clavi
30.10.06, 18:44
Boleslawa Hamaluka znalem osobiscie i nawet mialem przyjemnosc
przez krotki czas z nim pracowac. Ambitny, dobry aktor, czlowiek
odpowiedzialny i rownoczesnie z tak potrzebnym w tym zawodzie luzem,
poczuciem humoru, mily, taktowny.
Wielokrotnie ogladalem go na deskach TM, zapamietalem role policjanta
w "Skrzypku na dachu" czy "Hello Dolly" i zabawne sceny z jego udzialem
w "Zemscie nietoperza".
Wiadomosc o tej smierci, ktora przeczytalem w GW wlasnie teraz - zasmucila
mnie. Zegnaj Bolku - spiewaj na niebieskich scenach.