joannabarska
14.05.05, 10:31
W lubelskiej "GW" "oświadczenie lubelskiego odziału Stowarzyszenia Pisarzy
Polskich. Dobrze - znak, ze cos takiego jeszcze istnieje w Lublinie, bo z
ksiązkami jakby gorzej. A w oświadczeniu mowa o kulturze, o trudnosciach
wydawniczych, o braku mecenatu, o trudnym życiu chudego literata? Skądże!
Chodzi o tzw. wielką politykę , czyli i o 1939 rok i o 1944 rok, kiedy to
Lublin wg. autorow oświadczenia był "pierwsza stolicą sowiecko-polskiego
rządu". Pomijam okreslenie, ale zapomniano o Chełmie,z czego zapewne moze
się cieszyc obecny "pomnikowy" prezydent tego miasta. Autorzy oswiadczenia
sprawiają wrazenie jakby nagle spadli z Księzyca, jakby nigdy nie czytali
bardzo ciekawej wspomnieniowej ksiązki swej zmarłej ponad 23 lata temu
Kolezanki Marii Bechcyc-Rudnickiej pt. "W stołecznym Lublinie", jakby obca im
była cenna publikacja ( MON,w którego wydawnictwie za Jaruzelskiego tyle
ksiazek wydał jeden z sygnatariuszy oswiadcznia, Bohdan Krolikowski) prof.
Ireneusza J. Kamińskiego pt. "Kwiat na ruinie". To własnie za
tego "pierwszego sowiecko-polskiego rządu w Lublinie" odrodzila się po nocy
okupacyjnej polska kultura. Ile tytułow prasowych, w tym słynne "Odrodzenie",
własnie w Lublinie sie ukształtowało, o czym mógłby wiele powiedzieć Alojzy
L.Gzella, ktory szczegolowo zajmowal się tym problemem, co zaowocowalo
odpowiednią publikacją! A póżniej kolejne "sowieckie-polskie"
rządy ,usadowione juz w Warszawie, niby nie dawały stypendium wielu młodym
literatom? Nie wydawały im ksiązek, płacąc nie takie znow kiepskie
honoraria? Nie finansowały pism literackich i społeczno-kulturalnych, w
tym "Kameny" i lubelskiego "Akcentu", ktory nigdy nie miał takich kłopotów,
jakie ma dzisiaj po transformacji ustroju? I wreszcie czy nie przyznawały
pisarzom specjalnych emerytur? Literaci do pióra -chciałoby się (nie
pochwalam tego!) zawołac jak w 1968 roku, ale do kogo ta mowa? Dzis pisarze
(?) nie pobiegną ze swymi żalami do ("sowiecko-polskiego") Wydzialu
Propagandy KW PZPR w Lublinie, a ten z kolei nie wezmie na dywanik tych,
którzy owych twórców odpowiednio nie dopieszczają. Mogą za to owi pisarze
swobodnie użalac się na pakt Mołotow-Ribbentrop, nie widząc w tym wlasnej
smiesznosci. Tak bywa, jak żaba biega tam, gdzie kują konie. I jeszcze cos:
nie słyszałam za komuny o jakichs akcjach protestacyjnych lubelskich pisarzy.
Teraz mozna szczekac, bo gdy odwaga staniała ,to i rozum podrożał! I jeszcze
zdanie: nie wszyscy mają az tak krótką pamięć jak autorzy wspomnianego
oswiadczenia,a wsrod nich są i byli członkowie zarówno ZSL jak i PAX-u
(organizacji w jakims stopniu podporządkowanych pośrednio kolejnym "polsko-
sowieckim rządom").