Dodaj do ulubionych

Ale nudy.....

IP: *.proxy.aol.com 20.06.02, 16:46
Glowny szef mojego dzialu/pionu to idiota bojacy sie wlasnego cienia, a
wlasciwie idiotka. Moj nbezposredni szef jest fajny, ale malo moze/zadawale sie
tym co jest. Na dodatek jest w firmie nowy i az mi go czasem zal, bo musze go
uswiadamiac i tlumaczyc... Ma to swoje dobre strony - jestem uwazany
za "niezastapionego" na swym stanowisku, a przy okazji czasem z nudow chce mi
sie wyc. Auuuuuuu!!!! Ma nuda jest bezposrednio zwiazana z oczekiwaniem na
wyjazd - nastawienie robi swoje. Na dodatek nie moge liczyc na "wyprawke",
mimo starzu, bo mojego stanowiska nikt nie chce zlikwidowac. Czyli moge
wyleciec albo dyscyplinarnie (upic sie i zrobic kupe na biorko), albo
zwyczajnie powiedziec ze ide sobie... No co za zycie.... Jeszcze miesiac i
mnie nie ma. Niektorzy w Polsce "daja mi" 3 miesiace - ze niby
tyle "wytrzymam" i "uciekne" spowrotem. Ciekawe... Czy ktos mysli ze z
milosci robie glupote? Prosze podzielic sie swoimi
spostrzezeniami/aluzjami/dowcipami/pierdolami, etc. Bede szczerze wdzieczny.
Uszanowanie.
Paul - wynajdujacy nowe, nie zbadane jeszcze, byc moze rewolucyjne zastosowanie
linijki plastikowej+2 spinaczy+komputera/ow.
Obserwuj wątek
    • Gość: Paul Re: Ale nudy..... IP: *.proxy.aol.com 20.06.02, 17:02
      ........"pain is your friend, your ally. It will keep you awake in times of
      emergency, it will tell you when you are seriously injured (or bored, hehehe),
      it will keep you angry and remind you to finish the job nad get the hell home.
      But you know the best thing about pain? It lets you know, that you aren't dead
      yet." My job is only a test. Had this been an actual job, I would have
      received raises, promotions and other signs of appreciation;-))). Uszanowanie.
      Paul
    • Gość: Paul Re: Ale nudy..... IP: *.proxy.aol.com 20.06.02, 17:22
      Kierowcy trzech prywatnych firm autobusowych psuja krew 115 tysiacom
      nowojorczykow (wyliczenia gazetowe), ktorzy chca dojechac do pracy. Strajkuja,
      bo chca lepszych ubezpieczen zdrowotnych. Ma im je dac miasto. Burmistrz
      Michael Bloomberg tlumaczy, ze miastu nic do tego ­ zeby swoje interesy sami
      zalatwiali z pracodawcami. Ale oni swoje ­ niech daje miasto.
      Nie wiadomo, jak skonczy sie ta awantura, ale jeden wniosek mozna z niej
      wyciagnac juz teraz ­ od miasta Nowy Jork nalezy zadac. Trzeba tylko miec w reku
      jakies argumenty. A kto ma wieksze argumenty niz polskie sprzataczki? Niewielu.
      Sprzataja wszedzie, nawet w najlepszych dzielnicach: szoruja podlogi artystom,
      biznesmenom, politykom. Slynny pisarz Salman Rushdie tak zachwycony jest Polka,
      ktora dba o jego mieszkanie, ze umiescil ja nawet w jednym z opowiadan
      drukowanych w "New Yorkerze".
      Co sie stanie, gdy pewnego dnia polskie sprzataczki solidarnie zastrajkuja?
      Tragedia.
      Upadnie zycie literackie Nowego Jorku, a razem z nim ksiegarnie, antykwariaty i
      wydawnictwa. Padnie Hollywood, druga co do wielkosci po przemysle zbrojeniowym
      galaz gospodarki USA (bo kto bedzie pisal scenariusze?). Nowy Jork zacznie
      smierdziec. Ptaki odleca z Central Parku, kwiaty zwiedna, drzewa uschna.
      Szczury i karaluchy beda wypierac ludzi z kolejnych dzielnic.
      Wystarczy unaocznic te perspektywe burmistrzowi Bloombergowi ­ wtedy mozna zadac.
      A oto hipotetyczna lista postulatow:
      1. Podwyzka dla sprzataczek ­ o jakies 20 proc., w kazdym razie nie mniejsza niz
      ta, ktora wynegocjowali nauczyciele.
      2. Jeden procent z zysku od filmow, ksiazek i innych dziel majacych wartosc
      intelektualna stworzonych przez pracodawcow ­ nigdy by ich nie wymyslili w
      zapuszczonych mieszkaniach.
      3. Pracodawcy musza znac kilka podstawowych zwrotow po polsku,
      np.: "sciera", "odkurzacz", "witam w pracy, zycze milego dnia" (w czasie
      negocjacji mozna sie zgodzic na wykreslenie z tej listy slowa "odkurzacz" ­ i
      tak nie nauczyliby sie go wymawiac).
      4. Platne polskie wakacje, amerykanskie dlugie weekendy oraz swieta wszystkich
      nacji zamieszkujacych nasze piekne miasto.
      5. Poprawke do konstytucji, o tym, ze Ameryka odwzajemnia milosc, jaka
      obdarzyla ja Polska.
      6. Niech Rosjanie przestana gadac o korytarzu eksterytorialnym do Kaliningradu.
      Liste zadan nalezy dac do podpisania dziesieciu tysiacom polskich sprzataczek i
      wyslac do burmistrza Bloomberga. Nie podpisze, to pozaluje. Niech nawet nie
      probuje tlumaczyc, ze to nie jego sprawa ­ ze nie bedzie latac do Waszyngtonu
      zalatwiac konstytucyjne poprawki. Ma leciec i juz! Na cos mu sie wreszcie
      przyda ten jego prywatny samolot.
    • Gość: Pola Re: Ale nudy..... IP: *.extern.kun.nl 20.06.02, 17:34
      Bo milosc slepa jest :(
      ja jestem w podobnej sytuacji, tyle, ze obiekt mojej
      milosci jest niesprecyzowany, ulotny, nieokreslony..
      ech, ide sie napic..
      A czy to glupota, o tym sie dopiero przekonasz...Zeby tak
      sie dalo wczesniej sprobowac jak to bedzie,ale tak sie
      nie da...a szkoooodaaa....
      Anyway...powodzenia
      P.
      • Gość: Paul Re: Ale nudy..... IP: *.proxy.aol.com 20.06.02, 17:39
        Gość portalu: Pola napisał(a):

        > Bo milosc slepa jest :(
        > ja jestem w podobnej sytuacji, tyle, ze obiekt mojej
        > milosci jest niesprecyzowany, ulotny, nieokreslony..
        > ech, ide sie napic..
        > A czy to glupota, o tym sie dopiero przekonasz...Zeby tak
        > sie dalo wczesniej sprobowac jak to bedzie,ale tak sie
        > nie da...a szkoooodaaa....
        > Anyway...powodzenia
        > P.
        Pola, nie pij sama! Probowalem, nie pracuje, nie "idzie na zdrowie";-). Mozemy
        wirtualnie napic sie razem i opowiedziec sobie co nas gnebi;-). Rowniez zycze
        powodzenia, glowa do gory. Uszanowanie.
        Paul

        • Gość: Pola Re: Ale nudy..... IP: *.extern.kun.nl 20.06.02, 17:43
          > Pola, nie pij sama! Probowalem, nie pracuje, nie
          "idzie na zdrowie";-). Mozemy wirtualnie napic sie
          razem i opowiedziec sobie co nas gnebi;-). Rowniez zycze
          > powodzenia, glowa do gory. Uszanowanie.
          > Paul
          >

          Ok, to wirtualnie pije z Toba :-) A realnie to sobie
          pojde po zimnego Grolscha, ok? :-)
          A co mnie gnebi...ojoj, to chyba nie jest miejsce na
          takie wywewnetrznianie sie :-(
          Ide sobie strzelic baranka o mur
          Uklony
          P.

          • Gość: Paul Re: Ale nudy..... IP: *.proxy.aol.com 20.06.02, 17:52
            Gość portalu: Pola napisał(a):

            > > Pola, nie pij sama! Probowalem, nie pracuje, nie
            > "idzie na zdrowie";-). Mozemy wirtualnie napic sie
            > razem i opowiedziec sobie co nas gnebi;-). Rowniez zycze
            > > powodzenia, glowa do gory. Uszanowanie.
            > > Paul
            > >
            >
            > Ok, to wirtualnie pije z Toba :-) A realnie to sobie
            > pojde po zimnego Grolscha, ok? :-)
            > A co mnie gnebi...ojoj, to chyba nie jest miejsce na
            > takie wywewnetrznianie sie :-(
            > Ide sobie strzelic baranka o mur
            > Uklony
            > P.
            >
            Dobra, to ja zaczne, niestety tylko wirtualnym chaser'em - podwojny Jack D. +
            Coronka. To za te drzewa z ktorych beda nasze krzyze;-)!. Co do miejsca...eh...
            powiem ci ze mnie to "wali" - lata treningu na sesjach u psychiatry;-). Widzisz,
            wcale nie jest to takie trudne, trzeba tylko zaczac. Z reszta polowa ludzi w
            moim budynku leci na jakis prochach - taka widzisz "norma" (sic!), co za czasy.
            Pozdrawiam i jak zwykle uszanowanie,
            Paul

            • Gość: Pola Re: Ale nudy..... IP: *.extern.kun.nl 20.06.02, 17:55
              do dupy te czasy, ja sie z takich czasow wypisuje!!!
              P.
              niech ktos zatrzyma wreszcie swiat, ja wysiaaadaaam...
              no i na smutno sie Pawelku dzisiaj upijamy?
              • Gość: Pola czasem sobie mysle, ze.... IP: *.extern.kun.nl 20.06.02, 17:59
                chcialabym byc simple, sluchac disco polo, ogladac
                telenowele i robic chlopu kotlety...
                moze wtedy by mnie"walilo" jakie sa czasy...itd...czy
                jakos tak...
                P.
                • Gość: Paul Re: czasem sobie mysle, ze.... IP: *.proxy.aol.com 20.06.02, 18:23
                  Gość portalu: Pola napisał(a):

                  > chcialabym byc simple, sluchac disco polo, ogladac
                  > telenowele i robic chlopu kotlety...
                  > moze wtedy by mnie"walilo" jakie sa czasy...itd...czy
                  > jakos tak...
                  > P.
                  Syndrom a'la Catch 22. Mysle ze wiele zalezy od "celu". TRZEBA sobie jakis CEL
                  obrac/znalezc. Najlepiej jesli tym "celem" jest odpowiednia osoba. A to
                  przyznam wymaga "troche" szczescia, pomyslnego zbiegu okolicznosci. Co mnie
                  gubilo i dalej moze gubic, to przeswiadczenie o dotarciu do "kresu". Kresu
                  informacyjnego, doswiadczen, swiadomosci, moze nie "wiedzy", ale swiadomosci, ze
                  chyba nic nowego/ciekawego sie nie przydarzy, wiec "po co sie meczyc". Po co
                  czytac, doswiadczac, myslec, zyc, cieszyc sie, martwic, etc. Wiekszosc ludzi
                  tzw. "inteligentnych" bez zastanowienia powie ci ze o samobojstwie mysla tylko
                  ludzie slabi/chcacy zwrocic na siebie uwage, pragnacy cos "udowodnic", tak na
                  prawde wcale nie chcacy odejsc. To prawda, taka jest ta "wiekszosc". Sa
                  jeszcze tacy, ktorzy zwyczajnie chca "wysiasc", bo sa....hmmm znudzeni/znuzeni.
                  Z takiego kola swojej "nieomylnosci" i "wszystkowiedzenia/widzenia" moze wyrwac
                  tylko uczucie i swiadomosc bezkondycyjnej akceptacji u jakiejs osoby. Jest to
                  niebezpieczne, bo np. z chwila rozstania, umacniasz sie tylko w przeswiadczeniu
                  o "wszechwiedzy" i w znuzeniu. Ale wlasnie "szukac" warto. To wszystko co tu
                  napisalem ma sie pewnie do twoich spraw jak piesc do dupy, sam nie wiem.
                  Ostatnim razem moi kuzyni w Polsce puscili mi "dla jaj" American Psyho.
                  Bawilismy sie swietnie - zwlaszcza oni..... Powiem ci ze duuuzo w tym filmie
                  prawdy. Uszanowanie.
                  Paul

              • Gość: Paul ciekawe.......cd...... IP: *.proxy.aol.com 20.06.02, 18:50
                Gość portalu: Pola napisał(a):

                > do dupy te czasy, ja sie z takich czasow wypisuje!!!
                > P.
                > niech ktos zatrzyma wreszcie swiat, ja wysiaaadaaam...
                > no i na smutno sie Pawelku dzisiaj upijamy?
                .....piszac o "wysiadaniu" w poprzednim poscie nie przeczytalem jeszcze tego w
                twoim pierwszym. Wiec chyba mamy na mysli podobne sprawy. Sam nie wiem,
                czy "upijamy sie na smutno". Moim nastepnym minusem jest to ze nauczylem sie o
                takich rzeczach myslec "na sterylnie". Jesli pilem/uzywalem, to pilem nie z
                bolu, ale z .... nudow i samotnosci/braku interakcji uwarunkowanym
                przeswiadczeniem o jej watpliwym rezultacie. Bledne kolo. Do
                naprawde "niebezpiecznych" krokow jestem zdolny jedynie na trzezwo. Czasem panuje
                dziwna zaleznosc - jesli absolutnie "nic" sie nie dzieje, najmniejsza rzecz moze
                doprowadzic mnie do "wybuchu". Tzw. "normalne zycie", takie aktywne, z kims, w
                ktoryms o cos chodzi, oprucz jedzenia i wydalania, ze wszystkimi pozytywami i
                negatywami, dziala na mnie kojaco. W sytuacjach dla wielu "extremalnych" czuje
                sie doskonale i bardzo spokojnie, przynajmniej tak mi sie wydaje. Uszanowanie.
                Paul
                PS jeszcze troche takich zwiezen i ludzie przestana odpowiadac na moje posty;-)

    • Gość: Paul Pola! Juz lezysz pijana czy przestraszylas sie?;-) IP: *.proxy.aol.com 20.06.02, 19:19
    • Gość: Paul Jestem oburzony......!!!!;-)))) IP: *.proxy.aol.com 20.06.02, 21:17
      .....co za tupet! Moj szef smusil mnie do skopiowania ok.80 stron jakis
      bezuzytecznych dokumentow. Tak jak by juz nie bylo sekretarek. Ale
      zauwazylem , ze zmienili na moim pietrze water cooler. Gdybym nie ruszyl tylka
      w tamta strone budynku, to nie mial bym okazji podziwiac tego nowego cuda przez
      cale 10 minut;-). Pogadalem przy okazji z gosciem odpowiedzialnym za sprzet.
      Bedziemy kupowac komputery, ktore dotad wypozyczalismy, ale idioci;-(. Ten
      szmelc ma jeszcze sluzyc przez 2-3 lata.... A co mnie to wszystko obchodzi. Z
      reszta facet - doskonaly specjalista od telekomunikacji (15 lat w US Air Force -
      tactical command & NORAD) tez mowi ze pomalu zbiera z tej firmy manatki, w
      takim syfie nie sposob pracowac - siedziec. I bardzo dobrze. Uszanowanie.
      Paul
      • Gość: Pola Pola wytrzezwiala...:-))))) IP: *.extern.kun.nl 21.06.02, 00:24
        just kidding, wcale sie nie upilam, phi, jednym piwkiem :-)
        P.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka