Dodaj do ulubionych

Na nudę naleśniki.

05.05.11, 14:10
Albo placki kartoflane.
Mozna się przy ich produkcji i smażeniu zdrowo nagimnastykować.
Żadne tam półprodukty z garmaża. Od poczatku do końca "tymirencamiprodakszyn".
Najlepiej jesli wykonuje sie tytularne w kilku smakach, bo progenitura chce jednego ze szpinaczkiem, drugiego z serkiem, trzeci może być z jabłuszkiem a na deser taki podsmazany podsypany gruba rafinada cukrową i cynamonem pusty.
Potem przychodzi zmeczony pracą pan tyran i władca (tak jak w trójcy swietej - niby jeden a jakoby trzech ich było), wielce ucieszon perspektywą naleśniczka z zielonym w srodku. Jednakowoz, nie małatwo, zapiekany pod beszamelem zostanie zamówiony plus do tego białe chłodne mozelskie. Rizling? Chyba mam...delikatna suróweczka, bo nic tak nie uspakaja nerwów jak domowe, lekkostrawne posiłki.

No, to jaka nuda?

W miedzy czasie ofkors forumowanie:)))
Obserwuj wątek
    • tajnos.agentos Re: Na nudę naleśniki. 05.05.11, 14:12
      Szpinak? Błeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee...:P
      • _aaa_ Re: Na nudę naleśniki. 05.05.11, 14:17
        tajnos.agentos napisał:

        > Szpinak? Błeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee...:P


        A co, z dutkami wolisz?
        • tajnos.agentos Re: Na nudę naleśniki. 05.05.11, 14:35
          Mogą być ze wszystkim albo z niczym, byle nie z tą zieloną bryją.:)
          • empi Re: Na nudę naleśniki. 05.05.11, 14:39
            na stare lata polubiłem szpinak. Kiedyś również nie lubiłem, jak wszyscy :). Może to sprawa odpowiedniego przyrządzenia?
            pzdr.
          • _aaa_ Re: Na nudę naleśniki. 05.05.11, 14:43
            tajnos.agentos napisał:

            > Mogą być ze wszystkim albo z niczym, byle nie z tą zieloną bryją.:)

            Nie robię z breją.
            Zazwyczaj uzywam żywych lisci lub mrozonego lisciastego, nie rozdrobnionego.
            Żeby nie było brei to do mrozonego nie dawac wody podczas duszenia.
            Potem to faktycznie kwestia przyprawowa - masło, czosnek, pieprz, sól.
            Mozna dodać ser - biały smietankowy, ricotte lub fete. proporcje jak kto lubi.

            I gdzie tu breja?
            • wampir-wampir Re: Na nudę naleśniki. 05.05.11, 15:02
              _aaa_ napisała:

              > Potem to faktycznie kwestia przyprawowa - masło, czosnek, pieprz, sól.
              > Mozna dodać ser - biały smietankowy, ricotte lub fete. proporcje jak kto lubi.

              Ja dodaję gałkę muszkatułową lub kardamon i mieszam z beszamelem, a zapiekam pod mozzarallą posypaną pieprzem cayeńskim lub chili i do tego chardonnay z południowoafrykańskiej Kumali, mniaaam, na deser winogrona :-)))
              • tajnos.agentos Re: Na nudę naleśniki. 05.05.11, 23:37
                Z liści to ja ewentualnie lubię listówkę albo herbatę ze świeżą miętą.:)
                • _aaa_ Re: Na nudę naleśniki. 06.05.11, 00:04
                  tajnos.agentos napisał:

                  > Z liści to ja ewentualnie lubię listówkę albo herbatę ze świeżą miętą.:)

                  Listówka? Chyba Listkówka czyli pierwszy nalew pod smorodinę.
                  Popraw mnie jak nie mam racji.

                  ps. czas zerwać świeze listki i zalać:)
              • Gość: ryża małpa Re: Na nudę naleśniki. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.11, 14:15
                A ja dodaję pleśniaka.
          • Gość: Krychulec Re: Na nudę naleśniki. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.11, 21:53
            De gustibus ... Dla mnie mniam, mniam i wcale nie musi to być bryja, można zrobić szpinak nawet "na twardo". :))
      • pogarda W temacie szpinaku... 06.05.11, 13:42
        to ZDECYDOWANIE i po calosci jestem z tajnosem.
        Nigdy nie wzialem tego do geby, a jak mama gotowala szpinak (moj brat bardzo lubi z jajkiem) to musialem emigrowac z domu, bo od samego zapachu wymiotowalem :(
        pzdr
    • przemek-leniak Bomba 05.05.11, 14:21
      a zna ktoś przepis na ciasto naleśnikowe?
      • _aaa_ Re: Bomba 05.05.11, 14:52
        przemek-leniak napisał:

        > a zna ktoś przepis na ciasto naleśnikowe?

        Jajo, woda, maka i sól.
        Wymieszać.
        Konsystencja ma być ciut zadsza niż gesta smietana. (Ja robię je takie jak pitny jogurt.)
        Z tych skałdników wychodzi bardzo delikatne ciasto. Wg mnie najsmaczniejsze.
        Zamiast wody mozna lać mleko, lub robic to pół na pół - woda i białe.
        Ale takie mi juz nie smakują.
        Wariant najtańszy jest najlepszy.

        A, można tez ciasto zrobić na piwie. Tez niezłe.

        • _aaa_ Re: Bomba 05.05.11, 14:54
          Zapomniałam - odrobina oliwy do ciasta.

          nalezy tez mu dać po wymieszaniu (dokładnym, to nie ma być tempura) odpocząć przed smazeniem. Tak z pół godziny.

          I tyle.
        • przemek-leniak Zapytam dla pewności 05.05.11, 15:12
          w równych proporcjach te składniki?
          ...
          smażyć to ja owszem ale w kwesti składników to ech...
          • _aaa_ Re: Zapytam dla pewności 05.05.11, 15:19
            przemek-leniak napisał:

            > w równych proporcjach te składniki?
            > ...
            > smażyć to ja owszem ale w kwesti składników to ech...


            Ano niestety "na oko".
            Wrzuć do miski jajo, wlej ze dwie szklanki wody, łyżeczka oleju (jakis bezsmakowy - ryżowy, z pestek winogron) posól to - powiedzmy płaska łyzeczka, a potem syp makę zeby zgestniało. Jak wyjdzie zbyt geste dolej wody. I juz.
            • przemek-leniak Thx 05.05.11, 15:32
              zrobię Słonku niespodziankę ;-)
    • Gość: bosman o to to ...aaa! IP: *.centertel.pl 05.05.11, 14:24
      zwłaszcza z mozelskim:-) Możesz podpowiedzieć gdzie kupić? Z reńskimi problemu nie ma, gdzie mozelskie sprzedają - nie wiem.
      • _aaa_ Re: o to to ...aaa! 05.05.11, 14:46
        Gość portalu: bosman napisał(a):

        > zwłaszcza z mozelskim:-) Możesz podpowiedzieć gdzie kupić? Z reńskimi problemu
        > nie ma, gdzie mozelskie sprzedają - nie wiem.

        Hm. Kupiłam w markecie na K. w dyskoncie napojowym. Tyle, że na Korkowej w Marysinie Wawerskim.
        Tez się ucieszyłam, ze takowe mają, bo to ostatnio zadkość.

        Ty najblizszy K. masz w Świdniku. Ale nie gwarantuje, że maja takie samo zaopatrzenie.
        • nabucco1954-54 dzięki Ci, dzieki... 05.05.11, 14:56
          a co to to K. ?
          • _aaa_ Re: dzięki Ci, dzieki... 05.05.11, 15:05
            nabucco1954-54 napisał:

            > a co to to K. ?

            ul. Krępiecka 3, Świdnik

            Ostatnio za pisanie całej nazwy pogonili mnie na stołecznym forum, wiec może to ogólna zasada?:)))
            • empi Re: dzięki Ci, dzieki... 05.05.11, 15:13
              > Ostatnio za pisanie całej nazwy pogonili mnie na stołecznym forum, wiec może to
              > ogólna zasada?:)))
              podejrzewan nadgorliwość. Zajrzyj na podforum pomagamy sobie, zdrowie w Lublinie, kopalnia informacji często życzliwych i użytecznych ludzi. Spamera można łatwo wyczuć :)
              pzdr.
          • wampir-wampir Re: dzięki Ci, dzieki... 05.05.11, 15:07
            nabucco1954-54 napisał:

            > a co to to K. ?

            Zgaduję, że Kaufland. Mozelskie bywały czasem, w Lelku, ale się na ten market pogniewałem lata temu i już nie chodzę, zobacz w Makro, tam wbrew pozorom jest całkiem znośny wybór win. Poleciłbym mój ulubiony special wine shop Mirka z Pałacu Parysów, ale on białych nie sprzedaje niestety.
            • _aaa_ Re: dzięki Ci, dzieki... 05.05.11, 15:20
              wampir-wampir napisał:
              >
              > Zgaduję, że Kaufland. Mozelskie bywały czasem, w Lelku, ale się na ten market p
              > ogniewałem lata temu i już nie chodzę, zobacz w Makro, tam wbrew pozorom jest c
              > ałkiem znośny wybór win. Poleciłbym mój ulubiony special wine shop Mirka z Pała
              > cu Parysów, ale on białych nie sprzedaje niestety.


              Dobrze zgadujesz.
              A w Makro mozelskiego nie mają od wieków.
              • wampir-wampir Re: dzięki Ci, dzieki... 05.05.11, 15:40
                _aaa_ napisała:

                > A w Makro mozelskiego nie mają od wieków.

                A możliwe, możliwe. Przypomniałem sobie, że bywają w Carrefourach. Mozelskie i alzackie - takie o brzoskwiniowym bukiecie. Też bardzo OK.
    • Gość: bosman placki kartoflane mniam mniam mniam... IP: *.centertel.pl 05.05.11, 14:27
      chrupiące, z pikantnym twarożkiem, albo ze śmietaną, albo z cukrem, albo z gulaszem, albo z sosem kurkowym.....cholera, zgłodniałem :-)
      • wampir-wampir Re: placki kartoflane mniam mniam mniam... 05.05.11, 15:08
        Ze śmietankom najlepsze i z młodych kartofli z Aldika. Pyyycha. Zażerałem się przed wyjazdem codziennie. Dawno tak dobrych gruli na placki nie dorwałem :-)))
        • ejno Re: placki kartoflane mniam mniam mniam... 05.05.11, 17:10
          Jesteście bez serca, ja muszę zrzucić 10 kg a wy o takich rzeczach piszecie:(
          • _aaa_ Re: placki kartoflane mniam mniam mniam... 05.05.11, 17:16
            ejno napisała:

            > Jesteście bez serca, ja muszę zrzucić 10 kg a wy o takich rzeczach piszecie:(


            10 kg kartofelków????
            :P
            • ejno Re: placki kartoflane mniam mniam mniam... 05.05.11, 17:22
              Nie mogę jeść kartofelkówwwwwwwwwwwwwwwwwwwww!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Wredoto;P
              • _aaa_ Re: placki kartoflane mniam mniam mniam... 05.05.11, 17:38
                ejno napisała:

                > Nie mogę jeść kartofelkówwwwwwwwwwwwwwwwwwwww!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Wredoto;P


                A gdzie było o jedzeniu? O zrzucaniu było.
                A do tego facet najlepszy. Szczególnie nowy.
                Powiedzmy, że ma jeszcze miesnie niezuzyte i takiż entuzjazm:)))))))))
                • ejno Re: placki kartoflane mniam mniam mniam... 05.05.11, 17:46
                  To możemy zapomnieć, muszę sama zrzucać:)
      • Gość: Krychulec Re: placki kartoflane mniam mniam mniam... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.11, 21:55
        Gość portalu: bosman napisał(a):
        > chrupiące, z pikantnym twarożkiem, albo ze śmietaną, albo z cukrem, albo z gula
        > szem, albo z sosem kurkowym.....cholera, zgłodniałem :-)

        Jak dobre placki, wysmakowane, to wystarczy, że chrupiące. I nic więcej im nie trzeba. :)
    • jan.ostrzyca Jak naleśniki to tylko w niedzielę 05.05.11, 18:12
      W każdy niedzielny poranek, tak ok. 6.00 pan i władca (czyli ja) zabiera się do smażenia... Przepis najprostszy: woda, mąka, sól, cukier, odrobina oleju. W kuchni trwa akcja na dwie patelnie. Na małym palniku parzy się kawa w ciśnieniowej maszynce. M. życzy sobie naleśnika suchego z cukrem, J. jak zwykle z nutellą, śpiąca królewna zje wszystkiego po trochu, a ja napcham w naleśnik żółtego sera, pomidora, bazylii i oregano. Ach byle do niedzieli...
      • _aaa_ Nadzionka 05.05.11, 20:20
        Najbardziej ekstremalne jak do tej pory to było kaszankowe...nie moje.
        Nawet nie miałam odwagi próbować.

        Niezłe jest takie z pioree z bobu.
        Osobiście polecam podsmazone pory z suszonymi pomidorami i odrobiną żółtego sera.
        Zapakować, opanierować i jeść:)))
        • wampir-wampir Re: Nadzionka 05.05.11, 20:24
          Można też zrobić z pieczarkami "odsączonymi" w piekarniku i podsmażoną cebulką albo z serem brie, pomidorami i ziołami, a można i w stylu, w jakim podają w Zadorze - ciasto smakowe, ja paprykowe lubię najbardziej, ser zawijany do środka, a na wierzchu co kto lubi, zupełnie jak z pizzą.
        • Gość: bosman nie ma to jak pomoc forumiecka... IP: *.dynamic.mm.pl 05.05.11, 20:46
          (od sąsiedzka). Byłem w Kauflandzie na ul. Krępieckiej. No i....mam mozelskie - kupiłem 3 różne flaszki, do tego 2 flaszki reńskiego - też nowe, nie znane przeze mnie gatunki. Ale najważniejsze: OUZO w sprzedaży, w 2 gatunkach! Oczywiście nabyłem. Jak możecie się domyśleć siedzę i zasysam - Ouzo. Mozelskie jutro, reńskie też. Aaa - bardzo dziękuję za wskazówkę, stałem się stałym klientem tego sklepu. Przy okazji - dziczyzna w niezłym wyborze, mrożona ale zawsze, no i jagnięcina i baranina czego w innych marketach nie uświadczysz.
          Twoje zdrówko aaa.
          • wampir-wampir Re: nie ma to jak pomoc forumiecka... 05.05.11, 20:53
            Mają jagnięcinę i baraninę? Eee, to i ja się będę zaopatrywał pod tym adresem. Steki jagnięce bardzo lubię, a pilaw z baraniną, och, ach... :-)))
            • Gość: bosman jest tez dziczyzna... IP: *.dynamic.mm.pl 05.05.11, 20:56
              mięso z dzika i jelenia dzisiaj było. Z ty, że wybór niewielki. Pewnie trzeba częściej zaglądać i "wyczuć" kiedy i jakie mają dostawy.
              • wampir-wampir Re: jest tez dziczyzna... 05.05.11, 21:06
                Ja za dziczyzną nie przepadam. Tylko zające i bażanty mi leżą, a to staruszek załatwia u takich myśliwych zaprzyjaźnionych. Raz tylko u nich właśnie dobrą sarninę jadłem, sam chyba nie umiałbym przyrządzić.
          • _aaa_ Re: nie ma to jak pomoc forumiecka... 05.05.11, 21:49
            Gość portalu: bosman napisał(a):

            > (od sąsiedzka). Byłem w Kauflandzie na ul. Krępieckiej. No i....mam mozelskie -
            > kupiłem 3 różne flaszki, do tego 2 flaszki reńskiego - też nowe, nie znane prz
            > eze mnie gatunki. Ale najważniejsze: OUZO w sprzedaży, w 2 gatunkach! Oczywiści
            > e nabyłem. Jak możecie się domyśleć siedzę i zasysam - Ouzo. Mozelskie jutro, r
            > eńskie też. Aaa - bardzo dziękuję za wskazówkę, stałem się stałym klientem tego
            > sklepu. Przy okazji - dziczyzna w niezłym wyborze, mrożona ale zawsze, no i ja
            > gnięcina i baranina czego w innych marketach nie uświadczysz.
            > Twoje zdrówko aaa.


            Dziekuję.
            Ja tam zazwyczaj kupuje warzywa.
            No i czasem alkohole:)))
    • jan.ostrzyca Pyszne jedzenie biedoty! 05.05.11, 21:08
      Odnoszę wrażenie, że najlepsze w smaku, najbardziej sycące i najfajniesze w przygotowaniu jest jedzenie biedoty. Strawa dawnej biedoty, która awansowała społecznie i cieszy klasy wyższe niż pospolici menele. Wszak pierogi, pizze, naleśniki, placki ziemniaczane, wszelkie kluchy, paelie i zupy to było jedzenie plebsu.

      Inna rzecz, że społeczny awans pewnych potraw jest wręcz niesłychany. Łosoś w różnych postaciach, który u nas cieszy się nimbem luksusu, w XVIII-XIX w był w Skanynawii dawany do jedzenia psom i... służącym. Był czymś tak pospolitytm i podłym, że parobkowie i posługaczki zastrzegali w swoich umowach z pracodawcą, że łososia dostaną do jedzenia nie więcej niż dwa-trzy razy w tygodniu.

      A wyroby z piątej ćwiartki? Flaki, serca, wątroby, mózgi i żołądki? Dobry salceson to ci dopiero luksus!
      • Gość: bosman masz "słusznego"... IP: *.dynamic.mm.pl 05.05.11, 21:16
        ech, gdzie teraz kupić dobrą pasztetową - prawdziwą pasztetową :-(
        • syrena.z.glebin "swojski" pasztet najlepszy 05.05.11, 21:20
          Najlepszy pasztet robię sama.
          A naleśniki....mniam, uwielbiam z konfiturą wisniową:)))))))
          • Gość: bosman pasztet to pasztet... IP: *.dynamic.mm.pl 05.05.11, 21:24
            a pasztetowa miała coś takiego czego pasztet nigdy nie będzie miał.
            • syrena.z.glebin Re: pasztet to pasztet... 05.05.11, 21:25
              ...taaak, miała:))))) to prawda:)
            • Gość: Krychulec Re: pasztet to pasztet... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.11, 21:51
              Dobrze, że nie widziałeś jak to robią w masarni. Ja, po wizycie w Zakładach Mięsnych w Łukowie, gdzie musiałam zaliczyć wszystkie wydziały i cały proces produkcyjny, przez pół roku nawet nie spojrzałam na takie rzeczy jak właśnie pasztetowa, parówki, gulasz angielski, salcesony i inne, podobne wyroby. Ogólnie, cała tzw. garmażerka budzi wstręt na etapie produkcji i człowiek nie wyobraża sobie, że można to w ogóle zjeść. Brrrrrr...
          • jan.ostrzyca tzw "wyroby" 05.05.11, 21:24
            Podobno dobre "wyroby" można kupić w jakiejś hurtowni przed Kraśnikiem. Przyjaciel mi polecał, że niby kiełbasy i szynki wędzone w dymie, a nie mazane bejcą udającą wędzenie.
            • syrena.z.glebin Re: tzw "wyroby" 05.05.11, 21:27
              "niby"....to najbardziej słuszne słowo. Czy dzisiaj ktos na skale przemysłową jerszcze wędzi? Chyba nie?'ale?...kto wie.
              • _aaa_ Re: tzw "wyroby" 05.05.11, 21:53
                syrena.z.glebin napisała:

                > "niby"....to najbardziej słuszne słowo. Czy dzisiaj ktos na skale przemysłową j
                > erszcze wędzi? Chyba nie?'ale?...kto wie.

                Mój ojciec:)

                A wracając do dobrych wedlin. Takie jak prawdziwe moja matka kupuje na bazarku przy Watykańskiej. Ponoc w najobskurniejszej z wygladu budzie.
                Szynka super faktycznie. Kabanosy po tygodniu wiszenia zalatuja poezją:)))
              • Gość: Krychulec Re: tzw "wyroby" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.11, 22:35
                syrena.z.glebin napisała:
                > "niby"....to najbardziej słuszne słowo. Czy dzisiaj ktos na skale przemysłową j
                > erszcze wędzi? Chyba nie?'ale?...kto wie.

                Oczywiście, że wędzi się prawdziwym drewnem (są nawet specjalne mieszanki różnych gatunków), choć tylko niektóre, najbardziej luksusowe i najdroższe (np. kindziuk) wędliny, eksportowy bekon itp. Tania masówka idzie na dymie syntetycznym, ale najdroższe wyroby wędzi się prawdziwym dymem. Niektóre fermentują i dojrzewają po kilka miesięcy, ale później trzeba niestety za nie zapłacić.
            • wampir-wampir Re: tzw "wyroby" 05.05.11, 21:30
              W prywatnej masarni w Niedrzwicy też takie są, tylko zapomniałem, w której. Musiałbym się papy zapytać, on tam czasem kupuje.
              • Gość: bosman te wyroby z Niedrzwicy znam... IP: *.dynamic.mm.pl 05.05.11, 21:48
                ale to nie to. W Carrefourze co 2 tygodnie wystawiają kramy ze "swojskimi" wyrobami. Drogie - kiełbasa wiejska 35zł/kg ale ta która kupiłem prawdziwa wiejska. Nawet "cątko" miała. I smakowała jak ta z lat dziecinnych.
                • wampir-wampir Re: te wyroby z Niedrzwicy znam... 05.05.11, 21:53
                  A wiesz, najlepiej to chyba samemu sobie zrobić. Kupujesz od chłopa pół świni i masz jakie chcesz. Ja jestem mało mięsożerny, więc się w to nie bawię, ale gdybym miał mieć sporo gości, to kupiłbym mięcho i pokombinował. Przepisy mam, jakby co :-)))
                  • _aaa_ Re: te wyroby z Niedrzwicy znam... 05.05.11, 21:56
                    wampir-wampir napisał:

                    > A wiesz, najlepiej to chyba samemu sobie zrobić. Kupujesz od chłopa pół świni i
                    > masz jakie chcesz. Ja jestem mało mięsożerny, więc się w to nie bawię, ale gdy
                    > bym miał mieć sporo gości, to kupiłbym mięcho i pokombinował. Przepisy mam, jak
                    > by co :-)))


                    No nie koniecznie. Przepis przepisem ale jak sie nie ma tego czegoś w ręcach i gebie to wyjdzie sklepowa kiełbacha.
                    Ja mam czasem dostawy takiej cudnej, że mozna do niej spiewać. Z Mielca, jakas prywatna firma, ale jaka to nie wiem.
                    Przyworzą i nie pytam o pochodzenie:)))
                  • Gość: bosman z mięchem można by... IP: *.dynamic.mm.pl 05.05.11, 21:56
                    sobie poradzić ale gdzie to uwędzić?
                    • wampir-wampir Re: z mięchem można by... 05.05.11, 22:01
                      Gość portalu: bosman napisał(a):

                      > sobie poradzić ale gdzie to uwędzić?

                      W ogródku, na podwórku. To nie taki znów problem.
                      • Gość: bosman primo: wędzić trzeba umieć, IP: *.centertel.pl 06.05.11, 12:01
                        secundo: ogródek trzeba mieć,
                        tertio: musi się chcieć :-)
      • _aaa_ Re: Pyszne jedzenie biedoty! 05.05.11, 21:51
        jan.ostrzyca napisała:

        > Odnoszę wrażenie, że najlepsze w smaku, najbardziej sycące i najfajniesze w pr
        > zygotowaniu jest jedzenie biedoty. Strawa dawnej biedoty, która awansowała społ
        > ecznie i cieszy klasy wyższe niż pospolici menele. Wszak pierogi, pizze, naleśn
        > iki, placki ziemniaczane, wszelkie kluchy, paelie i zupy to było jedzenie ple
        > bsu.
        >
        Miałam janie to własnie napisać.
        Najlepsza kuchnia wywodzi sie z biedy.
        Oraz lenistwa:)))
        • ejno Re: Pyszne jedzenie biedoty! 05.05.11, 21:54
          A ja muszę samo chude żreć, co za cholera by to wzięła.....
          • Gość: bosman podam Ci moją "diete cud": IP: *.dynamic.mm.pl 05.05.11, 21:58
            Żrę wszystko i dużo, chleję dużo a cud będzie gdy schudnę :-D
        • Gość: folkatka Re: Pyszne jedzenie biedoty! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.11, 21:57
          Skoro wyszło na jaw ze jestem dewiantką, to coś Wam wyznam. Niniejszy wątek przeczytałam kilka razy, bardzo powoli, w ramach ćwiczebia silnej woli (lub - jak kto woli - mascochizmu), gdyż albowiem jestem na diecie i żadnych takich farmazonów jeśc mi nie wolno.
          Chociaż pisze to w zasadzie po to by się pochwalić. Schudłam 14 kg !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          • Gość: bosman to poczytaj post powyżej :-D IP: *.dynamic.mm.pl 05.05.11, 21:59
            aj jaj jaj! nawet nie wiem kiedy i ćwiartuchna Ouzo pooooooszła!
            • Gość: folkatka Re: to poczytaj post powyżej :-D IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.11, 22:02
              Co to byłby z Ciebie za bosman jakbyś nie lubił dobrze zjeśc i wypić? Jakis udawany!
              • ejno Re: to poczytaj post powyżej :-D 05.05.11, 22:05
                O matko Folkatka gratulacje!!! Ja jestem na początku gehenny i już jestem głodna jak cholera. Co mnie podkusiło, żeby to wszystko przeczytać??????? Buuuuuuuuuuuuuuu..............jeść....................................................kebab, pizza..........buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu........kiełbasa............
          • jan.ostrzyca Epidemia? 05.05.11, 22:05
            To jakaś zaraza z tym odchudzaniem. Potem chodzą, ba, ledwie chodzą takie dziewczyny, nogi jak patyki, sukienczyny powiewają jak na strachu na wróble. Ani rąk przy tym ogrzać, ani ręki na czym oprzeć... CBC i CBT, żal patrzeć...
            • Gość: bosman ech śpiewało się... IP: *.dynamic.mm.pl 05.05.11, 22:52
              "kiedyś były jak kobyły te polskie dziewice
              miały dupy marmurowe i spiżowe cyce
              a teraz niewiasta, ledwo jej obrasta
              wymęczona, wycieńczona jak kawałek ciasta"

              ale żeby nie było tylko na kobitki to:

              "kiedyś młodzian w skórę odzian fiuta miał ja wieża
              i tym fiutem se polował na grubego zwierza
              a teraz studencik fiuta ma jak pręcik
              wymiędlony, wycieńczony ma ten instrumencik"

              i inne płcie:

              "przyjechała raz do młyna Bernardynów kupa,
              jedli, pili, pie...li, aż bolała dupa.
              a jeden Bernardyn co był na odwachu,
              rachu-ciachu, rachu-ciachu, spuszczał się po dachu"
              • _aaa_ Re: ech śpiewało się... 05.05.11, 23:25
                No, no no. Widzę, że zakupy zaczęły sie wchłaniać.
                Co tam wchłaniać, zyciem własnym za chwilę powstaną:P
                • _aaa_ Coś nie dla wegetarian. 05.05.11, 23:31
                  Pozwole sobie zareklamowac pewien stołeczny przybytek.
                  Jeść tam dają. Wołowo.
                  NIe żadne tam krowy z Kobe tylko nasze biało czerwone spod Częstochowy.
                  Nie jestem od tego ekspertem, wrecz się czasem brzydzę, ale tam jest tradycyjnie i jak na obecne warunki niedrogo.
                  aaa i podają coś co ja podaje psu czyli szpik w rurce, bleeeeeeeeeee.

                  Panie, Panowie Butchery&Wine, ul. Żurawia 22.
                  www.butcheryandwine.pl/index.php?c=start

                  • Gość: bosman szpik wołowy... IP: *.centertel.pl 06.05.11, 10:50
                    toż to przysmak. Tylko musi być gorący i odpowiednio posolony. Ze świeżutkim chlebkiem, z ogóraskiem kiszonym lub chrzanem, pod wódeczkę - mniam mniam.
                    Wczoraj tylko 1/4 Ouzo, to jakie tam wchłanianie...Wchłanianie będzie dzisiaj wieczorkiem gdy wrócę znad Zalewu motorkiem.
                    Ukłony Sz.P. _aaa :-)
                    • pogarda Re: szpik wołowy... 06.05.11, 12:35
                      Serce, watroba, plucka (czasem tez nerki i mozg) a to wszystko zaszyte w barani zoladek, przyprawione ziolami i upieczone na malutkim ogniu przez ok 3 godzinki ;)
                      Brzmi obrzydliwie, ale smakuje, ze ojojojojojojoooooj!
                      pzdr
                      • pogarda Re: szpik wołowy... 06.05.11, 12:40
                        Albo zamiast haggis (dla niektorych ten smak moze byc troszke za mocny) proponuje faggots.
                        Tradycyjne walijskie "pulpeciki" spreparowane rowniez z podrobow, z tym, ze inne przyprawy i "stocking".
                        pzdr
                        • pogarda Re: szpik wołowy... 06.05.11, 12:41
                          PS: Zapomnialbym dodac, ze o ile haggis jest glownie z baranich podrobow o tyle faggots sa robione glownie z wieprzowiny.
                          Tak czy inaczej plauchi lizac!!!!!
                          pzdr
                          • Gość: bosman na Kresach kiedyś... IP: *.centertel.pl 06.05.11, 12:50
                            ale i teraz podobnie robi się kindziuk w świńskim żołądku. Tyle że z mięcha a nie podrobów.
                            www.kuchnialitewska.pl/kindziuk/
                            • pogarda Re: na Kresach kiedyś... 06.05.11, 13:00
                              Moja ukochana mama - Polka pelna geba, wspaniala kobieta - robila mi w dziecinstwie pierogi z pluc. Do tej pory tesknie za tym smakiem!
                              A jej ruskie sa nie do pobicia!
                              pzdr
                              • Gość: bosman nie dziwię się że robiła... IP: *.centertel.pl 06.05.11, 13:08
                                skoro Ty z Lublina to Ona pewnie też.
                                Ech...mamy te same ulubione dziecięce smaki. A jadałeś leniwe kluseczki z masełkiem i zasmażoną bułeczką tartą a do tego kompocik z rabarbaru!?
                                W mordę - znów jestem głodny :-)
                                • pogarda Re: nie dziwię się że robiła... 06.05.11, 13:09
                                  Bosman! No normalnie zestaw "letni mojej" mamy!!!!!
                                  Do tego czasem zupa owocowa z makaronem ;)
                                  pzdr
                                  • pogarda Re: nie dziwię się że robiła... 06.05.11, 13:10
                                    errata: powinno byc "zestaw letni" czyli w czasie letnich wakacji ;)
                                    pzdr
                                    • Gość: bosman ale nas naszło na kulinarne wspominki :-) IP: *.centertel.pl 06.05.11, 13:18
                                      kurnia - jeść mi się chce!
                                      Lato! Wakacje! Upał! Wracasz do domu zziajany, bo kopałeś piłę z kumplami, a na stół co wjeżdża? Czubaty talerz kartofelków, z koperkiem, parujących, na nich jajo sadzone, obok pyszny mielony, jeszcze skwierczący z patelni i......zajebisty kubas zsiadłego mleka, zimnego, z żółtym kożuchem ze śmietany...
                                      • pogarda Re: ale nas naszło na kulinarne wspominki :-) 06.05.11, 13:23
                                        Podobnie, z tym, ze bez jaja. Sadzone jaja zaczalem jesc dopiero ok trzydziestki. Wczesniej nie moglem na nie nawet prztrzec.
                                        pzdr
                                        • Gość: bosman bo trzeba było... IP: *.centertel.pl 06.05.11, 13:33
                                          jeść dwa na raz, wtedy by sympatycznie na Ciebie zezowały :-)
                                      • _aaa_ Re: ale nas naszło na kulinarne wspominki :-) 06.05.11, 13:35
                                        Jabłczanka (z pierwszych papierówek) do tego tłuczone ziemniaki ze skwarkami.
                                        Ten wariant letniego zestawu rok temu wydobyłam z mroków niepamieci.
                                        Stał sie przebokem pośród blizszej i dalszej rodziny.
                                        I dobrze, że im smakuje. Osobiście wole te ziemniaki z kefirem.
                                        Jakoś mi kompoty na ciepło ze smietana nie wchodzą.

                                        No. A dziś rosołek.
                                        Mielone były tydzień temu.
                                        Chyba niezłe, bo latorośl kiedy jej cos smakuje ma zwyczaj mruczeć podczas jedzeniem.
                                        Robiła to głośniej od nadpobudliwego kota:)))
                                        • pogarda Re: ale nas naszło na kulinarne wspominki :-) 06.05.11, 13:38
                                          To moglo byc efektem wiosny a nie dobrego jedzenia ;-D
                                          A co do twoich zestawow: ja je oba i to chetnie :)
                                          Ziemniaczki z kefirem albo ze skwareczkami, albo wszystko na raz!!!!
                                          Tutaj gdzie mieszkam nie wiedza co to kefir a do mleka dodaja jakies "cus", co powoduje, ze mleko sie nie zsiada a po prostu kisnie wiec i mleczka sobie nie popije :((((

                                          Ech! Jak tylko przyjade do Polski to wszystko to wymienione wtlocze w siebie w kilku posiedzeniach!!!
                                          pzdr
                                          • Gość: bosman jesli chce Ci się zsiadłego mleka... IP: *.centertel.pl 06.05.11, 13:52
                                            a sklepowe nie "zsiada" się to spróbuj zlać mleko do słoika czy kubka a następnie upij nieco bezpośrednio ze słoika. "Zainfekujesz" je swoimi bakcylami i powinno się zsiąść.
                                          • Gość: Krychulec Re: ale nas naszło na kulinarne wspominki :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.11, 01:17
                                            pogarda napisał:
                                            > Ech! Jak tylko przyjade do Polski to wszystko to wymienione wtlocze w siebie w
                                            > kilku posiedzeniach!!!

                                            Niestety, w Polsce sklepowe mleko też już się nie zsiada, bo weszły normy unijne. Chyba, że kupisz gdzieś na targu jakiegoś nielegała, ale to z kolei ryzyko, bo niektórzy chłopi dodają do mleka detergenty, a nawet perhydrol.
                                      • Gość: Krychulec Re: ale nas naszło na kulinarne wspominki :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.11, 01:11
                                        Gość portalu: bosman napisał(a):
                                        > kurnia - jeść mi się chce!
                                        > Lato! Wakacje! Upał! Wracasz do domu zziajany, bo kopałeś piłę z kumplami, a na
                                        > stół co wjeżdża? Czubaty talerz kartofelków, z koperkiem, parujących, na nich
                                        > jajo sadzone, obok pyszny mielony, jeszcze skwierczący z patelni i......zajebis
                                        > ty kubas zsiadłego mleka, zimnego, z żółtym kożuchem ze śmietany...

                                        No, to ja chyba miałam wersję de lux, bo jeszcze z mizerią. :)))
                              • _aaa_ Re: na Kresach kiedyś... 06.05.11, 13:36
                                pogarda napisał:

                                > A jej ruskie sa nie do pobicia!
                                > pzdr
                                >

                                Z miętą czy bez?
                                • pogarda Re: na Kresach kiedyś... 06.05.11, 13:39
                                  Zwykle ruskie ze skwarkami. Te z mieta to sie chyba " po lubelsku" nazywaja i podaje sie je ze smietana.
                                  Przyznam sie, ze tych z mieta nie lubie, chyba ze latem a i to niekoniecznie.
                                  pzdr
                                  • Gość: bosman tez lubie te klasyczne... IP: *.centertel.pl 06.05.11, 13:56
                                    kartofle + ser. Mięty nie lubię i kojarzy mi się z pokrzywami w paszy dla świń.
                                    Najlepsze te "z wody" suto okraszone skwarkami ze słoniny lub boczku.
                                    Teraz nawet słoniny na porządne skwarki kupić nie ma gdzie. Nawet u chłopa który handluje mięsem.
                                    • Gość: Krychulec Re: tez lubie te klasyczne... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.11, 01:21
                                      Gość portalu: bosman napisał(a):
                                      > kartofle + ser

                                      A smażona cebulka gdzie? Inaczej nie będzie zapachu. :)
                                      • Gość: bosman masz rację... IP: *.lublin.mm.pl 08.05.11, 15:08
                                        zapomniałem. Ale ja ich nie robię, jestem stworzony do wyższych celów :-)
                                  • _aaa_ Re: na Kresach kiedyś... 06.05.11, 14:09
                                    pogarda napisał:

                                    > Zwykle ruskie ze skwarkami. Te z mieta to sie chyba " po lubelsku" nazywaja i p
                                    > odaje sie je ze smietana.
                                    > Przyznam sie, ze tych z mieta nie lubie, chyba ze latem a i to niekoniecznie.
                                    > pzdr
                                    >


                                    Z tym nazewnictwem bywa róznie. Ja pierogi "po lubelsku" znam jako te z serkiem na słodko.
                                    Miete lubię, ale należy jej dodawać z umiarem, bo co za dużo to wiadomo.
                                    Lubie ją też w farszu z sera i kaszy gryczanej. Ale do tego to faktycznie dodaje sie jej symbolicznie.

                                    A pokrzywa dobra, nie marudź bosman. Podobnie jak ze szpinakiem, trzeba ją w zależnosci od uzycia dobrze doprawić.
                                    A sok jaki smaczny:)))
                                    • Gość: bosman hmmm.... IP: *.centertel.pl 06.05.11, 14:12
                                      de gustibus....
                      • Gość: bosman wspominałeś wyżej... IP: *.centertel.pl 06.05.11, 13:39
                        o mózgu. To jest dopiero przysmak - z posiekaną cebulką, z jajkami, leciutko przesmażony! Oczywiście sól i dużo (ja tak lubię) pieprzu bo w sumie jest to troszkę mdłe jeśli się porządnie nie doprawi.
                        • _aaa_ Re: wspominałeś wyżej... 06.05.11, 13:52
                          Gość portalu: bosman napisał(a):

                          > o mózgu. To jest dopiero przysmak - z posiekaną cebulką, z jajkami, leciutko pr
                          > zesmażony! Oczywiście sól i dużo (ja tak lubię) pieprzu bo w sumie jest to tros
                          > zkę mdłe jeśli się porządnie nie doprawi.


                          Nie zapedzaj się, bo przyjdzie laniak i nawrzuca od dewiantów:)

                          No właśnie, ciekawe jak tam jego poczynania kulinarne.
                          A właściwie czy Słonko je przezyło...:P
                          • pogarda Re: wspominałeś wyżej... 06.05.11, 14:03
                            Nie mial czasu gotowac... Tropil nekrofilie w sieci ;-D
                            pzdr
                          • Gość: bosman coś tam... IP: *.centertel.pl 06.05.11, 14:10
                            przez chmury prześwituje, więc pewnie tak :-)
                        • Gość: Krychulec Re: wspominałeś wyżej... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.11, 01:23
                          Gość portalu: bosman napisał(a):
                          > o mózgu. To jest dopiero przysmak - z posiekaną cebulką, z jajkami, leciutko pr
                          > zesmażony!

                          O mateńko! Co wy z tym mózgiem? Brrrr Mózg jest do myślenia, a nie jedzenia ... brrrrr
                          :)))
                          • Gość: bosman i tu się mylisz :-) IP: *.lublin.mm.pl 08.05.11, 15:05
                            raz spróbuj będziesz jeść zawsze. Smacznego.
                            • Gość: Krychulec Re: i tu się mylisz :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.11, 12:36
                              Gość portalu: bosman napisał(a):
                              > raz spróbuj będziesz jeść zawsze. Smacznego.

                              Po swoim trupie, brrrrrr ... :))
                          • Gość: folkatka Re: wspominałeś wyżej... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.11, 19:23
                            Moja mama mnie kiedys katowała mózgami w panierce. Strasznie mi nie smakowały, moze to była kwesti adoprawienia...
              • Gość: Krychulec Re: ech śpiewało się... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.11, 01:04
                Gość portalu: bosman napisał(a):
                > "przyjechała raz do młyna Bernardynów kupa,
                > jedli, pili, pie...li, aż bolała dupa.

                No, patrzcie państwo, jaki liberalizm w tej gazecie.
                A jak się napisze gó...arz, to zaraz automat od moralności wykropkuje.
                • Gość: Krychulec Re: ech śpiewało się... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.11, 01:05
                  A nie mówiłam?
                  • Gość: bosman nie rozumiem o co Ci chodzi ? IP: *.lublin.mm.pl 08.05.11, 15:10
                    moje "pie...li" też wykropkowało.
                    • Gość: Krychulec Re: nie rozumiem o co Ci chodzi ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.11, 12:39
                      Ale dupy nie wykropkowało, podczas gdy jej produkt kropkuje bezlitośnie i to we wszystkich wariantach. A przecież do zagadnienia należy podchodzić przyczynowo. :))
    • Gość: ryża małpa Re: Na nudę naleśniki. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.11, 14:18
      Nalesniki na bogat, wg mojego przepisu:
      mąka
      dwa jaja
      kopiasta łyżka śmietany
      łyżeczka oleju
      szczypta soli, cukru, proszku do pieczenia
      to zalewam mlekiem do kosystencji porządanej

      najbardziej lubię z pokrojonym w kostke pomidorkiem, takoż potraktowaną mozarella i szpiakiem w liściach zapieczpone pod sosem pomidorowym

      albo

      z mięsem i fasola tez w pomidororach i papryka jeszcze

      a na deser z rudym cukrem
    • _aaa_ smaki dzieciństwa 06.05.11, 15:36
      Przypomniała mi sie właśnie obsmażana mortadela.

      Wiecie,że cos takiego serwują w jednej ze stołecznych knajp jako rarytas?:))))
      • pogarda Re: smaki dzieciństwa 06.05.11, 15:38
        Ktora mortadela? Taka duza, okragla krojona w klastry i obsmazana tak jak kotlety panierowane, czy waska i smarzona jak zwyczajna kielbaska?
        zpdr
        • _aaa_ Re: smaki dzieciństwa 06.05.11, 15:45
          Duża, okrągła i tłusta.
        • _aaa_ Re: smaki dzieciństwa 06.05.11, 20:25
          pogarda napisał:

          > Ktora mortadela? Taka duza, okragla krojona w klastry i obsmazana tak jak kotl
          > ety panierowane, czy waska i smarzona jak zwyczajna kielbaska?
          > zpdr
          >


          Z tej wąskiej robiło się takie eleganckie danie bankietowe.
          Smazyło się krążki z jednej strony.
          Nie wiem z czego to było robione, ale jak sie tak zrobiło
          to boki kiełbasy podnosiły się tworząc coś na kształt miseczki
          w którą wbijało sie jajo. Wszystko razem sie pod pokrywką chwile smazyło
          i podawało garnierowane zielonym groszkiem.
          Sam szyk:))))
          • wampir-wampir Re: smaki dzieciństwa 06.05.11, 20:46
            To ja prosty chłopak jestem. Martwej Adeli w dzieciństwie nie jadałem, mięcho było raz, najwyżej dwa razy w tygodniu, wędliny też rzadko i jeśli już to kiełbasa krakowska sucha lub Ham z puszki - lubię do dziś z marynowanymi kurkami i Wyborową, za to bezmięsne żarełko - pyszności, takie np. placuszki z ciasta na kopytka smażone na patelni i z sosem grzybowym albo omlety, czy jajka faszerowane, mniaaam, uwielbiam :-)))
          • Gość: bosman tak jak ...aaa pisze... IP: *.lublin.mm.pl 08.05.11, 15:13
            bardzo dobra jest szynkowa. A robiliście kiedyś tak jak pisze ...aaa tatara? Z gotowego tatara formuje się coś na kształt mielonego tyle że okrągłe i tak samo w to jajo, przykrywka, ostry ogień przez kilka minut i.......mniam mniam. Koniecznie na smalcu lub maśle.
        • Gość: bosman tak przyrzadzaną mortadelę... IP: *.lublin.mm.pl 08.05.11, 15:15
          jadam do dzisiaj.
          Pocieszę Cię pogardo, że mortadela to przede wszystkim "gryf" czyli wymiona. Smacznego :-)
    • jan.ostrzyca Absmaki dzieciństwa? 06.05.11, 21:02
      Skoro coniektórym zebrało się na sentymentalno-kulinarne wycieczki w czasy pacholęctwa/dziewictwa, jako cynik i okrutnik zapytam: a co Wam Kochane (i) wtedy NIE smakowało?

      Bo mnie, twarda jak spód wojskowego buta, wątróbka z cebulą w szkolnej stołówce.

      Teraz, to co innego... Jak sam kupię, wymoczę, leciutko obsmarzę po wierzchu, wsunę pół surową z chrzanem i białą bułką. No palce lizać...
      • empi Re: Absmaki dzieciństwa? 06.05.11, 21:09
        Wtedy to mi salceson nie smakował, pasztetowa i kaszanka również ;). Zawsze mi z nich coś "jechało". Dzisiaj moje Słoneczko potrafi mi zakupić smaczny salcesonik, kaszaneczkę lub wyborną pasztetową.
        pzdr.
        • jan.ostrzyca Re: Absmaki dzieciństwa? 06.05.11, 21:19
          A Waści przychówek? Też się brzydzi piątą ćwiartką? Bo mój jak najbardziej...
        • Gość: folkatka Re: Absmaki dzieciństwa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.11, 12:18
          Mój najgorszy absmak - pastylki do fluoryzacji w młodszych klasach podstawówki.
      • wampir-wampir Re: Absmaki dzieciństwa? 06.05.11, 21:50
        jan.ostrzyca napisała:

        > jako cynik i okrutnik zapytam: a co Wam Kochane (i) wtedy
        > NIE smakowało?

        Barszcz ukraiński w przedszkolnej stołówce i zupa kminkowa w domu. Nie znosiłem też ketchupu i kaszy gryczanej z jajkiem.
      • Gość: hm... Re: Absmaki dzieciństwa? IP: *.futuroexito.pl 06.05.11, 22:28
        TRAN !!!! Ale dzieki niemu dzisiaj nie jestem alergikiem...
        • joannabarska Ksiązka kucharska 07.05.11, 12:06
          Nie zabieram tu głosu,bo forum Lublin to nie ksiązka kucharska,ale Wasza sprawa...


          "Ci, którzy przemawiają w imieniu Boga, powinni pokazać listy uwierzytelniające." (JULIAN TUWIM)
          • Gość: JB Re: Ksiązka kucharska IP: *.lublin.mm.pl 07.05.11, 12:09
            www.google.pl/search?hl=pl&source=hp&biw=1004&bih=630&q=nale%C5%9Bniki+przepis&oq=nal&aq=1&aqi=g10&aql=&gs_sm=c&gs_upl=2218l4343l0l3l3l0l0l0l0l391l954l2-1.2
            • Gość: JB A gdy juz zjesz te naleśniki to... IP: *.lublin.mm.pl 07.05.11, 12:12
              facet.onet.pl/tagi/kamasutra,2515,tag.html
              • _aaa_ Re: A gdy juz zjesz te naleśniki to... 07.05.11, 18:37
                Gość portalu: JB napisał(a):

                > facet.onet.pl/tagi/kamasutra,2515,tag.html


                Zawartość linku nie pasuje do tematu.
                Na nagich modelach to się sushi podaje
                www.onet.tv/sushi-serwowane-na-nagim-ciele,5674672,4,klip.html#
                Body naleśnik nie ma bo nalesnik zimny nie jest smaczny,
                a goracego to nie wiem czy byś na siebie przyjęła...a nawet jeśli, to czy byli by chętni
                do konsumpcji, po za stałymi bywalcami Tektury?:)))))
          • Gość: folkatka Re: Ksiązka kucharska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.11, 12:12
            Skoro mozna podyskutowac o d...Maryny, to mozna tez o kulinariach? Watek jest ciekawy/.
            • Gość: JB Re: Ksiązka kucharska IP: *.lublin.mm.pl 07.05.11, 12:32
              Smieszy mnie to gadanie o nalesnikach w takich,jak dziś,czasach!
              • wampir-wampir Re: Ksiązka kucharska 07.05.11, 12:43
                A co mają czasy do naleśników albo szerokość geograficzna? Na Mardi Gras w Nowym Orleanie to potrawa obowiązkowa, świąteczna, a nowojorczykom jak baba nie usmaży, to zaraz piosenki o tym piszą ;-)))

                www.youtube.com/watch?v=7k7tfvvgsSc
                • _aaa_ Re: Ksiązka kucharska 07.05.11, 18:31
                  wampir-wampir napisał:

                  > A co mają czasy do naleśników albo szerokość geograficzna?


                  Joanna miała zapewne na mysli ogólnoświatowy tręd wiecznej młodości i chudości.
                  Oraz ogrom populacji bedącej na diecie Dunkana.

                  Joanno, a co mnie to?:)
                  • Gość: JB Re: Ksiązka kucharska IP: *.lublin.mm.pl 07.05.11, 20:39
                    ogólnoświatowy tręd ==== Nowa ortografia?
                    • wampir-wampir Re: Ksiązka kucharska 07.05.11, 20:50
                      Gość portalu: JB napisał(a):

                      > ogólnoświatowy tręd ==== Nowa ortografia?

                      Dyslektycy są wśród nas, konkretnie dwoje, jeszcze nie zauważyłaś?
                      • Gość: Krychulec Re: Ksiązka kucharska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.11, 22:11
                        Nie chciałam się odzywać w tej sprawie żeby nie psuć atmosfery, ale ludziska, opanujcie się, w co drugim niemal poscie jest jakiś byk ortograficzny, a bywają nawet po dwa! Co się dzieje? Czy dawniej nie było żadnej dysleksji że wszyscy ludzie "po szkołach" pisali bez błędów? Czy ta dysleksja to spadła na ziemię jak jakieś ufo?
                        • _aaa_ Re: Ksiązka kucharska 07.05.11, 22:32
                          Gość portalu: Krychulec napisał(a):

                          > Nie chciałam się odzywać w tej sprawie żeby nie psuć atmosfery, ale ludziska, o
                          > panujcie się, w co drugim niemal poscie jest jakiś byk ortograficzny, a bywają
                          > nawet po dwa! Co się dzieje? Czy dawniej nie było żadnej dysleksji że wszyscy
                          > ludzie "po szkołach" pisali bez błędów? Czy ta dysleksja to spadła na ziemię ja
                          > k jakieś ufo?


                          No dobra, dyslekcja dyslekcją (posiadam) ale i maleńkie niechlujstwo (sie czasem przyznaję, ale nie czesto:P).

                          Postaram sie na przyszłośc pisac lepiej...ale nie obiecuję:)))

                          ps. braki kropek i kresek nad niektórymi literkami to wynik mało wrażliwego ALTa.
                          A mnie się nie chce potem poprawiać.
                          • zubelz Re: Ksiązka kucharska 07.05.11, 23:05
                            Jeżeli "mowa" o "bykach". To co powiecie o cynaderkach?, takich z kapustką zasmażaną i kartofelkami?.
                            • Gość: Krychulec Re: Ksiązka kucharska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.11, 23:30
                              Cynaderki .... hmmmm ... osobiście nie przepadam, jakoś tak mi zalatują. :(
                              Ale jeśli na patelni znajdą się już kartofelki, to najlepiej zasmażyć je w towarzystwie pokrojonej szyneczki i cebulki, a na końcu wbić do tego jajeczko i wymieszać. W Bawarii nazywają to to chłopskim śniadaniem, ale damom też smakuje :)
                              • wampir-wampir Re: Ksiązka kucharska 07.05.11, 23:37
                                Gość portalu: Krychulec napisał(a):

                                > W Bawarii nazywają to to chłopskim śniadaniem, ale damom też smakuje :)

                                Kartofle, szynka i jajko? Fuj, do ust bym nie wziął. Wolę już po angolsku jajka na bekonie.
                                • Gość: bosman spróbuj wampirku... IP: *.lublin.mm.pl 08.05.11, 15:23
                                  bardzo zacne jedzonko. Może być jeszcze zapieczone w piekarniku z posypką z tartego sera.
                                  • Gość: Krychulec Re: spróbuj wampirku... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.11, 12:49
                                    Oczywiście, masz rację, klasyczny Bauernfruhstuck jest zapiekany, ale trwa to znacznie dłużej. Z patelni też może być, a jest znacznie szybciej, co w naszych czasach nie jest bez znaczenia. Ech, pojadłoby się, gdyby nie ten potwór na podłodze w łazience. Chyba wyjmę z niej baterię ... :))
                            • Gość: bosman zubelzie, nie wiem jak leciwy jesteś... IP: *.lublin.mm.pl 08.05.11, 15:21
                              ale może pamiętasz, że do Głuska jeździło się na nerkę cielęcą w śmietanie. Kucharzył tam wtedy Pan Mirosław - to nazwisko, imienia nie znam.
                              Ostatnio - jakiś rok wstecz gdzieś jadłem, smacznie było zrobione. Niestety, nie pamiętam gdzie.
                              • Gość: Krychulec Re: zubelzie, nie wiem jak leciwy jesteś... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.11, 13:16
                                Choć sama tam nie bywałam wiem, że na nerkę w śmietanie jeździło się też w latach 70. do knajpki w Młynkach koło Sadurek.
                                • Gość: bosman i na golonkę.... IP: *.centertel.pl 09.05.11, 13:34
                                  Nie pamiętałem jak to się nazywało ale że koło Sadurek to tak.
      • _aaa_ Re: Absmaki dzieciństwa? 07.05.11, 18:29
        jan.ostrzyca napisała:

        > Skoro coniektórym zebrało się na sentymentalno-kulinarne wycieczki w czasy pach
        > olęctwa/dziewictwa, jako cynik i okrutnik zapytam: a co Wam Kochane (i) wtedy
        > NIE smakowało?
        >


        Łatwiej powiedziec co mi smakowało...

        Ok. Niekwestionową zmorą była jest i bedzie wątróbka.
        Nie ma takiej siły, żebym utrzymała ja w sobie dłużej niż sekundę.
        Ona po prostu zyje własnym zyciem i nie chce go spedzać w moich wnetrznosciach.
        Wyczuję ją zawsze i we wszytkim, dlatego kupne pasztety nie są mile widziane.

        Druga trauma to "odrosty" przy kotlecikach czyli wszelkiej masci żyłki, chrząstki i takie tam.
        Generalnie z mieskiem to od zawsze miałam pod górkę.
        Teraz jak by mniejszą, ale nadal.
        Kwestia w.w. odrostów utrzymuje się w mocy.

        Zupy gotowane na kościach i innych kurzych łapkach. Flaki, podroby. Brrrrrrrrr...

        itd:)))
        • tajnos.agentos Re: Absmaki dzieciństwa? 07.05.11, 18:36
          _aaa_ napisała:

          > Ok. Niekwestionową zmorą była jest i bedzie wątróbka.
          > Nie ma takiej siły, żebym utrzymała ja w sobie dłużej niż sekundę.
          > Ona po prostu zyje własnym zyciem i nie chce go spedzać w moich wnetrznosciach.
          > Wyczuję ją zawsze i we wszytkim, dlatego kupne pasztety nie są mile widziane.

          Ciekawe... U mnie i części mojej najbliższej rodziny jest dokładnie tak samo.:)))
          • wampir-wampir Re: Absmaki dzieciństwa? 07.05.11, 18:41
            Ja też kupuję mięso wyłącznie bez kości, a wszelkie żyłki, których w sklepie nie zauważę precyzyjnie odcinam, a podrobami się brzydzę, chociaż flaczki akurat lubię z dużą ilością majeranku :-)))
            • ryza_malpa1 Re: Absmaki dzieciństwa? 08.05.11, 10:43
              Podroby, z nereczko w roli głównej, kupuje kotu. Bardzo widowiskowo sie wtedy cieszy.
              Z wyczuwaniem watróbki i odrostami żelowo - mięsnymi mam tak samo.
              • _aaa_ Re: Absmaki dzieciństwa? 08.05.11, 16:23
                ryza_malpa1 napisała:

                > Podroby, z nereczko w roli głównej, kupuje kotu. Bardzo widowiskowo sie wtedy c
                > ieszy.


                Kiedyś kupiłam psu nereczkę.
                Wypluł. Tez widowiskowo:)))
        • Gość: bosman piszesz _aaa - odrosty, żyłki, kości IP: *.lublin.mm.pl 08.05.11, 15:30
          a co w takim razie powiesz na schabowego z kością, takiego grubego na 1 cm, a potem obgryzanie tej kości. A co powiesz na gotowane kości pokrzeptowe - te od schabu, i to mięsko co na nich pozostaje po oddzieleniu schabu. Nie jadłaś? - żałuj.
          Można rozumieć, że galarety wieprzowej (nóżki, golonka,) też nie jadasz, przecież tam trochę mięsa, trochę skóry, a i chrząstka się trafi.
          • _aaa_ Re: piszesz _aaa - odrosty, żyłki, kości 08.05.11, 16:18
            Gość portalu: bosman napisał(a):

            > a co w takim razie powiesz na schabowego z kością, takiego grubego na 1 cm, a p
            > otem obgryzanie tej kości.


            Nie ze mną te numery.
            Schabowy to ja lubię jesli on składa sie głównie z panierki.
            Kości obgryzać kocha mój monsz i mamusia.

            >A co powiesz na gotowane kości pokrzeptowe - te od s
            > chabu, i to mięsko co na nich pozostaje po oddzieleniu schabu.


            Nie chcesz wiedzieć co mam do powiedzenia w tym temacie:)))


            > Nie jadłaś? - żałuj.


            Kwestie kulinarne to jednak nie jest dziedzina w której bym czegokolwiek mogła żałować,
            a co dopiero obgryzania gnatów. Atawizmy mi się ujawniają na innych płaszczyznach.



            > Można rozumieć, że galarety wieprzowej (nóżki, golonka,) też nie jadasz


            Można rozumieć, a nawet trzeba:)))
            • Gość: bosman jak trzeba to trzeba :-) IP: *.lublin.mm.pl 08.05.11, 16:24
              pozdrowienia dla rodziny - przy kości :-)
              A swoją drogą "lorneta i meduza" to nasza polska specjalność. Ukłony.
          • Gość: Krychulec Re: piszesz _aaa - odrosty, żyłki, kości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.11, 12:56
            Gość portalu: bosman napisał(a):
            > a co w takim razie powiesz na schabowego z kością, takiego grubego na 1 cm, a p
            > otem obgryzanie tej kości. A co powiesz na gotowane kości pokrzeptowe - te od s
            > chabu, i to mięsko co na nich pozostaje po oddzieleniu schabu. Nie jadłaś? - ża
            > łuj.
            > Można rozumieć, że galarety wieprzowej (nóżki, golonka,) też nie jadasz, przeci
            > eż tam trochę mięsa, trochę skóry, a i chrząstka się trafi

            To takie bardzo męskie, nasz Ty wilku morski, ale rzadko która kobieta za tym przepada. Nawet moja suczka, choć kawał z niej baby (owczarek niem. 35 kg), wcina płucka średnio chętnie. Jakoś woli kurczaka. :))
            • Gość: bosman moje córy, a mam ich trochę ;-) IP: *.centertel.pl 09.05.11, 13:37
              i galaretę, i tatara, i golonkę, i śledzika w każdej postaci, i szpinak, i móżdżek.
    • Gość: bosman skoro już tak o żarełku gawędzimy... IP: *.lublin.mm.pl 08.05.11, 15:32
      mam pytanie: podobno w Góralskiej Izbie na Głębokiej podają baraninę i jagnięcinę. Czy ktoś z Was był, jadł? Jeśli tak - napiszcie.
      • _aaa_ Re: skoro już tak o żarełku gawędzimy... 08.05.11, 16:21
        Gość portalu: bosman napisał(a):

        > mam pytanie: podobno w Góralskiej Izbie na Głębokiej podają baraninę i jagnięci
        > nę. Czy ktoś z Was był, jadł? Jeśli tak - napiszcie.


        Dawne "gospodarsto domowe"...i komu ten sklep przeszkadzał?
        Knajpa ma mikrą opinię w okolicy.

        • wampir-wampir Re: skoro już tak o żarełku gawędzimy... 08.05.11, 17:03
          Potwierdzam. Aromat mało zachecający, mięso - ale nie jadłem jagnięciny ani baraniny - twardawe, jedynie dobre są zapiekane oscypki. Raz byłem, więcej nie pójdę.
          • Gość: bosman dzięki IP: *.lublin.mm.pl 08.05.11, 17:12
            też kiedyś tam byłem na, nazwijmy to imprezie firmowej ale nie byłem zachwycony. Kilka dni temu doszły mnie słuchy o jagnięcinie i baraninie dlatego pytałem.
            • Gość: Krychulec Re: dzięki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.11, 13:06
              Żeby pozbawić baraninę "łojowego" zapachu trzeba ją moczyć w marynacie co najmniej 3 dni, a chyba w knajpie nie bardzo jest to możliwe, więc robią to na szybko. Z aromatem można sobie jakoś w ten sposób poradzić, ale skruszeć na pewno nie zdąży.
              • Gość: bosman można i w knajpie, można... IP: *.centertel.pl 09.05.11, 13:39
                W Zakopanem znam dwie knajpy gdzie podają pysznie zrobioną. Na Gubałówce w jednej z szaszłykarni też.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka