airlover 06.10.05, 19:52 wiadomosci.onet.pl/1175827,11,item.html Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
amotken Rozpie...yć dziadów... 07.10.05, 22:28 Gazeta Stołeczna nr 124, wydanie waw z dnia 31/05/2005 WYDARZENIA, str. 3 [podpis] BOGDAN WRÓBLEWSKI Z SĄDU. Polityka (kadrowa) i obyczaje Krzyczał na cały oddział Układaliśmy się do snu, gdy usłyszałem krzyki. Pan Kaczyński krzyczał, że pozwalnia lekarzy, pielęgniarki, zamknie cały zakład - relacjonował wczoraj w sądzie 50-letni masarz. Te wydarzenia najlepiej wryły się w pamięć pielęgniarki zwolnionej ze Szpitala Bielańskiego Do incydentu z prezydentem w roli głównej doszło wieczorem 23 lipca 2003 r. Znajoma Lecha Kaczyńskiego trafiła do Szpitala Bielańskiego z krwawiącą raną. Została na oddziale chirurgicznym, gdzie miała być poddana zabiegowi. Po godz. 21 do szpitala przyjechał prezydent. Zastał pacjentkę bez opieki, w zakrwawionej sukience. Według prasowych relacji prezydent się zdenerwował. Czy tak bardzo, że Maria M., pielęgniarka, która "odważyła się" zwrócić mu uwagę, po kilku dniach dostała wymówienie? Teraz w sądzie pracy walczy o pięć tysięcy złotych zadośćuczynienia i uznanie rozwiązania umowy o pracę za bezprawne, bo pod wpływem gróźb. - Wizyta prezydenta w szpitalu miała wpływ na decyzję dyrektora o rozwiązaniu umowy o pracę - przekonuje Andrzej Lipiak, pełnomocnik pielęgniarki. Pozwany - czyli szpital - domaga się oddalenia pozwu, bo formalnie umowa została rozwiązana za porozumieniem stron. Wydawało się, że sprawa zakończy się błyskawicznie, sąd zgodził się jednak posłuchać świadków "wydarzenia na oddziale chirurgicznym". Wczoraj zeznawali pacjenci. Aleksandra P. (sprzedawca, 61 lat) leżała na sali na wprost pokoju pielęgniarek. - Drzwi były otwarte i zauważyłam, że przeleciał mi pan Kaczyński. "Chyba białe myszki widzisz" - na to inne chore. Ale nagle wpadł do naszego pokoju. Nie powiedział nawet "dobry wieczór". "Kogo pan szuka?" - zapytała jedna z pań. "Nie twój interes" - burknął. Chciał lekarzy. Myśmy z ciekawości powychodziły na korytarz. Któraś z pielęgniarek powiedziała: "Musi pan trochę poczekać, bo lekarze są na bloku" [operacyjnym] - relacjonowała. - Co pan prezydent odpowiedział? - pytał mec. Lipiak. - Nie słyszałam, ale był niegrzeczny - odparła kobieta. - Krzyk był na cały oddział - jako następny opowiadał Zbigniew S. (ekonomista, 64 lata). - "Gdzie są lekarze, pozwalniam was, lekarze, pozwalniam pielęgniarki!". - Kto krzyczał? - pytał sędzia. - No, nie bardzo wiem, bo ich jest dwóch, Kaczyńskich - odparł Zbigniew S. Na drugi dzień dowiedział, że na męski oddział przyjęta została kobieta, a wyrzucili z pokoju pacjenta. - Mówili, że znajoma prezydenta, ale nie wiem, bo nie odwiedzał jej później. Między pacjentami była informacja, że ta pielęgniarka została zwolniona - opowiadał, co było dalej. - Kto chodził, to z łóżek powstawał, takie były krzyki - dodawał z kolei Stanisław Z. (50 lat, masarz). Widział rozmowę Marii M. z prezydentem, choć słowa do niego nie doszły. - Byłem za daleko. Siostra stała, głowa opuszczona, a pan Kaczyński krzyczał. Krzyczał! Teraz sąd nie wyklucza, że na świadka wezwie Lecha Kaczyńskiego. Chyba że wcześniej dojdzie do ugody. Wczoraj pełnomocnik szpitala dał pierwszy sygnał, że to możliwe. Adwokat pielęgniarki też nie powiedział nie. Gazeta Stołeczna nr 14, wydanie waw z dnia 18/01/2005 MIASTO, str. 4 [podpis] WRÓB Z SĄDU. Jak pielęgniarka straciła pracę Pani mnie zapamięta! Zwróciła uwagę Lechowi Kaczyńskiemu i musiała odejść z pracy. - Czuję niesmak i gorycz, czuję się ofiarą. Nic takiego się nie stało, żeby mnie tak potraktować - mówi była pielęgniarka ze Szpitala Bielańskiego Walczy w sądzie pracy o pięć tysięcy złotych zadośćuczynienia i uznanie rozwiązania umowy o pracę za bezprawne, bo pod wpływem gróźb. Do incydentu z prezydentem w roli głównej doszło wieczorem 23 lipca 2003 r. Znajoma Lecha Kaczyńskiego trafiła do Szpitala Bielańskiego z krwawiącą raną. Okazało się, że musi zostać na oddziale chirurgicznym, gdzie poddana zostanie zabiegowi. Tego samego dnia po godz. 21 do szpitala przyjechał prezydent. Zastał pacjentkę bez opieki, w zakrwawionej sukience. Według prasowych relacji prezydent wpadł na oddział kobiecy, domagał się lekarzy, pohukiwał na pielęgniarki. Pani Maria, pielęgniarka z ponad 30-letnim stażem - zwabiona hałasami - przyszła z innego oddziału i zwróciła prezydentowi uwagę. - Powiedziałam: Dziwię się, że taki człowiek jak pan zachowuje się w ten sposób - relacjonowała wczoraj w sądzie. Lech Kaczyński miał krzyczeć: "Praca się pani znudziła! Do końca życia pani ten dzień zapamięta!". Na konsekwencje nie trzeba było długo czekać. 30 lipca 2003 "pyskata" pielęgniarka podpisała porozumienie o rozwiązanie umowy o pracę (miała zatrudnienie na pół etatu do końca roku). - Doszło do naruszenia tak elementarnego dobra jak godność pracownika. Powódka podpisała porozumienie pod wpływem groźby ze strony dyrektorki i osób trzecich - precyzował wczoraj pozew mec. Andrzej Lipiak. Pełnomocnik szpitala żądał jego oddalenia. - Dyrektor nie był zadowolony z pracy powódki. Nic więcej się nie wydarzyło - wyjaśniała pani mecenas. Wcześniej domagała się utajnienia rozprawy przed dziennikarzami. Co zaszło wieczorową porą na oddziale chirurgii kobiecej, sąd w szczegółach wyjaśni dopiero za pół roku. Pani Maria pracuje dziś w Centrum Onkologii i w hospicjum. Obie instytucje nie podlegają - tak jak Szpital Bielański - Lechowi Kaczyńskiemu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: basieńka ,Na kogo by głosował rycerz Michał Wołodyjowski ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.05, 15:16 ??????????? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: heniek [...] IP: *.pl / *.lublin.enterpol.pl 08.10.05, 18:34 Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Cisza wyborcza?! Re: Co Tusk i PO chcieli zrobić ze służbą zdrowia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.05, 13:11 Odpowiedz Link Zgłoś
jacekm22 Re: Co Tusk i PO chcieli zrobić ze służbą zdrowia 09.10.05, 15:32 Ludzacy sie ze sluzba zdrowia moze byc bezplatna sa niepoprawnymi marzycielami... Odpowiedz Link Zgłoś