Dodaj do ulubionych

Eksmisje bez eksmisji

IP: 212.160.172.* 04.08.04, 10:12
Polska to dziwna kraj. Tak jak dawniej najlepiej stać pod budką i walić
mózgojeby. Jak się chcesz dorobić to prędzej czy później władza wyciągnie
ręce po twoją kasę.
Obserwuj wątek
    • Gość: Jumrak Kacper Gry i zabawy towarzyskie. SLD i SDPL. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.04, 12:06
      "Lepszy towarzysz wakat, niż towarzysz zdrajca"

      Ludzi, którzy z SLD przeszli do partii Marka Borowskiego, wyrzuca się z posad

      Gdy Marek Borowski tworzył w marcu SdPl, mówiło się o separacji lewicy. Dziś to
      już rozwód. - Koledzy z SLD dają nam odczuć, że są obrażeni. Na początku witali
      się serdecznie, teraz są chłodni i naburmuszeni - mówi Mirosława Kątna,
      wiceszefowa klubu parlamentarnego SdPl.

      Partia Borowskiego prowadzi własną politykę z rządem Belki, bez pośrednictwa
      SLD. To doprowadza Sojusz do szewskiej pasji. Posłanka SdPl Izabella
      Sierakowska przyznaje, że nasila się dyskryminacja. - Zgłosił się do mnie młody
      człowiek, po prawie i studiach rolniczych, mówiąc, że musi zrezygnować z
      członkostwa w SdPl, bo nie dostanie pracy w Agencji Restrukturyzacji i
      Modernizacji Rolnictwa. Taki warunek postawiły mu lokalne władze SLD.

      Sierakowska czeka na rozmowę z ministrem rolnictwa Wojciechem Olejniczakiem: -
      Premier Belka zapowiedział: koniec z obsadzaniem stołków swoimi, ale poza
      Warszawą wciąż pokutuje zasada: utrzymać to, co udało się nachapać na początku.

      Po zmianie partii prestiżową funkcję stracił senator Zbigniew Zychowicz. -
      Byłem przedstawicielem Szczecina w Stowarzyszeniu Europejskich Regionów
      Granicznych, do którego należy 140 regionów Europy. Wybrano mnie
      wiceprezydentem organizacji, jedynym z Europy Środkowo-Wschodniej. Kilkanaście
      dni po odejściu z SLD pozbawiono mnie funkcji. Nie pomogły argumenty, że Polska
      straci stanowisko wiceprezydenta, bo mój SLD-owski następca już nim nie jest.
      Prawica w Szczecinie stanęła za mną murem, ale karząca ręka SLD zrobiła swoje -
      mówi senator Zychowicz.

      Inny członek SdPl zapłacił tę samą cenę. 32-letni Norbert Mastalerz był
      wicemarszałkiem na Podkarpaciu.

      - Odpowiadałem za unijne fundusze i służbę zdrowia. Gdy tylko pojawiły się
      spekulacje, że przejdę do partii Borowskiego, SLD zaczęło kąsać. Podkarpacki
      baron SLD Krzysztof Martens groził, że stracę stanowisko wicemarszałka i
      możliwość powrotu do poprzedniej pracy - mówi Mastalerz. - Na sesji sejmiku
      Martens oświadczył: "Lepszy towarzysz wakat, niż towarzysz zdrajca". Następcę z
      SLD udało się przepchnąć jednym głosem. Czułem się szykanowany. SLD próbowało
      mi udowodnić, że dało wszystko, a ja jestem niewdzięcznym bachorem.

      Działacze SdPl z Podkarpacia opowiadają, że innych też szykanowano: - Jeden
      usłyszał, że prowadzony przez niego dom kultury nie dostanie pieniędzy. Drugi,
      że będzie musiał zwalniać ludzi. Innemu zagrożono, że kontrola przyciśnie
      współmałżonka prowadzącego własny biznes i pójdą z torbami.

      - Polityka to nie zabawa w kotka i myszkę. Jak stanowisko przypada jednej
      partii, to trudno, by nie walczyła o jego utrzymanie. Ale my nie idziemy na
      otwartą wojnę z SdPl - zapewnia sekretarz generalny SLD Marek Dyduch.

      Jego dawna partyjna koleżanka, Mirosława Kątna, z SdPl, twierdzi jednak, że
      właśnie z obawy o utratę pracy, wielu członków SLD zostało tylko sympatykami
      partii Borowskiego, ale nie doszło z Sojuszu.
    • Gość: Łapu-Capu A NIECH SIE TLUKĄ.. JAK WYGINĄ - BĘDZIE SPOKÓJ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.04, 12:10
      "Lepszy towarzysz wakat, niż towarzysz zdrajca"

      Ludzi, którzy z SLD przeszli do partii Marka Borowskiego, wyrzuca się z posad

      Gdy Marek Borowski tworzył w marcu SdPl, mówiło się o separacji lewicy. Dziś to
      już rozwód. - Koledzy z SLD dają nam odczuć, że są obrażeni. Na początku witali
      się serdecznie, teraz są chłodni i naburmuszeni - mówi Mirosława Kątna,
      wiceszefowa klubu parlamentarnego SdPl.

      Partia Borowskiego prowadzi własną politykę z rządem Belki, bez pośrednictwa
      SLD. To doprowadza Sojusz do szewskiej pasji. Posłanka SdPl Izabella
      Sierakowska przyznaje, że nasila się dyskryminacja. - Zgłosił się do mnie młody
      człowiek, po prawie i studiach rolniczych, mówiąc, że musi zrezygnować z
      członkostwa w SdPl, bo nie dostanie pracy w Agencji Restrukturyzacji i
      Modernizacji Rolnictwa. Taki warunek postawiły mu lokalne władze SLD.

      Sierakowska czeka na rozmowę z ministrem rolnictwa Wojciechem Olejniczakiem: -
      Premier Belka zapowiedział: koniec z obsadzaniem stołków swoimi, ale poza
      Warszawą wciąż pokutuje zasada: utrzymać to, co udało się nachapać na początku.

      Po zmianie partii prestiżową funkcję stracił senator Zbigniew Zychowicz. -
      Byłem przedstawicielem Szczecina w Stowarzyszeniu Europejskich Regionów
      Granicznych, do którego należy 140 regionów Europy. Wybrano mnie
      wiceprezydentem organizacji, jedynym z Europy Środkowo-Wschodniej. Kilkanaście
      dni po odejściu z SLD pozbawiono mnie funkcji. Nie pomogły argumenty, że Polska
      straci stanowisko wiceprezydenta, bo mój SLD-owski następca już nim nie jest.
      Prawica w Szczecinie stanęła za mną murem, ale karząca ręka SLD zrobiła swoje -
      mówi senator Zychowicz.

      Inny członek SdPl zapłacił tę samą cenę. 32-letni Norbert Mastalerz był
      wicemarszałkiem na Podkarpaciu.

      - Odpowiadałem za unijne fundusze i służbę zdrowia. Gdy tylko pojawiły się
      spekulacje, że przejdę do partii Borowskiego, SLD zaczęło kąsać. Podkarpacki
      baron SLD Krzysztof Martens groził, że stracę stanowisko wicemarszałka i
      możliwość powrotu do poprzedniej pracy - mówi Mastalerz. - Na sesji sejmiku
      Martens oświadczył: "Lepszy towarzysz wakat, niż towarzysz zdrajca". Następcę z
      SLD udało się przepchnąć jednym głosem. Czułem się szykanowany. SLD próbowało
      mi udowodnić, że dało wszystko, a ja jestem niewdzięcznym bachorem.

      Działacze SdPl z Podkarpacia opowiadają, że innych też szykanowano: - Jeden
      usłyszał, że prowadzony przez niego dom kultury nie dostanie pieniędzy. Drugi,
      że będzie musiał zwalniać ludzi. Innemu zagrożono, że kontrola przyciśnie
      współmałżonka prowadzącego własny biznes i pójdą z torbami.

      - Polityka to nie zabawa w kotka i myszkę. Jak stanowisko przypada jednej
      partii, to trudno, by nie walczyła o jego utrzymanie. Ale my nie idziemy na
      otwartą wojnę z SdPl - zapewnia sekretarz generalny SLD Marek Dyduch.

      Jego dawna partyjna koleżanka, Mirosława Kątna, z SdPl, twierdzi jednak, że
      właśnie z obawy o utratę pracy, wielu członków SLD zostało tylko sympatykami
      partii Borowskiego, ale nie doszło z Sojuszu.
      • Gość: zorbi Re: A NIECH SIE TLUKĄ.. JAK WYGINĄ - BĘDZIE SPO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.04, 12:41
        Nie żebym się czepiał ale co to ma wspólnego z wątkiem o eksmisjach ??? Bo za
        grzyba nie kumam...
        • Gość: ik Re: A NIECH SIE TLUKĄ.. JAK WYGINĄ - BĘDZIE SPO IP: 62.233.188.* 04.08.04, 13:18
          ja tez tego nie rozumiem, wchodzisz chcesz poczytac komentarze do artykulu, a
          czytasz o sld!,moze komentujacy nie zrozumial artykulu i wszystko mu sie z sld
          kojarzy
          • Gość: zorbi Re: A NIECH SIE TLUKĄ.. JAK WYGINĄ - BĘDZIE SPO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.04, 13:22
            To tak jak zboczeńcom co im się wszystko z dupą kojarzy. Z resztą niewielka
            różnica... :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka