Ławnik oburzony wyrokiem sądu

06.09.06, 23:22
ewidentnie naciagana rozmowa, zeby stworzyc material dla odciagniecia
poprzedniej sprawy, oj Panie asesorze do nauki!!!

pozdrawiam
Prawnik_ czynny zawodowo
    • Gość: Jozek46 Ławnik oburzony wyrokiem sądu IP: 80.51.226.* 07.09.06, 05:31
      Ile i jakich wyroków wydał lubartowski sąd???Czy nie nadszedł czas aby to
      zweryfikować,a cwaniaków tak z sądu,prokuratury i szpitala wysłać tam gdzie
      jest ich odpowiednie miejsce.Ile można tolerować sitwę???Prokurator(kolega)
      Leonarda W.przetrzymywał dokumenty śledcze ponad pół roku w biurku,chyba żeby
      nabrały mocy urzędowej.A potem poszły do Zamościa,aby trafić znowu do Lublina.W
      Lublinie czekają,aby coś na świadków ukręcić.No i wykręcili numer.Na szczęście
      trafili na ławnika z Samoobrony,który miał odwagę powiedzieć NIE!!!Pewnie już
      go więcej nie zaproszą,bo temida takich ławników nie toleruje.Oczywiście w
      majestacie prawa!!!
      • Gość: Marceli Re: Ławnik oburzony wyrokiem sądu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.06, 08:03
        Taka prawda,tak działają niedouczeni lubelscy sędziowie znani w całym kraju i
        zagranicą
      • dociek Re: Ławnik oburzony wyrokiem sądu 07.09.06, 08:49
        Ławnik nie powinien kierować się interesem politycznym - jest zobowiązany w
        działaniu do bezstronności, bo jest sędzią, choć społecznym. Co tu ma do
        rzeczy, że jest z Samobrony?
    • Gość: behemot Re: Ławnik oburzony wyrokiem sądu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.06, 12:11
      Po pierwsze jeśli ktokolwiek z piszących jest "czynnym prawnikiem" to powinien wiedzieć, że nie da się osądzić czegokolwiek bez znajomości całkoształtu dowodów zgromadzonych w sprawie, a więc tak naprawdę bez przeczytania akt , a nie w odniesieniu do pojedynczego dowodu.

      Po drugie z tej rozmowy jasno wynika, że pacjent, już wcześniej rozmawiał (ustalał ?) z poprzednim lekarzem, iż trzeba wpisać w dokumentację dwie fikcyjne wizyty lekarskie, a więc tak naprawdę poświadczyć nieprawdę dokumencie, co wskazywałoby, że taki między innymi był jego wizyty.

      Po trzecie być może rzeczywiście lekarz miał tu na uwadze jakieś własne korzyści. Nie oznacza to jednak, że pacjent nie chciał wręczyć "łapowki" czy, że nie podżegał do poświadczenia nieprawdy. To są niezależne kwestie dotyczące w jakiejś tam części pobudek i motywacji dwóch rożnych od siebie osób.

      Po czwarte tak naprawdę dla kwestii przypisania odpowiedzialności lekarzowi za jego wcześniejszy czyn nie ma znaczenia to, że później zawiadomił policję o innym czynie zabronionym.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja