Dodaj do ulubionych

zapewnili mnie w laboratorium...

20.10.06, 15:37
że test Elisa- badanie antygenu, jest pewny w wykrywniu lamblii i że nie ma
potrzeby powtarzac badania. Czy tak jest rzeczywiście? Wynik badania ujemny.
Czy powinnam jeszcze raz zbadać kupkę dziecka?
Obserwuj wątek
    • sigvaris Re: zapewnili mnie w laboratorium... 20.10.06, 22:29
      Wiesz nie jestem w stanie ocenić profesjonalizmu osób tam pracujących, ani tego
      czy test został wykonany prawidłowo.
      Ale jedno jestem w stanie ocenić. Producenci testów Elisa sami piszą na
      opakowaniach tego testu, ze należy go sprawdzać mikroskopowo, czy wychodzi
      prawidłowo. Oznacza to, ze sami producenci testu, którym posługują się
      laboratoria nie dają jego 100% pewności, że test zadziała. Jakim cudem więc
      laborant może być tego pewien? Czy czytał choć ulotke załączoną do testu
      którym sie posługiwał?
      Ot to taka moja refleksja.
      Teraz też to jakoś przemyśl, jak Tobie to wygląda smile))
      • kiw75 Re: zapewnili mnie w laboratorium... 21.10.06, 08:09
        Laborantka właśnie mówiła mi,że badali materiał mikroskopowo... Ależ jestem w
        tym głupia! Droga Sivigaris, poradź mi, czy powtórzyć w pniedziałek adanie?
        • sigvaris Re: zapewnili mnie w laboratorium... 21.10.06, 17:16
          Trochę się pogubiłam. Znaczy, że laborantka robiąca badanie mikroskopowe
          (którego juz macie wynik negatywny) doradziła żeby zrobić jeszcze testem Elisa?
          Tak to zrozumiałam, dobrze?
          Jeżeli chcesz mieć pewność zrób badanie obiema metodami (jedną już masz), jeśli
          też nie jest to kanał finansowy dla Ciebie.

          Powiem Ci tak. Kiedyś była taka sytuacja na forum, ze dziewczyny troche mi
          zarzucały, że ja tu nakręcam jakąś psychozę pasożytniczą u matek. Że te latają
          robią n-te badania, że tracą czas i energię... I ja wtedy jak mnie eMama
          zapytała czy dalej szukać robaków (chciała nieść 8 raz próbkę kału) -
          doradziłam, żeby już dała spokój. Na szczęście ta mama posłuchała własnej
          intuicji i próbkę zaniosła. Wtedy, za tym 8 podejściem do badania na robaki
          wyszła u nich glista.
          Więc co ja mam radzić? Posłuchaj swojej intuicji, wybierz najlepsze rozwiązanie
          dla dziecka.
    • kiw75 Re: zapewnili mnie w laboratorium... 21.10.06, 22:01
      Wielkie dzięki Sigvaris! Właśnie o takie wsparci mi chodziło. Dam jeszcze raz
      próbkę w poniedziałek. Laborantka poinformowała mnie,że materiał był badany
      metodą mikroskopową, że badany był antygen. Ja ją pytam o test Elisa, a ona na
      to że "my i tak badamy metodą mikroskopową..." Dałam spokój z dopytywaniem, bo
      nie jestem specjalistką.
      • sigvaris Re: zapewnili mnie w laboratorium... 21.10.06, 22:11
        Coś tu nie gra. Ja tez nie jestem specjalistką, ale jedno wiem: mikroskopowo
        sprawdza się fizycznie czy są obecne cysty lamblii w kale (taka forma
        przetrwalnikowa tego pierwotniaka bo on nie rozmnaża się przez jaja tylko się
        dzieli).
        Antygen jak dotąd zauważyłam to skrótowe określenie testu chemicznego. W teście
        jest antygen w kale przeciwciało - jeśli się "znajdą" to zajdzie proces
        chemiczny w teście i on zabarwi się lub zaświeci (zależy). Ale antygenu nie da
        się wypatrzeć mikroskopem... Więc coś ta laborantka dziwnie Ci opowiada.
        Dodam, że też nic z tego nie rozumiem.
        Będziesz robiła te badania w innym labie? Może to coś wyjaśni i bedzie tam ktoś
        kto pomoże nam to zrozumieć?
    • kiw75 Re: zapewnili mnie w laboratorium... 23.10.06, 10:00
      Kochana Sigvaris! Obdzwoniłam dziś laboratoria- wszędzię w mom mieście robią
      tylko Elisa. Za to w jednym labie powiedziała mi pani, że mikrokopowe badanie
      przeprowadzają tylko w przypadku b. zaawansowanej lambliozy. Zaproponowała mi
      ponowne zbadanie kału, zaznaczając przy tym, by kupka nie była pobrana z
      pampersa, lecz z bawełnianej pieluchy, ponieważ pampersy są "wypełniane chemią"
      niewiadomego laboratoriom pochodzenia... Kupka pobrana z pieluchy jednorazowej
      może dać fałszywy wynik. Zatem dam znów do badania kupkę wg zaleceń laborantki.
      Może ma rację?
      • sigvaris Re: zapewnili mnie w laboratorium... 23.10.06, 11:42
        WYjdzzie na to, że sie czepiam.
        Ale to co mówi Ci ta laborantka mnie irytuje zwyczajnie. Jak na Pana B.
        stwierdzić, że lamblioza jest "zaawansowana"????
        Otworzyć jamę brzuszną i policzyć ile trofozoitów okleja jelita, ile ich jest w
        drogach żółciowych?? Przecież z kałem wydalamy tylko to co się od owych jelit
        odklei: raz kilka sztuk, raz kilkanaście, raz nic! Po tym co mozna znaleźć w
        kale trudno mówić czy ktoś ma zaawansowaną lamblioze czy nie!!

        Wiesz dlaczego mnie to też tak irytuje. Bo stwierdzam, że ja najprawdopodobniej
        od swojego przedszkola miałam lamblie. Wniosek z tego taki, że skoro miałam ją
        przez prawie 30 lat, to powinna być baaaardzo zaawansowana. Jednak nikt nigdy
        nie diagnozował mnie pod tym kątem. Nikt po samych objawach co i rusz innych
        nie wpdał na to. Jak więc laborantka może twierdzić, że przy zaawansowanej
        lambliozie robi sie badania mikroskopowe, skoro nikt nie wie czy lamblioza
        wogóle jest, czy jej nie ma (przez tyle lat) - patrząc nawet na mój przypadek?
        Mało tego, przeciez ten pierwotniak rozmnaża się przez podział i może sie
        dzielić w nieskończonośc, więc kiedy lamblioza jest "zaawansowana" jak dzieli
        sie przez miesiąc? czy 100 miesięcy?
        Gada ta kobieta straszne głupoty, ot taka prawda. Badania mikroskopoe są
        zwyczajnie jedną z metod szukania lamblii, czy jest zaawansowana, czy
        tylko "podejrzewana" że jest. Metoda mikroskopowa jest bardzo skuteczną metodą,
        jednak nawet przy niej nie można stwierdzić czy ktoś ma
        lambliozę "zaawansowaną" czy nie, mimo znalezienia fizycznie cyst. Bo nawet
        znalezienie jednej cysty nie powie nikomu jaki jest etap lambliozy poza tym że
        jest lamblioza, którą trzeba leczyć.
        • martiks Re: zapewnili mnie w laboratorium... 23.10.06, 11:48
          Dodam jeszcze, ze bzdura jest zakaz pobierania probki z pampersa - a co niby ta
          "chemia" ma zrobić - unicestwić te cysty? to bylaby w takim razie niezla metoda
          lecznicza, ale nic z tegosmile))
          A powaznie mówiąc, my odławialiśmy probki z pieluchy jednorazowej i wyszlo, co
          wyjść mialosad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka