Dodaj do ulubionych

DZIECKO CZY DOROSŁA?

22.02.02, 14:33
Uwaga zapodaję temat, bo jestem ciekawa opinii.
Moja koleżanka spotykała się krótki czas z pewnym kolegą. Trwało to krótko, ona
wcześniej była raczej wstrzemięźliwa jeśli idzie o spotykanie się z fazetami,
tu zrobiło jej się dobrze, bo ktoś się troszczy, zabiega, daje jej przyjemność.
Ale dziewczyna jest poważna, myśląca, po paru tygodniach zorientowała się, ze
niestety to co ich łączy, to na pewno nie pokrewieństwo umysłów czy dusz... Że
mają problemy z przegadywaniem długich godzin i rozumiecie, ona bardzo chciała
żeby to był ktoś, z kim gadałaby całymi dniami, z kim rozumieliby się bez słów
itd.
Ja kretyńsko poradziłabym , żeby w rozmowie ostatecznej (na która była
zdecydowana) powiedziałą mu oprócz swoich motywów i pobudek, że przeciez nie są
dziećmi, że kilka w końcu mało intensywnych tygodni nie rodzi zobowiązań,
zwłaszcza że nie wyznawali sobie uczuć, itd.
A on na to: Wiesz co, dziecko jesteś.

I pytanie: Co miała zrobić, pozostawić jak jest, w koncu samo by się rozeszło,
wyrazić to innymi słowami.

Dziewczyny jak to robiłyście, panowie, jak reagowaliscie na takie pokrętne
tłumaczenia?

Przyznam się, ze na moje podobne teksty panom ręce opadały, prosili o
zachowanie przyjaźni, o mozliwosć spróbowania kiedyś jeszcze raz. Ale żaden mi
nie wyjechał z brakiem dojrzałości.
Obserwuj wątek
    • eor Re: DZIECKO CZY DOROSŁA? 22.02.02, 16:01
      Hm... No, nie wiem. Cos mi sie wydaje, ze koles po prostu poczul sie urazony i
      zdecydowal sie wyrzucic z siebie jakas obelge, a ze ta akurat mu przyszla do
      glowy.... to chyba wcale nie jest takie rzadkie. Ludzie lubia oskarzac innych o
      niedojrzalosc, bo to od razu daje niezwykla przewage w dalszej dyskusji. Kazde
      stwierdzenie strony przeciwnej mozna pozniej skwitowac poblazliwym: oj,
      dziecko, dziecko, co Ty o zyciu wiesz:)))))
    • Gość: Paul Re: DZIECKO CZY DOROSŁA? IP: *.proxy.aol.com 22.02.02, 18:56
      ronja napisał(a):

      > Uwaga zapodaję temat, bo jestem ciekawa opinii.
      > Moja koleżanka spotykała się krótki czas z pewnym kolegą. Trwało to krótko, ona
      >
      > wcześniej była raczej wstrzemięźliwa jeśli idzie o spotykanie się z fazetami,
      > tu zrobiło jej się dobrze, bo ktoś się troszczy, zabiega, daje jej przyjemność.
      > Ale dziewczyna jest poważna, myśląca, po paru tygodniach zorientowała się, ze
      > niestety to co ich łączy, to na pewno nie pokrewieństwo umysłów czy dusz... Że
      > mają problemy z przegadywaniem długich godzin i rozumiecie, ona bardzo chciała
      > żeby to był ktoś, z kim gadałaby całymi dniami, z kim rozumieliby się bez słów
      > itd.
      > Ja kretyńsko poradziłabym , żeby w rozmowie ostatecznej (na która była
      > zdecydowana) powiedziałą mu oprócz swoich motywów i pobudek, że przeciez nie są
      >
      > dziećmi, że kilka w końcu mało intensywnych tygodni nie rodzi zobowiązań,
      > zwłaszcza że nie wyznawali sobie uczuć, itd.
      > A on na to: Wiesz co, dziecko jesteś.
      >
      > I pytanie: Co miała zrobić, pozostawić jak jest, w koncu samo by się rozeszło,
      > wyrazić to innymi słowami.
      >
      > Dziewczyny jak to robiłyście, panowie, jak reagowaliscie na takie pokrętne
      > tłumaczenia?
      >
      > Przyznam się, ze na moje podobne teksty panom ręce opadały, prosili o
      > zachowanie przyjaźni, o mozliwosć spróbowania kiedyś jeszcze raz. Ale żaden mi
      > nie wyjechał z brakiem dojrzałości.
      A dlaczego na poczatku nie postawic sprawy jasno? Np.:"Sluchaj podobasz mi sie i
      chyba z wzajemnoscia, wiec mozemy ze soba sypiac, a co potem to sie zobaczy."
      Cos musialo chyba doprowadzic "tamtego pana" do wniosku, ze nie chodzi tylko o
      sex. Albo wyzej wymieniony pan to jakis naiwniak/psychopata zyjacy w swoim
      swiecie, albo twoja kolezanka, ktora tak bardzo chce kontaktu psychicznego, nie
      tylko fizycznego, nie artykulowala swych mysli na biezaco. Do tego nie trzeba
      zadnej blizkosci. Wystarczy mowic, wcale nie trzeba godzin i wspolnych
      wieczorow, te moga przyjsc pozniej, jesli okazuje sie ze para sie ze soba zgadza.
      Nim to jednak nastapi, czesto trzeba przejsc przez nieprzyjemne, brutalne chwile
      prawdy. Ludzie tego nie lubia. Ludzie uznaja to za chamstwo. Ludzie chca
      byc "delikatni". Tylko potem okazuje sie ze przez swoja delikatnosc mozna na
      koniec wsadzic komus noz w plecy i nie ma sie co dziwic, ze z bulu taki
      delikwent "syknie" - w tym przypadku "pomowienie" o niedojrzalosc. Takie
      bycie "milym" i "poprawnym" na co dzien, moze byc bardziej niebezpieczne niz
      jakis facet na prochach z nozem w ciemnej uliczce. Mam nie wielu
      przyjaciol/blizkich znajomych, a to co we mnie cenia to gotowosc do dzialania w
      kazdej sytuacji bez wzgledu na okolicznosci, wiernosc i szczerosc. Jest za
      to "cena". Przeciez czasem bywam "taki nieprzyjemny". Miejmy nadzieje ze w
      przypadku twojej kolezanki to ow facet byl takim sobie psychopata i musial
      odreagowac. Jesli tak nie bylo, to moja reakcja w stosunku do twojej kolezanki
      byla by pewnie podobna. Jesli ktos boi sie (sic!) mowic co mysli, to jest
      niedojrzaly - zachowuje sie jak dziecko.
      Paul

      • silverstone Re: DZIECKO CZY DOROSŁA? 22.02.02, 19:02
        ja mam w takim razie najfajniej - jestem na pierwszy rzut oka totalnym,
        niedorobionym i rozbestwionym bachorem, w zwiazku z tym nikt w miare rozsadny
        nie rzuci mi tego w twarz :))))) Srednio w co drugim przypadku dorosli,
        rozgarnieci i dojrzali panowie odbieraja mnie mentalnie jako dziecko wiec mam
        klopot z glowy hehehehehe..... A moglo byc tak pouczająco!!!!!!!
      • Gość: ulv Re: DZIECKO CZY DOROSŁA? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.02.02, 20:44
        Moje uznanie Paul !

        Ulv
        • Gość: Paul Re: DZIECKO CZY DOROSŁA? IP: *.proxy.aol.com 22.02.02, 20:59
          Gość portalu: ulv napisał(a):

          > Moje uznanie Paul !
          >
          > Ulv
          Mam nadzieje ze nie kpisz. Pozdrawiam.
          Paul

          • Gość: ulv Re: DZIECKO CZY DOROSŁA? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.02.02, 21:44
            Nie kpię. Całkiem serio : moje uznanie !
            Po prostu lubię ludzi bez zbędnej - przepraszam : mieszczńskiej hipokryzji

            • Gość: Paul Re: DZIECKO CZY DOROSŁA? IP: *.proxy.aol.com 22.02.02, 22:10
              Gość portalu: ulv napisał(a):

              > Nie kpię. Całkiem serio : moje uznanie !
              > Po prostu lubię ludzi bez zbędnej - przepraszam : mieszczńskiej hipokryzji
              Ciesze sie ze sa jeszcze tacy ludzie. Tu "u mnie" kazde zachowanie mozna uznac
              za nic nie znaczace dziactwo (np. moje "szczere", bezpardonowe zachowanie) i nikt
              na to nie zwraca uwagi, ba mozez zyskac dodatkowo szacunek o ile cos soba
              prezetujesz, masz cos do powiedzenia i nie rzucasz sie na nikogo z pala;-). W
              Polsce luczie sa szybcy w kreceniu kolek na czole, "pietnowaniu", wytykania
              palcami, jesli tylko ktos nie spelnia pokladanych w danej jednostce wyobrazen.
              Uszanowanie.
              Paul

              • ronja Re: DZIECKO CZY DOROSŁA? 25.02.02, 09:30
                Macie rację, grunt to nie owijać w bawełnę, ale prościej jest mówić niż
                wprowadzać w czyn.
                Poza tym ja patrzę na koleżankę, źle je i tyle... Mimo że zareagowała w miarę
                szybko, mogła to ciągnąć i ciągnąć.
                Możliwe, że byli dopiero na etapie stwierdzania, o co im chodzi. I ona jak
                zdecydowała, o co - to z nim porozmawiała. I powiedziała.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka