Dodaj do ulubionych

prawda o "aborcji"

27.12.06, 16:22
Konstytucja na miarę XXI wieku

Trudno nie zgodzić się z autorem artykułu opublikowanym w Rzeczpospolitej
(Wojciech Sadurski, Aborcyjna ucieczka w konstytucję, 5.XII.2006, str. A8) że
tzw. „Problem aborcji” na długo jeszcze będzie wywoływał spory. Myślę nawet z
dość dużą dozą pewności, że tak będzie zawsze, aż do końca czasu. Nietrudno
też przyjąć (nie wypowiadane, co prawda, wprost) twierdzenie, że wielu
aktywnych polityków wykorzystuje problem ten do celów doraźnych,
ideologicznych – to znaczy do podniesienia poparcia społecznego lub zdobycia,
choćby tylko na dziś, na miesiąc, na jedną lub dwie kadencje, popularności.
Takie działania niektórych polityków, jak również i to, że „problem
aborcji” nie przestanie być „problemem” dla wielu, w różnych zresztą
aspektach, nie jest bynajmniej powodem, by o „aborcji” nie rozmawiać. Od razu
zresztą zaznaczę: nie będę mówił „aborcja” tylko o zabijaniu (mordowaniu)
dzieci. Bo już tu rozpoczyna się istotny spór: na poziomie słów. Jest to
kwestia pewnej metodologicznej dyscypliny, która ma ułatwiać rzeczowe
rozwiązywanie sporu. Nie można dowolnie przenosić pojęć z jednej dyscypliny
naukowej do drugiej, nie mając świadomości różnicy znaczenia i sensu, w jakim
tym samym słowem posługują odmienne dyscypliny. I tak, w interesującym nas
przedmiocie, uprawniony na terenie biologii termin „płód” lub „embrion”,
który odnosimy do żyjącego, acz pozostającego w łonie matki osobnika, dajmy
na to człowieka, staje się zupełnie nieuprawniony na terenie filozofii, która
nazywa rzeczy po imieniu i której stwierdzenia intuicyjnie są na poziom
myślenia potocznego. Filozofia zaś to jedyna dziedzina, która jest władna
orzekać, kiedy zaczyna się życie ludzkie, a kiedy kończy. Bo tylko filozofia
może wskazać na czynniki konstytuujące byt ludzki, mówiąc po prostu: te,
powiedzmy, cechy, dzięki którym człowiek jest człowiekiem. Ani medycyna, ani
psychologia, ani biologia nie jest władna postawić pytania o człowieczeństwo,
o to, czy istnienie danego bytu, rzeczy jest istnieniem człowieka, czy nie.
Tym bardziej żadna inna dyscyplina nie jest w stanie na to pytanie
odpowiedzieć.
To właśnie filozofia, w sposób nie pozostawiający miejsca na wątpliwości
wskazuje, dzięki czemu człowiek jest człowiekiem, kiedy człowieczeństwo się
zaczyna, gdzie są jego granice. Oczywiście, może i powinna korzystać przy tym
z ustaleń innych nauk o człowieku, z genetyki np. traktując jednak ustalenia
owe w sposób narzędny i pomocniczy. Wszelkie próby autorytatywnego
wypowiadania się na temat człowieczeństwa ze strony innych niż filozofia
nauk, byłyby podobne do sytuacji, w której, dajmy na to, filozof-antropolog
wypowiada się ze znawstwem i także autorytatywnie o metodach leczenia
zapalenia trzustki. Nie miejsce tu na przeprowadzanie dowodu na
człowieczeństwo płodu ludzkiego. Podkreślam jednak - gdy przyjmie się
ustalenia tej nauki, wówczas mówimy o człowieku, nie o płodzie czy embrionie
i o zabójstwie, nie zaś o zabiegu czy aborcji. To takie elementarne
rozróżnienia, które mają kolosalny ciężar gatunkowy przy rozstrzygnięciach
etycznych i prawnych.
Te wstępne podkreślenia wydały się mi konieczne, ze względu na
ustawienie sporu na właściwej płaszczyźnie. Autor bowiem twierdzi, że
postulat wpisania konstytucyjnej ochrony życia „od chwili poczęcia” nie daje
gwarancji jego prawnej ochrony, bowiem zawsze taki postulat może wejść w
konflikt z innym postulatem. I podaje przykład: gdyby w konstytucji był
wpisany postulowany zapis o ochronie dziecka od poczęcia, to przepis taki
może być interpretowany jako zmuszanie kobiety do donoszenia ciąży, której
ona nie chce. A tym samym godzi w inny konstytucyjny zapis gwarantujący
ochronę jej „przyrodzonej i niezbywalnej godności.”
Zatrzymajmy się przy tym. Otóż nie wiem, czy bezpośrednio w
intencjach twórców zapisu „od chwili poczęcia”, ale na pewno w
konsekwencjach, godność kobiety zyska pełniejszą ochronę. Tym samym
konstytucja zyska na spójności. Uczynienie bowiem tego rodzaju zła, jakim
jest zabicie niewinnego, bezbronnego człowieka, czy też współudział w takim
czynie, z pewnością nie służy umocnieniu godności sprawcy. Przeciwnie,
radykalnie ją niszczy. Zapis o ochronie życia człowieka „od chwili poczęcia”
chroniłby może w równym stopniu, a może w pierwszym rzędzie potencjalnych
sprawców mordu. Chroniłby przed różnymi następstwami zamierzonego zła, w tym
również przed pogwałceniem własnej godności. „Szczęśliwsza jest ofiara
zbrodni od swego prześladowcy” zauważył mądry Sokrates. To jego spostrzeżenie
swą trafnością oświetla i tę sytuację. Idźmy dalej jeszcze: Nie jest
chroniona godność nikogo, jeżeli kogokolwiek z tej ochrony się wyłącza.
Człowiek bowiem jest chroniony w swej godności, gdy ochrona ta dotyczy
każdego człowieka bez wyjątku – zwłaszcza słabszych. Ci, właśnie przez to, że
są słabsi, domagają się szczególnej ochrony! W przeciwnym razie zwycięża
prawo silniejszego. Uchrońmy przed uprzywilejowaniem silniejszych konstytucję
XXI wieku!
Autor wspomina nie tylko o poszanowaniu godności kobiety, ale także
jej życia prywatnego i zdrowia. To, co powiedziane tuż powyżej odnosi się
także i do tych, zdaniem autora, konfliktowych przypadków. Warto tylko
dopowiedzieć, że życie jest bardziej fundamentalnym dobrem niż ochrona życia
prywatnego czy zdrowia, dlatego konflikt tu nie występuje. Pierwszeństwo ma
ochrona dobra fundamentalnego, dopiero w dalszej kolejności ochronie podlega
dobro, które na owym fundamentalnym może być budowane. Jest to także zasada
konstytucyjna.
Dalej Autor zauważa, że konstytucja mówi o równych prawach mężczyzny
i kobiety w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym. I
stwierdza retorycznie, że przecież wymóg donoszenia ciąży niechcianej dotyka
przede wszystkim kobiety i godzi tym samym w owo prawo równości, bo skutki
niechcianej ciąży „są w sposób oczywiste bardziej tragiczne dla kobiety niż
dla mężczyzny”. Warto zauważyć, że skutki tzw. aborcji najbardziej tragiczne
są dla dziecka – zostaje ono po prostu zabite. Zdaniem Autora lepiej się
stanie, jeśli konstytucja w imię zachowania jakiś praw już żyjących i mniej
lub bardziej rozwiniętych obywateli pozwoli na unicestwienie prawa do życia
najsłabszego. Słabi mają zostać pokonani, i to ostatecznie – w imię praw
osobników silniejszych. Dziecko nie jest objęte prawem do równości… Dlaczego?
Bo jest słabe? Bo o swoje prawa walczyć nie może? Nie może domagać się ich
respektowania? Stawiam te pytania jako retoryczne, bo znam odpowiedź.
Powiada się, że łańcuch jest tak silny, jak silne jest najsłabsze
jego ogniwo. Czy jest ktoś słabszy, niż dziecko już żyjące, ale jeszcze nie
narodzone? Jeżeli państwo nie zapewni ochrony tych najsłabszych, ochrony
szczególnej, przynajmniej szczególnej ochrony dobra fundamentalnego, jakim
jest życie – jaką możemy mieć gwarancję, że chronione są prawa mniej
fundamentalne tych, którzy potrafią już domagać się ich respektowania?
Takich to mamy prawników, którzy w imię formalnie pojętego prawa nie
liczą się z dobrem człowieka. Sprawa aborcji, czyli mordowania niewinnych
dzieci jest tak oczywista…

Obserwuj wątek
    • Gość: Paul Re: prawda o "aborcji" IP: *.mad.east.verizon.net 28.12.06, 08:15
      Bardzo pieknie i dlugo to sobie napisales. Czy moge brutalnie i nieokrzesanie
      poruszyc 2 "proste" zagadnienia. Mianowicie: czym jest plod i czym jest
      czlowiek? W polowie swego wywodu jakos tak.... mimowolnie oba terminy zaczynaja
      sie mieszac, potem wystepuja w tekscie niemal wymiennie, by na sam koniec
      przenienic sie w "mordowanie dzieci". Czlowiek (w mej wlasnej, ulomnej
      interpretacji) posiada swiadomosc bytu i istnienia na bazie interakcji z innymi
      ludzmi, ktorych rozroznia od innych stworzen. "Moj czlowiek" nie musi znac
      pojecia czlowieczenstwa, moze byc slepy i gluchy. Czlowiek staje sie
      czlowiekiem (dostrzega innych ludzi za pomoca zmyslow....wechu, dotyku,
      smaku...) poprzez 2 czlowieka. Czlowiek nie moze wystepowac w "pustce", jakiejs
      pruzni nie znajac 2 czlowieka, nie bedzie czlowiekiem. Bedzie "czyms", kolejnym
      stworzeniem. Ludzie dla stworzen powinni byc dobrzy, to jasne. Motylek to ladne
      i mile stworzenie. Kotek i piesek czuja bol, przywiazuja sie do miejsc, staja
      sie przedstawicielami swoich "gatunkow" zaraz po urodzeniu w obliczu innych
      pieskow i kotkow. Kotek wyjety z lona kociej mamy i wychowany na stacji
      kosmicznej ne bedzie, nie stanie sie kotem, a kiedy znajdzie sie na Ziemi nie
      bedzie spadal na "4 lapy", ze nie wspomne o zwyklym chodzeniu, czy lapaniu
      myszy. Bedzie nie tyle doroslym kocim kaleka fizycznym i duchowym, ktorym
      nalezy sie zajac/otoczyc specjalna opieka, co istota o swiadomosci pantofelka.
      Bedzie sobie lezal, wywaracal oczami, a czlowiek w swym perfidnym poczuciu
      czlowieczenstwa bedzie sie starac takiego kotka ratowac podczepiajac do kodka
      karmiace tubki, respiratorki, etc. Tego typu wysilki beda przypominac
      eksperymenty na ludziach z obozow koncentracyjnych. "Filantropi zatracaja zmysl
      humanitarny. Tym sie roznia od innych ludzi." - tak dawno napisane, niestety co
      raz bardziej na czasie. Jesli czlowiek czlowieka poczynajacy i z czowieka
      poczety nie chce zrodzic z siebie czlowieka, to go nie zrodzi, choc by nawet po
      fizycznym fakcie narodzin. Oczywiscie, takowym czowiekiem dopiero co narodzonym
      moga sie zajac inni ludzie ze skutkiem wspanialym. Bedzie to jednak cudem na
      miare samego poczecia. Tak wiec ochrona plodu za wszelka cene ma miec swe
      podstawy na wierze w cuda? Do tego trzeba wiary, a do wiary zmuszac nikogo nie
      wolno. Pisze to wszystko w dobrej "wierze", prosze nie posadzac mnie o cynizm,
      ateizm (jestem katolikiem), artretyzm, przynaleznosc partyjna, czy manie
      przesladowcza.
      Uszanowanie,
      Paul
    • dociek Któż dał Ci to prawo? 28.12.06, 11:31
      Któż dał Ci to prawo byś atutorytatywnie stwierdzał: "to jest prawda o..."?
      Uważasz się za "prawdotwórcę"? Czy takie ujęcie kontrowersyjnego tematu "jako
      prawdy" nie mieści się przypadkiem w kategorii pychy? A przecież w
      chrześcijaństwie superbia należy do siedmiu grzechów głównych i stanowi obrazę
      Boga i jego łaski.


      ---
      Im bliżej, tym go
      • Gość: inna jak łatwo meżczyznom poruszac ten temat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.06, 12:53
        tylko dziwie sie ,ze w e wszelkiego rodzaju placówkach są w 99% kobiety z
        dziecmi a nie tatusiowie z niechcianymi.....
        • traditio1 Re: jak łatwo meżczyznom poruszac ten temat 28.12.06, 13:26
          masz rację - problem odpowiedzialości mężczyzn jest poważnm zagadnieniem. Ale
          jak ma sie to dozabijania dzieci? Czy z tego powodu, żemężczyźni (kobiety
          czasem też) są nieodpowiedzialni, nalezy mordować dzieci - bezbronne i niewinne?
          • Gość: Filip pierdun Re: jak łatwo meżczyznom poruszac ten temat IP: *.it-net.pl 28.12.06, 14:01
            "Jak suka nie da - to pies nie weźmie", prawda?
            • folkatka Re: jak łatwo meżczyznom poruszac ten temat 28.12.06, 14:12

              Aleś się k*****a popisał :(((((((
              • Gość: Filip pierdun Re: jak łatwo meżczyznom poruszac ten temat IP: *.it-net.pl 28.12.06, 14:14
                Skoro już dyskusja musi być sprowadzona "do parteru"...
          • Gość: inna a czy ja opowiadam sie za mordem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.06, 13:35
            gdzie to przeczytałes?
      • traditio1 Re: Któż dał Ci to prawo? 28.12.06, 13:41
        Nie jest grzechem pychy cztanie rzeczywistości bycie pewnym swoich sądów, jesl
        saone odpowiednio poparte argumentami. W przedmiotowe sprawie: mordowanie
        niewinnychi bezbronnych jest złem. Zło powinno byc karane przezprawo, zwłaszcza
        zło wyrządzne innym. Człowiek posiada akt istnienia, tożsamy ze sobą od chwili
        poczęcia, ergo życie ludzkie zaczyna się od poczęcia. Mordowanie dzieci przed
        ich urodzeniem ijest zabójstwem niewinnego.
        • robertw18 Może by Traditio odpowiedział Paulowi? 28.12.06, 14:33
          Bo jeśli Traditio omija niewygodne mu głosy i mocnymi słowy upiera się przy swoim, to, niestety, wyglądo to na pychę.
          Podobnie jak oznajmianie na początku, że będzie się wypowiadać w sposób przesądzający sprawę, a na końcu głoszenie, że taki sposób widzenia jest oczywisty.
          A przecież to, że płód ludzki jest "animal rationale" (filozof pewnie słyszał takie określenie), bynajmniej nie jest oczywiste.
          Pozdr.
          • Gość: zorro Ile miesiecy? IP: *.lublin.mm.pl 28.12.06, 14:40
            Ile miesięcy ma mieć płód zeby mu urządzono pogrzeb koscielny?
            • Gość: Filip pierdun Re: Ile miesiecy? IP: *.it-net.pl 28.12.06, 14:46
              Jeśli już koniecznie musimy się odwoływać do opinii biologów... Zarodek (czyli
              zespół zapłodnionych i normalnie rozwijających się komórek) a płód
              (ukształtowany i gotów do samodzielnego życia organizm) - to nie jest to samo,
              choć teoretycznie - oba mają ten sam komplet genów...
              • robertw18 Re: Ile miesiecy? 28.12.06, 15:14
                "Zdolny do samodzielnego życia"?
                To dość wątpliwe określenie... (nawet w przypadku niektórych "dorosłych").
                Pozdr.
                • robertw18 A jak nazywają jednym słowem biologowie... 06.01.07, 14:00
                  taką postać zwierzęcą, która najpierw jest zarodkiem a potem płodem - do okresu noworodka ale jeszcze nie w tym okresie. Czy jest taka nazwa?
                  Pozdr.
    • Gość: walek Re: prawda o "aborcji" IP: 212.182.119.* 29.12.06, 09:36
      aborcja jest prawem człowieka, a te twoje kośćielne wypociny są
      fundamentalistycznym bełkotem.
      • Gość: bosman Re: prawda o "aborcji" IP: *.orange.pl 29.12.06, 15:42
        w pełni popieram.
    • Gość: kobitka Re: prawda o "aborcji" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.06, 22:28
      Panowie zostawcie nasze brzuszki i podbrzuszki nam do dyskusji Wy
      macie tylko dyskutowac o wkladzie co bylisci zdolni go uformowac
      reszta jest nasza itylko nasza sprawa. I won od decydowania co
      wolno nam kobietom Ewentualnie po urodzeniu wspolne wychowanie i dobro
      dziecka Dyskusja o aborcji jest czccza dla was Mozecie sobie
      pogadac .Te wszystkie sprawy sadowe o alimentacji badania
      genetyczne,scigane z urzedu uchylanie sie od ojcowskich obowiazkow
      swiadcza jak wielka jest skala ojcow trutni. Wiec zostawcie nnas i
      nasze moralne prawo do wlasnego brzucha i nie decydujcie za nas
      • Gość: wiedzący Re: prawda o "aborcji" IP: *.gprspla.plusgsm.pl 29.12.06, 23:42
        To nie jest dyskusja o Twym brzuchu, tylko o żywym człowieku - dziecku.
        Powinniśmy je uszanować, nie mniej niż kobiecy brzuch.
        • Gość: kobitka Re: prawda o "aborcji" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.07, 12:07
          Podyskutujcie o muszkach kwiatusszkach a jesli odzieciach i kobiecych
          brzuszkach to nasza sprawa a wam do tego zero!
          • joannabarska Przeżytek 02.01.07, 18:34
            Restrykcyjna ustawa w Polsce jest przeżytkiem. Dyskutujmy o antykoncepcji jako
            takiej. Dzieci rodza dzieci, bo są głupie jak but. Jedna mysli, ze pocałunek
            wystarczy, by zajsc, druga, że w czasie okresu to sie nie zdarzy. Ruletka!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka