Dodaj do ulubionych

emocje w akademiku

IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 03.04.03, 18:11
Zbliża się godz. 0.00. Mieszkanki żeńskiego domu akademickiego KUL na
Poczekajce pędzą, aby zdążyć przed północą. Jeśli nie dotrą na czas, siostra
zakonna wpisze je na „czarną listę” albo będą musiały spędzić noc pod
gwiazdami – napisała autorka studenckiego miesięcznika KULtywator. – To
nieprawda – twierdzi kierowniczka domu siostra Barbara Cholewa.

Ciekawe co dalej piszą w kurierze kto przeczyta niech opowie.
Obserwuj wątek
    • Gość: otho Re: emocje w akademiku IP: 217.97.141.* 03.04.03, 19:04
      Co tu czytać tak jest na serio, tylko jedne dziewczęta się tym mocno przejmują
      a inne to olewają.
      • Gość: Ciupazka Re: emocje w akademiku IP: *.it-net.pl 03.04.03, 21:36
        I słusznie, że odnotowują, bo gdyby coś zię dziewoji przydarzyło, to
        kierownik Akademika ma obowiązek wiedzieć, co się z nią dzieje. A tak
        nawiasem dobre wychowaniew nakazuje uprzedzić o późniejszym powrocie w
        końcu do chaty, w której się mieszka.

        Z własnego doświadczenia przypominam sobie przypadek, kiedy to ojciec
        młodego człowieka w wigilię B. Narodzenia dzwonił do mojego domu, informując
        o zaginięciu syna. Faktem było to, że miałam z nim ostatni kontakt służbowy
        na Uczelni. Dalsze jego losy były mi nieznane. I cóż się okazało, że w
        dniu 31 grudnia wydobyto zwłoki tegoż studenta z Kanału Wieprz-_Krzna. Niestety
        do domu nie powrócił nigdy...
        Emocje studentów mieszkających w akademiku ... emocje rodziców.... emocje
        tych, którzy odpowiadają za młodzież w akademikach... tak, tak, odpowiadają
        za mieszkających w nich. Mam mieszane uczucia czytając durnowate uwagi
        niektórych mieszkańców domów studenckich.

        Przyzwoitość nakazuje, zapowiedzenie późniejszego powrotu i określenie nawet
        godziny powrotu, czy tez nieobecności przez kilka dni dla własnego
        bezpieczeństwa.
        • pepperoni78 Re: emocje w akademiku 04.04.03, 07:34
          Zgadzam się w 100%. Dwóch oich kolegów mieszkało w tym samym akademiki UMCS.
          Obydwu dosyć często zdarzały się powroty późno w nocy. Jeden zawsze miał
          problemy z wejściem do akademika, drugi - nie. Dlaczego?? Ponieważ tylko jeden
          z nich informował człowieka w portierni o możliwości późniejszego powrotu.
          • pepperoni78 PS 04.04.03, 07:41
            Podobnie jest w dziekanatach. Ja nigdy nie miałem problemu z załatwieniem
            jakiejkolwiek sprawy. Panie w dziekanacie na prawie UMCS były naprawdę bardzo
            miłe. Pod warunkiem, że studenci wobec nich również byli mili. Sam byłem
            świadkiem takiej sytuacji, kiedy jakaś "miła" paniusia weszła (zapomnijmy
            o "dzień dobry"itd i pretensjonalym tonem powiedziała "czy może ktoś podbić mi
            legitymację"? Przed nią stały jeszcze trzy osoby - w tym ja. Na zasugerowanie
            przez panie z dziekanatu, aby poczekała w kolejce odpowiedziała (caly czas
            tonem, ktorego nie można uznać za miły), że nie ma czasu, zaraz ma zajęcia.
            Poproszono ją więc o to, żeby podała legitymację i zgłosila sią po odbiór za
            tydzień. Gdyż "taka jest procedura". I durna dzidzia musiała czekac tydzień
            (znając złośliwość pa może nawet dłużej), podczas gdy pozostale osoby wyszły od
            razu z podbitą legitymacją. Tak więc odrobina uprzejmości zazwyczaj procentuje.
            • Gość: Ciupazka Re: Emocje w akademikach... IP: *.it-net.pl 06.04.03, 11:14

              A inne emocje związane z mieszkaniem w Domach Studenta? Tajemnicą
              poliszynela jest, w którym pokoju rozprowadza się piwo lub inne alkohole,
              prochy(sic!), handelek ciuchami itp., itd. Warunki do uczenia się - żadne.
              Nikt nie kontroluje kiedy kto przychodzi, kto wchodzi i poco lub do kogo,
              nagminne kradzieże , niestety przykre to, ale prawdziwe.
              Młodzieź, która naprawdę poważnie traktuje studia ucieka z tych molochów
              do prywatnych mieszkań, gdzie czuje się bezpieczna i ma warunki do nauki
              (chociaż i z tym różnie bywa). Ceny pobytu w akademiku są dosyć wysokie,
              niewiele dodając można mieszkać w przyzwoityxh warunkach na mieście.
              Akademiki zaczynają świecić pustkami (vide bloki k/AOS-u), gdzie wiszą na
              nich " wolne pokoje do wynajęcia".
              Młodzież skarży się na różne niedogodności związane z pobytem w nich,
              począwszy od dojazdów do miejsc wykładów i ćwiczeń. Przy fatalnym rozkładzie
              zajęć studenci zmuszeni są przebywać na korytarzach, w barkach gdyż krótki
              czas przerwy między zajęciami nie pozwala na powrót do akademika i godziwy
              odpoczynek. Dobrze by było, aby sama młodzież podyskutowała na ten temat i
              zaproponowała rozwiązania. A może w tym pomogą opiekunowie lat? Zastanawiam
              się co oni robią, gdyż wielu zapytanych studentów nawet nie wie , że takowi
              istnieją (sic!).
              • shawman Re: Emocje w akademikach... 06.04.03, 20:43
                Ciupazka, nie mogę się z tobą zgodzić. Ja wprawdzie mieszkam we własnym domu,
                ale bywałem zarówno w akademikach, jak i na stancjach i to wcale nie wygląda
                tak jak ty to opisujesz... A przynajmniej nie do końca. W nowych akademikach
                mieszkania i wszystkie pokoje z osobna są tak wyciszone, że jeżeli naprawdę
                CHCESZ to możesz spokojnie się uczyć. Z drugiej strony - znam wiele stancji, na
                których wcale nie jest cichutko i spokojnie... Wiele też zależy od ludzi, z
                jakimi się mieszka. Jeżeli są w miarę rozsądni, to możesz z łatwością dogadać
                się, że np. następnego dnia masz ważne kolokwium i żeby nie robić imprezy. A
                jeżeli nie są - no cóż, nikt cię siłą nie zmusza, żeby z nimi mieszkać, zawsze
                można się przeprowadzić. Jak sam piszesz - wybór jest duży. Zresztą - podczas
                sesji egzaminacyjnej częstotliwość imprez i tak drastycznie spada.
                • Gość: Ciupazka Re: Emocje w akademikach... IP: *.it-net.pl 06.04.03, 21:30
                  Warunki do nauki w akademikach też zależą w duzym stopniu od samych
                  mieszkańców.Znam to z autopsji i nie będę rozwijać tego tematu. Zbyt wiele
                  rozmawiam na ten temat z tymi, którzy tam zamieszkują ba, ośmielają
                  krytykować ten ich "dom", wynoszą się z niego i najchętniej szukają wolnego
                  mieszkania , a nie pokoju przy rodzinie.
              • ksia78 Re: Emocje w akademikach... 06.04.03, 22:32
                Oj, Ciupazko, Ciupazko. Z tymi akademikami roznie bywa. Mieszkalam w akademiku
                cztery z pieciu lat moich studiow. Na pierwszym roku rzucono mnie na gleboka
                wode - do Grzesia... To byla szkola zycia. Potem trzy lata w Amorku to wrecz
                sielanka, ale fakt, mieszkalam tam z ludzmi na poziomie, wiec nie ma sie na co
                skarzyc. Shawman ma racje, wiele zalezy od tych, z ktorymi sie mieszka.

                A co do akademika kulowskiego, to niech mnie Siostra przelozona nie
                rozsmiesza, ze akademik koedukacyjny moze dwudziestolatkom w jakikolwiek
                sposob zaszkodzic. Ciekawe, jakie traumatyczne przezycia wyniosla Siostra ze
                swojej mlodosci, ze chce ochronic mlodziez przed takimi doswiadczeniami? ;-)

                A powaznie: w Niemczech nikt akademikow nie kontroluje, na poczatku mieszkancy
                dostaja klucze i tyle. Akademiki traktowane sa tam jak mieszkania do
                wynajecia. Ewentualne usterki zglasza sie gdzie trzeba i po krzyku. W koncu
                mieszkaja tam dorosli, jak by nie bylo, ludzie...

                Pozdrawiam jeszcze nie-dzielnie
                • Gość: Ciupazka Re: Emocje w akademikach... IP: *.it-net.pl 07.04.03, 00:10
                  Siostra przełożona urodziła się i wykształciła w Lublinie, mieszkajac w domu
                  rodznnym, skończyła UMCS - chemię, pracowała na UMCS,( tak się składa, że moja
                  rodzona siostra razem nią łeb w łeb uczęszczały do jednej klasy i na te same
                  studia , ba razem pracowały na UMCS, a następnie wybrały dalszy swój rozwój
                  wedle swych potrzeb w Zgromadzeniu Szarych Urszulanek i nic nam do tego. Przez
                  kilka lat przełożona przebywała w Niemczech, dalej się ucząc i pracując i nie
                  chce mi sie wierzyć, że nie rozumie potrzeb młodzieży akademickiej oraz
                  spędzania przez nią wolnego czasu. Będąc kierownikiem domów studenckich ma
                  obowiązek czuwać na młodzieżą, która w nich przebywa i w razie czego odpowiada
                  nie tylko moralnie, ale i sądownie. A zwykła przyzwoitość nakazuje ze strony
                  studenta zapowiedzieć późniejszy powrót, czy też wyjazd na kilka
                  dni.Porozmawiaj sobie na ten temat ze swoimi rodzicami, niech oni ci
                  wytłumacza to, dlaczego masz obowiązek zapowiadania tak późnych powrotów do
                  miejsca zamieszkania, zwłaszcza w obecnych czasach, nieważne gdzie
                  zamieszkujesz.
              • ksia78 Re: Emocje w akademikach... 06.04.03, 22:40
                Jeszcze jedno, Ciupazko.
                Nie rozumiem, jakim cudem mieszkancy akademikow maja daleko na zajecia???
                Rozumiem, ja biegalam vodziennie a Plac Litewski, inni tez czasem dojezdzaja,
                ale przeciez 90% kierunkow UMCS miesci sie przy Marysce! Zawsze zazdroscilam
                ludziom, ktorzy mieli zajecia na miasteczku, ze blisko, ze pospac dluzej
                mozna...

                A ceny za akademiki sa na ogol niskie, bo jak ktos dostanie miejsce, to
                zazwyczaj z doplata i cena wynosi wtedy 80-150 PLN. A w Strasznym Dworze wolne
                miejsca, bo tam ponoc i po trzy stowy chca.
                Podrawiam

                PS A Straszny Dwor tak sie nazywa, bo gdy mieszkalam w Amorze, okna mojego
                pokoju wychodzily na ten akademik, wtedy w budowie jeszcze, a ze to zachodnia
                strona, to slonce pieknie ostatkiem sil swiecilo przez otwory okienne (okien
                jeszcze nie wstawii wtedy). Wrazenie niesamowite. I stad nazwa.
                • Gość: Ciupazka Re: Emocje w akademikach... IP: *.it-net.pl 07.04.03, 00:16
                  Zapytaj tych , którzy mieszkają na Felinie, a Poczekajka to tak blisko?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka