Dodaj do ulubionych

Laparoskopia Staszica Lublin

22.08.15, 13:57
Witam! Czy ktoś miał laparoskopie na Staszica w Lublinie? Jakie opinie o tym szpitalu?
Obserwuj wątek
    • gratess Re: Laparoskopia Staszica Lublin 18.01.16, 19:35
      Laparoskopia-usunięcie torbieli na jajniku, oddział ginekologiczny na Staszica w Lublinie w styczniu 2016
      -bardzo polecam ten oddział, obsługa działa bez zarzutu, pielęgniarki bardzo pomocne, uprzejme, wszystko na czas, bardzo dbają o czystość
      -pobyt standardowo trwa trzy dni (pierwszy przygotowanie, badania, drugi operacja między 8.30 a 14-tą i trzeciego dnia dochodzenie do siebie i wypisy w godzinach 9-14)
      pierwszego dnia najpierw trzeba udać się na izbę przyjęć, która jest w innym budynku (na prawo od głównej bramy) pokój nr 3, tam wypełniają dosyć dużo papierów, jest badanie ginekologiczne (na które można nie wyrazić zgody)...potem idzie się na oddział (budynek po lewej od głównej bramy, trzecie piętro) tam należy udać się do dyżurki pielęgniarek, one polecą przebrać się w łazience i wskażą łóżko. Pierwszego dnia o 13-tej będzie obiad i po nim już nic nie można jeść, pić można do 24-tej. Będzie pobrana krew oraz mocz. Potem badanie ginekologiczne usg, ekg, podpisanie zgody na operację, ewentualne otwarcie brzucha, wycięcie narządów. Na salę przychodzi anestezjolog i przeprowadza wywiad (wcześniej zostawia ankiety z chorobami, które trzeba wypełnić). Laparoskopia może być wykonana tylko w znieczuleniu ogólnym. Jeśli anestezjolog nie zapyta o leki uspokajające to warto o nie poprosić (jedna tabletka na sen, druga przed operacją) bo jeśli w zaleceniach nie ma wpisane to pielęgniarki nie podają tych leków. Po południu jedna lub dwie lewatywy, w międzyczasie zastrzyki przeciwzakrzepowe czy zakładanie wenflonu u osób, które wcześniej mają podawane coś dożylnie.
      • gratess Re: Laparoskopia Staszica Lublin 18.01.16, 19:57
        c.d
        drugiego dnia rano tabletka na uspokojenie, pielęgniarki pytają o depilację i sprawdzają i wykonują ją u pań, które jej nie mają, trzeba się też umyć okolice operacyjne specjalnym płynem który jest w łazience...rano dostaje się specjalną szpitalną koszulę (nie jest to flizelinowy zielony fartuch) tylko biała bawełniana z troczkami, pod którą nie wolno mieć żadnej bielizny, zdejmujemy wszelką biżuterię, protezy, zmywamy makijaż i dostajemy płyn do odkażenia ust. O kolejność operacji można zapytać dzień wcześniej ale tylko pierwsza osoba może być pewna, że pójdzie o 8.30 bo reszta zależy już od rozwoju wypadków, osoba ostatnia może się nie załapać i być operowana dnia następnego...mają dwie sale operacyjne gdzie równolegle operują...na salę jest się prowadzonym przez pielęgniarkę (oddział jest mały). Pacjentka kładzie się na stole, jest podpinana do urządzeń, maseczka i za kilka sekund zasypia, operacja trwa około godziny, po niej, po przebudzeniu na łóżku jest się przewożonym na zbiorową salę pooperacyjną, gdzie podpinają kroplówkę, tlen, ciśnieniomierz...pierwsza doba jest najgorsza: ból, brak sił, suchość w ustach (nie wolno pić do rana tylko zwilżać usta), przez pierwsze godziny ciężko mówić przez rurkę, pierwsze półgodziny bardzo telepie z zimna-przykrywają kocami, wiele pacjentek ma mdłości-warto prosić o lek na to. Rano o szóstej pobudka, mierzenie temperatury i każą wstawać-jest to trudne bo kręci się w głowie ale trzeba się przemóc. Potem jest już tylko lepiej, dostaje się zupę mleczną na śniadanie, można się umyć. Jeśli ktoś jest na siłach wychodzi tego dnia, jak nie to następnego (decyzje o wypisach zapadają na obchodach około 8-ej). Na wypisie jest diagnoza i zalecenia. Jeśli chce się zwolnienie z pracy trzeba powiedzieć o tym wcześniej.
        Kilka spraw organizacyjnych dla zainteresowanych:
        -nie ma tam szatni-ubrania wierzchnie wiesza się w swojej sali, buty, torby trzyma się pod łóżkiem; pierwszy dzień i do operacji jest się na jednej sali (4-osobowej), w czasie operacji rzeczy pacjentki i szafka jadą do sali pooperacyjnej i już tam czekają (nic nie ginie, nie ma obaw), na pooperacyjnej góra 24h, ten kto nie jest jeszcze wypisywany wraca na zwykła salę tam gdzie jest miejsce
        -odwiedziny na zwykłych salach bez ograniczeń; na pooperacyjnej można odwiedzać ale tylko jedna osoba, musi zdjąć ubranie wierzchnie i czasem te osoby są wypraszane gdy np. potrzeba miejsca do obsługi świeżo przywiezionego pacjenta, generalnie nie należy przesadzać z długością odwiedzin u świeżo operowanych bo to męczy pacjenta, jest on w stanie nie do rozmowy i niespecjalnie można mu czymś pomóc-wystarczą pielęgniarki
        -jedzenie bardzo dobre, duże porcje, 3x dziennie warto mieć swoje sztućce i kubek
        -nie trzeba zabierać papieru toaletowego
        -są tylko dwie łazienki na korytarzu ale wszyscy spokojnie się mieszczą
        -na zabieg czeka się 6-7 miesięcy
        -za nic nie musiałam płacić
    • Gość: Małgorzata Re: Laparoskopia Staszica Lublin IP: *.cyfrotel.net.pl 12.08.16, 12:23
      Miałam w tym szpitalu wyciętą tarczycę, 2 sierpnia. Operowała mnie doktor Abramowicz. Polecam zarówno lekarkę jak i pobyt na tym oddziale - klinika chirurgi ogólnej gastroenterologicznej i nowotworów układu pokarmowego. Życzę każdemu pacjentowi takiej opieki zarówno ze strony lekarzy, pielęgniarek i pielęgniarzy jak i pań sprzątających. Jest naprawdę dobrze. Profesjonalizm osób tam pracujących daje jak najlepszą opinię o naszej służbie zdrowia. Szkoda, że w większości szpitali tak nie ma.
      • tarkawodna Re: Laparoskopia Staszica Lublin 06.01.17, 18:10
        Ja miałam operację tarczycy w czerwcu 2016, też doktor Abramowicz. Operacja się powiodła, nie mogę narzekać na operatora, aczkolwiek warunki na oddziale kiepskie prawdę mówiąc.

        Po operacji wraca się od razu na salę, nie ma sali wybudzeń, gdyby nie było przy mnie mojego męża, to naprawdę byłoby ciężko. Pielęgniarki nie były specjalnie zainteresowane, mąż mi podawał "nerkę" na wymioty i zaprowadził do ubikacji, cały dzień przy mnie dyżurował, inne pacjentki tak samo kogoś miały przy sobie. Łóżko tragiczne, od samego leżenia na cieniuśkiej warstwie gąbki (a pod spodem pręty łóżka) można się rozchorować. Dali nam na czas operacji szpitalne piżamy, takie męskie pasiaki z grubego materiału, a temperatura na zewnątrz 34 stopnie - myślałam, że się przekręcę w tej piżamie, dodatkowo piżama miała dziurę w kroku i była w tragicznym już stanie ze starości. Ja rozumiem brak środków, oszczędności, no ale kurczę, wystarczy trochę dbałości. Na oddziale chaos, jakieś przeorganizowania, na przyjęcie do szpitala i dostanie swojego łóżka czekałam od rana do godz 16, bo nie było miejsca i czekałam aż pacjentka pojedzie do domu. Pani sprzątająca wpadała na salę przetrzeć podłogę i w ubikacji też tylko podłoga, kibelek nie był myty przez kilka dni kiedy tam byłam, zapaszek się zaczął tworzyć w te upały.

        Ja jestem wdzięczna za udaną operację, ale cała reszta to niestety kiepsko, no ale zdrowie najważniejsze, cała reszta to dodatki.

        Moja mama leży teraz po operacji w tym nowym Centrum Onkologii, porównując warunki, pomoc personelu, sprzęt, czystość - to niebo a ziemia. Jakbym trafiła do innego świata, wszystko perfekcyjne, pielęgniarki przemiłe, pomocne, czyściutko, sala wybudzeń ze wszystkimi sprzętami, pacjent po wybudzeniu podłączony pod monitoring dochodzi do siebie. A przy mojej operacji pielęgniarka tylko powiedziała mężowi, żeby mi nie pozwolił zasnąć, bo się mogę już nie obudzić....... i taka cała pomoc po wybudzeniu, a obok pacjentka je obiad, a mnie ciągnie na wymioty, no dramat.....
    • Gość: gość 321 Re: Laparoskopia Staszica Lublin IP: *.ae1x302.dhiblang.lubman.net.pl 30.09.20, 16:03
      Laparoskopia w 2020
      Pierwszy dzień w szpitalu to pobranie krwi do badań, USG, EKG wieczorem tabletka na sen, na szczęście nie robili lewatywy - pani pielęgniarka mówiła że odchodzi się od robienia wszystkim lewatywy. Drugiego dnia zabieg, miałam szczęście i nie musiałam czekać bo byłam pierwsza 8.30 przyszła po mnie pani pielęgniarka dała coś do płukania ust i idzie się na blok, wkuwają wenflon przywiązują ręce dają maskę i odlot... Obudziłam się na sali pooperacyjnej, mając dreszcze, gdy trochę ustały zobaczyłam że jestem podpięta do monitorów i kroplówki była godz. po 11. Moja laparoskopia była diagnostyczną, ale i tak wycięli mi zrosty, stwierdzili endometrioze. Nie miałam podpiętego cewnika więc około 17 z pomocą pielęgniarek poszłam do łazienki. Pierwsze sikanie ciężkie. Na noc pierwszy posiłek herbata i suchary, kroplówka. Trzeciego dnia wypis około 12. Opieka w tym szpitalu super, zwłaszcza bardzo pomocne pielęgniarki.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka