Dodaj do ulubionych

Architekci bronią placu przed pedetem

13.01.10, 17:57
Nieszczęśliwe to miasto, skoro wyznacznikiem kulturotwórczej roli
placu przed pedetem jest to, że ...czasem gra na nim "meksykańska
orkiestra"...
Nie przekonuje mnie też odsłonięcie bocznej kaplicy kapucynów.
Hotel został trafiony bombą i szlus. Historycznie ten fragment był
zabudowany - podobnie zresztą jak plac Czechowicza.
Jeśli wybitny architekt chce coś zaproponować, cos co ma z jednej
strony stworzyć nową jakość, z drugiej zaś być w pewnym sensie
powrotem do historycznego kształtu zabudowy to trzeba to rozważyć a
nie z góry marudzić.
Bo bez inwestora i śmiałego projektu budki i gablota pozostana tam
po wsze czasy. Może tylko meksykańska orkiestra zostanie zastąpiona
przez chiński jazzband.
Obserwuj wątek
    • Gość: lublinianin33 jestem za zabudowa IP: *.41.213.59.sub.mbb.three.co.uk 13.01.10, 18:15
      Rozbawiła mnie ta pani ''architekt''czasami gra tam meksykanska orkiestra ,o
      boziu...plac ten wrósł w tkanke tak jak busz na placu litewskim.
      Ja wole zeby bylzabudowany tak jak kiedys wspolczesna architektura której nie
      bedziemy sie wstydzic.Moze niech tacy ludzie nie wypowiadaja za mieszkancow i
      osoby ktorym zalezy na ksztalcie miasta a zajma sie tym ze burzy sie stare
      fabryki lubelskie etc.
      • Gość: slawek Re: jestem za zabudowa IP: *.opera-mini.net 17.01.10, 13:44
        Argument ze "bylo zabudowane i ma byc zabudowane"jest bez sensu.to miejsce zawsze bylo niezabudowane a w jaki sposob i przy jakich protestach wybudowano tam hotel mozna dowiedziec sie z gazet z epoki(no ale to trzeba do biblioteki isc,do dzialu specjalnego...-latwiej napisac ze historycznie byl zabudowany).jestem przeciw zabudowie
    • Gość: as Re: Architekci bronią placu przed pedetem IP: 83.238.139.* 13.01.10, 20:27
      Po raz kolejny przypomnę larum sprzed kilku lat, aby ocalić stary sklep
      piekarniczy na rogu Górnej i Narutowicza.
      Efektem cudownego ocalenia "zabytku" jest architektoniczny koszmar, który musimy
      mijać z niesmakiem.
      Czasami jest odwrotnie.
      Rozbudowując szkołę przy Podwalu zniszczono unikalną panoramę Starego Miasta.
      Czy Lublin jest miastem nieprzewidywalnych oszołomów?
    • Gość: NN Re: Architekci bronią placu przed pedetem IP: *.umcs.lublin.pl 14.01.10, 08:51
      To, że obecny dom towarowy jest brzydki nie ma wątpliwości. Ja bym zabudował ale
      nie cały plac. Myśle, że 1/3 placu spokojnie można zabudować. Można by dobudować
      coś ładnego, nawiązującego do otaczającej architektury, a jednocześnie
      niezasłaniającego kościoła. I miejsce dla meksykańskiej kapeli też by się znalazło.
      • Gość: Sceptyk Re: Architekci bronią placu przed pedetem IP: *.um.lublin.pl 14.01.10, 08:58
        Jak może nie być wątpliwości, czy jest brzydki, skoro określenia ładny/brzydki
        są czysto subiektywne?
        Moim zdaniem to udany budynek i brzydkim bym go nie nazwał.
    • Gość: Sceptyk Re: Architekci bronią placu przed pedetem IP: *.um.lublin.pl 14.01.10, 09:03
      Mistrzu, a co to znaczy 'historycznie'? Victoria stała lat 40 i parę, pusty plac
      kilkanaście, a dom towarowy stoi już pół wieku, nieco dłużej niż stała Victoria.
      Co tu jest bardziej, a co mniej 'historyczne'?
      Niepoważne tłumaczenie o orkiestrze nie zmienia faktu, że ten plac jest dziś
      znacznie istotniejszym, bo realnym miejscem, fragmentem przestrzeni oznaczonym,
      związanym ze znanym nam obrazem śródmieście Lublina, niż "narożnik, którego nie
      ma i który mało kto z nas może pamiętać.
      Inwestorowi chodzi tylko o powierzchnię, a wy łykacie kit o "odbudowach",
      'historyczności' itd.
      • Gość: żarówa Re: Architekci bronią placu przed pedetem IP: *.centertel.pl 14.01.10, 09:15
        Akurat w połączeniu z otwarta przestrzenią Placu Litewskiego
        placyki i skwerki po drugiej stronie Krakowskiego potrzene sa jak
        świni korale.
        A to, że inwestorowi zalezy na powierzchni? To chyba oczywiste.
        Jedyna szansą dla miasta sa w laśnie prywatni inwestorzy, bo
        sceptyku z lubelskiego ratusza, miasto może nam postawic co
        najwyżej park wodn i tunel pod racławickimi. Z tym, ze w bliżej
        nieokreślonej przyszłości :)
        • Gość: mieszkaniec LU Re: Architekci bronią placu przed pedetem IP: *.chello.pl 14.01.10, 09:45
          Powinien tam stanąć budynek taki jak był przed bombardowaniem. Luksus, perła,
          innej rewitalizacji nie widzę. To moje skromne widzimisię.
      • Gość: J-k Peruwiana i urbanistyka. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.10, 11:50
        Historycznie to nigdy nie był plac. I kropka. Nie rozumiem jak architekt i
        urbanista możne używać takich argumentów jak ten o indiańskiej orkiestrze. To
        jest po prostu śmieszne, w mojej opinii podważające kompetencje pani
        Jamiołkowskiej. Plac przed PeDeTem powstał w wyniku wcześniejszej destrukcji i
        późniejszego ahistorycznego projektowania, nieliczącego się z zabytkowym układem
        przestrzennym Lublina.
    • izraelska Architekci bronią placu przed pedetem 14.01.10, 11:29
      Fakt przed wojną była tam kamienica, ale od wojny minęło 60 lat i te 60 lat
      też się liczą w historii miasta. Ja się tam przyzwyczaiłam do tego placyku - w
      dość ciasno zabudowanym centrum miasta każda wolna przestrzeń jest cenna, i
      nie tylko dla developerów ale jako własność wspólna, publiczna. Coraz częściej
      nas jednak tego pozbawiają. Ot choćby zniknie skwerek przed Domem Żołnierza,
      Urząd Marszałkowski ma tam stanąć.

      Nie zamieniajcie placyku przed pedetem na działkę pod inwestycje!

    • cityarch Architekci bronią placu przed pedetem 14.01.10, 11:34
      Nie mam nic przeciwko odtworzeniu fasady hotelu Victoria, z
      nowocześnie urządzoną przestrzenią ukrytą za tą fasadą (tak
      odtworzono historyczną pierzeję Placu Teatralnego w Warszawie-
      bardzo udana inwestycja)_szanuję prace Witkowskiego, ale przestańmy
      z domu towarowego jego projektu czynić skończenie doskonałą
      formę_inwestorzy kierują się kalkulacją (tak było, jest i będzie),
      trudną rolą architekta jest odpowiedzieć na inwestorską pazerność
      kreatywnością_dajmy szansę architektowi z Krakowa...nie kierujmy
      się zawiścią zawodową, tak czestą w środowisku_ps.Plac Litewski
      jest wystarczająco duży i pojemny bez kieszeni bocznych.
    • jadwigaelzbieta Architekci bronią placu przed pedetem 14.01.10, 14:20
      Do dyskutantów forum mam prośbę o rzeczowe argumenty.
      moja wzmianka o meksykańskiej orkiestrze była żartem na zakończenie
      merytorycznej dyskusji,szkoda że stała się motywem przewodnim na
      forum.Powoływałam się na takie autorytety jak K.Wejchert, który
      książce"Elementy kompozycji urbanistycznej"pokazał lubelskie
      Krakowskie Przedmieście(z dyskutowanym placykiem),obok warszawskiego
      Krakowskiego Przedmieścia, jako przykład znakomitego "ciągu
      ulicznego".Można o tym poczytać w rozdziale Wnętrza
      sprzężone.Powoływałam się również na Christophera Aleksandra "Język
      wzorów",który pisze o potrzebie tworzenia przy dużych przestrzeniach
      publicznych(jak Plac Litewski
      )t.zw."kieszeni aktywności",które prowadząc różną działalność
      skłaniają prechodnia do zatrzymania się i zaangażowania w to co tam
      się dzieje.Większość ludzi zwiedzających różne miasta nawet nie
      zdaje sobie sprawy,że odbiera je jako piękne i ciekawe bo są
      świadomie tak ukształtowane przez architektów i urbanistów.Chętnie
      podejmę każdą dyskusję na ten temat,byle nie na poziomie "potrzebne
      jak świni korale"itp.Pozdrawiam uczestników forum,Jadwiga
      Jamiołkowska
      '
      • Gość: żarówa Re: Architekci bronią placu przed pedetem IP: *.neospot.pl 14.01.10, 14:39
        "Potrzebne jak świni korale" było żartem - równie finezyjnym jak ten
        o meksykańskiej orkiestrze.
        A co do meritum - dyskusja merytoryczna możliwa będzie po
        zaprezentowaniu choćby wizji zagospodarowania placyku.
        Idea jednorodnego ciągu zabudowy po południowej stronie Krakowskiego
        Przedmieścia (z minimalnymi wyłomami w postaci obu budynków
        sądowych) i dużej przestrzeni Placu Litewskiego z obydwoma pałacami
        w jego perspektywie jest, jak sie wydaje, także warta zainteresowani.
        • jadwigaelzbieta Re: Architekci bronią placu przed pedetem 14.01.10, 15:13
          Zgadzam się,że potrzebna jest koncepcja nawet "większej
          całości".Bieda w tym ,że projektant mówi że albo tak, albo
          wcale,przynajmniej dotychczas tak stawiano sprawę.Widzę że był Pan
          na dyskusji,cieszę się i pozdrawiam,J.Jamiołkowska
          • Gość: Lublinianin Bronie Placu Litewskiego. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.10, 15:58
            Mądrale-architekci, szkoleni za komuny: przestancie bredzic o
            koniecznosci przebudowy Placu Litewskiego. Czego mu mrakuje:
            poprawic zielen. poprawic alejki, ustawic troche stylowych ławek i
            WON z PLACU. Nie ruszac POMNIKA MARSZAŁKA , bo został przyjęty przez
            mieszkańców ze wzruszeniem i radością. Głupki- szkolone w nieudanych
            uczelniach panosza sie w Lublinie- uwazaja sie za geniuszy. WON od
            POMNIKA MARSZAŁKA.
            • Gość: Do pana obroncy. Re: Bronie Placu Litewskiego. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.10, 22:11
              Dyskusja toczy się na temat placu przed PeDeTem. Więc Panie Mądralo, radziłbym
              się chociaż zapoznać dokładniej z treścią artykułu i innych komentarzy przed
              wystawieniem swojego, zupełnie nie na temat.
              Pozdrawiam.

              P.S
              Co do wizji Pana Ingardena to radziłbym poczekać na koncepcję, dopiero potem się
              wypowiadać. Ja po cichu licze na to, że coś się wreszcie w Lublinie zmieni i
              ujrzymy kawałek ładnej nowoczesnej architektury. Bez ingerencji konserwatorów i
              innych - jak ktoś już wspomniał wcześniej - zawistnych "kolegów" po fachu.
      • Gość: J-k Re: Architekci bronią placu przed pedetem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.10, 20:11
        To jest jednak nadużycie. Nic Wejchert nie wspomina o dyskutowanym placyku, a
        tym bardziej nie podkreśla jego "cennych" walorów kompozycyjnych. Lubelskie
        Krakowskie Przedmieście (jako całość) służy jako ilustracja traktu
        komunikacyjnego powstającego w dłuższym procesie historycznym. Wejchert był
        entuzjastą modernizmu i dopuszczał swobodną ingerencję w zabytkowe układy
        przestrzenne. Dlatego nie odbierając zasług Kazimierzowi Wejchertowi trudno
        jednak uznać go za godny polecenia autorytet w dziedzinie ochrony zabytkowych
        zespołów staromiejskich. Wolę Frodl'a, Buls'a, czy chociażby naszych badaczy
        takich jak Zachwatowicz, Zagrodzki, Rymaszewski czy Ingarden (ale Roman).
        Wszyscy oni godząc się na to aby zabytkowe miasta były żywymi organizmami
        miejskimi nie pochwalają rozwiązań, które zasadniczo zmieniają istotę założenia.
        PeDeT z placykiem czy jak kto woli "salonem" miasta to przykład kompozycji
        otwartej, stojącej w dysonansie do historycznego rozplanowaniem zabytkowego
        Śródmieścia. Wracając do tych kieszeni, to czasami ich zbyt duża ilość (a tak
        jest w przypadku Pl. Litewskiego) nie jest zbyt użyteczna. Doświadczam tego
        niemal codziennie szukając kluczy czy też autobusowego biletu.
        • Gość: H Re: Architekci bronią placu przed pedetem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.10, 19:58
          Biegasz w tedy po Placu Litewskim i jego kieszeniach? Może noś klucze na szyi?

          Powiedz mi, co jest takiego bardziej historycznego w "rozplanowaniu" miasta z
          czasów istnienia hotelu Victoria, co byłoby bardziej "historyczne od układu
          przed jej zbudowaniem (kościół i klasztor powstaje ok. 1725 i aż do zbudowania
          Victorii 150 lat później "stoi sobie w zieleni". Potem budują hotel, a potem go
          nie ma i znowu widok na boczną elewację kościoła jest. Podsumowując kościół bez
          Victorii stoi ponad 200 lat, z nią jakieś góra 70. Co tu jest bardziej, a co
          mniej historyczne? Po co manipulować, twierdząc, z e"nie było widoku na boczną
          elewację koscioła? Był - długo przed zbudowaniem Victorii.
          Używając retoryki zwolenników zabudowy placu przed PDTem, Witkowski odtworzył
          wcześniejszy, historyczny układ :D
          • Gość: J-k Re: Architekci bronią placu przed pedetem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.10, 09:49
            Rozplanowanie miast, podobnie jak ortografia ("wtedy" piszemy łącznie) kieruje
            się ścisłe określonymi regułami. Pisząc w dużym uproszczeniu; planując, czy jak
            nazywają inni lokując miasto wyznaczało się sieć ulic i placów (przestrzeń
            publiczną), pomiędzy którymi znajdowały się działki użytkowe (przestrzeń
            prywatna). Nie oznacza to, że działki prywatne zostały zabudowane w jednym
            czasie, lub że zostaną zabudowane w ogóle. Nie oznacza to jednak, że z tego
            powodu mają być placami publicznymi. Na przykład H. ma kasę i przystępuje do
            budowy z kopyta, ale może się zdarzyć, że jej nie ma i długie lata uprawia na
            tej działce marchewkę. I ma do tego prawo o ile nie ma innych regulacji
            prawnych. Aby zrozumieć ten proces wystarczy wycieczka na jakiekolwiek osiedle
            tzw. domków jednorodzinnych. Oczywiście można działkę H. zabrać i przekształcić
            np. na plac zabaw, ale gdyby działka ta znajdowała się w strefie ochrony
            konserwatorskiej nie byłoby to takie proste. Co do kościoła to proszę zwrócić
            uwagę, że posiada on fasadę tzw. parawanową (wzorem il Gesu) czyli projektant
            chciał aby ona zasłaniała bryłę kościoła. Mówiąc inaczej chciał aby widz
            kierował swoją uwagę na fasadę a nie na elewacje boczne. Można oczywiście
            powiesić obraz podobraziem lub bokiem do widza ale po co? Sama kaplica powstała
            znacznie później, niewiele lat przed budową hotelu. W czasie II wojny uległa
            zniszczeniu część kamienic Starego miasta. Po wojnie wybudowano nowe ale z
            poszanowaniem historycznego rozplanowania i charakteru miasta. Strach pomyśleć
            jakby ono wyglądało gdyby ktoś wpadł na pomysł wybudowania u zbiegu Bramowej i
            Olejnej budynku typu "Unite d'Habitation".
            • Gość: H Re: Architekci bronią placu przed pedetem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.10, 18:50
              Rzucasz oczywistości nie odpowiadając na pytania i zbytnio generalizując.

              Jaka jest geneza podziału działek tej części Krakowskiego?
              Czy na pewno Bay (czy ktokolwiek to był) chciał by fasada zasłaniała bryłę
              kościoła? Biorąc pod uwagę powszechność takich rozwiązań w ówczesnej
              architekturze sakralnej - być może ale rozwiązanie jest akurat prostsze,
              pomijając to, że ta fasada do końca parawanowa nie jest, bo jej układ wiąże się
              z podziałem wnętrza na nawę i rzędy kaplic. To kościół kapucynów. A zakon ten
              miał, jak szanowny Przedmówco wiesz zapewne, dość ścisłe zasady, wśród których
              było ścisłe wzorowanie się na schematach kompozycyjnych fasad macierzystych
              kościołów włoskich - i tak też w Lublinie (a także w Lubartowie, Uściługu,
              Rozwadowie, Nowym Mieście nad Pilicą itd.) zrobiono, niezależnie od kontekstu
              przeznaczonej na klasztor działki. A fasadę ustawiono kompozycyjnie sprzężając
              ją z pałacami fundatorów po drugiej stronie placu.
              Co do kaplicy neogotyckiej, ciekawe skąd pewność, że jej twórca, Podczaszyński,
              chyba? nie planował aby miała ekspozycję od strony gdzie później stanęła
              Victoria? Po cóż by inaczej tak kunsztownie opracowywał zewnętrzny detal: m.in.
              blendy na skarpach itd.?
              Skąd pewność, że te działki zostały rozplanowane w tym czasie, co reszta miasta?
              Przecież wiesz, że tak nie było. To nie tylko kwestia tego kiedy zostały
              zabudowane.
              Podsumowując po raz kolejny pytam: jakie historyczne argumenty są na tyle
              istotne w tym przypadku, by pewien epizod przedkładać ponad inne epizody?
              Musielibyśmy uznać, że np. stan miasta z okresu międzywojennego jest
              najważniejszy i dążyć będziemy do kształtowania śródmieścia na ten wzór.
              Pytanie, jakie to ma racjonalne przesłanki? Dlaczego ten, a nie inny okres?
              Dlaczego nie stan istniejący w momencie wpisu śródmieścia do rejestru zabytków?
              - To tak a propos tego, że poruszamy się w terenie objętym ochroną. No to co
              zostało tą ochroną w l. 60-tych objęte?

              Ja rozumiem, że dążenie do zabudowy placu można wielorako argumentować:
              potrzebami inwestora, argumentami urbanistycznymi, zresztą w pewnym sensie są to
              sprawy subiektywne - w tym przypadku, wbrew Twemu twierdzeniu ciężko wyznaczyć
              reguły, o których piszesz. Historia układu urbanistycznego Lublina jest jak na
              pewno wiesz, skomplikowana na tyle, że nie można ując tego tak upraszczając.

              Sprawa kamienic Starego Miasta nie ma tu nic do rzeczy. Nie stanowi żadnej
              analogii.
              Traktujmy się nawzajem poważnie.
              Powtarzam: rozumiem, że inwestor ma swoje powody by starać się plac zabudować,
              ale naprawdę bez sensu jest mieszanie tu argumentacji historycznej. Historycznie
              argumentując nie da się uzasadnić obiektywnie jak ta działka miałaby być
              zagospodarowana i jaki powinien być tworzony przez nią kontekst dla zespołu
              Kapucynów.
              Twierdzenie, że zabudowa działki jest tu wyjściem optymalnym jest moim zdaniem
              nadużyciem. Podobnie jak pomijanie tego, że inne rozwiązania też mogą być - a w
              tym przypadku są - uzasadnione historycznie :D
              • Gość: J-k Re: Architekci bronią placu przed pedetem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.10, 11:27
                Przepraszam, że odpowiadam z opóźnieniem ale to wina braku odpowiedniej ilości
                czas - sprawy zawodowe.
                1) Geneza wydaje się prosta. Braciszkowie odstąpili część swojej parceli a
                nabywca wybudował na tej działce hotel Victoria. Można przypuszczać, że zgodę na
                tą budowę uzyskał w Wydziale Budowlanym RGL. Po II wojnie zburzono resztki
                zbombardowanego hotelu i nie przestrzegając prawa własności urządzono na części
                działki plac miejski, zwany dzisiaj "salonem". Ponieważ na szczęście ustrój się
                zmienił a pojęcie prawa własności powoli odzyskuje swoje normalne znaczenie, to
                może dlatego prawowity właściciel tej działki chce ją ponownie zabudować.
                Przypuszczam, że gdyby właścicielem było Miasto nic by temu placowi nie zagrażało.
                2) Ja nie wiem co Bay miał na myśli i jaki miał wpływ na ostateczny projekt.
                Wiem, że fasada kościoła kapucyńskiego w Lublinie inspirowana jest wzorem il
                Gesu. (A np. w takim Lubartowie wykorzystano wzór Santa Maria del Concezione.)
                Słuszna uwaga o kompozycyjnym sprzężeniu kościoła z siedzibą fundatorów to
                raczej argument potwierdzający mój pogląd niż Twój.
                3) Nie wiem także co sobie myślał pan Podczaszyński (lub Kamiński) budując
                rzeczoną kaplicę. Wiem, że obydwaj panowie przykładali olbrzymią wagę do jakości
                detalu architektonicznego, co korzystnie różni ich od większości dzisiejszych
                budowlańców. Zakładając jednak, że masz rację to po co tą "planowaną" ekspozycję
                od strony "miejskiego salonu" zakłócono wznosząc wysoki mur klasztorny, a
                później dodatkowo obsadzając go lipami (Może to zbieg okoliczności lub
                niezrozumienie intencji Witkowskiego ale wiek tych drzew wskazuje, że zostały
                one zasadzone w czasie powstania placu przed PeDeTem.) I co by jednak nie mówić
                kaplica ta równie dobrze a może nawet lepiej widoczna jest od strony Placu
                Litewskiego. Widoczna była także w czasach gdy istniał hotel Victoria co dobrze
                ilustruje to historyczne zdjęcie.
                www.radio.lublin.pl/imgs_upload/image/zakochany/lub06.jpg
                4) Upierałbym się jednak, że powojenna zabudowa działki przy Bramowej to ten sam
                problem. W ówczesnych czasach wcale nie było sprawą oczywistą, że powstająca
                zabudowa w miejscu zniszczonej zabudowy staromiejskiej musi nawiązywać i liczyć
                się z historycznymi uwarunkowaniami. Istnieje cała masa przykładów w Polsce i
                Europie. Lubelskie Stare Miasto miało w tym wypadku szczęście. Plac u zbiegu
                Krakowskiego i Kapucyńskiej już nie. Oczywiście moim skromnym zdaniem, co
                oczywiście nie jest powodem aby ktokolwiek się ze mną zgadzał. Wolałbym aby
                jednak używano w tej dyskusji solidnych i rzeczowych argumentów.
                • Gość: H Re: Architekci bronią placu przed pedetem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.10, 13:49
                  Wybacz, że dopiero teraz, ale nie miałem wcześniej czau.
                  1. Fajnie to brzmi 'braciszkowie odstąpili kawałek swojej parceli' - tyle, z eto
                  chyba po kasacie zakonu rząd sprzedał, a nie braciszkowie odstąpili.
                  Braciszkowie to sobie na Syberii siedzieli, albo dogorywali w innych klasztorach
                  w tym czasie.
                  Zgodę inwestor uzyskał, tyle, że wtedy nie było w obowiązującym u nas prawie
                  czegokolwiek takiego, jak ochrona zabytków. Nie możemy mieszać stanu prawnego i
                  mentalnego, kiedy nie istniało pojecie ochrony zabytków/krajobrazu takie jak
                  dziś, z czasami nam współczesnymi. Cytując klasyka 'nie mieszajmy dwóch systemów
                  walutowych' :D
                  Jeśli istnieje takie pojęcie jak ochrona zabytków i się jak sądzę zgadamy, że ma
                  sens i uzasadnienie (sam napomykałeś o tym, że to teren chroniony), to nie
                  możemy traktować tak samo uprawnień właściciela w sytuacji 130 lat temu, gdy
                  teren chroniony nie był prawnie i kierowano się zupełnie innymi zasadami, jak
                  uprawnienia właściciela dziś, ograniczone m.in. wpisem do rejestru zespołu
                  zabytkowego śródmieścia Lublina. Jak wiesz, ochrona zabytków, podobnie, jak np.
                  ochrona środowiska, polega głównie na ograniczeniu prawa własności, co jest
                  uzasadnione interesem społecznym.
                  Nie można zestawiać ze sobą tła prawnego i faktycznego decyzji administracyjnych
                  Rządu Gubernialnego Lubelskiego z dzisiejszymi.
                  2. Skąd to il Gesu? Przecież to kompletnie inna zasada kompozycyjna fasady? Że
                  jak barokowe, to wzór il Gesu? Oczywistym wzorem lubelskiej jest warszawska
                  fasada kapucynów, a jej korzenie sięgają raczej Palladia, nie Vignoli.
                  Kościół był widoczny z innych stron, również przy widoku z miasta, od
                  Krakowskiego, znany widok Lerue to potwierdza. Twój pogląd polega na tym, że w
                  każdy możliwy sposób chcesz uzasadnić potrzebę zabudowy placu, nawet zmieniając
                  pryz tym poglądy - najpierw pisząc o sprawach ochrony i historycznych
                  argumentach, a potem dochodząc do wątków prawa własności, które w wielu
                  sytuacjach z ta ochroną się kłóci i jak doskonale wiesz, jest przez prawo
                  ochrony zabytków bardzo mocno ograniczane.
                  3. Wiesz na pewno dobrze, co to 'klauzura'. I stąd ten mur. A skąd lipy? Nie
                  wiem, dużo Lublina zakrzaczono po wojnie. Ale drzewa to nie budynki :D
                  4. W momencie o którym piszesz istniała świadomość wartości zabudowy starego
                  miasta, w przeciwieństwie do młodego jeszcze obiektu, jakim była Victoria.
                  Zapewne też, jak podejrzewam, widziano wówczas różnicę między terenem
                  zabudowanym od stuleci od terenu zabudowanego od kilkudziesięciu lat.
                  To mniej więcej tak, jak dziś odnosimy się do budynków powojennych - nikomu nie
                  przeszkadza, gdy się je przekształca cy rozbiera, inaczej byśmy reagowali w
                  odniesieniu do kamienic sprzed 150 lat, czy nawet 100 lat.
                  • Gość: J-k Re: Architekci bronią placu przed pedetem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.10, 19:52
                    Przyznaję rację, to rząd sprzedał część działki zakonnej na parcele budowlane (a
                    nie na plac miejski).
                    O wpływie wzoru fasady il Gesu na kościoły kapucyńskie piszą wszyscy od badaczy
                    zajmujących się szczegółowo architekturą kapucyńską do autorów syntez (np.
                    Miłobędzki, Tomkiewicz). Wykaz literatury oraz krótkie omówienie tej
                    problematyki zawiera hasło poświęcone sztuce tego zakonu w VIII tomie EK. O
                    znaczeniu zaś samego schematu fasady il Gesu (G. della Porta) literatura jest
                    jeszcze bardziej obszerna.
                    Jednak to wszystko jest bez większego znaczenia gdy dowiaduję się, że; "ochrona
                    zabytków (tyko co jest tym zabytkiem i dlaczego?), podobnie, jak np.ochrona
                    środowiska, polega głównie na ograniczeniu prawa własności, co jest uzasadnione
                    interesem społecznym". Ręce opadają. Mam tyko nadzieję, że nie zajmujesz się
                    zawodowo ochroną zabytków.

                    • Gość: H Re: Architekci bronią placu przed pedetem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.10, 19:58
                      Z punktu widzenia uprawnień właściciela działki - tak - bo to mam na myśli. W
                      tym kontekście ograniczenie prawa własności jest najistotniejsze dla osoby
                      rozporządzającej działką.
                      W tej sytuacji cała masa innych problemów ochrony zabytków - począwszy od spraw
                      inwentaryzacji, dokumentacji, badań naukowych, planowania dziedzictwa i wielu,
                      wielu innych aspektów - schodzi na dalszy plan - takie można odnieść wrażenie w
                      związku z Twoimi wypowiedziami, skoro podkreślasz prawo właściciela do
                      dysponowania działką. Stoi ono w sprzeczności z ograniczeniami, implikowanymi
                      przez dążenie do ochrony zabytku.
                      Co też powoduje wielekroć obawę przed nabywaniem i zagospodarowywaniem zabytków.
                      Zwłaszcza, gdy mamy do czynienia z pewnym brakiem zasad działań urzędników -
                      zastąpionych skrajną uznaniowością, w pełni usankcjonowaną przez polskie prawo
                      ochrony zabytków.
                      W Polsce z zabytkiem w zasadzie można zrobić wszystko - pod warunkiem zgody
                      wojewódzkiego konserwatora.

                      Rzecz w tym, że po prostu masz pewną twórczą wizję dotyczącą placu, nie wiem, z
                      czego wynikającą - i za wszelka cenę starasz się udowodnić jej zasadność - to
                      tak wracając do placu.

                      Powtarzam: rozumiem dążenie właściciela do maksymalizacji zysku, rozumiem też
                      czysto subiektywne poglądy "bo ja uważam, ze ładnie będzie z fasadą Victorii" -
                      ale nie ma to nic wspólnego z ochroną zabytkowego śródmieścia Lublina, a nie da
                      się stwierdzić obiektywnie, że historyczne uzasadnienia zabudowania placu są
                      ważniejsze czy słuszniejsze niż argumenty historyczne przeciw zabudowaniu go.

                      Rzecz jest w gruncie rzeczy zabawna, bo po kolei odchodzisz od własnych
                      argumentów - dochodząc w końcu do stwierdzeń ad personam kogoś kto z Tobą dyskutuje.

                      Co do wpływu il Gesu - to jest uproszczenie. Il Gesu funkcjonuje jako pewien
                      skrót myślowy i swoisty "stereotyp" kościoła barokowego, choć, jak podkreślają
                      niektórzy - sam w sobie to on jeszcze barokowy w pełni nie jest. Jest ciekawy
                      artykuł Małkiewicza na temat tego kościoła, zwłaszcza jego układu przestrzennego.
                      Już nie będę wchodził w szczegóły - bo to inny temat.
                      • jadwigaelzbieta Re: Architekci bronią placu przed pedetem 29.01.10, 08:07
                        Wszystkim dyskutantom dedykuję takie częstochowskie rymy:
                        Przyjechał Architekt
                        Opromienion sławą
                        Postępowe gremium
                        Trochę zwariowało.
                        Kto broni placyku
                        Plecie banialuki
                        I w historii sztuki
                        Ma poważne luki.
                        W mniemaniu niektórych
                        Gdy splendor się liczy
                        Zbudujmy Galerię
                        W pierzei ulicy.
                        P.S.
                        Gdy wyłącznie komercja w bisnesie się liczy
                        Nie szukajmy w decyzjach szlachetnych obliczy.
                        Pozdrawiwiam,J.J.

                      • Gość: J-k Re: Architekci bronią placu przed pedetem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.10, 13:36
                        Nie mam żadnych twórczych wizji. Przeciwnie moje poglądy bazują na bardzo
                        zachowawczych, konserwatywnych, "nietwórczych" fundamentach. Nie zmieniłem też w
                        jakimkolwiek punkcie swoich argumentów. U podstaw mojego poglądu (w tej sprawie)
                        jest bowiem przekonanie, że o "zabytkowości" Śródmieścia Lublina w najmniejszym
                        nawet stopniu nie decyduje istnienie "salonu" wraz z Pedetem. Wręcz odwrotnie,
                        gdyby Śródmieście ograniczone było do tego typu zabudowy nie mogłoby być uznane
                        za zabytkowe. Według mnie historyczne uzasadnienie jest następujące: Dawna
                        przestrzeń prywatna, wydzielona z przestrzeni publicznej - wpierw murem, później
                        zabudowana - obecnie diametralnie zmieniła swoją funkcję. Została przestrzenią
                        publiczną (chociaż prawnie ciągle pozostaje własnością prywatną) "niby placem",
                        który jest przestrzennym nowotworem (lub kieszenią) w historycznym układzie
                        przestrzennym. Do średniowieczno - nowożytnego układu zamkniętego o ściśle
                        określonych granicach został wprowadzony "otwarty" element modernistyczny.
                        Oczywiście można mieć przekonanie, że dobrze się stało bo odsłonięto kaplicę,
                        ale z całą pewnością "uszkodziło" ZABYTKOWĄ osnowę układu urbanistycznego. Nie
                        można więc w mojej opinii uznać "salonu przed Pedetem" za zabytkowy element
                        chronionego układu przestrzennego. Może warto by było podać do publicznej wiedzy
                        uzasadnienie wpisu do rejestru zabytków?
                        Nie jestem, nie byłem ani nigdy nie miałem zakusów aby być twórcą periodyzacji
                        historii sztuki. Z tego też powodu nie chcę i nie mogę zastanawiać się czy
                        kościół il Gesu jest barokowy czy też nie. Dla mnie to taki rodzaj "barokowego
                        wzorca z Sevres". Tak mnie przynajmniej uczono. Ochrona zabytków to
                        skomplikowany proces. Dlatego ważne jest abyśmy wiedzieli co jest zabytkiem i
                        dlaczego? Co decyduje o tym, że nazywamy coś obiektem zabytkowym? I co należy
                        robić aby tego "atrybutu" nie utracił? Ta jasność potrzebna jest dlatego aby
                        poprzez zbytnie mieszanie i komplikowanie pojęć nie tworzyć alibi do
                        niekompetencji i zwykłego nieróbstwa.
                        Napisałeś; "W Polsce z zabytkiem w zasadzie można zrobić wszystko - pod
                        warunkiem zgody wojewódzkiego konserwatora." Niestety masz rację. Ale to
                        normalne, tak się dzieje ze wszystkimi instytucjami. Szybko swą funkcję
                        pomocniczą zmieniają w władczą. W istocie rzeczy takiej ewolucji uległa
                        instytucja Państwa czy nawet Kościoła. Ale to już nie na temat... Przynajmniej
                        pozornie.
                        • Gość: jadwigaelzbieta Re: Architekci bronią placu przed pedetem IP: *.147.200.163.nat.umts.dynamic.eranet.pl 07.02.10, 09:16

                          Tu nie chodzi o wywody "historyczno-sztuczne"(w średniowieczu tam
                          nic nie było,a "Victoria" to xix),a o świadome kształtowanie
                          przestrzeni w zabytkowym śródmieściu,nie tylko pod wpływem
                          pazerności inwestora i spolegliwego projektanta,a również fascynacji
                          (?)władz "nowoczesnością".Paryskie La Defense jest za Łukiem,w
                          Lublinie mamy świetne miejsca na superdzieła najlepszych światowych
                          architektów (np.bliziutko tzw.Czechów D),a my utykamy i utykamy w
                          śródmieściu,vide Plaza,generując ruch samochodowy w obszarach na
                          których powinno się go ograniczać.Urbanistyka to nie tylko przekazy
                          historyczne,to naprawdę obszerna dziedzina wiedzy wymagająca
                          rozpatrzenia skutków każdej inwestycji nie tylko pod
                          kątem "kasy"(cokolwiek mamy tu na myśli).Podejrzewam, że
                          przygotowana koncepcja zabudowy o wys.28m to taki haczyk na
                          naiwniaków,obetną trochę i będą się cieszyć,a inwestor+projektant
                          osiągną swoje.Pozdrawiam wszystkich pozytywnie zaangażowanych w
                          sprawy Lublina,J.J.
                        • Gość: H Re: Architekci bronią placu przed pedetem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.10, 19:36
                          Ciekawe jest, że z podobnych przesłanek dochodzimy od innych wniosków.
                          Pozdrowienia.
              • rilian Re: Architekci bronią placu przed pedetem 01.02.10, 13:50
                H, wytnij te drzewa rosnące nad sprzedającymi obrazki i wyrzezane w korze
                świątki (stoi tam dalej?...) i nad murem kaplica objawi się piękna.
    • Gość: d Re: Architekci bronią placu przed pedetem IP: *.stacje.agora.pl 15.01.10, 11:08
      sad
      • jadwigaelzbieta Re: Architekci bronią placu przed pedetem 16.01.10, 14:50
        Już 16 stycznia,a dyskusja trwa.Bardzo to mnie cieszy,Lublin to jest
        jednak fajne miasto!Co do prof.Wejcherta to jednak nie jest
        nadużycie,proszę spojrzeć na rysunek na str.154(wyd. ARKADY,1974.)
        Panu broniącemu Pl.Litewskiego przypominam,że pełen zwrot brzmi
        (fonetycznie)"paszli won"-uroczy rusycyzm,po polsku to tyle
        co "wynocha".Pozdrawiam,J.Jamiołkowska
        • Gość: J-k Re: Architekci bronią placu przed pedetem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.10, 14:53
          Napisałem dokładnie, że "...Krakowskie Przedmieście ... służy jako
          ilustracja...". Fakt nie podałem nr strony. Nadużycie zaś polega na tym, że
          Wejchert nie omawia, nie analizuje i nie wartościuje kompozycji Krakowskiego
          Przedmieścia w Lublinie, a tym bardziej nie podkreśla walorów rzeczonego placu
          przed PeDeTem. Proszę mi wybaczyć, ale podejrzewam, iż popełnia Pani typowy dla
          architektów proceder polegający na ograniczaniu lektury książek do oglądania
          ilustracji. Co do długości debaty to trwa ona znacznie dłużej. To już mydlana
          opera przy której serial telewizyjny "Moda na sukces" to pikuś, a nawet Pan
          Pikuś. Ale to może lepiej, bo od samego przypomnienia sobie niektórych
          propozycji włos mi się na głowie jeży. Tak, że lepiej jest jak jest.
          • jadwigaelzbieta Re: Architekci bronią placu przed pedetem 18.01.10, 05:38
            Otóż prof. Wejchert to mój profesor z którym utrzymywałam kontakt
            jeszcze długo po studiach,podobnie jak z H. Adamczewską,na różnych
            sympozjach naukowych,dlatego to co piszę to z pełną
            odpowiedzialnością i zapewniam Pana, że również czytam, a nie tylko
            oglądam obrazki.Może cała ta dyskusja to "Pan pikuś" w skali
            problemów Lublina.Ponieważ nabiera ona cech prywatnej
            korespondencji,a występuje Pan(i)incognito,z przyjemnością mogę ją
            kontynuować, ale już prywatnie, bo zaczyna się robić "strzyżono,
            golono".Moj adres jest dostępny na stronach
            internetowych.Pozdrawiam,J.J.
            • Gość: J-k Re: Architekci bronią placu przed pedetem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.10, 09:54
              Napisałem tylko, co przeczytać można (a raczej nie można) o lubelskim Krakowskim
              Przedmieściu we wspomnianej publikacji Wejcherta. Proszę wybaczyć ale argumenty
              o Pani bliskich kontaktach z profesorem Wejchertem są tak tamo istotne dla tej
              dyskusji jak moje z moimi nauczycielami akademickimi. Może mi Pani wierzyć lub
              nie, a zapewniam, że byli to wybitni naukowcy zajmujący się historią sztuki,
              architektury, urbanistyki i jej ochroną. Dlatego lubię anonimowość, którą
              oferuje internetowe forum bo umożliwia dyskusję bez tego rodzaju
              "autorytatywnych" argumentów. Owszem ceną tej anonimowości są wypowiedzi
              wulgarne lub nie na temat, ale taka jest w pełni akceptowalna cena tej formy
              nieskrępowanej możliwości wypowiedzi. Jednak chętnie się z Panią skontaktuję,
              gdy tylko pojawią się jakieś konkretne propozycje zagospodarowania tego "salonu"
              miasta. Dla mnie do obecnego wyglądu tej przestrzeni najlepiej pasuje właśnie
              wspomniana peruwiańska orkiestra. Cała reszta już tam jest. Proszę pozwolić panu
              Ingardenowi (lub innemu architektowi) przedstawić swoją propozycję. W zdolności
              i efektywność działania urzędników niestety nie wierzę. Pozdrawiam.
              • jadwigaelzbieta Re: Architekci bronią placu przed pedetem 18.01.10, 15:51
                Tak sobie myślałam,że dyskutuję z historykiem sztuki.I znów ta
                meksykańska orkiestra!Szkoda, że do dyskusji nie może włączyć się
                Witkowski,może miał lepsze argumenty.Ja również czekam na propozycje
                K.Ingardena,mam nadzieję że nie będzie to propozycja typu "każdy
                kolor jest dobry, pod warunkiem, że jest czarny".Ponieważ lubię
                spory z otwartą przyłbicą,pozdrawiam i kończę tę zabawę.Jadwiga
                Jamiołkowska
                • Gość: J-k Re: Architekci bronią placu przed pedetem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.10, 12:22
                  Orkiestra peruwiańska a nie meksykańska. To istotne bo "Peruwiana" to taki
                  stary, lubelski synonim określający byle jakie, pozbawione gustu i sensu
                  kolorowe przedmioty. Dla mnie na to określenie zasługuje niemal wszystko co na
                  tym placu się znajduje. Ponadnormatywny baner zasłaniający fasadę PeDeTu, kiosk,
                  lokal gastronomiczny o formie ogrodowej woliery i zacieniony brezentowym dachem
                  ogródek piwny. Dziecięce auta i koniki na monety. PRL-owska witryna reklamowa i
                  towarzyszący jej współczesny już bankomat. Swoistego kolorytu dopełniają
                  handlowcy, którzy oferują skaczące biedronki, hinduskie trociczki i tym podobne
                  towary. Serdecznie pozdrawiam.
                  • jadwigaelzbieta Re: Architekci bronią placu przed pedetem 19.01.10, 13:25
                    Z oceną obecnego stanu placyku przed PDT zgadzam się w
                    100%,pozdrawiam,nie znałam lubelskiego
                    okreslena "peruwiana",wzbogaciłam swoją wiedzę o
                    nowe "lubliniana".J.J.
                    • Gość: Mario Re: Architekci bronią placu przed pedetem IP: *.opera-mini.net 21.01.10, 06:53
                      eee tam!a po co w ogole te wszystkie place i placyki?tylko emeryci i studenci sie tam szwendaja a psy i golebie sraja.zabudowac je wszystkie jakimis ladnymi hipermarketami lub gustownymi macdonaldsami!!!
                    • Gość: J-k Re: Architekci bronią placu przed pedetem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.10, 09:40
                      Cieszę się, że przynajmniej w tej sprawie ma Pani podobne zdanie. Co do placu
                      przed PeDeTem moim marzeniem jest rekonstrukcja bryły i zewnętrznej szaty
                      architektonicznej dawnego hotelu (wnętrze dopasowane do współczesnej funkcji),
                      pozostawienie budynku Witkowskiego (wnętrze może być zmienione) a parcelę
                      pomiędzy teatrem a budynkiem Sezamu mogłaby zająć jakaś nowoczesna realizacja,
                      dopasowana gabarytami do sąsiadującej zabudowy. Pozdrawiam.
    • rilian przegapiłem ten wątek 21.01.10, 20:17
      i zaśmiewam się do łez, w przerwach między spazmami nad lekturą niedzielskiego.
      banialuki plecione przez panią architekt można porównać tylko do tej,
      równoległej, lektury...
      • jadwigaelzbieta Re: przegapiłem ten wątek 22.01.10, 21:37
        Gratuluję subtelności dyskusji
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka