Dodaj do ulubionych

Tylko na chwilę

IP: *.resetnet.pl 02.03.05, 14:50
Istotnie w domu jest nam najlepiej.
Powtarzamy te słowa wracając z dalszych i bliższych podróży.
Niekiedy dodajemy: „nie ma jak u mamy” by podkreślić serdeczną
atmosferę domu lub siadłszy wygodnie w fotelu wzdychamy „home sweet, home”.
W domu czujemy się nie tylko dobrze, ale i bezpiecznie.
Nasz dom naszym zamkiem – mówimy. Poczucie bezpieczeństwa, którego
w tym zamku doświadczamy, a także ciepła i spokoju jest ważnym
elementem naszego życia.

Człowiek od wieków tęsknił za domem. Tęsknotę swą wyrażał poprzez liczne
dzieła rąk i umysłu. I była ona niewątpliwie odległym echem żalu za utraconym
przed wiekami ogrodem Eden, który Bóg dał człowiekowi na mieszkanie.
Ten dom utracony z powodu grzechu jest odwiecznym celem naszej ziemskiej
wędrówki. Jesteśmy na tej ziemi przechodniami. Przechodzimy przez życie
szybko i boleśnie. Gdyby nie cel do którego zmierzamy – nasza wędrówka byłaby
jedynie bezsensowną marszrutą donikąd.

W. Shakespeare tak o tym pisał:
„Życie jest tylko przechodnim półcieniem, nędznym aktorem, który swą rolę
przez parę godzin wygrawszy na scenie w nicość przepada…”

W okresie Postu gdy zastanawiamy się nad umykającym czasem, tajemnicą śmierci
i swym losem - bywa popadamy w przygnębienie. Zwłaszcza gdy któryś z rzędu
krzyżyk czujemy na karku. Dobrze jest wtedy uświadomić sobie, że przecież
Bóg nie umarł, lecz żyje!
I słowami ewangelisty Jana nadaje sens naszemu codziennemu bytowaniu:
„W domu Ojca mego wiele jest mieszkań; gdyby było inaczej, byłbym wam
powiedział. Idę przygotować wam miejsce. A jeśli pójdę i przygotuję wam
miejsce, przyjdę znowu i wezmę was do siebie, abyście, gdzie Ja jestem,
i wy byli.” JAN 14,2-3 (BW)

Czyż strudzonym drogą wędrowcom można zaoferować piękniejsze pocieszenie?
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka