslą. I jeden wstaje zrzucając Ci butelke - nic nie możesz zrobić, spadła, trudno. Podnosic nie musi, rzucasz sie po butelke a drugi zaczyna opuszczć swój fotel, tak, że nie możesz do końca podrózy ruszyc nogami, drętwieja Ci. Nic nie możesz powiedziec, bo jest w prawie, moze ułatwić Ci , ale nie musi, trzeci rozlewa Twoja kawę, tez przez nieuwagę, czwarty włacza piskliwa re komputerową- nie mozna mu tego zabronic, urządzenia elektroniczne muszą być wyłączone tylko w czasie startu i lądowania. Zrozum, to, że Ty masz dzieci, kochasz je, nie oznacza, że uczucie muszą odwzajemniac wszscy. P.S. Co do sprzatania po psach mam podobne zdanie. Chamstwem jest zmuszanie nas wszystkich do akrobacji między odechodami czyjegoś ukochanego Pikusia czy Metki. Odpowiedz Link Zgłoś
hannamay Re: 8 godzin lotu... 13.08.08, 16:32 czy ty kiedykolwiek podrozowalas samolotem? sadze ze nie, bo chalas silnikow tlumi wszelkie odglosy wiec juz w trzecim z tylu rzedzie nikt niczego nie slyszy. ja ostatnio lecialam moje dzieci spaly ale na przeciw siedziala pani z mala dziewczynka ktora plakala i wiesz zadne z moich spiacych czy bawiacych sie dzieci nie reagowalo na ten placz bo go slychac niemal wcale nei bylo. szum jest tak wielki ze nie slyszysz niemal wcale najwiekszego krzyku. ciekawa jestem czy rzeczywiscie nie chcialabys zobaczyc wnuczki/wnuka .. oj .. ja szczerze powiem zastanawialabym sie czy wogole ci pokazac gdybys byla babcia z takim podejsciem .. poza tym kazdy jest nastawiony nei na wygody ale niewygody podorujac i koniec. niektorzy sie upijaja, inni baki puszczaja, inni chrapia a jeszcz einni leca z dziecmi. to ostatnie jest najbardziej naturalne inaczej linie lotnicze tracilyby klientow i zmuszone bylyby zawiesic loty z dziecmi. glupoty opowiadasz kobieto!!! oj glupoty do potegi .. mieszasz tyle rzeczy na raz i zero pojecia o podrozowaniu masz no ale skod je mozesz miec skoro nie pozwolisz sobie na troszk e"luksusu" podorzy z dziecmi.. Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: 8 godzin lotu... 13.08.08, 17:14 Wiesz zdarza mi się to kilka razy w roku, niedawno leciałam kilkanaście godzin i z doświadczenia wiem jak ryczące maluchy moga dać w kość- i rodzicom i innym pasażerom. I powiem Ci cos więcej - młody człowiek siedzący za mama z marudzącym dzieckiem ( nie, nie był to żaden z moich synów, bo przy Twoim nastawieniu jesteś nam to wstanie imputować) co chwilę wysłuchiwał uwag, czego ma nie robic, żebu nie daj Boże nie obudzić niuniaczka. Odpowiedz Link Zgłoś
hannamay Re: 8 godzin lotu... 13.08.08, 17:50 wiesz koncze te idiotyczna dyskusje nieprowadzaca do niczego. polecam ci nigdy wiuecej nei korzystac z lini lotniczych w imie spokoju bo wiedz ze mamy takie jak ja z trojka nie-ryczacych maluchow beda zawsze podrozowac czy tobie sie podoba czy nie i inne mamy podobnie tez beda sie ciesyzc zyciem a nie ograniczac w imie twojej wygody .. byc moze wkrotce ktos wpadnie na pomysl ze wszystkie osoby w czarnych butach tez nei powinny leciec samolotem bo go to drazni .. Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: 8 godzin lotu... 13.08.08, 18:29 Wiesz, nie zrozumiemy sie, bo mówimy róznymi językami - Ty- dzieciom wolno, ja- szanujmy sie nawzajem. Czy i z jakich linii lotniczych bede korzystać to juz moja prawatna sprawa i nic Ci do tego. I na koniec - zwykle szanuje innych, ale gdy mój spokój jest zakłócany ponad miarę nie zamierzam tego robić. A bedąc w prawie na pokładzie samolotu mozna dać popalic matce z dziecmi, oj mozna tak, ze odechce się jej lotów. Wiem, ze to nieeleganckie, ale coż - korzystam ze swoich praw. Odpowiedz Link Zgłoś
jummymami Re: 8 godzin lotu... 13.08.08, 18:35 oj oj pani kulturalna przeginasz!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
hannamay Re: 8 godzin lotu... 13.08.08, 19:28 zalosna do granic jestes i tyle ..zal mi ciebie ogromnie .. Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: 8 godzin lotu... 23.08.08, 23:48 Ciekawe, ze w imie "szanujmy sie nawzajem" dajesz prawo innym pasazera, do utrudniania zycia (popychania, potracania) itp. Tez latam, dzieci placza, fakt - nie utrudnia mi to zycia, nie bardziej, niz ktos chrapiacy na sasiednim fotelu . Przy takim podejsciu do zycia jak reprezentujesz, zeczywiscie lepiej zostac w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
asiaczek222 Do "protozoa" (a moze lepiej "zoo") 24.09.08, 20:05 Bardzo rzadko udzielam się na forach, no ale tym razem muszę. Protozoa - moim zdaniem jestes starą, durną, przewrażliwioną babą, która nie tylko nie uznaje "wzajemnego szacunku", jak to nazywasz, ale myśli przede wszystkim o sobie. Dziwne jest to tym bardziej, ze sama masz ponoc blizniaków. Sluchaj, a moze ty sie wybierz do psychiatry? Bo twoje wypowiedzi cie do tego kwalifikują. Odradzasz lot z dziecmi, bo beda przeszkadzaly innym. Ludzie! To co ta matka ma zrobic? Konno i tratwą przeprawic sie do Kalifornii czy gdzies indziej? Pomysl (o ile potrafisz myslec) nad swoimi wypowiedziami, są kwintesencją idiotyzmu. Poza tym autorka postu prosiła o RADY jak najspokojniej przetrwac lot, a nie o kazanie, ze najlepiej wcale nie leciec. piszesz, ze matkom mozna tak uprzykrzyc lot, ze odechce im sie latac. Pewnie sama to robisz za kazdym razem: rozkladasz fotel, stracasz butelki, itd. To ciebie nie powinno sie wpuszczac do publicznych srodkow transportu. Jestes aspolecznym dzikusem. Hannamay i inne dziewczyny przepraszam za ostry ton, ale nie zdzierżyłam. Kobitki, macie wspaniale dzieciaczki, jestescie silne i dacie rade, nawet z takimi trollami jak protozoa)) Odpowiedz Link Zgłoś
hannamay Re: Do "protozoa" (a moze lepiej "zoo") 24.09.08, 23:42 ja jakos szcesliwie juz dwa trygodnei temu dolecialam do Kalifornii z trojka moich dzieciaczkow. pasazerowie i cala zaloga byly super sympatycznei do nas nastawieni, dali nam dwa lozeczka, czesto pytali czy cos nam potrzeba. dzieci przespaly troche, troche sie pobawily, troche pomarudzily. naoprawde z blizniakami jest latwiej podorzowac teraz upewniam sie bo jakos wszyscy sa tak ciekawie i mile do blizniakow nastawieni od razu, obserwuja, pomagaja bo widza ze dwoje a nawet troje .. naprawde b. pozytywnei. a lot byl dlugi bo cala podroz 23 godz. do zrobienia bez klopotwow i bez jakiegokolwiek obrazania ktorejkolwiek ze stron. Odpowiedz Link Zgłoś
asiaczek222 Do hannamay 25.09.08, 00:19 Bardzo się cieszę, że podróż przebiegła bez niespodzianek. Dobrze, ze przypadkiem nie lecialas z protazoa czy jak jej tam, hihih Pewnie wylalaby Ci kawe na glowe)) Zajrzalam na to forum troche przez przypadek, a troche z ciekawosci, bo sama jeszcze nie mam dzieci. Jednak nawet nie przszloby mi przez mysl, ze mogą przeszkadzac w samolocie czy gdziekolwiek. Niedawno leciała z nami jakas młoda mama z ok. rocznym dzieckiem, ale o jego obecnosci dowiedzialam sie dopiero jak zobaczylam, gdy wysiadają Podsumowując: podziwiam Cię za samodzielnosc, odwagę i w ogole Taka podróz moze byc meczaca dla kazdego, a co dopiero dla mamy z trójką berbeciów Super, ze zaloga to rozumiała P.S. Ile stopni jest teraz w Kalifornii? Odpowiedz Link Zgłoś
hannamay Re: Do hannamay 25.09.08, 03:13 jest wlasnie 6.11 wieczorem i wciaz jest 32C. uff .. ogromnei goraco, dobrze ze za gorka jest ocean to chlodna bryza troche neutralizuje ten gorac! pozdrawiam z Doliny Krzemieniowej! Odpowiedz Link Zgłoś
hannamay Re: 8 godzin lotu... 13.08.08, 12:26 tak mieszkam na stale w kaliforni w poblizu San FRancisco. Odpowiedz Link Zgłoś
hannamay Re: 8 godzin lotu... 13.08.08, 12:26 moze wyslac nas matki z malymi dziecmi na ksiezyc dla dobra innych. jesli taka masz wole to super ze podporzadkujesz sie co inni mysla, czuja i czy nei robisz im krzywdy oddychajac, ale inne matki chca zyc normalnie na tych samych prawach co inni dzietni i bezdzietni. Odpowiedz Link Zgłoś
agiq Re: 8 godzin lotu... 13.08.08, 12:38 nigdy jeszcze nie latałam z dziećmi ale nie zgodzę się z opinią że nie można latac czy jeżdzić z małymi dziećmi bo przeszkadza się innym.. poszanowanie drugiego człowieka obejmuje obie strony- jak jestem gdzieś z dziećmi staram się aby nie przeszkadzały innym ale równocześnie oczekuję tego że inni będą wykazywali minimum tolerancji dla dzieci które jak to dzieci nie są w stanie zachowywać się idealnie! myślę że można się spotkać z coraz większym zrozumieniem i pomocą będąc w miejscach publicznych i to cieszy, w końcu nie zawsze można dzieci trzymać tylko w domu, własnym aucie czy miejscach wyznaczonych dla dzieci, dzieci są także obywatelami.... równie dobrze mogliby w miejscach publicznych drażnić starcy, inwalidzi, ludzie grubi, spoceni czy tacy którym śmierdzi z buzi. Dlaczego drażnią dzieci? Każdy ma prawo do wspólnej przestrzeni publicznej i każdy powinien z niej korzystać z poszanowaniem innych, dzieci też. Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: 8 godzin lotu... 13.08.08, 13:45 Dzieci są także obywatelami - zgoda, ale inni ludzie TAKŻE MAJĄ PRAWO DO SPOKOJU. Sama jestem matka, nie podporządkowywałam się innym, nie byłam we wszystkim uległa, ale SZANOWAŁAM PRAWA INNYCH DOMAGAJĄC SIĘ POSZANOWANIA MOICH. Wiem, ze niektórym bardzo trudno to zrozumieć. Wszak większość , zwłaszcza bardzo młodych mam, jest święcie przekonana, że WSZYSCY musza kochac dzieci, kupki pachna niczym perfumy Diora, a wrzaski sa czymś normalnym. Dla rodziców- owszem, dla obcych- niekoniecznie. I ci obcy wcale nie musza lubic, chciec, wykazywać się spolegliwościa i tolerancją. W 3 godzinie lotu może nie odpowiadać im akompaniament wrzasku i moga także domagac sie elementarnych praw dla siebie.Jest róznica między inwalidą, który nikomu nie wadzi, a ryczącym dzieckiem, które zagłusza wszystkie dźwięki wokół. Każdy ma prawo do przestrzeni publicznej, ale , jak słusznie zuważyłaś jest to przestrzeń, WSPÓLNA, z której powinno sie tak korzystac, aby nie zakłócac spokoju innym. Odpowiedz Link Zgłoś
jummymami Re: 8 godzin lotu... 13.08.08, 12:45 dzieki serdeczne za podbudowanie lece do Washington DC Odpowiedz Link Zgłoś
jummymami Re: 8 godzin lotu... 13.08.08, 15:10 potozo.... ty juz jestes jakos dziwnie nastawiona na ten temat.. piszesz tak jak bym miala potwory, skad wiesz ze moje dzieci beda ryczaly i sraly na okraglo i bede takim wielkim uciazeniem dla innych pasazerow...? a ja to co k... bilet tez kupie a dzieci leca do domu co maja plynac? moze one nawet lepiej sie zachowaja co po niektory dorosly... a latalam nie raz i musialam wachac cudze "baki" to co k... lepsze zapachy czy jak myslisz chyba cieta jestes na dzieci..? Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: 8 godzin lotu... 13.08.08, 16:11 A może bez tego "k....", nie znasz innego przerywnika? Odpowiedz Link Zgłoś
jummymami Re: 8 godzin lotu... 13.08.08, 18:28 heheh k...moge pisac kiedy i gdzie chce ..kazdy moze se wypelnic jak chce ilosc kropek nie zasugerowala zaden wyraz konkretny a wiec czep sie ....hehe Odpowiedz Link Zgłoś
chrust5 Re: 8 godzin lotu... 13.08.08, 17:50 Lecielismy w druga strone (9h), noca, maluchy mialy wtedy 2 m-ce z kawalkiem. Przespaly wiekszosc lotu, bardzo pomocni byli wspolpasazerowie i stewardessy (LOT), a fakt, ze to blizniaki wzbudzal powszeche zainteresowanie. Warto, zeby ssaly w czasie ladowania i startu, bo bol uszek moze byc nieprzyjemny. Nie wiem, jak teraz wygladaja kontrole antyterrorystyczne na Okeciu, ta na O'Hare nas wykonczyla i byla na pewno najtrudniejszym momentem lotu: zdejmowanie butow, wyjmowanie dzieci (ktore wlasnie zasnely) z fotelikow, bo foteliki trzeba przeswietlic, wylewanie wody z butelek dla dzieci (mozna tylko gotowe mleko przewozic) etc. Odpowiedz Link Zgłoś
jummymami hanna.. 13.08.08, 19:44 dzieki .... wiesz nie mozemy zdradzic daty kiedy lecimy itd. kto wie potem w samolocie trafia sie tylko tacy pasazerowie jak po... Odpowiedz Link Zgłoś
jadwiszka Re: hanna.. 13.08.08, 21:06 jummymami linie lotnicze sprzedały Ci bilety? sprzedały.zapłacilas? zapłacilas. co to oznacza? ze nie jestes pierwszą matką z dzieckiem , dziecmi, ktora bedzie leciec samolotem, byc moze nie jedyną na tym kursie i w tym momencie masz prawo miec w pompie to czy komus przeszkadza ze dziecko placze- wiedząc ze leci samolotem ogólno dostępnym, jak takiej osobie ryki przeszkadzają, niech zakupi stopery do uszu . bzdura jest ze inni muszą wąchac kupy dzieci- ja lecialam kilka razy i w kazdym samolocie byl przewijak, tuz obok mnie dwa razy siedziala matka z malym dzieckiem- dziecko nawet nie jęknęło podczas lotu, tylko bawilo sie grzechotkami i spalo. nikt na kobiete nie wylewał kawy, nie taranowal swoim siedzeniem, ani nie strącał butelek. protozoa jak ci inni ludzie przeszkadzają - kup sobie prywatny samolot z tego wniosek, ze z dzieckiem nie mam prawa wsiąsc do tramwaju, autobusu, pociągu, metra i samolotu, bo zakladam, ze dziecko sie obudzi i moze sie rozplakac? normalna ty jestes? powinnas zabronic wsiadac menelom do srodkow transportu miejskiego bo smierdzą i matkom z dziecmi, bo mogą sie rozplakac, starszym paniom bo wonie od nich naftaliną i kobietom w ciązy bo mogą zasłabnąc i trzeba będzie im udzielic pomocy. najlepiej- wyslijmy dzieci na ksiezyc, wrócą jak będą pełnoletnie. nie mam blizniakow, wiec moze nie mam prawa sie na tym forum wypowiadac, ale fanatyzm trzeba tępic. Odpowiedz Link Zgłoś
jummymami Re: hanna.. 13.08.08, 21:20 jadwiszka ty slonko ta kultura juz nie czyta bo o tej porze juz w lozeczku wypoczywa Odpowiedz Link Zgłoś
pinezka82 Re: hanna.. 13.08.08, 21:23 Ja również pozwolę sobie na wypowiedź, mimo że bliźniakami mnie los nie uraczył. Z mojego doświadczenia podróż samolotem najbardziej potrafią "umilić" pasażerowie cierpiący na lęk przed lataniem, klaustrofobię itp. Na osobę zalęknioną do granic możliwości wygląda mi raczej protozoa Kto choć raz leciał za ocean wie, że połowa pasażerów wychodzi nietrzeźwa (zapijanie lęków to jedyny sposób na nie w samolocie) A im to już naprawdę nie przeszkadza nic, marzą tylko o tym, żeby opuścić pokład Ponadto ostatnią rzeczą jaka w samolocie przeszkadza są maleńkie dzieci. Najbardziej wkurzają złośliwi współpasażerowie... Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: hanna.. 13.08.08, 21:57 Latam sporo- kilka razy w roku i od czasów, kiedy nie było Was ( w znakomitej większości) nawet w planach. Bardziej boje się przjść po pasch na drugą strone ulicy niż latania samolotem.Nietrzeźwi pasażerowie to tez problem, z tym, że awanturników mozna nie wpuścić na pokład - vide sytuacja sprzed kliku dni w Katowicach-Pyrzowicach, w skrajnym przypadku samolot może ląować na koszt awanturnika, a dziecko jak zaczyna się drzeć to amen. Poczytajcie sobie posty o lataniu ( Turystyka) - nie jestem odosobnionaw sądach. Wiem, że mamy młych dzieci uważają, że wszystko im sie nalezy, wszystko im wolno. Leciałam do Stanów. Przewijak w toalecie, ale gdzie tam, matka przewija na sąsiednim siedzeniu i smierdzącą pieluchę wtyka stewardessie. Leciałam na średniej europejskiej trasie - matka z 2 dzieci, jedno ok 2 miesięcy, przy lądowaniu zaczyna tak ryczeć, ze słychac chyba w ostatnim rzędzie. Inna trasa - matka wtyka w 2 latka słodycze- non stop kolor, zeby nie bało się podrózować. W efekcie pół samolotu zarzygane. Nie twierdze, że wsród pasażerów nie ma normalnie zachowujących się dzieci, ale nie sa to dzieci takich matek jak Wy. Odpowiedz Link Zgłoś
jadwiszka Re: hanna.. 14.08.08, 08:12 "Nie twierdze, że wsród pasażerów nie ma normalnie zachowujących się dzieci, ale nie sa to dzieci takich matek jak Wy." ty uwazasz ze jedynie normalnie zachowującymi się dziecmi sa twoje dzieci? spytam prosto z mostu, bo inaczej chyba do Ciebie nie dociera-a Ty co, Świeta krowa jestes? i caly swiat ma sie przystosowac do twojego widzi misie? z jakiej racji sądzisz tutaj o dzieciach matek z tego forum?-o ich narmalnosci, czy tez nie? i o ich kulturze? gdzie matka blizniakow napisala , ze bedzie wciskac dziecku 2 letniemu slodycze, skoro leci z 4 miesieczymi blizniakami- wiec skad wysnuwanie opcji, ze zarzygaja caly samolot i podawanie takiego przykladu? gdzie napisala, ze bedzie wciskac smierdzace pieluchy stewardesie? i gdzie ze bedzie sie wciskac w kolejke łamiąc przy tym wszystkie konczyny 80-latkowi?? piszesz na temat, czy trollujesz? i co Ci sie stalo w związku z tym, ze dziecko zaczelo plakac przy lądowaniu? psychoze masz? a Ty przy londowaniu orgazmu dostajesz? kazdy moze sie źle czuc w tym momencie, nie tylko dziecko. londowanie to raptem kilka minut, wiec nie twierdz przy tej okazji, ze mialas caly lot zakłócony, przez to ze dziecko płakało przy londowaniu. i jeszcze jedno -jesli wychowalas swoje dzieci przed potopem-nie próbuj udzielac mądrosci z kosmosu matkom 4 miesiecznych dzieci, bo jak widzisz jestes po prostu wysmiewana, bo próbujesz stworzyc obraz matki cierpietnicy zamknietej w domu wraz z dziecmi przez pierwsze kilkanascie lat życia Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: 8 godzin lotu... 13.08.08, 22:00 I jeszcze jeden kwiatek. Do stanowiska odpraw podchodzi starszy mężczyzna, na oko 85-90 lat, tuz przed nosem wpycha mu sie matka z dzieckie ( tak, tak mają prawo), i drze sie na pół hali odpraw "ja z dzieeeeeeeeeeeeeeeekiem", odsuwa na bok starszego pana. Ktos usiłuje zwrócic jej uwagę, a ona z buzią" a po co staruch lata"? I za co takie osoby lubić? Odpowiedz Link Zgłoś
jummymami Re: 8 godzin lotu... 13.08.08, 22:09 sa rozne przypadki i wypadki ale juz nie moja winna ze takie mamy widzialas w akcji... czy myslisz ze my wszystkie takie same,czy ze nasze dzieci sa wszystkie takie same...o Boze skad tys sie urwala? Odpowiedz Link Zgłoś
magda_bemowwo_park Re: 8 godzin lotu... 13.08.08, 22:28 nie mam bliźniaków, a szkoda nie latam dużo, a szkoda ale przeraziły mnie wypowiedzi na ten temat... ale z drugiej strony zaczynam rozumieć nadęte miny w autobusie kiedy wsiada ciężarna lub mama z malutkim dzieckiem... boże, a jakie muszą mieć niektórzy twarze w SAMOLOCIE?! z drugiej strony nie można mieć chyba takiego wzdęcia kilka godzin, prawda? a może można... Odpowiedz Link Zgłoś
pinezka82 Re: 8 godzin lotu... 13.08.08, 22:53 Tak to niestety bywa, że jak się już ma jakąś tezę to na jej potwierdzenie zawsze się znajdzie jakiś przykład. Ja nigdy nie patrzyłam na współpasażerów jak na wrogów, którzy zakłócają mój święty spokój. Może właśnie dlatego nie jestem w stanie sobie przypomnieć ani jednej (!) sytuacji kiedy osoba podróżująca z małym dzieckiem sprawiała mi w jakiś dyskomfort. Za to całe mnóstwo osobników, które w niewerbalny sposób (rozkładanie foteli na maksa i inne wymienione przez Ciebie triki) swoje niezadowolenie z życia. Kultura osobista nie jest cechą przypisaną do określonych kategorii osób i jak widać po Twoim poprzednim poście, nawet tak światłe i kulturalne osoby jak Ty, protozoa, pozwalają sobie na chamskie odzywki. Wypominanie innym wieku i sugerowanie braku doświadczenia też nie jest żadnym argumentem. Nawet mając dużo doświadczeń, można je "zmarnować" wyciągając z nich podszyte lękami wnioski, o czym świadczą Twoje wypowiedzi. Poza tym, nie wiem po co się wypowiadasz w temacie, w którym nie masz żadnego doświadczenia. Jummymami pytała o zdanie mamy, które podróżują z małymi dziećmi, a nie takie, które trzymały swoje pod kloszem. A tak nie dość, że nie pomogłaś, to jeszcze zepsułaś atmosferę. Odpowiedz Link Zgłoś
ozy25 Re: 8 godzin lotu... 13.08.08, 23:47 dokladnie ( ze sie wtrace ) jummymami szczesliwego lotu Odpowiedz Link Zgłoś
lee.loo Re: 8 godzin lotu... 14.08.08, 01:09 Protoza, oczywiscie to, co napisalas jest w pewnym sensie racja. Rozumiem,ze Tobie chodzi o elemetarne zasady dobrego wychowania. Jednak te przyklady ktore podalas, to sa jakies skrajne przypadki chamstwa i buractwa i daje sbie reke uciac,ze nawet gdyby te osoby lecialy BEZ dzieci, tez dalyby sie we znaki. Ale to, czego wymagalas od siebie i swojej rodziny, a teraz od innych rodzicow, tez jest przgieciem. Swiat sie skurczyl do wielkosci beretu, ludzie sa tak mobilni,ze w jednym tygodniu potrafia bywac na kilku kontynentach, mieszkaja tez w roznych _dziwnych lub egzotycznych miejscach (a rodziny maja po drugiej stronie swiata), a Ty chcesz, ograniczac im swobodne poruszanie, tylko i wYlacznie dlatego,ze maja dzieci i one _MOGA BYC_ uciazliwe??? No z tym, to niestety sie nie zgodze i raczej uznam za herezje. Jezeli, ktos nie lubi, nazwijmy to "dodatkowych atrakcji" w podrozy (placz dziecka, glosna muzyka, pierdzacy wspolpasazer) to ma mozliwosc kupienia sobie biletu w biznes klasie lub nawet wyczarterowac samolot. rozne sa opcje, nie musi sie meczyc w uciazliwymi wspolpasazerami. Ja, z racji tego,ze nie mieszkam w Polsce,ale tam mam rodzine tez naleze do grupy tych mobilnych mam. Ale rowniez wyznaje zasade, ze nie wszystko "mi sie nalezy". Stoje cierpliwie w kolejce do odprawy (a nie przpycham sie wrzeszczac: dzieeeeecko), czekam zawszze az wszyscy opuszcza samolot i wtedy ja sie wylogowuje z samolotu z moimi manelami etc pozdrawiam i zycze samych przyjemnych podrozy l.l Odpowiedz Link Zgłoś
jummymami Re: 8 godzin lotu... 14.08.08, 08:14 wiecie co...? zaczelam sie zastanawiac ile w tym prawdy ....? jezeli tak bylo lub jest ze na widok malego dziecka ludzie tak w samolotach sie zachowuja, to widac na co "bydlo" stac ... nawet na bilet na samolot. Moze i bywaja przypadki gdzie matka z nerwami siada i prosi o pomoc innych to chyba nie grzech albo...? Latalm i widzialam malenstwa na pokladzie, plakaly no i co tam ... mialam sluchawki wiec nie przeszkadzaly mi w niczym... a ludzie spali jak zabici co poniektorzy ze nawet wlasny bak ich nie obudzil.., lub tez rozwalali sie ze nie mozna bylo przejsc etc. Pytanie zadalam bo nie obserwowalam namietnie ta rodzine z dzieckiem i nie interesowalam sie ich zaopatrzeniem, wiec pytam tu.. A jezeli jakas zolza wytraci mi butelke lub cos w tym rodzaju no to uprzyjemne jej lot az do konca... przypominam ze wezme dzieciom ciuszki na przebranie ...hehe Odpowiedz Link Zgłoś