joannabarska
05.11.12, 18:46
Rozmowa księdza z ateistką skandalistką? I to w katolickim tygodniku? Jezus Maria. Takie rzeczy możliwe tylko w " Tygodniku Powszechnym", pod tytułem "Jezus, Maria, Andrzej".
Piosenkarka Maria Peszek może się nie podobać w Kościele - na jednej z płyt prowokowała łączeniem erotyki z modlitwą. Publicznie deklaruje, że w Boga nie wierzy. W "Tygodniku" mówi: "Kościół, gdy byłam dzieckiem, miał wśród ludzi wielką atencję. Być księdzem - trudno już było wyobrazić sobie coś lepszego. Niewiele z tego zostało".
Ks. Andrzej Draguła, co ciekawe, zgadza się z Peszek: "Coraz większa część Kościoła hierarchicznego zdaje sobie sprawę z tej sytuacji, a także próbuje wychodzić z naszych twierdz czy gett. Gdybyśmy się z ateistami częściej spotykali, obie strony mogłyby zobaczyć, że nie taki diabeł straszny, jak się go maluje. Nauczylibyśmy się patrzeć na siebie nie jak na stereotypy, ale jak na ludzi, którzy mogą być dla siebie nawzajem sympatyczni. Musi być jednak więcej odwagi - po jednej i po drugiej stronie". Odwagi wymaga też przyznanie, że część winy za popularność antyklerykalizmu czy ateizmu mogą ponosić sami duchowni. Chociażby biskupi broniący Rydzyka, który raczej od Kościoła odstręcza, niż kogokolwiek zdrowo myślącego przyciąga. Ks. Draguła w rozmowie z Peszek zwraca uwagę na jeszcze jeden błąd (nie tylko księży): "Za rzadko rozmawiamy ze sobą o Bogu, a za często o Kościele. To jest tak, jakby małżonkowie rozmawiali nie o swojej miłości, tylko o teściach".
Peszek mówi o wolności, jaką przyniósł jej ateizm: "Decyzja odsunięcia na bok postaci Boga, który miałby mi w czymkolwiek pomagać - wybór, że zostaję sama ze sobą i w pełni jestem odpowiedzialna za to, czy jestem szczęśliwa, czy nie - była wyzwalająca, fantastyczna. () Skoro ode mnie zależy, czy mogę żyć, czy umrzeć, to również ode mnie zależy, czy mnie boli, czy nie boli. Bóg tak naprawdę przeszkadza mi w pogodzeniu się z samą sobą, we wzięciu za siebie odpowiedzialności. Muszę go odstawić na bok, sama sobie poradzić. Sama jestem odpowiedzialna za wszystko". Tu znowu ksiądz i ateistka znaleźli porozumienie. Ks. Draguła: "Ja się absolutnie z tobą zgadzam, ponieważ Bóg nie jest po to, żeby przestało cię boleć. To nie jest tabletka przeciw bólowi fizycznemu czy egzystencjalnemu". Peszek opowiada też o swojej decyzji, że nie chce mieć dziecka, o tabu, które naruszają kobiety, świadomie rezygnując z macierzyństwa. Kolejny zgrzyt dla Kościoła, który widzi kobiety przede wszystkim w rolach matek. Jednak ks. Draguła nie ocenia, nie próbuje też jej ateizmu ugłaskać, opakować w papier "wątpiąca-poszukująca". Jednym słowem, przeciwieństwo ultrakatolickich klimatów a la Cejrowski (który ostatnio zasłynął z pomysłu ekskomunikowania ks. Bonieckiego). Może po prostu wystarczy myśleć, żeby umieć rozmawiać, a to, czy się w Boga wierzy, czy nie, ma mniejsze znaczenie, niż się wydaje.
Więcej... wyborcza.pl/1,75968,12793976,Jezus__Maria__ateistka_.html#ixzz2BN3agwjI
"Ci, którzy przemawiają w imieniu Boga, powinni pokazać listy uwierzytelniające." (JULIAN TUWIM)