przemyslaw-leniak
22.04.10, 22:34
miło było zobaczyć autorkę niniejszego tekstu ;-)
wiem wiem nie lubimy się...
ale bywa, że człowiek przy bliższym nie powiem poznaniu ale
zobaczeniu zyskuje... (przystojny jestem, nie? ;-)
...
oczywiście ludzi, których cieszę się, że zobaczyłem po dość długim
nie widzeniu było na sali więcej, poczynając od samej wierchuszki
redakcyjnej i szczególnie bliską mi Folkatkę (szkoda że nici wyszły
z tej kawy...) a listy nie kończąc, bo to nie lista obecności...
...
samo spotkanie zaś było dla mnie zaskakujące...
pominę klimat i organizację (daje sobie radę organizator...)
ale to, co mówili ci siedzący na miękkich siedziskach (muszą być
złośliwości - tradycyjnie) było frapujące...
niestety nie byliśmy od początku...
ale od kiedy byliśmy to było nadzwyczaj dużo czegoś takiego
ludzkiego w tym o czym mówiono...
dziwne ale z liberałem Samolińskim nadzwyczaj podobne mam poglądy w
kwestii czasów współczesnych, choć tym się różnię oczywiście, że w
razie czego nie mam łatwej ścieżki by do kogoś zadzwonić...
ale podobnie, jak Pleszczyński uważam, że kiedy chcę i jestem
zdeterminowany to nie ma mocnych...
...
to przepisywanie na maszynie...
pisaliście kiedyś w ogóle na maszynie do pisania?
np. na Łuczniku...
10 warstw to musiała być doskonała maszyna i cienka bibuła...
żadna tam gramatura 90...
to jednak były całkiem inne czasy...
oczywiście nie jestem z tego pokolenia, gdy Samoliński zbliżał się
do pierwszej sesji to ja się rodziłem, ale w sumie to wiele rozumiem
bo znam...
no wkażdym razie po pytaniu Folkatki zorientowałem się że... hmmm...
wartobyłobyć byćbyłowarto!
ps. co mówiła Danuta Kuroń to oczywiście pozostawiam do przekazania
autorce tekstu jako profesjonalistce (bez złośliwości tem razem)
pzdr.