Gość: marcin
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
12.11.04, 17:13
Z dzisiejszego szmatławca"
Pięcioro młodych ludzi oskarża policję o pobicie. Trzej mężczyźni i dwie
kobiety twierdzą, że funkcjonariusze terroryzowali ich bronią i zastraszali.
Policja wszystkiemu zaprzecza i przedstawia zupełnie inną wersję wydarzeń.
Sprawę ma wyjaśnić prokuratura.
Do zdarzenia doszło 7 listopada między godz. 4 a 5 rano na drodze w Ługowie
koło Garbowa. Pięcioro młodych ludzi, w tym trójka rodzeństwa, wracało oplem
z dyskoteki w Ożarowie.
– Jechaliśmy na posterunek w Niemcach – mówi Radosław Zmora. – Mój brat pobił
się z kolegą na dyskotece, a policja, którą wezwano na interwencję, nie
chciała nas wysłuchać. Poza moją żoną, która prowadziła auto, wszyscy
wypiliśmy po kilka piw. Mimo to postanowiliśmy od razu wyjaśnić tę sprawę.
Pasażerowie opla opowiadają, że po drodze próbowali wyminąć radiowóz
policyjny. Sygnalizowali manewr światłami, bez skutku.
– W pobliżu Ługowa radiowóz nagle zajechał nam drogę, a z tyłu zablokowało
nas granatowe renault – mówi Katarzyna Bielecka, która siedziała za
kierownicą opla. – Z samochodów wyskoczyli policjanci, w tym kilku w
kominiarkach. Rozpylili nam gaz po oczach, a Radkowi i Sylwii przystawili
broń do głowy. Potem rzucili całą czwórkę na asfalt i skuli kajdankami. Mnie
policjant uderzył kilka razy w twarz i popchnął na bagażnik samochodu, aż
wgiął się błotnik.
Wszyscy pasażerowie twierdzą, że gdy leżeli na asfalcie, policjanci bili ich,
kopali i zastraszali. Mówią, że to, jak ich poniżano, musieli widzieć
kierowcy bordowego renault 19 oraz ciężarówki, których też zatrzymano.
Po godzinie funkcjonariusze oddali dokumenty Katarzynie Bieleckiej razem z
200 zł mandatem „za oślepianie kierowcy radiowozu”. Pozwolono jej wrócić do
domu. Pozostała czwórka, w tym Sylwia Zmora, trafiła do komendy przy ul.
Północnej w Lublinie.
– Tam dalej nas bili – mówi Marcin Kornacki. – Za nic. Radka kopali, bo
powiedział, że nagłośni tę sprawę. Mnie za to, że pracuję w Caritasie.
Nienawidzę tych czarnych – usłyszałem, a zaraz potem poczułem kopnięcie w
jądra.
Pasażerowie opla zostali wypuszczeni do domu w poniedziałek. Następnego dnia
Radosław Zmora zgłosił się do Zakładu Medycyny Sądowej na obdukcję.
– Tak mi założyli kajdanki, że nadal nie mam czucia w dłoniach. Po gazie
łzawią mi oczy. Mam poranione i obolałe całe ciało – wylicza Radosław Zmora. –
Moja siostra oraz Marcin Kornacki mają podbite oczy i są posiniaczeni. Nie
potrafimy zrozumieć, dlaczego potraktowano nas jak bandytów i tak poniżono.
Wszyscy złożyliśmy doniesienia do prokuratury na zachowanie policji. Chcemy,
by ukarano winnych.
Policja zapewnia, że dąży dokładnie do tego samego. Ale w jej relacji całe
zajście wygląda zupełnie inaczej.
– O godz. 2.20 dyżurny KMP w Lublinie został powiadomiony, że pod dyskoteką w
Ożarowie pobito kobietę – mówi Agnieszka Pawlak z biura prasowego KMP w
Lublinie. – Na miejsce skierowano załogę z komisariatu w Niemcach.
Dziewczyna miała opuchniętą, wybrudzoną krwią twarz. Razem z nią był młody
mężczyzna, który również skarżył się, że został pobity przez rodzeństwo
Zmorów.
– Policjanci nie mogli wylegitymować napastników, bo byli bardzo agresywni –
wyjaśnia Pawlak. – Poinformowali o tym oficera dyżurnego, który skierował na
miejsce kolejną załogę.
Radiowóz z Niemiec ruszył w kierunku, z którego miała nadjechać pomoc. Za
nimi ruszył opel vectra.
– Światła opla oślepiały radiowóz. Z samochodu dochodziły krzyki pasażerów z
groźbami pod adresem policjantów – dodaje.
Policja zmuszona była do interwencji. Okazało się, że czterech pasażerów opla
było pod wpływem alkoholu. Najwięcej (1,9 promila) miał Radosław Zmora.
Wszyscy trafili do policyjnej izby zatrzymań.
– Ze wstępnych ustaleń wynika, że pod dyskoteką miało miejsce pobicie z
udziałem osób zatrzymanych przez policję – mówi Agnieszka Pawlak. – Wszystkim
postawiono szereg zarzutów m.in. to, że: groźbą zabójstwa zmuszali
funkcjonariuszy do zaniechania podjętej czynności prawnej oraz znieważali ich
podczas pełnienia czynności służbowych. Sylwia i Radosław mieli już konflikty
z prawem. Przy Radosławie Z. policjanci znaleźli nóż z ostrzem o długości 12
cm.