micra
23.01.06, 10:11
A ja mam takie obserwacje warszawskie i trochę z trasy. Otóż osoby jeżdżące po
Warszawie (pewnie większość to Warszawiacy plus zamieszkujący okoliczne
miejscowości ludzie) jak jest sucho - gnają jak wariaci. Jak spadnie deszcz
lub śnieg nagle jeżdżą z prędkością 30-60 km/h czy w mieście stołecznym, czy
poza nim. Nie wiem co jest grane. Rozumiem, lód - lepiej nie ryzykować, ale tu
jest normalny zwyczajny śnieg. Nie jest jakoś szczególnie ślisko, a jednak. To
samo w trasie. Prosta długa aż po horyzont, jezdnia czarna (wiem, wiem, może
być to złudne, ale sprawdzam często przyhamowując), a oni gnają swoje 60km/h -
i tu już mówię ogólnie, choć jakoś tak się sam wyczuliłem na rejestracje W..
A plusem (IMHO) komunikacji lubelskiej - szczególnie teraz, w duże mrozy, jest
brak tramwajów - nie mamy problemów z szynami i rozjazdami.