Dodaj do ulubionych

poczucie humoru

09.01.10, 15:14
Grunt, to mieć poczucie humoru folkatko. No bo to przecież
znakomity żart nazywać Przemyśl Peremyszlem, Szczecin Stettinem a
Wrocław Breslauem. Zarąbiście zabawne, boki zrywać!!!

Wyrafinowany humor z najwyższej półki zwłaszcza dzisiaj, kiedy
chachły chcą stawiać pomniki zbrodniarza Bandery, organizować rajdy
szlakami jego "peregrynacji", kiedy na polskiej ziemi pojawiają się
znaki tryzuba jako symbol zbrodniczej UPA. Dzisiaj, kiedy w
Niemczech powstaje skandaliczne muzeum wypędzonych, a Polacy są
wyrzucani ze swoich domów, żeby dawni własciciele Niemcy, którzy
raz już dostali rekompensatę, mogli się teraz obłowić.

Powiedz folkatko komuś z Zabrza "żartobliwie" o jego rodzinnym
mieście Hindenburg a pewnie będzie się pokładał ze śmiechu,
zwłaszcza gdy jego przodkowie zginęli walcząc o polskość tej ziemi.
Obserwuj wątek
    • _aaa_ Re: poczucie humoru 09.01.10, 15:28
      elan13 napisał:
      >
      > Powiedz folkatko komuś z Zabrza "żartobliwie" o jego rodzinnym
      > mieście Hindenburg a pewnie będzie się pokładał ze śmiechu,
      > zwłaszcza gdy jego przodkowie zginęli walcząc o polskość tej ziemi.

      No to "strzeliłes sobie w kolano" elanie.
      Tak się składa, że na codzień mam do czynienia z Zabrzem i Gliwicami.
      Niemiecka nazwa obydwu miast czesto przewija się w jezyku potocznym i nikt z tego nie robi problemu.
      Znowu coś ci sie wydawało.
      • elan13 Re: poczucie humoru 09.01.10, 15:59
        _aaa_ napisała:

        > Tak się składa, że na codzień mam do czynienia z Zabrzem i
        Gliwicami.
        > Niemiecka nazwa obydwu miast czesto przewija się w jezyku
        potocznym i nikt z te
        > go nie robi problemu.

        Pomiędzy folksdojczami zapewne tak.
      • wampir-wampir Re: poczucie humoru 09.01.10, 16:07
        _aaa_ napisała:

        >No to "strzeliłeś sobie w kolano" elanie.

        Nie pierwszy i nie ostatni raz. Rozmawialiśmy z Zubelzem w innych
        wątkach o ruskich świętach w Przemyślu, to sobie zażartowałem pytany
        o miśka, który wszak przywędrował z ukraińskiego Sambora i języka
        Lachów znać nie może. Ale Elan jak zwykle nie zrozumiał i wytoczył
        ciężką artylerię. Do tego się ośmiesza dokuczając Folkatce a propos
        Stettina, a przecież zgodnie ze stosowaną przez niego metodą (Lwów,
        nie Lviv broń Boże)sam powinien używać tej nazwy. Wiadomo przecież
        kiedy Szczecin znalazł się w polskich granicach. Chociaż może nie
        wie... Mówiłem, że to kołek.
        • _aaa_ Re: poczucie humoru 09.01.10, 16:21
          On wogóle mało wie...łudzę się czasami, że on nie jest aż takim idiotą jak się przedstawia. Może to jednak "gazetowy" prowokator?
          • rilian Re: poczucie humoru 09.01.10, 16:28
            raczej dogrywający troll. choć ostatnio uruchomił swój nowy klon - jakiegoś
            małego ptaka.
        • elan13 kołki i strusie 10.01.10, 11:36
          wampir-wampir napisał:

          > Nie pierwszy i nie ostatni raz. Rozmawialiśmy z Zubelzem w innych
          > wątkach o ruskich świętach w Przemyślu, to sobie zażartowałem
          pytany
          > o miśka, który wszak przywędrował z ukraińskiego Sambora i języka
          > Lachów znać nie może. Ale Elan jak zwykle nie zrozumiał i
          wytoczył
          > ciężką artylerię. Do tego się ośmiesza dokuczając Folkatce a
          propos
          > Stettina, a przecież zgodnie ze stosowaną przez niego metodą
          (Lwów,
          > nie Lviv broń Boże)sam powinien używać tej nazwy. Wiadomo
          przecież
          > kiedy Szczecin znalazł się w polskich granicach. Chociaż może nie
          > wie... Mówiłem, że to kołek.


          Trzeba być wyjątkowym kołkiem, żeby nie widzieć zasadniczej
          różnicy. Otóż Niemcy, którzy jako naród demokratycznie i
          entuzjastycznie wybrali Hitlera wraz ze zbrodniczym systemem
          faszystowskim, zostały na mocy traktatu międzynarodowego ukarane
          utratą ziem na wschód od Odry i Nysy. Polska, będąca ofiarą
          drugiej wojny światowej została pozbawiona 1/3 swojego terytorium
          tylko dlatego, że sowiecki agresor znalazł się w końcu wśród
          wygranych w tej wojnie.

          Niemcy jako naród odpowiadają za nieopisane cierpienia innych
          narodów i nie mają żadnego prawa do domagania się
          czegokolwiek. Polacy mają pełne prawo otwarcie mówić o polskości
          Lwowa zabranego Polsce przez komunistycznych bandytów z Kremla.

          Może być zrozumiałe, ze Niemiec mówi o Szczecinie Stettin, o
          Wrocławiu Breslau, czy o Zabrzu Hindenburg. Niezrozumiałe, kiedy
          mówi tak o tych miastach Polak. Niech sobie Ukraińcy mówią
          Peremyszl. Mówienie tak przez Polaka to jakaś aberracja.
          Nazywanie zaś tego żartem, czy dowcipem, to kretynizm.

          Jest jeszcze jedno wytłumaczenie takiego postępowania. Przecież nie
          wszyscy obywatele polscy czują się Polakami i nie zawsze polska
          racja stanu jest dla nich istotna.

          Zawstydziłaś się folkatko i udajesz strusicę? Może to ty powinnaś
          przeprosić?
          • zubelz Re: kołki i strusie 10.01.10, 12:18
            Nie szukaj "kołków ani strusi " na tym forum bo jest ich tu niewielu a ty stań
            przed lustrem i popatrz na siebie. To przez takich kretynów właśnie jak ty było,
            jest i niestety długo jeszcze będzie wiele nieszczęścia z powodu waśni
            etnicznych,rasowych i narodowych podsycanych przez takich wykolejeńców jak ty.
          • wampir-wampir Re: kołki i strusie 10.01.10, 13:43
            elan13 napisał:

            >Jest jeszcze jedno wytłumaczenie takiego postępowania. Przecież nie
            wszyscy obywatele polscy czują się Polakami i nie zawsze polska
            racja stanu jest dla nich istotna.

            No przecież zwykle nazywasz mnie Żydem. Co się stało, że nagle
            awansowałem na filosemitę, a nawet Polaka?

            Polska racja stanu jest dla mnie istotna, bo jestem polskim
            Żydem, ale Ty nie jesteś w stanie tego pojąć.
    • zubelz Re: poczucie humoru 09.01.10, 15:28
      Klon Isakowicza Zaleskiego i tfu "ojca"dyrektora?
      • tajnos.agentos Re: poczucie humoru 09.01.10, 15:45
        Ależ skąd, ten śmieć nawet na nich jest za głupi. On potrafi tylko
        klepać w kółko to, co mu zakodowali na NOPowskich agitkach.:D
        • Gość: folkatka Re: poczucie humoru IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.10, 14:36
          Zawstydziłaś się folkatko i udajesz strusicę? Może to ty powinnaś
          przeprosić?
          ==================
          NIe zamierzam Cie przepraszać. To Ty zrobiłeś chamówę z żartobliwego wątku,
          czepiłeś sie jednego słowa i robisz wielkie halo. Nawet jeśli uważasz ze cos
          takiego jest niestosowne, to Twoja reakcja jest niewspółmierna. Wytaczasz armaty
          przeciwko komarom, daj se na luz.
          Powtarzam raz jeszcze: niemieckie nazwy miejscowości sa w potocznym uzyciu wśród
          mieszkańców Ziem Zachodnich, o czym miałam okazje się przekonać studiujac i
          mieszkając przez cztery lata w Toruniu. Większość moich koleżanek i kolegów
          pochodziła własnie z tych terenów. W Toruniu jest nawet firma produkująca
          pamiątkowe koszulki o nazwie "Thorn". Chyba byś padł na serce widzac szyld nad
          ich sklepem z tym napisem.
          Oceniaj sobie mnie jak chcesz. Dla Ciebie mogę być Żydówką albo chociaż
          filosemitką, kryptoniemką, rewizjonistką etc.
          I jeszcze jedno (ale to juz nie do Ciebie) - odczepcie się od. ks. Isakowicza -
          Zaleskiego. To bardzo porządny człowiek.
          • Gość: Ursus Oboje macie rację IP: *.static.vip-net.pl 10.01.10, 15:08
            "...Może być zrozumiałe, ze Niemiec mówi o Szczecinie Stettin, o
            Wrocławiu Breslau, czy o Zabrzu Hindenburg. Niezrozumiałe, kiedy
            mówi tak o tych miastach Polak. Niech sobie Ukraińcy mówią
            Peremyszl. Mówienie tak przez Polaka to jakaś aberracja..."

            To prawda.

            "...zrobiłeś chamówę z żartobliwego wątku, czepiłeś sie jednego słowa i
            robisz wielkie halo. Nawet jeśli uważasz ze cos takiego jest niestosowne, to
            Twoja reakcja jest niewspółmierna. Wytaczasz armaty
            przeciwko komarom..."

            To też prawda.
            I jeszcze słowo o ks. Isakowiczu-Zaleskim: żołnierz liniowy Jezusa, fighter...
            Dziesięciu takich jak on i wszyscy funkcjonowalibyśmy w innej, lepszej,
            "prawdziwszej" rzeczywistości...
            Polecam:
            video.google.pl/videoplay?docid=-1852779066069215142#
            Pozdrawiam.
            PS. Nie musicie się naparzać między sobą. Na tym forum nie zabraknie
            przeciwników. Oszczędzajcie cenną energię :)
            • folkatka Re: Oboje macie rację 10.01.10, 15:33
              Niezrozumiałe, kiedy
              mówi tak o tych miastach Polak.
              ==========
              A mi się nie podoba powszechne użycie wulgaryzmów. To że większość ludzi - nawet
              kulturalny - nie może obejść sie w mowie potocznej bez słów na k, ch i tak dalej.
              Język ma to do siebie że nie mozna nad nim zapanować. Kiedyś, w dobie
              szaleńczego zwalczania sów obcego pochodzenia, na metkach od krawatu stało "zwis
              męski". I co? Mówimy dalej "krawat".
              • wampir-wampir Re: Oboje macie rację 10.01.10, 15:51
                folkatka napisała:

                > Język ma to do siebie że nie mozna nad nim zapanować. Kiedyś, w
                dobie
                > szaleńczego zwalczania sów obcego pochodzenia, na metkach od
                krawatu stało "zwi
                > s
                > męski". I co? Mówimy dalej "krawat".

                Tak, denerwująca dbałość o puryzm językowy. Lata temu Węgrzy
                uczynili z tego świecką religię. W efekcie jak byłem w Budapeszcie
                zupełnie nie mogłem się połapać co jest co. Nawet przystanki
                autobusowe i restauracje ponazywali po swojemu...
                • tajnos.agentos Re: Oboje macie rację 10.01.10, 16:29
                  Może i źle zrobili, ale ja wolę zakupy robić w sklepie a nie w
                  szopie, zo roboty zabierać kanapkę a nie sandwicza, szukając pracy
                  składać życiorys a nie "siwi"...:)
                  • Gość: folkatka Re: Oboje macie rację IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.10, 18:09
                    Ale jestem przekonana że pod szyją wolisz wiązać krawat niż zwis męski.
                    • tajnos.agentos Re: Oboje macie rację 11.01.10, 08:22
                      Gość portalu: folkatka napisał(a):

                      > Ale jestem przekonana że pod szyją wolisz wiązać krawat niż zwis męski.

                      To jest takie stare, że aż nudne. Zresztą, kretyńska nowomowa funkcjonuje także
                      dzisiaj, to jest ponadczasowe. Poza tym, w technicznej nomenklaturze można
                      znaleźć różne dziwne określenia. Wiesz co to jest seksowanie?:)
                      • tajnos.agentos Re: Oboje macie rację 11.01.10, 08:34
                        Gdy powstawała polska flota, całe używane w marynarce nazewnictwo było
                        pochodzenia obcego - głównie niemieckiego. W latach '30 XX wieku zaczęto z
                        urzędu to porządkować, zastępując nazwy obce nazwami polskimi lub spolszczonymi.
                        I tak, słowo "szas" (opróżnianie sprężonym powietrzem zbiorników balastowych w
                        okręcie podwodnym) zastąpiono słowem "wycisk". Niestety, nie wzięto pod uwagę,
                        że słynny Wiech często używał tego określenia w zgoła innym znaczeniu. Było
                        sporo śmiechu, po czym powrócono do dawnego określenia. Podobnie było ze słowem
                        "saling" (taka poprzeczka na maszcie), zastępując to określenie polskim
                        "rozpier", no i znów było śmiesznie - szczególnie na statkach posiadających
                        wysokie maszty a na nich 2 "rozpiery" - górny i dolny... Podobnie było z całą
                        nomenklaturą rzemieślniczą: zlikwidowano różne mutry, śrubsztaki, messle,
                        sztance, libele - większość nowych nazw się przyjęła, choć w gwarze jeszcze
                        spotyka się także stare, inne nie. Na przykład, nie udało się przekonać Polaków,
                        że perfumy to nie perfumy, tylko poprawnie woniawka...:)
                        • wampir-wampir Re: Oboje macie rację 11.01.10, 12:51
                          tajnos.agentos napisał:

                          > Na przykład, nie udało się przekonać Polaków
                          > ,
                          > że perfumy to nie perfumy, tylko poprawnie woniawka...:)

                          Bawiłem się kiedyś w zastępowanie obcych nazw polskimi
                          odpowiednikami. Wyszło dużo zabawnych rzeczy. Pamiętam, ze muzykę
                          heavy metalową określiłem sięgbą żeliwną :-)))
                          • tajnos.agentos Re: Oboje macie rację 11.01.10, 13:05
                            W latach '80 ubiegłego wieku radiowa "Trójka" ogłosiła konkurs na polską nazwę
                            odtwarzacza CD. Najbardziej spodobała mi się propozycja nazwania tego urządzenia
                            "światłograjem". W latach '90 natomiast chyba GW ogłosiła konkurs na polską
                            nazwę talk-show. Podobno ktoś zaproponował - cytuję "pie...nie na antenie".:)
                            • wampir-wampir Re: Oboje macie rację 11.01.10, 13:32
                              Ja kiedyś dorwałem słownik nowej łaciny wydany na początku lat
                              dziewiędziesiątych. Bardzo fajanie tam ponazywano różne współczesne
                              urządzonka. Najbardziej podobało mi się sformułowanie użyte na
                              określenie kasety magnetofonowej. Niestety nie jestem w domu i nie
                              mogę zajrzeć i przytoczyć, ale takie zabawy językiem mają mnóstwo
                              uroku :-)))
                              • tajnos.agentos Re: Oboje macie rację 12.01.10, 08:21
                                "Wsad magnetotaśmowy grający"? Hehe, nie tęsknię za różnymi laubzegami, borami,
                                heblami itd., razi mnie panoszące się językowe niechlujstwo oraz zalew
                                anglicyzmów, z drugiej strony jednak... Na szczęście, zawsze w odwodzie
                                pozostaje ten słynny "złoty środek".:)
                                • wampir-wampir Re: Oboje macie rację 14.01.10, 15:43
                                  tajnos.agentos napisał:

                                  > "Wsad magnetotaśmowy grający"? Hehe,

                                  Oj, nie zauważyłem Twojego wpisu.
                                  Nie, to nie było po polsku. Jacyś pasjonaci
                                  postanowili "uwspółcześnić" martwą już łacinę i wydali słownik z
                                  nazwami róznych wynalazków, które pojawiły się po tym jak łaciny
                                  przestano używać. Strasznie śmieszne to było. Mam gdzieś to wybitne
                                  dzieło ;-)))
                    • tajnos.agentos Re: Oboje macie rację 11.01.10, 08:41
                      PS krawatów nie cierpię i używam ich tylko wtedy, gdy jest to absolutnie
                      konieczne. A ty - gdzie wolisz bywać - w pubie, knajpie, saloonie, kawiarni czy
                      w placówce gastronomicznej?:)
              • tajnos.agentos Re: Oboje macie rację 10.01.10, 16:17
                Ja bym się tym nie przejmował. inteligentne użycie wulgaryzmu
                wcale nie musi razić. Zresztą, cóż to takiego "wulgaryzm"? Każdy
                żywy język - w tym polski ewoluuje i z czasem znaczenie lub waga
                słów się zmienia. Ile osób w Polsce nosi nazwisko Kuś (po
                staropolsku "ch..."), na ulicy Skłodowskiej kiedyś prowadził zakład
                pewien krawiec, nazwiskiem Kuciapa... Słowo "kobieta" kiedyś
                znaczyło tyle, co chamka, prostaczka, wieśniaczka, nawet
                prostytutka; nieprzyzwoite były majtki lub chustka do nosa;
                tymczasem słowo "palant" było (i wciąż jest, tylko mało kto o tym
                wie) niewinną zespołową grą - przodkiem baseballa... M. Wańkowicz
                opisał kiedyś przypadek pewnego żołnierza, który trafił do karceru
                za to, że zapytany gdzie się urodził, odpowiedział "w Dupie" - bo
                tak rzeczywiście nazywała się jego rodzinna wieś i jeszcze cztery
                inne w przedwojennej Polsce... Trochę luzu!;)
                • wampir-wampir Re: Oboje macie rację 10.01.10, 16:37
                  tajnos.agentos napisał:

                  Ile osób w Polsce nosi nazwisko Kuś (po
                  > staropolsku "ch..."), na ulicy Skłodowskiej kiedyś prowadził
                  zakład
                  > pewien krawiec, nazwiskiem Kuciapa... Słowo "kobieta" kiedyś
                  > znaczyło tyle, co chamka, prostaczka, wieśniaczka, nawet
                  > prostytutka; nieprzyzwoite były majtki lub chustka do nosa;
                  > tymczasem słowo "palant" było (i wciąż jest, tylko mało kto o tym
                  > wie) niewinną zespołową grą - przodkiem baseballa... M. Wańkowicz
                  > opisał kiedyś przypadek pewnego żołnierza, który trafił do karceru
                  > za to, że zapytany gdzie się urodził, odpowiedział "w Dupie" - bo
                  > tak rzeczywiście nazywała się jego rodzinna wieś i jeszcze cztery
                  > inne w przedwojennej Polsce... Trochę luzu!;)

                  Wokół mojego rodzinnego Przemyśla rozciągały się włości hrabiego
                  Fredry (tego samego). Jedną z wsi nazwał Piździacz, inną Ch...sko. Po
                  wojnie zmieniono te nazwy na "nieobrażające uczuć", ale autochtoni
                  nic sobie z tego nie robią. Na znakomitych hydraulików z jednej z
                  tych wsi do dziś się mówi "panowie z Piździacza".
                  • wampir-wampir Re: Oboje macie rację 10.01.10, 16:41
                    wampir-wampir napisał:

                    >Jedną z wsi nazwał Piździacz, inną Ch...sko.

                    Autochtoni nic sobie nie robią, ale gazetowa cenzura wychwytuje
                    bezbłędnie. To już drugi raz. Kiedyś wycięło mi "c..." z
                    przytoczonego wiersza Świetlickiego. Trochę tolerancji Gazeto, toż
                    to polska literatura... :-)))
                    • tajnos.agentos Re: Oboje macie rację 10.01.10, 17:00
                      No cóż, automat nie jest biegły w niuansach i nie potrawi odróżnić
                      klasyka od grafomana, człowieka prostego od prostaka... Tu potrzeba
                      nieco otwarcia, wrażliwości, nomen-omen poczucia humoru oraz takich
                      tam innych żydowskich wynalazków...:)
                  • Gość: abel Re: Oboje macie rację IP: *.chello.pl 11.01.10, 04:34
                    Slawetny pan Fredro uzywal na pismie tez slow..Miast powiedziec slowo
                    glupie,lepiej jezyk trzymaj w dupie......
                • Gość: folkatka Re: Oboje macie rację IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.10, 18:18
                  Ano właśnie. Inteligentne. Dla mnie przykładem takiego własnie inteligentnego
                  uzycia wulgaryzmu jest piosenka Taty Kazika "K.u.r.w.y wędrowniczki". Ale czym
                  innym jest to, a czym innym to co sie obserwuje na ulicach. Nie tak dawno
                  usłyszałam rozmowe dwóch młodych dziewczyn, z których jedna opowiadała że "Gośka
                  sie o.d.j.e.b.a.ł.a na imprezę". Rozumiesz. Nie ubrała się, nie wystroiła, nie
                  odstawiła, ale własnie od.....się. Przeciez to jest zubażanie polskiego języka i
                  sprowadzanie go do kilku słów którymi można opisać dosłownie wszystko.
                  • zubelz Re: Oboje macie rację 10.01.10, 18:24
                    > sie o.d.j.e.b.a.ł.a na imprezę". Rozumiesz. Nie ubrała się, nie wystroiła, nie
                    > odstawiła, ale własnie od.....się. Przeciez to jest zubażanie polskiego języka
                    Trochę w formie żartu ale policz litery w tych słowach a wyjdzie że to jednak
                    dziewuchy wzbogacają nasz język o więcej liter
                    • zubelz Re: Oboje macie rację 10.01.10, 18:34
                      zubelz napisał:

                      > > sie o.d.j.e.b.a.ł.a na imprezę". Rozumiesz. Nie ubrała się, nie wystroiła
                      > , nie
                      > > odstawiła, ale własnie od.....się. Przeciez to jest zubażanie polskiego j
                      > ęzyka
                      > Trochę w formie żartu ale policz litery w tych słowach a wyjdzie że to jednak
                      > dziewuchy wzbogacają nasz język o więcej liter
                      Miało być w tym słowie
                  • wampir-wampir Re: Oboje macie rację 10.01.10, 18:30
                    Gość portalu: folkatka napisał(a):

                    > Przeciez to jest zubażanie polskiego języka
                    > i
                    > sprowadzanie go do kilku słów którymi można opisać dosłownie
                    wszystko.

                    Zazwyczaj jest tak jak piszesz, ale czasem zupełnie odwrotnie.
                    Znałem faceta, który wspaniale neologizował używając wulgaryzmów
                    właśnie. A piosenka Kazika rzeczywiście świetna, wklejam:

                    www.youtube.com/watch?v=1lLCUmQe9LE
              • Gość: Ursus Re: Oboje macie rację IP: *.static.vip-net.pl 10.01.10, 19:36
                Niezrozumiałe, kiedy mówi tak o tych miastach Polak.
                To jedna sprawa
                A mi się nie podoba powszechne użycie wulgaryzmów. To że większość ludzi - nawet kulturalny - nie może obejść sie w mowie potocznej bez słów na k, ch i tak dalej.
                A to druga sprawa. Co ma piernik do wiatraka? Nie bardzo rozumiem, jakie masz intencje łącząc te obie kwestie.
                Kiedyś, w dobie szaleńczego zwalczania sów obcego pochodzenia, na metkach od krawatu stało "zwis męski"
                A to trzecia już z kolei sprawa, również, w mojej ocenie, nie mająca związków z wątkiem zasadniczym.
                Ale, ale... Wykorzystując sytuację, chciałbym prosić Cię o wyjaśnienie pewnej kwestii, która nurtuje mnie od miesięcy.
                Otóż, ja również nie znoszę używania wulgaryzmów (swoim dzieciom staram się powoli przekazać prawdę o tym, że to jest chyba najgłupszy znany mi sposób dostania się do piekła). A więc jest nas co najmniej dwoje...:)
                Na tym forum ludzi z elementarnymi brakami w kulturze osobistej nie brakuje (zwłaszcza "elan" ma wątpliwą przyjemność bywać celem ich brutalnych ataków, ale i inni forumowicze-w tym naturalnie, ja-coś o tym wiedzą). Wśród nich jest grupa osób wobec których określenie: "cham", nie jest żadnym nadużyciem. Tworzą swego rodzaju wspólnotę, są tolerowani, a momentami wręcz hołubieni przez moderatorów...Między nimi jest ktoś, kto swym, hmm..., nazwijmy to "brakiem kultury", bije pozostałych na głowę... Nadto jest zaprzysięgłym wrogiem Kościoła, prymitywem i bluźniercą, niejednokrotnie lżącym ludzi wierzących, kapłanów (tylko dlatego, że są właśnie kapłanami...). Dla mnie postać zupełnie odrażająca. Tak się składa, że akurat właśnie Ty pozostajesz z nim w znakomitych relacjach... Jak to możliwe, że nie odczuwasz (a wydaje mi się, że nie odczuwasz) z tego powodu przynajmniej "dyskomfortu"..?
                Pozdrawiam.
                • wampir-wampir Re: Oboje macie rację 10.01.10, 19:46
                  Gość portalu: Ursus napisał(a):

                  > Niezrozumiałe, kiedy mówi tak o tych miastach Polak.
                  > To jedna sprawa

                  Już wyjaśniałem, że mój awans na Polaka był absolutnie
                  niezasłużony ;-)))
                • Gość: Ursus Re: Oboje macie rację IP: *.static.vip-net.pl 10.01.10, 19:46
                  Naturalnie powyższe drążące mnie wątpliwości, skierowane były do folkatki :)
                  Pozdrawiam.
                • Gość: folkatka Re: Oboje macie rację IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.10, 20:11
                  Napisze tak. Owszem, osoba ta ma bardzo negatywny stosunek do Koscioła, ale
                  nigdy, przenigdy nie czytałam w jego wykonaniu tekstów, które by obrażały w
                  jakikolwiek moją wiarę, w tym sensie że w to co wierzę jest bzdurą czy cos w tym
                  stylu. Bo teksty że "czarni to złodzieje" nie ruszają mnie. To że do kapłanów ma
                  negatywny stosunek jest to spowodowane jakąś przykrą sytuacją której
                  doświadczyła jego mama. Podobniez moja niezyjąca juz babcia nienawidziła księzy
                  przez całe zycie bo kiedyś, w dzieciństwie była świadkiem jak pewien ksiądz
                  skrzywdził bardzo mocno ubogą wdowę.
                  Po za tym osoba o której napisałeś mnie akurat szanuje, pisała o tym
                  wielokrotnie, niedawno nawet stanęła w mojej obronie kiedy zostałam wyzwana od
                  "bezmózgich katoli". Jest to człowiek zupełnie inny niż te durne smarki którym
                  sie wydaje ze pozjadali wszystkie rozumy świata, wiedzą na pewno ze Bóg nie
                  istnieje i strasznie chca uswiadomic mi moją ciemnotę.
                  I jeszcze jedno. Owszem, człowiek ten ma bardzo dosadny język, nie przebiera w
                  słowach, ale też potrafi pisać w sposób bardzo dowcipny i błyskotliwy, i za to
                  też go lubię. Dlatego też nie uważam go ani za chama, ani za człowieka bez
                  kultury, a jedynie kogoś kto lubi dosadność. Pozdrawiam
                  I to wszystko.
                  • elan13 skojarzenie 11.01.10, 00:51
                    Wykształcona, elokwentna, potrafiąca się niebanalnie wypowiedzieć i
                    wydawałoby się inteligentna uważa tego matołka troglodytę,
                    wyjątkowego prymitywa i jednocześnie kanalię rzadkiej maści za
                    człowieka bardzo dowcipnego i wręcz błyskotliwego,
                    który po prostu lubi dosadność. Dlaczego?

                    Jakoś mi się w tym miejscu przypomniała piosenka mistrza Kaczmarka:

                    www.youtube.com/watch?v=1FMph8SvUlw
                    • _aaa_ Re: skojarzenie 11.01.10, 01:10
                      elan13 napisał:

                      > Wykształcona, elokwentna, potrafiąca się niebanalnie wypowiedzieć i
                      > wydawałoby się inteligentna uważa tego matołka troglodytę,
                      > wyjątkowego prymitywa i jednocześnie kanalię rzadkiej maści za
                      > człowieka bardzo dowcipnego i wręcz błyskotliwego,
                      > który po prostu lubi dosadność. Dlaczego?
                      >
                      > Jakoś mi się w tym miejscu przypomniała piosenka mistrza Kaczmarka:
                      >
                      > www.youtube.com/watch?v=1FMph8SvUlw


                      Ty za to błysnąłeś, niczym pośladki Nicholsona w "Lepiej późno niż później".

                      Super!
                      • Gość: folkatka Re: skojarzenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.10, 10:05
                        Trudno elan. Najwyraźniej nie czytasz wszystkiego co ta osoba pisze. A potrafi
                        pisać naprawde fajnie.
                        Nie zamierzam Cie przekonywać a ni do tego, ani do siebie. Na tym swiecie jest
                        wystarczająco dużo ludzi którzy mnie lubią więc minus jedna - mówi się trudno.
                        • Gość: folkatka Re: skojarzenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.10, 10:24
                          Po za tym.
                          Jakie masz podstawy żeby uważac tego człowieka za kanalię? Kanalia to ktoś kto
                          postępuje źle w zyciu, krzywdzi innych. W stosunku do tej osoby nie mamy zadnych
                          podstaw by tak twierdzić, bo jej poglądy i język którym się posługuje to za mało.
                      • elan13 Re: skojarzenie 11.01.10, 23:59
                        _aaa_ napisała:

                        > Ty za to błysnąłeś, niczym pośladki Nicholsona w "Lepiej późno
                        niż później".
                        >
                        > Super!

                        Jakoś nie utkwiły mi w pamięci pośladki Nicholsona w "Lepiej późno
                        niż później", za to pamiętam scenę na stole kuchennym w "Listonosz
                        zawsze dzwoni dwa razy". Majstersztyk.
                • tajnos.agentos Re: Oboje macie rację 11.01.10, 10:21
                  Gość portalu: Ursus napisał(a):

                  > łaszcza "elan" ma wątpliwą przyjemność bywać celem ich brutalnych ataków, ale i
                  > inni forumowicze-w tym naturalnie, ja-coś o tym wiedzą).

                  No właśnie. Ciekawe z jakich powodów ten kmiot, występujący pod ksywą elan13
                  wciąż jest tolerowany. Na każdym normalnym forum ktoś taki już dawno by wyleciał
                  z "wilczym biletem" za arogancję, notoryczne ubliżanie innym forumowiczom,
                  propagowanie rasizmu i szowinizmu w najbardziej prymitywnym wydaniu oraz wiele
                  innych rzeczy, z których niejedna podpada pod kodeks karny. Dziwne...
                  Tyż pozdrawiam.
                • wampir-wampir Re: Oboje macie rację 11.01.10, 19:19
                  Gość portalu: Ursus napisał(a):

                  > Na tym forum ludzi z elementarnymi brakami w kulturze osobistej
                  nie brakuje (zw
                  > łaszcza "elan" ma wątpliwą przyjemność bywać celem ich brutalnych
                  ataków, ale i
                  > inni forumowicze-w tym naturalnie, ja-coś o tym wiedzą). Wśród
                  nich jest grupa
                  > osób wobec których określenie: "cham", nie jest żadnym
                  nadużyciem. Tworzą sweg
                  > o rodzaju wspólnotę, są tolerowani, a momentami wręcz hołubieni
                  przez moderator
                  > ów...

                  A nie mówiłem, że się zaczną zarzuty w stylu Kiko. A może ta
                  trollica przeniosła się do Lublina, wyszła za Ursusa i to przy niej
                  się tak nauczył? W sumie wszystko możliwe. Małpiarnia też się tu
                  przypałętał z Krakforum, gdzie dostał bana... :P
            • tajnos.agentos Re: Oboje macie rację 10.01.10, 16:21
              Gość portalu: Ursus napisał(a):

              > I jeszcze słowo o ks. Isakowiczu-Zaleskim: żołnierz liniowy
              Jezusa, fighter...
              > Dziesięciu takich jak on i wszyscy funkcjonowalibyśmy w innej,
              lepszej,
              > "prawdziwszej" rzeczywistości...

              O żesz Ty!!! Brak słów... Wy, kolego U. rzeczywiście tu się
              marnujecie. Poszukajcie sobie wrogów gdzie indziej, bo tu się tylko
              ośmieszacie. Allah Akhbar!!!
              Tyż pozdrawiam.:P
            • wampir-wampir Re: Oboje macie rację 10.01.10, 16:52
              Gość portalu: Ursus napisał(a):


              > PS. Nie musicie się naparzać między sobą. Na tym forum nie
              zabraknie
              > przeciwników. Oszczędzajcie cenną energię :)

              Tja, deja vu mam... Zaraz się pojawią zarzuty jak te cytowane w
              TWA... :D

              TWA - towarzystwo wzajemnej adoracji, to grupa, której wpisy nie
              interesują nikogo poza nią samą. Cele TWA są mgliste, bardzo rzadko
              piszą coś konkretnego, ciekawego czy rzeczowego. Najczęściej są to
              bluzgi, przepychanki, połajanki czy niewyszukane żarciki i bezsenne
              rozmówki o niczym.
              - za jasną i klarowną definicje dziękujemy ikonie polskiego
              trollyzmu- koko

              kontynuując tradycję cytowania naszej maskotki:
              "nie martw się o nas. Martw się o twa , staje się żałosną rutyną na
              marginesie historii..........."
              "TWA, czyli Towarzystwo Bardzo Grubego Kalibru"
              "W Polsce dokonuje się nareszcie rewolucja moralna i to cieszy, mimo
              że na tym forum urzęduje głównie mierzwa pod postacią twa."
              "To są ekshibicjoniści, przychodzą tu obnażać ciemne strony swoich
              dusz."
              "Dewizą TWA jest:
              >bluzgam więc jestem< "

              Ciemne strony naszych dusz obnażamy na podforum Kraków
      • Gość: arcydiabeł Re: poczucie humoru IP: *.chello.pl 10.01.10, 16:19
        Isakowiczowi - Zaleskiemu to ty do pięt nie dorastasz.
        • tajnos.agentos Re: poczucie humoru 10.01.10, 16:26
          Precz z talibami i warchołami:
          www.youtube.com/watch?v=QzkObh5hPzw
          www.youtube.com/watch?v=kezw2LRJZ2U&feature=related
          www.youtube.com/watch?v=LLKfQ6Fkv8g&feature=related
          www.youtube.com/watch?v=9sXe4q80oG0&feature=related
          • wampir-wampir Re: poczucie humoru 10.01.10, 18:45
            Wracając do tematu wątku:
            www.youtube.com/watch?v=2V56zKPvcvU
            ;-)))
    • _aaa_ Re: poczucie humoru 10.01.10, 20:49
      A na mnie koledzy rzucili się, ża niewinnego "ciulika", zamiast najpierw sprawdzić, czy jest to wulgaryzm czy nie:)))
      • wampir-wampir Re: poczucie humoru 10.01.10, 21:18
        Bo TY działasz na kolegów jak płachta na byka. Kobieta i ciulik.
        Nieee, nie wypada, jak śmiesz znać znać taaakie określenia?
        ;-)))

        A zaraz na Ciebie napadną, że nie na temat piszesz, bo według nich
        dyskusja dotyczy nie obyczajów językowych, ale szowinistycznie
        pojmowanej racji stanu.
        • _aaa_ Re: poczucie humoru 10.01.10, 21:49
          Ano taka śmiała już jestem. Żyję pomiędzy ludźmi i zdarza mi się słuchać jak, i o czym mówią. Poza tym, lubię zabawy językiem...oczywiście mam na myśli lingwistyczną formę uciechy (wolę już wyjaśnić, co mam dokładnie na myśli, bo znowu elan spać nie bedzie mógł:P)

          Swoja drogą, czymże ja ich tak drażnię? Wulgaryzmów przeciez nie używam, staram się być grzeczna i uprzejma. Mam swoje poglądy, bo czemu mam ich nie mieć? Przecież nikomu ich nie narzucam. Nie kazę przeciez nagle wszytkim wychrzcić się z kościoła katolickiego, bo ja akurat do niego nie należę. Działalności misyjnej nie prowadzę...a wszelkimi szowinizmami sie brzydzę (w tym damskim) bo są groźniejsze dla naszego cudnego narodu niż nazywanie miast ich niemieckimi odpowiednikami. O!

          :)))
          • wampir-wampir Re: poczucie humoru 10.01.10, 22:25
            _aaa_ napisała:

            > Swoja drogą, czymże ja ich tak drażnię?

            No jak to? Tym, że jesteś. Zamiast jak przykładna żona - a przecież
            nawet nie wiadomo czy żona, a jeśli już to bez kościelnego ślubu -
            powinnaś obiadki pichcić, prać, sprzątać, skarpetki z pietyzmem
            cerować, a nie na forumie siedzieć i jeszcze aluzje do seksu
            oralnego czynić - tfu, bezeceństwo, gdy przecież należy po bożemu
            przez dziurę w nocnej koszuli z wydzierganym naokoło ad maiorem
            Dei gloriam
            i z wampirem gadasz, który gada po rusku i nie
            wiadomo o czym, ale przecież można się domyślać, bo sam pisał na co
            do kina chodzi i "Życie seksualne Catherine M." na pewno czytał i
            jeszcze od Bosmana się ze wstrętem nie odwracasz, a ten to już w
            ogóle Sodoma i Gomora i antyklerykał... Nooo, okropna jesteś. Wstydź
            się!!!
            ;-)))
            • _aaa_ Re: poczucie humoru 11.01.10, 00:45
              wampir-wampir napisał:

              >
              > No jak to? Tym, że jesteś. Zamiast jak przykładna żona - a przecież
              > nawet nie wiadomo czy żona, a jeśli już to bez kościelnego ślubu -
              > powinnaś obiadki pichcić, prać, sprzątać, skarpetki z pietyzmem
              > cerować


              Oświadczam zatem, że pomimo, i że nie wiadomo kto ja jestem (czasem sama się zastanawiam) obiadki gotuję klikudaniowe (a czasem i do wyboru, bo rodzinę mam marudną) a gotuję bo lubię, a nie, że muszę (jak z przyjemnością to grzeszę?:P). Serniki też piekę i torty wymyślne. Prać nie piorę, bo pralka za mnie to robi. Sprzatać jeszcze sprzątam, ale od kiedy mam dziecko, to kombinuje jak na Małą przerzucić ten proceder (gnuśna jestem ze skłonnościami do wyzysku). Skarpetek nie ceruję, bo pietyzmu nie posiadam, cokolwiek by to teraz oznaczało (mam nadzieję, że to nie jest wulgaryzm, a jesli tak, to uzyłam go nieswiadomie, więc bezgrzesznie).


              a nie na forumie siedzieć i jeszcze aluzje do seksu
              > oralnego czynić



              A bo mnie chłop z sypialni wywalił, gdyż mu za głośno nad uchem się smiałam, czytając Kitowicza. Lodzika waniliowego mam w lodówce, bo sobie dziecko zaorynowało, znaczy pokusa czai się w zimnym, czyli chyba niz z tego nie wyjdzie, bo jak wiadomo w zimnym to tylko kaczorom...itd:)


              i jeszcze od Bosmana się ze wstrętem nie odwracasz, a ten to już w
              > ogóle Sodoma i Gomora i antyklerykał...


              Od Bosmana nie odwracam się z prostej przyczyny - staram sie go nie czytać, bo mnie drażni, więc najczęściej jest tak, jak by go nie było.
              Nie lubię języka, którym się posługuje oraz postawy chłopaka-swojaka do bitki i wypitki, bez wzgledu na przekoniania autora.
              Co do samych jego poglądów, to jakoś mnie nie przekonał do prawdziwości swoich racji pisząc, że czarnych nienawidzi, bo (bo wiadomo co bosman o nich sadzi), ale dziecko ochrzcił, żeby mu tesciowa nie jęczała...jakiś taki konformizm w kiepskim wydaniu wyskoczył mu z pomiedzy wierszy. Niefajnie, kiedy nawet nienawiść bywa koniunkturalna.




              Nooo, okropna jesteś. Wstydź
              > się!!!
              > ;-)))


              Yhy, już lecę:)))
          • wampir-wampir Re: poczucie humoru 10.01.10, 22:34
            _aaa_ napisała:

            >> Swoja drogą, czymże ja ich tak drażnię?

            No jak to? Tym, że jesteś. Na forumie siedzisz, zamiast jak
            przykładna żona - a przecież nawet nie wiadomo czy żona, a jeśli już
            to bez kościelnego ślubu - obiadki pichcić, prać, sprzątać, prasować
            i skarpetki cerować z pietyzmem, a nie aluzje czynić do seksu
            oralnego - tfu, bezeceństwo, gdy należy po bożemu, po ciemku, przez
            dziurę w nocnej koszuli z wydzierganym naokoło ad maiorem Dei
            gloriam
            i jeszcze z wampirem gadasz, który gada po rusku i nie
            wiadomo o czym, ale przecież można się domyślać, bo sam pisał na co
            do kina chodzi i "Życie seksualne Catherine M." też na pewno czytał
            i od Bosmana się ze wstrętem nie odwracasz, a ten to w ogóle Sodoma
            i gomora i antyklerykał. Nooo okropna jesteś. Wstydź się!!!
            ;-)))
    • _aaa_ Re: poczucie humoru 10.01.10, 22:20
      Ok, wracam do pracy, bo mam tym razem nad zwyczaj przyjemny tekst...i bardzo na temat - "Opis obyczajów" ks. Jędrzeja Kitowicza.


      "Opis obyczajów, czyli jak zwyczajnie wszedzie sie miesza zle do dobrego" jest pierwsza czescia cyklu tworzonego na podstawie "Opisu obyczajów za panowania Augusta III" i "Pamietników czyli historii Polski" ksiedza Jedrzeja Kitowicza. Cykl ten bedzie trwal tak dlugo, az wyczerpie sie interesujacy material u autora; warto bowiem dzisiejszemu Polakowi przyjrzec sie epoce saskiej, epoce przedrozbiorowej, w której stanowilismy sami o sobie i porównac owe obyczje z dzisieszymi. To nie tylko lekcja historii, ale przede wszystkim próba lekcji madrosci, bo przeciez kazdy naród jest tym mocny, ze wie o sobie wszystko, ze tego co wie nie ukrywa, wynoszac na oltarz tylko lepsza swoja czesc.
      Spektakl dotyka spraw obrzedowych, próbuje przyjrzec sie niektórym zwyczajom koscielnym i swieckim, w mysl zasady, ze najpierw Panu Bogu, a potem Sobie."



      Polecam elanie. Dla Ursusa tez coś sie znajdzie:)))

      A z ciekawostek erotycznych, które można znaleźć w w.w. pozycji - okazuje się, że masturbacja była lekiem na bezsenność...
      Strasznie pojawieniem się błony pławnej lub utraty wzroku na skutek samogwałtu, pojawiło sie zatem później, kiedy to naród nasz, pogrążył się w odmentach patriotyzmu pod obcym zaborcą i sprawy intymne ponownie nosić zaczęły znamiona grzechu smiertelnego.
      • wampir-wampir Re: poczucie humoru 10.01.10, 22:27
        Czytałem i w teatrze Starym byłem onegdaj. Mikołaj Grabowski to
        wyreżyserował. Smakowite.
        • _aaa_ Re: poczucie humoru 11.01.10, 00:17
          A i owszem, pyszne:)
          Skończyłam właśnie wzruszać się nad scenariuszem "O północy przybyłem do Widawy, czyli Opis obyczajów III", reżyser ten sam.

          Premiera planowana jest na połowę marca.

          Zgadnij wampirze, co było narodową choroba Polaków na ten czas:))
          • wampir-wampir Re: poczucie humoru 11.01.10, 13:23
            _aaa_ napisała:

            > Zgadnij wampirze, co było narodową choroba Polaków na ten czas:))

            Ja to dawno czytałem i widziałem, więc nie pamiętam, ale zdaje mi
            się, że rzeżączka ;-)))

            A to znasz?

            Alkohol a choroby weneryczne

            Zwiedzając galerie malarstwa widzimy ucztujących i pijących na
            obrazach Breugla, Caravaggia, Rubensa czy Jordaensa. Piją wszyscy.
            Szlachta i chłopi, rycerze i piastunki, piją starcy i małe dzieci.
            Pijany satyr goni nagą nimfę, ucztujący senator pieści niewolnicę, a
            chłop flamandzki ciągnie do krzaków podochoconą wieśniaczkę...
            Wiele uroku ma świat płócień Breugla czy Caravaggia lecz po uczcie
            Dionizosa często pozostaje katzenjammer.

            Gdy marynarze Kolumba opijali w knajpach portowych Hiszpanii
            szczęśliwy powrót z Antyli, nie wiedzieli, że ich krótkotrwałe
            flirty z Karaibkami będą przyczyną rozszerzenia się w Europie jednej
            z najcięższych w owych czasach chorób - kiły czyli syfilisu.
            Czy do tego czasu można było oddawać się miłości bez ryzyka
            zarażenia się kiłą nie wiadomo. Uczeni jak zwykle nie mają
            uzgodnionych poglądów na ten temat. W każdym razie na pewno przed
            odkryciem Ameryki choroby weneryczne nie były żadnym poważnym
            problemem. No chyba tylko rzeżączka występowała w starym Świecie.

            I tak kiła przywędrowała do Hiszpanii, potem Francji, a stamtąd wraz
            ze zwycięskimi wojskami Karola VIII do Włoch.
            Po zdobyciu miast żołnierze zajmowali się piciem, grabieżą,
            mordowaniem. Bez tego nie czuliby się zwycięzcami i wojna straciłaby
            dla nich sens. Musieli mieć bardzo szybko jasny cel, dla którego
            narażali życie.

            W ten sposób kiła przywędrowała do Włoch ówczesnych. To jest do
            Bolonii, Neapolu, Padwy i Rzymu. Do miast, do których przyjeżdżali
            po nauki synowie najmożniejszych i najzacniejszych rodów całej
            Europy. Do miast, do których co roku przybywały pielgrzymi z całego
            chrześcijańskiego świata. Ci, którzy przybywali po naukę, przywozili
            ze sobą kiłę do krajów rodzimych. Fala ta postępowała bardzo szybko.
            14 i 15 marca 1483 roku okręty Kolumba, Nina i Pinta powróciły do
            Hiszpanii, w 1485 roku Karol VIII obległ Neapol i w tymże roku,
            wedle Macieja z Miechowa, pobożna niewiasta przywiozła kiłę z Rzymu
            do Krakowa.

            Mamy rok 1967. W Szwecji czy Niemczech Zachodnich bardzo wysoka
            stopa życiowa. Prostytutki można spotkać w każdym większym mieście.
            Są dobrze odżywione, mają futra, bo ich zarobki są wysokie w związku
            z ogólnym dobrobytem. W barach piją piwo i wino, szampan tadam...
            W Polsce nie ma takiego dobrobytu lecz nie ma nędzy i nie ma wyzysku
            kobiet, no!
            • _aaa_ Re: poczucie humoru 11.01.10, 21:05
              wampir-wampir napisał:

              >
              > Ja to dawno czytałem i widziałem, więc nie pamiętam, ale zdaje mi
              > się, że rzeżączka ;-)))


              Ano nie. Owszem szerzył się syfilis (zwany także francą lub choroba warszawską), jak podają źródła, w stosunku do innych chorób 6:10,
              ale narodową choroba Polaków był kołtun:))))

              Poszukam potem opisu tego schorzenia.
              • wampir-wampir Re: poczucie humoru 11.01.10, 21:09
                _aaa_ napisała:

                >narodową choroba Polaków był kołtun:))))
                >
                > Poszukam potem opisu tego schorzenia.

                Kołtun to zmechacone włosy na głowie. Robi się to z braku higieny,
                choć złośliwi twierdzą, że powstaje wskutek wplątania się nietoperza
                we włosy.
                Hm, nie wiedziałem, że to było tak powszechne.
                • _aaa_ Re: poczucie humoru 11.01.10, 21:14
                  wampir-wampir napisał:

                  >
                  > Kołtun to zmechacone włosy na głowie. Robi się to z braku higieny,
                  > choć złośliwi twierdzą, że powstaje wskutek wplątania się nietoperza
                  > we włosy.
                  > Hm, nie wiedziałem, że to było tak powszechne.
                  >
                  >
                  Kochany, zmechacenie przy tym opisie to tylko maciupki fragment. To ponoć było tłuste, śliskie i potwornie smierdziało. Poza tym było zaraźliwe. A od higieny to właśnie franca sie brała:)))
                  • _aaa_ choroby narodowe 11.01.10, 21:29
                    portalwiedzy.onet.pl/121929,,,,koltun,haslo.html
                    Poszukam jeszcze opisu u Kitowicza, wiecej jest w nim krwawych szczegułów.:)
                    • wampir-wampir Re: choroby narodowe 11.01.10, 21:42
                      _aaa_ napisała:

                      > Poszukam jeszcze opisu u Kitowicza, wiecej jest w nim krwawych
                      szczegułów.:)

                      Jeszcze więcej? Jezuuu, ten opis z linka oddaje w pełni obrzydliwość
                      tego schorzenia. Ale o przesądach możesz tu wrzucić. Ja słyszałem
                      tylko o tych nietoperzach.
                      • _aaa_ Re: choroby narodowe 11.01.10, 22:28
                        Nie wiem gdzie zadziałam oryginał, ale uładzony współcześnie tekst też jest niczego sobie:

                        (…) Często, wybucha nagle (ten kołtun), i bez poprzedzających niebezpiecznych objawów, znacznie częściej powoduje ona przypadki niebezpieczne; nierzadko przychodzi śmierć po długich, ciężkich cierpieniach.
                        Kołtun objawia się chorobliwym wylewem jakiejś lepkiej cieczy we włosy, które zdają się przez to rozszerzać przy korzonkach. W ten sposób tworzy się pewien rodzaj organicznej miękkiej plecionki podobnej do niedającej się wyczesać tkaniny.
                        Plecionka ta składa się z dwu, trzech lub wielu małych cuchnących warkoczy, które opadają albo z przodu na czoło, albo w innym kierunku. Jeśli zarażona kępa włosów zwilgotnieje, a równocześnie stanie się coraz bardziej ciągliwa i zbita, wtedy kołtun przyjmuje kształt fryzury. W takim wypadku przez cały czas trwania choroby można sobie zaoszczędzić fryzowania, wystarczy tylko rano nieco poprawić i za pomocą pomady i pudru wykończyć fryzurę.
                        Choroba jest zaraźliwa, a więc nie powstaje ani z używania oleju w czasie postu, ani z brudu, ale wywołuje ja zarazek, który przekazywany jest przez dotknięcie. Stąd pogłoski o czarach, stąd pogłoski o zadawaniu tej choroby. Istotnie, można ją przenieść przez dotknięcie; prawdopodobnie może się też zdarzyć przeniesienie zarazka w napoju.
                        Najczęstszy sposób zarażania się ta chorobą to używanie cudzego nakrycia głowy, jak kapelusz lub czepek, wspólne spanie, czy wreszcie zarażone mamki. Bardzo często jest to choroba wrodzona. Podróżujący zarażeni Polacy przenieśli ją do innych krajów, a w czasie panowania Augustów, kiedy tylu Polaków żyło w Dreźnie, zdążyła zrobić tam znaczne postępy. Opanowała ona wszystkie klasy społeczne, a każde miejsce porośnięte włosami jest dla niej gruntem podatnym.
                        Szerzy się zwłaszcza wśród Żydów i Pospólstwa, gdyż tym ludziom trudniej jest uchronić się przed zarażeniem. Bardzo często rzuca się ta zaraza na nogi i palce u nóg, powoduje zgrubienie i chropowatość. Cierpienia tej choroby zwiększa niesłychana ilość wszy, które zwykły się trzymać osób zarażonych, a których w żaden sposób nie można się pozbyć.
                        Po dłuższym czasie ta plecionka włosów zupełnie wysycha, a dzięki wydłużeniu wywołany przez rośnięcie włosów, oddala się od ciała. Wtedy także kołtun przestaje śmierdzieć, staje się suchy.
                        To wysychanie, utrata bezpośredniego kontaktu z ciałem i zanik zapachu wskazują, że nadszedł czas stosowny, aby go obciąć. Wcześniejsze obcięcie jest bardzo niebezpieczne.
                        Teraz można zrozumieć, dlaczego jedni radzą obcinać kołtun, a inni odradzają, i jedni i drudzy, powołują się przy tym na swoje doświadczenie.
                        Jeśli obetnie się kołtun w momencie, gdy nie jest się pewnym, czy choroba osiągnęła swoja dojrzałość, to trzeba go potem obcinać ciągle na nowo.
                        Jeśli się zaniecha obcinania i nastąpi ponowne zarażenie, to drugi i trzeci kryzys może się przenieść w gęstwę włosów oddalonych od głowy albo nawet poza głowę, na włosy istniejące na ciele.
                        W ten sposób niektóre osoby maja kołtun długi na wiele łokci i muszą go nosić wszędzie ze sobą w czymś w rodzaju worka, ponieważ wielu wierzy w przesąd, że obcięcie kołtuna jest wyjątkowo szkodliwe. Choroba ta dotyczy także zwierząt jak konie, woły, krowy, owce, psy, wilki itp.


                        …Pewna pani, która miała bardzo piękne i długie włosy, oburzona, że musi cierpieć na tę wstrętną, śmierdząca chorobę, chciała zarazić nią wszystkie niewiasty w danej miejscowości. Ażeby osiągnąć cel, nałożyła na kołtun najpiękniejszy czepek, nosiła go przez kilka godzin, a potem darowała go jednej ze swoich przyjaciółek. Ta istotnie zaraziła się kołtunem i wkrótce choroba stała się w tej miejscowości powszechna.
                        Ponieważ Żydzi SA bardziej przesądni niż jakikolwiek naród, więc i do tej choroby stosują specjalne przepisy. Nie pozwalają oni pod żadnym pozorem obciąć kołtuna i noszą go dopóki albo sam nie odpadnie, albo nie przyprawi ich o śmierć. W tym celu jednak, aby sam łatwiej odpadł, posługują się oni obrzydliwym środkiem. Wyszukują stary, odpadły kołtun, wkładają go do wódki i kilka razy dziennie piją po kieliszku tej nalewki. (…)



                        Smacznego?:)))
                        • wampir-wampir Re: choroby narodowe 11.01.10, 22:41
                          Bleee...zebrało mi się na wymioty. Jak wrócę do domu, to Ci
                          powklejam o żydowskich sposobach na różne paskudztwa. Mam taką
                          książkę o przesądach i innych numerologiach. Nie daruję Ci, a co!
                          ;-)))
                          • _aaa_ Re: choroby narodowe 11.01.10, 22:49
                            wampir-wampir napisał:

                            > Bleee...zebrało mi się na wymioty. Jak wrócę do domu, to Ci
                            > powklejam o żydowskich sposobach na różne paskudztwa. Mam taką
                            > książkę o przesądach i innych numerologiach. Nie daruję Ci, a co!
                            > ;-)))


                            No mam taką nadzieję.
                            Kiedyś zrewanzuję się ilustracjami z podręcznika Chirurgii z 1731 roku. Naczelny Gazety Lekarskiej, chociaz sam kiedyś kroił ludzi, kazał mi zabrać książke precz sprzed jego oczu, bo slabo mu sie zaczęło robić po przejrzeniu kilku miedziorytów:)))...np. taka ilustracja pokazująca, jak usunąć mężczyźnie kamienie nerkowe, które utknęły w moczowodzie... fotel, jak by ginekologiczny oraz czterech silnych męzczyzn plus oprawca doktor, bajka:)))
                            • wampir-wampir Re: choroby narodowe 11.01.10, 23:05
                              Eee... mnie to nie rusza. Możesz wklejać. Jak byłem pierwszy raz w
                              Wiedniu, to strasznie chciałem się wybrać do muzeum patologii.
                              Niestety było wtedy remontowane, więc koleżanka lekarka załatwiła mi
                              wstęp na najprawdziwszą sekcję zwłok. Mdliło mnie od zapachu, ale
                              mężnie to zniosłem i nawet prosiłem, żeby mi pokazali dokładniej
                              niektóre bebechy. I oczywiście polazłem do muzeum zbrodni. Czego tam
                              nie było? Nawet ołówek, którym pewna jejmość zadźgała swojego
                              chłopa, porządnie zakrwawiony ze szczegółowym opisem zdarzenia i
                              pośmiertne maski straconych pensjonariuszy, bo przybytek mieści się
                              w autentycznym budynku dawnego więzienia. Eksponaty wystawione są w
                              celach, a wchodzi się do nich z takiego specjalnego chodniczka jak w
                              starodawnych kazamatach, no i oczywiście śmierdzi stęchlizną. Do
                              tego, gdy tam poszliśmy, okazało się, że jesteśmy jedynymi
                              normalnymi zwiedzającymi od niepamiętnych czasów, bo zwykle bywają
                              tam wycieczki emerytowanych policmajstrów. Wtedy zresztą też taka
                              była. Z Tyrolu. Brodaci faceci, w kapelusikach z piórkami i tych
                              swoich skórzanych krótkich majtkach. Poezja. Uwielbiam takie
                              klimaty... ;-)))
              • tajnos.agentos Re: poczucie humoru 12.01.10, 08:13
                _aaa_ napisała:


                > Ano nie. Owszem szerzył się syfilis (zwany także francą lub choroba warszawską)

                "Franca" to taki skrót od "choroba francuska" i to jest zrozumiałe, ale zupełnie
                nie mogę zrozumieć dlaczego tę samą chorobę w Rosji nazywano "polskaja baliezn"...:)
    • jola.iza1 Re: poczucie humoru 11.01.10, 10:36
      Się wtrącę, z racji tego, że pół życia mieszkałam w Lublinie, następne prawie pól w Przemyślu, teraz wróciłam do Lublina. Tyle tytułem wstępu.
      Ja tracę poczucie humoru, gdy ktoś pisze:" chachły".
      Tu się kończy moja tolerancja, a wrodzona grzeczność nie pozwala napisać tego cobym chciała. W skrócie, jeśli masz potrzebę, to ja ci wypiszę zbrodnie wszelkiej maści, twych boHaterów.
      Upss, alem się zdenerwowała matrixowo.
      Genetyczny Polak patriota - zwykły idiota.
      • Gość: folkatka chachły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.10, 10:45
        Co to znaczy?
        • tajnos.agentos Re: chachły 11.01.10, 10:51
          To samo, co gudłaje i inne niewinne określenia, którymi ten pieszczoszek raczy
          obdzielać wszystkich, którzy mu się nie podobają. Tego akurat raczył użyć w tym
          wątku:
          forum.gazeta.pl/forum/w,62,105386899,105386899,Czy_to_nie_nasz_wampirek_.html
          Niestety, ubecka cenzura zupełnie niesłusznie zrobiła mu kuku, więc założył
          oddzielny wątek i lamentuje.
          • Gość: folkatka Re: chachły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.10, 10:53
            Elan uzywao określenia "gudłaje" w stosunku do Żydów. A więc chachy to też
            jakieś określenia na narodowość, tylko którą?
            • tajnos.agentos Re: chachły 11.01.10, 10:54
              Ukraińców.
            • Gość: abel Re: chachły IP: *.chello.pl 11.01.10, 12:24
              Przepraszam fol.....ale mnie znajome okreslenie z dziecinstwa to chachly
              i to funkcjonuje do dzis! Znaczy to tyle co mniej wartosciowi
              popedliwi i okreslaly ludzi zza wschodniej granicy.
              • folkatka Re: chachły 11.01.10, 12:44
                Wiem że mianem jezyka "chachłackiego" określa się specyficzny dialekt,
                mieszaninę ukraińskiego i rosyjskiego, jakim posługuje się wiele osób za
                wschodnią granicą.
                • Gość: Ursus Re: chachły IP: *.static.vip-net.pl 11.01.10, 12:55
                  Nie tak dawno, "turystów" zza wschodniej granicy określano mianem: "szoszony" :)
                  Pozdrawiam.
                  • tajnos.agentos Re: chachły 11.01.10, 13:01
                    Natomiast pewien typ Polaków określa się mianem polaczków a pewien typ katolików
                    katolami.
                    Pozdrawiam.
                  • wampir-wampir Re: chachły 11.01.10, 13:37
                    Gość portalu: Ursus napisał(a):

                    > Nie tak dawno, "turystów" zza wschodniej granicy określano
                    mianem: "szoszony"

                    Nie rozumiem tego cudzysłowu. Oprócz handlarzy i robotników
                    zasuwających na polskich budowach było i jest wśród tych przybyszów
                    mnóstwo autentycznych turystów. Codziennie spotykam ich na
                    przemyskim stoku.
                    A określenie "szoszoni" dotyczyło Ukraińców, a nie ogólnie "turystów
                    zza wschodniej granicy". Z tego prostego powodu, że po rusku "co"
                    wymawia się "szo", a nie "szto" jak po rosyjsku.
        • jola.iza1 Re: chachły 11.01.10, 10:52
          Mnie się pytasz?? Pytaj założyciela Montka, pewnie chodziło o obrażenie Ukraińców ??
      • wampir-wampir Re: poczucie humoru 11.01.10, 14:35
        jola.iza1 napisała:

        > Się wtrącę, z racji tego, że pół życia mieszkałam w Lublinie,
        następne prawie p
        > ól w Przemyślu, teraz wróciłam do Lublina.

        O, witam Krajankę :-))) A w jakim okresie mieszkałaś w Przemyślu? Na
        bułę drożdżową z kiełbasą lub kaszą gryczaną zwaną pizzą pewnie się
        załapałaś, ale czy również na langosze? A może zawitałaś dopiero w
        czasach Absyntu? Tak pytam, ciekawy jestem...
        • jola.iza1 Re: Witam 11.01.10, 14:50
          Wróciłam dwa lata wstecz:)
          Dwadzieścia tam byłam, załapałam się na .. wszystko:)
          Ta ja Ci powiem, Przemyśl jest piękny, nawet jak mi się dziecko pokrzywiało i uspac go nie mogłam:) Zawsze mogłam pojechać do Lublina i namolnemu forumowiczowi powiedzieć : idź się grać :))
          Jedyne co mi przeszkadzało, to kremówki, biny tyż problem sprawiały:)
          Pozdrawiam- pańcia Gapy:))
          • wampir-wampir Re: Witam 11.01.10, 15:07
            jola.iza1 napisała:

            > Jedyne co mi przeszkadzało, to kremówki, biny tyż problem
            sprawiały:)
            > Pozdrawiam- pańcia Gapy:))

            He, he... ja miałem odwrotny problem jak do Lublina przyjechałem.
            Biny chciałem, a okazało się, że są tylko parówki, a jak po sztangli
            poszedłem, to mnie do sklepu sportowego odesłali :-)))

            Rączki Pańci całuję :-)))
            • jola.iza1 Re: Witam 11.01.10, 15:56
              Ta przestań, a jak moje dziecię w porywach do Lublina przywożone było i mówiło, że chce ciumka, bo bubę ma i ewentualnie wyjście na pole mogło załagodzić sprawę??
              Moja Mamcia patrzyła i nijak nie kumała:)
              Kaszy manny w Przemyślu też nie mogłam kupić, jeno grysik:)
              Sztangli w Lublinie niet, a w Przemyślu cebularzy:)
              Kocham oba miasta:)
              • wampir-wampir Re: Witam 11.01.10, 17:25
                I ja się dobrze czuję w obu miastach. Ta, ali takich kuliegów jak w
                Przemyślu to ja nigdzie nie miał.
                Ali na szczęście bywam dość często. A wtedy wiadomo: srali muchi
                bedzi wiosna, bedzi dobrze bu wampir z daleki Lublin przyjeżdża,
                meszty fasujii marzy o przemyskich batiarach. Oj bedzi fest balanga!

                Puzdrawiam :-)))
    • Gość: bosman tekstylny - na wstepie: IP: *.centertel.pl 11.01.10, 11:23
      największą aberracją na tym forum jesteś ty. A poza tym toś taki
      najzwyklejszy Paździoch (Ferdek Kiepski nazywa go mendą).
    • hummer Re: poczucie humoru 11.01.10, 15:17
      elan13 napisał:

      > Powiedz folkatko komuś z Zabrza "żartobliwie" o jego rodzinnym
      > mieście Hindenburg a pewnie będzie się pokładał ze śmiechu,
      > zwłaszcza gdy jego przodkowie zginęli walcząc o polskość tej ziemi.

      Tak jak za Frankenstein czyli po polsku Ząbkowice Śląskie. :)
      Nie wiem po co starasz się siać nienawiść i pewnie nigdy się nie dowiem.
      • Gość: folkatka Re: poczucie humoru IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.10, 15:27
        Znałam kiedyś jednego człowieka z Ząbkowic, który organizował w latach 90.
        festiwale folkowe pod nazwą "Andyjska Fiesta". Powiedział mi ze oni tam w
        mieście bardzo się zastanawiają jak tego Frankensteina wykorzystać w celach
        promocyjnych miasta. Bo przeciez to fantastyczna okazja.
        NIe wiem czy w koncu coś wymiślili.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka