Dodaj do ulubionych

lekarze i pasożyty - ratunku!!!!!!

11.07.05, 10:53
Pomarudzę, bo mnie szlag trafia. Uświadamiająca kampania antypasożytnicza
powinna zacząć się od lekarzy. ja tak z ciekawoście, przy okazji wizyt pytam
lekarzy o pasożyty (czy warto zrobic badanie dziecku itd.). Oczywiście
zawsze: nie ma sensu. W zeszłym tygodniu przy okazji wizyty u pediatry z
powodu ropiejących oczek córeczki mej (1,5 roku) pediatra ok 60-letnia
stwierdzila, że córka jest za mała na pasożyty (czyli klasyka), no chyba, że
ma psa lub kota, bo przecież tylko od zwierząt może złapać. Ona jest
przekonana, że pasożyty to tylko odzwierzęce! Co się dzieje??? Czy my
naprawdę możemy polegać tylko na informacjach, które same wyszukamy? (pytanie
retoryczne). A Ci, co nie mają dostępu do netu, kasy na wielokrotne badania,
na poszukiwanie dobrego laboratorium... Smutne to. Nie chcę wyolbrzymiać
problemu pasożytów, bo wiem, że niektórzy mają już dość tego tematu, ale
kurcze choć odrobina wiedzy o robalach i innych grzybach przydałaby się
lekarzom.

Marudzę, ale jestem wściekła. Normalnie zacznę drukować dyskusje z forum i
wręczać lekarzom. Albo będę chodzić po przychodniach, wrzucać do gabinetów i
uciekać.
Obserwuj wątek
    • nowajulka Re: lekarze i pasożyty - ratunku!!!!!! 11.07.05, 11:17
      Na ropiejace oczka polecam smarowanie wacikiem zmoczonym w mocnej herbacie.po
      kilku dniach takiego przemywania (średnio co godzinę0 oczka powinny byc w
      porządku.........
      • tolka3 Re: lekarze i pasożyty - ratunku!!!!!! 11.07.05, 11:25
        Dzięki smile oczka stawiają opór, bo się silnie zaciskają wink ale będę przemywać
        (już to oczywiscie robię, ale nie tak często).
      • moniq74 Re: lekarze i pasożyty - ratunku!!!!!! 11.07.05, 11:49
        ja jeszcze polecam zakrapianie solą fizjologiczna do oczu
    • nona_n Re: lekarze i pasożyty - ratunku!!!!!! 11.07.05, 11:28
      Ja będąc jakiś czas temu u lekarza powiedzialam na odchodne zeby zajrzał na to
      forum, sporo się nauczy.
      Wiem ze byłam bezczelna, ale za to on był totalnym ignorantem, który nie dał
      sobie nic zasugerować. BETON!!!! Zbywal kazde moje pytanie, prośbę o
      skierowanie na badania kalu. Dziecko ma azs i już!! Jest za małe na pasożyty!!!
      Zaczął coś bredzić o jakichś cyklach namnazania, ale sam chyba nie wiedzial o
      czym mówi.
      No więc nie wytrzymałam. Powiedzialam.
      I bardzo zadowolona wyszłam z gabinetu tego konowala.
      Teraz zastanawiam się czy pójść do niego z wynikiem badań mojej
      pięciomiesięcznej córki, na których widnieje - nieliczne cysty lamblii. Co
      myślicie Dziewczyny na ten temat??? smile))
      • kruffa Re: lekarze i pasożyty - ratunku!!!!!! 11.07.05, 11:36
        No to moze ja wsadzę kij w mrowisko.
        A która z Was pogłębia swoją wiedzę nieustannie, każdego roku, która szkoli się
        w swoim zawodzie, jest zawsze na bierząco z tym co się dzieje w jej dziedzinie
        nawet po 20-30 latach od skończenia studiów?
        Taka sytuacja z lekarzami jest nie tylko w naszym kraju. Po tym co czytam o USA
        i krajach UE jest jeszcze gorzej. Niestety.

        Kruffa
      • moniq74 Re: lekarze i pasożyty - ratunku!!!!!! 11.07.05, 11:41
        ja oczywiście podpisuję się postem autorki. Totalna ignorancja... A jesli już
        sie na nich cos wymusi, to co najwużej dadza skierowanie na jednorazowe badanie
        kałupod kątem pasożytów. A to zwykle nic nie daje, nawet jęsli robaczki
        siedza... A o lambliach to nawet nie wspomną...
        Chyba warto pokazac te wyniki lekarzowi, moze da to cos im do myslenia... No i
        oczywiście dla własnej satysfakcji wink))
    • nona_n Re: lekarze i pasożyty - ratunku!!!!!! 11.07.05, 11:39
      Masz Kruffo rację, ale wartobyłoby gdyby lekarze czasami SŁUCHALI swoich
      pacjentów. Czy to takie upakarzające dla lekarza?
      • moniq74 Re: lekarze i pasożyty - ratunku!!!!!! 11.07.05, 11:48
        no właśnie, bo nikt chyba nie oczekuje aby lekarze robili takie badania
        standardowo po łebkach (choć by się przydało...), ale gdy pacjenci
        przedstawiaja pewne podejrzenia, objawy, to może niech nie zakładają z góry,
        że to niemozliwe...
      • beba2 Re: lekarze i pasożyty - ratunku!!!!!! 11.07.05, 11:50
        Na szczęście coraz więcej z nas "ma czelność" zasugerować cokolwiek lekarzowi.
        Niech wiedzą, że nie są wszystkowiedzący, jak im się przez dziesiątki lat
        wydawało.
        Jednak do tej pory pokutuje w pacjentach przeświadczenie, ze lekarz to bóg i
        nie wolno się sprzeciwiać i powątpiewać w jego jedynie słuszną teorię.
    • tolka3 do Kruffy 11.07.05, 12:00
      Kruffo, ależ porównanie nietrafne bardzo! Po pierwsze, myślę, że sporo z nas
      jednak wiedzę pogłębia wink Nie ma bowiem innego wyjścia. Po drugie, ode mnie nie
      zależy życie człowieka, lecz los firmy (no nie tylko ode mnie, czyli tylko
      współzależy). Po trzecie, czy to nie jest podstawa te pazożyty? Diganostyka
      chorób: coś się dzieje, bóle brzucha, zły stan skóry, nawracające infrkcje,
      brzydkie kupy: badanie kału, moczu, morfologia. No jak bez tego można cokolwiek
      zdiagnozować?
      • sigvaris Re: do Kruffy 11.07.05, 13:12
        boję się narazić przyszłości żywieniowej mojej córki... Ale nie mogę się
        zgodzić z Tobą Kruffo.
        Tolka ma rację. Badania w kierunku pasożytów (wszystkich) to powinna być
        podstawa. I douczanie nie ma tu nic do rzeczy.

        Czy wiesz, że objawy takie jak miała Marta - w CZD i na medycynie (studenci z
        Działdowskiej) mają nagrane na video, pokazuja je na zajęciach i mówią: tak
        wygląda onanizm. Czy wiesz, że takim dzieciom robi się wlewki doodbytnicze z
        silnych psychotropów, żeby ów onanizm "wyciszyć". Czy wiesz, że zabroniłam
        lekarzom robić te "wlewki" i że mnie straszyli, jak moja decyzja może
        zaszkodzić dziecku?
        Na szczęście finałem były pasożyty. Bo u wszystkich tych dzieci z tego
        pokazowego vhs-a są to pasożyty, nie żaden onanizm.
        Na szczęście nie zgodziłam się na żadne wlewki i panią profesor w CZD
        zwyczajnie olałam.
        Na szczęście trafiłam na Mikołajewicz. Na doktor przez PANI DOKTOR.
        Ale moje szczęście to za mało, na tyle chorych i cierpiących dzieci. Wielu
        lekarzy jest niedouczonych i te nieszczęsne pasożyty to ujawniąja. Nawet one,
        taka podstawa diagnostyki!

        • kruffa Re: do Kruffy 11.07.05, 13:57
          Pewnie że powinny. Sigvaris - przypadek jest naprawdę szczególny.
          Ja lekarzy nie bronię - sama trafiłam na początku na mega konowała i nie
          omieszkałam (zabierając dokumenty córki z przychodni) powiedzieć pani doktor
          dlaczego to robię. Nieopatrznie zdziwiła się że chcę to zrobić.
          Znalazłam koło domu inną przychodnię z lekarką myślącą, która mnie słucha. Nie
          mam problemu ze skierowaniami, receptami - receptę na Nutramigen zamawiam przez
          telefon, a jest to pediatra z NFZ. Taka samą pediatrę znalazłam do wiztyt
          domowych (gdy mała ma infekcję nie chodzę do rejonu) i takiego samego
          alergologa.
          Nigdy jednak nie oczekuję od tych lekarzy cudów i tego że będą wszytsko
          wiedzący. I po 2 latach choroby mojego dziecka mam największe pretencje do
          siebie, a nie do lekarzy.

          Kruffa
          • tolka3 Re: do Kruffy 11.07.05, 14:26
            Ależ ja nie oczekuję cudów od lekarzy. Ale nie chcę też, by bez sensu
            aplikowali dziecku leki bez sprawdzenia przyczyn dolegliwości. Ja wciąż upieram
            się, że te nieszczęsne pasożyty przy diagnozowaniu choroby to ważna rzecz. No
            przecież tu mamy próbkę (niezłą zresztą) społeczeństwa chorego (w tym przypadku
            alergia). Widzimy, ile nie miało zrobionych podstawowego badania. I u ilu
            okazało się, że było ono konieczne. Ja nie oczekuję nie wiadomo czego. Oczekuję
            natomiast, że alergolog zleci badanie kału, a pediatra będzie wiedział, że
            istnieją inne niż odzwierzęce pasożyty i że małe dziecko też może je mieć. To
            chyba niewiele. Niech lekarz coś zasugeruje, ja już sobie znajdę mnóstwo
            informacji, skonsultuję się z kim trzeba, by potwierdzić/wykluczyć chorobę,
            zrobię wszelkie badania, ale przede wszystkim muszę zostać nakierowana. Od tego
            są lekarze. Niech im przynajmniej coś świta. gdy moje dziecko zaczęło mieć
            problemy ze skórą (miało 3 tyg), byłam zielona. Zieleńsza niż ogórek.
            Wiedziałam jedynie, że mam wykluczyć z diety mleko i jego przetwory i kilka
            innych oczywistości a dziecku oczywiście zaaplikowano steryd. I na tym się
            skończyło. A dieta moja (jako karmiącej) wołała o pomstę do nieba. mnóstwo
            lekarzy wysłuchiwało moją relację z tego, co ja jem, sama nie mogę uwierzyć
            dziś, że taką cudaczną i ubogą dietę miałam. Oczywiście dziecku zafundowałam
            niedokrwistość (niewielką, ale jednak). Ale siedzę tu, czytam i jestem 200 razy
            mądrzejsza dziś. Jestem bogatsza o tłuszcze i pasożyty smile

            Poza tym, jak już wspomniałam, my z dostępem do internetu (naprawdę wciąż nie
            jest to powszechne narzędzie w naszym kraju)jesteśmy w zdecydowanie lepszej
            sytuacji. Nie wszyscy mają to szczęście. I tu lekarz jest jedyną deską ratunku.
            Niestety.
    • dora1976 Re: lekarze i pasożyty - ratunku!!!!!! 11.07.05, 13:28
      Własnie wrócilismy od lekarza i po miesiącu wizyt udało się uzyskac skierowanie
      na posiew kalu na pasożyty grzyby i lamblie i badanie ogólne moczu ale w zamian
      za to dostaliśmy kolejne lekarstwo tym razem nie na kupy a na gardło!!!-
      eurespal i tantum verde, zdziwił mnie troche związek zaczerwienionego gardła z
      brzydkimi kupami mojego synka i niespokojnym snem ale cóż jakąś diagnoze trzeba
      zawsze postawić, zaśmiałam się po wyjściu z gabinetu bo widze ze synkowi cos
      dolega z brzuszkiem a nie z gardłem. Ręce poprostu opadają, albo my jesteśmy za
      mądre od tej forumowej wiedzy albo ci nasi lekarze są poprostu za głupi na
      wykonywanie tak odpowiedzialnego zawodu.
    • dorismam Re: lekarze i pasożyty - ratunku!!!!!! 11.07.05, 15:58
      Ja mam super pediatrę w rejonie. Na moją sugestię, że może ta alergia to nie do
      końca alergia - dała skierowanie na 3-krotne badanie kału, ale powiedziała, że
      to dla mojego świętego spokoju bo niestety to 100% alergia. I za to ją cenię,
      że sprawdza do końca - wszystkie mozliwosci. Recepty na mleko - oczywiście na
      telefon. Skierowania bez problemu. A jak chorujemy - to wystarcza konsultacja
      telefoniczna, chyba, że coś zaniepokoi mnie lub ją to wtedy jadę na wizytę. Oby
      wszyscy lekarz byli właśnie tacy. Ale obawiam się, że na wsiach lub w
      mniejszych miastach - lekrz to "święta krowa". Dwa lata temu musiałam
      skorzystać z pomocy lekarza w Bukowinie Tatrzańskiej - jak wypisywał receptę ,
      zapytałam na co i co zdiagnozował - a on na to ,że to on jest lekarzem i nie
      bedzie tracił czasu na tłumaczenie. A dziecko alergiczne reaguje na lekarstwa w
      syropie itp. ale tego dupka to nie interesowało, więc powiedziałam już przy
      otwartych dzwiach co o nim myślę. A kobiety z dziećmi w poczekalni stwierdziły,
      ze jak by coś powiedziały, albo nie tak zapytały to do lekarza jeździły by do
      Zakopca,albo Nowego Targu - u okolicznych byłyby przekreślone. W aWarszawie
      narzekamy na lekarzy, ale mamy wybór ale jak im ciężko żyć.
    • sigvaris Re: lekarze i pasożyty - jest źle! Faktycznie. 11.07.05, 23:00
      1. Jest faktycznie źle. Dziewczyny piszą, że lekarze nagminnie łączą pasożyty
      ludzkie ze zwierzętami... co jest TRAGICZNYM OBJAWEM NIEDOUCZENIA. Jak nie ma
      kotka i pieska to wg. wielu z nich nie ma pasożytów. Bzdura totalna.
      2. Mylą TOKSOKAROZĘ (zarażenie pasożytami zwierzęcymi) z toksoplazmozą, jak nie
      pomylą już z wymienionym pkt.1.
      3. O lambliach nie mają pojęcia. Nawet cytowane tu przez Bebę2 forum z
      ekspertem jest słabe jeśli chodzi o porady JAK Z TYM WOJOWAĆ SKUTECZNIE. Tam
      praktycznie takich porad nie ma.
      4. Nie rozpoznają objawów pasożytów. Nie wiedzą jakie te objawy są.
      5. Nie dopuszczają do swojej świadomości, że nie ma dziecka za małego na
      pasożyty, a sami wypisują niemowlętom 2-tygodniowym antybiotyki!
      6. Nie biora pod uwagę, że rodziców też nie badali/leczyli latami w kierunku
      pasożytów i to jest źródło głównych zarażeń wśród niemowląt i dzieci.
      7. Kojarzą pasożyty z brudem i brakiem higieny! Sama usłyszałam, że lamblie to
      mogą być u ludzi, co mieszkaja pod mostem. Wielokrotnie mi ubliżano... z powodu
      de facto indolecji lekarza!
      8. W laboratoriach nie jest lepiej.
      9. Nie znają zasad leczenia pasożytów, ba zwyczajnie nie wiedzą jak je leczyć
      skutecznie. I jak przeciwdziałać zarażeniom wtórnym. Czyli nie leczą całych
      rodzin, nie zalecają sprzątania domów, mycia zabawek....itp.
      10.O candidzie wiedzą tylko, że jest w każdym organiźmie ludzkim...I nic nie
      szkodzi... jak nie ma AIDS.

      Niestety mogłabym takich dekalogów napisać kilka (część ze swojego
      doświadczenia, cześć z maili Was, eMam). Trzeba wiedzieć o tym samemu i szukać
      lekarzy z prawdziwego zdarzenia.
      • moniq74 Re: lekarze i pasożyty - jest źle! Faktycznie. 12.07.05, 09:57
        Ja jeszcze chciałam dodać, że jesli opierac sie na tym co pisała kruffa, że
        lekarze maja wiedze sprzed 30 lat, sa niedouczeni, to pod względem pasożytów
        powinni byc teraz bardziej wyczuleni i świadomi. Bo 30 lat temu dzieci były
        bardzie "zplacówkowane", tzn. duza większośc rodziców pracow3ała, a w związku z
        tym ogrom dzieci chodziło do złobków, przedszkoli. No i jeszcze higiena, jesli
        lekarze uważaja że pasozyty sa skutkiem nieprzestrzegania jej, to śmiem
        twierdzić że 30 lat temu narażenie pewnie było więsze niż teraz...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka