25.02.13, 21:59
Czy ktoś z autochtonów mógłby mi powiedzieć, jak się to ustrojstwo po lubelsku nazywa?
Złamał mi się i muszę kupić, hipermarket nie wchodzi w grę - jakość j.w., a nie chciałbym być odesłany licho wie dokąd, jak niegdyś przez ekspedientkę ze spożywczaka do sportowego, gdy zapytałem o sztangle ;-)))


Firlejek wygląda tak
Obserwuj wątek
    • Gość: bleee... Re: Firlejek IP: 62.244.147.* 25.02.13, 22:11
      ...np. mątewka... bleee


      www.google.pl/search?q=m%C4%85tewka&hl=pl&client=firefox-a&hs=Sh6&rls=org.mozilla:pl:official&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=NdMrUZ62PMiM4gSM-4HQBQ&ved=0CDQQsAQ&biw=1143&bih=712

      ...ale czy ekspedientki to wiedzą? - zwłaszcza te młode... :)... bleee...
      • wampir-wampir Re: Firlejek 25.02.13, 22:23
        Szczerze mówiąc wybieram się po to do Cepelii. Jeśli nic się nie zmieniło, odkąd byłem ostatnio, to na te młode mam szanse się nie natknąć. Dziękuję :-)))
        • Gość: bleee... Re: Firlejek IP: 62.244.147.* 25.02.13, 22:26
          ...:-)... bleee...
          • _aaa_ Re: Firlejek 25.02.13, 23:19
            Za bardzo się przykładałeś?:))))

            Tak, w cepelii dostaniesz na pewno.
            Mozna je tez znaleźć w markopolu na Wojciechowskiej.
            Nie jest wykluczone, że w Sztuce Ludowej tez mają.
            • wampir-wampir Re: Firlejek 26.02.13, 00:47
              _aaa_ napisała:

              > Za bardzo się przykładałeś?:))))

              Nie, kupiłem badziewie w markecie i się rozleciało.
              Sto lat itp. .... :-)))
          • tajnos.agentos Re: Firlejek 25.02.13, 23:20
            Co to takiego "firlejek"?
            • Gość: bleee... Re: Firlejek IP: 62.244.147.* 25.02.13, 23:36
              pl.wikipedia.org/wiki/M%C4%85tewka
              ...wszystko wskazuje na to, że firlejka to nazwa pochodna, z poznańskiego kwirlejka... wikipedia podaje, że drewniany przyrząd do mieszania ciasta... ale w kuchni używana jest do "rozbijania" (...mieszania...) różnych ingrediencji tego wymagających... to taki mini robocik z dawnych czasów... obecnie dostępny także w sklepach gospodarstwa domowego... :)... bleee...
              • Gość: bleee... Re: Firlejek IP: 62.244.147.* 25.02.13, 23:39
                ...zmieniwszy mu płeć... z firlejka na firlejkę... to wszystko przez te związki partnerskie... bleee...
              • wampir-wampir Re: Firlejek 26.02.13, 00:29
                A nie, bo to po galicyjsku, podobnie jak mniej popularna nazwa - kołotewka.
                Po poznańsku kwyrlejka, z naciskiem na niezmiękczanie, a jeszcze po innemu koziołek - Łódź? Nie dopytałem na innym forum.
                No w każdym razie kocham naleśniki, a bez tego ani rusz :-)))
                • _aaa_ Re: Firlejek 26.02.13, 01:19
                  wampir-wampir napisał:

                  > No w każdym razie kocham naleśniki, a bez tego ani rusz :-)))

                  To, to do nalesników? Chyba do ich nadzienia serkowego
                  bo do ciasta sie nie nadaje. Ciasto sie trzepaczką znaczy ruzgą bełta.

                  Apropos ruzgi - ostatnio Lalut z tatą zażywała lektury.
                  Że costam i costam i pojawiła sie ruzga.
                  - Ruzga? - zapytało moje dziecko - a co to takiego.

                  To znak czasów:)
                  • _aaa_ Re: Firlejek 26.02.13, 01:20
                    i proszę łaskawie poprawic mi to "u":)
                  • wampir-wampir Re: Firlejek 26.02.13, 03:02
                    _aaa_ napisała:

                    > To, to do nalesników? Chyba do ich nadzienia serkowego
                    > bo do ciasta sie nie nadaje.

                    Jak nie, jak tak? Ja bełtam ciasto wyłącznie firlejkiem. Nie umiem inaczej.


                    > Apropos ruzgi - ostatnio Lalut z tatą zażywała lektury.
                    > Że costam i costam i pojawiła sie ruzga.
                    > - Ruzga? - zapytało moje dziecko - a co to takiego.
                    >
                    > To znak czasów:)

                    No tak, teraz Mikołaj przynosi smartfony :-))))
                • Gość: bleee... Re: Firlejek IP: 62.244.147.* 26.02.13, 03:02
                  ...wbrew twierdzeniom niektórych, naleśniki kochających, świetnie sprawdzają się też elektryczne "kręciołki", mikserem zwane (...dobrze napowietrzają...):

                  www.google.pl/imgres?imgurl=http://www.promis.pl/sklep/userdata/gfx/d2deba3958cd89e769c933f3997714e1.jpg&imgrefurl=http://www.promis.pl/sklep/pl/p/Mikser-ZELMER-481.4/1369&h=458&w=640&sz=30&tbnid=qx_P_cPxALKmoM:&tbnh=83&tbnw=116&zoom=1&usg=__oSaogtOJks8jgjrTy3cW-UB2Hd0=&docid=jE3ZJNb0X2jd9M&sa=X&ei=PBYsUZ3lDqOD4gSDm4CgDQ&ved=0CG4Q9QEwBg&dur=1685
                  ...a zwłaszcza w takim oto przypadku, kiedy w domu jest więcej niż jeden pasjonat naleśników i naleśnikopodobnych wyrobów, co zmusza do wykonania ilości hurtowych... :)... bleee...
                  • wampir-wampir Re: Firlejek 26.02.13, 03:04
                    Ne poważam mikserów, blenderów, szybkowarów. Jestem kulinarnym tradycjonalistą :-)))
                    • Gość: bleee... Re: Firlejek IP: 62.244.147.* 26.02.13, 03:13
                      ...doskonale cię rozumiem... ale na starość człek wygód szuka... a raz spróbowawszy, tworzy nową tradycję... bardziej tradycyjne pomoce pozostawiając do bardziej też misternych kuchennych robótek, np. omletów... wykonywanych w detalu... :-)))... u mnie produkcja naleśników jest jak dla pułku wojska, bo wszyscy lubią dojadać pokątnie... bleee...
                      • wampir-wampir Re: Firlejek 26.02.13, 03:28
                        Ja nie lubię naleśników na słodko. Robię bardziej "treściwe". Ze szpinakiem i bryndzą np. albo z sosem pomidorowo warzywnym i czerwoną fasolką, z sosem pomidorowym, papryką i szynką, z sosem, kurakiem i jarzynkami itp.
                        Przeważnie też zapiekam je z mozzarellą. Do pokątnego podżerania na zimno się nie nadają, a najlepsze są oczywiście świeże :-)))
                        • wampir-wampir Re: Firlejek 26.02.13, 03:32
                          A problem zakupu już rozwiązany. Mątewka okazała się najpopularniejszą chyba nazwą. Wybrałem bukową. Trochę za długi trzonek, ale to się da poprawić:

                          allegro.pl/matewka-drewniana-mieszak-srednia-27cm-i3046975419.html
                          • Gość: bleee... Re: Firlejek IP: 62.244.147.* 26.02.13, 03:40
                            ...smacznego... ;)... bleee...
                        • Gość: bleee... Re: Firlejek IP: 62.244.147.* 26.02.13, 03:38
                          ...u mnie niesłodkie odmiany tylko bywają... i zawsze kwitowane są: dobre, ale... hitem są na słodko z serem, zasmażane na masełku... i nic nie można na to poradzić... :)... trochę to jest tak, jak ze słynnym ciasteczkowym potworem... zwielokrotnionym... bleee...

                          www.google.pl/imgres?imgurl=http://wyszomirek.files.wordpress.com/2010/10/ciasteczkowy_potwor_1.jpg&imgrefurl=http://wyszomirek.wordpress.com/2010/10/22/376/&h=280&w=218&sz=15&tbnid=S3yGF6BvSf0l-M:&tbnh=90&tbnw=70&zoom=1&usg=__5CnZpvM-clLyAaGSn_R07OdhWRo=&docid=69BhVlxPwI0XRM&sa=X&ei=px8sUYvxIsXK4ATih4HoAg&ved=0CDYQ9QEwAg&dur=1592
                          • wampir-wampir Re: Firlejek 26.02.13, 03:45
                            U mnie takie z serem i rodzynkami też oczywiście bywają i też są wynoszone pod niebiosa. Ale to nie moje wykonanie. W tajniki nie wnikam - myślę, że mikser ;-)))
                            Smacznego wzajemnie :-)))
                        • Gość: Honorata Re: Firlejek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.13, 13:55
                          wampir-wampir napisał:
                          > Do pokątnego podżerania na zimno się nie nadają, a najlepsze są oczywiście świeże :-)))

                          Temu, kto naprawdę kocha naleśniki, nie przeszkadza to czy są ciepłe czy zimne, z serem czy z szynką ... :)))

                          Zresztą, tak poważniej mówiąc, naleśnik faszerowany mięsem czy jarzynami i zapiekany (nierzadko w panierce) przestaje być naleśnikiem sensu stricto, a staje się ... krokietem.
                          Prawdziwy naleśnik to ten zdjęty z patelni "w stanie naturalnym", ewentualnie klasyczny, "barowy", czyli z serem, żółtkiem i cukrem waniliowym, polany śmietaną.
                          • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 14:29
                            Gość portalu: Honorata napisał(a):


                            > Temu, kto naprawdę kocha naleśniki, nie przeszkadza to czy są ciepłe czy zimne,
                            > z serem czy z szynką ... :)))

                            De gustibus..., ja nie lubię na słodko.

                            > Zresztą, tak poważniej mówiąc, naleśnik faszerowany mięsem czy jarzynami i zapi
                            > ekany (nierzadko w panierce) przestaje być naleśnikiem sensu stricto, a staje s
                            > ię ... krokietem.

                            Nieprawda. Krokiety wymagają panierki. Naleśnik to naleśnik. Polecam wizytę w Zadorze albo w naleśnikarni na Królewskiej. Kto tam podaje krokiety?!

                            > Prawdziwy naleśnik to ten zdjęty z patelni "w stanie naturalnym", ewentualnie k
                            > lasyczny, "barowy", czyli z serem, żółtkiem i cukrem waniliowym, polany śmietan
                            > ą.

                            Ortodoksja ubóstwa smaków.
                            • Gość: Honorata Re: Firlejek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.13, 14:37
                              Ortodoksja występuje wszędzie, również w kuchni, ale nie oznacza ona bynajmniej ubóstwa, a tylko wierność jakiejś doktrynie, ściśle wyznawanym zasadom.

                              Kiedy naleśnik staje się krokietem to rzecz dyskusyjna. Np. Słownik Języka Polskiego PWN podaje taką, oto, definicję kulinarnego krokieta:

                              krokiet II m IV, D. -a, Ms. ~ecie; lm M. -y
                              1. kulka lub wałeczek z kartofli, mięsa, ryżu itp. obtoczone w tartej bułce lub zawinięte w naleśnik i obsmażone
                              2. rodzaj wafla oblewanego czekoladą

                              A zatem, według słownika, panierka nie jest warunkiem koniecznym.
                              • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 14:46
                                Gość portalu: Honorata napisał(a):

                                > Ortodoksja występuje wszędzie, również w kuchni, ale nie oznacza ona bynajmniej
                                > ubóstwa, a tylko wierność jakiejś doktrynie, ściśle wyznawanym zasadom.

                                Ortodoksja zawsze oznacza zamknięcie się na nowe możliwości, doznania. Nie tylko w kuchni. W konsekwencji więc ubóstwo.

                                > Kiedy naleśnik staje się krokietem to rzecz dyskusyjna. Np. Słownik Języka Pols
                                > kiego PWN podaje taką, oto, definicję kulinarnego krokieta:
                                >
                                > krokiet II m IV, D. -a, Ms. ~ecie; lm M. -y
                                > 1. kulka lub wałeczek z kartofli, mięsa, ryżu itp. obtoczone w tartej bułce lub
                                > zawinięte w naleśnik i obsmażone
                                > 2. rodzaj wafla oblewanego czekoladą
                                >
                                > A zatem, według słownika, panierka nie jest warunkiem koniecznym.

                                Według słownika może nie, według książek kucharskich i okołokulinarnych owszem. Wolę się trzymać tych drugich.
                                • Gość: Honorata Re: Firlejek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.13, 15:20
                                  I znów stawiasz się ponad wszelkie rozumy świata uważając, że rację masz Ty, a nie twórcy słowników, encyklopedii, leksykonów...

                                  Chciałabym więc tylko nieśmiało zauważyć, że swobodne odstępowanie od zasad (czyli ortodoksji) i otwieranie się "na nowe możliwości" w kuchni może prowadzić do sporządzenia kotleta schabowego z brukwi lub "de volaille" z polędwicy. Czy o takie efekty walki z "ubóstwem ortodoksji" chodzi?

                                  Natomiast w przypadku krokieta, zacytowałam ze SJP właśnie kulinarne znaczenie tego słowa, zgodne - jak sądzę - z książkami kucharskimi, których autorzy - jak mniemam - zaglądają (przynajmniej czasami) do słownika. :)
                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 15:34
                                    Gość portalu: Honorata napisał(a):

                                    > I znów stawiasz się ponad wszelkie rozumy świata uważając, że rację masz Ty, a
                                    > nie twórcy słowników, encyklopedii, leksykonów...


                                    Ależ gdzieżby dzierzby znad wierzby. Poleciłem tylko wizytę w dowolnej naleśnikarni.
                                    Zabierz ze sobą słownik, to może przekonasz obsługę, że to co chcesz dostać, powinni nazywać krokietem ;-)))

                                    > Chciałabym więc tylko nieśmiało zauważyć, że swobodne odstępowanie od zasad (cz
                                    > yli ortodoksji) i otwieranie się "na nowe możliwości" w kuchni może prowadzić d
                                    > o sporządzenia kotleta schabowego z brukwi lub "de volaille" z polędwicy. Czy o
                                    > takie efekty walki z "ubóstwem ortodoksji" chodzi?

                                    Nie, nie o takie. Ja rozumiem że w PRL-u naleśniki jadano na dwa posoby - z serem lub dżemem i niektórym się zokodowało, ale nasze tradycje kulinarne siegają dawniej, a potrawa nie jest ani regionalna, ani tu flagowa. Słyszałaś o Mardi Gras?

                                    > Natomiast w przypadku krokieta, zacytowałam ze SJP właśnie kulinarne znaczenie
                                    > tego słowa, zgodne - jak sądzę - z książkami kucharskimi, których autorzy - jak
                                    > mniemam - zaglądają (przynajmniej czasami) do słownika. :)

                                    Nie wiem, czy zaglądają. Myślę, że wolą żywy język niż zbiory definicji tworzone niekiedy "na siłę". I dzięki Bogu, przynajmniej daje się ich czytać. W każdym razie tych dobrych :-)))
                                    • Gość: Honorata Re: Firlejek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.13, 15:59
                                      Naleśnikarnia to neologizm nie notowany jeszcze w słowniku, ale nie mam nic przeciwko niemu, choć trudno na razie stwierdzić czy jest on tylko wynikiem "mody" czy też tendencji językowej, zmierzającej do lepszej komunikatywności poprzez uszczegóławianie pojęć.

                                      Słowniki nie są dziełami twórczymi, a odtwórczymi. Ich autorzy nie tworzą norm językowych, ani znaczeń słów, a jedynie odnotowują fakty językowe, "stan języka" wytworzony spontanicznie przez jego użytkowników. Nie wszyscy użytkownicy języka posługują się nim jednak w ten sam sposób, wielu ludzi używa różnych słów często niezgodnie ich znaczeniem i przeznaczeniem.
                                      Oczywiście, można woleć taki "żywy", choć niepoprawny, język, ale - aspirując do pewnego poziomu intelektualnego - nie ma, w takim przypadku, czym się chwalić. :)
                                      • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 16:14
                                        Gość portalu: Honorata napisał(a):

                                        > Naleśnikarnia to neologizm nie notowany jeszcze w słowniku, ale nie mam nic prz
                                        > eciwko niemu, choć trudno na razie stwierdzić czy jest on tylko wynikiem "mody"
                                        > czy też tendencji językowej, zmierzającej do lepszej komunikatywności poprzez
                                        > uszczegóławianie pojęć.

                                        Na pewno trafi. Potworki "zaopiekowany", "zadziało" czy "na dzień dzisiejszy" chyba juz są. Ale one mają medialne przebicie. Nie dam głowy, że nie ma naleśnikarni u Chacińskiego. Nie chce mi się szukać tego słownika.

                                        > Słowniki nie są dziełami twórczymi, a odtwórczymi. Ich autorzy nie tworzą norm
                                        > językowych, ani znaczeń słów, a jedynie odnotowują fakty językowe, "stan języka
                                        > " wytworzony spontanicznie przez jego użytkowników. Nie wszyscy użytkownicy jęz
                                        > yka posługują się nim jednak w ten sam sposób, wielu ludzi używa różnych słów c
                                        > zęsto niezgodnie ich znaczeniem i przeznaczeniem.

                                        A oni nie mają oporów, żeby to sankcjonować, choć nóż się czasem w kieszeni otwiera, dlatego to nie mój konik.

                                        > Oczywiście, można woleć taki "żywy", choć niepoprawny, język, ale - aspirując d
                                        > o pewnego poziomu intelektualnego - nie ma, w takim przypadku, czym się chwalić
                                        > . :)

                                        Niepoprawny? A co jest niepoprawnego w naleśniku bez panierki, bo nie bardzo rozumiem? Fakt, że w jakimś słowniku znalazł się krokiet, chyba wcale w tym znaczeniu nie używany albo przez bardzo nielicznych nawiedzeńców, nie deprecjonuje starego poczciwego naleśnika.
                                        • Gość: Honorata Re: Firlejek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.13, 16:23
                                          wampir-wampir napisał:
                                          > Niepoprawny? A co jest niepoprawnego w naleśniku bez panierki, bo nie bardzo ro
                                          > zumiem? Fakt, że w jakimś słowniku znalazł się krokiet, chyba wcale w tym znacz
                                          > eniu nie używany albo przez bardzo nielicznych nawiedzeńców, nie deprecjonuje s
                                          > tarego poczciwego naleśnika.

                                          Punkt pierwszy: teściowa ma zawsze rację. Punkt drugi: w przypadku kiedy teściowa nie ma racji - patrz punkt pierwszy.
                                          Że też o tym zapomniałam powołując się (niepotrzebnie) na słownik. :)
                                          • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 17:31
                                            Gość portalu: Honorata napisał(a):

                                            > Że też o tym zapomniałam powołując się (niepotrzebnie) na słownik. :)

                                            Słownik:

                                            sjp.pwn.pl/slownik/2486386/nale%C5%9Bnik
                                            • Gość: bleee... Re: Firlejek IP: 62.244.147.* 01.03.13, 18:06
                                              ...musiałeś firlejka połamać?!... musiałeś?!... bleee...
                                              • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 18:24
                                                Gość portalu: bleee... napisał(a):

                                                > ...musiałeś firlejka połamać?!... musiałeś?!... bleee...

                                                Za dużo pasji włożyłem w naleśniki? Nie szkodzi. Posłuchaj, smakowite. Jak mi się zechcę, zacznę mówić pankejki ;-)))

                                                • Gość: bleee... Re: Firlejek IP: 62.244.147.* 01.03.13, 18:50
                                                  ...pankejki?... czemu nie... podobają mi się takie, jakie smaży Nigela... a najbardziej mi się podoba, że smaży te placuszki na płycie grzewczej z dołkami... i nie potrzebuje patelni... ona lubi nie tylko gotować... ona lubi jeść... i to jest to!... :)... bleee...

                                                  ps.: ...ona ma specjalne pomieszczenie, w którym ma (...ach, te powtórzenia...) ścianę przypraw... i to jest to!... co najważniejsze, nie ma zahamowań w eksperymentowaniu... bleee...
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 18:57
                                                    Gość portalu: bleee... napisał(a):

                                                    > ...pankejki?... czemu nie... podobają mi się takie, jakie smaży Nigela... a naj
                                                    > bardziej mi się podoba, że smaży te placuszki na płycie grzewczej z dołkami...
                                                    > i nie potrzebuje patelni... ona lubi nie tylko gotować... ona lubi jeść... i to
                                                    > jest to!... :)... bleee...

                                                    Nie oglądam tv, a jej książek nigdy nie czytałem. Wolałem Anthony'ego Burdaina. Bardzo fajnie pisze też Franca Feslikenian, a bardziej z naszego podwórka Tessa Capponi - Borawska.
                                                  • Gość: bleee... Re: Firlejek IP: 62.244.147.* 01.03.13, 19:10
                                                    ...telewizja nie jest niezbędna... ja też już nie oglądam... beee...

                                                    nigella-ekspresowo.blogspot.com/2008/09/odcinek2-ekspresowy-poranek-placki-z.html
                                            • Gość: Honorata Re: Firlejek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.13, 20:49
                                              wampir-wampir napisał:
                                              > Słownik:
                                              > rel="nofollow">sjp.pwn.pl/slownik/2486386/nale%C5%9Bnik

                                              Sprawa dotyczyła krokieta, nie naleśnika.
                                              Jednak twoje musi być na wierzchu, choćby poprzez odwrócenie kota ogonem.
                                              Kompleks wyższości to, niestety, trudna do opanowania dolegliwość :(
                                              • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 20:55
                                                Gość portalu: Honorata napisał(a):


                                                > Sprawa dotyczyła krokieta, nie naleśnika.
                                                > Jednak twoje musi być na wierzchu, choćby poprzez odwrócenie kota ogonem.
                                                > Kompleks wyższości to, niestety, trudna do opanowania dolegliwość :(

                                                Tak, oczywiście, w dyskusji o naleśnikach sprrwa może dotyczyć wyłącznie krokieta. A słowniki jak wiadomo czytamy wybiórczo. Kompleks nizszości charakterystyczny dla beneficjentów pewnego awansu?
                                                • Gość: Honorata Re: Firlejek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.13, 21:39
                                                  Po co brniesz, kręcisz i kombinujesz? Utrzymywałeś kategorycznie, że krokiet musi być panierowany. Zgodnie z definicją najbardziej autorytatywnego dla języka polskiego źródła - nie musi. Tyle. Reszta to piana, tylko po co ją ubijasz? Zamierzasz piec bezy? :)
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 21:52
                                                    Gość portalu: Honorata napisał(a):

                                                    > Po co brniesz, kręcisz i kombinujesz? Utrzymywałeś kategorycznie, że krokiet mu
                                                    > si być panierowany. Zgodnie z definicją najbardziej autorytatywnego dla języka
                                                    > polskiego źródła - nie musi. Tyle. Reszta to piana, tylko po co ją ubijasz? Zam
                                                    > ierzasz piec bezy? :)

                                                    Nadal utrzymuję, że krokiet wymaga panierki, a do słownika zawieruszył się wskutek nieporozumienia albo jest efektem usankcjonowania błędnego określenia, z którym ja jednak spotkałem się po raz pierwszy w twoim wykonaniu. Inna definicja tego autorytatywnego słownika mówi wyraźnie, że naleśnik nie musi być słodko nadziany, żeby być naleśnikiem, więc określanie go tak, a nie krokietem nie jest jak twierdziłaś niepoprawne. I tyle.
                                                  • Gość: Honorata Re: Firlejek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.13, 22:04
                                                    Nie twierdziłam kategorycznie i ponad wszelkie wątpliwości, że musi być słodki, a jedynie, że nadziany farszem warzywnym lub mięsnym przestaje być sensu stricto naleśnikiem, czyli takim jakimi karmiono w barach (napisałam nawet "barowym").

                                                    Ty natomiast nieodmiennie dowodzisz swojej wyższości nad słownikiem PWN, w którym coś się zawieruszyło oraz są błędy. A to partacze z tych profesorów filologów.
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 22:09
                                                    Gość portalu: Honorata napisał(a):

                                                    > Nie twierdziłam kategorycznie i ponad wszelkie wątpliwości, że musi być słodki,
                                                    > a jedynie, że nadziany farszem warzywnym lub mięsnym przestaje być sensu st
                                                    > ricto
                                                    naleśnikiem, czyli takim jakimi karmiono w barach (napisałam nawet "b
                                                    > arowym").
                                                    >
                                                    > Ty natomiast nieodmiennie dowodzisz swojej wyższości nad słownikiem PWN, w któr
                                                    > ym coś się zawieruszyło oraz są błędy. A to partacze z tych profesorów filologó
                                                    > w.

                                                    Chyba ty dowodzisz, bo definicja słownikowa jest szersza niż podajesz. I owszem nie przestaje być naleśnikiem, dlatego że wolisz nazwę krokiet.
                                                    Nie mówię, że to błąd. Pewnie jakaś niewielka część ludzi tego używa i dlatego to odnotowali.
                                                    Czy "zaopiekowany" będzie błędem, gdy trafi do słownika PWN? Nie. Czy przestanie straszyć? Mnie nie.
                                                  • Gość: Honorata Re: Firlejek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.13, 22:24
                                                    wampir-wampir napisał:
                                                    > Chyba ty dowodzisz, bo definicja słownikowa jest szersza niż podajesz.

                                                    Czemu bujasz? Znów dla wrażenia, że Ty masz rację? Definicję słownikową podałam metodą kopiuj - wklej, jest więc dokładnie taka, jaką zamieściłam. Mogę powtórzyć.

                                                    krokiet II m IV, D. -a, Ms. ˜ecie; lm M. -y
                                                    1. «kulka lub wałeczek z kartofli, mięsa, ryżu itp. obtoczone w tartej bułce lub zawinięte w naleśnik i obsmażone»
                                                    2. «rodzaj wafla oblewanego czekoladą»
                                                    fr.
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 22:30
                                                    Gość portalu: Honorata napisał(a):


                                                    > Czemu bujasz? Znów dla wrażenia, że Ty masz rację? Definicję słownikową podałam
                                                    > metodą kopiuj - wklej, jest więc dokładnie taka, jaką zamieściłam. Mogę powtór
                                                    > zyć.

                                                    Ciężko się rozmawia z osobą, którą nie czyta innych. To jest słownikowa definicja naleśnika. Gdzie tam jest coś o rodzaju farszu, hę?
                                                    Wklejam PO RAZ DRUGI:

                                                    sjp.pwn.pl/slownik/2486386/nale%C5%9Bnik
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 22:33
                                                    wampir-wampir napisał:

                                                    > Wklejam PO RAZ DRUGI:

                                                    A przepraszam, może linków nie potrafisz otwierać. W takim razie bardzo proszę:

                                                    naleśnik
                                                    1. «bardzo cienki placek z rzadkiego ciasta, usmażony na patelni, posmarowany jakimś farszem i zawinięty»

                                                    2. pot. «beret»
                                                    • naleśnikowy
                                                  • Gość: bleee... Re: Firlejek IP: 62.244.147.* 01.03.13, 22:38
                                                    ...najlepsze jest to potoczne rozumienie naleśnika... jeśli nosi się go na głowie, to "mózg się nie lasuje"... :)... bleee...
                                                  • Gość: Honorata Re: Firlejek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.13, 22:39
                                                    Kręcisz i kombinujesz z uporem maniaka (i coś w tym chyba jest na rzeczy:)
                                                    Przypomnę: twierdziłeś kategorycznie, że krokiet musi być panierowany. Udowodniłam, że nie musi. Tylko co do tego był spór, reszta to twoje fantazje, insynuacje, mącenie wody i zawracanie kijem Wisły. No, bo po prostu, parafrazując filmowego Pawlaka, słowniki słownikami, a racja musi być po twojej stronie!!!
                                                    A tak poważniej, to rzecz nazywa się "organiczna niezdolność przyznania się do błędu".
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 22:44
                                                    Gość portalu: Honorata napisał(a):

                                                    > A tak poważniej, to rzecz nazywa się "organiczna niezdolność przyznania się do
                                                    > błędu".

                                                    Nie będę się powtarzał. Piszę dość zrozumiale. Naleśnik to nazwa poprawna i nie zamienię jej na krokieta, bo nie mam żadnych powodów. nadal pozostanie to dla mnie panierowany naleśnik. Polecam zmienić adwersarza, a moje wątki omijać szerokim łukiem. Na forum jest dość mniejsca, by nie wchodzić sobie w drogę.
                                                  • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 01.03.13, 22:54
                                                    Rozumiem zatem, że dwóch nagich mieczy wam nie trzeba przydygać??? :-))))))
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 22:56
                                                    Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                                                    > Rozumiem zatem, że dwóch nagich mieczy wam nie trzeba przydygać??? :-))))))

                                                    Bo ktoś chce zamawiać krokiety w Zadorze? Nie żartuj :-))))))))
                                                  • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 01.03.13, 23:18
                                                    no to, podobnie jak bleee (na sąsiedniej już stronie)......dobrej nocy wszystkim życzę
                                                  • Gość: Honorata Re: Firlejek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.13, 23:24
                                                    Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                                                    > no to, podobnie jak bleee (na sąsiedniej już stronie)......dobrej nocy wszystki
                                                    > m życzę

                                                    I wzajemnie! :)
                                                  • Gość: Honorata Re: Firlejek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.13, 23:15
                                                    Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                                                    > Rozumiem zatem, że dwóch nagich mieczy wam nie trzeba przydygać??? :-))))))

                                                    Kto wie, kto wie ...? Nie jestem wcale pewna czy wampirowi nie sprawiłoby satysfakcji rozpłatanie "z braku laku" choćby starszej "kobieciny" ... :)))
                                                  • Gość: Honorata Re: Firlejek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.13, 23:09
                                                    wampir-wampir napisał:
                                                    > Nie będę się powtarzał. Piszę dość zrozumiale. Naleśnik to nazwa poprawna i nie
                                                    > zamienię jej na krokieta, bo nie mam żadnych powodów. nadal pozostanie to dla
                                                    > mnie panierowany naleśnik. Polecam zmienić adwersarza, a moje wątki omijać szer
                                                    > okim łukiem. Na forum jest dość mniejsca, by nie wchodzić sobie w drogę.

                                                    Byłam pewna, że "osobowość" twojej klasy nie odmówi sobie w końcu pokazania polemiście drzwi wyjściowych z "jego" wątku. Jesteś wprost dramatycznie przewidywalny.
                                                    Cóż, widać natura tak chciała ... :(

                                                    PS
                                                    Nie domagałam się żebyś cokolwiek zmieniał. Z przymrużeniem oka wspomniałam sentymentalnie dawne barowe naleśniki i krokiety, różnicując je "filozoficznie" według zawartości.
                                                    Niestety, Ty nie masz w ogóle poczucia humoru i takie żartobliwe dywagacje (we właściwym znaczeniu tego słowa) traktujesz od razu jako pretekst do ataku i wykazania swojej mniemanej wyższości. Czy musisz dowartościowywać się w tak nieprzyjemny sposób, znamionujący również brak kultury osobistej i respektu dla innych?
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 23:20
                                                    Gość portalu: Honorata napisał(a):

                                                    > Byłam pewna, że "osobowość" twojej klasy nie odmówi sobie w końcu pokazania pol
                                                    > emiście drzwi wyjściowych z "jego" wątku. Jesteś wprost dramatycznie przewidywa
                                                    > lny.

                                                    Jeśli ludzie nie nadają na tych samych falach, to najlepiej nie męczyć się wzajemnie.

                                                    > Cóż, widać natura tak chciała ... :(

                                                    Pewnie tak.

                                                    > Nie domagałam się żebyś cokolwiek zmieniał. Z przymrużeniem oka wspomniałam sen
                                                    > tymentalnie dawne barowe naleśniki i krokiety, różnicując je "filozoficznie" we
                                                    > dług zawartości.

                                                    Zdaje się, że wyjechałaś ze słownikiem.

                                                    > Niestety, Ty nie masz w ogóle poczucia humoru i takie żartobliwe dywagacje (we
                                                    > właściwym znaczeniu tego słowa) traktujesz od razu jako pretekst do ataku i wyk
                                                    > azania swojej mniemanej wyższości.

                                                    Nie odebrałem tego żartobliwie. Zauważyłem pedagogiczny zapał, którego nie znoszę.
                                                    To ty nie masz poczucia humora pozwalającego na niezobowiazujące przekomarzanki.
                                                    Masz autorytety.

                                                    > Czy musisz dowartościowywać się w tak nieprz
                                                    > yjemny sposób, znamionujący również brak kultury osobistej i respektu dla innyc
                                                    > h?

                                                    Ja nigdy nie musiałem się dowartościowywać cudzym kosztem. Pewnie dlatego nigdy nie miałem problemu ze znalezieniem rozmówców, których "dowcip" mi odpowiada, choć nie zgadzamy się w wielu sprawach. Ani tu, ani w tzw. realu.
                                                    Co do kultury osobistej natomiast - teściową możesz nazwać kogos, kto ma ochotę, byś się z nim spoufaliła lub już jesteś. Pomysł, że ja mógłbym mieć to surrealizm. Brak ci wyczucia.
                                                  • Gość: Honorata Re: Firlejek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.13, 23:43
                                                    wampir-wampir napisał:
                                                    > Co do kultury osobistej natomiast - teściową możesz nazwać kogos, kto ma ochotę,
                                                    > byś się z nim spoufaliła lub już jesteś. Pomysł, że ja mógłbym mieć to surrealizm.
                                                    > Brak ci wyczucia.

                                                    No, cóż. To już nawet nie brak poczucia humoru, a brak zdolności czytania ze zrozumieniem. Jest chyba jakaś różnica pomiędzy aluzją w postaci powszechnie znanego dowcipu o teściowej, która zawsze ma rację, a nazwaniem kogoś teściową. Jeśli Ty tej różnicy nie pojmujesz, to niechybnie przeceniłam twój intelekt i popełniłam błąd. Mea maxima culpa!

                                                    Zatem już zupełnie nie aluzyjnie, a całkiem wprost proszę: nie używaj wobec mnie takiego języka jak np. "wyjeżdżanie" z teściową, słownikiem czy grożenie "packą", bo jest to po prostu grubiańskie, a nawet zakrawa na chamstwo. Zwłaszcza, że - jak powinieneś się dawno zorientować - nie jestem twoją koleżanką z podwórka ani kumplem od kopania piłki.
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 23:49
                                                    Gość portalu: Honorata napisał(a):

                                                    > No, cóż. To już nawet nie brak poczucia humoru, a brak zdolności czytania ze zr
                                                    > ozumieniem. Jest chyba jakaś różnica pomiędzy aluzją w postaci powszechnie znan
                                                    > ego dowcipu o teściowej, która zawsze ma rację, a nazwaniem kogoś teścio
                                                    > wą. Jeśli Ty tej różnicy nie pojmujesz, to niechybnie przeceniłam twój intelekt
                                                    > i popełniłam błąd. Mea maxima culpa!

                                                    Nie wiem co ma do tego intelekt. Dowcipy o teściowej rzezcywiście nigdy mnie nie bawiły, więc przyznam, że nie wiem czy teścowa ma rację, czy jej nie ma. Gdybyś napisała "nauczyciel ma zawsze rację" nie byłoby problemu. Nieporozumienie i mea culpa.

                                                    > Zatem już zupełnie nie aluzyjnie, a całkiem wprost proszę: nie używaj wobec mni
                                                    > e takiego języka jak np. "wyjeżdżanie" z teściową, słownikiem czy grożenie "pac
                                                    > ką", bo jest to po prostu grubiańskie, a nawet zakrawa na chamstwo. Zwłaszcza,
                                                    > że - jak powinieneś się dawno zorientować - nie jestem twoją koleżanką z podwór
                                                    > ka ani kumplem od kopania piłki.

                                                    Ja też nie jestem twoim kolegą, a kawałów, niekoniecznie zabawnych, znać nie muszę. To żaden kanon.
                                                    Za to, że byłem wobec ciebie niegrzeczny - przepraszam.
                • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: 212.182.31.* 26.02.13, 13:49
                  No wiesz co! moim zdaniem po galicyjsku to bardziej kołotewka. Szczerze mówiąc firlejce wcześniej nie słyszałam...
                  A wiesz co to jest bina??? :-)))))

                  Ps. A nie jest łatwiej robic naleśniki przy uzyciu miksera ręcznego??
                  • wampir-wampir Re: Firlejek 26.02.13, 14:04
                    Kołotewka była w moim domu dużo mniej popularna, aczkolwiek też uzywana, głównie przez babcię. Pochodzi od lwowskiej kołotuszki.
                    Firlejek wziął się chyba z Krakowa, tam tradycyjnie studiowała cała moja rodzina i ja.
                    Firlejka pojawia się również, ale u nas było to rodzaju męskiego, podobnie jak koziołek. Tylko dwa takie przypadki na ten przyrząd.
                    Leksykon rzeczy minionych i przemijających również podaje męskiego firlejka, ale niestety bez źródłosłowu.
                    Kwirlejka natomiast, o której pisał Bleee, to nazwa góralska. I różni się ona wyglądem o kwyrlejki, firlejka, kołotewki, kołotuszki, mątewki, koziołka itd.

                    allegro.pl/matewka-goralska-kwirlejka-i3001762739.html
                    • wampir-wampir Re: Firlejek 26.02.13, 14:05
                      Bina to podłużna bułka. W Lublinie trochę podobna do niej jest parówka, brrr - okropna nazwa. Dla mnie parówka, to parówka, a nie serdelek ;-)))
                      • Gość: bleee... Re: Firlejek IP: 62.244.147.* 26.02.13, 15:03
                        ...w Galicji (...tej na wschód od Krakowa...) można spotkać określenie bułka - jako placek drożdżowy... albo weka - czyli to, co nazywasz biną, a my w Lublinie - parówką... czyli podłużną bułkę pszenną... takiej klasycznej zresztą już się nie spotyka (...produkuje ją jeszcze piekarnia Kuźmiuka i jest ona najbardziej - smakowo - podobna do tej dawnej... piekarnia ta poza tym wypieka też "parki" - czyli takie buły lekko prostokątne, nacięte na krzyż i posypane makiem... albo klasyczne lubelskie obwarzanki, także posypywane makiem...), co najwyżej podróbki z piekarni posiadających maszyny do różnych francuskich bułek, a to nie to samo... udało mi się ostatnio kupić parówkę przypominającą tą z czasów PRL, ale nazwano ją bułką włoską... :)... różni się od dawnej parówki tym, że jest posypana mąką i kosztuje jak bułka z "wyższej półki"... w tejże części Galicji zdarzało mi się usłyszeć określenie "kremówka" - i była to lubelska, klasyczna napoleonka... albo "serownik", jako określenie naszego sernika... nie wiem, czy są to nazwy gwarowe... bleee...

                        ps.: w Lublinie mianem parówki określano też kiedyś rodzaj kiełbasy serdelowej, ale z cielęcia ponoć wyłącznie wykonaną... nie miała nic wspólnego z czymś, co obecnie określane jest jako "parówka" mięsna... była to kiełbasa grubsza i krócej wiązana niż kiełbasa klasyczna... do spożywania głównie na gorąco przez osoby o delikatnych żołądkach, na diecie i rekonwalescentów... :-)... ech!... bleee...
                        • Gość: bleee... Re: Firlejek IP: 62.244.147.* 26.02.13, 15:31
                          ...a serdelek był na kształt parówek cielęcych i kiełbasy serdelowej produkowany, tylko znacznie mniejszy... i wszystkie one były w cieniutkim jelicie upchane, a nie owinięte obrzydliwą folią... :)))... bleee...
                        • wampir-wampir Re: Firlejek 26.02.13, 15:37
                          O wece słyszalem, na kremówki oczywićcie chodziłem w dzieciństwie do cukierni pod taką zresztą nazwą. Serownika nie znam, w domu był sernik, a gotowych ciast u mnie nie kupowano, więc nie wiem. Natomiast sztangle, o których wspomniałem w pierwszym poście, to podłużne bułeczki z solą i kminkiem na wierzchu. W Lublinie spotkałem się z nazwą solanka, ale bardzo rzadko tu bywają.
                          Sztangiel to zmiękczona nazwa austriacka tego samego pieczywa. Zażerałem się tym mieszkając w Wiedniu. Były wszędzie, podobnie jak w mojej Galicji.
                          • wampir-wampir Re: Firlejek 26.02.13, 15:40
                            Obwarzanek? He, he - dla mnie precel, chętniej z solą niż z makiem :-)))
                            • Gość: bleee... Re: Firlejek IP: 62.244.147.* 26.02.13, 16:01
                              ...wydaje mi się, że precel jest twardszy od obwarzanka... chyba z innego ciasta... sprzedawane były jeszcze onegdaj (...w Lublinie...) bułki szwedkami zwane... kształt miały obły-wydłużony, trzy nacięcia "po długości", posypywane ziarnem kopru... :)))... jeśli chodzi o ciasta, u mnie w domu też spożywamy własne wypieki... ale podczas wakacyjno-urlopowych wyjazdów korzystamy z gotowców w ciastkarniach... także w celach doświadczalnych... bleee...
                              • wampir-wampir Re: Firlejek 26.02.13, 16:16
                                Gość portalu: bleee... napisał(a):

                                > ...wydaje mi się, że precel jest twardszy od obwarzanka... chyba z innego ciast
                                > a...

                                Tak, słusznie. Klasyczny precel jest z solą, ten miękki z makiem, a czasem też z sezamem. To właśnie obwarzanek, ale u mnie jednak mówiło się i na to precel i tam mi zostało.

                                > sprzedawane były jeszcze onegdaj (...w Lublinie...) bułki szwedkami zwane.
                                > .. kształt miały obły-wydłużony, trzy nacięcia "po długości", posypywane ziarne
                                > m kopru... :)))...

                                Nie poznałem szwedek. Zakochałem się w lubelskich cebularzach. W Przemyślu też się pojawiły niedawno pod nazwą cebulaki, ale nie są tak płaskie i bez maku. Nie umywają się do oryginalnych :-)))

                                > jeśli chodzi o ciasta, u mnie w domu też spożywamy własne wy
                                > pieki... ale podczas wakacyjno-urlopowych wyjazdów korzystamy z gotowców w cias
                                > tkarniach... także w celach doświadczalnych... bleee...

                                Ja już tylko domowe. W ogóle nie przepadam za słodyczami, ale tradycyjne wypieki oczywiście zawijam ze smakiem :-)))
                            • empi Re: Firlejek 26.02.13, 16:14
                              precelki zawijane niby w "ósemkę", obsypane solą były obowiązkowo spożywane jako dodatek do piwka, zwłaszcza zimą.
                              pzdr.
                              • Gość: bleee... Re: Firlejek IP: 62.244.147.* 26.02.13, 16:55
                                ...posypane - oprócz grubej soli - ziarnem kopru... bleee...
                                • Gość: Honorata Re: Firlejek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.13, 13:54
                                  Gość portalu: bleee... napisał(a):
                                  > ...posypane - oprócz grubej soli - ziarnem kopru... bleee..

                                  Chyba raczej nasionami niż ziarnem. Koper ziaren nie wytwarza. Poza tym, chyba częściej posypywano precle kminkiem niż koprem, którego w postaci nasion w handlu nie widywałam. Bywał, owszem, koper włoski, ale jako lek do naparzania i podawania niemowlętom na "odgazowanie". Tak czy owak, najważniejsza w preclach była, oczywiście, sól, która pełniła bardzo określoną rolę, a mianowicie miała wywoływać zwiększone pragnienie piwoszy ...:)
                                  • Gość: bleee... Re: Firlejek IP: 62.244.147.* 01.03.13, 14:07
                                    ...z tymi nasionami/ziarenkami zapewne masz rację... ja tak z rozpędu nazywam "ziarenkami" wszystko, co do potraw jest dodawane... w postaci właśnie nasionek/ziarenek... bez względu na nazwę - i tak smakują nieźle... :)... bleee...
                            • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 26.02.13, 16:16
                              Brakuje Ci sztangli w Lublinie??? :-))).
                              Wiesz przypomniałeś mi, że jeszcze częściej słyszałam nazwę "kołotuszka". A wiesz, że to można zrobić z wyschniętej choinki?
                              Bina to tutaj bułką wrocławską często bywa.
                              W Galicji, o której mówimy, jeszcze można było usłyszeć, że się serownik upiekło...
                              I jednak były obwarzanki. Precel to typowo krakowskie.
                              No i jeszcze są pantofle (domowe) kapciami zwane w Lublinie i borówki czyli lubelskie czarne jagody...
                              No i idzie się na pole a nie na dwór....ale z tego to już się wszyscy śmieją!!
                              Bo co to studzienina :-) to już powszechnie wiadomo???? :-)))))))))

                              Ps. Naleśniki z: "sosem pomidorowo warzywnym i czerwoną fasolką, z sosem pomidorowym, papryką i szynką, z sosem, kurakiem i jarzynkami itp." brrrrrrrr :-(((.
                              Na słodko :-)))))))))))))))))))))))
                              • wampir-wampir Re: Firlejek 26.02.13, 16:32
                                Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                                > Brakuje Ci sztangli w Lublinie??? :-))).

                                Brakuje, to moje ulubione bułeczki :-)))

                                > Wiesz przypomniałeś mi, że jeszcze częściej słyszałam nazwę "kołotuszka". A wie
                                > sz, że to można zrobić z wyschniętej choinki?

                                Już pisałem o tym. Kołotuszka to po lwowsku.Tak, wiem, że można z drzewka - nie choinki na litość boską!!! Znajoma z innego forum podrzuciła mi na to nazwę kłótewka, bo ponoć taka najlepiej kłóci, to co w garnku ;-)))

                                > I jednak były obwarzanki. Precel to typowo krakowskie.

                                U mnie jest mnóstwo określeń krakowskich, ale w przemyskich piekarniach twarde z solą to jednak precle, z makiem zresztą też często. Obwarzanek występuje dużo rzadziej i raczej w sieciówkach.

                                > No i jeszcze są pantofle (domowe) kapciami zwane w Lublinie i borówki czyli lub
                                > elskie czarne jagody...

                                W Lublinie pantofle/kapcie nazywają się ciapy. Regionalizm, którego szczerze nienawidzę, podobnie jak lubelskiego wchódź/wychódź, używanego nawet przez wyedukowanych mieszkańców.
                                Borówki to były u mnie czerwone jagody do pieczonego bażanta, czarne to jednak jagody, ale wiem że i na nie mówiło się borówki.

                                > No i idzie się na pole a nie na dwór....ale z tego to już się wszyscy śmieją!!

                                Jak się mieszkało w lepiance to się wychodziło na dwór, z dworu trzeba było inaczej, więc na pole. Krakusy zawsze się tak nabijają z włościańskiego rodowodu reszty rodaków ;-)))
                                • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 26.02.13, 16:44
                                  No właśnie ..na miłość boską powiedz, że robisz coś z drzewka, tutaj, to pomyślą, że z drzewa pod oknem...
                                  Owszem precel, twardy z solą, ale obwarzanki też bywały - miękkie z makiem, nie tylko z sieciówek..
                                  No, no, a studzienina??? :-))))
                                  I jeszcze nie znoszę (rzeczywiście oprócz wchódź) też lubelskiego: brejdak, brejdaczka
                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 26.02.13, 16:50
                                    Gość portalu: marzof10 napisał(a):


                                    > No, no, a studzienina??? :-))))

                                    Galareta :-)))

                                    > I jeszcze nie znoszę (rzeczywiście oprócz wchódź) też lubelskiego: brejdak, bre
                                    > jdaczka

                                    To akurat toleruję, ale też nie mogłem się przyzwyczaić.
                                • Gość: Honorata Re: Firlejek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.13, 14:07
                                  wampir-wampir napisał:
                                  > W Lublinie pantofle/kapcie nazywają się ciapy. Regionalizm, którego szczerze ni
                                  > enawidzę,

                                  Oczywiście, masz rację z tymi "ciapami", z tym że mnie one raczej śmieszą niż wywołują nieniawiść :)) Bo "ciapa" to przecież w języku potocznym niedorajda, niezguła, fajtłapa, więc co poczciwe kapcie mogą mieć z tym wspólnego?

                                  Jednak podobnie śmieszy mnie krakowskie "na pole", bo nieodmiennie wyobrażam sobie jak krakus mówi, że idzie "na pole", po czym otwiera drzwi klatki schodowej i wkracza na ... asfaltowy chodnik lub betonowy trotuar przebiegający obok trzypasmowej arterii :))))
                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 14:21
                                    Gość portalu: Honorata napisał(a):

                                    > Oczywiście, masz rację z tymi "ciapami", z tym że mnie one raczej śmieszą niż w
                                    > ywołują nieniawiść :)) Bo "ciapa" to przecież w języku potocznym niedorajda, ni
                                    > ezguła, fajtłapa, więc co poczciwe kapcie mogą mieć z tym wspólnego?

                                    Nie potrafię wytłumaczyć dlaczego tak na to reaguję. To tak jak z tym nieszczęsnym wchódź, LublYnem albo końcówką o zamiast ą. Zgrzyta mi to tak bardzo, że nie umiem zdzierżyć :-)))

                                    > Jednak podobnie śmieszy mnie krakowskie "na pole", bo nieodmiennie wyobrażam so
                                    > bie jak krakus mówi, że idzie "na pole", po czym otwiera drzwi klatki schodowej
                                    > i wkracza na ... asfaltowy chodnik lub betonowy trotuar przebiegający obok tr
                                    > zypasmowej arterii :))))

                                    Bo to stare. Już tłumaczyłem złosliwie- oficjalną wersję Krakusów - jak się mieszkało w dworach, można był wyjść tylko na pole. Reszta kraju pochodzi z czworaków ;-)))
                                    • Gość: Honorata Re: Firlejek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.13, 14:30
                                      wampir-wampir napisał:
                                      > Bo to stare. Już tłumaczyłem złosliwie- oficjalną wersję Krakusów - jak się mie
                                      > szkało w dworach, można był wyjść tylko na pole. Reszta kraju pochodzi z czwora
                                      > ków ;-)))

                                      Etymologia to jedno, a wyobrażenie, jakie wywołuje współcześnie u słuchacza z innego regionu - to drugie. Dla krakusa równie śmieszny może być "dwór", kojarzący się z ziemiańskim dworkiem czy wręcz magnackim pałacem. Oczywiście, "wad" tych nie ma neutralne "na zewnątrz", ale jest jakieś takie zimne i bezbarwne :(
                                      • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 14:33
                                        Gość portalu: Honorata napisał(a):

                                        > Etymologia to jedno, a wyobrażenie, jakie wywołuje współcześnie u słuchacza z i
                                        > nnego regionu - to drugie. Dla krakusa równie śmieszny może być "dwór", kojarzą
                                        > cy się z ziemiańskim dworkiem czy wręcz magnackim pałacem. Oczywiście, "wad" ty
                                        > ch nie ma neutralne "na zewnątrz", ale jest jakieś takie zimne i bezbarwne :(

                                        A mnie się tak podoba. Pięknie brzmi i właśnie ciepło. Dużo lepiej niż gdyby wstawić tam dwór :-)))

                                        • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 14:35
                                          wampir-wampir napisał:

                                          > Oczywiście, "w
                                          > ad" ty
                                          > > ch nie ma neutralne "na zewnątrz", ale jest jakieś takie zimne i bezbarwn
                                          > e :(

                                          A ktoś tak mówi w ogóle? Ja się chyba z tym jeszcze nie spotkałem.
                                          • Gość: Honorata Re: Firlejek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.13, 14:42
                                            wampir-wampir napisał:

                                            > A ktoś tak mówi w ogóle? Ja się chyba z tym jeszcze nie spotkałem.

                                            Szkoda, bo jest to właśnie forma preferowana w oficjalnym języku polskim, występująca we wszystkich dokumentach, aktach prawnych itp.
                                            • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 14:48
                                              Gość portalu: Honorata napisał(a):


                                              > Szkoda, bo jest to właśnie forma preferowana w oficjalnym języku polskim, wystę
                                              > pująca we wszystkich dokumentach, aktach prawnych itp.

                                              Zapytałem wyraźnie - czy MÓWI?, nie co wpisuje do pozwu.
                                              • Gość: Honorata Re: Firlejek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.13, 15:25
                                                wampir-wampir napisał:

                                                > Zapytałem wyraźnie - czy MÓWI?, nie co wpisuje do pozwu.

                                                Owszem, wielu ludzi tak właśnie mówi. Jeśli tego nie słyszałeś to nie moja wina.
                                                Pisząc o oficjalnych dokumentach chciałam tylko podkreślić, że nie występują w nich w ogóle takie zwroty jak "na dwór", a już na pewno nie regionalne "na pole".
                                                • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 15:49
                                                  Gość portalu: Honorata napisał(a):


                                                  > Owszem, wielu ludzi tak właśnie mówi. Jeśli tego nie słyszałeś to nie moja wina
                                                  > .
                                                  > Pisząc o oficjalnych dokumentach chciałam tylko podkreślić, że nie występują
                                                  > w nich w ogóle
                                                  takie zwroty jak "na dwór", a już na pewno nie regionalne "
                                                  > na pole".

                                                  Widać wynika to z omienności środowisk, w których się obracamy. W moim otoczeniu ludzie mówią ładną, literacką polszczcyzną, choć nie stronią od regionalizmów. To tylko dodaje uroku ich językowi.
                                                  Urzędowa sztywność mnie razi i chyba zdradza językową niepewność, podobnie jak -niejęzykowa już - ta usilna "grzeczność", która skłania do prezentowania skarpet czy rajstop wbrew gorączkowym protestom gospodarzy. Skreślam towarzysko, dyskomfort we własnym domu, to zbyt nadto.
                                                  • Gość: Honorata Re: Firlejek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.13, 16:17
                                                    Wbrew, dość rozpowszechnionemu w kraju, mniemaniu na Lubelszczyźnie mówi się bardzo poprawną polszczyzną, oczywiście, jeśli pominąć kresowy "zaśpiew" na jej obrzeżu oraz rustykalizmy na terenach wiejskich. Kilka zabawnych regionalizmów, jak np. brejdak czy ciapy, to nic w porównaniu z hiperializmami, błędnym akcentowaniem, złą intonacją, otwieraniem nosówek czy licznymi naleciałościami leksykalnymi występującymi w innych regionach, w tym na moim rodzinnym Mazowszu.
                                                    "Urzędowa sztywność", to dla mnie język "szeleszczący papierem", schematyczny i pretensjonalny, którego nie utożsamiam z poprawnością. Kwestia "urody" języka, tego czy jest on ładny czy mniej ładny, zależy od wielu czynników, także gustu, kwalifikacji i wymagań słuchacza.
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 16:32
                                                    Gość portalu: Honorata napisał(a):

                                                    > Wbrew, dość rozpowszechnionemu w kraju, mniemaniu na Lubelszczyźnie mówi się ba
                                                    > rdzo poprawną polszczyzną, oczywiście, jeśli pominąć kresowy "zaśpiew" na jej o
                                                    > brzeżu oraz rustykalizmy na terenach wiejskich. Kilka zabawnych regionalizmów,
                                                    > jak np. brejdak czy ciapy, to nic w porównaniu z hiperializmami, błędnym akcent
                                                    > owaniem, złą intonacją, otwieraniem nosówek czy licznymi naleciałościami leksyk
                                                    > alnymi występującymi w innych regionach, w tym na moim rodzinnym Mazowszu.

                                                    Nie wiem po co robisz z tego wątku akademicką dyskusję nad wyższością świąt Bożego Narodzenia na Wielkanocą. Nikt się tu nie czepiał lubelskiej mowy. Myślę, że brak Ci po prostu tej bezpretensjonalności, o którą się niżej upominasz. Nie po raz pierwszy na tym forum.

                                                    > "Urzędowa sztywność", to dla mnie język "szeleszczący papierem", schematyczny i
                                                    > pretensjonalny, którego nie utożsamiam z poprawnością. Kwestia "urody" języka,
                                                    > tego czy jest on ładny czy mniej ładny, zależy od wielu czynników, także gustu
                                                    > , kwalifikacji i wymagań słuchacza.

                                                    Ja mam zupelnie inne wymagania. Zdecydowanie wolę swadę Makłowicza czy Bikonta od suchych definicji, które nie mają ani "smaku" ani "obywatelstwa". Ale każdy lubi to, co lubi.
                                                  • Gość: Honorata Re: Firlejek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.13, 20:45
                                                    Teściowa ma zawsze rację ....
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 20:56
                                                    Gość portalu: Honorata napisał(a):

                                                    > Teściowa ma zawsze rację ....

                                                    Nie zapomnij zdjąć u niej butów. Na pewno się kobiecina naszorowała ;-)))
                                                  • Gość: bleee... Re: Firlejek IP: 62.244.147.* 01.03.13, 20:58
                                                    ...a zamiast krokieta mamy krykieta... ;)... bleee...
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 21:04
                                                    Gość portalu: bleee... napisał(a):

                                                    > ...a zamiast krokieta mamy krykieta... ;)... bleee...

                                                    To chyba na czasie? Minister Radek na pewno grywał. Zawsze warto równać w górę ;-)))
                                                  • Gość: bleee... Re: Firlejek IP: 62.244.147.* 01.03.13, 21:16
                                                    ...na czasie - na pewno... a i szlachetna rywalizacja w cenie bardzo... bleee...

                                                    ps.: ...a jeśli chodzi o naleśniki - jak zwał, tak zwał... byle naleśniki smaczne - czyli podług gustu spożywającego - były... moje tradycyjne serowe (...a jeśli chodzi o moją skromną osobę - ze świeżo smażonymi jabłkami...), smażone na złocisty kolor, są tak cieniutkie, że robią się w nich takie naturalne, malutkie otworki, którymi nadzienie wyziera... ;)... bleee...
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 21:20
                                                    Gość portalu: bleee... napisał(a):

                                                    > moje tradycyjne serowe (...a je
                                                    > śli chodzi o moją skromną osobę - ze świeżo smażonymi jabłkami...), smażone na
                                                    > złocisty kolor, są tak cieniutkie, że robią się w nich takie naturalne, malutki
                                                    > e otworki, którymi nadzienie wyziera... ;)... bleee...

                                                    Aż mi głupio, ale chętnie bym się do Ciebie wprosił. Poczęstował mnie ktoś kiedyś brzoskwiniowymi. Też mi bardzo smakowały, ale sam nigdy takich nie robiłem :-)))
                                                  • Gość: bleee... Re: Firlejek IP: 62.244.147.* 01.03.13, 21:27
                                                    ...kto wie... kto wie... wiosna przecie, a zaraz potem - młode jabłka... bo te zimowe - to już nie to... :)))... bleee...
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 21:30
                                                    Gość portalu: bleee... napisał(a):

                                                    > ...kto wie... kto wie... wiosna przecie, a zaraz potem - młode jabłka... bo te
                                                    > zimowe - to już nie to... :)))... bleee...

                                                    No to ja się zrewanżuję jesienią. Gruszkami. Nabyłem jakiś czas temu wiejską chałupę z kawałkiem sadu. Same stare odmiany. Konferencje... niebo w gębie :-)))
                                                  • Gość: bleee... Re: Firlejek IP: 62.244.147.* 01.03.13, 21:35
                                                    ...:)... bleee...
                                                  • Gość: Honorata Re: Firlejek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.13, 21:50
                                                    wampir-wampir napisał:
                                                    > Nie zapomnij zdjąć u niej butów. Na pewno się kobiecina naszorowała ;-)))

                                                    To może twój zwyczaj. Ja nigdy w cudzym domu butów nie zdejmuję, a jeżeli gdzieś coś takiego sugerują - wychodzę i więcej tego domu nie odwiedzam. Nie pozwalam też na to obcym w swoim domu, gdyż jest to w sposób oczywisty upokarzające. I to dla obu stron.
                                                    Moja teściowa nie żyje od 33 lat, więc może daj jej spokój. Gdyby żyła, miałaby dziś 113 lat, więc również zasługiwałaby na więcej poszanowania. Była wybitną malarką, znaną już przed II wojną, zatem określenie "kobiecina" raczej nie bardzo do niej pasuje.
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 21:58
                                                    Gość portalu: Honorata napisał(a):


                                                    > To może twój zwyczaj.

                                                    Ach te problemy z wybiórczym czytaniem...


                                                    > Moja teściowa nie żyje od 33 lat, więc może daj jej spokój. Gdyby żyła, miałaby
                                                    > dziś 113 lat, więc również zasługiwałaby na więcej poszanowania. Była wybitną
                                                    > malarką, znaną już przed II wojną, zatem określenie "kobiecina" raczej nie bard
                                                    > zo do niej pasuje.

                                                    Nie pchaj się pod packę, to nią nie oberwiesz.
                                                  • Gość: Honorata Re: Firlejek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.13, 22:07
                                                    wampir-wampir napisał:
                                                    > Nie pchaj się pod packę, to nią nie oberwiesz.

                                                    Bardzo inteligentne! A jakie kulturalne?
                                                    No i skromne, oczywiście, bez cienia wyższości i nonszalancji ...
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 22:10
                                                    Gość portalu: Honorata napisał(a):


                                                    > No i skromne, oczywiście, bez cienia wyższości i nonszalancji ...

                                                    A czego sie spodziewałaś wyjeżdżając z teściową? Atencji?
                                                  • Gość: Honorata Re: Firlejek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.13, 22:32
                                                    wampir-wampir napisał:

                                                    > A czego sie spodziewałaś wyjeżdżając z teściową? Atencji?

                                                    Ja "wyjeżdżałam" z teściową? Dobre sobie.
                                                    Poprosiłam tylko żebyś nie uwłaczał dawno nieżyjącej osobie, w dodatku szanowanej i cenionej za życia.
                                                    W którą stronę skierujesz teraz ostrze swojej finezyjnej satyry i wyszukanego języka?
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 22:35
                                                    Gość portalu: Honorata napisał(a):

                                                    > Ja "wyjeżdżałam" z teściową? Dobre sobie.

                                                    Nie wiesz nawet, co sama piszesz? No to uważaj ze swoją satyrą, niskich lotów zresztą, bo znów przytrzasnę paluszki.
                                                  • Gość: Honorata Re: Firlejek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.13, 22:44
                                                    wampir-wampir napisał:
                                                    > Nie wiesz nawet, co sama piszesz? No to uważaj ze swoją satyrą, niskich lotów z
                                                    > resztą, bo znów przytrzasnę paluszki.

                                                    Zarozumiałość i bezczelność to podstawy sukcesu tylko w środowisku dresiarzy i gangsterów. Ja w nim nie bywam, więc mnie nie strasz.
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 22:47
                                                    Gość portalu: Honorata napisał(a):

                                                    > Zarozumiałość i bezczelność to podstawy sukcesu tylko w środowisku dresiarzy i
                                                    > gangsterów. Ja w nim nie bywam, więc mnie nie strasz.

                                                    Nie straszę, polecam uważnie przeczytać cały wątek, ze szczególnym uwzględnieniem własnych wypowiedzi. I zastosować swoje uwagi do siebie. Dresiarstwo to stan ducha, tobie nie obcy.
                                                  • Gość: Honorata Re: Firlejek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.13, 23:23
                                                    wampir-wampir napisał:
                                                    > Nie straszę, polecam uważnie przeczytać cały wątek, ze szczególnym uwzględnieni
                                                    > em własnych wypowiedzi. I zastosować swoje uwagi do siebie. Dresiarstwo to stan
                                                    > ducha, tobie nie obcy.

                                                    Twoje "polecenia" nie robią na mnie wrażenia, więc nie trać na nie energii. Skoncentruj się raczej na wykoncypowaniu własnej riposty, bo "odbijanie piłeczki" w rodzaju "zastosuj do siebie" itp. to schemat wzięty z kłótni w piaskownicy o to czyj szpadelek ładniejszy.
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 23:26
                                                    Gość portalu: Honorata napisał(a):

                                                    > Twoje "polecenia" nie robią na mnie wrażenia, więc nie trać na nie energii. Sko
                                                    > ncentruj się raczej na wykoncypowaniu własnej riposty, bo "odbijanie piłeczki"
                                                    > w rodzaju "zastosuj do siebie" itp. to schemat wzięty z kłótni w piaskownicy o
                                                    > to czyj szpadelek ładniejszy.

                                                    Odpowiedziałem ci na poprzedniej stronie.
                                                  • Gość: bleee... Re: Firlejek IP: 62.244.147.* 01.03.13, 22:34
                                                    ...jeśli chodzi o nazwy potraw i zawartość talerza pod nazwy podpadającą, to zupełnie niepotrzebnie spory wiedziecie... bo przede wszystkim wiedzieć trzeba, że pod tą samą nazwą różne bardzo tkwią treści... weźmy np. taką zalewajkę... w kieleckim, np. (...a konkretnie - w Końskich...) uraczono mnie zalewajką, która była rodzajem żurku na zakwasie (...bez obfitości wkładek mięsnych) - bardzo smacznym zresztą... :)))... u mnie w domu zalewajka to rodzaj kapuśniaku z kiszonej kapusty, z wrzuconymi pokrojonymi kartofelkami... może być na boczku, na kości, na kiełbasie, albo tylko z dodatkiem topionej słoninki ze skwarkami... bez zasmażki... moją zalewajkę niektórzy zwą kapuśniakiem... ale kapuśniak - u mnie w domu - to zupa gotowana najlepiej na oczku wołowym, z dodatkiem drobno posiekanej młodej (...tzw. białej...) kapusty, koncentratu pomidorowego (...a w wersji letniej - pomidorów...) i śmietany... może być serwowana jako danie samoistne, albo - na żniwny sposób - z kartofelkami na drugim talerzu... a czytając waśń naleśnikowo-krokietową, przypomina mi się wierszyk dla dzieci: "Na straganie w dzień targowy, takie słyszy się rozmowy..."... ;)... pamiętacie jeszcze wierszyki dla dzieci?... bleee...
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 22:40
                                                    Gość portalu: bleee... napisał(a):

                                                    > weźmy np. taką zalewajkę... w
                                                    > kieleckim, np. (...a konkretnie - w Końskich...) uraczono mnie zalewajką, która
                                                    > była rodzajem żurku na zakwasie (...bez obfitości wkładek mięsnych) - bardzo s
                                                    > macznym zresztą... :)))...

                                                    U mnie identycznie :-)))
                                                    Kartofle w kostkę gotowane z zielem angielskim i listkiem, zalane żurem, zagęszczone mąką z dodatkiem masła na koniec, ale niekoniecznie.

                                                    >u mnie w domu zalewajka to rodzaj kapuśniaku z kiszo
                                                    > nej kapusty, z wrzuconymi pokrojonymi kartofelkami... może być na boczku, na ko
                                                    > ści, na kiełbasie, albo tylko z dodatkiem topionej słoninki ze skwarkami... bez
                                                    > zasmażki... moją zalewajkę niektórzy zwą kapuśniakiem...

                                                    Chyba tak, ale za kapuśniakiem akurat nie przepadam.

                                                    > ale kapuśniak - u mni
                                                    > e w domu - to zupa gotowana najlepiej na oczku wołowym, z dodatkiem drobno posi
                                                    > ekanej młodej (...tzw. białej...) kapusty, koncentratu pomidorowego (...a w wer
                                                    > sji letniej - pomidorów...) i śmietany... może być serwowana jako danie samoist
                                                    > ne, albo - na żniwny sposób - z kartofelkami na drugim talerzu...

                                                    NIgdy tego nie jadłem :-)))

                                                    > a czytając wa
                                                    > śń naleśnikowo-krokietową, przypomina mi się wierszyk dla dzieci: "Na straganie
                                                    > w dzień targowy, takie słyszy się rozmowy..."... ;)... pamiętacie jeszcze wier
                                                    > szyki dla dzieci?

                                                    Zawsze się trafi ktoś, komu dziką frajdą sprawia psucie zabawy innym. Może dlatego, ze sam nie umie się bawić?
                                                  • Gość: bleee... Re: Firlejek IP: 62.244.147.* 01.03.13, 22:59
                                                    > NIgdy tego nie jadłem :-)))

                                                    ...warto spróbować - to lubelska zupa... gotuje się wołowinkę, w drugim garnku zaparza posiekaną kapustę... a potem odcedzoną kapustę należy wrzucić do gotującej się wołowinki... i gotować do miękkości obu składników, uprzednio osoliwszy... potem już z górki: dodajemy koncentrat i zaprawiamy śmietaną (koncentrat i odpowiednia ilość śmietany nadają zupie piękny, radosny wygląd - czyli nie należy ich skąpić... że o smaku nie wspomnę...)... są dwie wersje tejże zupy - z włoszczyzną lub bez... jedna krakuska bawiąca u mnie onegdaj zachwyciła się lubelskim kapuśniakiem do tego stopnia, że teraz figuruje on w jej menu...:)... bleee...
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 23:05
                                                    Gość portalu: bleee... napisał(a):


                                                    > ...warto spróbować - to lubelska zupa...

                                                    Zawsze warto być bogatszym niż biedniejszym :-)))
                                                    Przepis wrzuciłem na dysk. Dam znać, gdy upichcę.
                                                  • Gość: bleee... Re: Firlejek IP: 62.244.147.* 01.03.13, 23:07
                                                    ...dobrej nocy życzę... wszystkim... ;)... bleee...
                                                  • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 01.03.13, 23:09
                                                    To czym sie w takim razie zalewajka od żuru różni??
                                                    Bo u mnie to co opisujecie było nazywane żurem, do którego wkladało się kartofle ugotowane i pokrojone (oczywiście bez liścia i ziela :-))))
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 23:23
                                                    Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                                                    > To czym sie w takim razie zalewajka od żuru różni??
                                                    > Bo u mnie to co opisujecie było nazywane żurem, do którego wkladało się kartofl
                                                    > e ugotowane i pokrojone (oczywiście bez liścia i ziela :-))))

                                                    Zalewajka jest "postna". Do żurku dodaje się mięsiwo, przeważnie wędzone, np. żeberka i czasem też jajko. Kartofli nie.

                                                    Dobranoc :-)))
                                        • Gość: bleee... Re: Firlejek IP: 62.244.147.* 01.03.13, 14:45
                                          ...sugerując, że krakus tylko "we dworze" zamieszkiwał, poddajesz w wątpliwość podstawy wszystkich młodopolskich trendów w sztuce i literaturze... czy się mylę?... :)... bleee...

                                          ps.: ...a sugerując istnienie na Lubelszczyźnie (...np. na Lubelszczyźnie...) istnienie czworaków z dworem - wszak - nierozerwalnie występujących...) dowodzisz niezbicie istnienie dworów właśnie... czy się mylę?... :)... bleee...
                                          • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 14:53
                                            Gość portalu: bleee... napisał(a):

                                            > ...sugerując, że krakus tylko "we dworze" zamieszkiwał, poddajesz w wątpliwość
                                            > podstawy wszystkich młodopolskich trendów w sztuce i literaturze... czy się myl
                                            > ę?... :)... bleee...

                                            Poniekąd - młodopolska chłopomania była tylko modą ;-)))

                                            > ps.: ...a sugerując istnienie na Lubelszczyźnie (...np. na Lubelszczyźnie...) i
                                            > stnienie czworaków z dworem - wszak - nierozerwalnie występujących...) dowodzis
                                            > z niezbicie istnienie dworów właśnie... czy się mylę?... :)... bleee...

                                            Nie dowodzę niczego, poza tym, że Krakusy mają się za mieszczuchów bardziej od innych i podkreślają to podając taką etymologię tego wyrażenia :-)))
                                            Oczywiście, że dwory istniały na Lubelszczyźnie, dlaczego miałoby ich tu nie być?
                                            • Gość: bleee... Re: Firlejek IP: 62.244.147.* 01.03.13, 14:58
                                              ...ale mieszczuchy - to jeszcze inna kategoria mieszkańców... przeca... wielki zamęt mają krakusy i karkołomne tłumaczenie... :)))... bleee...
                                              • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 15:02
                                                Gość portalu: bleee... napisał(a):

                                                > ...ale mieszczuchy - to jeszcze inna kategoria mieszkańców... przeca... wielki
                                                > zamęt mają krakusy i karkołomne tłumaczenie... :)))... bleee...

                                                Tłumaczenie mają po prostu złośliwe dla obśmiewaczy ich ukochanego pola, a jedno drugiego tak do końca nie wyklucza. Większość pewnie pochodzi z niegdysiejszych przedmieść :-)))
                              • Gość: bleee... Re: Firlejek IP: 62.244.147.* 26.02.13, 16:52
                                ...pantofle zwane kapciami w Lublinie mają też miano ciapów (...gdzieś w Galicji zwane też mesztami...)... jeśli chodzi o wychodzenie, to w Lublinie tylko "na dwór" wychodzą rodowici mieszkańcy miasta... specjalnością lubelską są też słodkie pierogi (...z serem i kaszą gryczaną albo ryżem...), polewane stopioną słoninką ze skwarkami (...dla przybyszów - bleee...)... a studzienina to w Lublinie galaretka z nóżek... za czasów PRL - główna "zagrycha" dla co bardziej trunkowych... bleee...
                                • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 26.02.13, 17:00
                                  Meszty to nie obuwie domowe (kapcie, ciapy)... tylko pantofle czyli czyli obuwie lekkie, coś takiego jak półbuty, najczęściej męskie - bez obcasów..
                                  Studzienina to nie lubelskie...mało kto zna tutaj nazwę :-))))))))))).
                                  Pierogi z kaszą gryczana ...fujjjj :-)))
                                  • Gość: bleee... Re: Firlejek IP: 62.244.147.* 26.02.13, 17:08
                                    ...pierogi z serem i kaszą gryczaną, na słodko, to lubelska klasyka pierogowa... dla nierozsmakowanych - szok przy pierwszym zażyciu... ale niektórzy przybysze się rozsmakowują i wybaczają taki pierogowy farsz... :)... bleee...
                                    • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 26.02.13, 17:15
                                      ja nieeeeeeeeee!! Choć tzw. kartoflaka (to się nazywa tu jakoś tak: pieróg biłgorajski czy coś takiego) z kaszą gryczaną i ziemniakami w cieście drożdżoym...z mlekiem. Poezja. W Lublinie coś podobnego sprzedawali czasem, chyba z piekarni z Zemborzyc, ale to nawet nie namiastlka..
                                      • Gość: bleee... Re: Firlejek IP: 62.244.147.* 26.02.13, 18:16
                                        ...biłgorajskiego nie trawię... to nie to, co lubelskie, zwykłe, gotowane pierogi... biłgorajski jest pieczony... i przereklamowany... on jest smutny w smaku.. bleee...
                                        • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 26.02.13, 18:26
                                          E, nie taki kalsyczny biłgorajski może tak..
                                          Ale taki pieczony jak tort, kasza gryczana, ziemniaki i może być biały ser..przyprawiony, w drożdżowym cieście, pycha....wesolutki :-)))
                                          Pierogi jak pierogi....też je trzeba umieć zrobić. Kiedyś zdarzyło mi sie jeść takie z omastą z domowego pieca...ale też mne nie zawojowały...
                                          • Gość: bleee... Re: Firlejek IP: 62.244.147.* 26.02.13, 18:39
                                            ...cóż - de gustibus... poczęstowano mnie kiedyś takim w cieście drożdżowym... to było okropne... i tak mi już zostało... ;)... bardziej strawne wydają mi się, chociaż nie przepadam za nimi, galicyjskie bałabuchy - z kaszą albo kapustą - zapiekane/duszone w tłuszczyku... nie znam za dobrze technologii ich produkcji... bleee...
                                            • wampir-wampir Re: Firlejek 26.02.13, 18:46
                                              Gość portalu: bleee... napisał(a):

                                              > ...cóż - de gustibus... poczęstowano mnie kiedyś takim w cieście drożdżowym...
                                              > to było okropne... i tak mi już zostało... ;)

                                              Naprawdę dobre drożdżowe pierogi jadłam u kuzynki w Białymstoku. Były z grzybami i cebulką uprzednio zeszkloną, przyprawiane pieprzem.
                                              Na te z Jarmarku Jagiellońskiego podgrzewane na dobitkę w oleju patrzyłem z obrzydzeniem.

                                              > bardziej strawne wydają mi się
                                              > , chociaż nie przepadam za nimi, galicyjskie bałabuchy - z kaszą albo kapustą -
                                              > zapiekane/duszone w tłuszczyku... nie znam za dobrze technologii ich produkcji

                                              Tylko z kapustą przełknę, ale też nie przepadam. Technologii nie znam. W domu tego nie jadałem.
                                              • wampir-wampir Re: Firlejek 26.02.13, 18:48
                                                wampir-wampir napisał:

                                                > jadłam

                                                Jeśli wierzyć we freudowskie pomyłki, to tęsknię podświadomie za czymś grodzkim, ach ta polityka ;-)))
                                                • Gość: bleee... Re: Firlejek IP: 62.244.147.* 26.02.13, 18:55
                                                  ...w kontekście naszej bramy grodzkiej/grodzkiego - można też używać nazwy brama obok bramy z...nej... bleee...
                                            • Gość: bleee... Re: Firlejek IP: 62.244.147.* 26.02.13, 18:48
                                              ...znowu pokręciwszy - duszone/zapiekane to gołąbki bezmięsne o dziwnej zawartości... bałabuchy - pieczone - też o dziwnej "treści"... wydaje mi się, że smaki dzieciństwa determinują smaki dorosłe... na szczęście większość z nas jest otwarta na smakowite nowinki... bleee...
                                              • wampir-wampir Re: Firlejek 26.02.13, 18:50
                                                Gość portalu: bleee... napisał(a):

                                                > ...znowu pokręciwszy - duszone/zapiekane to gołąbki bezmięsne o dziwnej zawarto
                                                > ści...

                                                To są gołąbki kartoflane. Przemyski przysmak, ale też nie bardzo lubię.
                                                • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 26.02.13, 19:00
                                                  Przemyskie gołąbki kartoflane????
                                                  Znam raczej gołąbki z ryżem - przewaga ryżu, mniej mięsa - je się je np z sosem pomidorowym, ale bez ziemniaków (co jest praktykowane w Lublinie)
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 26.02.13, 19:12
                                                    Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                                                    > Przemyskie gołąbki kartoflane????

                                                    Tak, u Przemyślaków z dziada pradziada i baby prababy. U mnie w domu też nie było, ale kuzynowstwo babci przyrządzało, jak najbardziej.

                                                    > Znam raczej gołąbki z ryżem - przewaga ryżu, mniej mięsa - je się je np z sose
                                                    > m pomidorowym, ale bez ziemniaków (co jest praktykowane w Lublinie)

                                                    U mnie pól na pół ryż i mięso. Pieczone na maśle i obficie nim polewane. Pieprzone z wierzchu. Bez sosu i kartofli.
                                                  • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 26.02.13, 19:29
                                                    Albo same liście z kapusty, tak przypieczone na gołąbach..
                                                  • Gość: bleee... Re: Firlejek IP: 62.244.147.* 26.02.13, 19:45
                                                    ...w Lublinie je się z kartofelkami tylko gołąbki mięsne... nie muszą być z ryżem... mogą mieć zawartość taką, jak na kotlety mielone... i w sosie pomidorowym... :)... bleee...
                                            • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 26.02.13, 18:49
                                              Też nie znam, ale jeśli to jest to o czym myślę... (coś podobnego w kształcie do drożdżówki tylko z kapustą albo z kaszą z białym serem, to była specjalność....moich znajomych z Zamościa !!! A w ogóle to one są chyba bałabuchami biłgorajskimi...
                                              • Gość: bleee... Re: Firlejek IP: 62.244.147.* 26.02.13, 19:49
                                                ...one występują bez białego sera... mają w środku kaszę i zeszkloną cebulkę... bleee...
                                • wampir-wampir Re: Firlejek 26.02.13, 17:11
                                  Gość portalu: bleee... napisał(a):

                                  > ...pantofle zwane kapciami w Lublinie mają też miano ciapów (...gdzieś w Galicj
                                  > i zwane też mesztami...)...

                                  A w życiu! Meszty to obuwie wyjściowe, codzienne. Z lwowskiego.

                                  > specjalnością lubelską są też sło
                                  > dkie pierogi (...z serem i kaszą gryczaną albo ryżem...), polewane stopioną sło
                                  > ninką ze skwarkami (...dla przybyszów - bleee...)

                                  Zgadza się, dla mnie zdecydowanie bleee. Spotkałem się też w Lublinie z dodawaniem mięty do tradycyjnych ruskich pierogów.
                                  • Gość: bleee... Re: Firlejek IP: 62.244.147.* 26.02.13, 17:21
                                    ...miętę należy dodawać tylko do pierogów słodkich, spożywanych ze śmietaną - pycha... no i są jeszcze inne słodkości lubelskie, szokujące przybywających spoza... marchewka (...jako gotowana jarzynka...) na słodko... i buraczki takież - na winno-słodko... bleee...

                                    ps.: co do meszt - mogę się mylić, bo to zasłyszane... :)... bleee...
                                    • wampir-wampir Re: Firlejek 26.02.13, 18:10
                                      Gość portalu: bleee... napisał(a):

                                      > ...miętę należy dodawać tylko do pierogów słodkich, spożywanych ze śmietaną - p
                                      > ycha...

                                      A to może ja coś pomyliłem.

                                      > no i są jeszcze inne słodkości lubelskie, szokujące przybywających spoz
                                      > a... marchewka (...jako gotowana jarzynka...) na słodko... i buraczki takież -
                                      > na winno-słodko... bleee...

                                      Marchewki na ten sposób nie jadłem, ale buraczki takież nie są lubelską specjalnością. Często robię gotowane, przecierane na małych oczkach i zakwaszane cytryną, tyle że przyprawiam solą i kminkiem po swojemu, ale na słodko próbowałem nie tylko w Lublinie. Nie są takie złe.

                                      > ps.: co do meszt - mogę się mylić, bo to zasłyszane... :)... bleee...

                                      Mesztów :-)))
                                      • Gość: bleee... Re: Firlejek IP: 62.244.147.* 26.02.13, 18:24
                                        ...kminek jest specjalnością krakusów podobno... w Lublinie jest mniej stosowany... ja lubię domowy chlebek z kminkiem... bywało też w Lublinie - teraz rzadko spotykane - pieczywo pszenne (...bułki i chleb...), posypywane czarnuszką... :-)))... i był też prawdziwy razowy... teraz piecze go m.in. piekarnia Kuźmiuka, ale to nie to... pozostaje wypiek domowy - razowy na zakwasie, z ziarenkami przeróżnymi... bleee...
                                        • wampir-wampir Re: Firlejek 26.02.13, 18:57
                                          Gość portalu: bleee... napisał(a):

                                          > ...kminek jest specjalnością krakusów podobno...

                                          Kminek jest specjalnością w całej Galicji i w Czechach. U mnie w domu na niedzielne obiady była sztuka mięs w sosie chrzanowym i zupa kminkowa z kluseczkami. Schab piekło się ma maśle wyłącznie z kminkiem i solą, kminek dodaje się do chłodników i twarożków, razem z solą do smażonego zgliwiałego sera - też lokalny frykas, nie wyobrażam sobie kiszonej kapusty bez kminku, tak samo buraczków ćwikłowych albo tych na ciepło, no i oczywiście gulaszu.
                                          • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 26.02.13, 19:11
                                            Do zgliwiałego sera to jeszcze jajko??? Zupy kminkowej nie znam.
                                            Ale do każdej kapusty czy to kapuśniaku, zasmażanej czy bigosu. Ba nawet do ziemniaków w czasie gotowania (opcjonalnie), do fasolki po bretońsku i zup z różnych grochów. Do wszystkich mięs gotowanych i pieczonych.
                                            Ostatnio mielony...kminek :-))))
                                            • wampir-wampir Re: Firlejek 26.02.13, 19:17
                                              Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                                              > Do zgliwiałego sera to jeszcze jajko???

                                              Można, ale nie jest wymagane.

                                              > Zupy kminkowej nie znam.

                                              kuchnia.mckornik.com/start.php?drukuj=0&lp_wedrowki=124&lp_przepisu=1
                                              > Ale do każdej kapusty czy to kapuśniaku, zasmażanej czy bigosu. Ba nawet do zie
                                              > mniaków w czasie gotowania (opcjonalnie), do fasolki po bretońsku i zup z różny
                                              > ch grochów. Do wszystkich mięs gotowanych i pieczonych.
                                              > Ostatnio mielony...kminek :-))))

                                              Ja też dodaję mielony kminek do gotowania kartofli. No i leczo - bez kminku nie ma mowy, żeby się udało :-)))
                                              Do pieczonej/gotowanej wołowiny jednak nie dodaję.
                                              • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 26.02.13, 19:27
                                                Kiedyś może tę zupę kminkową spróbuję...ale raczej bez kkaszy manny.
                                                Wolę ser zgliwiały z jajkiem.
                                                Do gulaszu wołowego kminek moim zdaniem jest ok!. Pieczonej raczej nie praktykuję... do befsztyków z polędwicy wołowej nie dodaję:-))). Ale nad tatarem to sie kiedys zastanawiałam...
                                                • wampir-wampir Re: Firlejek 26.02.13, 19:42
                                                  Gość portalu: marzof10 napisał(a):


                                                  > Do gulaszu wołowego kminek moim zdaniem jest ok!.

                                                  Ja robie gulasz z łopatki wieprzowej albo jako kulinarny heretyk ze schabu bez kości. Wołowy jadłem kiedyś u brata, z jarzynami. Nie bardzo mi smakował.

                                                  >Pieczonej raczej nie praktyku
                                                  > ję... do befsztyków z polędwicy wołowej nie dodaję:-))). Ale nad tatarem to sie
                                                  > kiedys zastanawiałam...

                                                  Dobre wołowe mięso na tatara jest w Lidlu. Carpaccio zresztą też. Gulasz wołowy jest z tej samej firmy, więc pewnie równie smaczny. Polecam, bo zaopatrzenie jest the best, szpinak świeży z Hiszpanii przez cały rok, ricotta, mascarpone. Wszystko bardzo dobre i w przystępnych cenach, no i promocje na kuchnie świata. Jak nie w dyskoncie :-)))
                                                  • Gość: bleee... Re: Firlejek IP: 62.244.147.* 26.02.13, 19:54
                                                    > szpinak świeży z Hiszpanii przez cały rok

                                                    ...taki w listkach?... Lidl mi nie po drodze, ale jeśli listkowy, to może warto zajrzeć czasem... bleee...
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 26.02.13, 20:06
                                                    Gość portalu: bleee... napisał(a):


                                                    > ...taki w listkach?...

                                                    Tak, właśnie taki. Paczkowany po 25 deko. Wystarcza na 6 naleśników, gdy go oczywiście wymieszasz z bryndzą, czosnkiem i beszamelem albo po prostu z topionym serkiem o ostrym smaku.
                                                  • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 26.02.13, 20:07
                                                    Ja gulasz robię z ligawy, taki zgrzybami i papryką, czasem z porterem, czasem czerwonym winem...
                                                    U mnie wołowina podsztawą i cielęcina...
                                                    Wieprzowina sporadycznie, schab pieczony, albo kotlet raczej bez panierki. Czasem mielona szynka... do jakiegoś dania.
                                                    W Lidlu ostatnio są też świeże ryby- pstrąg łososiowy, na prawdę smaczny.
                                                    Kiedyś w tygodniu francuskim była zupa rybna - mrożonki - super!
                                                    I w ten sposób powinni z Lidla podziękować za darmową reklamę:-))))
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 26.02.13, 20:15
                                                    Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                                                    > Ja gulasz robię z ligawy, taki zgrzybami i papryką, czasem z porterem, czasem c
                                                    > zerwonym winem...

                                                    Ja tradycyjny. Mięso w kostkę, cebula, ziele angielskie, listek i kminek. Na smalcu.

                                                    > U mnie wołowina podsztawą i cielęcina...

                                                    Bardzo lubię cielecinę, ale w okolicy praktycznie nie do dostania. Mieszkam koło Tesco, po drodze do pracy mam Lidla i Stokrotkę. Do Biedronki nie chodzę, bo lepi się od brudu. Żadnych normalnych sklepów wokół. Konkurencja wykoszona bardzo skutecznie.

                                                    > Wieprzowina sporadycznie, schab pieczony, albo kotlet raczej bez panierki. Czas
                                                    > em mielona szynka... do jakiegoś dania.

                                                    Ja kotlety lubię z panierką, zakrapiane wodą i nabierające mocy urzędowej na małym ogniu już po usmażeniu.
                                                    Z szynki cieniutko krojonej robie steki z czosnkiem, ziołami prowansalskimi, pieprzem kajeńskim.
                                                    Pieczony schab - oczywiście.
                                                    No i sznycle, ale to już z mieszanego mięsa wołowo-wieprzowego.
                                                    Uwielbiam eskalopki cielęce, ale sto lat nie jadłem.

                                                    > W Lidlu ostatnio są też świeże ryby- pstrąg łososiowy, na prawdę smaczny.
                                                    > Kiedyś w tygodniu francuskim była zupa rybna - mrożonki - super!
                                                    > I w ten sposób powinni z Lidla podziękować za darmową reklamę:-))))

                                                    Starają się, trezba to doceniać :-)))
                                                  • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 26.02.13, 20:30
                                                    Cielęcinę można kupić w Aldiku, bywa, zwłaszcza ostatnio dość często. Bywa także na Wileńskiej :-)) Są tam dwa sklepy, w ktrych bywa regularnie...
                                                    Ja mam chyba uczulenie na listek i ziele, zwłaszcza listek...:-)). Wśród rodziny i znajomych to już prawie sprawa honoru- sprwdzić mnie czy wyczuję w potrawie... :-)). Smalcu nie używam,chyba, że taki ze skwarkami wytopiony ze słoniny...

                                                    Jeśli chodzi o szpinak, mrożony z reklamowanej Frosty jest o niebo lepszy niż z Hortexu - tego nie polecam, a już nigdy tych brykietów ze śmietaną- pseudośmoetana to jest coś paskudnego..
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 26.02.13, 20:41
                                                    Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                                                    > Cielęcinę można kupić w Aldiku, bywa, zwłaszcza ostatnio dość często. Bywa takż
                                                    > e na Wileńskiej :-)) Są tam dwa sklepy, w ktrych bywa regularnie...


                                                    Aldik był kiedyś moim sklepem osiedlowym, ale odkąd przeniosłem się z Czubów na Węglin w ogóle tam nie zaglądam. Wileńska też nie po drodze. U chłopa czy baby zaopatruję się w soboty na Ruskiej, bo jeżdżę tam też po fajki ;-)))

                                                    > Smalcu nie używam,chyba, że taki ze skwarkami wytopiony ze słoniny...

                                                    A ja tak. To też galicyjskie. Z Węgier. Do smażenia tylko smalec. Chyba żechodzi o placki kartoflane albo frytki.

                                                    > Jeśli chodzi o szpinak, mrożony z reklamowanej Frosty jest o niebo lepszy niż z
                                                    > Hortexu - tego nie polecam, a już nigdy tych brykietów ze śmietaną- pseudośmoe
                                                    > tana to jest coś paskudnego..

                                                    Ja kupuje tylko świeży szpinak. Kiedyś był też w puszkach z Bonduelle, w zalewie własnej, ale przestali chyba produkować, bo od dawna go nie widziałem.
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 26.02.13, 20:42
                                                    wampir-wampir napisał:

                                                    > Chyba żechodz
                                                    > i o placki kartoflane albo frytki.

                                                    No i ryby oczywiście.
                                                  • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 26.02.13, 20:53
                                                    No właśnie każdy ma coś po drodze...
                                                    Ja nie mam świeżego szpinaku, bo do Lidla muszę wstąpić....tak jak na Węglin można przez Wileńską:-))).
                                                    Rozumiem, fajki na Ruskiej, no, no, no :-))).
                                                    Smalec, smażone, fajki - może by te fajki rzucić????
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 26.02.13, 21:12
                                                    Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                                                    > Smalec, smażone, fajki - może by te fajki rzucić????

                                                    Nieeeee, to część mojej osobowości :-)))
                                                  • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 26.02.13, 21:28
                                                    Ciekawe jak długo :-)))))))))) jeszcze....
                                                    Teraz, żeby znaleźć miejsce do palenia to trzeba rzeczywiście osobowości :-)))
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 26.02.13, 21:34
                                                    Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                                                    > Teraz, żeby znaleźć miejsce do palenia to trzeba rzeczywiście osobowości :-)))

                                                    Wystarczy odpowiednia partnerka ;-)))

                                                  • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 26.02.13, 21:48
                                                    Rzeczywiście, aż się boję powiedzieć, że i mnie się kiedyś pdobała (hmmm, żeby mnie właściwie zrozumieć...:-)))

                                                    Ale panna Klara i panna Rajmunda to dopiero laski...
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 26.02.13, 21:59
                                                    Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                                                    > Rzeczywiście, aż się boję powiedzieć, że i mnie się kiedyś pdobała (hmmm, żeby
                                                    > mnie właściwie zrozumieć...:-)))

                                                    To jest piosenka o papierosach. On pali Gitanesy. Mocne bleu. Ja wolałem zawsze delikatniejsze blonde. A Bóg, jak to Bóg - cygara :-)))
                                                    W "Piękności dnia" była zjawiskowa, we "Wstręcie" wspaniała. U boku McLarena jak zwykle zmysłowa i z papierosem :-)))


                                                    >
                                                    > Ale panna Klara i panna Rajmunda to dopiero laski...
                                                  • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 26.02.13, 22:19
                                                    Kobieta dojrzała też jest piękna...............
                                                    A Indochiny???
                                                    I pomyśleć, że kiedyś paliło sie extra mocne....
                                                    A goluazy dla szpanu:-)))
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 26.02.13, 22:30
                                                    Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                                                    > Kobieta dojrzała też jest piękna...............
                                                    > A Indochiny???

                                                    Film niekoniecznie, ale ona oczywiścia klasowa.

                                                    > I pomyśleć, że kiedyś paliło sie extra mocne....
                                                    > A goluazy dla szpanu:-)))

                                                    Paliłem carmeny, a dla szpanu kenty lub właśnie słabsze gitanesy. Gauloisy mi nie smakowały, ale to były papierosy z "Gry w klasy" Cortazara. Pojawiły sie u nas po komunie, mniej więcej wtedy, co wznowienie tej książki i faktycznie do dobrego tonu należało je palić :-)))
                                                  • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 26.02.13, 22:41
                                                    Goluazy :-))) jednak fonetycznie napiszę, bo wciąż tak w uszach brzmi...One były wcześniej w Pewexie..
                                                    Mnie się bardziej z Camusem kojarzają i szpanem na egzystencjalizm...
                                                    Ależ carmeny to były mocne papierosy... caro były lepsze.
                                                    Ale kiedy to wszystko było...
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 26.02.13, 22:49
                                                    Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                                                    > Goluazy :-))) jednak fonetycznie napiszę, bo wciąż tak w uszach brzmi...One był
                                                    > y wcześniej w Pewexie..
                                                    > Mnie się bardziej z Camusem kojarzają i szpanem na egzystencjalizm...

                                                    Kenty i gitanesy też były wcześniej w Pewexach. Nie zapamiętałem, co palił Camus. Moda na egzystencjalizm przeminęła wcześniej. Gdy ja dorosłem do fajek - wcześnie, w szóstej klasie podstawówki ;-))) czytało się Wojaczka i "Sto lat samotności".


                                                    > Ależ carmeny to były mocne papierosy... caro były lepsze.
                                                    > Ale kiedy to wszystko było...

                                                    Carmeny były lepsze dla mnie. Dłuższe i z białym ustnikiem. Caro nie bardzo lubiłem, ale czasem były tylko one. Zostawiały mi fajki panei z szatni w Unii. To był koniec lat 80-tych.
                                                  • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 26.02.13, 23:11
                                                    Ale były też kartki.....
                                                    a bez kartek były kosmosy -większego świństwa to nie było...
                                                    Kiedy to było... to wspomnienie, bo od kilkunastu lat nie palę......a nie przyznam się kiedy zaczynałam :-))))))))
                                                    A czytało się...wtedy odkrywało się Miłosza po Noblu - Zniewolony umysł jeszcze z II obiegu, bo oficjalnie wydano chyba w 96 roku.. historię niepublikowaną.... (Tischnera-i słuchało...)
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 26.02.13, 23:48
                                                    Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                                                    > Ale były też kartki.....

                                                    Nie, na fajki na kartki byłem za młody. Nie zdążyłem się załapać. Moi koledzy palili klubowe krakowskie, uchodziły za o niebo lepsze od radomskich, ale ja jako koszykarz socjalistycznie rozpieszczany dietami za wyjazdy na mecze/turnieje/obozy mogłem sobie pozwolić już wtedy na carmeny i czasem coś z Pewexu. Nie tylko zresztą fajki. Ubrania też nosiłem markowe, a w stołówce hali sportowej na Mickiewicza dostawałem mięsodobrej jakości - kartki jeszcze były - i coca-colę za free ;-)))

                                                    > a bez kartek były kosmosy -większego świństwa to nie było...

                                                    Nie kojarzę zupełnie. Pamiętam natomiast, że cała kolejka wstawiła się za mną, gdy stałem po bezkartkowe fajki dla wujka w Supersamie - czasem rzucali. Ekspedientka nie chciała sprzedać dziecku, ale musiała się ugiąć pod ciężarem społecznej presji ;-)))

                                                    > A czytało się...wtedy odkrywało się Miłosza po Noblu - Zniewolony umysł jeszcze
                                                    > z II obiegu, bo oficjalnie wydano chyba w 96 roku.. historię niepublikowaną..
                                                    > .. (Tischnera-i słuchało...)

                                                    Nie pamiętam, kiedy przeczytałem "Zniewolony umysł". Też jeszcze z drugiego obiegu, ale nie zrobił na mnie wrażenia. Wcześniej zaliczyłem "Miazgę" Andrzejewskiego i będę się upierał, że to znacznie lepsza książka.
                                                    Zachwycił mnie dziennik Tyrmanda wydany w Londynie, "Maszyna i śrubki" Hellera z podtytułem jak hartował się człowiek radziecki, jego i Niekricza "Utopia u władzy", "Główne nurty" Kołakowskiego.
                                                    A Kerstenowej "narodziny systemu władzy" sam już składałem w Lublinie. Był rok 89 ;-)))
                                                  • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: 212.182.31.* 27.02.13, 09:37
                                                    Miazga i Zniewolony umysł to jednak trochę inna literatura i inna perspektywa... Ale ja chyba też Miazgę przeczytałam wcześniej...
                                                    A w 1989 roku to już było morze różnych wydawnictw... W tym czasie kilka lat robiło różnicę...
                                                    W latach osiemdziesiątych po znajomości czytywało się literaturę bezdebitową. U mnie w domu, pewnie z rodzinnych doświadczeń, raczej nastawiało się na historię...wojenną i powojenną..
                                                    Tyrmanda Złego przeczytałam całkiem późno, Kołakowskiego zaczęłam "zgłębiać " całkiem niedawno -gdzieś na przełomkie wieków :-)))
                                                    Ps. Jaki to był hit, kiedy zaczęły pojawiać sie masowo, w takiej broszurowej raczej postaci ,wszystkie po kolei książki Alistaira MacLeaena i wszyscy sobie pożyczali Komandosów z Nawarony, Tylko dla orłów.../i właściwie cała serię chyba wtedy przeczytalismy...a co;-))).
                                                    A teraz można znaleźć wszystko i przeczytać wszystko... i chyba zainteresowanie spadło właśnie dlatego też...
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 27.02.13, 13:03
                                                    Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                                                    > Miazga i Zniewolony umysł to jednak trochę inna literatura i inna perspektywa..
                                                    > . Ale ja chyba też Miazgę przeczytałam wcześniej...

                                                    Przyznam się bez bicia, że Miłosz mi nigdy nie leżał. Coś tam przeczytałem, ale bez zachwytów. Wolałem Herberta, Barańczaka, niektóre wiersze Krynickiego. Bardzo lubię Ewę Lipską.

                                                    > A w 1989 roku to już było morze różnych wydawnictw... W tym czasie kilka lat ro
                                                    > biło różnicę...

                                                    Tak, wtedy było tego dużo, a ja w 88 po przeprowadzce doLublina i feralnym pałowaniu pod KUL-em w maju, załapałem się na opozycyjną przygodę życia, więc miałem pełny wybór .Drukowałem jakieś ulotki, z książek tylko tę Kerstenową składałem do kupy, ale drukował to ktoś inny ;-)))

                                                    > W latach osiemdziesiątych po znajomości czytywało się literaturę bezdebitową. U
                                                    > mnie w domu, pewnie z rodzinnych doświadczeń, raczej nastawiało się na histori
                                                    > ę...wojenną i powojenną..

                                                    U mnie w domu były wcześniej Zeszyty Historyczne, też czytałem. Z innych emigracyjnych lubiłem Konstantego Jeleńskiego.

                                                    > Tyrmanda Złego przeczytałam całkiem późno, Kołakowskiego zaczęłam "zgłębiać " c
                                                    > ałkiem niedawno -gdzieś na przełomkie wieków :-)))


                                                    Nigdy nie przeczytałem "Złego" :-))) Czytałem Dziennik 1954 i "Życie towarzyskie i uczuciowe" Tyrmanda.

                                                    > Ps. Jaki to był hit, kiedy zaczęły pojawiać sie masowo, w takiej broszurowej ra
                                                    > czej postaci ,wszystkie po kolei książki Alistaira MacLeaena i wszyscy sobie po
                                                    > życzali Komandosów z Nawarony, Tylko dla orłów.../i właściwie cała serię chyba
                                                    > wtedy przeczytalismy...a co;-))).

                                                    Słuchałem go w Trójce w drugiej połowie lat 80-tych, ale nie czytałem :-)))

                                                    > A teraz można znaleźć wszystko i przeczytać wszystko... i chyba zainteresowanie
                                                    > spadło właśnie dlatego też...

                                                    No bo teraz jest multum kanałów w tv, internet, gadżety i książki trafiły dolamusa. Ale ja systematycznie chodzę do biblioteki i pożyczam. Kupuję rzadziej, bo nie mam już gdzie trzymać książek. Z tego się nie wyrasta :-)))
                                                  • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 27.02.13, 16:33
                                                    Co prawda w 88 zajmowało mnie coś innego......:-))), ale jakoś umknęło mi, że jeszcze wtedy było pałowanie... Mnie w mojej pamięci, na zawsze, takie największe pałowanie, polewanie i gaz łzawiący to jednak było od 3 maja 82 (kilka dni te "zawody"trwały) i znów za rok w 83...
                                                    W 88 również, pewnie za późno, ale pierwszy raz wpadła mi książka w niepozornej tekturowej okładce: Pozdrówcie góry Świętokrzyskie poświęcona pamięci zgrupowania "Ponurego" - cichociemnego Jana Piwnika .A znajomy snuł nam opowieści o czerwcowych spotkaniach jego żołnierzy na Wykusie...w których uczestniczył. I mimo, że były wcześniejsze, niepełne wydania tej książki, to po tym wydaniu było wiadomo, że już jest koniec pewnej epoki, nic nie powstrzyma zmian.
                                                    Może to teraz trochę infantylne, w końcu było i wcześniej i później wiele ważnych, może i ważniejszych książek, ale nas wtedy zafascynowały te zupełnie przemilczane przez lata w szkole..historie.

                                                    Czy ta "opozycyjna historia życia" miała coś wspólnego ze Spotkaniami??

                                                    Tyrmanda Dziennik 1954 jeszcze ten niepełny:-), z poezją generalnie na bakier, w końcu nie humanistka...:-))).

                                                    Masz rację z książek i w ogóle czytania się nie wyrasta. Chodzi mi o to, że teraz do czytania się często nie dorasta właśnie ze względu na te wszystkie inne atrakcje...a szkoda
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 27.02.13, 17:05
                                                    Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                                                    > Co prawda w 88 zajmowało mnie coś innego......:-))), ale jakoś umknęło mi, że j
                                                    > eszcze wtedy było pałowanie...

                                                    To było w czasie strajków studenckich w maju. Ówczesny rektor KUL-u, którego nazwiska litościowienie nie wymienię, przegnał studentów protestujacych na schodach wprost pod pały ZOMO czekającego na Racławickich. Chodziło o obiecane przez KW cegły na budowę kolegium JP2. Taki deal. Jako jedyny rektor polskiej uczelni pojawił się też na spotkaniu "intelektualistów" z Gorbaczowem. Gdzie indziej studentów już nie bili.
                                                    Bili i zatrzymywali natomiast KPN-owców aż do konca kampanii 89 roku. Zaliczyłem kilka pobytów w eksluzywnym hoteliku przy ulicy Pólnocnej właśnie w tamtym okresie ;-)))

                                                    >Mnie w mojej pamięci, na zawsze, takie największ
                                                    > e pałowanie, polewanie i gaz łzawiący to jednak było od 3 maja 82 (kilka dni
                                                    > te "zawody"trwały) i znów za rok w 83...

                                                    Ja w 82 miałem 10 lat i obrzucałem tylko śnieżkami pomnik bolszewików w Przemyślu na Fisz Placu, ale bez żadnych konsekwencji :-)))

                                                    > W 88 również, pewnie za późno, ale pierwszy raz wpadła mi książka w niepozorne
                                                    > j tekturowej okładce: Pozdrówcie góry Świętokrzyskie poświęcona pamięci zgrupow
                                                    > ania "Ponurego" - cichociemnego Jana Piwnika .A znajomy snuł nam opowieści o cz
                                                    > erwcowych spotkaniach jego żołnierzy na Wykusie...w których uczestniczył. I mim
                                                    > o, że były wcześniejsze, niepełne wydania tej książki, to po tym wydaniu było w
                                                    > iadomo, że już jest koniec pewnej epoki, nic nie powstrzyma zmian.
                                                    > Może to teraz trochę infantylne, w końcu było i wcześniej i później wiele ważn
                                                    > ych, może i ważniejszych książek, ale nas wtedy zafascynowały te zupełnie przem
                                                    > ilczane przez lata w szkole..historie.

                                                    Pamiętam z tamtego okresu książkę o Brygadzie Świętokrzyskiej z drugiego obiegu. W zielonej okładce. Tytuł mi wyleciał z pamięci, a książkę komuś pożyczyłem i przepadła. Dużo czytaliśmy o "Zaporze", opowiadał Marian Rejniewicz, przez kadencję senator z Lublina.
                                                    Takie tam środowiskowe zainteresowania.

                                                    > Czy ta "opozycyjna historia życia" miała coś wspólnego ze Spotkaniami??

                                                    Nie, już napisałem wyżej. Ze "Spotkaniami" Iłowieckiego miałem natomiast kontakt kolportując to tu i tam. Ale to już było pismo wydawane oficjalne, a ja dostawałem za to jakieś wynagrodzenie.

                                                    > Masz rację z książek i w ogóle czytania się nie wyrasta. Chodzi mi o to, że ter
                                                    > az do czytania się często nie dorasta właśnie ze względu na te wszystkie inne a
                                                    > trakcje...a szkoda.

                                                    Znak czasu, ale czytanie wynosi się z domu. Gadżety nie przeszkodzą, jeśli dzieci będą miały odpowiednie wzory.
                                                  • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 27.02.13, 20:06
                                                    Znak czasu, ale czytanie wynosi się z domu. Gadżety nie przeszkodzą, jeśli dzieci będą miały odpowiednie wzory.
                                                  • Gość: bleee... Re: Firlejek IP: 62.244.147.* 27.02.13, 20:15
                                                    ...może czas, by użyć firlejka... takiego dużego... bleee...
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 27.02.13, 20:17
                                                    Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                                                    > Usiłuję sobie usilnie przypomnieć w którym to było roku, kiedy Leszek Moczulski
                                                    > na UMCS prezentował statut i program KPN. Było to na prawie, pełna aula, spoko
                                                    > jna dyskusja... Do dziś gdzieś mam ten statut z osobistym autografem Leszka M i
                                                    > za groma nie wiem gdzie jest, bo tam była i data...


                                                    Poczekaj chwilę, chyba wiem gdzie to mam. Z osobistą dedykacją i też z tego spotkania ;-)))
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 27.02.13, 20:24
                                                    wampir-wampir napisał:

                                                    > Poczekaj chwilę, chyba wiem gdzie to mam. Z osobistą dedykacją i też z tego spo
                                                    > tkania ;-)))

                                                    Marzec 91. Książeczka nosi tytuł "U progu niepodległości". Została wydana w Lublinie jesienią 90 jako 2 część "Rewolucji bez rewolucji".
                                                  • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 27.02.13, 21:59
                                                    Tak mogło być, wiosna, taka kremowa obwoluta, zdaje się z logo KPN-u, ale już dokładnie nie pamiętam...
                                                    Muszę ją gdzieś wykopać, bo na pewno mam w domu...:-)))
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 27.02.13, 22:16
                                                    Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                                                    > Tak mogło być, wiosna, taka kremowa obwoluta, zdaje się z logo KPN-u, ale już d
                                                    > okładnie nie pamiętam...

                                                    Nie, okładka tekturkowa biało-żółta bez logo.
                                                    Moczulski był też w Lublinie tuż przed wyborami 89. Zaczął pod pomnikiem MCS, potem był przemarsz na Litewski. Akurat tej manifestacji nie rozbili. A potem jeszcze raz na spotkaniu w humaniku, ale nie pamiętam już dokładnie kiedy. Może wiosną 90?
                                                  • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 27.02.13, 22:45
                                                    Kiedyś to znajdę, najpewniej przez przypadek...gdzieś mam przed oczami...Mnie się wydaje, że to mogło być przed wyborami prezydenckimi w 90 roku, kiedy Moczulski startował. Bardziej na prawie niż w humaniku..
                                                    Pozdrawiam :-))
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 27.02.13, 22:57
                                                    Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                                                    > Kiedyś to znajdę, najpewniej przez przypadek...gdzieś mam przed oczami...Mnie s
                                                    > ię wydaje, że to mogło być przed wyborami prezydenckimi w 90 roku, kiedy Moczul
                                                    > ski startował. Bardziej na prawie niż w humaniku..

                                                    Był i tu i tu. To spotkanie z prawa na pewno jest z marca 91, wpisał mi datę, ale może było jeszcze jakieś, na które nie poszedłem. To już kawał czasu jednak :-)))
                                                  • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 28.02.13, 22:10
                                                    Mam! Był 6 kwietnia 90 roku:-)).
                                                    Broszurka jest taka wyblakła brudno-żółta-kawa z mlekiem:-))). Na okładce na górze logo KPN i nazwa partii. Na środku:
                                                    Deklaracja ideowa
                                                    STATUT
                                                    PROGRAM
                                                    Na dole data wydania: Warszawa 1989

                                                    Czyli prawie ćwierć wieku minęło sobie :-)))
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 28.02.13, 22:20
                                                    Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                                                    > Czyli prawie ćwierć wieku minęło sobie :-)))

                                                    Jeśli wydane w 89, to pewnie na okoliczność wyborów. Tej broszurki nie mam i spotkania też nie pamiętam.
                                                    Już Cię zaczynałem podejrzewać, że to Ty jesteś panią, która przychodziła kiedyś do biura KPN na Rybną namolnie się napraszać o wypożyczenie "Zaciskania pięści" Znamierowskiego o SW. Okładka była właśnie taka i z logo, tyle że tej drugiej organizacji. W końcu się ugiąłem i tyle widziałem panią oraz książkę.
                                                    Załatwił mi to potem jedyny przemyski działacz SW, z którym się zakumplowałem w któreś wakacje i nawet pełniłem wespół honory domu, gdy na spotkanie prezydenckie przyjechał tam Morawiecki z żoną Hanią. Mam z dedykacją, ale niestety paryskie wydanie, nie to podziemne.
                                                  • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 28.02.13, 22:37
                                                    Ale jesteś czujny..pomimo wiosny :-)))).
                                                    Biuro KPN na Lipowej...
                                                    SW i pan Morawiecki jakoś mnie nie interesowali..
                                                    No i niczego nikomu (na razie :-))) nie buchnęłam.
                                                    Oczywiście... tak wziąłeś pod uwagę wiek tamtej pani...następnie dwadzieścia kilka lat, które mijały... no i dziś trochę mi do emerytury brakuje :-)))

                                                    A do wiosny ho,ho - śnieg będzie padał w sobotę, a wam fijołki w głowach...i bleee chcecie coś zrobić!
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 28.02.13, 23:01
                                                    Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                                                    > Ale jesteś czujny..pomimo wiosny :-)))).
                                                    > Biuro KPN na Lipowej...

                                                    Na Lipowej to już to drugie. Pierwszej było na Rybnej 13. W pomieszczeniach po biurze ogłoszeń.

                                                    > SW i pan Morawiecki jakoś mnie nie interesowali..

                                                    Nie było ich w Lublinie, a w Przemyślu był tylko jeden Robert. Został radnym potem. Jeszcze w poprzedniej kadencji był.

                                                    > No i niczego nikomu (na razie :-))) nie buchnęłam.

                                                    To dobrze :-)))

                                                    > Oczywiście... tak wziąłeś pod uwagę wiek tamtej pani...następnie dwadzieścia ki
                                                    > lka lat, które mijały... no i dziś trochę mi do emerytury brakuje :-)))

                                                    Wtedy była młodziutka, ale ode mnie trochę starsza :-)))

                                                    > A do wiosny ho,ho - śnieg będzie padał w sobotę, a wam fijołki w głowach...i bl
                                                    > eee chcecie coś zrobić!

                                                    Oj tam, zrobić zaraz. Wyświecować!
                                                  • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 28.02.13, 23:28
                                                    Oj tam, zrobić zaraz. Wyświecować!

                                                    Cokolwiek to znaczy, ja na wszelki wypadek spadam...

                                                    Ps. Z tym wiekiem wszystko się zgadza ;-))). Ale dzięki temu miałeś szczęście (albo pecha) od razu "wrosnąć" w lepsze czasy...
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 28.02.13, 23:32
                                                    Gość portalu: marzof10 napisał(a):


                                                    > Cokolwiek to znaczy, ja na wszelki wypadek spadam...
                                                    >
                                                    > Ps. Z tym wiekiem wszystko się zgadza ;-))). Ale dzięki temu miałeś szczęście (
                                                    > albo pecha) od razu "wrosnąć" w lepsze czasy...


                                                    Szczęście. Zdecydowanie!
                                                    Dobranoc... :-)))
                                                  • Gość: bleee... Re: Firlejek IP: 62.244.147.* 01.03.13, 00:16
                                                    ...a marzec zacznijcie od wspomnień o wizycie premiera Mazowieckiego... w Lublinie... dobrze wam idzie... a młodzi niech czytają... pamiętacie tamtą atmosferę?... i sporo improwizacji... bleee...
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 00:30
                                                    Gość portalu: bleee... napisał(a):

                                                    > ...a marzec zacznijcie od wspomnień o wizycie premiera Mazowieckiego... w Lubli
                                                    > nie... dobrze wam idzie... a młodzi niech czytają... pamiętacie tamtą atmosferę
                                                    > ?... i sporo improwizacji... bleee...

                                                    Ty powspominaj. Ja zapamiętałem, jak bredził, że wojska radzieckie są tu po to, żeby nas bronić. Zapomniał powiedzieć przed kim. Dotacje dla oraganizacji w rodzaju ZSMP też mi mocno utkwiły, jedna z pierwszych decyzji chyba.
                                                    Poza Balcerowiczem nic mu w życiu nie wyszło, więc ze złośliwą satysfakcją wysłuchałem jego żałosnego kwilenia z kampanii po aferze Rywina, jak to niedobra tv pokazuje wyłącznie zły POPIS, a nie wspaniałych demokratów.pl. Istnieje jeszcze ta paprotka?
                                                  • Gość: bleee... Re: Firlejek IP: 62.244.147.* 01.03.13, 10:21
                                                    ...mógłbyś rozwinąć wypowiedź?... widzę, że po latach szarpią tobą wielkie emocje... bleee...
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 11:55
                                                    Gość portalu: bleee... napisał(a):

                                                    > ...mógłbyś rozwinąć wypowiedź?... widzę, że po latach szarpią tobą wielkie emoc
                                                    > je... bleee...

                                                    Nie szarpią żadne. Po prostu pierwszy "niekomunistyczny" rząd oceniam słabo, podobnie jak dopychanie kolanem tzw. listy krajowej ciut wcześniej. Ale zaskoczony nie byłem wtedy - jest taka książka "Takie czasy..." z gotowym w zasadzie scenariuszem, napisana w 85 - więc tym bardziej teraz nie będę płakał nad rozlanym mlekiem. Wiele się w ciągu tych lat udało, a czy na więcej zabrakło wyobraźni czy odwagi, przecież i tak nie rozstrzygniemy.
                                                  • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 01.03.13, 16:45
                                                    Ale z tą paprotką Mazowieckim.. to przesadzasz, ciekawe czy za czterdzieści parę lat będziesz w takiej formie....:-)))). Ostatnio w rozmowie z Moniką O. był w dobrej formie intelektualnej.
                                                    Słynną grubą kreskę będzie się oceniało już zawsze z różnej perspektywy.

                                                    Poza Balcerowiczem nic mu w życiu nie wyszło
                                                    Gdyby tylko to wyszło, to i tak moim zdaniem to sukces....
                                                    Ja wtedy też nie byłam fanką Mazowieckiego i pewnie jego ocena złagodniała wraz z ze zmieniającą się sytuacją w kraju i kłócącymi się pączkującymi i dzielącymi partiami prawicowymi, co doprowadziło do przejęcia władzy przez lewicę. A Jednak Mazowiecki jakoś łączył i spajał wszystkie ambicje byłych opozycjonistów. Jakoś to funkcjonowało i opanowano szaleństwo inflacji i przeprowadzono transformację gospodarczą. Czy ktoś później tyle dokonał?

                                                    Wiele się w ciągu tych lat udało, a czy na więcej zabrakło wyobraźni czy odwagi, przecież i tak nie rozstrzygniemy.

                                                    A może nie zabrakło odwagi i wyobraźni?
                                                    Przypominam, że już już się waliło, a jeszcze w latach 87-88 usiłowano zapisywać młodych do prawie nieboszczki PZPR, już po wizycie papieża w Lublinie w 87 roku, mimo euforii która panowała, maniło się sekretarzom w zakładach pracy, że socjalizm będzie wieczny. I można było zapłacić za sympatie do KPN....wiem coś o tym...
                                                    Więc może powoli i bez fajerwerków miało sens?
                                                    Ale zgadzam się, nie rozstrzygniemy sporu o najwłaściwszą drogę...
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 17:04
                                                    Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                                                    > Ale z tą paprotką Mazowieckim.. to przesadzasz,

                                                    To nie w tym sensie. Paprotka to inne określenie kwiatka do kożucha. Tak często mówi się w żargonie prawniczym na ławników. Chodziło mi o to,co stało się z demokratami.pl.

                                                    > Słynną grubą kreskę będzie się oceniało już zawsze z różnej perspektywy.

                                                    To są słowa, mnie chodziło raczej o fakty.

                                                    > Poza Balcerowiczem nic mu w życiu nie wyszło
                                                    > Gdyby tylko to wyszło, to i tak moim zdaniem to sukces....

                                                    Pełna zgoda, dlatego tak daleko mi dziś do młodzieńczych fascynacji.

                                                    > Ja wtedy też nie byłam fanką Mazowieckiego i pewnie jego ocena złagodniała wraz
                                                    > z ze zmieniającą się sytuacją w kraju i kłócącymi się pączkującymi i dzielącym
                                                    > i partiami prawicowymi, co doprowadziło do przejęcia władzy przez lewicę. A Jed
                                                    > nak Mazowiecki jakoś łączył i spajał wszystkie ambicje byłych opozycjonistów. J
                                                    > akoś to funkcjonowało i opanowano szaleństwo inflacji i przeprowadzono transfor
                                                    > mację gospodarczą. Czy ktoś później tyle dokonał?

                                                    To Balcerowicz. Będę się upierał, że Mazowiecki to mantyłepa ;-)))


                                                    > A może nie zabrakło odwagi i wyobraźni?
                                                    > Przypominam, że już już się waliło, a jeszcze w latach 87-88 usiłowano zapisywa
                                                    > ć młodych do prawie nieboszczki PZPR, już po wizycie papieża w Lublinie w 87 ro
                                                    > ku, mimo euforii która panowała, maniło się sekretarzom w zakładach pracy, że s
                                                    > ocjalizm będzie wieczny. I można było zapłacić za sympatie do KPN....wiem coś o
                                                    > tym...
                                                    > Więc może powoli i bez fajerwerków miało sens?
                                                    > Ale zgadzam się, nie rozstrzygniemy sporu o najwłaściwszą drogę...

                                                    Zawsze chce się więcej, zwłaszcza gdy wiadomo, że więcej było możliwe i jaki był dalszy ciąg. Ale masz rację - to w dużej mierze political fiction. Ówcześni "awanturnicy" nie sprawdzili się, gdy dostali okazję od wyborców. Mogło nie być lepiej, uczciwiej itp. Mogła być nawalanka od samego początku. Nierozstrzygalne.
                                                  • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 01.03.13, 17:29
                                                    To nie w tym sensie. Paprotka to inne określenie kwiatka do kożucha. Tak często mówi się w żargonie prawniczym na ławników. Chodziło mi o to,co stało się z demokratami.pl.

                                                    W pierwszej chwili pomyślałam o takim kontekście, ale... lekko się zdziwiłam, bo mimo tego co Ty sądzisz, Mazowiecki był i wówczas, i jest dziś autorytetem tych środowisk powiedzmy ogólnie dawnej Unii Demokratycznej i Wolności.
                                                    Z czasem stał się takim starym mędrcem - dobrym tego słowa znaczeniu... I moim zdaniem rzeczywiście jest rozsądny i wyważony.

                                                    Kilka lat temu, nie pamietam kiedy, bo nie miało to dla mnie znaczenia był na spotkaniu w Lublinie na politologii. Pod jednym z krzaków na Placu Litewskim przeprowadzała z Nim wywiad lubelska tv. Szłam sobie tam przez przypadek z pracy i minęłam go może o metr. Skromny, niepozorny, starszy pan, opowiadający coś dziennikarce. Obok żywej duszy, żadnej ochrony, biegnący do swoich spraw ludzie... Takie mam wspomnienie...

                                                    A tak właściwie to "grabarzem" UW nie był właśnie Balcerowicz?? :-)))
                                                    Koalicja z AWS ją tak na prawdę wykńczyła i już się nie podniosła.
                                                    Kto wie czy to nie czeka PO? Czy mamy już taką okrzepłą demokracje, że partie nie będą się zużyewać....
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 17:44
                                                    Gość portalu: marzof10 napisał(a):


                                                    > W pierwszej chwili pomyślałam o takim kontekście, ale... lekko się zdziwiłam, b
                                                    > o mimo tego co Ty sądzisz, Mazowiecki był i wówczas, i jest dziś autorytetem ty
                                                    > ch środowisk powiedzmy ogólnie dawnej Unii Demokratycznej i Wolności.

                                                    Tak, chyba był i jest, ale ja go jakoś nigdy nie poważałem. Autorytetem była dla mnie Suchocka, był Krzysztof Skubiszewski. Bardzo lubiłem i ceniłem Rokitę. Żałuję, że się tak beznadziejnie zakiwał. No i Tadeusz Syryjczyk - czy ktoś go jeszcze pamięta?

                                                    > Z czasem stał się takim starym mędrcem - dobrym tego słowa znaczeniu... I moim
                                                    > zdaniem rzeczywiście jest rozsądny i wyważony.

                                                    Nie śledzę jego wypowiedzi.

                                                    > Kilka lat temu, nie pamietam kiedy, bo nie miało to dla mnie znaczenia był na s
                                                    > potkaniu w Lublinie na politologii. Pod jednym z krzaków na Placu Litewskim prz
                                                    > eprowadzała z Nim wywiad lubelska tv. Szłam sobie tam przez przypadek z pracy i
                                                    > minęłam go może o metr. Skromny, niepozorny, starszy pan, opowiadający coś dzi
                                                    > ennikarce. Obok żywej duszy, żadnej ochrony, biegnący do swoich spraw ludzie...
                                                    > Takie mam wspomnienie...

                                                    A Onyszkiewicz przyjeżdzał do Sejmu na składaku, chyba Wigry. To były czasy :-)))

                                                    > A tak właściwie to "grabarzem" UW nie był właśnie Balcerowicz?? :-)))
                                                    > Koalicja z AWS ją tak na prawdę wykńczyła i już się nie podniosła.
                                                    > Kto wie czy to nie czeka PO? Czy mamy już taką okrzepłą demokracje, że partie n
                                                    > ie będą się zużyewać....

                                                    Nie, Tusk. Przegrał wybory na szefa i się wypisał z tego interesu. Stworzył "nową jakość". Balcerowicz jako polityk nie był zbyt sprawny, ale wykończył go chyba Kwaśniewski wetując reformę podatkową. A tak bez ozdobników - środowisko się chyba wyczerpało po prostu, przynajmniej w tej mentorskiej formie, która tam przeważała. To się zrobiło niestrawne.
                                                  • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 01.03.13, 18:19
                                                    Pamiętam Tadeusza Syryjczyka, Kalisz przy nim jest drobny....
                                                    A dla mnie To Suchocka (wbrew solidarności płci) była raczej takim kwiatkiem, taki kompromis do pogodzenia męskich ambicji zanadto rozbuchanych :-)))
                                                    Ale czy miała charyzmę? Moim zdaniem nie..
                                                    Onyszkiewicz podobno wciąż jeździ na rowerze..

                                                    A tak bez ozdobników - środowisko się
                                                    > chyba wyczerpało po prostu, przynajmniej w tej mentorskiej formie, która tam p
                                                    > rzeważała. To się zrobiło niestrawne.

                                                    Wyczerpało, tak jak później lewica i dlatego zastanawiam się czy i ile zostało PO.
                                                    Balcerowicza i podatki wykończył Kwaśniewski, wyczerpała się też formuła koalicji z AWS.
                                                    Ale dodatkowo z UW wyszedł, jak zauważyłeś, Tusk, tyle tylko, że dlatego iż widział, że z UW już nic się nie wygra. Zresztą przegrał z Geremkiem, który jako polityk był jeszcze mniej sprawny niż Balcerowicz. Właściwie ani jeden ani drugi nie nadawali się na przywódców partii. Ale wcześniej UW przegrała wybory samorządowe.
                                                    Tyle, że tu chyba najmniej zawinił Mazowiecki...od którego dyskusja sie zaczęła..
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 18:33
                                                    Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                                                    > Pamiętam Tadeusza Syryjczyka, Kalisz przy nim jest drobny....
                                                    > A dla mnie To Suchocka (wbrew solidarności płci) była raczej takim kwiatkiem, t
                                                    > aki kompromis do pogodzenia męskich ambicji zanadto rozbuchanych :-)))
                                                    > Ale czy miała charyzmę? Moim zdaniem nie..

                                                    Moim zdaniem miała klasę i potrafiła słuchać. To bardzo dużo. A propos - przeczytaj sobie kiedyś jej książkę o Watykanie, jeśli uda Ci się dorwać. Naprawdę dobra rzecz. Nawet za spiżową bramą się nie zmarnowała ;-)))


                                                    > Tyle, że tu chyba najmniej zawinił Mazowiecki...od którego dyskusja sie zaczęła

                                                    Ejże, Mazowiecki pojawił się tylko jako przyczynek i przygrywka. Mówiłem już, że to dla mnie mantyłepa. On niczemu nie byłby w stanie zawinić, chyba że przez przypadek.
                                                    Co zostało z PO? Nic z czym wiązałem nadzieję się nie spełniło i nic nie zostało. Okazałem się naiwny, ale to był ostatni raz.
                                                  • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 01.03.13, 19:03
                                                    A właściwie tospytaj miejscowych czy wiedzą co to mantyłepa!!!
                                                    Ja wole Mazowieckiego od Suchockiej, ale może to normalne....
                                                    Ale książke może przeczytam.
                                                    Dziś mam do przeczytania...pięćdziesiąt twarzy greya :-)) (tylko na mnie nie napadajcie za ambitną literaturę!!)

                                                    Co zostało z PO? Nic z czym wiązałem nadzieję się nie spełniło i nic nie został
                                                    > o. Okazałem się naiwny, ale to był ostatni raz.

                                                    A właściwie z czym wiązałeś nadzieję?
                                                    A ja tam wciąż będę naiwna (na razie przynajmniej)
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 19:11
                                                    Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                                                    > A właściwie tospytaj miejscowych czy wiedzą co to mantyłepa!!!

                                                    Szmaciana lalka. To po lwowsku. Krakusy mówią menełepa. Używane na określenie "ciepłych kluch". Lublinian? Na pewno nie wiedzą :-)))


                                                    > Dziś mam do przeczytania...pięćdziesiąt twarzy greya :-)) (tylko na mnie nie na
                                                    > padajcie za ambitną literaturę!!)

                                                    Ja męczę "Trociny" Vargi.

                                                    > A właściwie z czym wiązałeś nadzieję?

                                                    Z państwowością Rokity i programem Rafała Antczaka.

                                                    > A ja tam wciąż będę naiwna (na razie przynajmniej)

                                                    A ja nie.
                                                  • Gość: bleee... Re: Firlejek IP: 62.244.147.* 01.03.13, 19:13
                                                    ...starczył mi Grey w jednej odsłonie (...książce...)... nie znajdując odpowiedzi, po co książkę napisano, odpuściwszy sobie ciąg dalszy... bleee...
                                                  • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 01.03.13, 19:23
                                                    No właśnie niektórzy tak mówią, a niektórzy zachwycają się niezmiernie..
                                                    Sprawdzę doświadczalnie (książkę...) czy mi sie spodoba :-)))))))
                                                    Dlatego pożyczyłam, a nie kupiłam..
                                                    Chcę porównać z Dotykiem Crossa..I jeśli chodzi o dotyk, to też można zadać takie pytanie: po co napisano, ale...też i znaleźć parę odpowiedzi. Przeczytam drugą część...
                                                  • Gość: bleee... Re: Firlejek IP: 62.244.147.* 01.03.13, 21:32
                                                    ...a ja - nie męczę się wcale - przy Szaleństwie katalogowania U. Eco... przyznać muszę, że to nowe doświadczenie, bo książka nie tylko do czytania, ale też do wspominania i oglądania... i do współczucia też - dla własnej niedoskonałości... i zachłyśnięcia się wręcz zaskakującą wyobraźnią autora... niesamowite... bleee...
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 21:55
                                                    Gość portalu: bleee... napisał(a):

                                                    > ...a ja - nie męczę się wcale - przy Szaleństwie katalogowania U. Eco...

                                                    Zachęciłeś mne, zwłaszcza że autor z tych ulubionych :-)))
                                                  • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 02.03.13, 12:06
                                                    A ja was zachęcam jeszcze do Cmentarza w Pradze. Mnie się czytał fantastycznie :-)))
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 02.03.13, 13:05
                                                    Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                                                    > A ja was zachęcam jeszcze do Cmentarza w Pradze. Mnie się czytał fantastycznie
                                                    > :-)))

                                                    Mnie też, było dużo o jedzeniu ;-)))
                                                    Przymierzam się do 2666 Bolano. Pożyczę sobie na następny weekend.
                                                  • Gość: bleee... Re: Firlejek IP: 62.244.147.* 02.03.13, 13:30
                                                    ... lubisz o jedzeniu?... polecam gorąco: M. Borkowska, Życie codzienne polskich klasztorów żeńskich... jeśli poczytasz, na samą myśl o postach przeróżnych będzie ci się robiło słabo... z przejedzenia (...tylko wirtualnego...)... :-)))... bleee...
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 02.03.13, 13:46
                                                    Gość portalu: bleee... napisał(a):

                                                    > ... lubisz o jedzeniu?... polecam gorąco: M. Borkowska, Życie codzienne polskic
                                                    > h klasztorów żeńskich... jeśli poczytasz, na samą myśl o postach przeróżnych bę
                                                    > dzie ci się robiło słabo... z przejedzenia (...tylko wirtualnego...)... :-)))..
                                                    > . bleee...

                                                    Dzięki, nie znam. Oczywiście, że przeczytam :-)))
                                                  • Gość: Honorata Re: Firlejek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.13, 15:39
                                                    wampir-wampir napisał:
                                                    > Gauloisy mi nie smakowały, ale to były papierosy z "Gry w klasy" Cortazara.
                                                    > Pojawiły sie u nas po komunie, mniej więcej wtedy, co wznowienie tej książki
                                                    > i faktycznie do dobrego tonu należało je palić :-)))

                                                    Chociaż nigdy nie paliłam papierosów (pewnie nie mam osobowości :))))), to doskonale pamiętam, że zarówno papierosy Gauloises jak i Gitanes były w Polsce w normalnej sprzedaży w kioskach już w latach 70. a nie dopiero "po komunie".
                                                    Oczywiście, młodsi mogą o tym nie wiedzieć. Zresztą dla niektórych wszystko w Polsce zaczęło się dopiero "po komunie", a wcześniej były tu dzikie pola i białe niedźwiedzie. :)
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 15:56
                                                    Gość portalu: Honorata napisał(a):

                                                    > Chociaż nigdy nie paliłam papierosów (pewnie nie mam osobowości :))))), to dosk
                                                    > onale pamiętam, że zarówno papierosy Gauloises jak i Gitanes były w Polsce w no
                                                    > rmalnej sprzedaży w kioskach już w latach 70. a nie dopiero "po komunie".

                                                    Oliwa z oliwek, szampon Palmolive, holenderskie kakao i coca-cola też. Cudowna dekada Gierka, a potem ocet na półkach jako bonus za tą prosperity wygląda już mniej zachęco.

                                                    > Oczywiście, młodsi mogą o tym nie wiedzieć. Zresztą dla niektórych wszystko w P
                                                    > olsce zaczęło się dopiero "po komunie", a wcześniej były tu dzikie pola i białe
                                                    > niedźwiedzie. :)

                                                    Dla których za to wszystko zaczęło się razem z komuną. Taki lajf :-)))
                                                  • Gość: Honorata Re: Firlejek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.13, 16:43
                                                    wampir-wampir napisał:
                                                    > Oliwa z oliwek, szampon Palmolive, holenderskie kakao i coca-cola też. Cudowna
                                                    > dekada Gierka, a potem ocet na półkach jako bonus za tą prosperity wygląda już
                                                    > mniej zachęco.

                                                    "Pomysł" Gierka na otwarcie i unowocześnienie kraju był w obiektywnych kategoriach zupełnie niezły. Nie dała rady "maszyna" (system polityczno-gospodarczy) i "materiał" (ludzie).
                                                    Obecnie zresztą z "materiałem" tym nadal są duże kłopoty. Polecam tu artykuł w dzisiejszej Wyborczej o budowie dróg za unijne pieniądze, których dużą część (ok. 40 proc.) bezczelnie rozkradziono i dlatego nowo wybudowane drogi trzeba po roku - dwóch remontować.
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 16:54
                                                    Gość portalu: Honorata napisał(a):

                                                    > "Pomysł" Gierka na otwarcie i unowocześnienie kraju był w obiektywnych kategori
                                                    > ach zupełnie niezły. Nie dała rady "maszyna" (system polityczno-gospodarczy) i
                                                    > "materiał" (ludzie).
                                                    > Obecnie zresztą z "materiałem" tym nadal są duże kłopoty. Polecam tu artykuł w
                                                    > dzisiejszej Wyborczej o budowie dróg za unijne pieniądze, których dużą część (o
                                                    > k. 40 proc.) bezczelnie rozkradziono i dlatego nowo wybudowane drogi trzeba po
                                                    > roku - dwóch remontować.

                                                    Naturalnie. Najgorsi zawsze są ludzie. Ci którzy dziwnym trafem tak świetnie radzili sobie u progu transformacji przekształcając "łóżka polowe" w całkiem przyzwoite interesy i ci, którzy uchodzą za tak solidnych pracowników, gdziekolwiek się ruszą.
                                                    Władze krępujące ich przedsiębiorczość coraz ciaśniejszym gorsetem przepisów/ograniczeń/koncesji są zawsze bez zarzutu. Marnotrwastwo to nie ich wina.To wina szaraczków.
                                                    Gierek kupował technologie, które przyjeżdżały tu już jako przestarzałe. Przemysł ciężki, na który postawił był nieporozumienem. Prawdziwe "otwarcie" nastąpiło dopiero w latach 80-tych, gdy najbardziej rzutcy i wartościowi gremialnie wybrali wolność.
                                                  • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 01.03.13, 17:03
                                                    "Pomysł" Gierka na otwarcie i unowocześnienie kraju był w obiektywnych kategori
                                                    > ach zupełnie niezły. Nie dała rady "maszyna" (system polityczno-gospodarczy) i
                                                    > "materiał" (ludzie).

                                                    No właśnie ten pomysł był nie najlepszy. Kupowanie licencji i produkcja drogo i energochłonnie, do tego z dużą ilością bubli -to powodowało, że eksport nie wypalił, powstawał dług, brakowało pieniędzy na produkcję... i nie było przysłowiowego sznurka do snopowiązałki. Dopóki była kasa był towarzysz gospodarz...
                                                  • Gość: Honorata Re: Firlejek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.13, 21:22
                                                    Gość portalu: marzof10 napisał(a):
                                                    > No właśnie ten pomysł był nie najlepszy. Kupowanie licencji i produkcja drogo i
                                                    > energochłonnie, do tego z dużą ilością bubli -to powodowało, że eksport nie w
                                                    > ypalił, powstawał dług, brakowało pieniędzy na produkcję... i nie było przysłow
                                                    > iowego sznurka do snopowiązałki. Dopóki była kasa był towarzysz gospodarz...

                                                    Przeczytaj "Przerwaną dekadę", a dowiesz się nieco więcej o tym "pomyśle". Chodziło o "skopiowanie" tego, co zrobili Japończycy w latach 50.-60, kupując "bazowe" licencje, udoskonalając je i oferując produkty wyższej jakości. W Polsce nie udało się rozwinąć kupionych licencji, a nawet uzyskać przy ich wykorzystaniu jakości oryginału oraz wydajności pracy licencjodawcy. Pomysł był dobry - zawiodło wykonanie. Reszta to konsekwencje niezrealizownia "pomysłu".
                                                    Powód? Centralizm decyzyjny, brak konkurencji, "regulatory" polityczne zamiast ekonomicznych, skrępowanie polityczno-gospodarcze w ramach RWPG.
                                                    Czy Gierek nie zdawał sobie sprawy z tych ograniczeń? Owszem, zdawał sobie, ale ufał, że Polska "pokaże drogę" i "pociągnie" za sobą całe RWPG. Tak przynajmniej powiedział Rolickiemu w wywiadzie - rzece. Twierdził, że gdyby doczekał śmierci Breżniewa (listopad 1982), sprawy potoczyłyby się inaczej i wprowadziłby reformy znacznie odważniejsze niż Jaruzelski (społeczna gospodarka rynkowa), a pozostałe kraje RWPG podążyłyby za Polską.
                                                    To, oczywiście, tylko deklaracje i "gdybanie", choć jest faktem, że wśród przywódców krajów bloku wschodniego miał największy autorytet i szanowały go nawet takie indywidua jak szaleniec Causescu oraz żelbetowy Honecker.
                                                  • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 01.03.13, 22:46
                                                    Przerwanej dekady raczej nie przeczytam, skoro do tej pory nire miałam takiej potrzeby...

                                                    Chod
                                                    > ziło o "skopiowanie" tego, co zrobili Japończycy w latach 50.-60, kupując "bazo
                                                    > we" licencje, udoskonalając je i oferując produkty wyższej jakości.
                                                    Centralizm decyzyjny, brak konkurencji, "regulatory" polityczne zamiast
                                                    > ekonomicznych, skrępowanie polityczno-gospodarcze w ramach RWPG.

                                                    Co pozwalało mu sądzić, że zacofanej Polsce uda się udoskonalić japońskie licencje? O tym że jest centralizm to raczej towarzysz I sekretarz powinien wiedzieć, bo kto go wprowadzał?
                                                    Ufać to może dziecko rodzicom, a twardy potylik powinien znać realia i je kształtować. Stąd prosty wniosek, że sam pomysł w zaraniu był nieralny.
                                                    Nie dość, że Gierek był ledwo piśmienny, to z tego wywiadu wychodzi jeszcze, że infantylny.
                                                    Szacunek Causescu oraz Honeckera to dopiero rekomendacja na męża stanu!
                                                  • Gość: Honorata Re: Firlejek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.13, 00:18
                                                    Gość portalu: marzof10 napisał(a):
                                                    > Przerwanej dekady raczej nie przeczytam, skoro do tej pory nie miałam takiej
                                                    > potrzeby...

                                                    A szkoda. Dowiedzieć się czegoś nowego warto choćby od diabła!

                                                    > Co pozwalało mu sądzić, że zacofanej Polsce uda się udoskonalić japońskie licencje?

                                                    Skoro polski inżynier Jacek Karpiński w "zacofanej Polsce" jako pierwszy na świecie skonstruował pierwowzór komputera osobistego K-202, a także aparat do badań ultrasonograficznych (co prawda metali, nie ludzi), to dlaczego niby polscy badacze i naukowcy nie mogliby udoskonalać zagranicznych licencji? Nie wnioskuj na bazie stereotypów i schematów myślowych.

                                                    > O tym że jest centralizm to raczej towarzysz I sekretarz powinien wiedzieć,
                                                    > bo kto go wprowadzał? Ufać to może dziecko rodzicom, a twardy polityk powinien
                                                    > znać realia i je kształtować.

                                                    Co prawda to nie Gierek wprowadzał centralizm, ale niewątpliwie znał go i respektował, o czym zresztą jasno jest powiedziane w "Dekadzie". Jak mówi - wierzył, że uda mu się zmienić nieco ten system, właśnie poprzez osiągnięcia naukowe i gospodarcze.

                                                    > Nie dość, że Gierek był ledwo piśmienny, to z tego wywiadu wychodzi jeszcze,
                                                    > że infantylny.

                                                    Chyba lekko przesadzasz z tą oceną kwalifikacji intelektualnych Gierka. Był sztygarem górniczym, znał dobrze francuski i nieco flamandzki (niderlandzki), jeszcze jako działacz związkowy w Belgii pisywał artykuły do gazet. W każdym razie, w porównaniu do "piśmienności" prezydenta Wałęsy był raczej "tuzem" niż analfabetą.

                                                    > Szacunek Causescu oraz Honeckera to dopiero rekomendacja na męża stanu!

                                                    Nie oceniaj tego emocjonalnie, a racjonalnie, stosownie do miejsca, czasu i okoliczności. Kim by ci ludzie nie byli, rządzili dwoma największymi po Polsce państwami bloku wschodniego i ich poparcie lub opozycja w ramach "obozu", wiele znaczyły. W polityce, bardziej niż "gorące serce" przydatna jest "chłodna głowa".
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 02.03.13, 00:48
                                                    Gość portalu: Honorata napisał(a):

                                                    > Nie oceniaj tego emocjonalnie, a racjonalnie, stosownie do miejsca, czasu i oko
                                                    > liczności.

                                                    No ale refermowalność komunizmu to przecież oksymoron. Mniejsza już o to, że to nie miało szans. Mniejsza o to, że wtedy Zachód skręcał w zupełnie inne rejony. Początki mody na ekologię i "odciążanie" gospodarek to właśnie lata 70-te.
                                                    Gierek dołożył też zachodni blichtr za kredyty, bo jego buble się nie sprzedawały i rozbuchany socjal. Ubezpieczenie chłopów na zasadach więcej niż preferencyjnych odbija nam się czkawką do teraz i w końcu zamorduje system opieki zdrowotnej w Polsce.
                                                    Nic nie ma za darmo. To złudzenie albo infantylizm właśnie.
                                                  • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 02.03.13, 13:17
                                                    A szkoda. Dowiedzieć się czegoś nowego warto choćby od diabła!

                                                    Od diabła, to się można dowiedzeć ciekawych rzeczy. Ale z pamiętnika, bo tak właściwie należy traktować Przerwaną dekadę, raczej obiektywizmu i prawdy historycznej trudno oczekiwać.... A skoro w życiu jest tyle książek do przeczytania..

                                                    Skoro polski inżynier Jacek Karpiński w "zacofanej Polsce" jako pierwszy na świ
                                                    > ecie skonstruował pierwowzór komputera osobistego K-202, a także aparat do bada
                                                    > ń ultrasonograficznych (co prawda metali, nie ludzi), to dlaczego niby polscy b
                                                    > adacze i naukowcy nie mogliby udoskonalać zagranicznych licencji? Nie wnioskuj
                                                    > na bazie stereotypów i schematów myślowych.

                                                    Polscy naukowcy odkryli jeszcze kilka rzeczy, a Skłodowska - Curie to nawet dwa razy Nobla otrzymała za swoje odkrycia w zwykłej szopie. Tylko co innego potencjał intelektualny, a co innego wdrożenie tych pomysłów, do czego potrzeba olbrzymich nakładów finansowych i nowoczesnej gospodarki. Nawet dziś, kiedy tyle w Polsce się zmieniło, mamy kłopoty z innowacyjnością, z tworzeniem konsorcjów nauka-przemysł i na wdrażaniu pomysłów rodzimych naukowców. A całkiem spore pieniądze są do podjęcia i z budżetu i z unii.
                                                    Zatem to nie stereotyp tylko prawda życiowa...

                                                    Jak mówi - wierzył,
                                                    > że uda mu się zmienić nieco ten system, właśnie poprzez osiągnięcia naukowe i
                                                    > gospodarcze.
                                                    Uwzględniając co napisałam powyżej....brak realizmu, albo zwykłe usprawiedliwianie się.

                                                    > Chyba lekko przesadzasz z tą oceną kwalifikacji intelektualnych Gierka. Był szt
                                                    > ygarem górniczym, znał dobrze francuski i nieco flamandzki (niderlandzki), jesz
                                                    > cze jako działacz związkowy w Belgii pisywał artykuły do gazet. W każdym razie,
                                                    > w porównaniu do "piśmienności" prezydenta Wałęsy był raczej "tuzem" niż analfa
                                                    > betą.
                                                    Znał jezyki, bo tam mieszkał, więc trudno nie znać.. Ale jak twierdzą biografowie - intelektualistą nie był. Nie czytał żadnej literatury, nie maiał ambicji kulturalnych. Nie czytał też żadnych dokumentówurzędowych, nie analizował ich i nie rozumiał właśnie mechanizmów gospodarczych, a co najgorsze nie próbował tego zmienić. Z tego powodu porównywanie go z Wałęsą uważam co najmniej za nietrafione.

                                                    Nie oceniaj tego emocjonalnie, a racjonalnie, stosownie do miejsca, czasu i oko
                                                    > liczności. Kim by ci ludzie nie byli, rządzili dwoma największymi po Polsce pań
                                                    > stwami bloku wschodniego i ich poparcie lub opozycja w ramach "obozu", wiele zn
                                                    > aczyły. W polityce, bardziej niż "gorące serce" przydatna jest "chłodna głowa".

                                                    No właśnie tylko i wyłącznie racjonalizm każe stwierdzić, że poparcie jakim cieszył się w Moskwie, a zwieńczone koligacjami rodzinnymi, były najlepszą rekomendacją do "szacunku" wśród tych dwóch wymienionych panów.... Boję się natomiast, że to poparcie Moskwy nie wynikało raczej z dostrzeżenia przymiotów intelektualnych, a wręcz przeciwnie nie spodziewano się ze strony Gierka specjalnie wysokich lotów... i potncjalnych kłopotów.
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 02.03.13, 14:42
                                                    Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                                                    Boję się natomiast,
                                                    > że to poparcie Moskwy nie wynikało raczej z dostrzeżenia przymiotów intelektua
                                                    > lnych, a wręcz przeciwnie nie spodziewano się ze strony Gierka specjalnie wysok
                                                    > ich lotów... i potncjalnych kłopotów.

                                                    A jednak przypadkiem ich narobił i to całkiem sporych :-)))
                                                    Przez to otwarcie na zachodni blichtr ludzie zapragnęli więcej i zaczęli się o to upominać. A po czerwonym Radomiu - pamiętacie jeszcze tę piosenkę? - powstały KOR i ROPCiO, potem na Wybrzeżu także WZZ. Już nic nie było takie samo. Stan wojenny przedłużył agonię molocha, ale moloch w końcu zdechł.
                                                  • Gość: bleee... Re: Firlejek IP: 62.244.147.* 02.03.13, 14:57
                                                    ...różne w dziejach molochy bywały... nie tylko filmowe... ja mam kota Molochem nazwanego... bo znacznych jest rozmiarów... kocha jeść... i spać... i wycierać się o psi pysk... :)... bleee...
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 02.03.13, 15:07
                                                    Gość portalu: bleee... napisał(a):

                                                    > ja mam kota Molochem
                                                    > nazwanego... bo znacznych jest rozmiarów... kocha jeść... i spać... i wycierać
                                                    > się o psi pysk... :)... bleee...

                                                    Ja mam Wampira. Czarnego z żółtymi oczami. Lubi mordować ptaszki na tarasie :-)))
                                                  • Gość: bleee... Re: Firlejek IP: 62.244.147.* 02.03.13, 15:19
                                                    ...Moloch jest popielato-szary... pręgowany... z surowych mięs lubi takie, które ja upoluję dla niego... na samodzielne polowania zbyt jest leniwy... na szczęście dla ptasząt... bleee...
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 02.03.13, 15:39
                                                    Gość portalu: bleee... napisał(a):

                                                    > ...Moloch jest popielato-szary... pręgowany... z surowych mięs lubi takie, któr
                                                    > e ja upoluję dla niego... na samodzielne polowania zbyt jest leniwy... na szczę
                                                    > ście dla ptasząt... bleee...

                                                    Ja mojemu też urozmaicam jadłospis surowizną, same ptaszki to za mało. Mam jeszcze suczkę rasy Jack Russel. Też morderczyni. Zagryza ogródkowe krety i okoliczne jeże - naszych nie rusza. Zastanawiam się czasem, czy myśli że one są psami, bo sypię im taką samą karmę...
                                                  • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 02.03.13, 15:39
                                                    Wredny Wampir, może by Cię tak myszami karmił, a nie ptakami? :-(((((((

                                                    Ja pamiętam czerwony Radom i tak na prawdę to te ścieżki zdrowia, które stały się w końcu symbolem tamtego Radomia, szeptane z ucha do ucha, pokazały prawdziwe oblicze niby liberalnego Gierka, potem owszem KOR i ROPCiO, a jeszcze w miedzyczsie papieżem wybrali Polaka...To też był jednak cios dla ustroju.
                                                    Gdyby po pierwszych latach tłustych nie nastapił taki nagły zwrot i krach w zaopatrzeniu, bo ludzie mieli pieniądze i nie mieli co kupić.. to jeszcze to wszystko by potrwało..

                                                    Ale pamiętam też rok 80 - lipiec, ładna pogoda, na wschodzie w sklepach ocet i nic nawet kaszy i mąki nie było, powódź - wylewa San i zalewa ogródki działkowe ze wszystkimi owocami i warzywami w rozkwicie, masakra.
                                                    W tym samym czasie w Świnoujściu - inny świat - w sklepach właściwie wszystko, pamiętam jak z wakacji taszczymy do domu miód, czekoladę!, masło i kaszę gryczaną -szczególnie nie wiem dlaczego ta kasza mi utkwiła.
                                                    No i w tym wielgachnym SAMie były serki homogenizowane! - nieobecne na wschodzie i bez ograniczeń marlboro i stuyvesanty.
                                                    Tak było. A w sierpniu na Kaszubach już nic nie było....
                                                    I tylko wiadomości ze stoczni..
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 02.03.13, 16:19
                                                    Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                                                    > Wredny Wampir, może by Cię tak myszami karmił, a nie ptakami? :-(((((((

                                                    Nie mam myszy, szczurów też nie, ale podejrzewam, że psica by go ubiegła. Jest szybsza. Zostają mu ptaszki.

                                                    > Ale pamiętam też rok 80 - lipiec, ładna pogoda, na wschodzie w sklepach ocet i
                                                    > nic nawet kaszy i mąki nie było, powódź - wylewa San i zalewa ogródki działkowe
                                                    > ze wszystkimi owocami i warzywami w rozkwicie, masakra.

                                                    Ja zapamiętałem bardzo dokładnie koniec gierkowskiego "dobrobytu". Nagle - z dnia na dzień - zniknęły wszystkie słodycze ze sklepu Wedla na Franciszkańskiej. W innych sklepach też były już tylko puste półki. Nie pamiętam, który to był rok, wiem że sklepy komercyjne z wysokimi cenami były wybawieniem. I tak - kupowało się tam również kaszę w 80, ale one chyba właśnie w tym roku przestały funkcjonować. Nie było nic. Mieliśmy działkę za "kościółkiem". Tam za Lwowską nie zalało niczego. Mieliśmy zaprzyjaźnioną gospodynię, która przynosiła nabiał, była oczywiście baba z cielęciną. Wszyscy tak sobie wtedy radzili.
                                                  • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 02.03.13, 17:51
                                                    No niestety moim rodzicom wtedy zatopiło działkę i to co San przyniósł ze sobą (także z Przemyśla:-))), spowodowało, że właściwie już nie odzyskała swojej żyzności.
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 02.03.13, 18:15
                                                    Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                                                    > No niestety moim rodzicom wtedy zatopiło działkę i to co San przyniósł ze sobą
                                                    > (także z Przemyśla:-))), spowodowało, że właściwie już nie odzyskała swojej żyz
                                                    > ności.

                                                    Z opisu wnoszę, że pochodzisz z ładnych okolic ;-)))
                                                    A jak znalazłaś się w Lublinie, jeśli to nie tajemnica?
                                                    Ja się tu przeniosłem w 87, gdy rodzice dostali mieszkanie. Ojciec jest stąd.
                                                  • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 02.03.13, 18:31
                                                    Pewnie, że z pięknych stron!!!
                                                    Zagaka geograficzna - celuj skąd :-))). Masz trzy trafienia...:-))).
                                                    Ja oczywiście na studia......parę lat przed Tobą :-))). I już tu zostałam, a w tamte strony powracam coraz rzadziej....
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 02.03.13, 19:01
                                                    Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                                                    > Pewnie, że z pięknych stron!!!
                                                    > Zagaka geograficzna - celuj skąd :-))). Masz trzy trafienia...:-))).

                                                    Nisko?
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 02.03.13, 19:15
                                                    wampir-wampir napisał:

                                                    > Nisko?

                                                    Cofam. Sandomierz. Początkowo wydał mi się za bardzo oczywisty, ale to Sandomierz jest najładniejszy z zalanych wtedy :-)))
                                                  • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 02.03.13, 19:45
                                                    Nie, bliżej Przemyśla :-))), słynne cokolwiek ostatnio...
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 02.03.13, 19:51
                                                    Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                                                    > Nie, bliżej Przemyśla :-))), słynne cokolwiek ostatnio...

                                                    Aha, Radymno :-)))
                                                    Omijam odkąd jest obwodnica, a jeszcze niedawno przejeżdżałem przez Rynek.
                                                  • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 02.03.13, 20:04
                                                    A nie! Ale całkiem blisko! i też sławne!
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 02.03.13, 20:11
                                                    Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                                                    > A nie! Ale całkiem blisko! i też sławne!

                                                    Blisko i sławne to Jarosaw z fantastycznym festiwalem muzyki dawnej. Tam mieszkał brat mojego dziadka z rodziną. Jeździłem często w dzieciństwie.
                                                    Pałac w Sieniawie też jest słynny, ale tam nie jest tak ładnie. Jakoś za płasko.
                                                    A kojarzysz tego pseudo-bajkowego potworka tuż za Sieniawą? Brrrr... powinni to zburzyć.
                                                  • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 02.03.13, 20:18
                                                    Jarosław i.... festiwal rzeczywiście sławny i dobry..

                                                    Potworek za Sieniawą... kiedyś wzbudzał emocje, ludzie jećdzili to to oglądać..

                                                    Ale wpisz sobie w doktora googla: cud w Jarosławiu..i zobaczysz dlaczego sławny..ostatnio :-))))))) Ja nie napiszę..
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 02.03.13, 20:25
                                                    Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                                                    > Ale wpisz sobie w doktora googla: cud w Jarosławiu..i zobaczysz dlaczego sławny
                                                    > ..ostatnio :-))))))) Ja nie napiszę..

                                                    Aaa to! Wyleciało mi z głowy, ale faktycznie było głośno :-)))
                                                  • Gość: bleee... Re: Firlejek IP: 62.244.147.* 26.02.13, 21:49
                                                    ...fajki - dobra rzecz... na coś trzeba umrzeć... :)... bleee...
                                                  • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 26.02.13, 22:20
                                                    przereklamowane zagrożenie.....:-))))))
                                                  • Gość: bleee... Re: Firlejek IP: 62.244.147.* 26.02.13, 21:46
                                                    ...placki kartoflane tylko na smalcu... wychodzą chrupiące i w ładnym złotawym kolorze... ;)... bleee...
                                                  • Gość: Honorata Re: Firlejek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.13, 14:58
                                                    Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                                                    > Ja mam chyba uczulenie na listek i ziele, zwłaszcza listek...:-)). Wśród rodzin
                                                    > y i znajomych to już prawie sprawa honoru- sprwdzić mnie czy wyczuję w potrawie
                                                    > ... :-)). Smalcu nie używam,chyba, że taki ze skwarkami wytopiony ze słoniny...

                                                    Jakkolwiek smalcu nie lubię, do niektórych potraw - jeśli chce się je zrobić zgodnie z oficjalnym przepisem - jest on wręcz konieczny. Np. klasyczny węgierski gulasz robi się wyłącznie na smalcu. Oczywiście, nie jest karane więzieniem zrobienie go na oleju, ale nie będzie to już "klasyka". Podobnie ze Strogonoff'em, który w oryginale musi być na maśle, choć wielu robi na innych tłuszczach i też daje się to zjeść :)

                                                    A z listkiem laurowym miałam wiele lat temu zabawną przygodę, bo nocując w czarnogórskiej Budvie zastanawiałam się kto po nocy gotuje w pensjonacie grochówkę. Rankiem okazało się, że tuż pod otwartym oknem rośnie drzewko laurowe, a że temperatura nawet w nocy (był czerwiec) nie spadała poniżej 30 stopni, to w rozgrzanym powietrzu unosił się intensywny zapach listków "bobkowych".

                                                    A tak na marginesie: widzę, że za sprawą banalnej "firlejki" wyszła z tego wątku całkiem całkiem "książka kucharska" :)))
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 15:06
                                                    Gość portalu: Honorata napisał(a):

                                                    > A tak na marginesie: widzę, że za sprawą banalnej "firlejki" wyszła z tego wątk
                                                    > u całkiem całkiem "książka kucharska" :)))

                                                    Autor wątka uprzejmie uprasza, żeby szanować jego zwyczaje językowe i pisać firlejek, a nie żadna firlejka, tym bardziej że Małgorzata Szubert usankcjonowała to po wsze czasy ;-)))
                                                  • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 01.03.13, 17:08
                                                    Zwłaszcza, że mamy Jezioro Firlej, a to taki mały potomek :-))))))))))) kołtuszka...
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 17:23
                                                    Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                                                    > Zwłaszcza, że mamy Jezioro Firlej, a to taki mały potomek :-))))))))))) kołtusz
                                                    > ka...

                                                    Żałuję, że nie podała źródłosłowu, ale przypuszczam, że to z austriacka. Poznańska kwyrlejka pewnie pochodzi z niemieckiego, firlejka wystepująca gdzieniegdzie to chyba zmiękczenie/przekręcenie. Dawno nie byłem w Wiedniu. Tęsknię. Pewnie poszukam okazji do kwerendy :-)))
                                                  • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 01.03.13, 17:39
                                                    Rzeczywiście po nazwie trudno zgadnąć do czego to urządzenie służy...
                                                    Jakos tak na germanizm też nie wygląda..
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 17:47
                                                    Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                                                    > Jakos tak na germanizm też nie wygląda..

                                                    To mogą być pozory. Dużo adaptowano nadając nowe "polskie" formy. Np. nakastlik. Pobrzmiewa wyraźnie, ale bez znajomości niemieckiej nazwy czy historii, nikt dotąd nie zgadł :-)))
                                                  • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 01.03.13, 18:38
                                                    Ano tak ta "skrzynka nocna" odbiega i od "nacht" i od "kasten" :-))).

                                                    Ale jak chcesz stworzę Ci słowotwórstwo firlejki: für - dla; laken - zalewa.
                                                    No ponieważ urządzenie służyło do robienia klusek lanych.... :-)))))
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 18:43
                                                    Gość portalu: marzof10 napisał(a):


                                                    > Ale jak chcesz stworzę Ci słowotwórstwo firlejki: für - dla; laken - zalewa.
                                                    > No ponieważ urządzenie służyło do robienia klusek lanych.... :-)))))

                                                    Ciekawe i przekonujace, ale nie wiem czy właściwe :-)))
                                                  • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 01.03.13, 18:52
                                                    Ja też nie wiem :-)))
                                                    Ale od dziś może być obowiązujące;-))))))

                                                    Ps. Coś dzisiaj Przemyśl podpadł troche GW...
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 18:59
                                                    Gość portalu: marzof10 napisał(a):


                                                    > Ps. Coś dzisiaj Przemyśl podpadł troche GW...

                                                    Dlaczego? Nic nie zauważyłem.
                                                  • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 01.03.13, 19:08
                                                    Podpadł rekonstrukcja rzezi wołyńskiej pod Radymnem
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 19:16
                                                    Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                                                    > Podpadł rekonstrukcja rzezi wołyńskiej pod Radymnem

                                                    No tak, rzeźnicy z UPA to baranki boże. Jak można twierdzić, że szlachtowali...
                                                  • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 01.03.13, 19:28
                                                    Nie, nie, tu chodzi właśnie o to, że szlachtowali i że to jest zbyt drastyczne.
                                                    Bo jak powstaje rekonstrukcja Powstania Warszawskiego, to nie pokazują mordów i gwałtów własowców..
                                                    A ja to do wszystkich rekonstrukcji, bitwy pod Grunwaldem też, mam ambiwalentny stosunek.
                                                  • wampir-wampir Re: Firlejek 01.03.13, 19:33
                                                    Gość portalu: marzof10 napisał(a):

                                                    > Nie, nie, tu chodzi właśnie o to, że szlachtowali i że to jest zbyt drastyczne.

                                                    Aha, o drastyczność. Myślałem, że nadal nie wolno nawet wspomnieć, bo bracia Ukraińcy, pomarańczowa rewolucja i ordery. Taka była linia GW jeszcze niedawno.


                                                    > A ja to do wszystkich rekonstrukcji, bitwy pod Grunwaldem też, mam ambiwalentny
                                                    > stosunek.

                                                    Ja niechętny. Nie lubię przebierańców.
                                                  • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 01.03.13, 19:44
                                                    A ja przy takiej okazji zastanawiam się czy ktoś się czegoś nauczy z tej rekonstrukcji..
                                                    Bo jak posłowie odpowiadają na pytanie o rocznicę stanu wojennego....
                                                    a moim młodym znajomym tuż po studiach o istnieniu Cichociemnych cokolwiek powiedział serial z przystojnymi chłopakami...
                                                    Ps. Już sie gubię w tym gigantycznym firlejku..To chyba najbardziej wielofunkcyjny firlejek na świecie :-))))
                                                    Ale za to nie ma sawy albo tego drugiego jak on tam skała po...
                                                  • Gość: bleee... Re: Firlejek IP: 62.244.147.* 01.03.13, 20:53
                                                    ...firlejek do mieszania służy... to i zamieszał... :)... bleee...
                                                  • Gość: bleee... Re: Firlejek IP: 62.244.147.* 01.03.13, 21:23
                                                    ...w chińskiej telewizji była relacja - na żywo - egzekucji 4 osób... cóż - niektórzy nasi rodacy zupełnie niesłusznie mają się od onych chińczyków za lepszych... bleee...
                                                  • Gość: bleee... Re: Firlejek IP: 62.244.147.* 01.03.13, 18:54
                                                    ...może być właściwe, bo Niemcy kochają takie różne zbitki... okres II wojny światowe jest w tej materii najlepszym dowodem... i dlatego rozbiór wyrazów na części pozwala złapać sens, nawet jeśli nie jest ich tłumaczeniem dosłownym... :)... bleee...
                                                  • Gość: Honorata Re: Firlejek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.13, 21:27
                                                    Gość portalu: marzof10 napisał(a):
                                                    > Rzeczywiście po nazwie trudno zgadnąć do czego to urządzenie służy...
                                                    > Jakos tak na germanizm też nie wygląda..


                                                    Jednak coś w tym może być. Ród Firlejów został wszak sprowadzony do Polski (przez Łokietka) z Niemiec.
                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Firlejowie
                                      • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 26.02.13, 18:35
                                        Pierogi ruskie z miętą też podają np. w Zamościu takie trafiłam...i ze śmietaną (lub bez). Takie sobie.
                                        Natomiast marchewka (z groszkiem albo bez) tak na półsłodko też jest znana w przemyskiem. Buraczki, niekoniecznie z kminkiem, z kminkiem to właściwie robi się co sie da :-)), ale burazków akurat nie...
                                        • wampir-wampir Re: Firlejek 26.02.13, 19:00
                                          Gość portalu: marzof10 napisał(a):


                                          > Natomiast marchewka (z groszkiem albo bez) tak na półsłodko też jest znana w
                                          > przemyskiem.

                                          Z groszkiem tak, to jest znane chyba wszędzie. Samej marchewki gotowanej na słodko nigdy nie jadłem.

                                          Buraczki, niekoniecznie z kminkiem, z kminkiem to właściwie robi s
                                          > ię co sie da :-)), ale burazków akurat nie...

                                          Buraczki koniecznie z kminkiem :-)))
                                          • Gość: marzof10 Re: Firlejek IP: *.dynamic.mm.pl 26.02.13, 19:03
                                            Niech tam, spróbuję z kminkiem kiedyś...i
    • kainel.kemezrp Firlejek ??? 26.02.13, 16:08
      śliczne urządzenie ;-)
      a jak działa tak właściwie?
      znaczy jak się tym cosiuje żeby było jak nalezy?
      • wampir-wampir Re: Firlejek ??? 26.02.13, 16:21
        Tym się nie ciosuje, tym się obraca ;-)))
        Można jedną ręką tłukąc o ściany naczynia, stąd pewnie kołotewka albo obracając w obu dłoniach. Pierwszy sposób na rozbełtanie ingrediencji, drugi na całkowite pozbycie się mącznych grudek. Stosuję oba w wymienionej kolejności :-)))
      • Gość: marzof10 Re: Firlejek ??? IP: *.dynamic.mm.pl 26.02.13, 16:24
        Jak mikser :-). Czyli miesza się na jednolitą masę np. mąkę, mleko i jajka (jak na naleśniki). Bierze się to między dwie otwarte dłonie i pociera jedną o drugą, nadając ruch obrotowy raz w lewo raz w prawo rzeczonej firlejce (albo firlejkowi), a ona tak obracając sie rozdrabnia i miesza co trzeba... Jasny opis????? :-)))))
        • kainel.kemezrp całe życie się czegoś uczę ;-) 26.02.13, 16:35
          biorąc pod uwagę moje doświadczenia z ubijaniem białek
          i wyższością trzepaczki na czymkolwiek innym
          taki firlejek może być niezłym wichajstrem
          kiedyś muszę go wypróbować
        • wampir-wampir Re: Firlejek ??? 26.02.13, 16:35
          Ja naleśniki robię z mąki, jajka, wody i czubatej łyżki śmietany dwunastki. Nie dodaję w ogóle mleka.
          • kainel.kemezrp jak dajesz smietanę 26.02.13, 16:45
            to mleko niepotrzebne...
            z tym że 12 to właściwie nie jest śmietana
            tak więc na jedno wychodzi
          • Gość: marzof10 Re: Firlejek ??? IP: *.dynamic.mm.pl 26.02.13, 16:47
            mnie się zdarza np. zamiast mleka - sok ze świeżo wyciśniętej pomarańczy (Oczywiście w wyciskarce elektrycznej :-((...)
          • Gość: bleee... Re: Firlejek ??? IP: 62.244.147.* 26.02.13, 17:05
            ...ze śmietaną naleśniki - biszkoptowe... ze szklanki śmietany - 6 do 8 wychodzi... smaczne, na słodko... bleee...
            • wampir-wampir Re: Firlejek ??? 26.02.13, 17:15
              Gość portalu: bleee... napisał(a):

              > ...ze śmietaną naleśniki - biszkoptowe... ze szklanki śmietany - 6 do 8 wychodz
              > i... smaczne, na słodko... bleee...

              Śmietanę do naleśników przywiozłem z Francji. Tam się one nazywają crêpe. Do biszkoptowych potrzeba jej więcej, ja daję łyżkę tej nietłustej na 6 właśnie.
        • Gość: bleee... Re: Firlejek ??? IP: 62.244.147.* 26.02.13, 17:01
          ...tak - szybkie obroty, jak przy rozpalaniu ognia w jaskini... tylko dmuchać nie trzeba... :)... bleee...
          • _aaa_ Re: Firlejek ??? 26.02.13, 22:33
            no tak, zbączeńcy kuchenni.

            Śmierć by mnie zagryzła gdybym tego chciała uzywać.
            Królik ma tendencje do takich rzeczy więc to chyba jakiś
            meski atawizm. Może faktycznie ma związek z rozpalaniem ogniska.

            Ja uzywam sprzetu zmechanizowanego, któremu elegancko
            naciskam guziczek i zasuwa sobie sam.

            wampir, po kiego Ci ta smietana do nalesników?
            Njlepsze zawsze wychodzą te na samej wodzie, ewentualnie na piwie.
            • wampir-wampir Re: Firlejek ??? 26.02.13, 22:38
              Smakują mi ze śmietaną po prostu. Z piwem też lubię :-)))
    • jola.iza1 Re: W drugą stronę :) 27.02.13, 14:00
      Może Wampirze, pzyjeżdżającym z Lublina do Przemyśla, wytłumaczymy, że należy w sklepach/knajpach prosić o: grysik, binę, studzininę, meszty:)
      • wampir-wampir Re: W drugą stronę :) 27.02.13, 14:27
        Taaaa... w sklepach. Niewiele się tych normalnych ostało. Powstała galeria handlowa ze szmatami i Kauflandem, Duże Tesco na Lwowskiej, Lelek, Media Markt. Tam nikt nie mówi po przemysku, a miasto opustoszało. Banki i salony telefonii komórkowej, trochę knajp w Rynku. Przygnębiające.
        • jola.iza1 Re: W drugą stronę :) 27.02.13, 15:22
          W sklepach nie ma bin i grysiku, w marketach też?
          I nikt nie mówi "pańcia", to niech się idą grać, rządzący:)
          • wampir-wampir Re: W drugą stronę :) 27.02.13, 15:42
            W tych nielicznych sklepach, pewnie jeszcze są. Markety są samoobsługowe, wiec nikt już tak nie mówi, chyba że w domu. Pańci też bardzo dawno nie słyszałem, w odniesieniu do miłośniczek kundli raczej :-)))
            Pieczywo kupujemy z "piątki" w Piotrusiu Panu, też samoobsługowym, na przeciw pizzerii Dominiaka z bułą drożdżową z kiełbasą i żółtym serem nie wiedzieć czemu tak nazwaną - przetrwała do dziś i cieszy się niesłabnącym powodzeniem. A "piątka" nadal nie dodaje polepszaczy. Ostatnio Olga Hryńkiw, była dziennikarka ŻP przerzuciła się na biznesowe pieczenie tradycyjnego chleba, ale nie próbowałem jeszcze.No i trzeba u niej zamówić minimum 5 bochenków. Trochę za dużo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka