Dodaj do ulubionych

W blasku swego szczęścia

21.06.10, 16:55
Polska kwitnie jednocześnie, jak
powiedział kiedyś niemiecki poeta, w blasku swego szczęścia

Czy Niemcy już nam zazdroszczą? :) Czy mają o nas lepsze zdanie niż
my sami?
pzdr.
Obserwuj wątek
    • przemyslaw-leniak hmm 21.06.10, 22:43
      dziwny tekst
      o wyborach niby a niby nie
      może i kampania była spokojna ale...
      cóz świństwa były i to nie błahe wcale
      niestety zwiazane z kandydatem który jest faworytem
      ...
      nuda może być rózna
      ta nuda to nuda polegająca na niezwracaniu uwagi na nic
      tak jak te małpki Komorowski nie widzi nie słyszy i nie powie nic...
      choćby na jego oczach i w jego imieniu koumuś oderżnięto głowę
      oczywiście tylko wtedy gdyby tym odrzynającym był kumpel z PO - np.
      Palikot
      ...
      w tym kontekście owo szczescie to jedynie efekt popularnej w polskim
      senacie kokainy
      ba może i heroiny
      takie szczescie Empi - cóz
      zabija...
      pzdr.
      • przemyslaw-leniak dalej to sobie myślę tak 21.06.10, 23:45
        Komorowski startuje z bardzo nieciekawej pozycji
        marszałek sejmu to taki knebel rzadzacej partii załorzony na sejm
        ta sytuacja ciagnie się od czasów Borowskiego który jako pierwszy
        był sejmową zamrazarką...
        żaden z kolejnych marszałków sejmu nie zdobył sie na wyjście poza
        interes partii która go marszałkiem uczyniła
        kolejni pełniący tę funkcję byli urzędnikami partyjnymi a nie
        państwowymi
        Komorowski zdaje się chce kontynuowac bycie partyjnym prezydentem
        to również już było za Lecha Kaczyńskiego
        poczawszy od słynnego meldunku do prezesa
        poprzez okres rządu PiS...
        taki układ jest może i nudny ale zarazem bardzo sprzyjajacy zepsuciu
        jakaś afera ma szansę być wykryta gdy najwyźsi urzędnicy kryja kazdy
        partyjny szwindel?
        a szwindle sa przecie takie kuszace - te rozmowy na cmentarzach
        etc...
        i glanc pomada czy to Rywin czy Drzewiecki - zawsze będzie jakiś
        cwaniak...
        ...
        ciekawe że Niemcy chyba uwierzyli w jakąś zmianę w Kaczyńskim...
        Ty Empi chyba nie uwierzyłes?
        trudno jest wyjść poza świat który sie zna i lubi prawda?
        ...
        zmienił się czy nie mniejsza o to
        i tak spora cżęśc z tych którzy głosowali przeciwko niemu głosowała
        przeciwko temu kim był kiedyś...
        ...
        dla mnie istotniejsze jest pytanie czy Komorowski jest się w stanie
        zmienić
        czy jako prezydent byłby samodielny w myśleniu i działaniu czy
        dalkej byłby jednym z trybików?
        ...
        w sumie o czymś tam się w końcu przekonamy
        jak już któryś z nich tym prezydentem zostanie...
        pzdr.
        • wampir-wampir Re: dalej to sobie myślę tak 22.06.10, 00:09
          A ja myślę, że ta konstytucyjna fikcja jest nam niepotrzebna. Partie
          desygnują kandydatów na ten urząd i ci kandydaci już wybrani
          pozostają jednak patyjni. Nie wierzę ani w to, że Komorski będzie
          inny niż dotychczasowi prezydenci, ani w przemianę Jarosława. Gdyby
          to on wygrał, pozostałby prezesem PiS-u, nie tytularnie, ale
          faktuycznie. Ale chciałbym się mylić w obu przypadkach. Tak czy siak
          pażyjom, uwidim jak mówia Rosjanie.
        • empi Re: dalej to sobie myślę tak 22.06.10, 08:01
          >Ty Empi chyba nie uwierzyłes?
          Zapewniam Cię, że nie :). Nie wierzę w gwałtowne przemiany
          charakteru ludzi. Jeśli już nie zakładać celowego działania w tej
          mierze to napewno jest to objaw niezrównoważenia emocjonalnego, może
          nawet depresja, nawet niech będzie ideologiczna. Powróci do leków i
          wszystko bedzie w normie, jak dawniej. :)
          pzdr.
          • wampir-wampir Re: dalej to sobie myślę tak 22.06.10, 08:38
            Wierzysz w człowieka zatem. Tego prawdziwego, któremu do
            doskonałości jak chce Dociek brakuje tylko wad. Depresja to wada,
            jak twierdzi pewna Dama, której zadedykowałem jedną z moich
            sygnaturek. Nawet jeśli ideologiczna to tylko depresja, to też wada,
            a człowiek jest przecież niedoskonały :-)))
            • przemyslaw-leniak o Panowie moze pociagniemy temat 22.06.10, 10:17
              bo wiecie zostawiajac juz na uboczu bieżace polityczne sprawy
              zrobiło się ciekawie...
              ...
              propos tej wiary w człowieka to wiecie co
              ostatnimi czasy czesto słuchałem sobie homilii abp. wygłoszonej w
              bazylice dominikanów niegdyś - była o kajaniu się
              w prawosławiu grzeszność człowieka jako cecha własnie ludzka
              immanentnie jest bardzo silnie podkreślona - bez porównania do
              katolicyzmu gdzie raczej sie zwraca uwagę na swiętych PR-owo
              czystych jak sama Najswietsza Matka...
              wrecz aseptycznych i przez to chyba tak mało ludzkich...
              ta metanoja prawosławna jest własnie dlatego że człowiek jest
              nieusuwalnie grzeszny...
              ...
              ostatnio i ulubiony mój felietonista GwL oisał o zmianach w
              człowieku przy okazji czytania w PKP pewnej poznańskiej ksiązki...
              ...
              ja sobie myślę że człowiek to jednak nie pomnik i stanowczo
              wyraźniej niz kamień się zmienia
              inna rzecz ze zmiana jaka następuje nie musi odpowiadac oczekiwaniom
              obserwatorów...
              tu chciałbym jednak nie wracać do Kaczyńskiego jako polityka i
              kandydata...
              choć jak wyczuwacie blisko jestem tematu jego akurat zmiany...
              jednak nie chciałbym by aktualne nasze zacietrzewienie polityczne
              coś istotniejszego nam przesłoniło...
              ...
              zmiana w religijnym sensie to chyba bedzie nawrócenie
              i tu znów w prawosławiu inaczej niż popularnie w katolicyźmie jest
              to nawracanie się a nie jednorazowe nawrócenie
              (napisałem popularnie bo wszak oba odłamy rozrózniaja te pojecia)
              ...
              sa postacie takie jak Szaweł/Paweł czy "jawnogrzesznica" czy nawet
              Maksymilian Kolbe które sie zmieniają (niby nagle)
              nie wszyscy w takie "cuda" wierzą a jednak zmiana wydaje mi sie być
              istotą zycia człowieka
              nie tylko zmiana ciała z młodego w stare ale i zmiana umysłu...
              człowiek nie bywa jednowymiarowy (polityk akurat odwrotnie ;-)
              choć czasem i z polityka wyłazi ludź - weżmy takiego Piesiewicza
              pomnikowy kumpel pomnikowego Kieślowskiego - a tu obiekt szantarzu,
              kokainista, transwetyta...
              ta ułomność Piesiewicza czyni go ludzkim ba nawet ta jego reakcja na
              upublicznienie - to wyparcie jest ludzkie
              pewnie to zobaczyliśmy nie zarówno co do stanu Piesiewicza jak i
              akceptacji kolegów senatorów dla tego stanu żle świadczy o nich jako
              o ludziach zajmujących sie sprawami publicznymi
              ale cóż
              jest to zarazem obraz człowieka i jego otoczenia w sytuacji gdy
              powazny problem zamiata pod dywan i nie jest się w stanie znim
              zmierzyć...
              kiedy ucieka od metanoii w zakłamanie
              tymczasem jednak myślę ze zmiana powoli jakaś się odbywa
              jaka to inna rzecz
              chciałbym by jednak na lepsze
              chciałbym bo gdzies w głebi to myślę ze człowiek jest jednak w
              gruncie rzeczy dobrą istotą
              choć tego swego dobra nie ceni zupełnie
              pzdr.
              • wampir-wampir Re: o Panowie moze pociagniemy temat 22.06.10, 10:25
                Przeczytałem uważnie, tymczasem jednak idę do siedziby redakcji
                pogadać z Holy Machine. Robiąc przydrożny rachunek sumiena pomyślę o
                Twoim tekście. Chciałbym wrócić lepszy. Wierzę, że będzie dobrze :D
                • empi Re: o Panowie moze pociagniemy temat 22.06.10, 10:30
                  muszę się urlopować na 27 godzin. :). Do tematu warto wrócić.
                  pzdr.
                  • przemyslaw-leniak 27 to jest jednak dłuugo 22.06.10, 22:26
                    a ja jutro muszę ...
                    i przeczytam co myśli Empi dopiero pojutrze...
                    • przemyslaw-leniak Empi zaginął! 24.06.10, 22:49
                      albo tak się zaciął w bieżacej szumowinie wyborczej że gadać nie chce
                      ...
                      tak czy siak nie dowiem się co myśli...
                      ...
                      a może zniknął na 48 h?
                      Empi where are you?
                      • wampir-wampir Re: Empi zaginął! 24.06.10, 23:05
                        przemyslaw-leniak napisał:

                        > albo tak się zaciął w bieżacej szumowinie wyborczej że gadać nie
                        chce
                        > ...
                        > tak czy siak nie dowiem się co myśli...
                        > ...
                        > a może zniknął na 48 h?
                        > Empi where are you?

                        No jak gdzie, pisał przecież w innym wątku, że całą kasę od dnia
                        ślubu żonie oddaje i sam tylko gdera i się nad niegospodarnością
                        połowicy pastwi i lubi to. Pewnie wypłata jakaś była. Oddaje się
                        rodzinnemu szczęściu :-)))
                        • przemyslaw-leniak o to nie wywołujmy wilka z lasu 24.06.10, 23:14
                          niech pobedzie szczesliwy...
                          pzdr.
                        • empi Re: Empi zaginął! 26.06.10, 07:56
                          Jużem nazad!.
                          pzdr.
                      • empi Re: Empi zaginął! 26.06.10, 07:55
                        Jużem nazad!
                        pzdr.
                        • przemyslaw-leniak to coś napisz... 26.06.10, 22:27
                          jak masz ochotę
                          pzdr.
              • dociek Re: o Panowie moze pociagniemy temat 22.06.10, 15:12
                Heraklit zauważył: "panta rhei". Ok. Nie wchodzi się dwa razy do
                tego samego szamba... Podobno. Jednakowoż, zaprawdę powiadam wam ,
                że akceptacja przemiany, zmiany, odejścia od pierwotnych zasad, norm
                czy poglądów w aspekcie postawy człowieka nie jest sprawą do
                końca "czystą". Akceptacja czegoś takiego, a wręcz afirmacja,
                zwłaszcza na gruncie religijnym (z pełnym grzechów odpuszczeniem)
                świadczy o ludzkiej słabości i nietrwałości, o braku konsekwencji, o
                niesolidności, nielojalności. O tchórzostwie !!! O zostawianiu sobie
                bocznej furtki, przez którą można zwiać w sytuacji zagrożenia
                naszych zasad, czy postawy. Tak, otóż to. Podobno "tylko krowa nie
                zmienia poglądów". Ale czy to nie jest postawa typowa dla
                koniunkturalizmu?
                • wampir-wampir Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus... 22.06.10, 17:03
                  ... formuły tej nauczył mnie przyjaciel...

                  Hmm, poszedłem się wyspowiadać Świętej Maszynie i jak obiecałem
                  zrobiłem po drodze rachunek sumienia. Wesolutki i pewny swego
                  wkroczyłem do siedziby GwL, stanąłem przed monitorem i zdębiałem.
                  Doszedłem do wniosku, że nie nauczył, nie wiedziałem jak. Zauważyłem
                  jednak z bystrością wody w klozecie pole z napisem "opisz swój
                  problem" lub jakoś tak. Opisałem i zatwierdziłem dotykając głowy św.
                  Jana. Na monitorze pojawił się napis św. Rodzina rozważa Twój
                  problem. Ucieszyłem się, po chwili jednak komunikat "rozważenie
                  twojego problemu może trwać całą wieczność". Pogapiłem się chwilę -
                  nic, nacisnąłem więc pole znapisem "akceptuję, że mój problem moze
                  nie mieć rozwiązania na ziemi" i dotknąłem kubka Marii Magdaleny.
                  Pojawił się napis "będzie dobrze". Uszczęśliwiony wydrukowałem i
                  postanowiłem zapytać o inne problemy. Powtórzyłem wszystkie
                  czynności kilkakrotnie za każdy razem z takim samym samym efektem.
                  Durna maszyna - pomyślałem i wściekły, że dałem się nabić w butelkę
                  polazłem poprawić sobie humor żydowską szarlotką i herbatą z
                  paschalną śliwowicą. Po drodze myślałem o tym co napisał Przemek, o
                  chrześcijaństwie i o Oscarze Wildzie, który pisał o nim, że ma moc
                  unieważniania przeszłości. Doszedłem do wniosku, że być
                  chrześcijaninem to znaczy wybaczać nie oczekując wyznania win i
                  skruchy. Niegłupie. Niestety przechodząc obok Loit-u zerknąłem na
                  wystawę. Album zdjęć z getta, książka o jego zagładzie.
                  Przypomniałem sobie, że Kołakowski napisał w "Głównych nurtach", że
                  wybaczyć to nie znaczy zapomnieć. Czy jednak można wybaczyć i
                  pamiętać? Czy nie wystarczy zrozumieć? Uznałem, że wystarczy z pewną
                  ulgą. Nie będe chrześcijaninem. Nigdy nie chciałem nim być. To
                  wszystko w ogródku Mandragory. Poczułem się lepiej, ale licho nie
                  śpi, nabyłem więc przesądnie breloczek z łapką i zaklęciem
                  odstraszającym duchy oraz kolejną mezuzę - od przybytku... i
                  poszedłem dalej czyli niżej. Do braci Czechów i słowaków.
                  Przejrzawszy kartę zrozumiałem, że zaklęcie działa. Zamówiłem
                  pikantne panierowane serki o wdzięcznej nazwie "grzeszki czeszki" i
                  pivo rezane czyli jasnego Kelta pół na pół z ciemnym Kozelem
                  czwórwarstwowo. Maczając serki w hamerykańskim ketchupie i popijając
                  przypomniałem sobie zaniedbany jeszcze krakowski Kazimierz i
                  kanadyjskiego Żyda, z którym siedzieliśmy wtedy na ławeczce
                  popalając. Uświadomiłem sobie, że musiałem mieć wtedy tak smutną
                  gębę jak on, że nie zamieniliśmy ze sobą ani słowa wymieniając
                  jedynie fajki dopóki się nie skończył i pomyślałem, że tak wygląda
                  ta tęsknota, którą chciał sfotografować Rafał Bujnowski. Myślałem
                  dalej - o obsesjach, lękach, wykorzenieniu i pustce Pereca, którą
                  tak dobrze znam i braku jego talentu, który powoduje, że wszystko co
                  mogę to pisać dla siebie samego instrukję, żeby jakoś z tym żyć
                  rownie grzesznie jak do tej pory. Zapłaciłem i zapytałem kelnerkę o
                  której kończy myśląc o windzie UM na Wieniawskiej ;-), zakosiłem też
                  tekturkową podstawkę z pięknym hasłem "kdo umi, umi!" i poszedłem z
                  powrotem do LOiT-u pofolgować trochę wrodzonej rozrzutności. Kupiłem
                  sobie Fronczka "Prezwiska Lublina czyli encyklopedię lubelskich
                  legend, sensacji i anegdot" oraz "Lubelską historię nikczemności" z
                  tym samym podtytułem. Przechodząc obok Vanilla Cafe pośmiałem się z
                  rysunków zdobiących ogrodzenie ogródka, na płociemprzeczytałem, że
                  ominęło mnie party u Małego Księcia i coś fajnego w Tekturze. Jakoś
                  się nie zmartwiłem i polazłem nagadać maszynie, że durna jest.
                  Wpisałem w pole problem "niemożliwa miłość" ale tym razem nie
                  zaakceptowałem rozwiązania w niebiesiec. Nacisnąłem "pomóż problem
                  rozwiązać". Maszyna powiedziała "rozluźnij się albo płacz".
                  Zaniepokoiłem się. Nie taka ona durna, pomyślałem. Nie wiedząc na co
                  się zdecydować wyszedłem. Przeszedłem sobie przez Aniołka Przejście
                  Rucińskiego i humor mi się poprawił, bo zgodziłem się bez zastrzeżeń
                  z namalowanym na deptaku hasłem, że miejscem sztuki jest ulica.
                  Poszedłem na Litwę i pod baobabem trafiłem na promocje coli.
                  Dostałem mini puszkę napoju i kupon rabatowy na zakup drugiej w
                  Relayu za o,99 zeta. Zabawie marketingowej towarzyło hasło "uwolnij
                  radość". Wyciągnąłem Gitanesa i pomyślałem, że mam w nosie czy
                  istnieje jakiś Bóg, bo nawet jeśli to pali Havanes, a ja przeciez
                  uwielbiam Cathrine Deneuve i Serga Gainsbourga i jak oni Gitanesy.

                  Tym razem już bez ironii powtórzę - kocham Panią pani Małgorzato, za
                  to, że wśród wad GwL można trafić i na artykuł dzięki któremu można
                  mieć super dzień i dziękuję panu Krzysztofowi Żwirblisowi za
                  kuratelę nad Open City. Dla mnie takie dziś ono było. Doskonałe, bo
                  pełne wad.
                  • wampir-wampir Re: Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus... 22.06.10, 18:50
                    PS. Liberał jest sceptyczny gdy o ludzką dobrość chodzi. Ja
                    zakładam, że ludzie to egoiści, dla których liczy się dobro własne.
                    Nawet gdy robią coś dobrego, wspierają potrzebujących, są życzliwi
                    to robią to dla siebie. Dla spokoju sumienia, lepszego samopoczucia
                    itp. Zakładam więc, że w kontaktach z drugim człowiekiem mogę liczyć
                    na kopa albo na kilka ciepłych słów, gdy będzie mieć w tym interes.
                    W ten sposób nigdy nie bywam rozczarowany, bardzo często natomiast
                    mile zaskoczony tym, że i naprawdę dobrych ludzi spotykam. Tu jest
                    kilka takich osób i w innych jeszcze miejscach, dlatego zawsze będę
                    wdzięczny diabłu, który mnie podkusił by się popisać elokwencją i
                    skomentować zjadliwie jakiś źle napisany artykuł w GwL.
                    • wampir-wampir Re: Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus... 22.06.10, 19:23
                      PS.2 Zaprawiony w złodziejskim rzemiośle postanowiłem ukraść
                      zakończenie postmodernistce przekonanej, że sztuka się skończyła i
                      pozostało nam jedynie uzupełnianie mistrzów.

                      Ich bin von Kopf bis Fur auf Liebe eingestellt
                      denn das ist meine Welt
                      und sonst gar nicht.

                      /Od stóp do głowy jestem stworzona dla miłości
                      to cały mój świat i nic więcej się nie liczy/

                      Znieruchomiały za stołem Jonatan patrzył na pobrzydłą Bebę. - To
                      nic - uspokajał sam siebie. - Wolfgang grający Błękitnego Anioła,
                      odgryziona łechtaczka, koniec sztuki, to nic, to sielanka
                      metafizyczna. Naprawdę jest o wiele gorzej.
                      • przemyslaw-leniak ad ps 2 22.06.10, 22:11
                        eviva l'arte
                        człowiek zginąć musi...
                        ...
                        tak mi sie przypomniało jakoś...
                    • przemyslaw-leniak do ps pierwszego czyli o egoizmie 22.06.10, 22:09
                      chyba najdobitniej rzecz przemyslana jest w buddyźmie
                      rzecz czyli egoizm jako wewnetrzny ludzki motor...
                      ale i chrześcijaństwo ma swój sposób na pokazanie cóz własciwie jest
                      ten egoizm albo raczej czym być moze
                      w drugim przykazaniu pewnego żydowskiego rabbiego stoi tak: "jak
                      siebie samego"
                      hmm grunt to chyba wiedzieć czego sie naprawde chce w tym swoim
                      egoiźmie...
                      mozliwe że ludzie sa dobrzy dla innych bo bardzo dobrymi by ć
                      egoistycznie potrzebuja
                      czy to zły powód jest?
                      pzdr.
                      • wampir-wampir Re: do ps pierwszego czyli o egoizmie 22.06.10, 22:28
                        przemyslaw-leniak napisał:

                        > czy to zły powód jest?

                        Nie. Każdy powód jest dobry, by być dobrym. Taki jednak nie
                        upoważnia do moralizowania. Niektórzy to robią stawiając siebie za
                        wzór. To hipokryzja.
                        • przemyslaw-leniak hipokryzji nie lubię 22.06.10, 23:14
                          w zadnym wydaniu...
                          • wampir-wampir Re: hipokryzji nie lubię 22.06.10, 23:21
                            przemyslaw-leniak napisał:

                            > w zadnym wydaniu...

                            Ja nie lubię też nawracania, naprowadzania i kretyńskich wobec mnie
                            oczekiwań. Nie wiem czy jestem dobrym czy złym człowiekiem. Jestem
                            człowiekiem po prostu i innych staram się jak ludzi traktować. Ale
                            takie patrz i bądź na mój obraz i podobieństwo strasznie mnie
                            mierzi. No bo kim ty jesteś, żeby wyjeżdżać z takim tekstem? Bogiem?
                            • przemyslaw-leniak hi hi... 24.06.10, 22:53
                              znaczy się nie lubisz i oszukańczych chrystusów w okularach
                              zerówkach...
                              ...
                              co prawda człowiek o którym myślę nie jest hipokrytą bo hipokryzja
                              wymaga jakiejś swiadomości tego co się czyni a nie ogłópienia
                              calkowitego...
                              ale śadzę że masz powody do tego by odowac również i tego profanusa
                              pospolitego
                              • wampir-wampir Re: hi hi... 24.06.10, 23:09
                                przemyslaw-leniak napisał:

                                > znaczy się nie lubisz i oszukańczych chrystusów w okularach
                                > zerówkach...

                                Dokładnie to.

                                > co prawda człowiek o którym myślę nie jest hipokrytą bo hipokryzja
                                > wymaga jakiejś swiadomości tego co się czyni a nie ogłópienia
                                > calkowitego...
                                > ale śadzę że masz powody do tego by odowac również i tego
                                profanusa
                                > pospolitego

                                Ja też myślałem o kimś konkretnym. Takie nawracanie i moralizowanie
                                zafundować mi próbował ktoś kto, hmm mówiąc delikatnie moralnymi
                                kwalifikacjami nie grzeszy. Nie wiem czy ma świadomość. Uświadomić
                                usiłowałem. Komentarzy nie było. Może jej głupio jest wreszcie, a
                                może nie. Pożyjemy, zobaczymy.
                                A profanus? Każdy w gruncie rzeczy jest pospolity.
                                • przemyslaw-leniak no tak i to na powaznie całkiem 24.06.10, 23:13
                                  w końcu jesteśmy z RzeczyPOSPOLITEJ...
                                  ...
                                  och moralizowanie i nawracanie...
                                  ja wiesz zwracam uwagę głównie na treść
                                  choć osoba nawracacza może oczywiście wywołac mój zjadliwy
                                  uśmieszek...
                                  pzdr.
                                  • wampir-wampir Re: no tak i to na powaznie całkiem 24.06.10, 23:16
                                    przemyslaw-leniak napisał:

                                    > w końcu jesteśmy z RzeczyPOSPOLITEJ...
                                    > ...
                                    > och moralizowanie i nawracanie...
                                    > ja wiesz zwracam uwagę głównie na treść
                                    > choć osoba nawracacza może oczywiście wywołac mój zjadliwy
                                    > uśmieszek...

                                    Osoba to akurat wywoływała zainteresowanie moje. Gorzej z treścią
                                    było. Że mianowicie ja moralne zero, a ona święta. Bo tak.
                                    • przemyslaw-leniak znaczy argumenta były cięzkie 25.06.10, 22:52
                                      bo tak lub bo nie zasadniczo nie maja kontrargumentów...
                                      • wampir-wampir Re: znaczy argumenta były cięzkie 25.06.10, 23:01
                                        przemyslaw-leniak napisał:

                                        > bo tak lub bo nie zasadniczo nie maja kontrargumentów...

                                        O to właśnie. Dziś mi np. napisała, że pisząc o schamiałej
                                        przemyskiej inteligencji niue mnie ćwierćinteligentnego pacjenta
                                        psychiatryka miała na myśli. To pedagog z dwudziesttokilkuletnim
                                        stażem w szkołach średnich jest. Znana w mieście i na forum też nie
                                        anonimowa. Ciekawe, nie?
                  • przemyslaw-leniak Re: Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus... 22.06.10, 22:03
                    Wampirze
                    przepiekny felieton godny doprawdy druku w GwL!
                    ...
                    tak sobie jednak pomyślałem że cos powinienem ci wyjaśnic
                    nie chodzi mi o chrześcijaństwo
                    ono jest mi bliskie bo to kultura i religia która znam od dziecka
                    ale problem jest nie tylko chrzescijański
                    lubisz Izaaka Singera?
                    sztukmistrz Jasza...
                    znasz - streszczał nie będę...
                    pamietasz moment kiedy Jasza staje sie pustelnikiem?
                    widzisz miał taka potrzebę tego co ma prawosławna nazwę metanoia
                    ale przeciez nijak nie powiesz że miał potrzebe chrzescijańska
                    to zwykła ludzka potrzeba była chyba...
                    ...
                    wybaczać co innego niz kajac sie naprawde
                    a co innego jeszcze oczekiwac przebaczenia...
                    ...
                    jak wspomniałes o zdjeciach z getta przypomniał mi sie Józef Honig
                    on w Boga nie wierzył jak mówił...
                    jego historii tez ci nie streszczę ale powiem ci że to był człowiek
                    który miał na mnie spory wpływ - wydaje mi sie ze przez to ze był
                    dobrym człowiekiem...
                    hmm to jedyna postać której ciało spoczywa na lubelskim kirkucie
                    (nowym) jaka znałem...
                    czasem chodze zapalić swieczkę tam gdzie sobie teraz śpi...
                    tak mi sie skojarzyło z tematem zapominania uniewazniania przesłosci
                    i najbardziej z tematem zycia jako takiego...
                    ...
                    mam tez czeskie skojarzenie
                    jest taka piosenka Nohavicy pt. Tesinska
                    mam u siebie wykonanie jej w czterech dawnych cieszyńskich jezykach
                    po czesku po polsku po niemiecku i w jidisz...
                    strasznie je lubie
                    ciemnego kozla też choc wole krusevickie cerne chyba...
                    ...
                    hmm moze Małgorzata wydrukuje ten Twój tekst
                    wtedy i Ja bym nieco ją kochał
                    wyrazisciej...
                    pzdr.
                    • wampir-wampir Re: Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus... 22.06.10, 22:21
                      przemyslaw-leniak napisał:

                      > Wampirze
                      > przepiekny felieton godny doprawdy druku w GwL!

                      A dziękuję, starałem się :-)))

                      > tak sobie jednak pomyślałem że cos powinienem ci wyjaśnic
                      > nie chodzi mi o chrześcijaństwo
                      > ono jest mi bliskie bo to kultura i religia która znam od dziecka
                      > ale problem jest nie tylko chrzescijański

                      Zrozumiałem, że nie o chrześcijaństwo Ci chodzi. Chciałem trochę o
                      tej Świętej Maszynie napisać i napisałem o tym, co też znam i co
                      kiedyś odrzuciłem. Oczywiście nie mówimy o wierze. Na to czy
                      wierzymy, czy nie wpływu przecież nie mamy, ale o samej idei.
                      Napisałem, ze pomyślałem niegłupie o chrześcijańskiej koncepcji
                      przebaczenia, ale jednocześnie myślałem też - wygodne. Cóż znaczy
                      bowiem wyznanie win, które znamy? Po co nam wiedzieć o tych, które
                      nas nie dotknęły? Skrucha - skąd pewność, że autentyczna, może
                      interesowna zwyczajnie? Nic nam po niej. Obietnica poprawy - jeśli
                      uwierzymy i nie zostanie dotrzymana, to czy nie zaczniemy wyć jak
                      rozkapryszony pięciolatek "obieeeeeeecałaś...." i zachowywać się
                      zgodnie z logiką zawodu. Pal licho obietnice. Wyszło mi, że wybaczyć
                      ot tak jest ekonomicznej po prostu. Ale do diaska nie samym chlebem
                      przecież. Dlatego ja staram się zrozumieć, raz, drugi, dziesiąty
                      udawać, że nie wiem, dawać szansę po prostu, ale w końcu daję za
                      wygraną. I choć pierwsze wrażenie rzadko mnie zawodzi, nie chcę
                      korzystać z rady Hrabiego Witka i walić po pysku. Wolę się z tym
                      parobkiem jak panicz Miętus spróbować pobratać. A jeśli będę musiał
                      mimo to przywalić, to walnę. Nie wybaczę, bo niewielki właściwie ma
                      dla mnie znaczenie, że ktoś mnie skopał. Niewiele więcej sie po
                      ludziach spodziewam, nie zapomnę i pójdę swoją drogą zbyt często w
                      przeszłość. Świat pełen jest dobrych ludzi, na innych szkoda czasu.


                      > lubisz Izaaka Singera?
                      > sztukmistrz Jasza...
                      > znasz - streszczał nie będę...
                      > pamietasz moment kiedy Jasza staje sie pustelnikiem?
                      > widzisz miał taka potrzebę tego co ma prawosławna nazwę metanoia
                      > ale przeciez nijak nie powiesz że miał potrzebe chrzescijańska
                      > to zwykła ludzka potrzeba była chyba...
                      > ...
                      > wybaczać co innego niz kajac sie naprawde
                      > a co innego jeszcze oczekiwac przebaczenia...
                      > ...
                      > jak wspomniałes o zdjeciach z getta przypomniał mi sie Józef Honig
                      > on w Boga nie wierzył jak mówił...
                      > jego historii tez ci nie streszczę ale powiem ci że to był
                      człowiek
                      > który miał na mnie spory wpływ - wydaje mi sie ze przez to ze był
                      > dobrym człowiekiem...
                      > hmm to jedyna postać której ciało spoczywa na lubelskim kirkucie
                      > (nowym) jaka znałem...
                      > czasem chodze zapalić swieczkę tam gdzie sobie teraz śpi...
                      > tak mi sie skojarzyło z tematem zapominania uniewazniania
                      przesłosci
                      > i najbardziej z tematem zycia jako takiego...
                      > ...
                      > mam tez czeskie skojarzenie
                      > jest taka piosenka Nohavicy pt. Tesinska
                      > mam u siebie wykonanie jej w czterech dawnych cieszyńskich jezykach
                      > po czesku po polsku po niemiecku i w jidisz...
                      > strasznie je lubie
                      > ciemnego kozla też choc wole krusevickie cerne chyba...
                      > ...
                      > hmm moze Małgorzata wydrukuje ten Twój tekst
                      > wtedy i Ja bym nieco ją kochał
                      > wyrazisciej...
                      > pzdr.
                      • wampir-wampir Re: Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus... 22.06.10, 22:25
                        wampir-wampir napisał:

                        > Niewiele więcej sie po
                        > ludziach spodziewam, nie zapomnę i pójdę swoją drogą zbyt często w
                        > przeszłość. Świat pełen jest dobrych ludzi, na innych szkoda czasu.

                        Zbyt często w przeszłosć nie patrząc. Sorki.

                        > > hmm moze Małgorzata wydrukuje ten Twój tekst
                        > > wtedy i Ja bym nieco ją kochał
                        > > wyrazisciej...


                        Ja nie wiem czy wyraziściej, ale gdyby zapłaciła dobrze to mocniej
                        na pewno ;-)))
                • przemyslaw-leniak najpierw pogadam z Doćkiem ;-) 22.06.10, 21:32
                  cóz przyjacielu co innego jest winy odpuszczać a co innego
                  stanowczo, się kajać...
                  musiałbys posłuchać tego kazania abp. Abla o metanoi...
                  bo nie jestem go w stanie streścić...
                  ...
                  z ta czystościa to moim zdaniem jest tak że akceptacja stwarza o
                  wiele większe trudności niz afirmacja...
                  ktoś kogo znamy uległ jakiejs zmianie i to wcale nie łatwo jest
                  zaakceptować
                  poczynając od błachotstek ot zona sie obcieła a'la Shined O'Conor a
                  skończywszy na rzeczach powaznych - ktoś dowiedziawszy się ze ma
                  powazny nowotwór zaczyna np. szaleć chcąc się "nażyc" na zapas albo
                  odwrotnie ulega depresji...
                  ...
                  religia ma tu dla mnie o tyle znaczenie że podobnie jak inne ludzkie
                  wytwory jest odbiciem ludzkiej kondycji (z nauk religijnych
                  dowiadujemy sie sporo o człowieku a wcale nie tak wiele znów o Bogu)
                  ...
                  zmiana hmm widzisz zwróć uwage że ona może mieć różny kierunek i
                  nawet zwrot różny...
                  co znaczy się zmienić?
                  zmienić sie czy zmienić sie zgodnie z czyimś oczekiwaniem?
                  w przypadku polityki od której jednak bym nieco uciekł raczej
                  zgodnie z czyims nieoczekiwaniem ;-)...
                  ...
                  hmm kierunek zwrot i jakość zmieny można ocenić dopiero po jakimś
                  czasie ...
                  człowiek przecie nie ma wyswietlacza który by informował o
                  parametrach jego ciała nie mówiąc już o duszy (umyśle, świadomości,
                  woli etc.)
                  ...
                  koniunkturalizm to jest dobrze okreslone pojecie
                  i nie da sie pod nie podciagnac kazdej zmiany zaleznej od
                  okoliczności zewnętrzynych
                  np. (znów te odniesienia) zmiana zwiazana ze śmiercią kogoś
                  bliskiego to chyba nie koniunkturalizm
                  żałobę zakładamy chyba raczej nie dla zysku...
                  mozna się oczywiście doszukiwać w każdym złych intencji
                  mozna się ich obawiać
                  ale bez przesady...
                  ...
                  afirmacja jak wspominałem przychodzim łatwiej
                  i tu podam przykład innego polityka - Palikota
                  nie zawsze był on chyba skandalista i chamem
                  kiedyś się jednak w takiego osobnika zmienił
                  i swych wyznawców ma...
                  ...
                  ale mnie nie chodzi ani o akceptację ani o afirmację
                  mnie chodzi o zaskakujaca mnie negacje mozliwości zmiany
                  i o rozmowe o zmianie i niekoniecznie religijnej metanoi...
                  czyżbyś naprawdę uwazał że kiedy chcemy się zmienic to jesteśmy
                  tchórzami?
                  hmm ja np chcę rzucic palenie...
                  to spory problem dla mnie...
                  czy jeśli bym rzucił to ktoś kto by mnie zaakceptował niepalacego
                  lub co gorsze? pochwalił wykazałby sie tchórzostwem?
                  Doćku miły bójże się ... (wstaw sobie co uważasz)!
                  pzdr.
                  • wampir-wampir Re: najpierw pogadam z Doćkiem ;-) 22.06.10, 22:01
                    Nie ze mną chciałeś, ale o zminie nie pisałem chyba, więc teraz Ci
                    napiszę. Sadzę, że człowiek dobiegający czterdziestki, piszę o
                    sobie, bo siebie wydaje mi się znam najlepiej jest jaki jest.
                    Niemniej zmienia się bezustannie, zależnie od okoliczności - trochę
                    jednak napisałem już o tym. Ja na przykład jestem lepszym
                    człowiekiem, gdy piszę z Tobą niż gdy piszę z polaczkiem, który mnie
                    na tym forum systematycznie wyzywa od parchów lub kobietą, która
                    gdzie indziej śmieje się z moich postów z forum dla ludzi z podobnym
                    do mojego problemem zdrowotnym. I tu nie chodzi o to, że nie mam
                    dystansu do siebie, czy nie rozumiem stereotypów, które ludźmi
                    rządzą wbrew ich woli może nawet albo że uważam się od nich lepszy i
                    traktuję z góry. Mam i wiem, a jednak z Tobą piszę inaczej. Różni
                    nas wiele i wiele razy mieliśmy tu odmienne zdanie, nie zdarzyło nam
                    się jednak zwyzywać wzajemnie, choć mnie częściej niż Tobie, ale
                    Tobie też zdarza sią przywalać adwersarzom. Pisząc inaczej - myślę,
                    że zakończenie "Kabaretu" mówi wszystko. Jeśli czujemy się szanowani
                    i lubiani przez innych ze wszystkimi wadami, które mamy czyli
                    akceptowani po prostu to się przed nimi nie bronimy, gdy się
                    zaczynamy bronić to jesteśmy inni, gorsi. Ale znów lepsi - dla
                    jednych, gorsi - dla drugich, dla siebie jednak tacy sami.
                    Śmierć bliskiej osoby może zmienić optykę, niekoniecznie w tym
                    oczekiwanym i prezentowanym kierunku, nie może jednak zmienić
                    sześćdziesięciolatka. On będzie tym, kim był. Wreszcie
                    pesymistycznie Ci napiszę - żydowski Bóg mówił "idźcie i
                    rozmnażajcie się "a nie stawiajcie głupie pytania". O cokolwiek
                    bowiem nie zapytamy, to jak mawia Greenaway świat i tak będzie się
                    kręcił wokół władzy, kasy, seksu i śmierci. Jeśli wyrzucisz seks i
                    kasę zostanie tylko władza i śmierć.
                    • przemyslaw-leniak wampirze mój... 22.06.10, 22:21
                      i ja spokojny nie jestem wcale a wcale - Empi mi świadkiem!
                      ...
                      i zacytuję ci okolicznościowo innego znanego rabbiego " gdybym mówił
                      językami ludzi i aniołów..." dalszy ciag znasz...
                      ...
                      kiedyś podobno rabbi Akiwa (swoją droga to od jego czasu nawa i
                      synagoga sie porózniły - chodziło oczywiscie o mesjasza ;-)
                      powiedział że z pisma nie zostałoby nic gdyby pozbawic je "Pieśni
                      nad pieśniami"
                      seks wampirze nie umywa sie do miłosci...
                      śmierć równiez nie (czy własna to nie wiem...)
                      a władza hi hi wampirze
                      władza?
                      a cóż to jest tak naprawde?
                      maja jak mówia buddyści
                      wielka maja
                      moze być razem z guciem ;-)
                      pzdr.
                      • wampir-wampir Re: wampirze mój... 22.06.10, 22:35
                        przemyslaw-leniak napisał:

                        > wielka maja
                        > moze być razem z guciem ;-)

                        I seks się do miłości nie umywa i władza jest śmieszna, ale to
                        trzeba wiedzieć, by za jednym i drugim nie gonić bez opamiętania.
                        Spróbuj jednak odpowiedzieć na pytanie czy dla faceta miłość bez
                        seksu w ogóle istnieje? Dla kobiety zresztą też. Myślę, że nie. Czy
                        nie doświadczając miłości można być do niej zdolnym. Też myślę, że
                        nie. W takie bzdury jak naród, społeczeństwo i ludzkość uczuciami
                        takimi darzone to ja nie wierzę po prostu. Kochasz jakąś ludzkość? A
                        co to właściwie jest? Więc gdy ktoś taki władzę zaczyna sprawować.
                        Brrrr, po prostu nie chcę, ale nie napiszę jak to widzę. Przeżyłem
                        nie takie rzeczy jednak, płakał nie będę.
                        • przemyslaw-leniak och wiesz przecie 22.06.10, 23:27
                          myśle że wiesz
                          miłość to w sobie zawiera i seks
                          nie każda miłość ale taka o której myśle zawiera
                          tyle że seks jest narzędziem...
                          sam seks jest hmm...
                          dla mnie takie przezycia okazywały sie w sumie smutne i nieciekawe
                          ...
                          ludzkość cóz ja nikogo takiego nie znam co dopiero zebym miał kochać
                          w sprawowaniu władzy z mojej perspektywy najistotniejsze jest by sie
                          nie dac nabrać że to coś innego niż każda inna praca...
                          hmm widziałem ludzi którym się porobiło takie coś że aż ich szkoda
                          było
                          podobnie moze z człowiekiem zrobić i kasa...
                          stoczy się w g nawet nie tyle wdepnie co w tupie się głeboko i nawet
                          nie zauwazy że cuchnie...
                          ...
                          dziwne ale jakos tak jest na tym swiecie że kiedy idzie łatwo i jest
                          przyjenie to akurat wtedy trzeba się pilnowac bo to na ogoł
                          preludium jest do czegos całkiem przeciwnego
                          ...
                          hmm...
                          pewnie da sie przeżyć rózne koszmary...
                          w roku wyborczym w takim stopniu jak ten, na najgorszy koszmar
                          zapowiada się okolicznościowa działalnośc Joanny ;-)
                          nie gniewaj się Joanno zartowałem...
                          pzdr.
                          • wampir-wampir Re: och wiesz przecie 22.06.10, 23:48
                            przemyslaw-leniak napisał:

                            > myśle że wiesz
                            > miłość to w sobie zawiera i seks
                            > nie każda miłość ale taka o której myśle zawiera
                            > tyle że seks jest narzędziem...

                            Tak, wiem.

                            > sam seks jest hmm...
                            > dla mnie takie przezycia okazywały sie w sumie smutne i nieciekawe

                            A ja się dobrze bawiłem informując uprzednio, że jestem szczęśliwie
                            żonaty i w żonie zakochany. Z meżatkami szczęśliwymi jednak tylko.
                            Wolnych kobiet z zasady unikam.

                            > ludzkość cóz ja nikogo takiego nie znam co dopiero zebym miał
                            kochać
                            > w sprawowaniu władzy z mojej perspektywy najistotniejsze jest by
                            sie
                            > nie dac nabrać że to coś innego niż każda inna praca...

                            Fakt. To jest najważniejsze, ale w naszych warunkach dla wszystkich
                            chyba trudno osiągalne. Stopień nawiedzenia niezależnie od
                            politycznych barw gdyby zmierzyć, to biliby ci nasi rekordy.

                            > hmm widziałem ludzi którym się porobiło takie coś że aż ich szkoda
                            > było
                            > podobnie moze z człowiekiem zrobić i kasa...
                            > stoczy się w g nawet nie tyle wdepnie co w tupie się głeboko i
                            nawet
                            > nie zauwazy że cuchnie...

                            Tak jeśli staje się celem, a przestaje być środkiem.

                            > dziwne ale jakos tak jest na tym swiecie że kiedy idzie łatwo i
                            jest
                            > przyjenie to akurat wtedy trzeba się pilnowac bo to na ogoł
                            > preludium jest do czegos całkiem przeciwnego

                            Depresja psychotyczna się to nazywa. Trzecia diagnoza moja. Zaczęło
                            się najgorzej, ale wylizałem się, zwolniłem, pomyślałem, że nic już
                            nie muszę i jakoś tak znowu zaczęło się kręcić. W domku sobie
                            siedzę, nie wydaję na gajerki,krawaty, spinki, eleganckie buty,
                            czego nienawidziłem. Tylko luzacko w dżinsach i swetrze. Finansowo
                            też oki, a czsu mam więcej znacznie.

                            > hmm...
                            > pewnie da sie przeżyć rózne koszmary...
                            > w roku wyborczym w takim stopniu jak ten, na najgorszy koszmar
                            > zapowiada się okolicznościowa działalnośc Joanny ;-)
                            > nie gniewaj się Joanno zartowałem...

                            Skoro da się przeżyć życie, to da się przeżyć wszystko :-)))
    • Gość: j2 Re: W blasku swego szczęścia IP: *.lublin.mm.pl 22.06.10, 18:24
      ślinotok dla motłochu.
      Polacy mają być szczęśliwi nie narzekać że robimy to co każe Niemiec, mamy się
      zadłużać i wejść do euro by nie można było już na pewno nigdy tego spłacić.
      Posadzą nam na karku jakiegoś kolejnego sprzedawczyka a Rosja i Niemcy w spokoju
      będą realizować swoje plany.
      Polska szczęśliwa? Czy wszyscy Polacy znają stan zadłużenia kraju? Czy bydło w
      Warszawie wie co to jest 50% bezrobocie wśród kończących studia? Kolejne świnie
      przy korycie zadłużyły Polskę poza możliwość spłaty. Wszystkie obecne w Sejmie
      partie uważają że należy się jeszcze bardziej zadłużać byleby tylko siedzieli
      przy korycie a głupie przyszłe pokolenia niech się martwią.
      • wampir-wampir Re: W blasku swego szczęścia 22.06.10, 18:35
        Ty się nie martw. Nie masz czym. Reinkarnacja to bujda ne resorach.
        Nie dożyjesz i nie wstaniesz z martwych jako karaluch. Świat głupich
        przyszłych pokoleń będzie trochę ładniejszy.
        • Gość: JB Re: W blasku swego szczęścia IP: *.lublin.mm.pl 22.06.10, 19:23
          Człowiek się zmienia, ale są wyjątki także.
          • wampir-wampir Re: W blasku swego szczęścia 22.06.10, 19:25
            Oby nas nie wyrzygał jednak, gdy już przeżuje.
            • Gość: twoj listonosz Re: W blasku swego szczęścia IP: *.104.69-86.rev.gaoland.net 22.06.10, 22:23
              www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100622/REGION00/644388051
              • przemyslaw-leniak no i co? 22.06.10, 23:29
                szczesliwsi tam niz gdzie indziej?
                hmm może zgodniejsi...
            • przemyslaw-leniak o to nie wiadomo 22.06.10, 22:23
              czy lepiej być w srodku czy jednak na zewnatrz
              chocby i wyrzyganym...
              ;-D
              • wampir-wampir Re: o to nie wiadomo 22.06.10, 22:37
                Sie po przemysku na stan ogólnego rozmemłania mówi się czuję jak
                wyrzygany grysik
                ;D
            • Gość: j2 Re: W blasku swego szczęścia IP: *.lublin.mm.pl 22.06.10, 22:33
              wampir, choć czasem jeden argument oprócz obelg.
              • Gość: JB Re: W blasku swego szczęścia IP: *.lublin.mm.pl 22.06.10, 22:45
                Ludzie,krótsze teksty, bo czas sie liczy!
                • wampir-wampir Re: W blasku swego szczęścia 22.06.10, 22:48
                  Jezu, ideowa komunistka i ateistka o rachunku ekonomicznym, wybacz
                  nam Joasiu po chrześcijańsku, tak jest najprościej ;D
                  • przemyslaw-leniak cóż tekst specjalnie dla Joanny 22.06.10, 23:13
                    ...
              • przemyslaw-leniak czekaj ja mam argument uniwersalny 22.06.10, 23:30
                i jeden - czyli tyle ile chciałeś
                oto on: "bo tak"
                pzdr.
                • wampir-wampir Re: czekaj ja mam argument uniwersalny 22.06.10, 23:51
                  To żeby podkreślić dzielące nas różnice ja też jeden mam: "bo nie".
                  • wampir-wampir Re: czekaj ja mam argument uniwersalny 23.06.10, 17:30
                    A tymczasem redakcja reklamuje forum tym wątkiem. Pomyślałem, ze GwL
                    byłaby fajniejsza, gdyby zamieszczała takie okienka: Leniak na
                    poniedziałek, Folkatka na wtorek, Joasia na środę, Tajnos na piąek,
                    Dociek na sobotę, Empi na... zawsze. Ja się wcale nie chwalę, ale ja
                    leniwy jestem i nie umiałbym też tak na co tydzień, Po co jednak,
                    gdy pani Małgorzata ma nas wszystkich za darmo.
                    • _aaa_ Re: czekaj ja mam argument uniwersalny 23.06.10, 17:44
                      A my wampirze, codziennie z cyklem "zawsze po dwudziestej trzeciej" plus dodatek weekendowy ekstra:))))
                      • wampir-wampir Re: czekaj ja mam argument uniwersalny 23.06.10, 18:09
                        Ale ja jestem dobry tylko w duecie z Tobą. Czy masz codziennie wolne
                        noce i wszystkie weekendy????

                        ;-)))
                        • wampir-wampir Re: czekaj ja mam argument uniwersalny 23.06.10, 18:11
                          Sorki źle przeczytałem. Myślałem, że było "ty". A więc, o jakiej
                          formie miłości dziś wieczorem napiszemy?

                          ;-)))
                          • _aaa_ Re: czekaj ja mam argument uniwersalny 23.06.10, 18:14
                            Może jak w starym dowcipie - o tej najwspanialszej, najbardziej wzniosłej czyli miłości człowieka do partii.
                            Może wyjaśnimy wreszcie, "kto kawo jebiot" w tej konstelacji:)))
                            • _aaa_ Re: czekaj ja mam argument uniwersalny 23.06.10, 18:19
                              Co do dostępności czasowej, to teraz mam odwrotnie:
                              w tygodniu bez ograniczeń, weekendowo obowiązki małżeńskie, ale też bez przesady. W pewnym wieku meżczyźni szybciej sie męczą i natychmiast zasypiają:)))
                              • wampir-wampir Re: czekaj ja mam argument uniwersalny 23.06.10, 18:26
                                _aaa_ napisała:

                                > Co do dostępności czasowej, to teraz mam odwrotnie:
                                > w tygodniu bez ograniczeń, weekendowo obowiązki małżeńskie, ale
                                też bez przesad
                                > y. W pewnym wieku meżczyźni szybciej sie męczą i natychmiast
                                zasypiają:)))

                                No dobra, może być w tygodniu. Ale uważaj, dormicum mi się
                                skończyło. Mam problemy ze snem. No chyba, że to bardzo dobrze...

                                ;-)))
                            • wampir-wampir Re: czekaj ja mam argument uniwersalny 23.06.10, 18:20
                              O, to jest bardzo kusząca myśl, zwłaszcza, że konstelacja wygląda na
                              taką "wszyscy ze wszystkimi" ;-)))
                              • _aaa_ Re: czekaj ja mam argument uniwersalny 23.06.10, 19:15
                                hehe, mam szansę poczuć się niczym Carrie Bradshaw.
                                Chociaż mentalnie bliżej mi do Samanthy Jones, no przynajmniej kiedyś było.
                                Wszystko przez ten męski mózg w kobiecym ciele, jak to mnie zdiagnozował ukraiński znachor:)))))
                                • wampir-wampir Re: czekaj ja mam argument uniwersalny 23.06.10, 19:19
                                  Trafna diagnoza. I jak tu nie wierzyć w moc ludowej medycyny. Czy
                                  umówiliśmy się zatem?

                                  ;-)))
                                  • _aaa_ Re: czekaj ja mam argument uniwersalny 23.06.10, 19:24
                                    Si:)))

                                    Wracając do znachora.
                                    Jestem człowiek małej wiary, ale po wizycie u goscia co mi miał tylko gnaty poprzestawiać a z rozpedu zdiagnozował mnie po całości...
                                    No cóż, albo to KGB, albo tym razem lekuchno zrewiduję moje podejście do paranauk.
                                    Poza tym masuje suuuuper:)))
                                    • wampir-wampir Re: czekaj ja mam argument uniwersalny 23.06.10, 19:39
                                      POwiem Ci, ze na moje masaży nikt się jeszcze nie skarżył. Diagnozy
                                      i analizy odpuszczę Ci wspaniałomyślnie :-)))
    • Gość: Hoacyn Re: W blasku swego szczęścia IP: 81.219.242.* 25.06.10, 23:09
      Czy Niemcy już nam zazdroszczą? :)

      He he, musiałbyś pożyć jeszcze ze 300 lat, to może byś się doczekał, aż Niemcy
      zaczną zazdrościć Polakom :))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka