ojciec.ateusz
06.07.11, 15:32
W Lublinie przy ulicy Nałkowskich, w wyremontowanym pięknie budynku po byłej szkole podstawowej funkcjonuje od kilku lat Dom Samopomocy Społecznej, przeznaczony dla osób nie radzących sobie w życiu z trudnościami istnienia i bytowania. Dom prowadzony jest przez Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie, który finansuje działalność DSS i sprawuje wszelką opiekę nad pensjonariuszami.
Ostatnio, po kilku latach istnienia ośrodka, pojawił się w nim kapelan czyli ksiądz katolicki, który ma pełnić tu swoje obowiązki dwa razy w tygodniu. Ponieważ ośrodek jest placówką samorządową, a więc jak najbardziej świecką, zaangażowanie kapelana budzi co najmniej wątpliwości prawne, gdyż art. 25 Konstytucji RP mówi wyraźnie, iż wszelkie władze publiczne zobowiązane są zachować neutralność w kwestiach światopoglądowych i religijnych. Nic więc dziwnego, że niektórzy podopieczni ośrodka zaczęli dociekać kto był inicjatorem zaangażowania kapelana i na jakich zasadach ma on funkcjonowac w ośrodku? Niestety, otrzymali tylko enigmatyczną odpowiedź, że jest to "decyzja odgórna" czyli - jak by wynikało z podległości służbowej - Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie. Sęk w tym, że pracownica MOPR w randze kierowniczej, odpowiedzialna za nadzór nad tego typu placówkami, w rozmowie telefonicznej przyznała, że nic nie wie o sprawie kapelana w DSS przy ul.Nałkowskich> A ponieważ dotychczasowy dyrektor MOPR nie pełni już swoich obowiązków (tak tajemniczo informuje sekretarka), stąd też nie można do końca zweryfikować informacji kierownictwa DSS jakoby kapelana przysłano do domu samopomocy "odgórnie".
Pomijając już kwestie konstytucyjne czyli to, że "cywilny" DSS powinien być wolny od wszelkiej agitacji religijnej, co najmniej dziwna jest sama koncepcja angażowania kapelana w sytuacji, gdy wszyscy podopieczni ośrodka są osobami dochodzącymi do niego na kilka godzin dziennie, a w pobliżu DSS, dosłownie po drugiej stronie ulicy, znajduje się kościół. Jeśli więc ktokolwiek z podopiecznych odczuwa jakąkolwiek potrzebę religijną może ją bez żadnych przeszkód zaspokoić niemal natychmiast przechodząc kilkadziesiąt kroków z ośrodka do kościoła.
Nie ma więc najmniejszych wątpliwości, że wprowadzenie kapelana do DSS przy ul.Nałkowskich to nic innego jak kolejny krok w kierunku klerykalizacji życia społecznego w Polsce. Na przykładzie tym widać też światnie jak sprytna i podstępna jest "technologia" tej klerykalizacji; wprowadza się księdza wbrew konstytucyjnym zasadom, a interweniujących podopiecznych pacyfikuje się argumentem, że jest to "decyzja odgórna". W ten sposób przy pomocy podstępu i kłamstwa sankcjonuje się obecność kleru w świeckich z założenia placówkach. A w razie prób usunięcia księży z placówki podnosi się alarm, że gwałcone są swobody religijne itd.
Ciekawe tylko jakich argumentów "przeciw" użyłby personel placówki gdyby w tej sytuacji któryś z podopiecznych DSS zażyczył sobie dwa razy w tygodniu posługi religijnej muzułmańskiego imama, żydowskiego rabina lub buddyjskiego guru? Wszakże do światyń tych wyznań nie ma z DSS parę kroków, jak do kościoła katolickiego, a zatem obowiązek zapewnienia takiej posługi miałaby lepsze nawet podstawy niż w przypadku potrzeb katolików. O ile takowe w ogóle w przypadku podopiecznych DSS występują, a cała sprawa nie jest li tylko wymysłem i fanaberią zdwociałego personelu ośrodka lub presją samego kościoła.