stasiomama
28.10.05, 11:33
W związku z tym, że od jakiegoś czasu pojawiam się na forum...
nasza historia
Staś urodził się 26 stycznia 2005 roku.
W 26 tygodniu ciąży miałam robione usg (jakość porównywalna do 3D).
Wyszły zastoje w układzie kielichowo-miedniczkowym.
Dla mnie wyrok, choć nie wiedziałam co tak naprawdę to oznacza.
Mój gin powiedział, że mam się tym nie przejmować, że to się unormuje.
W ruch poszły publikacje o wadach rozwojowych
z których niczego mądrego się nie dowiedziałam.
Po porodzie wymusiłam usg jamy brzusznej - nic nie wykazało.
To uśpiło moją czujność ... do czasu aż skończył miesiąc.
Wylądował w szpitalu z wymiotami i biegunką.
Przez tydzień go badali i nic mądrego nie wykryli.
Mocz pobierali, do woreczka, nie myjąc wcześniej dziecka!!!
Ja byłam jeszcze niedoinformowana, więc nie widziałam w tym
nic złego.
Mocz ogólny OK, posiew - E. coli 10^3 (powiedzieli że norma).
Ja nadal niedouczona zostawiłam przyjęłam ze stoickim spokojem.
Po szpitalu odwiedziłam zaprzyjaźniona gastroenterolog,
której to 10^3 się nie podobało.
Zaczęła się seria posiewów - wynik 10^3 - 10^5.
Młody dostał Urotrim i skierowanie na usg.
Usg wykazało zastoje w jednej z nerek.
Skierowanie do nefrologa i po wywiadzie skierowanie na CUM.
Badanie było dla niego niemiłym przeżyciem.
Jako spokojny niemowlak dostał mniejszą dawkę Dormicum
jednak w czasie badania był bardzo rozdrażniony (jego godzina spania).
Czekałam na wyniki 3 dni, chyba najgorsze trzy dni w moim życiu
cały czas w nadziei, że będzie OK.
Nie było, obustronny reflux II/III i groźba operacji.
Wizyta u urologa i skierowanie na cystoskopię.
Po drodze przeziębienie, więc cystoskopia po dwóch miesiącach.
Wynik: jedna strona do leczenia farmakologicznego, druga (III !) wada
wrodzona do operacji.
Dodatkowo szczątkowe zastawki - podcięcie.
Po podcięciu zauważyliśmy, że Mały więcej sika (dobry objaw).
Konsultacja u innego urologa, nie kazał się zastanawiać, "jesteśmy w dobrych
rękach".
Na szczęście nie czekaliśmy długo, już po kilku dniach operacja:
przeszczep moczowodu z jednoczesnym jego poszerzeniem.
Wg profesora tą jedną stronę mamy z głowy.
Jutro badania moczu i z wynikami na kontrolę.
Wierzę, że za pół roku wyjdziemy na prostą
(tak zapewnia profesor).
Karola i Staś