Dodaj do ulubionych

Buraki w Nowym Jorku

IP: 193.120.126.* 10.05.02, 15:03
Władze Lublina wymyśliły znacznie skuteczniejszy
sposób zabijania Amerykanów niż samoloty – promocję
swojego miasta w Nowym Jorku. Nowojorczycy padną ze śmiechu.

Promować miasto to działać dla jego rozwoju przez popularyzowanie go w kraju i
świecie. Idea ta to przekonanie adresatów przedsięwzięcia – nowojorczyków
pochodzenia polskiego, żydowskiego i ukraińskiego, Amerykanów ze świata
kultury, nauki i biznesu – że Lublin to miasto o bogatych wielokulturowych
tradycjach i nieprzeciętnej zabytkowej urodzie, miasto – pomost między
podzielonymi do niedawna częściami Europy, miasto otwarte i światłe
wykształceniem, mądrością i tolerancją swoich mieszkańców. Miasto, które warto
odwiedzić dla zaspokojenia i zwyczajnych, i ambitnych turystycznych pasji, a
także dla zrobienia interesu. Tak napisała do nas pani Małgorzata Szatkowska z
Kancelarii Prezydenta Miasta Lublina w odpowiedzi na pytanie, czy nam się aby
nie śni, że Lublin zamierza promować się w Nowym Jorku?
Promocja Lublina, o której władza miasta mówi z taką dumą, ma się odbyć 18 maja
2002 r. na stadionie Yankees. Zapewne tylko przez roztargnienie nie dopowiada,
że chodzi nie o główny stadion Jankesów na Bronksie, lecz boisko na Staten
Island, gdzie trenują jedynie głębokie rezerwy drużyny palantowej. Wyspa Staten
jest to zadupie i Portorykowo, a okolica boiska jest szczególnie niebezpieczna
i nie pojawia się tam nikt biały przy zdrowych zmysłach. Lublin będzie się
promował w tej dzielnicy, ponieważ jest tam polski kościół św. Stanisława
Kostki. Rządzi nim proboszcz ks. dr Marek Suchocki.

Fecet pochodzi z tej samej podlubelskiej wiochy, z której wywodzi się lubelski
wiceprezydent Zbigniew Wojciechowski. Ks. doktor w styczniu 2002 r. wspólnie z
lubelskimi władzami powołał do życia organizację American Lublin Society
Corporation, czyli po naszemu Stowarzyszenie Przyjaciół Lublina. To towarzycho
i lokalny Komitet Parady Pułaskiego oficjalnie organizują podejmowanie lu-
belskiej władzy w Nowym Jorku, aby w Lublinie można było wciskać gładki kit, że
ich przedstawicieli zaprasza i przyjmuje strona amerykańska
Chcemy pokazać Amerykanom, że Polska to nie tylko pierogi, ogórki, kiełbasa,
wódka i polka, ale przede wszystkim nowoczesny kraj, ze wspaniałą kulturą,
nauką na wysokim poziomie i dobrze rozwiniętym przemysłem – powiedział ks. dr
Suchocki "Nowemu Dziennikowi", którego redakcję odwiedza z coraz to nowymi
gośćmi z Lublina.

W ramach promocji innych wartości niż ogórek kiszony i gorzała 18 maja w
dzielnicy, do której trzeba płynąć promem, odbędzie się koncert promujący
Lublin i całą jego potęgę. Szczególnie umysłową. O tym, że Pomroczna to raj,
przekonywać będzie Amerykę Budka Suflera. Nasze wiewiórki głoszą, że Cugowski i
Lipko zażądali za ten wyjazd 150 tys. dolarów. O Polsce wielkiej i dostatniej
zaśpiewa również pop-rockowy zespół Koziołki. Jego liderzy, jak podaje
nowojorska prasa polonijna, to Wojtuś i Piotruś – synkowie starego Cugowskiego.
Na Portorykowie usłyszą również uniwersalne i wstrząsające wyznanie wiary po
polsku – czyli "A gu, a gu, a gu gu, a gu gu!" wywrzaskiwane z pasją przez
dzieciaki nawróconych punkowców z kapeli Arka Noego. Aby promocja Lublina
wypadła lepiej, Arkę wspierać mają muzykalne dzieci niektórych lubelskich
radnych. W Nowym Jorku mają też rozbrzmiewać melodie rockowej kapeli religijnej
2TM, 23, po polsku Tymoteusz.

Specjaliści od promocji Lublina wymyślili, że na koncert koniecznie muszą być
bilety. Zamiast dopłacać widzom, chcą jeszcze inkasować. Na stadionie stragany
ustawią różne firmy i za to też zapłacą. Kasa ma iść na fundusz Parady
Pułaskiego i stypendia dla młodzieży.

Tego samego dnia w Konsulacie Generalnym RP na Manhattanie odbędzie się
prezentacja kultury Lublina i wpływów na nią kultury żydowskiej. O tym, że w
Lublinie nie chciano dać ulicy nobliście Singerowi, autorowi "Sztukmistrza z
Lublina", zapewne się nie wspomni.

Mają zabłysnąć różne lubelskie firmy. Gościom pokazana zostanie również
wystawa "Renesans Lubelski". Władza ma nadzieję, że Lublinem zainteresują się
żydowscy biznesmeni, jako miłośnicy renesansu, choć organizacje żydowskie
zaprotestowały, kiedy radni nie nadali ulicom nazwisk panów Giedroycia,
Herlinga-Grudzińskiego i Karskiego.
Kto zabuli za to tworzenie sobie przez władze Lublina megalomańskiej iluzji w
portorykańskiej dzielnicy? Podatnicy – owce, którym zdziera się już nie wełnę,
lecz skórę.

Z Lublina ma przyjechać do Nowego Jorku ok. 200 osób nie licząc rockmanów i ich
dzieci. Najtańszy bilet lotniczy kosztuje ok. 500 dolców, bo akurat w połowie
maja zaczyna się sezon i ceny idą w górę. Władze Lublina głoszą, że buli strona
amerykańska. Czyli znana już Fundacja Stypendialna Komitetu Parady Pułaskiego i
Stowarzyszenie Przyjaciół Lublina. My w to nie wierzymy, ale warto sprawdzić.

Na nasze oko najlepiej wyjdzie na tej promocji polski proboszcz z
portorykańskiej dzielnicy, kapele religijne, Budka Suflera i synowie
Cugowskiego. Nie wiemy, ile kasy wydano na dotychczasowe wyjazdy członków władz
Lublina i organizatorów tych jaj do Nowego Jorku i ile to wszystko rzeczywiście
będzie kosztować mieszkańców Lublina. Jest to pilnie strzeżona tajemnica Urzędu
Miasta. Pytający o ten cyrk radni nie otrzymali odpowiedzi do dziś. Powód jest
oczywisty.
Zaraz po wstrząsającym sukcesie imprezy w Nowym Jorku Lublin będzie prezentował
się w Filadelfii.
Obserwuj wątek
    • Gość: empi Re: Buraki w Nowym Jorku IP: *.ltk.com.pl 10.05.02, 17:12
      Oby Waści słowa w gówno się obróciły!!!!. Czy wszędzie i zawsze musi być
      prywata?. Dlaczego przy tego typu faktach muszę czuć się bezsilny?.
      Forumowicze co Wy na to?. Wielu z nas deklarowało swój patriotyzm lubelski, co
      możemy z takimi faktami zrobić?. Uważam, że ktoś powinien nam coś wyjaśnić!.
    • Gość: Paul Re: Buraki w Nowym Jorku IP: *.proxy.aol.com 11.05.02, 02:06
      Gość portalu: erie napisał(a):

      > Władze Lublina wymyśliły znacznie skuteczniejszy
      > sposób zabijania Amerykanów niż samoloty – promocję
      > swojego miasta w Nowym Jorku. Nowojorczycy padną ze śmiechu.
      >
      > Promować miasto to działać dla jego rozwoju przez popularyzowanie go w kraju i
      > świecie. Idea ta to przekonanie adresatów przedsięwzięcia – nowojorczyków
      >
      > pochodzenia polskiego, żydowskiego i ukraińskiego, Amerykanów ze świata
      > kultury, nauki i biznesu – że Lublin to miasto o bogatych wielokulturowyc
      > h
      > tradycjach i nieprzeciętnej zabytkowej urodzie, miasto – pomost między
      > podzielonymi do niedawna częściami Europy, miasto otwarte i światłe
      > wykształceniem, mądrością i tolerancją swoich mieszkańców. Miasto, które warto
      > odwiedzić dla zaspokojenia i zwyczajnych, i ambitnych turystycznych pasji, a
      > także dla zrobienia interesu. Tak napisała do nas pani Małgorzata Szatkowska z
      > Kancelarii Prezydenta Miasta Lublina w odpowiedzi na pytanie, czy nam się aby
      > nie śni, że Lublin zamierza promować się w Nowym Jorku?
      > Promocja Lublina, o której władza miasta mówi z taką dumą, ma się odbyć 18 maja
      >
      > 2002 r. na stadionie Yankees. Zapewne tylko przez roztargnienie nie dopowiada,
      > że chodzi nie o główny stadion Jankesów na Bronksie, lecz boisko na Staten
      > Island, gdzie trenują jedynie głębokie rezerwy drużyny palantowej. Wyspa Staten
      >
      > jest to zadupie i Portorykowo, a okolica boiska jest szczególnie niebezpieczna
      > i nie pojawia się tam nikt biały przy zdrowych zmysłach. Lublin będzie się
      > promował w tej dzielnicy, ponieważ jest tam polski kościół św. Stanisława
      > Kostki. Rządzi nim proboszcz ks. dr Marek Suchocki.
      >
      > Fecet pochodzi z tej samej podlubelskiej wiochy, z której wywodzi się lubelski
      > wiceprezydent Zbigniew Wojciechowski. Ks. doktor w styczniu 2002 r. wspólnie z
      > lubelskimi władzami powołał do życia organizację American Lublin Society
      > Corporation, czyli po naszemu Stowarzyszenie Przyjaciół Lublina. To towarzycho
      > i lokalny Komitet Parady Pułaskiego oficjalnie organizują podejmowanie lu-
      > belskiej władzy w Nowym Jorku, aby w Lublinie można było wciskać gładki kit, że
      >
      > ich przedstawicieli zaprasza i przyjmuje strona amerykańska
      > Chcemy pokazać Amerykanom, że Polska to nie tylko pierogi, ogórki, kiełbasa,
      > wódka i polka, ale przede wszystkim nowoczesny kraj, ze wspaniałą kulturą,
      > nauką na wysokim poziomie i dobrze rozwiniętym przemysłem – powiedział ks
      > . dr
      > Suchocki "Nowemu Dziennikowi", którego redakcję odwiedza z coraz to nowymi
      > gośćmi z Lublina.
      >
      > W ramach promocji innych wartości niż ogórek kiszony i gorzała 18 maja w
      > dzielnicy, do której trzeba płynąć promem, odbędzie się koncert promujący
      > Lublin i całą jego potęgę. Szczególnie umysłową. O tym, że Pomroczna to raj,
      > przekonywać będzie Amerykę Budka Suflera. Nasze wiewiórki głoszą, że Cugowski i
      >
      > Lipko zażądali za ten wyjazd 150 tys. dolarów. O Polsce wielkiej i dostatniej
      > zaśpiewa również pop-rockowy zespół Koziołki. Jego liderzy, jak podaje
      > nowojorska prasa polonijna, to Wojtuś i Piotruś – synkowie starego Cugows
      > kiego.
      > Na Portorykowie usłyszą również uniwersalne i wstrząsające wyznanie wiary po
      > polsku – czyli "A gu, a gu, a gu gu, a gu gu!" wywrzaskiwane z pasją prze
      > z
      > dzieciaki nawróconych punkowców z kapeli Arka Noego. Aby promocja Lublina
      > wypadła lepiej, Arkę wspierać mają muzykalne dzieci niektórych lubelskich
      > radnych. W Nowym Jorku mają też rozbrzmiewać melodie rockowej kapeli religijnej
      >
      > 2TM, 23, po polsku Tymoteusz.
      >
      > Specjaliści od promocji Lublina wymyślili, że na koncert koniecznie muszą być
      > bilety. Zamiast dopłacać widzom, chcą jeszcze inkasować. Na stadionie stragany
      > ustawią różne firmy i za to też zapłacą. Kasa ma iść na fundusz Parady
      > Pułaskiego i stypendia dla młodzieży.
      >
      > Tego samego dnia w Konsulacie Generalnym RP na Manhattanie odbędzie się
      > prezentacja kultury Lublina i wpływów na nią kultury żydowskiej. O tym, że w
      > Lublinie nie chciano dać ulicy nobliście Singerowi, autorowi "Sztukmistrza z
      > Lublina", zapewne się nie wspomni.
      >
      > Mają zabłysnąć różne lubelskie firmy. Gościom pokazana zostanie również
      > wystawa "Renesans Lubelski". Władza ma nadzieję, że Lublinem zainteresują się
      > żydowscy biznesmeni, jako miłośnicy renesansu, choć organizacje żydowskie
      > zaprotestowały, kiedy radni nie nadali ulicom nazwisk panów Giedroycia,
      > Herlinga-Grudzińskiego i Karskiego.
      > Kto zabuli za to tworzenie sobie przez władze Lublina megalomańskiej iluzji w
      > portorykańskiej dzielnicy? Podatnicy – owce, którym zdziera się już nie w
      > ełnę,
      > lecz skórę.
      >
      > Z Lublina ma przyjechać do Nowego Jorku ok. 200 osób nie licząc rockmanów i ich
      >
      > dzieci. Najtańszy bilet lotniczy kosztuje ok. 500 dolców, bo akurat w połowie
      > maja zaczyna się sezon i ceny idą w górę. Władze Lublina głoszą, że buli strona
      >
      > amerykańska. Czyli znana już Fundacja Stypendialna Komitetu Parady Pułaskiego i
      >
      > Stowarzyszenie Przyjaciół Lublina. My w to nie wierzymy, ale warto sprawdzić.
      >
      > Na nasze oko najlepiej wyjdzie na tej promocji polski proboszcz z
      > portorykańskiej dzielnicy, kapele religijne, Budka Suflera i synowie
      > Cugowskiego. Nie wiemy, ile kasy wydano na dotychczasowe wyjazdy członków władz
      >
      > Lublina i organizatorów tych jaj do Nowego Jorku i ile to wszystko rzeczywiście
      >
      > będzie kosztować mieszkańców Lublina. Jest to pilnie strzeżona tajemnica Urzędu
      >
      > Miasta. Pytający o ten cyrk radni nie otrzymali odpowiedzi do dziś. Powód jest
      > oczywisty.
      > Zaraz po wstrząsającym sukcesie imprezy w Nowym Jorku Lublin będzie prezentował
      >
      > się w Filadelfii.
      Dlaczego nikt nigdy mnie nie slucha? Jeszcze jak jakis nawiedzony "zbynio', czy
      jakis tam szalal z wiadomoscia o "promocji" w watku "nienawidze lublina". Tam
      wyjasnilem o co chodzi. Prosze i mata....."promocje". Wstyd tylko. Uszanowanie.
      Paul

    • Gość: wandad Re: Buraki w Nowym Jorku IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 12.05.02, 16:02
      A nie latwiej byloby po prostu napisac " Ludzie, przeczytajcie sobie artykul w "Nie", nr 18 (605) z dnia 2
      maja 2002, str. 6" ?
      • Gość: mops Re: Buraki w Nowym Jorku IP: 216.194.27.* 13.05.02, 02:12
        Tytul imprezy to Polski Dzien w Nowym Jorku, a przy okazji reklamuje sie Lublin.
        Ja wlasnie wybieram sie na promocje Lublina do Konsulatu na Manhattanie w
        piatek 18 maja. Ponadto zapisalam sie do Stowarzyszenia Przyjaciol Lublina w NY
        (jest to dopiero zalazek tego towarzystwa) i zobaczymy co z tego wyniknie.
        Wstepne cele tej Organizacji to:
        1) Wzajemne kontakty z okazji imprez.
        2) Dyskusje na temat problemow w Lublinie.
        3) Popularyzowanie Lublina w celach turystycznych.

        Pozdrawiam serdecznie forumowiczow i moje ukochane miasto Lublin.
        • Gość: Paul Czesc Mops. IP: *.ipt.aol.com 15.05.02, 03:45
          Gość portalu: mops napisał(a):

          > Tytul imprezy to Polski Dzien w Nowym Jorku, a przy okazji reklamuje sie Lublin
          > .
          > Ja wlasnie wybieram sie na promocje Lublina do Konsulatu na Manhattanie w
          > piatek 18 maja. Ponadto zapisalam sie do Stowarzyszenia Przyjaciol Lublina w NY
          >
          > (jest to dopiero zalazek tego towarzystwa) i zobaczymy co z tego wyniknie.
          > Wstepne cele tej Organizacji to:
          > 1) Wzajemne kontakty z okazji imprez.
          > 2) Dyskusje na temat problemow w Lublinie.
          > 3) Popularyzowanie Lublina w celach turystycznych.
          >
          > Pozdrawiam serdecznie forumowiczow i moje ukochane miasto Lublin.
          Jeden z poprzednich konsulow w NY lubil sie dobrze nachlac i robic interesy "na
          lewo", chyba nie mozesz go juz pamietac. Wszystko zalezalo od ceny. Ciekawe jak
          jest teraz. Znajomi mowia, ze jak zwykle wiocha, ale "utrzciwa", a moze tylko
          ceny/dojscia sie zmienily... Polskosc bardziej razi na "obczyznie". Na
          pelna "alienacje/emigracje" nigdy nie poszedlem - nie jestem z plasteliny.
          Do "polskosci" dazylem, do polskosci sie przyznawalem na kazdym kroku i zwykle
          czulem do siebie, oraz "matki-ojczyzny" tylko wieksze obrzydzenie. Podswiadomie
          pewnie jest to jeden z powodow dla ktorego do Polski jade (oprocz wielkiej, nowej
          milosci oczywiscie...). Nie potrafilem jakos pojsc na kompromis z cala moja
          swiadomoscia "polskosci" i doswiadczeniami/wychowaniem odebranym tutaj. Kocham
          Polske, ale nie lubie Polakow. Sam nie potrafie
          sie "zakwalifikowac"/"opowiedziec za". Nie wiem na jak dlugo, ale jade w
          sierpniu. Zawsze moge wrocic, albo pojechac do Australii ... hmmm sam nie wiem.
          Europa sie brzydze. Z ta jej cala wielowiekowa zgnilizna, przewrotna
          poprawnoscia, socjalizmem, nacjonalizmem, "ruchami na rzecz i ku trzci...",
          bialymi, czerwonymi, zielonymi, fioletowymi, teczowymi, obroncami praw czlowieka,
          uparcie owe prawa zwalczajacymi, przeciwnikami miesa, trawy, futer, polowan,
          broni, propagatorami narkotykow i rozwiazlosci, oraz ich zarzartymi
          przeciwnikami.......oni wszyscy mnie mecza, co raz rzadziej smiesza....
          Wiec dlaczego jade do Polski? Przeciez kraj niby europejski. Po raz kolejny
          zaprzeczam sam sobie i majac nadzieje ze uda mi sie odnalezc Polske nie moich
          wspomnien, czy wyobrazen, ale wlasnie Polske budzaca we mnie wstret. W ten
          sposob odnajde wreszcie siebie, mam nadzieje. Uszanowanie.
          Paul

          • Gość: Valdi Re: Czesc Mops. IP: *.sunsh1.vic.optusnet.com.au 15.05.02, 04:03
            Paul, szarpie Toba widze i to niezle...
            To sie nazywa choroba emigracyjna. Masz dwie ojczyzny teraz i starasz sie
            wykreslic wektor posredni, pozwalajacy Ci na wybranie rodzynek z ciasta i
            zaadoptowanie najwartosciowszych elementow z obydwu kultur.
            Zapomnij, nie dozyjesz... Faktem jest, ze swiat zmierza do ujednolicenia i
            zapewne tak sie kiedys stanie, ze wszyscy ludzie beda poslugiwac sie jednym
            jezykiem, stosowac to samo prawo i zarabiac oraz wydawac w tej samej walucie
            (badz jej ekwiwalencie). Ba, z czasem mozemy stanowic jedna rase.
            Jednak nie zawracaj sobie tym glowy teraz. To proces wieloletni.
            Ciekawi mnie jedynie fakt, ze wyjechawszy z Polski w tak mlodym wieku, nie
            zaasymilowales sie calkowicie w nowym srodowisku (zasluga rodzicow?). To troche
            nietypowe. Polacy na emigracji wynarodowiaja sie bardzo latwo juz w drugim
            pokoleniu. Trzecie nie zna juz nawet jezyka. To tak na marginesie dla tych,
            ktorzy staraja sie piac na temat naszej narodowej odrebnosci.

            Pozdr.
            • Gość: Paul Re: Czesc Mops. IP: *.ipt.aol.com 15.05.02, 04:19
              Gość portalu: Valdi napisał(a):

              > Paul, szarpie Toba widze i to niezle...
              > To sie nazywa choroba emigracyjna. Masz dwie ojczyzny teraz i starasz sie
              > wykreslic wektor posredni, pozwalajacy Ci na wybranie rodzynek z ciasta i
              > zaadoptowanie najwartosciowszych elementow z obydwu kultur.
              > Zapomnij, nie dozyjesz... Faktem jest, ze swiat zmierza do ujednolicenia i
              > zapewne tak sie kiedys stanie, ze wszyscy ludzie beda poslugiwac sie jednym
              > jezykiem, stosowac to samo prawo i zarabiac oraz wydawac w tej samej walucie
              > (badz jej ekwiwalencie). Ba, z czasem mozemy stanowic jedna rase.
              > Jednak nie zawracaj sobie tym glowy teraz. To proces wieloletni.
              > Ciekawi mnie jedynie fakt, ze wyjechawszy z Polski w tak mlodym wieku, nie
              > zaasymilowales sie calkowicie w nowym srodowisku (zasluga rodzicow?). To troche
              >
              > nietypowe. Polacy na emigracji wynarodowiaja sie bardzo latwo juz w drugim
              > pokoleniu. Trzecie nie zna juz nawet jezyka. To tak na marginesie dla tych,
              > ktorzy staraja sie piac na temat naszej narodowej odrebnosci.
              >
              > Pozdr.
              Czy jak slyszysz pana Brzezinskiego po polsku, to odrazu myslisz ze to
              Amerykanin? Ja dalej mam "lekki akcencik", zwlaszcza jak sie "zapomne", wcale
              sie go nie wstydze, ludzie mowia, ze czasem "zalatuje z niemiecka". Nie, to
              moja "zasluga". Jestem zmeczony, to wszystko - to w odniesieniu do ostatniego
              listu. Widzisz mam taki ciezki "charakterek". Znam wielu ludzi w moim wieku i
              starszych , ktorzy przyjechali w podobnym wieku i perfekcyjnie mowia po angielsku
              i po posku (prawie bez sladu akcentow w obu jezykach). To o czym piszesz to bylo
              i czesto dalej jest, ale w rodzinach z "dolow". Oni nie maja innej drogi,
              tylko "do przodu" - wiesz co mam na mysli? Glupiemu latwiej na tym swiecie.
              Uszanowanie.
              Paul

          • Gość: mops Re: Czesc Paul IP: *.216-194-1-249.nyc.ny.metconnect.net 16.05.02, 03:12
            No coz, mysle, ze kazdy bedac na Emigracji miota sie miedzy krajem
            urodzenia/wychowania, a krajem w ktorym aktualnie mieszka. I mnie rowniez to
            dotyczy. Los tak chcial, ze wyladowalam za Oceanem, ale do konca nie moge sie
            tutaj zaaklimatyzowac. W Polsce mialam wielu znajomych, przyjaciol tutaj nie
            zabiegam o tego typu kontakty. Dlaczego, moze dlatego ze zaskoczylo mnie jak
            Polacy zra sie miedzy soba,jakie prace wykonuja tutaj. Jak mimo swej
            liczebnosci niewiele znacza, walcza o stolki w organizacjach polonijnych. Jest
            to dla mnie delikatnie mowiac szok. Inny mialam obraz Polonii amerykanskiej
            bedac w Polsce.
            Jesli natomiast chodzi o sytuacje gospodarcza to gospodarka polska jest, dzis
            praktycznie w pelnym zastoju (0,3 procent wzrostu wedlug najnowszych danych
            tygodnika "Economist"). Stad ogromne bezrobocie, brak perspektyw, poczucie
            beznadziei, frustracje spoleczne. Polska, ktora w poczatkach lat
            dziewiecdziesiatych nalezala do najdynamiczniej rozwijajacych sie krajow na
            swiecie i sluzyla jako przyklad skutecznej transformacji systemowej, dzis
            wlecze sie na szarym koncu bylych panstw komunistycznych. Tylko Moldawia
            dorownuje jej w ekonomicznej mizerii. Zarowno wedlug Komisji Ekonomicznej ONZ
            do spraw Europejskich, jak najnowszego "Raportu o transformacji" Europejskiego
            Banku Odbudowy i Rozwoju miniony, 2001 r. byl najgorszym okresem dla Polski po
            1989 r.
        • Gość: Michał Re: Buraki w Nowym Jorku IP: 62.233.135.* 17.05.02, 10:24
          Czy jest jeszcze możliwość zapisania się do organizacji i wyjazdu do Stanów?
          Rozumiem, że koszty biletów lotniczych , noclegów w hotelach i jedzenia są
          refundowane, niniejszym wyrażam chęć przystąpienia do tego stowarzyszenia.
          Oczywiście uważam, że należy promować nasze miasto wszędzie, np można też
          odwiedzić Oceanię i wyspy na których żyją ciekawe grupy etnicze, nawiązać z
          nimi kontakty partnerskie i biznesowe, porobić trochę zdjęć, które możnaby
          później wydać w albumie pod patronatem Urzędu Miejskiego, mnie oczywiście Morze
          Śródziemne, Wyspy Kanaryjskie ani Hawaje nie interesują - są zepsute przez
          turystów i mają przekształcony krajobraz. Uczmy się natury, pojeźmy do znacznie
          ciekawszych i bardziej egzotycznych miejsc, myślę że możemy sie wiele nauczyć -
          i posiąść na to wszystko nowy pogląd. Oczywiście myślę , że koszty takiej
          wyprawy powinny być refundowane. Ponieważ t tereny bywają czasem niedostępne
          drogą lądową, przydałby się miejski samolot pasażerski który mógłby obsłużyć
          dostatecznie dobrze tą ekipę
          • Gość: Paul Re: Buraki w Nowym Jorku IP: *.ipt.aol.com 18.05.02, 01:57
            Gość portalu: Michał napisał(a):

            > Czy jest jeszcze możliwość zapisania się do organizacji i wyjazdu do Stanów?
            > Rozumiem, że koszty biletów lotniczych , noclegów w hotelach i jedzenia są
            > refundowane, niniejszym wyrażam chęć przystąpienia do tego stowarzyszenia.
            > Oczywiście uważam, że należy promować nasze miasto wszędzie, np można też
            > odwiedzić Oceanię i wyspy na których żyją ciekawe grupy etnicze, nawiązać z
            > nimi kontakty partnerskie i biznesowe, porobić trochę zdjęć, które możnaby
            > później wydać w albumie pod patronatem Urzędu Miejskiego, mnie oczywiście Morze
            >
            > Śródziemne, Wyspy Kanaryjskie ani Hawaje nie interesują - są zepsute przez
            > turystów i mają przekształcony krajobraz. Uczmy się natury, pojeźmy do znacznie
            >
            > ciekawszych i bardziej egzotycznych miejsc, myślę że możemy sie wiele nauczyć -
            >
            > i posiąść na to wszystko nowy pogląd. Oczywiście myślę , że koszty takiej
            > wyprawy powinny być refundowane. Ponieważ t tereny bywają czasem niedostępne
            > drogą lądową, przydałby się miejski samolot pasażerski który mógłby obsłużyć
            > dostatecznie dobrze tą ekipę
            To wlasnie mialem na mysli piszac swoj post. Tym razem to nie tylko
            komunistyczna paranoja Urbana, to niestety prawda. Co nie znaczy ze nie
            bedzie "swietnej zabawy". Takiej jak na "piknikach" przy polskich kosciolach.
            Ale jaki to ma zwiazek z "promocja"? To dokladnie tak jak z polskimi zespolami
            udajacymi sie na "turne" po US, a zwykle grajacymi do piwa w polskich klubach.
            Polskie buractwo zawsze w cenie, pod kazda postacia. Tak samo bylo z
            przedstawieniem "Metro" - nastepnym niedocenionym majstersztykiem polskich
            artystow. Przyjechali na Broadway "pokazac" jak sie robi musical'e i zostawszy
            wysmiani powrocili do kraju w glori przegranych/niedocenionych bohaterow. Z
            reszta doskonale na tym wyszli. Chyba wszyscy uwczesni odtworcy sa dzisiaj
            rozchwytywanymi w Polsce "gwiazdami"/wyroczniami/weteranami/fachowcami. Zeby
            jeszcze potrafili tanczyc i spiewac grupowo... No coz, co kraj to obyczaj.
            Uszanowanie.
            Paul

      • Gość: Paul Re: Buraki w Nowym Jorku - indeed. IP: *.ipt.aol.com 15.05.02, 01:54
        Gość portalu: wandad napisał(a):

        > A nie latwiej byloby po prostu napisac " Ludzie, przeczytajcie sobie artykul w
        > "Nie", nr 18 (605) z dnia 2
        > maja 2002, str. 6" ?
        Wiesz, ze zadalem sobie specjalnie tyle trudu zeby zdobyc wymienionego przez
        ciebie szmatlawca? Wiesz co jest takie smutne? Ze to prawda. Swoich informacji
        nie czerpie z jakiegos "Nie", albo "Tak", tylko od ludzi w Lublinie zyjacych od
        dawna i "wiedzacych co w trawie piszczy". Z panem Urbanem nie maja nic
        wspolnego. Fenomen pana Urbana chyba polega wlasnie na tym ze jest z zalozenia
        chamski, niepoprawny i pisze prawde w (moze) 50%, ale co w takim razie z tymi 2
        50%? Gratuluje oczytania. Uszanowanie.
        Paul

        • Gość: mops Wizyta w Konsulacie delegacji z Lublina IP: *.216-194-7-244.nyc.ny.metconnect.net 18.05.02, 16:16
          Odnioslam wrazenie, ze delegacja z Lublina przyjechala sobie na wycieczke do NY
          za pieniadze lubelskiego podatnika i dobrze sie tutaj bawi. O rzadnej promocji
          Lublina nie bylo mowy i chyba byc nie moze, skoro nie bylo przedstawicieli
          wladz NY. Rownie dobrze mozna bylo takie spotkanie zorganizowac na miejscu w
          Lublinie lub na konferencji w Warszawie, a koszty znacznie mniejsze. To smutne.
          Pozdrawiam.
          • Gość: Paul Widzisz Mopsiu..znajomi moich starych mieli racje. IP: *.ipt.aol.com 18.05.02, 20:24
            Gość portalu: mops napisał(a):

            > Odnioslam wrazenie, ze delegacja z Lublina przyjechala sobie na wycieczke do NY
            >
            > za pieniadze lubelskiego podatnika i dobrze sie tutaj bawi. O rzadnej promocji
            > Lublina nie bylo mowy i chyba byc nie moze, skoro nie bylo przedstawicieli
            > wladz NY. Rownie dobrze mozna bylo takie spotkanie zorganizowac na miejscu w
            > Lublinie lub na konferencji w Warszawie, a koszty znacznie mniejsze. To smutne.
            >
            > Pozdrawiam.
            Tak, to smutnie. Ale informacje mialem od samych lubelskich za
            przeproszeniem "wyzyn". Uszanowanie.
            Paul

    • Gość: Bruno Re: Buraki w Nowym Jorku IP: *.sympatico.ca 19.05.02, 17:02
      prezydent miasta Lublina wkroczyl na scene w
      marynarce w krate, jakiejs koszuli i jeansach
      plus przydeptane polbuty z fredzlem i biala
      skarpetka, na pytanie w jakim filmie z Baska
      Streisand akcja toczyla sie w Lublinie niestety nie
      potrafil odpowiedziec. Nie byl on
      rodzynkiem w ciescie, gadulstwo starych bab i
      chlopow - tych chociaz bylo dobrze slychac....
      bo np pani Konsul szeptala cos w mikrofon i
      pozostawila rodakow w niewiedzy komu i za co
      wreczala jakis b. powazne odznaczenie panstwowe.
      Byli rozniez panowie z jakiejs tam
      polonijnej TV, wygladali zalosnie i glownie chwalili
      samych siebie kiedy publicznosc czekala na
      wystep np Arki Noego...... ale sie nie doczekala.
      Dzieci bylo sporo, zgaduje ,ze rodzice tym
      zachecili pociechy do siedzenia w tlumie i zimnie...
      no ale sie zdziwili bo z zapowiedzianych
      artystow sceny polskiej pojawila sie tylko Budka
      Suflera - po wysluchaniu 2 pierwszych
      kawalkow towarzyszace mi dzieci stanowczo
      zarzadaly opuszczenia tego padolu rozpaczy.
      Reasumujac- od 5 do 9 pm wysluchalam
      przynudzania nieznanych mi ludzi, nadzierania sie
      przez polonijna kapele hip hop'owa pt polamany
      jezyk, wypilam za $4,50 Killians Red bo
      Zywca i Lomzynskiego zabraklo, zmarzlam
      niemozebnie i jestem lzejsza o $ 20 za bilet /
      dzieci za darmo !!!/ Pytam sie za co????
    • Gość: NLC-NYC Re: Buraki w Nowym Jorku IP: *.pronet.lublin.pl 20.05.02, 19:20
      Sukces polonijnej majowki na Staten Island
      Zabawa mimo zimna

      Ponad szesc tysiecy osob wzielo udzial w trwajacym piec godzin pierwszym
      festiwalu polonijnym zorganizowanym na nowoczesnym stadionie Yankees-Richmond
      County Bank Ballpark na Staten Island. Kilkugodzinne wystepy sceniczne
      zakonczyl niezwykle goraco przyjety przez publicznosc koncert Budki Suflera.

      W sobote do poludnia trwala ulewa. Publicznosc nie przestraszyla sie wilgoci i
      zimna tlumnie zjawiajac sie na malowniczo polozonym stadionie sportowym, z
      ktorego roztaczal sie wspanialy widok na nowojorska zatoke i panorame dolnej
      czesci Nowego Jorku.

      Festiwal rozpoczal sie z polgodzinnym opoznieniem spowodowanym warunkami
      atmosferycznymi uniemozliwiajacymi wczesniejsze zamontowanie sceny i systemu
      naglasniajacego.

      Wszystkich przybylych powital ksiadz Marek Suchocki i poprowadzil wspolna
      modlitwe. Nastepnie chwila ciszy uczczono pamiec ofiar zamachu terrorystycznego
      z 11 wrzesnia ub. roku. Zaraz po nim na scene wbiegly dzieci ze szkoly
      tanecznej Richard¹s School of Dance, ktorzy w takt goracych rytmow
      latynoamerykanskich rozgrzali publicznosc profesjonalnie odtanczona rumba,
      samba i cza-cza.

      Calosc programu scenicznego prowadzona byla w dwoch jezykach przez pare
      konferansjerow: Anne Zak i Marka Skowronskiego. Wszystko to, co dzialo sie na
      scenie, bylo elektronicznie przekazywane na wielki ekran zawieszony na koronie
      stadionu.

      W ciekawym i barwnym programie udzial wziely polskie i polonijne grupy
      muzyczne: E1H z Las Vegas, Polamany Jezyk, Lubelska Federacja Bardow z
      Wojciechem Cugowskim, Michal Hochman i legendarna Budka Suflera.

      Wystep tego zespolu rozpalil zebrana na stadionie publicznosc, ktora tanczyla,
      spiewala w rytm znanych przebojow, a w koncu owacja na stojaco zmusila muzykow
      do bisu.

      W polonijnej majowce udzial wziela konsul generalna RP w Nowym Jorku Agnieszka
      Magdziak-Miszewska, konsul Cezary Dziurkowski i konsul Anna Pelka. Wladze
      Staten Island reprezentowal prezydent dzielnicy James Molinaro. Obecna byla
      Krystyna Myssura z biura gubernatora Nowego Jorku George¹a Patakiego, a takze
      przedstawiciele wladz miejskich Lublina i wielu organizacji spolecznych i
      polonijnych.

      W zamysle organizatorow wielka majowka byla pierwszym tego rodzaju festiwalem
      na Staten Island, promujacym polska tradycje i kulture w Stanach Zjednoczonych.
      Organizatorzy zapowiedzieli, ze beda starali sie wpisac ja na stale do
      kalendarza polonijnych imprez organizowanych w metropolii nowojorskiej.
      Najwazniejszym celem majowki bylo wsparcie dzialan Fundacji Stypendialnej
      Generala Pulaskiego i polskiej parafii sw. Stanislawa Kostki znajdujacej sie na
      Staten Island.

      W niedziele entuzjastyczna, calostronicowa recenzja z festiwalu ukazala sie w
      angielskojezycznej gazecie "Staten Island Advance". Jej autor napisal, m.in.,
      ze Staten Island zostalo obudzone z sennego letargu przez polonijna
      publicznosc, a organizatorzy festiwalu udowodnili, ze tego typu imprezy
      czesciej powinny byc organizowane w tej czesci Nowego Jorku.

      Lublinianie w biurze radcy handlowego

      W piatek delegacja z Lublina spotkala sie w nowojorskim biurze radcy handlowego
      RP Krzysztofa Dabrowskiego z przedstawicielami amerykanskiego i polonijnego
      biznesu.

      Reprezentantka Lubelskiej Fundacji Rozwoju mowila o zaletach miasta dla biznesu
      i inwestorow. Przypominala o dogodnym polozeniu Lublina, ktory dla
      przedsiebiorcow z Europy Zachodniej stanowi brame na Wschod, natomiast dla
      ludzi biznesu z Ukrainy, Bialorusi i Rosji moze stac sie posrednikiem w
      transakcjach z najbardziej rozwinietymi rejonami Starego Kontynentu. Wskazywala
      takze na duzy potencjal intelektualny wojewodztwa i jego stolicy.

      Amerykanscy i polonijni biznesmeni beda mieli jeszcze okazje w najblizszych
      dniach do nawiazania kontaktow i rozmow z polskimi firmami, ktore zawitaly do
      Nowego Jorku z Lublina. Sa posrod nich uzdrowiska: Naleczow, Naleczowianka,
      Hanesco oraz Lubella.

      Delegacji z Lublina, w ktorej oprocz biznesmenow znalezli sie takze radni
      miejscy, przewodniczyl prezydent miasta Lublina Andrzej Pruszkowski.

      Wojciech T. Mleczko, ad
      • Gość: zbyszek Re: Buraki w Nowym Jorku IP: 10.95.1.* 21.05.02, 18:38
        Nic ujac i dodac.Mnie bardzo podobala sie impreza,jedynie pogoda troche
        popsula atmosfere.Chwala organizatorom za wklad pracy.Dziekuje wladzom Lublina
        za godne reprezentowanie naszego miasta.A zalozycielem tego watku jest niejaki
        zajadly prowokator z tygodnika Nie.Pozdrawiam Lubliniakow na calym swiecie.
        Zbyszek
        • Gość: CW Re: Buraki w Nowym Jorku IP: *.sympatico.ca 26.05.02, 18:35
          Gość portalu: zbyszek napisał(a):

          > Nic ujac i dodac.Mnie bardzo podobala sie impreza,jedynie pogoda troche
          > popsula atmosfere.Chwala organizatorom za wklad pracy.Dziekuje wladzom Lublina
          >
          > za godne reprezentowanie naszego miasta.A zalozycielem tego watku jest niejaki
          > zajadly prowokator z tygodnika Nie.Pozdrawiam Lubliniakow na calym swiecie.
          > Zbyszek

          Minal tydzien, a Nowy Jork i okolice w dalszym ciagu tylko o
          jednym... Polski dzien na Staten Island. Brawo Lublin. Tego
          nam potrzeba

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka