jetbang
04.02.03, 11:32
Chodzi mi o to że Polacy łapią sie na byle promocje i są szczęśliwi że udało
im sie kupić coś "taniej". Wystarczy że krzykniesz PROMOCJA i walą tłumy.
Nie jest to w rzeczywistości takie różowe na jakie wygląda.
Przykład stary ale jary. Siemens S35 w polsce pojawił sie na promocji w
idealnej sieci za 35 + wata. Polacy walili do salonów i brali ile sie tego
dało. Natomiast ja mam rodzinę w niemczech i u nich wycofali akurat wtedy
ten model telefonu z rynku ze wględu na wady fabryczne - blokujące sie
przyciski padający wyświetlacz itp. Jaki z tego morał - całe to g... trafiło
na Polski rynek po "promocyjnych cenach" i uszczęśliwiło kilka tysiecy
ludzi!!! Jednakże w związku z tym nowe serie w niemczech S35 (już pozbawione
wad) pojawiły sie w zmienionej obudowie i z wyświetlaczem koloru
bursztynowego. Te egzemplarze nigdy nie były dostępne na rynu polskim!!!!
Sam nawet chciałem wtedy dorwać taki sprzęcik ale cóż nigdzie go nie było!!!!
Przykłady można mnożyć - tak samo jest z telewizorami, sprzętem Hi-Fi AGD a
takze z samochodami.
Fiaty Seicento jadące na zachód mają inne opony (te co zostają mają Dębicę a
te co idą do Niemiec Pirelli) żarówki (jakieś badziewie jest w polskich a
niemieckie mają Philipsa). Wiem bo porównywałem swojego sc z samochodem
sąsiada!!! Ten sam typ, model i moment zakupu i dwa różne samochody. Mój
mial trafić do niemiec a on sobie zamówił. Sąsiad kupił w promocji ja nie!!!
Różnica ogromna!!!
Więc polecam się pożądnie zastanowić zanim damy sie nabrać na
kolejne "promocje" !!!! Coś co kosztuje 20% taniej niż powinno nie wróży nic
dobrego!!! Z wyłączeniem takich sytuacji jak ciuchy (posezonowa obniżka cen
nikogo nie powinna martwić).
Czekam na kolejne przykłady "promocji"
Pozdrawiam!!! :)