przemek.leniak
17.01.11, 12:14
w ramach przeglądania egzotycznych sajtów
zerkłem sobie na pretensjonalny (w sensie majacy pretensje) sajt KulturaEnter
i zwrócił mą uwagę esej Emila Majuka pt. Historia to nie szwedzki stół
czytałem i czytałem i czytałem
i wyczytałem że w ratowanie Żydów " było zaangażowane maksymalnie 1-2% populacji"
a reszta "była albo bierna albo wrogo nastawiona"
hmm no jest to moim zdaniem własnie jedna z przystawek ze szwedzkiego stołu.
czemu tak myślę
ano bo jak sobie czytam taki wywiad z ks Pawłowskim
to on tam mówi coś takiego: "Nie wszyscy z tych, którzy mnie ukrywali wiedzieli, że jestem Żydem. Pewnie się domyślali. Gdy byłem w Zamościu, ukrywałem się u pewnej Polki, Katarzyny Zwolińskiej. Miałem podarte ubranie, więc ona prosiła sąsiadów o trochę płótna. Nie dali. Na drugi dzień ukradła ten materiał i uszyła mi ubranie. Powiedziała: "nie chcieli dać dla sieroty, to ukradłam. Pan Bóg mi przebaczy".
Oczywiście byli tacy, co się bali. Byłem przez tydzień u pewnej rodziny, mieli dzieci. W pewnym momencie kobieta zaczęła płakać. "Wszystkich nas zabiją przez niego" mówiła do męża. On nic nie mówił, był bardzo delikatnym człowiekiem, ona zresztą była też dla mnie dobra. Poradziła, żebym poszedł na wieś, paść krowy, to nikt mnie nie rozpozna. I poszedłem z metryką do Białowoli koło Zamościa. Pasłem krowy u polskich chłopów. Może się domyślali, może nie. Przede wszystkim Niemcy byli dla nich wielkimi wrogami, bo wymordowali tam ponad 20 osób. I tak u jednego gospodarza, u drugiego, dotrwałem do końca wojny. Szczerze mówiąc z antysemitami się nie zetknąłem."
i tak sobie myślę
wieś to i dziś jest takie miejsce gdzie własciwie wszyscy wszystko o sobie wiedzą i wszyscy wszystko widzą ale nikt nic nie mówi...
hmm znam przypadek wsi w której zarówno ukrywano Żydów jak i w której doszło do morderstwa rodziny żydowskiej - też zresztą przed tym morderstwem ukrywanej...
ile w takiej wsi mogło kieszkac osób?
powiedzmy że 100
wystarczyłoby by jedna była wrogo nastawiona i ...
ech co tu mówić.
przede mną lezy wydany w 1987 roku Pamiętnik Dawida Rubinowicza w 1939 roku absolwenta szóstej klasy szkoły powszechnej syna mleczarza gdzieś na kielecczyźnie (we wsi Krajno konkretnie)
bardzo pouczająca to lektura...
ale Emil jej chyba nie zna
a szwedzki stół kazdy przecie lubi
bo mozna sobie wybrać co komu pasuje