Gość: Paul
IP: *.proxy.aol.com
20.06.02, 16:46
Glowny szef mojego dzialu/pionu to idiota bojacy sie wlasnego cienia, a
wlasciwie idiotka. Moj nbezposredni szef jest fajny, ale malo moze/zadawale sie
tym co jest. Na dodatek jest w firmie nowy i az mi go czasem zal, bo musze go
uswiadamiac i tlumaczyc... Ma to swoje dobre strony - jestem uwazany
za "niezastapionego" na swym stanowisku, a przy okazji czasem z nudow chce mi
sie wyc. Auuuuuuu!!!! Ma nuda jest bezposrednio zwiazana z oczekiwaniem na
wyjazd - nastawienie robi swoje. Na dodatek nie moge liczyc na "wyprawke",
mimo starzu, bo mojego stanowiska nikt nie chce zlikwidowac. Czyli moge
wyleciec albo dyscyplinarnie (upic sie i zrobic kupe na biorko), albo
zwyczajnie powiedziec ze ide sobie... No co za zycie.... Jeszcze miesiac i
mnie nie ma. Niektorzy w Polsce "daja mi" 3 miesiace - ze niby
tyle "wytrzymam" i "uciekne" spowrotem. Ciekawe... Czy ktos mysli ze z
milosci robie glupote? Prosze podzielic sie swoimi
spostrzezeniami/aluzjami/dowcipami/pierdolami, etc. Bede szczerze wdzieczny.
Uszanowanie.
Paul - wynajdujacy nowe, nie zbadane jeszcze, byc moze rewolucyjne zastosowanie
linijki plastikowej+2 spinaczy+komputera/ow.