Dodaj do ulubionych

Lekarz wiedział o nowotworze

03.03.07, 10:04
Obawiam się że po tym wszystkim dramatycznie spadnie ilośc przeszczepów.
W medycynie nigdy (no może niema nigdy) nie ma 100% pewności. Na 100% a nie
na 99% poewne sa tylko 2 rzeczy, mężczyzna nigdy nie będzie w ciązy, każdy
kiedyś umrze.
Jeżeli prokuratura bedzie ścigała lekarzy za działania w których nie mieli
100% pewności to bezpieczniej będzie dla lekarzy nic nie robić. Ale jak się
nic nie robi to chory nie staje się zdrowszy.
Rozawiałem parę dni temu z sąsiadem dializowanym od chyba 8 lat, czekającym w
kolejce do przeszczepu. I on i inni"kolejkowicze" boja sie bardzo że w takiej
atmosferze mogą się nigdy nie doczekać - juz teraz podobno ilośc
przeszczepianych nerek spadła 2x.
Po najnowszych zarzutach prokuratury pewnie spadnie dalej.
Obserwuj wątek
    • Gość: max Re: Lekarz wiedział o nowotworze IP: *.chello.pl 03.03.07, 10:49
      Prof. Wiesław Wiktor Jędrzejczak, specjalista krajowy w zakresie hematologii powiedział Sławomirowi Zagórskiemu z "Gazety Wyborczej":

      - Nie wiem, co dokładnie wiedział lekarz o dawcy w momencie, gdy podjął decyzję o pobraniu narządów. Wiem natomiast, że jeśli nawet zorientował się, że w grę może wchodzić białaczka limfatyczna, miał prawo sądzić, że nie zaszkodzi to biorcom. Nikt nigdy wcześniej na świecie nie opisał podobnego przypadku przekazania białaczki. To był fatalny, niezwykle mało prawdopodobny zbieg okoliczności.
      • Gość: Jędrol Re: Lekarz wiedział o nowotworze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.07, 11:41
        Jestem chirurgiem i obiecałem to sobie własnie dziś ,że jak trafi do mnie
        pacjent z rokowaniem niepewnym to zadna siła mnie nie zmusi do operowania
        takiego chorego .Nie mam zamiaru w kajdankach opuszczać szpitala.Jest zasada
        przede wszystkim nie szkodzić(primum non nocere).Pomóc nie muszę ,bylebym tylko
        nie zaszkodził. Niech wszystkich ciężko chorych ludzi leczy tem pijak Religa w
        asyście prokuratorów.Dojść do takich wniosków po 22 latach pracy w zawodzie to
        straszne ,ale cóż.
        • Gość: inny konował Re: Lekarz wiedział o nowotworze IP: *.pronet.lublin.pl 03.03.07, 13:31
          Popieram Kolegę, a pracuję nieco dłużej w fachu zabiegowym.
          • robertw18 Ciężko obrażeni!!! 03.03.07, 23:40
            To na takim poziomie umysłowym są ci nasi lekarze, że nie wyobrażają sobie niebezpieczeństwa przeszczepu rakowego?
            "przeszczepiane narządy są zainfekowane komórkami nowotworowymi chłoniaka limfoblastycznego. Poinformował go o tym lekarz zajmujący się badaniami histopatologicznymi. - Mimo to Andrzej P. zdecydował o przeszczepie organów i nie zawiadomił o tym ani rodzin pacjentów, którym je przeszczepiono, ani innych lekarzy"
            I to, że nie powiedział o tym nikomu, też nasi uzdrawiacze z Forum uznają za właściwe? Wielce obrażeni zapowiadają, że będą unikać leczenia w trudnych przypadkach, bo "primum non nocere". Jeśli by iść tropem ich myśli, to by trzeba było popostawiać sobie na stole laleczki ubrane na biało, bo one na pewno wielce nie zaszkodzą. I nie trzeba by było łożyć im na naukę a potem wypłacać na służbę zdrowia tego, co się wypłaca (niemało).
            Pozdrowienia !!!
            • Gość: ten sam Re: Ciężko obrażeni!!! IP: *.pronet.lublin.pl 04.03.07, 22:29
              A ile ty na mnie wyłożyłeś?
              No chyba 100% nagrody za "dobrą i wydajną pracę" w 2006 - czli aż 66 zł brutto.
              • robertw18 Re: Ciężko obrażeni!!! 04.03.07, 23:28
                Gość przeszczepiał tkankę rakową chorym nie pytając się o pozwolenie oraz nie mówiąc o tym i nie ma nic do rzeczy, czy omawiający jego przypadek ludzie z Forum spotkali się wcześniej i czy jeden z omawiających dawał drugiemu jakieś złotówki.
                Pozdr.
    • Gość: Ja Re: Lekarz wiedział o nowotworze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.07, 17:13
      Prokuratura odstrasza lekarzy od wykonywania heroicznych aczkolwiek ryzykownych
      procedur medycznych. Nikt nie ma zamiar byc frajrem. Bo i po co?
      • Gość: laik Re: Lekarz wiedział o nowotworze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.07, 18:42
        Nie jest tu wnien lekarz bo niby czego? Skoro medycyna nie odnotwowała jeszcze
        takiego przypadku, należy porawić procedury. Na zasadzie prawa precedensu.
        Nie jest wienien też prokurator. O no wykonuje swoją niewdzieęczną robotę. W
        końcu będzie musiał oczyścić Lekarza z zarzutów.
        A zatem czy nic się ne stało?
        Oj stało sie stało! Człowiek ma zszargane nerwy, opinę i ciężko będzie mu się po
        wszystkim otrząsnąć. Pacjenci nie będą chcieli transplantacji...

        Kto jest winien? MEDIA! Wtym przede wszystkim szanowna Wyborcza. Macie ciście
        chcieli hieny!
      • Gość: aga Re: Lekarz wiedział o nowotworze IP: *.nat.renicom.pl 05.03.07, 19:20
        To totalna bzdura,nie wiem czy wiecie ale to chirurg z wieloletnim
        doświadczeniem, praktyk, wspaniały operator i diagnosta.Takie nieprzewidziane
        sytuacje się zdarzają ,ryzyko jest w każdym zawodzie i to należy wkalkulować w
        scenariusz.Trwająca w tej chwili nagonka na lekarzy to jakieś
        nieporozumienie!Niedługo dojdzie do tego że nie będzie można uzyskać żadnej
        fachowej pomocy,bo wszyscy się będą bali podjęcia decyzji! A w zawodzie chirurga
        czasem chwile i właśnie szybko podjęta decyzja mogą uratować komuś życie.
        • Gość: Anna Re: Lekarz wiedział o nowotworze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.03.07, 20:02
          Chirurg, o którym mowa w artykule to lekarz specjalista w dziedzinie chirurgii
          z wieloletnim doświadczeniem. Jest doskonałym operatorem. Osobiście wiem, że
          jest chirurgiem, do którego można mieć pełne zaufanie. Uważam Go za jednego z
          lepszych lekarzy chirurgów, których znam.
          Miałam okazję przekonać sie o tym pracując na tym samym oddziałe.
          Jeżeli mnie lub kogoś z moich najbliższych czekałaby operacja chciałabyn aby On
          ja wykonał.
          • dinozaur47 Re: Lekarz wiedział o nowotworze 07.03.07, 21:55

            Dinozaur (z definicji postać raczej starożytna , lekarz- zabiegowiec od 1970
            roku ) zna kol. P. od roku 1967 i ma o nim jak najlepszą opinię . Wielokrotnie
            proponował p. dr. P. wyjazd za zachodnią granicę i bardzo dobrze dotowane i
            rozwojowe stanowiska i jest pewen , że byłby on tam już dawno przynajmniej
            ordynatorem dużej kliniki , o ile nie jej właścicielem .



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka