tururl
12.12.06, 11:56
Fałszerwstwo - sprawa jasna.
Mamy jednak również do czynienia całą masą innych przypadków. Jeśli np.
geograf oparłby swój doktorat na założeniu, że Ziemia płaską jest, to stopnia
niechybnie by nie uzyskał. Jeśli fizyk sfałszowałby, od początku do końca,
wyniki pomiarów, to nawet jeśli przez przeoczenie lub lenistwo recenzentów
stopień by zdobył, też powinien go stracić. A co z prawnikami, historykami,
itp.? Czy jeśli cała kariera naukowa oparta była na pracach dyskutujących o
czymś, co nie istniało, nie istnieje i najprawdopodobniej nie zaistnieje, ot
"centralizm demokratyczny", "socjalistyczna praworządność" -vide bywszy rektor
UMCS, członek KC PZPR? Profesor jest-li on, czy tylko "prof." (co równie
dobrze skrótem od "profosa" być może)? A historycy piszący o narodzinach PKWN
w Chełmie/Lublinie? Wbijający (poprzez podręczniki) dziatwie do głow, że
"Katyń to sprawka faszystów"? Nie ma takich w UMCS? Jak czyscić - to czyścić:
"Vanish rulez" panie Dziekanie G.