Mam spory problem. Moja córeczka (9 m-cy), do niedawna jeszcze karmiona
piersią (przestałam 2 tyg. temu) ma taką oto dietę:
- ProSobee
- sinlac
- kaszka ryżowa
- brzoskwinie, gruszki williamsa, morele
- marchewka, indyk, wieprzowina, królik, pietruszka, ziemniaki
- herbatka ziołowa (taka mieszanka dla nimowląt).
Do tej pory wszystko było ok. Ta dieta okazała się idealna. Tylko to
wchodziło w grę. Żadne inne owoce, żadne inne warzywa. Acha, czasem jeszcze
odrobinę bułki mała dostaje. No i skóra od kilku tygodni wygląda koszmarnie.
Buzia jest ok, ale poniżej, od szui aż po palce u nóg jest po prostu
tragicznie. Jest cała w plackach czerwonych

Kąpięją od ponad tygodnia w
siemieniu lnianycm, wydawało mi się, że jest lepiej, ale niestety. To było
złudzenie.
Stąd moje pytania:
Czy tak nagle coś mogło ją zacząć uczulać?
Czy ograniczyć jej dietę? Jeśli tak, to co wyrzucić co zostawić?
Czy może to być wina proszku, który zresztą też nigdy jej nie uczulał? (od
zawsze piorę w tym samym - Lovela).
Dziewczyny już tracę pomysły i siły. Przeczytałam gdzieś, że zbyt uboga dieta
może doprowadzić do uczulenia na jej składniki. Przez jakiś czas mała była
tylko na ProSobee, sinlacu i kaszce ryżowej. I to nic nie pomagało. Co robić?