Dodaj do ulubionych

Ojeja, ale się "popisałam".... :(

24.06.08, 21:53
Miałam dziś egzamin. Strasznie ciężki egzamin, na który nakręcałam
się przez dwa tygodnie. No i tak się nakręciłam, że w połowie
pierwszego pytania pobeczałam się, nie, żeby jakaś histeria, ale i
tak wykładowca mi chusteczki podawał, a jak się "wzruszył" to już
wtedy i ja się rozkleiłam do końca i zamiast "oczu bambiego" było
całkiem konkretne chlipanie. Wiem, żem skretyniała kretynka, ale
cóż... Na swoje usprawiedliwienie dodam, że nie wiem, dlaczego to
zrobiłam, bo to nie moje zachowania - facet zresztą był bardziej
zakłopotany i zdziwiony niż cokolwiek innego.
Kazał mi przyjść w piątek raz jeszcze, bo za to mógłby mi postawić
3, a wie, że zasługuję na 5.
Pytanie brzmi: czy jak pójdę w piątek: przeprosić go na wstępie za
ten cyrk, czy przemilczeć i udać, że nie ma tematu?
(osobiście przychylam się do opcji pierwszej)
PS Koleś jest bardzo miły, przyjazny, sympatyczny i naj naj.... No i
ja go bardzo lubię i on mnie. Tyle, że sprawiedliwy i nie ma taryf
ulgowych.
Obserwuj wątek
    • kontik_71 Re: Ojeja, ale się "popisałam".... :( 24.06.08, 21:54
      Ja bym przeprosil..
    • 2szarozielone Re: Ojeja, ale się "popisałam".... :( 24.06.08, 21:56
      Przeproś... tak mi się wydaje. Jak będziesz udawać coś, to się jeszcze bardziej
      zestresujesz znowu.
    • kadfael Re: Ojeja, ale się "popisałam".... :( 24.06.08, 21:56
      Przeproś i się jakoś dowcipnie usprawiedliw.
      A dlaczego się tak rozkleiłaś? tak Cię wzruszyło pytanie? ;)
      • liisa.valo Re: Ojeja, ale się "popisałam".... :( 24.06.08, 22:00
        Nie, no, miałam cięzki dzień i zadał mi pytanie, w którym się
        kiepsko czułam. I zaczęłam odpowiadać i mi łzy napłynęły do oczu. A
        on powiedział: "Pani Elu, ale niech pani nie płacze....." No i wtedy
        się rozkleiłam jak przedszkolak.
        Wstyd mi strasznie. Żeby wykładowca mi nos wycierał (w przenośni
        oczywiście :) i żebym mu chlipała w mankiet, to tego jeszcze nie
        było....
        • kadfael Re: Ojeja, ale się "popisałam".... :( 24.06.08, 22:04
          Nie przejmuj się, każdemu się może zdarzyć :)
          • liisa.valo Re: Ojeja, ale się "popisałam".... :( 24.06.08, 22:08
            Zawsze mogę mu powiedzieć, że egzystencjalizm zawsze tak na mnie
            działa (egzystencjalizm w prozie polskiej po '56 to było pierwsze
            pytanie, które mi poszło dobrze, a potem przy drugim się pobeczałam).
            • stedo Re: Ojeja, ale się "popisałam".... :( 24.06.08, 22:20
              Przeproś, powiedz prawdę tzn. że byłaś zmęczona i nerwy puściły i już. Nie ma
              czego się wstydzić.
            • bertrada Re: Ojeja, ale się "popisałam".... :( 24.06.08, 22:32
              A jakie było to drugie?
              • liisa.valo Re: Ojeja, ale się "popisałam".... :( 24.06.08, 22:34
                Najzabawniejsze, że nie było wcale trudne. Pokolenia literackie.
    • liisa.valo Re: Ojeja, ale się "popisałam".... :( 24.06.08, 22:26
      e, mówią mi, że to dlatego, że drugi dzień okresu mam...
    • kitek_maly Re: Ojeja, ale się "popisałam".... :( 24.06.08, 22:32

      Ojeja, to faktycznie nerwy Ci puściły maksymalnie. <glaszcze i
      przytula>

      Myślę, że lepiej krótko przeprosić i powiedzieć, że miałaś zły dzień
      albo właśnie o tych nerwach. No cóż, zdarza się. :-)
      • liisa.valo Re: Ojeja, ale się "popisałam".... :( 24.06.08, 22:36
        Najgorsze, że cię czuję jak skretyniała kretynka i teraz mi wstyd
        iść w piątek, no!
        Ech, a może gdyby mój promo został i nie wychodził, to by tego nie
        było?
        • kitek_maly Re: Ojeja, ale się "popisałam".... :( 24.06.08, 22:40

          Nie ma co rozpamiętywać. :-)
          Tylko do książek i się uczyć, żeby ładnie wypaść w piątek. :-)
          • liisa.valo Re: Ojeja, ale się "popisałam".... :( 24.06.08, 22:42
            Wiem, wiem :) Dziś sobie już zrobię wolne, żeby się zresetować, ale
            od jutra ostro do roboty :-)
            • kitek_maly Re: Ojeja, ale się "popisałam".... :( 24.06.08, 22:43

              Oki doki. ;-)
    • zoofka Re: Ojeja, ale się "popisałam".... :( 24.06.08, 22:50
      EEE nic się nie stało. Powiedz po prostu, że miałaś ciężki dzień i ci głupio.
      Dalej przejdź z tym do porządku dziennego.
      Nie ma co z tego robić tragedii :) jesteśmy wszyscy tylko ludźmi. Pozdrawiam
      serdecznie!
    • ma_dre Re: Ojeja, ale się "popisałam".... :( 24.06.08, 22:54
      posluchaj swiatowej kobiety ;-) :
      przepros, a jakze, tylko nie na poczatku, bo cie to jeszcze znowu skloni do
      placzu, tylko wejdz, jak gdyby nigdy nic, "to nie ja plakalam kilka dni temu, to
      jakas inna osoba..." a jak juz odpowiesz na 5, to wtedy wychodzac, rzuc te
      przeprosiny mimochodem z rozbrajajacym usmiechem :-)
      bo jak przeprosisz na poczatku i potem znowu sie rozkleisz... to kaplica! a jak
      zdasz na jakis gorszy stopien to potem juz wogole nic nie mow...
      • liisa.valo Re: Ojeja, ale się "popisałam".... :( 24.06.08, 22:59
        Ojej, nie rozkleję się. Ja nie jestem beksa... nie wiem, co mi się
        stało...
    • liisa.valo Re: Ojeja, ale się "popisałam".... :( 24.06.08, 23:42
      SMS od mojego promo:
      "Na miłość boską co pani nawywijała na tym egzaminie?! Czy przyjść w
      piątek potrzymać panią za łapkę?" :D
    • widokzmarsa Re: Ojeja, ale się "popisałam".... :( 24.06.08, 23:52
      Studentka na egzaminie u mojego ojca zaczęła płakać a on się pyta, czego pani
      płacze, bo nic nie umiem a jak dostanę dwóję to znajomi powiedzą że jestem tępa.
      No to jej postawił 3,5.
      Dobry człowiek był
      • liisa.valo Re: Ojeja, ale się "popisałam".... :( 24.06.08, 23:55
        Ale ja nie płakałam dlatego, że nie umiałam. Nie wiem, dlaczego...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka