zorroorroz
22.12.10, 08:52
Nie zdarza, aby w procesach naukowych doktor recenzował prace dr. habilitowanego lub profesora. Ale dyskusja naukowa ma to do siebie, że każdy może zabrać głos i jego głos podpisywany jest jego nazwiskiem. I za ten głos ponosi odpowiedzialność. Nie znając treści książki i recenzji trudno o nich dyskutować, ale skoro profesor A. Paczkowski przgotował recenzję negatywną, to jest to pewnien sygnał, że dr Poleszak nie mógł się całkowicie mylić. Natomiast pozwanie do sądu, wynajęcie znanego prawnika, to ewidentne zastraszenie dyskutanta. To, że prof. Piotrowski się ośmieszył - już wszyscy zajmujący się nauką wiedzą. Ale to jak zakończy tę całą sprawę wydaje się interesujące. Np. w jaki sposób udowodni ze swoim mecenasem ew. winę autora recenzji, która w końcu się nie ukazała. I jakiego użyją paragrafu, aby sądzić człowieka za coś, co nie zostało opublikowane... To już ma charakter procesów znanych chyba tylko na Białorusi. A pradoskalnie można byłoby sądzić, że cały problem dotyczy inteligentnych ludzi, potrafiących używać argumentów słownych, a nie siłowych... skąd ta agresja Panie Profesorze? Historykowi nie wypada, politykowi nie przystoi, a chrześcijaninowi nie można. Jak to było: prawdziwa cnota krytyk się nie boi? (I. Krasicki, Monachomachia)