desi0
25.04.06, 10:59
W ostatnią niedzielę przejeżdżałem koło stadionu na ulicy Kresowej w
Lublinie – moim zdaniem to, co się tam dzieje to istny koszmar. Na każdej
wolnej przestrzeni wokół tego miejsca stoją zaparkowane samochody osób
odwiedzających owe „targowisko na gołej ziemi”. Oczywiście znaczna większość
z nich parkuje łamiąc przepisy o ruchu drogowego (na chodnikach, na
trawnikach, blokując pasy ruchu na jezdniach). Dodatkowym zagrożeniem są
piesi, którzy często w dużych grupach przekraczają ulice w miejscach
niedozwolonych, a przecież obok poprowadzone są min. drogi krajowe nr 17 i 19.
Mam pytanie do naszej policji – co robi by w tym miejscu nie dochodziło do
niebezpiecznych sytuacji na drodze? Czy musi dojść tam do jakiegoś wypadku by
ktoś się tym zainteresował?
Do klientów „targowiska na gołej ziemi” mam pytanie – czy naprawdę lubią
robić zakupy w tak niecywilizowanych warunkach (albo w błocie, albo w
tumanach kurzu). Rozumiem, że nie wszyscy robią zakupy w nowych centrach
handlowych jak galerie w Olimpie lub w L’eclerku (drogo) w hipermarketach
(beznadziejna jakość), ale już od wielu lat mamy całkiem zgrabne targowisko
za zamkiem, z całkiem pojemnym parkingiem, dość łatwym dojazdem autobusami
MPK, alejkami wyłożonymi kostką brukową oraz z znacznej części zadaszonymi.
Dlaczego jak tylko przyjdzie niedziela to wszyscy lgną na to klepisko przy
Kresowej. Dokładnie ten sam towar, od tych samych sprzedawców (w znacznej
liczbie), po tych samych cenach można kupić na wspomnianym już „Targu pod
Zamkiem”, a i grzech taki sam (zakupy w dzień święty).
Co o tym sądzicie?