joannabarska
25.06.11, 16:30
Myli się red. Lis twierdząc, że „Kościół już teraz płaci za tolerowanie o. Rydzyka straszną cenę. A zapłaci jeszcze większą”. Jest dokładnie odwrotnie. Kościół jest tak chytry i pazerny na majątek i władzę, że gdyby miał płacić jakąkolwiek cenę za Rydzyka, ani przez moment by go nie popierał, ani nawet nie tolerował. Wbrew pozorom, Rydzyk jest nieodrodnym synem zapyziałego, polskiego Kościoła i przynosi same korzyści. Gdyby nie Rydzyk, nie byłoby ogromnej armii fanatycznych wyznawców, którzy bezmyślnie wykonują wszystkie polecenia swojego guru. Zdyscyplinowana, gotowa na wszystko moherowa armia stanowi straszak, dzięki któremu biskupi mają wpływ na wynik wyborów, a potem na polityków. Dlatego Episkopat Polski popiera swojego najukochańszego syna z Torunia. Wyznawcy Rydzyka bronią wszystkiego, co leży w interesie Kościoła. Oczywiście interesie w biskupim rozumieniu. Ten interes wciąż kwitnie właśnie dzięki takim ludziom jak Rydzyk, który potrafi wyzwolić i odpowiednio skanalizować najniższe, najprymitywniejsze instynkty wiernych. Rozumiał to doskonale Jan Paweł II, który z toruńskim redemptorystą nigdy nie chciał zrobić porządku, bo także go popierał. Skandaliczny występ Rydzyka w Brukseli niczym nie różni się od jego dotychczasowych popisów na antenie Radia Maryja i TV Trwam oraz na spotkaniach Rodziny Radia Maryja. Toruński redemptorysta, niczym katarynka, mówi wciąż to samo. I wie, że nie poniesie żadnej kary, bo jest ostoją Kościoła w Polsce. A ostra krytyka tylko go wzmacnia.
Można być pewnym, że po śmierci o. Rydzyka w świat gromko popłyną słowa „Santo subito”. I wcale niewykluczone, że Kościół nie pozostanie na te słowa głuchy.
prof. Joanna Senyszyn